Zdjęcie w tle

Maciek

Gruba ryba
  • 356wpisów
  • 1404komentarzy

No dzień dobry! :3

Zaloguj się aby komentować

dobra Tomki, bo ja nie wiem co robić w takich sytuacjach żeby było dobrze


Poruszając się rowerem na wprost jadąc po drodze rowerowej po prawej stronie, chcąc kontynuować jazdę na wprost rowerzysta powinien.


a) włączyć się do ruchu na jezdni ignorując czerwone światło na przejeździe dla rowerów, bo obowiązuje go sygnalizacja na jezdni na którą się włącza

b) włączyć się do ruchu na jezdni jedynie po tym jak na przejeździe dla rowerów zapali się zielone światło i kontynuować jazdę na wprost ignorując czerwone światło na jezdni, bo linia zatrzymania dla sygnalizacji swietlnej na tej jezdni znajduje się przed przejazdem dla rowerów

c) jeżdżę szosą, ignoruję przepisy ruchu drogowego a ścieżki rowerowe są dla mnie niewidzialne


#rower #ruchdrogowy #przepisyruchudrogowego

93245b43-889c-4c1f-b389-d51a0d3afa66

.

55 Głosów

Skręcasz w prawo pod wiadukt i jedziesz dalej ścieżką rowerową która prowadzi na wprost. Przykład zły wybrałeś bo da się jechać rowerem bezpiecznie tak jakbyś chciał. W tym konkretnym przypadku nie możesz sobie zjechać z drogi rowerowej bo masz możliwość kontynuowania jazdy drogą rowerową (a w takim przypadku masz obowiązek się nią poruszać).

2530a13f-8a5b-45a2-9107-23a951a9d603

@Maciek dobra. Jak chcesz pojechać na wprost to nie powinieneś w ogóle znaleźć się na tym skrzyżowaniu. Przed wiaduktem powinieneś pojechać CPR-em po prawej. Nie, nie jest on jednokierunkowy. Potem się urywa i trzeba wskoczyć na jezdnię.

@Maciek IMHO odpowiadając na tak zadane pytanie, odpowiedź to B. Zinterpretowałbym to zdjęcie jako skrzyżowanie jezdni ogólnej z drogą dla rowerów, przy czym każdy z was ma sygnalizację dla swojego kierunku. Na klasycznych skrzyżowaniach, gdy np. skręcasz w lewo na zielonym świetle nie zatrzymujesz się ponownie na skrzyżowaniu z powodu tego, że samochody po twojej prawej (jadące na wprost po drodze do której się włączasz) mają czerwone światło. Nie ma znaczenia czy światła podwieszono i fizycznie przejeżdżasz pod nimi - liczy się linia zatrzymania. IMHO gdy ty masz zielone, to moższ jechać w prawo.

Patrząc na cały układ drogowy w tym miejscu, myślę, że intencją projektanta było abyś zawrócił, przejechał pod wiaduktem i jechał ciągiem pieszo rowerowym znajdującym się po prawej twojego screena, za wałem i najazdem samochodów. Nie masz wtedy żadnych świateł ani kolizji, po 200 m, kawałek za końcem pasa do włączania się samochodów z wiaduktu, przy przystanku "Park Wschodni" kończy się ciąg i włączasz się do ruchu klasycznie (czyli byle jak).

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

W nawiązaniu do tego wpisu.


PIĘKNE DZIĘKI WSZYSTKIM HEJTOWICZOM KTÓRZY ODDALI GŁOS NA MOJĄ KAPELĘ - MAMY TO!


Mój zespół zdobył ponad 60% wszystkich głosów, a nie było ławo, bo nasza główna konkurencja to kapela która regularnie koncertuje po Polsce i gra supporty przed profesjonalnymi zespołami - udało się między innymi dzięki pozostawionym przez Was reakcjom - dzięki wielkie


Nagrodą w konkursie publiczności jest organizacja koncertu live wraz z profesjonalną rejestracją audio-video w sali Ośrodka Kultury w #olawa - jak będzie data koncertu to będę dawał znać, a jak będzie nagranie to wrzucę do wglądu!


#muzyka #tworczoscwlasna #koncert

Zaloguj się aby komentować

Czy aby nie jest tak, że lepszą kulturą wypowiedzi dostaje się lepsze odpowiedzi? Tak jakby odpowiedź wynika z pytania. A w miejscach, gdzie ludzie bardziej profesjonalnie się komunikują, inni bardziej profesjonalnie im odpowiadali. Koniec końców LLMy papugują z tego czego się uczyły. I powinno nam zależeć na tym, żeby dla nas papugowały z tego lepszego internetu.

Zaloguj się aby komentować

Czy można żebrolajki?


Zepsół w którym mam przyjemność być basistą brał udział w konkursie Centrum Sztuki w Oławie. Niestety zwycięzca będzie wyłoniony w najgorszy możliwy sposób - liczbą lajków pod postem.


Czy mógłbym liczyć na społeczność i pozostawienie rekacji "wow " pod tym postem?


A jak ktoś ma ochotę posłuchać jak wtedy brzmieliśmy to tu jest fragment koncertu nagrany przez znajomego


Z góry śliczne dzięki za wsparcie! :3


#muzyka #tworczoscwlasna #zebrolajki #gitara

Zaloguj się aby komentować

Ślubna moja kochana kupiła patelnię stalową bo naczytała się że najlepsza. I wszystko fajnie, tylko że trzeci dzień z rzędu absolutnie wszystko mam przypalone (╯°□°)╯︵ ┻━┻


  • patelnia wypalona według świętych zasad wypalania i sezonowania patelni stalowych

  • zawsze przed wylaniem tłuszczu rozgrzana

  • tłuszcz przed wyłożeniem produktów na patelnię rozgrzany

A i tak wszystko przywiera sekundę po położeniu.


Co robię nie tak?


#gotujzhejto #kuchnia #gotowanie

Kude ja taką kupiłem przypadkiem i jestem bardzo zadowolony. Jajka sadzone się czasem przyczepiają i to mnie dziwi, bo wszystko inne ani trochę. Zrobiłem jak ty i starczyło.

@Maciek Próbowałem się przekonać do stalowych i do żeliwnych i tylko się wkurzałem z tym... Ostatecznie kupiłem sobie te "kamienne" i to jest najlepsza warstwa jakiej używałem. Nie tak miękka jak teflon (jedno użycie źle widelca i do widzenia), a jednocześnie nie zawraca d⁎⁎y w kuchni jak te bardziej profesjonalne. Żeliwną mam jedną grillową i do tego celu jest spoko.

Zaloguj się aby komentować

Pamiętam z dzienników Gombrowicza taką scenę którą opisał. Mianowicie Witek siedział na plaży i zauważył przewróconego na pancerz żuka. Ujęty jego cierpieniem postanowił go przekręcić i poczuł się dobrze z tym że go uratował. Następnie dostrzegł kolejnego i jego też przekręcił. Zauważył później całą masę przewróconych żuków i już zaczął czuć się źle z tym, że jednym pomógł, a drugich musi zostawić na pewną śmierć bo gdzieś się spieszył. Przez to zamiast czuć się dobrze że pomógł kilku, czuł się źle że jednych wybrał, a innym świadomie odmówił.


Mam wrażenie że wywołanie właśnie takich uczuć to główny cel wszelkich pomagam.pl i podobnych stron.


Wpłaciłeś na zbiórkę? Fajnie, jesteśmy z ciebie dumni. Teraz w absolutnie każdym zakątku internetu jaki odwiedzisz przez następne tygodnie będziemy ci pokazywać inne zbiórki i zdjęcia chorych dzieci z błagalnym nawoływaniem. Co? Nie wpłacisz? Na tamtego dałeś, a tym żałujesz? Co z ciebie za człowiek?


Echhhh...


#gorzkiezale #zalesie #celecharytatywne

@Maciek

Mam wrażenie że wywołanie właśnie takich uczuć to główny cel wszelkich pomagam.pl i podobnych stron.


Główny cel, to może przesada. Droga do celu jakim jest zbieranie hajsu ale nie cel sam w sobie.


Zwykła metoda sprzedaży w której wzbudza się jakieś uczucie. Tym razem, uczucie wyrzutów sumienia. Ale tak samo sprzedawca może u Ciebie wzbudzić uczucie pilności ("zostały ostatnie sztuki") czy uczucie wyjątkowości/unikalności ("Normalnie sprzedaje po 50 ale dla Pana zrobie za 40"). Czesta technika, stosowana na coraz wieksza skale


Mnie ubodło jakiś czas temu jak dowiedziałem się ze w schroniskowych fundacjach czesto aby zwierzak został adoptowany to oni muszą wejść jakby w rolę sprzedawcy. Nie wiem czy rozsadne jest uwypuklanie zalet i przemilczanie wad, kiedy bierzesz zwierzaka ze schroniska. Z drugiej strony rozumiem ze czasami kiedy podaz przewyzsza popyt nalezy wytworzyc chec zakupowa zeby popyt dorownal podazy, bo trzeba w koncu znalezc dom zwierzakowi. Wielu ludzi zastanawia sie nad zwierzakiem odwlekajac decyzje, wiec w takim wypadku wytworzenie checi zakupowej ma sens ale co z sytuacjami kiedy pies w wyjatkowych sytuacjach potrafi byc grozny a nowi wlasciciele nie sa tego swiadomi?

Zaloguj się aby komentować

1255 + 1 = 1256


Tytuł: The Unlikely Pilgrimage of Harold Fry

Autor: Rachel Joyce

Kategoria: literatura obyczajowa, romans

Wydawnictwo: doubleday

Format: książka papierowa

Liczba stron: 304

Ocena: 7/10


Opowieść drogi, książka typu wyciskacz łez.


Harold Fry, staruszek którego życie jest typowo emerycko-brytyjskie, pewnego dnia dostaje list od dawno niewidzianej znajomej, w którym ta informuje go że umiera na raka. W pierwszej chwili Harold postanawia po prostu na niego odpisać, ale nie do końca wie jak, więc wybiera się na pocztę aby to przemyśleć. W drodze do placówki zdaje sobie sprawę, że nie zawrze w liście tego co czuje że musi jej powiedzieć, do tego pracownica stacji benzynowej opowiada więc ubrany w koszulę, prochowiec i buty jachtowe rozpoczyna marsz z samego południa Anglii na jej odległą północ wierząc, że jego dawna przyjaciółka będzie na niego czekać i utrzyma się dzięki temu przy życiu. W trakcie drogi Harold rozpamiętuje swoje małżeństwo, ojcostwo, pracę, relacje z rodzicami, spotyka mnóstwo ludzi którzy mu się zwierzają, i swoim tempem idzie na północ.


Dość znany koncept - człowiek, droga, przemiana. W książce, jak na mój gust, jest zbyt wiele zbyt barwnych opisów. Nie jestem typem człowieka który lubi pławić się w opisach odcieni kolorów otoczenia, a one sprawiały że potwornie długo szło mi czytanie. Końcówka książki zaskakuje i mocno wzrusza, więc w mojej opinii warto było przez to przebrnąć.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta

84d82c82-4e5e-4cd4-b177-200739fe8c17

Zaloguj się aby komentować

Nie wiem co 2025 ma w sobie, ale trójka moich znajomych która była całkiem normalna w ubiegłym roku w tym zamieniła się w insta-influencerów-wannabe.


Nie do końca rozumiem ten fenomen potrzeb tworzenia treści typu "5 nawyków które sprawiły że stałam się bardziej produktywna" będąc no-namem jakich wiele. Przecież to nie jest tak że są ludzie którzy siedzą sobie w domu i myślą "kurcze, co takiego robi Monika że w poniedziałki ma tyle energii na spotkaniach Teams, wejdę na jej insta i sprawdzę. O! Super! Właśnie nagrała poradnik jak motywować się w poniedziałki!"

I żeby to jeszcze były jakieś wyjątkowe treści związane z hobby tych ludzi, czy z ich pracą w której są jakimiś ekspertami, ale to najczęściej są jakieś takie pseudocoachingowe brednie typu "8 rzeczy które sprawią że będziesz taki śmaki i owaki". i te treści to są jakieś teksty typu wiedza bezużyteczna, albo reużyty jakiś mem.

Znajoma ostatnio wrzuciła 5 rolek chwaląc się że była na cyfrowym detoksie na urlopie, gdzie jednocześnie na bieżąco wrzucała przez ten tydzień stories i wysyłała mi śmieszne rolki, no więc kogo ona chce oszukać?


Po co? To jest jakaś potrzeba bycia zauważonym, potrzeba posiadania wrażenia że się robi coś dla kogoś?


#przemyslenia #przemysleniazdupy #socialmedia

Nie powiesz chyba, że to nie działa. Przecież nie tylko o nich rozmyślasz, ale nawet wpis popełniłeś. Innymi słowy: oni wygrali, a Ty...


BTW: sam sobie robisz krzywdę nazywając ich znajomymi i obserwując na insta, wiele się od nich nie różnisz xD

Zaloguj się aby komentować

Dlaczego męska moda jest taka infantylna lub po prostu głupia?


Rzadko można w sieciówce kupić normalny gładki ciuch bez żadnych napisów.


Męska piżama? Dawaj z avengersami, sponge bobem, simpsonami

Męski tshirt? Dawaj znów jakichś avengersów, albo lepiej - motor albo gitarę

Męski longsleeve? No spoko, ale masz tu na nim napis jakimś fancy fontem w stylu "Venice Beach 1980"

Letnie polówki albo spodenki? Proszę, oto polówka w żaglówki i kotwice.


A jak chcesz gładki tshirt no to panie złoty nie wypłacisz się, bo za cztery pozszywane ze sobą prostokąty w tym samym kolorze zawołamy 90PLN albo gorzej.


Mam wrażenie ze kobieta to się nawet w pepco ubierze, nawet jak sobie przeglądam katalog lidla to te ciuchy tam wydają mi się takie schludne. A mężczyzna który nie lubi koszul musi pogodzić się z tym że albo będzie wyglądać jak nastolatek, albo zabuli chory hajs za najprostsze ciuchy.


#gorzkiezale #zalesie #modameska #moda

894575c5-6c08-4e5c-b400-5127f6063ca4

Pamiętam jak zaczynałem pracę, miałem spotkanie większego zespołu i jakieś ważniak na przeciwko mnie miał dokładnie tego typu koszulkę co z picrel a ja dzień wcześniej widziałem ten właśnie obrazek. Srogo kisnąłem XD

Zaloguj się aby komentować

Na początku wakacji wrzucałem wpis o tym że z kąpielisku w mojej miejscowości chłopak skoczył na główkę i skończył z tetraplegią. Teraz zbierają na niego po wszystkich grupach gminnych.


Potwornie mi siedzą na bani takie sytuacje. Wina chłopaka jest bezsprzeczna - skoczył na główkę w miejscu gdzie jest całkowity zakaz kąpieli. Ale nie umiem sobie wyobrazić przerażenia jakie rodzi się w człowieku, kiedy w jednej chwili skaczesz do wody a potem budzisz się ze śpiączki po dwóch tygodniach i czujesz tylko głowę. Do tego masz 17 lat, życie się jeszcze nie zaczęło, a teraz przed tobą perspektywa kilkudziesięciu lat totalnego braku samodzielności, przy zachowanej pełnej świadomości tego co na około. Nigdy już nie pójdziesz nigdzie z kumplami, nie będziesz randkować, nie zrobisz prawka i pierwszy raz nie przejedziesz się sam w jakieś miejsce, nie wybierzesz się na spontaniczny wypad nad morze, nie pokroisz głupiego tortu na swojej osiemnastce. Do tego ta obawa że znajomi zaraz o tobie zapomną, bo ich zycie toczy się dalej, a ty nie masz jak w nim uczestniczyć. Nie umiem sobie wyobrazić uczucia jakie ma taka osoba kiedy wraca do domu i zostaje pierwszy raz sama w miejscu które zna, a teraz nie jest w stanie choćby kliknąć "pomiń reklamę" jak ktoś ci coś włączy na youtube i dociera do niej ta sytuacja i jej permanentność.


Tak samo nie umiem sobie wyobrazić rozpaczy rodziców którzy przez kilkanaście lat wychowywali dziecko żeby było samodzielne, zaradne, że poradziło sobie w życiu, już było na wylocie, już może nawet mieli plany na to co robić jak ono się wyprowadzi, a tu czeka ich perspektywa bycia dożywotnimi opiekunami.


Ani ten strach, ani ta bezradność nie mieszczą mi się w głowie.


#przemyslenia

Zastanawiam się, na ile w wieku 17 lat to jest kwestia wychowania, a na ile głupoty i nieposłuszeństwa. Ja nawet jako dziecko miałem poczucie, że się w nieznane nie skacze. Czy to od osób które mnie uczyły pływać, czy z telewizji. Dla mnie to jest niezrozumiałe. Tak samo jak nie wszedłbym na ulicę z zamkniętymi oczami. Przecież to nic nie kosztuje, żeby przepłynąć przez miejsce w które chcesz skoczyć. No nie wiem. Po prostu nigdy tego nie rozumiałem. Nie rozumiałem tego nie rozumienia konsekwencji.

Szkoda chłopaka. Takie są niestety konsekwencje swoich wyborów, o których my młodzi (w większości) ludzie nie zdajemy sobie sprawy.


Obawiam się tylko, że młodsi od nas będą narażeni (o ile już nie są) na jeszcze więcej takich wypadków, patrząc na "modę" z tiktoka/instagrama.

@Maciek Przypomniałeś mi o tym jak gdzieś przeczytałem że chłopak po tym jak go wyciągnęli z wody darł się żeby go zabili. Siadło mi to na łeb na jakiś czas a to tylko kilka linijek tekstu.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Dalsze odkrywanie trybu pracy w firmie produktowej #it


Przez ostatni rok pracowałem z zespołem, gdzie dwie główne devki były, w mojej ocenie, dość nielotne.

Po każdym refinemencie jak już wiedziałem jakie są wymagania zabierałem się za design. Moje pliki z figmy zawsze zawierają mockupy poukładane tak że odzwierciedlają ścieżkę użytkownika i stany komponentów (jakieś errory, empty, active, hover itp.) tak żeby frontend dev miał wszystko na tacy. Czasem nawet robiłem klikalny prototyp i nagrywałem to żeby dev mógł łatwo obejrzeć jak wygląda happy path. Dodatkowo każda ścieżka posiada tytuł z linkiem do taska w jirze w którzym są kryteria akceptacji (np. dodawanie do koszyka JP-2137) tak że jak się czegoś nie rozumie z mockupów to można łatwo znaleźć dodatkowe informacje. Na każdym design handoverze tłumaczę dlaczego tak coś zostało zaprojektowane, w oparciu o co, i robię często dwie wersje: minimum z której nie da się już nic wywalić żeby nie zepsuć ficzerka, oraz pożądaną.


I jak przychodziło do implementacji, to i tak te devki potrafiły miesiąc po klepnięciu wszystkiego zadawać pytania "a czemu tak? a mi się podoba inaczej" albo "a jak to działa?", "a po co ten przycisk?". Mając dokładne mockupy, kryteria akceptacji i spotkanie z handoverem.


Przełknąłem to, nauczyłem się z tym żyć.


Ale przyszedłem do drugiego zespołu i jest to samo. Porozmawiałem w zespole o tym, bo pomyślałem że może to ja coś za dużo zakręciłem i się w tym gubią. Pogadałem ze znajomymi devami z innych firm żeby dali mi feedback czy takie coś pozwalałoby im mieć wiedzę co zrobić i jak i wychodziło że bez problemu.


I wtedy eureka, dotarło do mnie.


Otóż wczoraj przekazałem kolejne mockupy i dosłownie minutę później pisze do mnie PO projektu:

-Siema Maciek, bo Tomek jest zblokowany z taskiem, nie może rozkminić o co chodzi w tych mockupach

-Tak jak mówiłem na spotkaniu chodzi o blablabla, co jest dodatkowo opisane w tasku blablabla

i zatrzymałem się bo raz że wkurzyłem się że znów muszę to powtarzać, a dwa dlaczego ten dev sam do mnie nie napisze


I sobie pomyślałem, że jakby ten dev od razu wziął się do pracy, to wyszłoby że albo

a) zrobiłby to szybko i miał czas na dodatkową wrzutkę

b) jakby chciał to porobić na chillu to wyszłoby że robi to dłużej niż przewidywano i musiałby się tłumaczyć czemu


tak źle i tak niedobrze.


więc co robią devi?


W d⁎⁎ie mają te taski, mockupy, handovery itp. Oni już z góry wiedzą, że jak przyjdzie do implementacji to napiszą na priv (no bo wiadomo że nie na kanale zespołu) do PO czy innego BA że brakuje im danych do rozpoczęcia pracy, wrzucają taska na "blocked" i mają labę, bo wtedy druga osoba musi te informacje zdobyć. Zanim ten PO czy BA ogarnie o co chodzi i napisze do mnie, zanim ja mu odpiszę, zanim on upewni się że faktycznie wszystko jest i zanim odpisze devowi mija jakieś pół dnia, a może nawet i kilka dni jak BA uzna że może lepiej zrobić spotkanko. W tym czasie można mówić "no ja jestem zblokowany z tym taskiem" i mieć wywalone.


I podstawą tu jest pisanie na priv, nie bezpośrednio do ludzi którzy mogą ci pomóc, tylko znaleźć sobie takich który wielbią się w byciu potrzebnymi.


Serio, przejście z software house do firmy produktowej to nadal jest dla mnie odkrywanie nowych poziomów opierdalactwa i spychologii.


#pracbaza #pracait #korposwiat #design

@Maciek - jak wszystko udokumentowane to jak ktoś do Ciebie pisze to wysyłasz linki do dokumentacji i mówisz, że odpowiesz chętnie, ale tylko na KONKRETNE pytania.

Trzeba też się nauczyć nie odpisywać największym męczydupom i nie akceptować spotkań, które tracą Twój czas.

Z drugiej strony też polecamy trochę zluzować bo żyłka pierdząca Ci pęknie i tylko problemów ze zdrowiem się nabawisz.

@Maciek Miałem ostatnio podobną rozkminę na temat współpracy z Hindusami. Wszystko podane na tacy a oni i tak dopytują, organizują bezsensowne spotkania, rozpisują się na czatach. Potem i tak połowa rzeczy jest źle zrobiona i mijają kolejne dni a nawet tygodnie na poprawki, testy, spotkania. I tak w sprincie nasz zespół z Polski dostarcza dwa-trzy razy więcej niż koledzy z Indii.


I tu pojawia się pytanie czy dostajemy jakieś premie za bardziej wydajną pracę? A skąd - jedyna premia to task na pomoc hindusom bo znowu nie dowieźli. Czyli w nagrodę za więcej pracy dostajemy więcej pracy a oni pomoc od innych zespołów i więcej wolnego czasu. I kto tutaj jest frajerem? xD

@d.vil @lipa13 tylko że ja się sam nie przemęczam w pracy, czasem nawet się boję że ktoś pomyśli że się opieprzam. Robię tyle ile się wymaga w jakimś racjonalnym czasie, a i tak wychodzi na to że jakbym zaczynał pracę od środy to nic by się nie stało, bo większość devów nie pracuje praktycznie wcale (ale kalendarze zajebane spotkaniami XD)@lipa13

@Maciek miałem podobne odczucie jak zmieniłem stronę. W SH potrafiliśmy zrobić coś w 2 tygodnie a ta sama rzecz tutaj zajmuje 2-3 miesiące. I tak wszystko powoli się kręci. Kasa wypada, nikt nie ciśnie to tak powoli robimy.

Zaloguj się aby komentować

Ach gówno, znów idziemy tu.

#wiadomosciswiat #wiadomosci






Nota moderatora @bojowonastawionaowca za @zuchtomek : Chikungunya to tropikalna choroba wirusowa przenoszona przez komary z rodzaju Aedes (tzw. komary tygrysie). Do zakażenia dochodzi wyłącznie przez ukąszenie zakażonego komara, nie ma transmisji choroby bezpośrednio pomiędzy ludźmi.

8176e535-5ada-4753-b79d-bebb7cff97e0

@maximilianan dwie wojny światowe nikogo niczego nie nauczyły, a ty liczysz że pandemia kogoś czegoś nauczy? Nawet zasłaniania ust przy kaszleniu nie nauczyła

@Maciek Chikungunya to tropikalna choroba wirusowa przenoszona przez komary z rodzaju Aedes (tzw. komary tygrysie). Do zakażenia dochodzi wyłącznie przez ukąszenie zakażonego komara, nie ma transmisji choroby bezpośrednio pomiędzy ludźmi.


Ostrzeżenie dotyczy wyjazdów i ludzi tam przebywających:

"„Polakom podróżującym do regionu oraz przebywającym na terenie prowincji Guangdong zaleca się zachowanie szczególnej ostrożności oraz stosowanie się do zaleceń lokalnych służb sanitarno-epidemiologicznych” – ostrzega Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP."

Zaloguj się aby komentować

Jeszcze raz zapraszam w najbliższą sobotę do #olawa na koncert mojego zespołu wszystkich fanów brzmień cięższych (ale nie tylko) :3


#muzyka #koncerty #tworczoscwlasna #wroclaw

ecad6036-532f-4633-be5d-8a19ac4c84e4

Zaloguj się aby komentować

Podchodzę z biletem do kierowcy flixbusa i mówię "dzień dobry", a on do mnie "oooo, pan Maciej, dzień dobry!". Ja rybka na twarzy, myślę sobie czy ten mój marny fenomen z hejto tak mnie wybił, czy ki czort, a on do mnie że na cały autobus jestem jedynym Polakiem i mu się rzuciło w oczy jak sprawdzał listę :Do


#heheszki

Zaloguj się aby komentować

Moim ulubionym wrocławskim pomnikiem jest "doświadczenie kobiety z fochem", znajdujący się w parku Słowackiego przy Muzeum Narodowym, projektu Anny Malickiej-Zamorskiej i autorstwa Ryszarda Zamorskiego z 1980.


Jest to interaktywny pomnik. Jeśli ktoś nigdy nie był w relacji z niedojrzałą emocjonalnie kobietą, nie miał toksycznej matki czy dziewczyny, to może usiąść w fotelu obok i natychmiast poczuć ten dyskomfort, oraz dosłownie słyszeć w swojej głowie "nic, a co się miało stać?".

Pomnik pozwala docenić swój zdrowy związek, lub podziękować sobie za podjęcie trudnego kroku o zakończeniu ostatniego.

Wieczorami można tu spotkać mężczyzn halucynujacych i rozmawiających z pomnikiem, próbujących go przepraszać, nierzadko można przy nim znaleźć porzucone bukiety kwiatów.*


Rzeźba została wykonana jako ceramiczna w Zakładach Ceramicznych w Żarowie (ceramika spiekana w temperaturze 700º C)


#wroclaw #pomniki #heheszki


*To wszystko bullshit, tak na serio rzeźba nazywa się "oczekiwanie" i totalnie nie wiem co ma przedstawiać, ale opowiadam to zawsze jak oprowadzam kogoś po mieście.

7db3ed77-0781-4731-b833-bdb5c44a457f

@Maciek

Pamiętam jak się tam jako kilkuletni gówniarz bawiłem we wczesnych 90-tych (albo nawet późniych 80-tych). i'm old, Gandalf

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować