Puscilem sobie Lead Children ne netflixie, mini serial na podstawie walki Jolanty Wadowskiej-Krol ( aka Matka Boska Szopienicka), slaskiej lekarki zmagajcej sie z zatruciem olowiem ktore mialo miejsce w okolicach huty, walczac o zdrowie dzieci nie dala sie komunistycznej wladzy, historia lokalnie znana. Serial bardzo fajny solidne 7,5/10 ( niby 7/10 ale zawyzylem bo w roli glownej Joanna Kulig czyli MILFIatko pierwszego sortu). Polecam
Narzekają na przełamania i klasyczne unetfliksowienie historii, ale pamiętając, że to jest bardzo luźno oparte na faktach, rzeczywiście dobry serial. Żanet Kaleta poleca.
Wczoraj skończyłem oglądać Pluribus. Będzie dużo spoilerów.
Przemyślenia: BARDZO CHCIAŁBYM ŻYĆ W TYM ŚWIECIE JAKO WOLNY CZŁOWIEK.
Po pierwsze jestem fanem post-apo, urbexu i liminal space. Czyli wszystko to co znajdziemy w świecie pluribusa. Centra handlowe porzucone, towar dalej leży. Na życzenie można wywalić wszystkich z miasta. Zwiedzasz mieszkanka, sklepy i fabryki do woli.
Z drugiej strony masz kontrolę nad resztą populacji. Oczywiście oznacza to odblokowanie gigaharemu ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°) ale w tej sytuacji oprócz przyjemności pojawiają się także nowe obowiązki. Te złączone umysły są jak dzieci we mgle, niezdolne do zagwarantowania swojego przetrwania. Więc tworzycie symbiozę, gdzie oni spełniają twoje zachcianki a ty robisz polowania na zwierzęta aby poddani mieli co jeść. Nie musisz tych zwierząt kroić ani nic, tylko strzelba, BUM, i podwładni sami przerobią mięso na jedzenie. Oczywiście 13 ludzi nie utrzyma 7 milionów ale przynajmniej poprawisz lokalną sytuację.
Drugie to nakaz zrobienia traktorów AI i napisania kodu do nich. Hivemind ma w głowie wszystkich wielkich informatyków, więc niech zrobią AI. AI będzie zbierać plony. Oczywiście oni nie mogą włączyć tych traktorów tylko ty to musisz zrobić. Więc wszędzie na świecie trwa produkcja traktorów a ty latasz (ze swoim haremem) i włączasz własnoręcznie każdy po kolei. To akurat by miało lepszy wpływ na podtrzymanie ludzkości przy życiu.
Trzecie: główna bohaterka ma problem bo hivemind ma jej jajeczka z których zrobią komórki macierzyste potrzebne do dopasowania wirusa pod jej ciało. Ja jako facet się tym nie muszę martwić bo z nasienia nie zrobisz komórek macierzystych. ALE wolni ludzie mają kontrolę nad hivemindem. Skoro zawirusowani są w stanie dać głównej bohaterce BOMBĘ ATOMOWĄ to powinna zażądać swoich jajeczek a potem je wy⁎⁎⁎ać do kosza. Problem solved.
A nawet jeżeli nie da się powstrzymać hivemindu przed stworzeniem wirusa to można to uznać, że otrzymałeś kilka miesięcy przyjemności i uciech. Inni ludzie wczoraj jeszcze zapieprzali w januszexie a dzisiaj nie mają własnej osobowości. A ty masz czas się jeszcze nabawić i naruchać ile chcesz zanim ci zabiorą własne ja.
Drugi sezon #fallout nadal trzyma poziom i mnie nie nudził. Kilka scen lekko irytowało, ale nie na tyle, żeby mocno krytykować całość. Według mnie wprowadzanie do serialu znanych aktorów/aktorek (np. "Kevin sam w domu", albo jeszcze gorzej Kumail Nanjiani) to słaby ruch, bo w pewien sposób produkcja traci tym na swojej oryginalności.
@nobodys Mi się podoba kontrast roli Macaulay Culkina. Widzimy go przez pryzmat jego roli w "Kevin sam w domu", a w serialu gościu mimo twarzy cherubinka (no powiedzmy, w końcu ma 45 lat ) jest złolem i mordercą.
Co do Kumaila to może bardziej, bo jednak jest znany z ról komediowych i stand-upu, ale tutaj też grał takiego brata łatę, spoko gościa którego polubimy, a tu cyk - scena w fabryce "Sunset Sarsaparilli".
Najnowszy sezon, w którym Mickey Haller zostaje wrobiony w zabójstwo byłego klienta. Przez cały sezon będziemy obserwować proces i zmagania Mickeya z wymiarem sprawiedliwości.
Aktorsko wypada średnio, cały sezon wyciąga za uszy sędzia Stone, adwokat Maggie i prokurator Dana, ta ostatnia w negatywnym sensie, ale gra mistrzowsko. Sam Mickey gra w tym sezonie gorzej i super, że w pewnym momencie obronę przejmuje Maggie i sezon zaczyna się rozkręcać.
Może nie jest wybornie, ale wciągnąłem całość wczoraj zarywając nockę, a dawno nic mnie aż tak nie wciągnęło. Dlatego polecam.
@WujekAlien Obejrzałem na dwa strzały. Podobne odczucia, ale jednak nie dałbym więcej jak 7.
Brak jakichś ciekawszych spraw pobocznych plus sam fakt że główna fabuła jest z tych "w połowie już w zasadzie wiadomo co i jak się stało, ale nie ma dowodów" a sam plottwist to ledwo można nazwać plottwistem. No i obowiązkowy wątek lesbijski
No i trochę to, że dowody prokuratury (poza ciałem w bagażniku) były non-stop cienkie jak siki węża. Co nie zmienia faktu, że aktorsko tak jak pisałeś - sędzie, prokurator i była żona nr 1 świetni.
@Ragnarokk Racja, choć jak bym chyba nawet wolał ten sezon bez spraw pobocznych. Mam wrażenie, że odciągały uwagę niepotrzebnie od głównego wątku, a tak jak piszesz, były mało ciekawe.
@Mahjong z facebooka za bardzo nie korzystam, mam jakies konto do przegladania, zostawiłem ci lajka i followa, może wrzucaj jakieś głośne filmy na początek, pewnie lepiej się klika, ale ja się gówno znam na algorytmach
Myślę, że warto byłoby „zdywersyfikować” działalność i udostępniać posty także na Instagramie oraz innych social mediach.
Ale obecnie największą popularnością cieszą się chyba krótkie filmiki - nagrasz jeden i możesz wrzucić na Facebooka, Instagrama, YouTube'a, TikToka i nie wiem co jeszcze.
Sam zdecydowanie wolę pisać i czytać teksty, ale coraz częściej zastanawiam się, czy nie przerobić tego, co już mam, w formę właśnie filmikową.
Bądź co bądź zaobserwowałem na Facebooku i życzę powodzenia! : )
Bardzo fajny serial, oglądając go czułem się jakbym czytał którąś z książek Marka Krajewskiego o przygodach Eberharda Mocka. A najbardziej rozwaliło mnie to co zrobił obersturmbannführer Holtz.
@cebulaZrosolu Breslau to niemiecka nazwa na Wrocław. Ale łotewska miejscowość Braslava po niemiecku to też Breslau. Oprócz tego są jeszcze co najmniej dwie miejscowości o takiej nazwie (Breslau) - jedna w Kanadzie i jedna w USA.
Początek lat 90. i wybuch sekty Niebo. w roli charyzmatycznego guru Tomasz Kot. Pierwsze dwa odcinki były nawet spoko, ale potem lekki zjazd. O ile Kot robi swoje to aktor grający Kellera mocno mi działał na nerwy, których nie zdołała nawet ukoić Zofia Jastrzębska w roli partnerki Kellera.
Niby nie ogląda się źle, ale przeskok pomiędzy dobrym okresem Nieba a złym właściwie nie istnieje. Guru zaczyna dość szybko odpierdalać akcje i przez to reakcja nieban wydaje się nieco karykaturalna - podążają za Piotrem jak bezmózgie baranki nie widząc, że ich guru z przefajnego psychocoacha zamienił się w manipulatora z kompleksem Boga. Może też o to chodziło, ale tego nie widać - skąd ta zmiana u Piotra, albo też brakuje po prostu podkreślenia, że zawsze taki był, ale ujawnił swoją naturę po czasie.
Sama postać Kellera to chyba powinna iść pod dekonstrukcję całej roli ze scenariusza. Jest po prostu nierealna owa postać, nie wiem jak jest w książce, ale w filmie Sebastian nie wydaje się niby naiwny, ale zachowuje się tak. Brakuje tu jakiegoś ogrania, nie widziałam po prostu tej postaci.
Jeszcze jest Zofia Strzelińska w roli partnerki Seby, i chyba tylko jej postać jest logicznie rozrysowana. Różczka w roli żony guru to niestety trzecioplanowy robot, nie pokazała tam swojego kunsztu aktorskiego w pełni.
Do obejrzenia, polskie seriale/filmy robione ostatnio odnoszące się do starszych lat (jak widać upodobanie latami 90. jest najmocniejsze) są dobrze zrobione, wiadomo, że zawsze jakieś błędy się wyłapie, ale ogółem czuć pełnię realizacji.
Serial liczy 6 odcinków i można go zobaczyć na HBO.
Serial o Jamesie Comey'u, dyrektorze FBI za czasów Obamy i na początku pierwszego Trumpa. Opowiada o wpływach Rosji na wybory prezydenckie Trump vs. Clinton.
Dość typowy serial z kategorii Young Adult i nie odkrywa żadnej Ameryki (trochę odkrywa kulturę hinduską, skąd jest cała rodzina głównej bohaterki) ale mimo to wciągający. Szkoła, rozterki miłosne, rozterki z edukacją, odkrywanie siebie, gubienie siebie, kłótnie z kolegami, godzenie się, przejście z etapu bycia dzieckiem do jakiejś dorosłości - każdy z nas to przerabiał w życiu i/lub na ekranie.
Tutaj naprawdę dobrze to wyszło. Fajni bohaterowie, spoko aktorzy, odpowiednia dawka głupiego humoru - taki serial którego odcinków raczej nie będziesz pamiętał, ale będziesz pamiętał że ci się podobało. Ciepły, ale też z przesłaniem że nasze błędy są tym, co nas budują i aby nauczyć się życia, trzeba parę razy w d⁎⁎ę od niego dostać (do czego nawet sam tytuł nawiązuje - to z popularnej gry imprezowej - https://en.wikipedia.org/wiki/Never_have_I_ever )
@dolitd Przepraszam że absolutnie typowy serial YA nie jest irańskim kinem moralnego niepokoju opowiadającym o problemach egzystencjalnych samotnych mężczyzn z brodą xD
Poranek, a więc nie ma lekko. Dlatego proponuję kolejny wpis z serii MAKE #ladnapani GREAT AGAIN
Dziś Maya Thurman-Hawke znana przede wszystkim z roli Robin w serialu "Stranger Things". Co tu dużo gadać , ma coś co lubię, czyli urok koleżanki z osiedla. Może dlatego tak łatwo przyszło jej zagrać Robin, czyli typową fajną kumpelę, która stała się moją ulubioną postacią ze "Stranger Things" obok Dustina i Eddiego. Maya jest... po prostu fajna. Patrzę na nią i myślę o czasach studenckich, piwie ze znajomymi gdzieś w plenerze, zachodach słońca i całowaniu się na parkingu. Taki urok. Ma dziewczyna geny aktorskie, bycie córką Umy Thurman i Ethanak Hawke'a, to nie byle co. Poza tym jest dyslektyczką i czuję z nią jakiś związek, bo ja do dziś nie opanowałem zasad pisowni, nie wiem gdzie stawiać przecinki, przestawiam litery itd.
@WatluszPierwszy uroda takiej kumpeli z osiedla co obali z tobą browara na ławce przed blokiem i w sumie znacie się tak długo. że już nawet nie traktujesz jej jako laski a jako ziomka z długimi włosami
@SzubiDubiDU trochę tak i właśnie o tym pisałem. Ja mam tak, że uwielbiam takie kobiety i ich atrakcyjność w moich oczach jest zawsze bardzo wysoka. Miałem tak z moją żoną Kumpela do browara a skończyło się na ślubie.
@kodyak ja tu generalnie będę wrzucał czasami dość nieoczywiste panie, bo kieruję się własnym gustem. Usłyszałem kiedyś, że mi się "dziwne kobiety podobają"
W dzieciństwie w moim domu telewizor służył raczej jako sprzęt do bajek dla mnie. Rodzice korzystali z niego dość rzadko. W związku z tym zapamiętałem głównie kreskówki oraz od czasu do czasu oglądaną przez mamę klasykę kina i polskie seriale. Jednym z nich był "Jan serce". Jednak oprócz tego, że jako nastolatek zarejestrowałem w głowie, że grał w nim Kazimierz Kaczor nic o tej produkcji nie wiedziałem. Na szybko: facet w wieku 40 lat wiedzie typowe życie tzw. starego kawalera mieszkającego z matką. Jego problemem jest to, iż pozostaje idealistą i w pewnym sensie romantykiem szukającym miłości. Ktoś w internecie napisał, że po takim serialu, to tylko kupić sznur. Fakt, jest niewesoło. Tytułowy Jan miota się uczuciowo między różnymi kobietami nie zaznając szczęścia. Jednak nie to mnie trzymało przy ekranie. Akcja dzieje się we wczesnych latach 80. i doskonal pokazuje w jakiej szarzyźnie pogrążony był nasz kraj. Wszechobecna bylejakość, wóda lejąca się przy każdej okazji, a jak nie wóda, to piwko na smutki, na radości, przy rozmowie, po rozmowie a jak nie piwko to "pani naleje dwa koniaki". Janek ma 40 lat a wygląda gorzej niż mój ojciec emeryt z problemami kardiologicznymi. Dodatkowo serial świetnie pokazuje toksyczną relację syn-matka z której niby każde chce się uwolnić ale nie potrafi chociaż powinno walnąć pięścią w stół i ułożyć sobie życie po swojemu. Duży plus za sceny, które są niemal jak z filmu dokumentalnego np. bal dla samotnych organizowany przez biuro matrymonialne. Serial na pewno nie dla współczesnego widza. Sceny bywają długie, dialogi rozwleczone. Przyznam, że kocham klimat kina sprzed lat, ale nawet dla mnie było to czasami nie do zniesienia. No i momentami chciałem potrząsnąć Jankiem, który w tym swoim idealizmie jest nie do zniesienia nawet dla mnie urodzonego romantyka. Chciałem go trzepnąć w łeb i powiedzieć "weź se chłopie znajdź normalną laskę a nie te toksyczne baby". Aha Janek jest kibicem Polonii Warszawa i za to ma plusa.
@ArmandoNumber5 pewnie chodzi Ci o ten wpis: https://www.hejto.pl/wpis/jezeli-bylby-jakis-serial-majacy-oddac-ducha-przegryw-to-jan-serce-zdecydowanie-
Też miałem małe Deja Vu jak zacząłem czytać ten dzisiejszy ;)
Oho, Wokulskiego szkalujo. Właśnie wpadło info, że pierwszy zwiastun Lalki od Fletflixa zawiera podkład muzyczny w postaci piosenki Creep zespołu Radiohead.
Jestem w szoku jaki świetny to serial i jak ładnie wszystko wplątali. W sumie i książka i poprzednia adaptacja była nacechowana silną, wręcz homoseksualną więzią, głównych bohaterów więc romans dwóch wampirów przyjęłam naturalnie i bez żadnego oporu. Duża w tym zasługa aktora grającego Lestata - Sama Reida. Czasem gra tak znakomicie aż przyćmiewa pozostałych aktorów.
Bardzo fajnie oddana atmosfera Nowego Orleanu, akcja toczy się sto lat później niż w książce więc czarnoskóry aktor grający Louisa też wydaje się naturalnym wyborem. Czytałam wiele zarzutów, że to na siłę "woke" itp., ale ja tego nie czułam w ogóle, zresztą po chwili nawet nie zwraca się na to uwagi. Dramaturgia i akcja, relacje - to wszystko bierze górę nad takimi rozmyślaniami.
Louis i Lestat to jedne z najlepiej rozpisanych wampirów w historii literatury i sztuki wszelakiej. I tak samo jest w tym serialu.
Ba! serialowy Lestat ma z tysiąc więcej warstw niż rozszalała tomcuisowska wersja (też przecież świetna rola!) z filmu z 1994 roku.
Bardzo fajnie było mi w tym wampirzym świecie, który zarazem oddaje epokę jak i strukturę wieloletniego związku, który przechodzi wzloty i kryzysy. Akcja ukoi także pragnienie widoku krwi, serial nie bawi się w czystość wampirzej konsumpcji - czasem fakt, piją ową krew jak wino, ale często jucha leje się z przegryzionych szyj jak woda z z odkręconego kranu.
Do tego oczywiście w serialu mamy drugą linię czasową - rozgrywającą się w czasach współczesnych bajecznie bogaty Louis udziela wywiadu dziennikarzowi o swoim życiu, zgodnie z tytułem. Rozmowy z dziennikarzem ujawniają niejasną do końca pamięć Louisa i podejmują filozofię działań Louisa i analizę tego niezwykłego związku z Lestatem.
Czekam niecierpliwie aż wrzucą gdzieś drugi sezon.
W związku z premierą Rycerza Siedmiu Królestw, postanowiłem zabrać się w końcu za nadrabianie Rodu Smoka i nie żałuję - poczuć znowu klimat tego uniwersum zimowymi wieczorami to jest to, czego potrzebowałem! 😀
Od dawna chodził za mną rewatch GoT, ale Ród Smoka + Rycerz (którego znając mnie tez obejrzę za jakiś czas dopiero) oddalą mnie znowu od ponownego obejrzenia #graotron
Z jakiegoś powodu (lenistwo?, brak zajawki?) mam problem z oglądaniem seriali, na które czekam z niecierpliwością i poprzednie rzeczy bardzo lubię. Ciekawe kiedy obejrzę #pluribus - BB i BCS uwielbiam, wiec moze za jakis rok sie uda obejrzeć Pluribusa xD
#seriale
Ja to jestem łeb jeżeli chodzi o oglądanie seriali xDDD
Obejrzałem #fallout wczoraj pod tym wpisem: https://www.hejto.pl/wpis/212-1-213-tytul-fallout-sezon-2-rok-produkcji-2025-kategoria-akcja-sci-fi-czas-t przeczytałem coś czego nie widziałem w serialu. Zacząłem się zastanawiać o co chodzi, sprawdzam i się okazało, że obejrzałem 7 a nie 8 odcinków i myslalem, że obejrzałem cały sezon.
Ja pod koniec pierwszego sezonu załączam odcinek, oglądam oglądam ale coś mi nie pasuje. Okazało się że Amazon mi źle odcinki odpalił i załączył drugi sezon xD
Taki serial do kotleta. Włączyłem w sumie z uwagi na to, że był z Florydy, a dopiero co skończyłem Burn Notice. Taki klasyczny sztampowy kryminał z klasycznym sztampowym wątkiem romantycznym. Każdy, doslownie każdy odcinek możnaby opisać jednym algorytmem - masz trzech podejrzanych (jak w Monty Pythonie i granacie z Antiochii - trzy jest liczbą do której masz liczyć, nie jest to dwa i nie jest to cztery), a bohater chodzi od jednego do drugiego ich wkurwiać. Rince and repeat.
Niby taki nawet całkiem przyjemny, ale zupełnie nie chciało mi się szukać czwartego sezonu. I już (3 tygodnie po skończeniu) nie pamiętam imion bohaterów ani fabuły jakiegokolwiek odcinka. Choć może to po prostu wiek