Zdjęcie w tle

Wrzoo

Lider
  • 1089wpisy
  • 9775komentarzy
Wrzoo userbar

Czytam na #bookmeter, piszę w kawiarence #zafirewallem, o wodzie przypominam w #codziennepiciu

#nasonety #diriposta


Serbskie lato


Przedświt tonie w granatach

A oczy - w barwie szmaragdu

Gdy tańczysz na dachach Belgradu

Połyskując szafranem lata


Muśnięte różem indyjskiem

ust drżące origami

Nadgarstki mieniące perłami

Ogrzane miodowym brzaskiem


Falujesz sukni karminem

Wstążką w kolorze nieba

Dłonią barwy brzoskwini


Niech otuli cię kobaltami

zmierzchania miękka krepa

Tkana złotymi gwiazdami


#zafirewallem #tworczoscwlasna

Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

Dzisiaj #uxplakaljakuzywal trochę przewrotne, bo bardziej #uxcieszylsiejakuzywal


Przyznam się Wam, że strasznie mi się nie chce.


...Nie chce mi się wyciągać telefonu i szukać jednej z wielu aplikacji lojalnościowych/klubowych, które mam zainstalowane na telefonie.


Powodów jest kilka:

- dalej zajmuje mi za dużo czasu, by je znaleźć w gąszczu innych apek (choć nie mam ich wiele),

- ich ładowanie często trwa naprawdę długo,

- brak zasięgu we wnętrzach sklepów (a aplikacjom nie chce się działać offline),

- gdy raz na trzy miesiące otworzę aplikację, okazuje się, że mnie wylogowało (?!),

- skaner nie odczytuje kodu z ekranu (jaśniej? ciemniej? dalej? bliżej?),

- ilekroć otwieram aplikację, całe wieki zajmuje mi odkrycie, gdzie się ukrył przycisk do otworzenia karty klubowej (patrzę na Ciebie, H&M...),

- presja kolejki za mną.


...dlatego niezmiernie się cieszę, gdy okazuje się, że ktoś odpowiedzialny za kasy samoobsługowe w danej sieci sklepów dba o ich aktualizację.


Rossmann zmienił ostatnio widok zachęcający do zeskanowania kodu z aplikacji Rossmann PL, i WRESZCIE udostępnił możliwość podania numeru telefonu zamiast wprowadzania skanu.


Wcześniej skanowałam aplikację jedynie wtedy, gdy dawało mi to jakiekolwiek korzyści; teraz to prawdopodobieństwo zapewne się zwiększy, bo wpisanie numeru zajmie już tylko kilka sekund.


Takie zmiany są ważne, bo ułatwiając zadanie użytkownikowi, zwiększają przy okazji korzyści dla biznesu (więcej skanów = więcej danych o kliencie, jego preferencjach zakupowych, analityka się cieszy). Jednocześnie dają poczucie, że marka się rozwija, aktualizuje swoją technologię. Tak że miło.


inb4: tak, tak, złe korporacje, zbierają nasze dane, po co sprzedaję im swoje dane, blablabla, "ja nie instaluję tych aplikacji i nic nie muszę robić"


#ux #ui #kasasamoobslugowa #potrzebneinformacje #rossmann

a1129395-6354-4bb0-80a5-0ca66b98ace6
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#uxplakaljakuzywal


Dzisiaj temat z pogranicza UX writingu i UX designu, czyli ikonki i etykiety.


Jako ikonkę mam tu na myśli piktogram reprezentujący jakąś funkcję lub informację, w interfejsach często będący przyciskiem; za etykietę zaś uznaję towarzyszący ikonce tekst, wyjaśniający działanie danego przycisku.


Kierując się chęcią stworzenia minimalistycznego interfejsu, designerzy czasem decydują się umieścić w nim samą ikonkę bez towarzyszącej jej etykiety.


Jest to zrozumiałe, gdy korzystamy z tych piktogramów, które są przez użytkowników trwale kojarzone z jednym konkretnym działaniem (np. lupa, dyskietka, iks).

Gorzej, gdy ikonka może być interpretowana na wiele sposobów. Wówczas użytkownicy nie wiedzą, czego spodziewać się po akcji, którą wywołuje dany przycisk. Zwiększają się ich poziomy stresu i napięcia i mniej chętnie eksplorują daną stronę lub aplikację.


Dobrą praktyką UX jest upewnienie się, że każdej ikonce towarzyszy etykieta, która krótko wyjaśnia, czego możemy się spodziewać po naciśnięciu przycisku lub do jakiej podstrony zostaniemy przekierowani.


Jeśli piktogram jest oczywisty — jak na przykład wspomniana już lupka — to można pominąć etykietę.


Jeżeli natomiast nie mamy miejsca na etykietę i jesteśmy zmuszeni dać samą ikonkę, zadbajmy o to, by:

• piktogram jak najlepiej obrazował działanie przycisku;

• etykieta pojawiała się w formie tooltipa po najechaniu kursorem na ikonkę;

• działanie przycisku zostało wyjaśnione w trakcie onboardingu.


Nie zapominajmy przy tym o dostępności — elementy strony, w tym każdy znajdującyc się na niej przycisk, powinny mieć Alt Text, dzięki któremu osoby korzystające choćby ze screen readerów mogły zapoznać się z działaniem każdego elementu.


#UX #uxwriting #Dostępność #accessibility #webdesign

b6447ebe-3f41-422a-a6f0-f5344095d759
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

969 + 1 = 970


Tytuł: W blasku księżyca

Autor: Lian Hearn

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: W.A.B.

Liczba stron: 435

Ocena: 9/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/35421/w-blasku-ksiezyca


No wciągnęła mnie ta seria, no.

"W blasku księżyca" to trzeci tom serii "Opowieści rodu Otori", w której poznajemy losy Otori Takeo - adoptowanego syna możnowładcy Otori Shigeru. Takeo kontynuuje swoją drogę ku zemście i uzyskaniu władzy nad rodem Otori oraz jego ziemiami.


Ten tom podobał mi się szczególnie; nie wiem, czy nie jest to moja ulubiona część serii. Mamy tu wszystko: bitwy, wypełnianie się przepowiedni, intrygi, porwania, no i poznajemy też młodych bohaterów, którzy na pewno będą grać pierwsze skrzypce w kolejnych częściach. Jest sporo zaskoczek i ciężko się oderwać od lektury.


Cieszę się, że udało mi się trafić na tę serię - to naprawdę ukryta perełka dla fanów "Shoguna".


Prywatny licznik (od początku roku): 56/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto

0631c770-f8fe-4ff3-a3c9-75a33daade2c
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

Próbny zakwas z buraków. Za miesiąc wstawię właściwy, świąteczny.


W domu nie mieliśmy barszczu na święta (team grzybowa here), dopiero mame zaczęła robić od niedawna z myślą o moim mężu. Ale żeby był porządny, to w tym roku chcę zapewnić własny zakwas.


Swoją drogą, myślałam, że go więcej wyjdzie ;_;


Dałam 1,5 kg buraków, główkę czosnku, ~8 ziaren ziela angielskiego, ~15 ziaren pieprzu, 3 liście laurowe i zalałam wodą z solą (2 łyżki na 2 litry wody) oraz dociążyłam tak, żeby nic nie wypływało na wierzch. Na dwa dni dorzuciłam do mikstury kromkę żytniego chleba na zakwasie (rozpadał się konkretnie przy wyjmowaniu).

Kisił się jakiś tydzień. A smaczny jak nie wiem 💛


#zakwas #swieta #barszcz #gotujzhejto #kuchnia #kiszonki

00cbcb84-9c80-49ae-b8c1-f32094cea4e1
Wrzoo userbar

@Wrzoo Barszczu nigdy nie robię, ale właśnie wpadłem na chory pomysł - ciekawe, czy dałoby radę użyć zakwasu z buraków do pieczywa.


Muszę solidnie zbadać temat, może bym zrobił sobie różowawe bułki. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

@Wrzoo - droga koleżanko - pomimo, że Cię lubię to muszę donieść na Ciebie bojówce Kieleckiego aby Cię doprowadzili do pionu - wołam więc @UmytaPacha oraz @voy.Wu - niech czynią co muszą

Zaloguj się aby komentować

#uxplakaljakuzywal - dziś z bardziej marketingowej strony.


Dlaczego marki wciąż to sobie robią?

...czyli o spójności wizerunkowej słów kilka.

Biedronka nie ma lekko. Kryzysy - te offine'owe i online'owe - związane z jej udziałem przewijają się przez Internet dość często. Jednak dość regularne są te dotyczące komentarzy na Facebook'owym profilu marki. Z czego to wynika?


W skrócie: z rozdźwięku między wizerunkiem, który marka próbuje nam sprzedać, a jej faktycznymi działaniami. Branding i zachowania są niespójne.


Na stronie Biedronki, w sekcji o wartościach, możemy znaleźć taką informację: "Wierzymy w robienie właściwych rzeczy.", "Nie kłamię, biorę odpowiedzialność za swoje decyzje i uczę się na błędach", "Traktuję wszystkich z szacunkiem", "Działam etycznie i uczciwie we wszystkim co robię". W swoich reklamach Biedronka kreuje się na miejsce przyjazne - zarówno pracownikom, jak i klientom, stawia na bliskość.


Tylko gdzieś te wartości umykają, gdy dotyczą komunikacji między marką a klientem. A wtedy kryzys wizerunkowy gotowy.


Każda firma podlega krytyce - im jest większa, tym więcej głosów niezadowolenia może usłyszeć, zwłaszcza w socialach. Należy zatem skupić się na wypracowaniu takiej strategii komunikacyjnej, która będzie gasić pożar, i jednocześnie będzie spójna z wizerunkiem marki.


...A przy okazji ogarnąć te nieszczęsne palety.


#biedronka #content #marketing

ca40ca06-65c3-4e0e-9cf3-0e579c00cd91
Wrzoo userbar

@Wrzoo te wartości w każdej firmie to pierdololo i propaganda sukcesu (często również woke) rodem z USA, na którą łapią się może stażyści cieszący się że zdobyli pierwszą robotę. W rzeczywistości i zarząd, i pracownicy starsi stażem mają je w dvpie.

Biedronka - kolejki do kasy w XXI wieku jak za PRL. Lidl pod tym względem dużo nie lepszy ale tam przynajmniej czasem jak widzą tłum to otworzą drugą kasę.

Te ich populistyczne hasła to se w d⁎⁎ę mogą wsadzić. Przecież te rebusy na cenówkach to bezczelne plucie w twarz klientowi, omijam szerokim łukiem ten 'biznes'

Zaloguj się aby komentować

Swą #diriposta w #nasonety zrywam wstydliwie pieczęć wstydu. Ktoś musi.


Człowiek młody był i głupi


Teraz z wartościami mi się to kłóci

Lecz od lat widmo wstydu w twarz się szczerzy

Nie wiem, czy ktoś z was w słowa te uwierzy

Niech jednak wybrzmią, dam przeszłości wrócić


Och, pozwólcie cierpienia moje skrócić!

Wyciągam sekret już całkiem nieświeży

Zza pazuchy, pora mi się z nim zmierzyć

Bluzgami każdemu wolno mnie obrzucić


Wstaw się za mną, Michale Archanielu

Bo czeka mnie z Hejto ekskomunika

Za nastoletnią mnie z rozumem gupika


Gdy tkwiłam wówczas jeszcze wśród incelów

I pora przyszła do urn ruszyć tłumnie

Dałam głos Korwinowi - całkiem bezrozumnie.


#zafirewallem

Wrzoo userbar

Dałam głos Korwinowi


@Wrzoo Ej, ale serio? Jako kobiecie nie przeszkadzały Ci jego wypowiedzi i rola w jakiej by owe widział? #polityka

Zaloguj się aby komentować

957 + 1 = 958


Tytuł: Na posłaniu z trawy

Autor: Lian Hearn

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: W.A.B.

Liczba stron: 372

Ocena: 9/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/8627/na-poslaniu-z-trawy


Drugi tom "Opowieści rodu Otori" o losach Takeo, adoptowanego syna możnowładcy Otori. Po zachęcającym pierwszym tomie sięgnęłam natychmiast po kontynuację, i trzyma ona poziom.


Wydarzenia rozgrywają się tuż po końcówce tomu pierwszego; Takeo trafia do Plemienia i szlifuje swoje umiejętności, zaś Kaede, jego ukochana, wraca na rodzinne ziemie.

W tej części znów mamy walki, skrytobójców, romanse, dworskie intrygi (choć tych trochę mniej) i podziwianie przyrody w tej pięknej formie zadumy nad przemijaniem.


I co tu więcej mówić, sięgam po trzeci tom.


Prywatny licznik (od początku roku): 55/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto

ba577426-33ea-4286-ba51-d52680d841f3
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

#uxplakaljakuzywal


Użytkownikowi powinno się ułatwić wypisanie z newslettera.


Tak, poważnie. Biznesowi przynosi to więcej korzyści niż strat.


W większości nie lubię reklam, bo codzienność jest nimi przeładowana. Ale są dwa ich typy, które bardzo lubię: reklamy w kinie (R.I.P. stara reklama Kinder Bueno z pociągiem, byłaś mi serca biciem) oraz newslettery.


Sympatia do newsletterów jest, naturalnie, zawodowa. Lubię obserwować w nich nowe trendy, zauważać innowacje, sposoby na przyciągnięcie użytkownika do odczytania treści. Jest to forma marketingowej sztuki, która bardzo mi imponuje.


Nie imponuje mi natomiast to, na co natykam się co jakiś czas: utrudnienie wypisania się z newslettera oraz celowe stosowanie niskiego kontrastu tekstu, by zatrzymać komunikację marketingową.

Statystyki podają, że nawet około 1/4 światowej populacji ma jakieś problemy dotyczące narządu wzroku. I jako osoba krótkowidząca tym bardziej dotyka mnie, gdy muszę wykonać manualny zoom i szukać w gąszczu jaśniutkiego tekstu na jaśniutkim tle przycisku "tutaj", by zrezygnować z subskrypcji.


A przecież ułatwienie rezygnacji osobie, która nie chce już otrzymywać treści danej marki, przynosi masę korzyści:


  1. Zamiast wrzucić mail do spamu, taka osoba po prostu się wypisze. Dzięki temu, wiadomości od tej marki będą rzadziej indeksowane przez klienta pocztowego jako spam u innych odbiorców.

  2. Wiadomości marki nie będą więcej trafiać do odbiorców, którzy nie są zainteresowani tymi treściami i nawet ich nie czytają. Nie dość, że zwiększy się procent otwarć i potencjalnie konwersji, to jeszcze budujemy tym samym jakościową bazę odbiorców oraz nie musimy trzymać adresów niezainteresowanych osób w bazie i ponosić związanych z tym kosztów.

  3. Gdy zwiększy się liczba otwarć od faktycznie zainteresowanych użytkowników, wiadomości zaczną docierać do większej liczby odbiorców (dostawcy poczty tacy jak Gmail będą wyżej cenić takie wiadomości i dostarczać je z wyższym priorytetem)

  4. Zwiększając widoczność przycisku do wypisania się, zwiększamy tym samym zaufanie użytkowników do marki. Czytelnik wie, że w każdej chwili może się łatwo wypisać, i że nie powstrzymujemy go przed tym. Nie będzie miał też negatywnych skojarzeń związanych z procesem wypisania się, więc być może w przyszłości znów skorzysta z usług marki.


A jak zauważycie, że ktoś stosuje takie wredne praktyki, jak Oysho tutaj, to sru ich do spamu.


#ux #uxwriting #copywriting #marketing

2e4214e6-6dc2-4361-87e2-571898f7f5f1
Wrzoo userbar

Problemem pewnie jest jak zwykle mierzenie gównoKPI z religijnym zapałem - co przekłada się na to że o ile rzeczywiście ułatwienie wypisania się z newslettera byłoby benefitem dla biznesu, to jednocześnie sprawiłoby że słupki w raportach wyglądałyby gorzej. A to oznacza że management odpowiedzialny za nie musiałby jasno wytłumaczyć dlaczego to jest ok, zaproponować zmianę metryk które są mierzone i wdrożyć nowe metryki. Co jest problemem w momencie kiedy ludzie na tych stanowiskach są efektem Peter Principle i po prostu przerasta to ich umiejętności.


Więc mierzymy gównostatystyki i udajemy że się kręci.

Zaloguj się aby komentować

#uxplakaljakuzywal


Czy użytkownicy produktów legacy to klienci drugiej kategorii?


Była sobie firma UPC. Oferowała głównie telewizję, internet, telefon.

Nieco ponad rok temu UPC zostało przejęte przez spółkę P4 (operatora sieci Play), który powoli, powoli zaczął je wchłaniać wraz z klientami.


No i ja jestem jedną z tych klientek. Mam też tak, że nie zmieniam lubianych produktów, więc przy każdym telefonie konsultantów Play skrupulatnie odmawiam zmiany umowy (skądinąd, na gorszych warunkach - z mniejszą prędkością internetu i za wyższe pieniądze - ale nie o tym dziś mowa).


Przez parę miesięcy wszystko było okej - strona Playa wskazywała, gdzie klienci byłego UPC mają kliknąć, żeby zalogować się do serwisu. Może początkowo było to konfundujące, gdy raz na miesiąc próbowałam logować się na konto przy pomocy "Zaloguj" do Play - copy, niestety, nie wskazywało, że chyba popełniłam błąd i może jednak chciałabym zalogować się do portalu UPC. No nic, trzeba było się cofnąć i odnaleźć przycisk "Dla klientów usług UPC".


...ale w pewnym momencie przycisk "Dla klientów usług UPC" zniknął.


I powiem Wam, że mimo tego, że reprezentuję grupę użytkowników o wysokim poziomie "umienia w komputer", było mi ciężko odkryć, gdzie teraz jest moje miejsce. Logowania, w sensie.

W pierwszej kolejności pomyślałam, że w końcu zintegrowali oba portale logowania i wystarczy już użyć tego nieszczęsnego przycisku "Zaloguj", którego niepoprawnie używałam od miesięcy. No ale nie.

Nie kojarzę też jakichś jasnych wskazówek i informacji (otrzymanych na maila albo SMSem, ani tym bardziej ukazanych na stronie), którędy teraz można się zalogować do serwisu byłych klientów UPC.


I okej, ostatecznie odkryłam, że jestem teraz "Abonentem Usług multimedialnych" - brzmi bardzo nobliwie, prawda? - ale nie mogę przestać myśleć o tych wszystkich klientach, którzy jak ja trzymają się swojej oferty, regularnie płacą, od czasu do czasu muszą się zalogować do portalu klienta, jednak nie mają wystarczająco doświadczenia/dociekliwości/umiejętności/wiedzy, by odnaleźć się na stronie Play. Takich moich rodziców, na przykład.


Może zawiodła tu zbyt duża chęć prędkiego wyrugowania wszystkich śladów po UPC na stronie Play; może dla firmy było to oczywiste, co kryje się za "usługami multimedialnymi", i że każdy UPCant się odnajdzie w tym haśle.

Dziwi mnie jednak, że nie było dłuższego okresu przejściowego, w którym np. przy haśle "Abonenci Usług multimedialnych" byłby jeszcze przez kilka miesięcy dopisek "UPC", by łatwiej dało się odnaleźć odpowiedni portal.


I to sprowadza mnie do pytania: czy klienci produktów legacy są klientami drugiej kategorii?


Skoro są stałymi klientami, regularnie płacą i wykazują wierność marce, to czy nie wykazują tym swojej wartości i nie zasługują na chociaż lekkie pogłaskanie po głowie? Dłuższy okres przejściowy? Choćby link "Logowanie dla klientów UPC" w stopce?

Ale jeśli naszym grzechem jest to, że lubimy piosenki, które już znamy, to szykujcie się na to, że będziemy ich słuchać tak długo, jak to możliwe. Ja nie zamierzam odpuścić - no, chyba że w końcu dadzą lepszą ofertę.


#UX #uxwriting

c21afa51-bdd3-4a4a-9efd-98b0d9fe8393
Wrzoo userbar

@Wrzoo w jakim celu jest co miesięczne logowanie? Ja mam światłowód w Uk to od wypełnienia w Internecie że chce neta. To potem loguje się jedynie chwilę przed końcem umowy zobaczyć czy coś proponują na dalszą współpracę

Przesiadłem się na Play z UPC. Poniewczasie dowiedziałem się, że straciłem stacjonarke i HBO. Za to cena poszła nieznacznie do góry. A jakość tv i internetu spadła. A w dokumentach umowy nie dostałem danych do logowania do usług. I nikt, ale to nikt nie zająknął sie, że do zarządzania usługami należy używać aplikacji mobilnej.


Zlecilem powrót zgodnie z prawem do powrotu. Dwa tygodnie batalii - musiałem aż dotrzeć do dalszej linii wsparcia, by się udało. I tak jeszcze musiałem płacić za powrót, za odesłanie sprzętu, i jeszcze raz powalczyć, bo nie mogli dojść, gdzie jest odesłany sprzęt.


Jestem z powrotem na UPC, na poprzednim sprzęcie, nie odzyskałem stacjonarki (ale już nie chciało mi się o to walczyć). Na osłodę mam nieco niższy miesięczny rachunek.


I mądrość na przyszłość, by unikać Play jak ognia.


Są nieuczciwi w kontaktach z klientami, mają bardzo niski poziom usług i są zniechęcająco powolni.


Parafrazując slogan MediaMarkt:


PLAY tylko dla idiotów.

Zaloguj się aby komentować

945 + 1 = 946


Tytuł: Po słowiczej podłodze

Autor: Lian Hearn

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: W.A.B.

Liczba stron: 368

Ocena: 9/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/38355/po-slowiczej-podlodze


Lektura "Shoguna" tak mi się spodobała, że zaczęłam szukać książek w podobnym klimacie feudalnej Japonii. W rekomendacjach wielokrotnie przewijała się pani Lian Hearn (wł. Gillian Rubinstein) i jej seria "Opowieści rodu Otori". I o rany, dowiozło.


Poznajemy historię Tomasu, wychowującego się w wiosce Ukrytych. Ukryci nie wadzą światu, czczą swojego jednego boga, ale muszą się z tym kryć, więc... no, są Ukrytymi. Jednak obecność Ukrytych wadzi ambitnemu władcy feudalnemu Iidzie, który na tę wioskę napada. Tomasu cudem udaje się uciec, przed śmiercią ratuje go Otori Shigeru - inny władca feudalny, który jest skonfliktowany z Iidą.


Tomasu przybiera nowe imię, Takeo, i staje się protegowanym Shigeru. Odkrywa przeszłość swojej rodziny i pod okiem nauczycieli uczy się wykorzystywać swoje zdolności (tu wchodzi lekkie fantasy), dążąc do zemsty na Iidzie. Do tego dochodzi wątek miłosny w wersji japońskiej: nieśmiały, niepewny, niezgodny z konwenansami.


Dziwi mnie, że książka ta ma na LC ocenę zaledwie 7,2. Niesamowicie się wciągnęłam i nie mogłam oderwać. A to dopiero pierwszy tom! Zarzuty, które się pojawiają, wynikają chyba głównie z tego, że autorka nie dość autentycznie oddała klimat i realia feudalnej Japonii. I może w porównaniu z Shogunem (bo nie mam lepszego porównania) trochę blaknie, to mi to nie przeszkadza - nic na tym ta książka nie straciła.


Prywatny licznik (od początku roku): 54/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto

a39971ec-88b6-47e4-8fc6-021b4bb38d42
Wrzoo userbar

Ja się zastanawiam, dlaczego jeszcze nikt nie pokusił się o ekranizację, rzeczywiście tę serię czyta się na jednym posiedzeniu, bo tak wciąga

Zaloguj się aby komentować

XLVIII edycja bitwy #nasonety dobiegła końca, więc pora na podsumowanie!

Rymowaliśmy do fenomenalnego sonetu "O hotelowym boyu" niezrównanego mistrza pióra, Jana Stanisława Skorupskiego, który zainspirował tych poetów:


  • @Piechur wyprodukował sonet Co masz zrobić dziś, zrób jutro

  • @George_Stark , który urodził dzieła Ich Troje oraz Sonet o piłkarskim oldboyu

  • @splash545 , autora wytworu o nazwie Czystość

  • @RogerThat , który spłodził sonet Biegnę

  • i jeszcze ja naskrobałam Z ryzyka lubię tylko grę planszową


Stwierdziłam, że dziś wyznacznikiem zwycięstwa będzie sonet, który zawiera najwięcej liter "o" (wraz z tytułem), bo to ładna litera.

I tak:


  • sonet Piechura zawierał 30 liter "o"

  • sonety George'a zawierały kolejno 26 i 39 liter "o"

  • sonet splashjonka zawierał 31 liter "o"

  • sonet Rogera zawierał 30 liter "o"

  • mój sonet, który się nie liczy, zawierał 30 liter "o".


Jest mi zatem miło ogłosić, że zwyciężył @George_Stark - gratulacje!


...ale są jeszcze nagrody dodatkowe, bez nich się nie liczy!


Dwa lewe sandały Hermesa, nieco wysłużone

dla @RogerThat - za zdążenie z wrzuceniem sonetu tuż przed podsumowaniem


Czyste gacie z napisem "Wtorek" Afrodyty

dla @splash545 - aby nigdy nie doświadczył sytuacji ze swojego sonetu


Lekko poplamiona leżanka Dionizosa

dla @Piechur - na sjestę z okazji zjedzonych kokosanek, na które narobił mi ogromnej ochoty


Leworęczna lira Apollina z odwrotnie zamocowanymi strunami

dla @George_Stark - by mógł wygrywać na niej "Powiedz", arcydzieło polskiej sceny fonograficznej


Ulubiony samonapełniający się kubek Posejdona

dla mnie, żebym sobie w końcu dolała wody


Dziękuję za wspólną zabawę!


#podsumowanienasonety #zafirewallem #tworczoscwlasna

1a88bc36-080e-42e3-b8b3-136c985e9660
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

918 + 1 = 919


Tytuł: Ostatnia arystokratka

Autor: Evžen Boček

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Stara Szkoła

Liczba stron: 254

Ocena: 6/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/246517/ostatnia-arystokratka


Po "Ostatnią arystokratkę" sięgnęłam z polecenia kogoś w komentarzach pod jednym z wpisów na bookmeterze. Została opisana jako przezabawna, lekka lektura, co mnie zachęciło.


Książka ta opowiada o losach rodziny Kostków, którzy w latach 90. przylatują z USA do Czech. W ramach przywracania majątków przez nowy rząd, Kostkowie (mający korzenie hrabiowskie) powracają na zamek Kostka, dawną siedzibę swojego rodu. Ich perypetie opowiadane są z perspektywy 16-letniej Marii, córki dziedzica, hrabiego Franciszka Kostki, i jego żony, Amerykanki Vivien. Próbują oni odnaleźć się w czeskiej rzeczywistości, dogadać ze służbą, i przy tym jakoś zarobić na utrzymanie zamku.


No i nie wiem, kurczę. Może mój humor jest jakiś spaczony, ale nie zrywałam boków w trakcie czytania "Ostatniej Arystokratki". Jasne, jest to opowieść lekka i przyjemna, ale chyba zbyt przesiąknięta czeskim humorem, na który nie jestem podatna. Początkowo było nawet nieco zabawnie, ale potem marzyłam już tylko, żeby bohaterowie choć raz na jakiś czas zaprezentowali dla odmiany zachowanie poważne. Może wówczas sceny, które miały być zabawne, trafiłyby do mnie.


Jest to seria książek, i chyba autor zdecydował się rozłożyć fabułę na kilka z nich. Z racji tego, w tej części nie mamy jakiejś kulminacji wydarzeń; nie zmierzają one do jakiegoś szczególnego wydarzenia, a sama książka po prostu się urywa, i sięgnij człowieku po kolejny tom. Ale chyba nie sięgnę, bo nie zostałam zauroczona pierwszym.


Prywatny licznik (od początku roku): 53/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto

54d74034-f1d6-4fe9-aa4b-e3135de0be14
Wrzoo userbar

@Wrzoo no mnie też jakoś nie podeszła. Próbowałam jak tylko wyszła i po kilku latach i dalej nic.

Ten humor nie jest czeski tylko niesmaczny.

Zaloguj się aby komentować

Na toruńskiej ulicy słyszę jakieś granie

Wyglądam przez drewniane okno - przerażony widze dwie nagie panie.


Przy tym oknie na stoliku leży szklanka, a w niej czarna cola.

Pi⁎⁎⁎⁎lę Kopernika, uliczne potwory i golasów, zaraz wyjeżdżam do Opola.

Zaloguj się aby komentować

#uxplakaljakuzywal


Kiedyś był OLX, teraz nie ma OLXa.


Pytanie: czy tylko ja jestem tak szybka jak kolorowy wiatr, że OLX nie nie jest w stanie mnie dogonić i ucina mi przy każdej wizycie na tej stronie początek tekstu, który wpisuję do wyszukiwarki?


(Nie mówiąc już o tym, jak przykra stała się wyszukiwarka OLXa... człowiek chce wyszukać stare zawiasy, a zamiast tego większość sugestii to drzwi wewnętrzne DRE, Renault Master i stare kredensy (╯°□°)╯︵ ┻━┻ przecież kiedyś ta wyszukiwarka działała dobrze...)


A ucina tekst w ten sposób:

https://i.imgur.com/tjkuF2g.gif


#ux #olx #dlaczego

674a113d-bb87-4971-ae32-01b0e4614db1
Wrzoo userbar

@Wrzoo że ci się w ogóle chce zaczynać temat OLXa... Jak można tak spierdolić wydając taką kasę na rozwój i promocję....

f01156ef-4a8f-41ce-97de-6adc6771dddb

@Wrzoo poszli w tym samym kierunku co cała branża - EJ AJ. Wypuścili OLX Magic, asystenta konwersacyjnego. Z racji tego że przez ten fakt OLX stał się bezpośrednią konkurencją dla firmy w której pracuję musiałem temu zrobić audyt UX. TLDR: narzędzie jest tak toporne że nie znajdziesz przedmiotu którego szukasz tanio i blisko. No ale EJ AJ.

Zaloguj się aby komentować

#uxplakaljakuzywal


Kiedy produkt się rozrasta...


Interfejs Steama rozrastał się latami. I wiele lat jego elementy wyglądały tak, jak na załączonym obrazku: bez spójności wizualnej, z niezwykle skomplikowaną architekturą informacji, trudną w obsłudze dla nowicjuszy lub osób korzystających z niej rekreacyjnie.


Wydaje się, że na klątwę "spuchnięcia" i cierpiący na tym interfejs użytkownika cierpi wiele firm. Mają z tym problemy chociażby Amazon, WP i Reddit (do którego redesignu dalej się nie przyzwyczaiłam).


Steam w ostatnich latach zaczął nadrabiać zaległości. Wchodząc ostatnio na tę platformę, widzę znacznie mniej nieścisłości wizualnych, choć dalej zdecydowanie za długo szukam miejsca, gdzie mogę aktywować podarowany mi kod na grę.


Nie mamy stuprocentowej kontroli nad tym, czy produkt się rozrośnie, ani tym bardziej w którym kierunku. Ciężko jest się również na taki scenariusz przygotować (choć kusi zostawienie na zapas whitespace'u i potykacza "Under construction" w miejscach na planowane ficzery).


Nie powinno się natomiast dawać produktowi niekontrolowanie puchnąć, bo w końcu wszystko dąży do entropii. Nim się obejrzymy, w naszym mieszkaniu podłogę przykryje kurz, góry prania zaczną piętrzyć się na fotelu, a zlew zacznie żyć własnym życiem - i tak jest też z interfejsami.


I choć mało kto lubi robić gruntowne porządki, to raz na jakiś czas należy posprzątać nie tylko swoją szafę i folder "Pobrane", ale też interfejs aplikacji. Im dłużej z tym zwlekamy, tym trudniejsze zadanie czeka nas w przyszłości.


A skoro Steamowi się udało zabrać za porządki, to czemu nie Tobie? Posprzątaj dzisiaj chociażby folder "Pobrane" na komputerze.


#ux #design #webdesign #steam #valve

fe3a10fd-964a-488c-ab0d-09f2e2a03599
Wrzoo userbar

"Ile za ten projekt? No chyba cię pogięło, damy sobie w takim razie radę bez grafika, co to za problem jakiś button narysowac."

Tymczasem co-to-za-problem:


W ogóle to XD, że steam przy takich dochodach wygląda jak Internet Explorer twojego starego w 2010

Ha! Nie używam pobranych i gardzę nimi. Wszystko trafia na pulpit, skąd szybciutko wędruje do kosza

Za to ostatnimi czasy jestem w połowie zapełnienia drugiej kolumny ikon na pulpicie i boli mnie to

Zaloguj się aby komentować

Nie ma przepraszam, że wybacz, no sorry,

Będzie incydent jak z suką Batory,

Skrwawią się ściany, kotary, dywany,

W życiu nie będziesz tak bardzo kochany.

Zaloguj się aby komentować

#uxplakaljakuzywal


Klęska dobrobytu: kiedy obie akcje dają ten sam efekt, a Ty dalej się głowisz, którą wybrać.


W weekend robiłam zakupy w markecie, w którym ostatni raz byłam kilka lat temu - E.Leclerc. Zazwyczaj w marketach kieruję się do kas samoobsługowych (czy ktoś tak jak ja lubi porównywać UI tych kas w różnych sklepach?). No to z mężem działamy, kasujemy, wsadzamy do pojemnika, mistrzowsko wyszukujemy bułki, przechodzimy do finalizacji zakupu...


...i trafiamy na niego - ekran, który nas zamroził.

Ekran wyboru liczby reklamówek.


Do sklepu zwykle chodzimy ze swoją siatką, i nie inaczej było tym razem. Powinniśmy więc wybrać 0 reklamówek.

Albo pominąć.

Pominąć? Wybrać 0 reklamówek?


...staliśmy tam dobre 30 sekund i jak emeryci zastanawialiśmy się, co dana akcja robi. Co się stanie, jak nacisnę na "Pomiń"? A może jeśli nacisnę "Tak", a na ekranie jest "0", to wyskoczy mi jakiś błąd?


Czy to zły UX, czy moja wina jak użytkownika?


Może ten ekran byłby dla mnie jaśniejszy, gdyby nie było przycisku "Pomiń"? Albo gdyby copy brzmiało: "Ile płatnych reklamówek doliczyć?", a na przycisku znajdowała się etykieta "Potwierdź"? Może kiedyś się dowiemy.


#ux #uxwriting #zakupy #kasasamoobslugowa #potrzebneinformacje

454254f2-2d19-439a-9475-a7e04fa931aa
Wrzoo userbar

@Wrzoo Co powiesz na takie pytanko? Co miesiąc santander się mnie pyta i co miesiąc muszę pomyśleć

co odpowiedzieć. Dorównuje mbankowi?

aa51c6dc-45a3-44b3-9637-7bcd65c90679

@Wrzoo a masz jakikolwiek pomysł czemu ma służyć pytanie "czy chcesz zapłacić pełną kwotę transakcji?", które jest np. w Carrefourze?

Zaloguj się aby komentować