#fafasiezaburza

TLDR: Esencja bólu, ale czuję że z dobrym zakończeniem.

TRIGGER WARNING: Temat dotyczy wykorzystania s. dziecka, a wpis będzie topił się emocjach, jak to u mnie. Nie czytaj jak może Cię to zbyt mocno zoboleć. No nie warto.

63. Dobra, będzie grubo. Rozmawiałam przed publikacją z partnerem, co on o tym myśli i słusznie stwierdził, że jak już pójdzie to nie będzie odwrotu pod wieloma kątami, więc myślałam, myślałam, myślałam nad treścią, własną motywacją i słusznością mojego działania też uwzględniając Was jako odbiorców, ale jak widzicie jest. Najbardziej intymne wyznanie mojego życia. Uznałam, że skoro i tak wiele już wiecie o mnie, widzicie już prawie cały obrazek moich życiowych puzzli, to warto byłoby otrzymać ten ostatni, tłumaczący dlaczego jest jak jest, albo dlaczego tak było. Sama nie wiem. Zrozumiem jak pójdę u kogoś na czarno, za to wyznanie, jako zbyt mocną psychologiczną przeginkę.

To co teraz zrobie, jest eksperymentem, próbą, nadzieją że to odejdzie. Bardziej dla mnie, bo tutaj nie ma za bardzo o czym rozmawiać. Shit happens. Teraz to co robię, jest aktem dużej dawki egoizmu. Nie zależy mi na piorunach, komentarzach. Wylewam to z siebie trochę Waszym kosztem. Wybaczcie mi, ale potrzebuję tego. Zresztą też usłyszałam, że jest to na tyle temat tabu w społeczeństwie, że ofiarom ciężko się jest przyznać do takich sytuacji. Ofiarom jest ciężko, nie oprawcom. Wyobrażacie sobie?! Moja historia już nie będzie tabu. Pi⁎⁎⁎⁎le to.

Przedmowa będzie długa, właściwie już jest, a druga część, k⁎⁎wa druga część będzie raportem- najstraszniejszy z mojego życia.

Będzie to też obraz jak działa cPTSD. Będziecie zrazem obserwować mnie z przeszłości jak i mnie, osobę która pisze ten tekst.

Czy to dokończę, czy utknę, czy znów zakopię? Nie wiem, ale mam dość czucia się wspołwinną temu całemu zdarzeniu. Ten temat Epstaina znowu budzi to uczucie, od którego uciekam od tyłu pierdolonych lat. Próbowałam to olać, szukać sposobów, unikać triggerów, rozmawiać na terapii, nic nie załatwia sprawy. Wszystko kręci i memli się w głowie, szukając ujścia co raz w jakiś abstrakcyjny dla świadomość sposób. Usłyszałam, że dużo osób nie wyznawało swoich doświadczeń, bo sami czuli wstyd, lęk przed byciem niewysłuchanym, lub co gorsza - zostać odwinionym za to, a i tak się zdarza. To jest szaleństwo, sztuka pisana przez kompletnego wariata analfabetę. Przecież to Ty, zostałeś zraniony, powiedz o tym. Wykrzycz! Ale nie, właśnie nie. Masz wrażenie, że to Twoja wina, wina z powodu naiwności. Zasługujesz na to, zasługujesz, zasługujesz...

I to jest ten pierwszy raz gdy odważnie na forum powiem: ZOSTAŁAM ZRANIONA. TO NIE MOJA WINA! TO NIE MÓJ WSTYD!

To historia większości mojego życia w tragedii:

Do 6 r.ż. Przemoc, bezradność, terror. Brak stabilnych fundamentów, chwieje moją samooceną jak fale dziurawym statkiem, zabierając powoli na dno.

6 r.ż. (najgorszy moment, bez szczegółów, ale przebieg całego zdarzenia może być dla wielu z Was bardzo trudny, dlatego dodatkowo ostrzegam. Jednak warto przeczytać ostatni akapit).

Byłam na podwórku, Boże boli Boże... piszę wbrew sobie, odcinam się od zdarzenia, bo inaczej wracam tam całą sobą. Boli. Dam radę. Wdech, nie moja wina... bawiłam się w osiedlu obok swoich bloków. Grupka dzieciaków, głównie dziewczyny. Pamiętam kolory tamtego dnia. Zdecydowanie za bardzo. Zawołał nas jakiś facet, no to co podbiegłyśmy jak to dzieciaki lat 2000.

Wieki tak daleko nie byłam i tak świadomie jak teraz w tamtej chwili. Ostatnim razem składałam w ten sposób zeznania.

Deklarował że ma małe kotki w piwnicy. Oczywiście, kotki. Długo odpowiadaliśmy że nie, ale tego typu sk⁎⁎⁎⁎syny, mają podłą umiejętność wyłapywania najsłabszych w stadzie i tak, to byłam ja. Za słaba by się sprzeciwić. Odchodziłam z nim i już wiedziałam, że źle postąpiłam, ale nie umiałam zadbać o siebie, tak nie można. Ja nic nie znaczę, ja i moje zdanie.

W tym momencie walczy tak wiele rzeczy we mnie. Palce ledwo trafiają w litery. Wszystko jest powolne, a świadomość rozciąga się jak guma pod wpływem myśli "nie bój się, nie jesteś w niebezpieństwie, jesteś pod kołdrą w dobrym życiu", a "uciekaj, uciekaj, uciekaj, uciekaj z tej piwnicy!!". Dysocjacja, kolejna. Cholera jasna, zawieszam się jakby ktoś się włącznikiem od światła bawił. Z szacunku dla siebie i dla Was, bo nie mogę być tak podła, zachowam elementy ze zdarzenia dla siebie. Uciekając w labiryncie piwnicznych korytarzy bałam się, że na niego natrafię. Znalazłam długie schody w górę, modliłam się aby były otwarte. Modliłam, do wszystkich bogów, których tych, których nawet nie znałam. Schody w mojej świadomości się nie kończyły. Nacisnęłam na klamkę, a światło uderzyło w moja twarz jakbym trafiła do nieba. Wolność! A jednak nie do końca. Pod pewnymi kątami te drzwi, nigdy nie uległy pod wpływem naciśnięcia klamki.

Wróciłam do domu, nie wiedząc co, ale to było złe. Dzieci to czują, nie muszą rozumieć. I pojawił się wstyd, który kazał mi milczeć. Co rodzice powiedzą, będą źli, zawsze są źli. Gdybym mogła, to przytuliłbym siebie z całych sił w tamtym momencie mówiąc jej to, co wiem już teraz.

Tutaj mam w sumie najważniejsze do przekazania dla Was - Ludzi, niezależnie czy to rodzic, czy kontaktu z siostrzenicą: Uczcie dzieci sprzeciwiania się dorosłym i zdrowej asertywności. Sugestia nie rozmawiaj z obcymi niczego nie tłumaczy. Dzieciaki w pewnym stopniu muszą znać sedno problemu. Ja porozmawiałam, ale to zgoda zadecydowała o moim losie. I niech ufają Wam, niech nie boją się mówić. Niech nawet nie będą w stanie pomyśleć, że tego nie uniesiecie

Do 17 r.ż.

To był dziwny czas, zawieszony między dwoma rzeczywistościami. Ja istniałam, walczyłam z innymi rzeczami, a z drugiej strony pojawił się lęk przed dotykiem, wybuchy kortyzolu w losowych momentach, samookaleczenia, strach przed innymi, drętwienie, omdlenia, pogarszające się samopoczucie właśnie z jakiego powodu? Wyparłam, ale ciało nie. Przez jakiś czas to było wygodne i wystarczało.

Pierwszym ważnym elementem, jest to że ten sk⁎⁎⁎⁎syn miał wodogłowie. Aż mnie ściska jak widzę i słyszę to słowo. Był charakterystyczny. Spotykałam go niedaleko osiedli z jego mamą- niskorosłął czy jakoś tak. Byli straszni, jak z horrorów o upiornej rodzinie. Zwlasza dla mnie. Poza osiedlem widywałam go w kościele, katolik zjebany. Jak raz go zobaczyłam na procesji, będąc z mamą to wpadłam w tłum niczym w tunel czasoprzestrzenny. I to były takie kadry, tu uciekałam, tu się bałam i tak w kółko. Przypomniałam sobie, nie pamiętałam tego wcześniej, widzę wszystko, gdzie i o jakiej porze. Kiedyś zobaczyłam go między garażami jak przechodziłam, miałam wrażenie że mnie rozpoznaje, lecz on szedł, a ja? Ja walczyłam o życie.

Okazało się że Wielka Głowa, tak go nazwałam (to najstraszniejsze dwa słowa dla mnie, a jak są w połączeniu to automatycznie panika, klik w głowie, napięcie, kręcę wtedy głową, jakbym chciała wytrącić mechanicznie temat), próbował z innymi dzieciakami. Tą samą podłą metodą. Zaczaił się na moją dawną przyjaciółkę. Dowiedziałam się o tym bardzo naturalnie - jak we dwie spierdalałyśmy przed nim i tą jego matką. Powiedziała, że przed samą klatką uciekła, bo się przestraszyła, a ja powiedziałam że też. Też uciekłam. Znów ta złość na siebie, jak mogłam być taka głupia. Ona nie była, a ja byłam. Moja wina. Obie milczałyśmy w tym temacie od tego momentu.

Drugim ważnym wątkiem tego etapu jest to, że do kościoła chodził też inny pobożny chłopak z wodogłowiem. Większym, straszniejszym. Wtedy nie wiedziałam, że boję się dwóch zupełnie różnych osób.

17 r.ż.

Chciałam się zabić, odratowali mnie, potem szpital. W nim jedna dziewczyna, z którą zbudowałam relację zaczęła mi wyznawać, że jakiś chłopak się na nią rzucił kiedyś tam i coś chciał zrobić. Później się z tego wycofała, ale to co zrobiła było kolosalne do mnie. Wybuchłam, ale tak dosłownie wybuchłam płaczem tak wielkim, że rozrywał serce i paraliżował mięśnie. Nie mogli mnie ogarnąć, ja sama nie wiedziałam dlaczego. Mur wyparcia padł. Całe miasto runęło. Null. Chcieli mnie uspać lekami, ale ta szalona dawka adrenaliny była w stanie przeciwstawić się zastrzykom. Czułam się jak Hulk. Chciałam się powiesić, znaleźli mnie. Spędziłam 3 dni w pasach. Na korytarzu. Upodlona. Znowu. W końcu mogli ze mną rozmawiać. Musiałam opowiedzieć, czułam że nie może być inaczej. Zaprosił mnie psycholog (fun fact: występował w jednym z odcinków "Jeden z dziesięciu") i to rozdarcie, które czułam w trakcie jest nie do opisania. Pamiętam głównie to, że w kółko prosił mnie o spogladanie w oczy jak mówiłam. On facet, ja mówię o tym pierwszy raz, przepotężny wstyd, lęk, a ten w kółko "Spójrz na mnie. Spójrz na mnie". Podnosił za brodę, abym patrzyła. Gdybym mogła to teraz bym go mokrą ścierą za to w łeb strzeliła. Obiecał, że nic nie powie, że to tajemnica lekarska, on chyba musiał sprawdzić czy mówię prawdę. Nie wiem, ale poza tym że było to przykre, to również wkurwiające. Zaprosił mnie parę dni później, mówiąc że musiał zgłosić to do prokuratury. Rzuciłam się na niego, jak mógł, ale za późno. Już poszło. Potem jeszcze jakby ze wstydem dodał, że rodzice też już wiedzą. Mogłabym wtedy go zabić. Zniszczył wszystko co budowałam tyle lat. Ten piękny papierowy zamek, obok wulkanu.

Mama przyjechała do mnie. Ja jak zbity pies, przecież to mój wstyd, lecz moja mamunia przytuliła mnie tak mocno, tak płakałam i powiedziała coś, co tak bardzo chciałam usłyszeć "Dojedziemy tego sk⁎⁎⁎⁎syna". To było ostre i bezkompromprisowe. Na chwilę dało mi to siłę. W końcu.

Mój ojciec też wiedział, ale nie mówił o tym do pewnego momentu.

Po 17 r.ż.

Wróciłam do domu po 3 miesiącach, tzw. ustabilizowana. Nie musiałam długo czekać. Dostałam wezwanie na komendę. Co?! Już tak szybko? Dajcie się trochę pozbierać, odpocząć, pooglądać seriale. Znów muszę mówić, znów facetowi, lecz z większą ilością szczegółów. To było k⁎⁎wa podłe! Kazali mi pokazywać wszystkie miejsca zdarzenia, gdzie robili mi zdjęcia z wyciągnięta ręka mówiącą: "proszę to tutaj mnie zniszczył". W tym momencie zaczeło występować zjawisko wtórnej traumatyzacji. Wracanie do tych samych miejsc, fizycznie i myślą, przepalało mi styki. Przecież minęło 11 lat od zdarzenia. Zero zaopiekowania psychologicznego. Sk⁎⁎⁎⁎syny, kolejne.

Nawet złapała mnie moja przyjaciółka z dzieciństwa, którą powołałam jako osobę też znająca Wielką k⁎⁎wa pierdoloną Głowę. Cieszyła się, że ruszyłam w sprawie i pamiętam jak powiedziała krótkie i smutne "Czyli Ty nie uciekłaś?". Od tego momentu byłyśmy w tej sprawie razem, tylko z innym balastem.

I tutaj znaczyna się dla mnie najdziwniejszy aspekt ogarniania tej sprawy przez prokuraturę, ale to tyle na ten moment, już nie mam siły na więcej na ten moment. I tak zrobiłam gigantyczny, ale to gigantyczny krok. W dziwny sposób się cieszę, ale to w bardzo dziwny.

Tak jak pisałam wyżej, nie wiem czy wrócę do tego, mam nadzieję że tak, ale to ze względu na to, że chcę zamknąć tę sprawę w treści, a nie tylko w świadomości. Znaczy nie wiem jak to opisać. Ja już tak wiele robiłam w tym temacie, uwierzcie mi, ale tak jeszcze nigdy w ten sposób i liczę, że dzięki temu nie będę już tak boleśnie mptyzowała słysząc o bólu innych zranionych dzieci.

PS Jestem z siebie dumna. Napisałam to, już jest. Nie wyję, nie dysocjuje, nie mam flashbacków. Konwersuje z koleżanką. Tak zwyczajnie.

PS2 Poprawiam tekst, nadal myślę czy to puścić, ale jest łatwiej, lepiej się w tym rozeznać, oswoić. Wiadomo, bez rewelacji, ale chociaż telefon mi nie wyslizguje się z dłoni z powodu przepoconych dłoni. Ciało mniej reaguje, a ciało nie kłamie.

f9358020-f044-4964-889f-5047086de34c
#nsfw

Komentarze (57)

@Fafalala to zdecydowanie było trudne do czytania, ale nie mogę sobie nawet wyobrazić jak musiało być trudne do napisania. Jeśli nikt Ci tego nie powiedział, to powinnaś być z siebie dumna, że nie tylko zebrałaś się na odwagę, żeby o tym opowiedzieć, wyrzucić z siebie, ale też starać się to za sobą zostawić.

@Fafalala dzięki za ostrzeżenie. Nie przeczytam, nie jestem w stanie. Trzymam za Ciebie kciuki, pisz śmiało i fajnie że jesteś tutaj i teraz

@Fafalala napisać, że współczuję i takich sk⁎⁎⁎⁎⁎ynow powinno się publicznie kastrować, to jak nic nie napisać. Gratulacje, że stawiasz czoła demonom, one same z siebie nie odejdą.

@Fafalala siedzę na kanapie i mnie zamurowało. Bardzo ciężki tekst. Trzymaj się dziewczyno i powodzenia (づ•﹏•)づ (づ•﹏•)づ (づ•﹏•)づ

skurwysynstwo na tylu etapach... tak jakby o to wlasnie chodzilo zeby ofiary siedzialy cicho... okropnie Tobie wspolczuje i bardzo cie podziwiam, ze z takim bagazem jestes w stanie prowadzic dobre zycie pelne sukcesow. przesylamy z Ola cieplutkie pozdrowienia!!!!

P.S. mam nadzieje, ze spolecznosc hejto stanie na wysokosci zadania i okaze sie dobrym powiernikiem tego wyznania i przede wszystkim pomoze Ci zmienic obraz spoleczenstwa z tego niewartego zaufania reprezentowanego przez sluzby i instytucje na wspolczujace, wrazliwe, rozumiejace.

(づ•﹏•)づ

Mam wrażenie, że takie wyznania powinni przeczytać przede wszystkim ci, co atakują ofiary za to, że "tak długo czekały". Współczuję ci Fafciu, a pociesza fakt, że jesteś już w innym miejscu, że wyszłaś na prostą.

@Dziwen no bo jednak skazać kogoś na podstawie zeznania nastolatki która twierdzi,cze coś tam jak miała 6 lat to trochę nie halo.

@wielbuont no ale jak inaczej takiego kogos skazac? tym bardziej, ze oprawcy instynktownie dzialaja wlasnie tak zeby ofiary byly zastraszone i niewiarygodne i zeby innych swiadkow nie bylo...

@Fafalala Dziewczyno, nawet nie wiesz jak ja Cię szanuję i podziwiam za to jak stawiasz czoła swoim demonom. Ten wielki podziw i szacunek miałem nawet zanim przeczytałem jak wielkie są to demony. Jesteś wielka. Jesteś tytanem. To co opisałaś ryje beret od samego czytania. Będę musiał to przeczytać jeszcze raz, na spokojnie, jak mi się bajzel we łbie poukłada, bo na razie to ryczę jak bóbr.

Cicha, anonimowa Bohaterko, wiesz ilu osobom mogłabyś służyć za wzór? Dziewczynki, które oblepiają wzrokiem obleśne typy w miejscach publicznych, nastolatki, które raczone są niewybrednymi tekstami od facetów, po których się najmniej tego spodziewasz. Łapane za kolana dziewczyny, niby niewinnie, dla żartu ale jednak łapska na tym kolanie wypalają piętno. Aż po realne, mocne i obrzydliwe typowe molestowanie, które wierci psychikę i zostawia czarną dziurę jak robal w jabłku. Dla nich, dla nas wszystkich jesteś żywym srebrem i dowodem, że przeszłość zostawia ślad ale to teraźniejszość jest najważniejsza i widok tego dobrego życia jest najważniejszy, że cień powinien zniknąć, a przynajmniej być za nami a nie przed nami. Nigdy w siebie nie wątp bo diswiadczylaś tyle, już nic cię nie powinno złamać.

@Fafalala gratuluję wielkiej odwagi do podzielenia się tak traumatycznym przeżyciem. Myślę, że to może być pomocne zarówno dla Ciebie jak i innych osób po ciężkich przejściach, które z pewnością poczują się ośmielone jak kiedyś trafią na ten wpis.

Kurde no naprawdę jestem pod wrażeniem, że napisałaś i opublikowałaś ten wpis i na pewno nie masz się czego wstydzić. To co mnie uderzyło w Twoim wpisie to to, że właśnie ofiary muszą zmagać się ze wstydem i bać się ostracyzmu. No i faktycznie reakcje ludzi mogą być różne, bo wiele osób nie chce czytać o tak strasznych rzeczach, rzeczach z którymi Ty jesteś związana na zawsze ponieważ są częścią Twojej historii i jakoś musisz sobie z tym radzić i robisz to świetnie, a dla nich przeczytanie i pomyślenie o tym przez chwilę to już zbyt dużo. Cóż, to tylko świadczy o tym jak silną osobą jesteś. Dziękuję Ci za ten wpis.

Gratuluję odwagi. Czytać nie łatwo, ciśnienie podniesione tym bardziej podziwiam i mam nadzieję że faktycznie za sprawą tego wyznania będzie Ci choćby odrobinę lżej. Chciałbym żebyś przejęła choć odrobine tej pewności wszystkich tu którzy nie widzą ani jednej miliardowej winy Twojej w tym. Zasługiwałaś na wsparcie i ciepło od pierwszej sekundy. Życzę szczęścia na które zasługujesz a już na pewno na brak strachu i kosztownych powrotów myślami. Jeszcze raz wielki podziw!

@Fafalala O jejku. Jesteś niesamowicie dzielna. I to, że jesteś tu z nami dzisiaj, świadczy tylko o tym, od jak dawna jesteś dzielna.
Dziękuję Ci za ten wpis.

@Fafalala Kochana, jest mi tak bardzo, bardzo przykro że musiałaś doświadczyć w życiu czegoś tak okropnego. NIkt nie powinien tego przechodzić a już na pewno nie tak małe dzieci jakim Ty wtedy byłaś. Cieszę się za to że Cię to nie złamało, że walczysz chociaż to trudne, że wyrosłaś na silną i dzielną i tak po ludzku fajną młodą kobietę. Dziękuję, że po tym jak ktoś tak okrótnie zawiódł Twoje zaufanie znalazłaś w sobie siłę i odwagę żeby zaufać i podzielić się tym doświadczeniam z nami, w sumie obcymi dla ciebie ludźmi. Myślę o Tobie ciepło i ściskam Cię mocno.

@Fafalala mocna historia. Na +, że spotkałaś osoby, które miały podobne i nie czułaś się w tym całkowicie sama. Mam wrażenie, że wyznanie i działanie służb dużo daje do samopoczucia.(づ•﹏•)づ

Po części rozumiem bo ja też jestem tym najsłabszym w stadzie, jednak mnie jako chłopaka nikt by tak nie skrzywdził. Teraz sam jestem odbierany jako taki zbok a nie chcę nikomu krzywdy zrobić tylko nawiązać kontakt.

Ciary mam, przeczytałem do końca. Znam kogoś, kto przeżył coś tak okropnego. Jak byłem w klasie maturalnej, to uratowałem koleżance życie, próbowała się zabić. Życzę Ci dużo siły, tak samo jak jej wtedy, żebyś pokonała wszystkie swoje demony. Nie mieści mi się w głowie, że człowiek może wyrządzić dziecku taką krzywdę. Trzymaj się tam i nigdy się nie poddawaj!

@Fafalala Podziwiam, że dałaś radę to opisać i się podzielić tak ekstremalnie trudnym przeżyciem. To ogromna odwaga. Trzymaj się, będzie dobrze (づ•﹏•)づ (づ•﹏•)づ (づ•﹏•)づ

@Fafalala ciężki kawałek chleba życie Ci zaserwowało

Zgadzam się w 100%, że w tym kurwidołku nie wiedzieć czemu częściej obwinia się ofiarę niż jebańca sprawcę.

W kościele nie ma co u nas szukać pomocy czy zrozumienia, niestety ale tam raczej należy właśnie szukać takich dewiantów

Nie napiszę, że rozumiem bo przypadki chodź podobne to jednak różne.


Gratuluję ci za to siły i determinacji!


Napewno dużo kosztowało cię przechodzenie tego ponownie, ale mam nadzieję, że chociaż dojebali chujka!


Niepoważne natomiast jest to, że nie została zadysponowana kobieta do takich rozmów, czy to w szpitalu czy już na policji

Niepoważne


Trzymaj się!

Życzę Ci żeby teraz w życiu były już tylko radosne i szczęśliwe chwile

@Fafalala Przeczytałem, po kawałku, bo ktoś tu gaz pieprzowy rozpylił. I nie wiem co mógłbym napisać.
Mam nadzieję że ten wpis w jakimś stopniu przyniesie trochę ukojenia dla Ciebie, bo na pewno pokazuje innym że harda z Ciebie babka.

@onpanopticon kurwen, ale syneteza. Nic wincyj dodawać niż "wincyj" dla lafalalafali. Każdemu spowiedź robi robotix.@myoniwy harda suka. Takich różowych nam tu trza!

@Fafalala Nie znam Cię i jest to w sumie pierwszy Twój post jaki przeczytałem.

Myślę, że jesteś już w top 1% najodważniejszych ludzi na świecie. Przeszłaś piekło i dalej z nim walczysz.

Podziwiam, po składni i żargonie widać, że wykonałaś kawał pracy.

Ze swojej strony powiem tylko, że jako człowieka bardzo mnie ten post poruszył i jestem Ci wdzięczy, że się tym podzieliłaś. Trzymaj się ciepło i powodzenia. Dużo szczęścia i miłości

To jest dramat, dzieciaki powinny być nietykalne a kary wobec sprawców przemocy dużo większe.

My z żoną staramy się uczyć nasze dzieciaki odmawiać. Czasem nie chce czegoś robić i się denerwuje - ok to dla nas sygnał, żeby mu odpuścić a nie mówić, że ma się uspokoić bo jest niegrzeczny. Babcia chce go całować i przytulać a on nie ma ochoty - mów nie. A już jak słyszę od babci "no co ty nie kochasz mnie?" to mnie strzela bo manipuluje chłopakiem żeby postawić na swoim. Zawsze zwracam na to uwagę i uczę dzieciaki stawiać granicę.

Dzięki za Twój wpis bo jest bardzo poruszający. W weekend obejrzę jakiś mądry film jak przestrzegać dzieci przed obcymi. Życzę dużo siły i zdrowia, Wielki szacunek za twoje wpisy.

Mialem iść spać bo byłem padnięty a się wkurwiłem.

@Fafalala Nic sensownego nie napiszę. Przeczytałem, choć chciałem pójść za ostrzeżeniem i odpuścić. Dobrze, że to z siebie wyrzuciłaś. Zwłaszcza zważając na to, że ofiara często czuje nieracjonalne poczucie winy. Dzielna jesteś. Mam szczerą nadzieję, że w końcu uda ci się rozliczyć te demony, a ten wpis jest milowym krokiem do tego. Wiedz tylko, że nie ma tu powodu do wstydu, do winy, do ucieczki. Jedynie do dumy z walki z taką traumą. Pewnie dlatego też wyrosła z ciebie taka piękna duszyczka, bo przeszłaś sama ze sobą przez bagno. A sam dodam, że domyślałem się już wcześniej. Możliwe, że widziałem nieco wspólnych cech z bliską mi osobą, która przeszła to samo i nadal walczy. Niemniej wiele podobieństw widać i być może stąd. Trzymaj się Falafela! Dam ci też jedno xd, żeby zakończyć mniej patetycznie.

@Fafalala Bardzo mi przykro, że spotkało Ciebie tak ogromne zło. Zgadzam się ze wszystkimi w wątku, jesteś bardzo dzielna a co więcej potrafiłaś ponownie zaufać drugiemu człowiekowi (wspomniany partner). Mam w rodzinie osobę która była w młodym wieku napastowana i takim zaufaniem już nikogo do dnia dzisiejszego nie obdarzyła. Wtedy udało się od razu złapać bandytę i w więzieniu nie miał łatwego życia (tzw. waterboarding). Pewnie jakaś sprawiedliwość to była, ale czym w sytuacji wykorzystania drugiej osoby a szczególnie dziecka jest właściwa sprawiedliwość? Chyba takiej nie ma, za to tematy do przerobienia pozostają..


Dziękuję, że z nami siedzisz na forum i na pewno dla wielu osób ten temat będzie bardzo wartościowy. Jesteś silną kobietą!

@Fafalala Nie jestem w stanie sobie wyobrazić ile wysiłku fizycznego i psychicznego kosztowało Cię napisanie tego wpisu... Podziwiam Twoją siłę i odwagę oraz konsekwentną walkę o samą siebie. Trzymaj się, ściskam mocno (づ•﹏•)づ

@Fafalala nie wiem czy jestem "na gorąco" coś sensownego napisać, ale powtórzę to co pojawiło się już w komentarzach - jesteś wielka, jesteś bohaterką, bardzo Ci dziękuje za ten wpis, który na pewno mnóstwo Cię kosztował. Jesteś wspaniała i tak trzymaj!

@Fafalala przytulam mocno i dziękuję, że nam zaufałaś! Trzymam kciuki i życzę Ci, żeby teraz było już tylko coraz lepiej.

Dziękuję Ci za ten akt odwagi. Uważam, że to ważne, aby osoby po takich przeżyciach mówiły o tym otwarcie, nawet mimo spotykania się z różnymi, także nieciekawymi reakcjami. Kiedy zaczęły do mnie wracać wspomnienia, obiecałam sobie, że nie pozwolę, żeby wstyd, który należy do sprawcy, stał się moim. Cieszę się, że zdecydowałaś się na to samo podejście.


Przykro mi też z powodu Twoich przeżyć ze szpitala. Choć z trochę innych powodów, to jest mi znane upodlenie, o którym mówisz. A zachowanie tego pseudo psychologa można by omawiać na przedmiocie etyka zawodu psychologa na studiach psychologicznych jako przykład obrazujący, czego absolutnie nie robić i nie mówić. Jeśli jeszcze żyje i pracuje, to myślę, że nadal możesz go zgłosić w kilku różnych miejscach.

Już byłem w przedsennym wyluzowaniu, to zachciało się czytać... Puls wyjebany, łeb jak po dostaniu z bańki na środku skrzyżowania w Warszawie o 16:00 w piątek, a stres poza skalą. Nie chcę się domyślać, jak Ty się czułaś pisząc to, ale chciałbym być kiedyś tak odważny. Trzymaj się mocno.

@Fafalala Brak słów. Chyba nie usnę, tak mi ciśnienie podniosło po przeczytaniu Twojego wpisu... Ależ to jest przejebane. Trzymaj się tam, gratuluję odwagi.

@Fafalala to jest okropne, że takie rzeczy się dzieją. I wpływają na ofiary na większość albo i na cale życie. Ogromne gratulacje za odwagę. Myślę, że ten wpis wpłynie na conajmniej jedną osobę z naszej bańki hejto. Trzymaj się kochana ❤️🩹

Miałam tyle lat co ty kiedy babcia powiedziała mi że kiedy zdazy się że jakiś facet będzie mi proponował oglądanie małych kotków w piwnicy to znaczy że chce mi zrobić krzywdę, strasznie mi się to wrylo w głowę, mimo że nigdy podobna sytuacja się nie wydarzyła. Uswiadamianie dzieci o zagrożeniach jest cholernie ważne, a twój post i twoja historia mogą w przyszłości pomóc kogoś uratować Jestem z tobą całym sercem, nic nie zawiniłaś bo dzieci nigdy nie są winne ❤️

@Fafalala Nie mam słów żeby to podsumować, jak każdy z nas tutaj. Ale szacun za wrzucenie tego z siebie. Daj znać czy wrzucenie tego tutaj coś Ci pomogło!

@Fafalala Fafa, płacząca skała.....

Nawet jeśli połamało cię na kawałki, to to są kawałki najtwardszego k...wa tytanu i diamentu, jakie widzał ten p...dolony świat....

Zaloguj się aby komentować