Dzisiaj w robocie jest jakiś dzień pomroczności jasnej. Od rana zaliczyłem:
spór o rozbicie jednej listy na dwie, bo... w sumie do tej pory nie wiem po co. Ale ok, niech będzie.
tłumaczenie mi przez inną osobę, jak działa proces, który sam implementowałem. Oczywiście działa inaczej.
pytania dlaczego nie działa coś, co implementowała firma zewnętrzna. No ciekawe dlaczego.
No i standard: przez pół dnia może być spokój i sielanka, ale potem, jak na zawołanie, przychodzą 3 osoby na raz z jakąś sprawą i muszę robić 3 rzeczy jednocześnie.
Ostatnio oglądałem jakiś podcast z Banotem i mówił że ma jeszcze kilka rzeczy zaplanowanych na ten rok w tym jedną dużą i chce skończyć z nielegalną wspinaczką i skupić się bardziej na skałkach.
Meh, przegapiłem wczorajsze pikowanie na hejto za to dzis sobie odbije
#limmoncello spritz w te upały wchodzi ideolo
Salute! Co by humor nie byl popsuty w niedzielny wieczór
Po kryminałach Jędrzeja Pasierskiego spodziewałem się czegoś więcej. "Wyspa" ma ciekawy punkt wyjścia, zamkniętą przestrzeń, grupę ludzi z własnymi sekretami i atmosferę odcięcia od świata, która aż prosi się o wykorzystanie. Niestety w moim przypadku ten potencjał nie przełożył się na równie angażującą historię.
Największym problemem okazali się bohaterowie. Trudno było mi się z nimi związać, a jeszcze trudniej któregokolwiek polubić. Oczywiście nie każdy protagonista musi być sympatyczny, ale dobrze, gdy jest przynajmniej interesujący. Tutaj przez dużą część książki miałem wrażenie, że obserwuję ludzi, których losy nie budzą we mnie większych emocji. A kiedy w kryminale przestaje obchodzić nas, co stanie się z bohaterami, sama zagadka często nie wystarcza, by utrzymać pełne zaangażowanie.
Sama intryga również nie porwała mnie tak, jak liczyłem. Autor stara się budować napięcie wokół tajemnic, niedopowiedzeń i relacji między postaciami, ale finał nie daje satysfakcji proporcjonalnej do czasu poświęconego na budowanie atmosfery. Kilka razy miałem poczucie, że historia zmierza do czegoś naprawdę dużego, tylko po to, by ostatecznie otrzymać rozwiązanie, które można podsumować wzruszeniem ramion i krótkim „meh”. Akcja dzieje się na wyspie, we Wrocławiu, a autor próbuje budować atmosferę zamknięcia, jakby odcięcia pod całego świata. A mówimy tu o fragmencie ponad 500 000 miasta.
Paradoksalnie najwięcej przyjemności dostarczył mi audiobook. Aktorzy głosowi wykonali bardzo dobrą pracę i to głównie dzięki nim dotrwałem do końca z zainteresowaniem. Mam jednak pewien problem z warstwą muzyczną. Momentami była tak dramatyczna, jakby za chwilę miał nastąpić przełomowy zwrot akcji, wielka konfrontacja dobra ze złem, albo odkrycie zmieniające wszystko, co do tej pory wiedzieliśmy. Tymczasem po tych muzycznych zapowiedziach często następowały sceny znacznie spokojniejsze, a czasem wręcz rozczarowująco zwyczajne. Efekt był taki, że ścieżka dźwiękowa obiecywała więcej emocji niż sama fabuła była w stanie dowieźć.
Nie jest to książka zła. Warsztatowo wszystko działa poprawnie, a sam pomysł na miejsce akcji i zamkniętą społeczność, ma swoje zalety. Problem polega na tym, że po zakończeniu zostało mi w pamięci głównie wrażenie niewykorzystanego potencjału.
To kryminał, który przez większość czasu zapowiada coś większego, niż ostatecznie dostarcza. Być może gdybym czytał go zamiast słuchać, ocena byłaby jeszcze niższa. Audiobook uratował tę historię przed całkowitą obojętnością, ale nie zdołał sprawić, żebym naprawdę przejął się jej bohaterami czy finałem.
Kto robi zakupy w biedronce ten z cyrku się nie śmieje.Co chwile wykluczać się o promocje bo do systemu nie jest wprowadzona. A dzisiaj hit - jest promocja na serki tutti 2+2 wiec wziąłem 1 czteropak i okazało się że trzeba kupić 4x4 by promocja weszła. No cyrk i wprowadzanie klienta w błąd #biedronka #oszukujo
@qwertyzxcv Jestem ciekaw ile milisekund by zajęło Biedrze unormowanie tych patologicznych zagrywek gdyby wprowadzono realne kary za wprowadzanie klientów w błąd. Ale takie realne typu 20% od rocznego dochodu czy ileś miesięcy wiezienia dla kierownika za każdy jeden wykryty przypadek.
@dahomej, @jedzczarnekoty no czasem trudno zastosować się do tego algorytmu, bo akurat jest to jedyny sklep w okolicy. Po to mamy instytucje państwowe, żeby pilnowały takich gagatków i sprowadzały ich na ziemię raz dwa za tego typu akcje. Tylko szkoda, że zabierają sie za to jak pies za jeża
@A381 też mam taki przypadek, najbliżej do Biedry, ale i tam ciągle taniej jak w Żabce. Ale, coś mi świta że już była jakaś aferka z tym że lecieli w ch*ja z etykietami i promkami. I jak widać zero wyciągniętych wniosków, widać mają to wliczone w ten bajzel w alejkach.
“Wszyscy, moje dziecko, przyjechali tutaj przez pomyłkę [...] Większą czy mniejszą. Nawet ci, którzy zostali.”
Świeżo upieczony porucznik trafia na swój pierwszy posterunek - do odciętej od świata przygranicznej fortecy na obrzeżach pustyni. Szybko dostrzega pewien rodzaj odrętwienia i melancholii u stacjonujących w fortecy żołnierzy, których życie ogranicza się w znacznej mierze do monotonnej służby wartowniczej. Sam również zaczyna odczuwać samotność i wygnanie.
Z jednej strony jest to smutna refleksja o samotności, porzuconych ambicjach, wyrastaniu z młodzieńczego przekonania o byciu pępkiem wszechświata. Z drugiej strony koncepcja jest nieco kuriozalna - chłopiec przyzwyczajony do rozrywek i beztroski, użala się nad rutyną codzienności. Nie wiem, może trzeba było dołączyć do cyrku zamiast szkoły oficerskiej.
Początkowo chciałem napisać, że naiwna i nudna, ale kiedy już dałem się ponieść tej atmosferze oczekiwania, to nie mogłem się oderwać.