Kilka ostatnich wieczorów spędziłem na oglądaniu #seriale Kompania Braci oraz Pacyfik. Oba oglądałem po raz drugi i ponownie uważam, że Pacyfik bije na łeb Kompanię.
@sireplama dzięki za polecenie. Obejrzałem i naprawdę kawał porządnego serialu. Nie wiem czy można porównać z poprzednimi dwoma z mojego wpisu, choćby przez to, że mamy jakieś odniesienie do tej wojny. Osobiste, współczesne nam.
Pacyfik również jest znakomity, ale naprawdę doceniłem dopiero przy drugim podejściu. W Kompanii zakochałem się od razu. Nie ma też mowy o jakiejś miażdżącej przewadze któregoś, bo oba świetne.
Obejrzałem kompanię, teraz oglądam Pacyfik. Jak na razie na 3 odcinku zastanawiam się za co ten ziomek dostał medal honoru, w poprzednich odcinkach całą walka była tak ciemna że gówno widzialem xD
Kiedyś kolega polecił mi serial #shameless generalnie początek drętwy ale po kilku odcinkach zaczyna się pato jazda xD
Podoba mi się, co prawda lekko jak #californication czyli bez sexu w jakimś odcinku (a często kilka razy w odcinku) chyba nie istnieje dla nich życie, tak moja ulubiona postać czyli Kev i Carl naprawdę dają radę
Im dalej w las tym bardziej wciąga. Najlepsze, że serial o patologii, ale dużo głębi można się dopatrzeć.
Jeden minus. Chyba około 6 sezonu zmienili się scenarzyści i niektóre wątki są o kant d⁎⁎y potłuc, a od 9 oglądałem tylko dla jednego wątku i żeby skończyć.
PS. Frank to postać tragiczna i nikt mi nie wmówi, że jest inaczej
Jeśli nigdy nie miałeś okazji to gorąco polecam ci obejrzeć #adventuretime
Animacja początkowo wydaje sie bajką skrojoną pod dzieci jednak z biegiem czasu fabuła mimo że jest prosta zaczyna być coraz bardziej skomplikowana, a na pewno dla dorosłego.
Lore dla każdej postaci jest uber skomplikowane w pewnym momencie na tyle żeby po zakończeniu obejrzeć serial jeszcze kilka razy zeby wszystko wyłapać xD
Dodatkowo postacie nie są zero jedynkowe, każda ma swoje motywy i sie ich trzyma co czasem różnie sie kończy.
+ Jest też to że w każdym odcinku występuje w losowych momentach i zawsze próbujesz go znaleźć xD
Polecam obejrzeć, a jeśli macie opcję wersji australijskiej to zobaczycie wszystko bez cenzury (w normalnej wersji brakuje kilku odcinków i niektóre teksty w po polsku nie są tłumaczone bo jest za grubo xd)
No no. Zapowiada się nieźle. Średniowiecze i fantasy to zdecydowanie moje klimaty, a wyprawa do gór Wamać brzmi bardzo ekscytująco. Pewnie będzie na 30%, ale za to mało ambitnie.
Średniowieczne przygody trzech rycerzy: ser Częstokloca, ser Izydora i ser Podnapletnika. W pierwszym sezonie, wynajęci przez króla rycerze będą musieli uratować porwaną przez złe orki księżniczkę. W tym celu będą musieli się udać do mrocznych i niebezpiecznych gór Wamać, stoczyć walkę ze smokiem, poskromić milion szkaradnych kreatur, pokonać czarownice, zdjąć klątwę z zamienionego w żabę ser Częstokloca, dostać się podstępem do zamczyska orków, a potem już z górki…
Premiera serialu RYCERZE DOLINY ROZDUPY od twórców BLOK EKIPY
Kariera Nikodema Dyzmy – polski siedmioodcinkowy serial telewizyjny emitowany po raz pierwszy przez Telewizję Polską od 6 kwietnia 1980 do 18 maja 1980. Scenariusz serialu powstał na podstawie powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza o tym samym tytule z 1931 roku.
Reżyserem serialu był Jan Rybkowski, który 24 lata wcześniej wyreżyserował filmową adaptację powieści pt. Nikodem Dyzma. Współreżyserem filmu był operator Marek Nowicki, który reżyserował część serialu, gdy Jan Rybkowski musiał zejść z planu z powodu poważnej choroby.
Plenery do filmu kręcone były w następujących lokacjach: Łódź (al. 1 Maja, ul. Moniuszki, ul. Piotrkowska), Zaborów (ówczesny „Dom Dziennikarza”, obecnie Pałac Goldstandów – serialowe Koborowo), Nieborów (ogrody pałacowe – scena rozmowy Żorża Ponimirskiego z Dyzmą), Warszawa (róg Al. Ujazdowskich i ul. Wilczej, lotnisko na Bemowie, Tor wyścigów konnych Służewiec).
@kopytakonia polecam, swietny jest, zwłaszcza para detektywów. Dla ciekawskich, to główny bohater jest ponoć w sporej mierze wzorowany na słynnym grzybiarzu, Paulu Stametcie.
Plus ma być drugi sezon ₍₍ ◝( ゚∀ ゚ )◟ ⁾⁾
Skończyłem sobie oglądać dzisiaj drugi sezon Severance. Pierwszy był naprawdę dobry, takie 8/10 jak dla mnie. Co do drugiego to było imo dużo gorzej. Do odcinka 7 podchodziłem 3 razy, taki był nudny, potem już szybko poszło. W zasadzie nic się nie wyjaśniło w tym drugim sezonie poza tym, po co Mark bawił się tymi cyferkami. Wpletli za dużo wątków, niektóre bez sensu i nic nie wnoszące.
Kilka takich luźnych uwag
aktorstwo naprawdę daje radę, nie ma tutaj słabiaków, aktorzy dobrze grają, świetny jest np. Seth, jego show w ostatnim odcinku był super xD
pani Huang, dziecko będące przełożonymi mdr ale tak naturalnie to wyszło że w ogóle do tego nie mogę się przyczepić, bardzo fajnie zagrana postać
rozdzielenie fajnie pokazane i problemy z alterami jakie z tego wynikają
wątek waginosceptyków, ta kolacja, w ogóle postać Irva i Burta jest bez sensu, topić Eugenową mógł ktoś inny
wkurzający ten brodaty grubas anusousty, ta jego zdziwiona mina sprawia, że jego usta wyglądają jak odbyt
widać że nawalili wątków żeby robić kolejne sezony, następny już sobie odpuszczę bo nic mnie już nie ciekawi co będzie dalej
na pewno serial nie jest jakiś wybitny i zachwycający, przynajmniej dla mnie
Oglądam "Dojrzewanie" odcinek 3. i podoba mi się ta psycholożka, choć na sesji by mnie pewnie denerwowała xd Pytanie o to, co młody czuł i to, że interesuje ją pryzmat, przez który on patrzy na siebie, a nie tylko rzeczywistość. Fajny materiał do samo-analizy, jeśli ktoś takowej potrzebuje, czy nawet do zwykłej refleksji, co każdemu by się przydało.
Poza tym polecam odnajdować w sobie różne rzeczy. Np. odkąd wiem, czym jest teoria więzi, wiem skąd moje zachowanie w relacjach. Dzięki temu widzę schemat, mogę go zauważyć, gdy wystąpi i choćby zignorować. Gdybym wiedział, czy jest teoria więzi w 2018 r. moje życie mogłoby wyglądać zupełnie inaczej.
No i fakt, że psycholożka i młody przez 50 minut jechali tę scenę bez cięć, ja pierdykam. Szacunek.
Ocena 7 to maks co mogę dać, bo o ile bardzo doceniam sceny/odcinki nagrane jednym ujęciem, to jednak sama produkcja ma przez to ograniczenia i według mnie dużo na tym traci. W niektórych momentach czułem jakbym oglądał big brothera a nie aktualnie najbardziej popularny serial. Według mnie jest tutaj za mało mięsa i trochę mnie dziwi czemu odcinki są takie długie i jest ich tak mało.
@nobodys wg mnie ten klimat reality show to właśnie tutaj esencja - jest dzięki temu świetna immersja. Cztery odcinki po godzinie, każdy będący nieco wyrwanym niejako fragmentem sprawiają, że nie ma tutaj jakiejś ciągłej jasnej w każdym aspekcie historii a jedynie jej wyrywki do poskładania w całość samodzielnie. Z jednej strony też mi trochę czegoś brakowało, ale po przemyśleniu stwierdziłem, że format zrobił tutaj swietną robotę.
@nobodys Strasznie słaby serial. Rozwleczony tragicznie. No i całe story o białych incelach. Jedno wielkie iksde. Zachwyt w mainstreamie wiadomy, jeszcze gdyby wytatuowany stary siedział za napaść na czarnego to byłaby już ekstaza.
@nobodys Początek jest niesamowity, jak masz sceny na posterunku czy w szkole, gdy widzisz jak to wszystko żyje, jak to funkcjonuje. Nie tylko za⁎⁎⁎⁎ście to wykonali i zmontowali, ale sama fabuła jest ciekawa (I nadal uważam że reżyser to debil spoilerując wszem i wobec własny serial). Trzeci odcinek był już spadkiem formy, a czwarty mnie absolutnie wynudził, może poza tą ostatnią sceną z płaczącym ojcem.
@Jarasznikos no widzisz, a dla mnie czwarty odcinek był zdecydowanie najmocniejszy
Ogólnie te 4 odcinki są zupełnie o czym innym, je można analizować zupełnie oddzielnie, drugi trochę psuje całość, ale pozostałe 3 to bardzo gęsta, psychologiczna treść
@JapyczStasiek Końcówka była mocna, to przyznam, ale tu trochę jakby zmienili gatunek. Wcześniejsze odcinki to było jednak coś ze śledztwa i kryminału. W pierwszym odcinku od takiej ludzkiej strony, fajnie było zobaczyć jak wygląda aresztowanie, procedury, przesłuchanie. Podobnie w 3 odcinku. 2 odcinek to typowe śledztwo i próba odnalezienia się tych starych ludzi w świecie młodych ludzi. A czwarty to było takie slice of life.
@Klamra dla mnie takie rzeczy są ważne, więc może dla Ciebie też są: ostatni sezon jest za⁎⁎⁎⁎ście przyspieszony, bo Amazon obciął hajs i na szybko domykali wątki. Nie jest źle, to się wszystko jakoś spina, ale czuć, że zamysł był inny. Generalnie miał być jeszcze piąty sezon.
@Klamra oglądam z baba każdy serial do końca nawet jak leci poziomem na łeb ale z tego po prostu odpadliśmy chyba po drugim sezonie. a szkoda bo koncepcja świata naprawdę była wciągająca, szczególnie że oglądaliśmy od razu po falloucie
W końcu na #skyshowtime zaliczyłem #seriale " Tween Peaks " (nie mylić z "Miasteczkiem Tween Peaks"). Tylko prawdziwy fan oryginału zniesie te kilkanaście odcinków. Z plusów to można zobaczyć jak zmienili się aktorzy poparudziesięciu latach fizycznie i aktorsko, jest parę ciekawych momentów i pomysłów. Jednak jako całość to nędzne popłuczyny oryginału niestety składające się w większości bezsensownych i nudnych wątków. Np. doktora od złotych łopat do wykopywania się z łajna, kłótni Audrey z mężem, czy jednego gostka co się zagubił w lesie na cały sezon. A już szczególna tortura to kończenie każdego odcinka wyciem jakichś alternatywnych kapel w barze. IMO zmarnowany potencjał ale lepsze to niż nic ..
Wielu z nas się objawił w telewizji na różnym etapie życia, ale dopiero teraz postanowiłem go lepiej obejrzeć na netfliksie. Oceniam dopiero po czterech sezonach, albowiem już zaczynam odczuwać ogólne zmęczenie powtarzalnością. W krótkim słowach to tasiemiec, łączący całkiem dobre i solidne elementy neutralizujące wady tego rodzaju obrazu - objawianie meandrów medycyny bez patrzenia na wiedzę widza, dochodzenie przypadków i rzecz jasna główna osoba Grzegorza Doma, mającego wszystkich za idiotów i zdanie innych w czterech literach. Gnębi podwładnych, sprzeniewierza się funkcji lekarskiej przy diagnozie, nie potrafi przyznać się ze swych homoseksualnych popędów do pewnego onkologa oraz i tak jest mu to wybaczane, bo mommy Cuddy utraci największą atrakcję swego szpitalu.. i ratuję pacjentów. Niektórych nie uratuję, ale cudotwórcą nikt nie jest.
Widać tu sztampowość seriali pierwszej dekady. Bohater z cynicznego, aczkolwiek inteligentnego człowieka, skoro dokonuję dedukcji do poziomu wytrawnego geniusza, przekształca się w narcyza i aroganckiego buca, miewającego kłótnie o niepotrzebne gówna, by jakoś ciągnąć jego nieukładność w relacjach międzyludzkich. Ale do tego akurat da się przyzwyczaić, gdyż w drugą stronę byłoby o wiele gorzej. Do pewnego momentu przypadki medyczne, a szczególnie objawy zaczynają się powtarzać - komuś cztery razy się żółtaczka objawi. Pacjent dostanie atak, zacznie się dusić i krwawić; cholera, mamy nowy sympton i mało czasu. To sarkoidoza lub lupus? Panie, a gorączka skąd? E-ee zlecić biopsję podbródka, podajcie prednizon i interferon, najwyżej pierdyknie układ immunologiczny, pacjent umrze jak tego nie zrobimy WSZYSCY KŁAMIĄ. I tak Grzech dostąpi objawienia od psychoanalitycznych ciągot Wilsona i wykaże, że dziewczynka miała rozwalony układ hormonalny, krwawienia z niewłaściwych miejsc i neurologiczne wykwity przez stosowanie przez ojca kremu na potencję do pukania młodszych panien.