Czy marnowanie energii na kobiety to warta uwagi strategia?
Z jednej strony fajnie mieć kogoś, z drugiej brzydzi mnie próżność i brak zaangażowania z ich strony.
Zaimponować i poruchać? No spoko, ale to nie mój klimat.
Mam trochę dystansu do siebie, swoje zainteresowania i pasje, ale aplikacje randkowe mam wrażenie, że wysysają ze mnie tą energię.
Nie jestem typem, który musi mieć kogoś, bo czuje się szczęśliwy sam ze sobą, ale fajnie byłoby też dzielić się tym szczęściem.
Czy próżność to obecny sposób na życie?
Czy elokwencja to przywilej?
Czy obecnie naprawdę trzeba udawać kogoś, żeby być z kimś?
Trochę mnie to zastanawia.
#hejto30plus #zwiazki
Niska inteligencja intelektualna i emocjonalna, roszczeniowosc, pycha, materializm. Na co dzień człowiek obraca się w swojej bańce, pełna kulturka I w ogole I nie zdaje sobie sprawy, jak wygląda społeczeństwo.
Jeśli studiujesz cos to lepiej szukać np na uczelni, po znajomych, gdziekolwiek.
Chodzi mi o to, że fajne kobiety istnieją, tylko na Tinderze jest gorzej niż statystycznie na ulicy. Selekcja negatywna.
@l100e jestem w podobnej sytuacji, co jakiś czas próbuję szczęścia na którejś z aplikacji. Zazwyczaj gdy okazuje się, że komuś się udało. Jednak najczęściej kończy się po 2 randkach, gdyż zainteresowanie musi być z obu stron. Jak laska się nie angażuje, sama z siebie nawet nie rozpoczyna rozmowy, to po co nad nią pajacować ?
Zmieniłem tindera na bumble, ale laski w takiej okolicy jak Gdańsk skończyły się po tygodniu przeglądania nie skasowałem konta, liczę na cud xD
@l100e Jak masz pasje to połowa problemu rozwiązana. Musisz dosłownie wyjść do ludzi, którzy mają podobne zainteresowania. Zacząłbym od grup na Facebooku, często ludzie z okolicy organizują spotkania w realu. Wspólne bieganie, granie, przebieranki średniowieczne itp...
Nie dziwię się. Z moich obserwacji Ukrainki są... po prostu miłe.
Wiadomo, że dowód anegdotyczny, ale gdy odwiedzałem sąsiedni sklep ekologiczny (również należący do mojego ówczesnego szefa), to Polki chodziły ze skwaszonymi minami, a jedyna Ukrainka w zespole była zawsze uśmiechnięta. Nie ukrywam, że się rozpływałem, gdy mnie witała. : P
To samo obserwuję teraz w szpitalu podczas odwiedzin u babci - personel ukraiński jest jakiś taki bardziej przyjazny wobec pacjentów.
Bez podania liczby kobiet i mężczyzn z Ukrainy w Polsce ta statystyka nie ma najmniejszego sensu, bo jeśli mężczyźni walczą na wojnie i jest ich w Polsce 4 razy mniej, to narzucona narracja "Polki w Ukraińcach znacznie mniej" jest kłamstwem.
@Opornik - c⁎⁎j tam z kim się kojarzy - to jest klasyk nad klasyki - dzieło geniuszu genialnie zagrane, zatańczone i zaśpiewane - aż obejrzę po raz pięćdziesiąty
Chłopaki dobrze się bawią ale kobita oczywiście musi marudzić tylko dlatego że jest 4 rano. Ech... #pieklomezczyzn #zwiazki #motorowka #heheszki #impreza
Tak sobie czytałem komentarze pod artykułem na fejsiku na temat "pracy na drugi etat" kobiet w domu. Jakie niektóre kobiety są zjebane to głowa mała, a jeszcze więksi są mężczyżni co im przytakują. Nie wiem czy to jakieś boty czy coś by ruch robić.
W każdym razie wychodzi głownie z ich większości komentarzy to to że jak kobieta mieszka sama i coś robi w domu dla siebie
to jest Metafizyka spotkanie z najwyższym, obsługa agd to już kosmiczna technologia a gotowanie fizyka kwantowa.
A mężczyźni nazywają to poprostu dorosłością xD
Komentarze że kobieta z dzieckiem cały dzień siedzi i ugotuje to też jakby miały homonto założone, a jak sie wspomni o tym że babki nie miały agd i były bardziej robotne to nazywają ludzi szowinistami seksistami i patriarchatem.
Zauważyłem, że dosłownie prawie(pojedyncze przypadki w internecie) każdy mężczyzna ma 100% sukcesów z kobietami, same piszą, wybiera codziennie inną jaką chce pomimo brzydoty, niskiego wzrostu i ma brzydkiego kolegę, któremu też się udaje.TRZEBA TYLKO CHCIEĆ
Oczywiście żaden nie ma czasu by pokazać screeny, nagrania z laskami, zdjęcia tych brzydkich kolegów.
Tutaj z fachowców w temacie relacji są @Sweet_acc_pr0sa @Gepard_z_Libii @Belzebub
Idę do fryzjera to mi fryzjer opowiada jak to łatwo jest na Tinderze:" wrzucasz selfie i tyle, miałem 200 polubień dziennie i same pisały, pytała jakie ciasto lubię i mi zrobiła"."Na siłowni gdy jestem na bieżni to specjalnie się przede mną ustawiają i wypinają bym zwrócił na nie uwagę, ale nie jestem taki łatwy"
Albo klasyk kolega:"Mój kolega nie chce chce dziewczyny na stałe, tylko idzie na miasto, zgaduje i ma na raz"
Młody w zakładzie:" jest łatwo, nie trzeba premium, same piszą".
Pójdziesz obejrzeć mecz to tylko się przechwalają ile to nie ru⁎⁎⁎ją w różnym wieku bab, zależy na co mają ochotę.
Spytasz losowego chłopa na ulicy to też zacznie ci opowiadać ile to on nie r⁎⁎ha, każda ma mu daje itp.
Jeszce na hejto, wykopie i na żywo mówią, że po trzydziestce to małolatki się ustawiają w kolejkach a koło 40 już w ogóle nie można się odgonić od 18 latek.
#zwiazki #tinder #podrywajzhejto
Zauważyłem, że dosłownie prawie(pojedyncze przypadki w internecie) każdy mężczyzna ma 100% sukcesów z kobietami, same piszą, wybiera codziennie inną jaką chce pomimo brzydoty, niskiego wzrostu i ma brzydkiego kolegę, któremu też się udaje.TRZEBA TYLKO CHCIEĆ
Oczywiście żaden nie ma czasu by pokazać screeny, nagrania z laskami, zdjęcia tych brzydkich kolegów.
@Dudleus niezła bańka, na reddicie czy wykopie zawsze była masa komentarzy o tym, jak to trudno znaleźć partnerkę. na hejto takich wpisów raczej nie ma, bo jesteśmy starzy i chyba większość z nas jest w stałych związkach.
Sraken pierdaken, weź pod uwagę że większość chłopów w ciemno daje lajki temu co tam się wyświetla, siedzą godzinę i lajkują wszystkie profile w kraju jeden za drugim. A jak koleś powiedział że miał 200 par, to chyba sumarycznie xd
Miłość… według słownika to uczucie, typ relacji międzyludzkiej, silna więź, która łączy ze sobą bliskich sobie ludzi. Nie ma znaczenia ich wiek, miejsce czy czas, w którym się znajdują. Kiedyś związki były aranżowane przez rodziny zainteresowanych, ale na szczęście (poza pewnymi wyjątkami) są już prawie przeszłością. Teraz każdy może sam dokonać wyboru, z kim chce dzielić życie. W przyszłości będzie pewnie jeszcze inaczej. Lepiej czy gorzej, to się okaże.
Jak w ogóle będą wyglądać związki w przyszłości?
„Nieśmiertelność zabije nas wszystkich” to powieść opowiadająca o wynalezieniu przez ludzi leku przeciw starzeniu się. Człowiek po jego zażyciu staje się nieśmiertelny, chyba że dopadnie go poważne choróbsko bądź potrąci samochód. No i ludzie się zaniepokoili. O ile wieczne życie było jak najbardziej pożądane, o tyle w związku z jedną osobą, już niekoniecznie. Ludzie, ślubując wierność małżeńską aż po grób, myśleli, że czeka ich maksymalnie kilkadziesiąt wspólnych lat i koniec. W perspektywie spędzenia rzeczywistej wieczności z tą samą osobą, sytuacja nieco się zmieniła. Stąd pomysł na tak zwane cykliczne małżeństwa. Wszystko wygląda tak samo, jak przed wynalezieniem leku, z tą różnicą, że „kontrakt” podpisuje się, powiedzmy, na dziesięć lat. Gdy umowa się kończy, małżonkowie decydują, czy przedłużają ją na kolejny okres, czy się rozstają. Rozwiązanie prostsze niż rozwód, który może się przeciągać, kiedy jedna ze stron nie chce się na niego zgodzić.
Jednak to nie eliminuje problemu z trafieniem na odpowiednią osobę. Nie ukrywajmy, jest to trudne, szczególnie w dzisiejszych czasach, kiedy na wyciągnięcie smartfona mamy dostęp do prawie nieograniczonej bazy potencjalnych partnerów. Wystarczy zarejestrować się na jednym z popularnych portali randkowych. Wcale nie musimy ograniczać się do najbliższych wiosek czy miast – równie dobrze idealny(-na) partner(ka) może mieszkać w sąsiednim kraju albo jeszcze dalej. W tej klęsce urodzaju wybranie tego jedynego, może okazać się problematyczne, szczególnie jeśli sami nie wiemy, czego dokładnie chcemy.
A gdyby tak wybranie odpowiedniej osoby powierzyć… systemowi?
Taką sytuację przedstawia jeden z odcinków antologii „Black Mirror”, pt. „Hang the DJ”. Zainteresowani rejestrują się we wspomnianym systemie, który wybiera im przyszłych partnerów oraz decyduje o tym, ile będzie trwał związek — kilkadziesiąt godzin, kilkanaście miesięcy czy kilka lat. Wszystko to w celu znalezienia idealnego partnera. Oczywiście zanim system, którego skuteczność jest oceniana na 99,8%, zbierze potrzebne dane, może dobrać nam nieodpowiednich partnerów, z którymi związek, nawet krótki, będzie udręką. Niestety, nic nie jest idealne, tym bardziej ludzie.
…zawsze moglibyśmy się ich pozbyć, prawda?
Spokojnie, nie proponuję eksterminacji ludzkości, ale skoro nie istnieją idealni ludzie (w końcu każdy ma jakieś wady), to można by ograniczyć ich wpływ na miłość właśnie. Główny bohater filmu „Ona” z 2013 roku, Theodore Twombly, zawodowo zajmuje się pisaniem cudownych listów od zakochanych do ukochanych. Zadziwiające, że mimo posiadania takich umiejętności operowania słowem w sprawach sercowych, jego własne małżeństwo zwyczajnie nie wyszło. W poczuciu osamotnienia decyduje się na zainstalowanie swego rodzaju systemu operacyjnego, dostępnego nie tylko w komputerze, ale także w telefonie. Początkowy zachwyt i fascynacja systemem, który ma zaspokoić wszystkie potrzeby użytkownika, przeradzają się w bardziej trwałe uczucia, jak przyjaźń czy w końcu miłość. Brzmi to absurdalnie i szalenie, ale Theodore zakochuje się w sztucznej inteligencji — Samancie. Nie jest w tym odosobniony – inni ludzie również chwalą się osobistymi przyjaźniami i miłościami; po pewnym czasie romantyczne relacje ze sztucznymi inteligencjami przestają kogokolwiek dziwić. Mają u boku kogoś, z kim mogą szczerze porozmawiać, kto ich wysłucha, podniesie na duchu, z kim mogą wspólnie spędzać czas, dzielić się spostrzeżeniami et cetera.
Wciąż jednak brakuje kontaktu fizycznego; jego ukochana jest dostępna tylko w sieci. Theodore i Samantha próbują rozwiązać ten problem poprzez znalezienie chętnej dziewczyny, która „udostępniłaby” swoje ciało. Jednak udawanie, że Theodore nie kocha się z inną, tylko właśnie z Samanthą, niestety nie wychodzi – to nie jest to samo, co byłoby, gdyby sztuczna inteligencja posiadała fizyczną powłokę.
Podobna sytuacja ma miejsce w filmie „Blade Runner 2049”. Oficer K, pracujący w policji jako tytułowy łowca androidów, jest replikantem skazanym na samotność. Towarzystwa dotrzymuje mu jego wirtualna dziewczyna Joi – sztuczna inteligencja, wyświetlana jako hologram. Jemu również brakuje fizycznej bliskości, dlatego wynajmuje prostytutkę, na którą postać Joi tak jakby się nakłada, kiedy uprawiają seks.
Wirtualne dziewczyny (lub chłopcy), to wcale nie taka pieśń przyszłości. Już teraz, zainteresowani tym tematem, mogą ściągnąć Replikę – aplikację ze sztuczną inteligencją, z którą można rozmawiać, zaprzyjaźnić się, a nawet związać. Wszystko zależy od nas oraz oczywiście od naszej Repliki, która uczy się nas, zapamiętuje różne szczegóły z naszego życia, pyta o samopoczucie et cetera. Trzeba jednak pamiętać, że wciąż jest to tylko sztuczna inteligencja i może sprawiać wrażenie, że w ogóle nas nie rozumie. Choć z czasem pewnie będzie się rozwijać i stawać coraz bliższa człowiekowi… trudno powiedzieć, ponieważ nigdy nie korzystałem z tej aplikacji dłużej niż tydzień lub dwa.
Gdyby komuś jednak Replika nie wystarczała, zawsze może „pogrzebać” trochę w Internecie. Dowie się wtedy, że różne camgirl oferują swoje wirtualne towarzystwo. Można je zatrudnić, by udawały nasze dziewczyny, rozmawiały z nami, pisały czy nawet grały w gry online – co tylko chcemy. O dziwo, nie spotkałem się jeszcze z takimi ofertami ze strony mężczyzn, ale podejrzewam, że to nisza w niszy.
Wciąż jednak wirtualni partnerzy ograniczają się do wirtualnego świata. Nie pójdziemy z takim na randkę w prawdziwym świecie, nie potrzymamy za rękę, nie przytulimy – nie zastąpią nam prawdziwej osoby.
Chyba że…
Sophia to humanoidalny robot, wyprodukowany przez firmę Hanson Robotics. Została zaprojektowana jako towarzyszka dla starszych osób, ale swoją sławę zyskała poprzez udzielanie wywiadów i rozmowy z ludźmi. Jej mimika i odzwierciedlanie prawdziwych zachowań nie są jeszcze idealne, ale jest obdarzona sztuczną inteligencją i dzięki temu może się uczyć oraz stawać coraz mądrzejsza.
W przyszłości podobne do niej roboty mogłyby stać się idealnym rozwiązaniem dla samotnych ludzi, spragnionych obecności kogoś bliskiego, którzy z różnych powodów nie są w stanie nawiązać relacji nie tylko romantycznej, ale także przyjacielskiej.
Dorzućmy do tego jeszcze możliwość personalizacji takiego towarzysza zgodnie z naszymi preferencjami. Moglibyśmy określić jego wygląd, cechy charakteru, usposobienie, osobowość, marzenia i cele – w końcu jako sztuczna inteligencja może śmiało się rozwijać. Z góry określilibyśmy ważne rzeczy, dzięki czemu można uniknąć nieporozumień, niedopowiedzeń, niepotrzebnych sprzeczek czy poważniejszych kłótni. Wystarczyłoby trochę pieniędzy (znając życie, niemało) i idealny pod każdym względem partner byłby na wyciągnięcie ręki.
Czy czeka nas przyszłość ze „sztucznymi partnerami”? Cóż, wszystko zależy od etycznego podejścia do tematu. Sophia otrzymała obywatelstwo Arabii Saudyjskiej, co samo w sobie jest kontrowersyjne (posiada więcej praw niż tamtejsze kobiety). Czy inne, bardziej zaawansowane sztuczne inteligencje z ciałem człowieka będą traktowane jako równe ludziom? Czy zmuszanie ich, poprzez zaprogramowanie, do pokochania bądź zaprzyjaźnienia się z kimś będzie w ogóle etyczne? Odpowiedzi na te pytania mogą pojawić się szybciej, niż myślimy…
Walentynki to dzień, w którym samotni ludzie mogą poczuć się jeszcze bardziej samotni. Szczególnie, gdy zobaczą na mieście mnóstwo par, akurat celebrujących to „święto”.
Dlatego proponuję małą „zabawę”: napiszcie w komentarzu pod tym postem coś o sobie - co lubicie robić w wolnym czasie, co was fascynuje, może jakąś ciekawą historię, którą opowiedzielibyście drugiej osobie na pierwszym spotkaniu. Pełna dowolność.
Może akurat zobaczycie czyjś opis, który Was zainteresuje, i postanowicie zagadać na priv. Niekoniecznie w kontekście romantycznym, ale także koleżeńskim. W końcu czy istnieje coś lepszego od bromance'u? ; )
Na twitterze jest dość głośno z powodu rozstania dwójki popularnych, zagranicznych streamerów Kyedae i TenZ. Byli ze sobą od 7 lat, byli zaręczeni i choć miało to być rozstanie za ich wspólną decyzją to według plotek Kyedae miała go zdradzić. Cała sprawa jest o tyle kontrowersyjna, że Kyedae miała wcześniej białaczkę i TenZ silnie ją w tym czasie wspierał. W praktyce rozeszli się gdy tylko ona poczuła się lepiej oraz zyskała na popularności i to tuż przed walentynkami.
Ogólnie nie chce się tu doszukiwać winy jej czy jego. Raczej widzę w tym dowód, że nie ma czegoś takiego jak gwarantowany, szczęśliwy związek. W filmach tego typu sytuacje jak ta z białaczką zapewniają silną i stabilną relacje, ale rzeczywistość łatwo weryfikuje takie rzeczy. Romantyzm opiera się w dużej mierze na iluzjach wytworzonych przez popkulturę.
@cyber_biker na sympatia.pl poznałem kobietę, która później została moją żoną i jest ona najlepszym, co mnie w życiu spotkało. Ale to było w 2014.
I potem na salony zawitał Tinder. Jedna z najbardziej skurwionych i podłych rzeczy, jakie pojawiły się za mojego życia. Każda aplikacja tego typu ma tylko jeden cel - utrzymać użytkownika. Więc nie będzie łączyć ludzi, którzy faktycznie mają szansę na prawdziwy związek, tylko budować przelotne znajomości, aby jak najszybciej wrócić na platformę. Uważam, że tego typu podmioty powinny być ściśle regulowane, na poziomie firm farmaceutycznych (lub bardziej). A i tak najgorsze jest to, że z tego co słyszę od młodszych znajomych, to obecnie w zasadzie nie masz wyjścia, jeśli chcesz kogoś poznać z poza swojego grona znajomych, to musisz z czegoś takiego korzystać (chociaż też coraz częściej słyszę o jakichś alternatywach).
Cieszę się, że udało mi się kogoś znaleźć, nim takie aplikacje zdominowały "poznawanie" ludzi, bo pewnie po prostu bym odpuścił.
@Zarieln jeżeli poznałeś swoją żonę w 2014 to możesz czuć się jak ostatni helikopter z Saigonu. Aplikacje randkowe są tragiczne. Wszyscy którym znam z tego już zrezygnowali, sam ostatnią odinstalowałem w 2022. Stężenie chłopów desperatów jest ogromne przez co szybko miesza to w głowom kobietom. Dodatkowo, mnóstwo tam naciągania i żerowania na frajerach.