#religie

0
14

#buddyzm #religie #medytacja Lat temu parę zachciało mi się nauki medytacji. Dowiedziałam się, że w moim mieście znajduje się medytacyjny ośrodek buddystów, a od kogo lepiej medytacji się uczyć jak nie od nich? Dodatkowo koleżanka swego czasu bardzo ich zachwalała, więc weszłam na ich stronę i wyszukałam rozpiskę spotkań. W tamtym czasie, bodajże raz w tygodniu, organizowane były darmowe spotkania dla świeżaków, czyli wstęp informacyjny na temat buddyzmu, nauka medytacji i wreszcie sama medytacja. Dla mnie ideolo, bo jestem ciekawska świata i lubię poszerzać horyzonty.

Na miejscu pierwsze mini rozczarowanko, ale ja się czepiam. Mała sala, ludzi multum, ostre światło, siadamy na podłodze na sflaczałych poduszkach. Klapnęłam, nogi skrzyżowane, plecy prosto, jedziemy z tematem. Spotkanie prowadziło dwóch panów, jeden wyższy, drugi niższy rangą. Zaczął ten niższy, ten wyższy miał po wstępie robić AMA aby podzielić się swoim doświadczeniem ze zbłąkanymi owieczkami. Po krótkim dzień dobry przyszło pierwsze większe rozczarowanie, ale ciężko się było wyłamać i w ostrym świetle jarzeniówek lawirować między ludźmi aby opuścić przybytek, szczególnie że cisza była jak makiem zasiał. Tak więc zaczęło się od grubego wstępu pod tytułem jazda po katolicyźmie. Do wiernych się nie zaliczam, ale zarzucenie takim linczem na samym wstępie zostawiło gorzki posmak do końca spotkania. Wiecie, przyszłam się otworzyć na świat, poczuć jedność z wszechświatem, zamiast tego wysłuchiwałam wykładu na temat oni be a my cool. Oczywiście na wstępie dostaliśmy przypomnienie, że jesteśmy tu z ich wielkoduszności za darmo, ale wiecie, hehe, salka kosztuje, jarzeniówki też na wiarę nie świecą, tak więc na wyjściu wypadałoby rzucić drobnym datkiem, co łaska. Wracając do tematu, pojawiły się pierwsze ciekawostki, historia buddyzmu od początku do czasów obecnych wraz z małymi dygresjami (katolicy be my cool). Już od dłuższego czasu siedziałam na zmianę zgarbiona, pół leżąca, wyprostowana, ciało nienawykłe do siedzenia na ziemi podczas wykładów zaczynało krzyczeć w różnych miejscach. Przyszła i pora na reklamę. Jak wiadomo nikt nie lubi produkować się za darmo, to kupcie, tutej mamy taki śpiewniczek, figurkę buddy do łapania kurzu na półce (nie wzięłam bo już mam), i coś tam jeszcze. Znowu zarys historyczny, ale już ciężko było się skupić bo minęła chyba godzina w niewygodnych pozycjach, oczy wypalone, a ja chciałam tylko pomedytować dla odprężenia. (kupcie śpiewniczek) Z odrętwienia wyrwało mnie poruszenie i nadzieja, że w końcu będziemy medytować. Niestety, kolejny gwóźdź programu. AMA z guru przenajwyższym. O ile maniera poprzedniego wydawała mi się lekko bezczelna, o tyle u tego, być może dlatego bo prowadził rozmowy z przybyłymi, wydała mi się jeszcze gorsza. Jeśli komuś się wydaje, że to katoliccy księża odwracają kota ogonem i robią was w bambuko odpowiadając na inne pytanie niż zadaliście, to byście się zdziwili xd Przy okazji warto kupić śpiewnik, bo inaczej to krucho z medytacją. Wezmę 50 aby podeprzeć zbolałe plecy. Pierwsi odważni zaczęli się nieśmiało przesuwać po podłodze w stronę drzwi. Z mojej pozycji patrzyłam na nich z utęsknieniem. Ziomek trajkotał jak baby przed pasami, a z każdym słowem rosło jego samouwielbienie.

Ale oto i przyszła chwila na którą wszyscy czekali. Nauka medytacji oraz medytacja we własnej osobie. Co prawda na początku nie mogłam się jej doczekać, ale to był już moment wymęczenia fizycznego i psychicznego, w którym chciałam odbębnić i się ewakuować.

Jeśli chodzi o naukę medytacji to, moi drodzy, najważniejsze aby kupić śpiewniczek, bo będziemy śpiewać, więc warto znać słowa. Poza tym to każdy medytuje w takiej pozycji jakiej mu wygodnie (dla mnie już taka nie istniała), no i mamy się starać zrelaksować. 2 min. Tyle zajęła nauka a ja wciąż nie wiedziałam nic czego nie wiedziałam wcześniej, poza tym że trzeba kupić śpiewnik.

Zaczynamy, część wtajemniczona (ze śpiewnikami) śpiewa, ja wracam do pozycji początkowej ale tylko na chwilę bo ciało zesztywniałe. 15 min i dzięki, było miło, kupcie śpiewniczek i zostawcie dobrowolny datek przy wyjściu. Widzimy się za tydzień (chyba śnisz).

Tłum zaczął się leniwie przemieszczać w kierunku wyjścia, nie tylko ja wyglądałam na wyjętą z maszyny tortur. Przy wyjściu stał uśmiechnięty pan z tacą i niczym ubogi podsuwał ją wychodzącym pod nos. Jako że byłam bez gotówki, zwiesiłam pokornie głowę i zwinnie ewakuowałam się starając nie zwracać na siebie uwagi.

Czy planuję wrócić? Nie. Czy byłam rozczarowana? Tak.

Do podzielenia się tą historią zainspirował mnie jeden z wpisów. Trochę lat już minęło, może coś się tam zmieniło, nie wiem. W każdym razie był to jeden z dni, w które moja wizja świata jadącego na różowym jednorożcu się posypała, może to i lepiej.

dc9d9ef5-4a97-4bbc-a202-5edadbf9cb50

Też byłam kiedyś na wykładzie Lamy Ole Nydahl w Wawie i byłam trochę zniesmaczona jego komercjalizacją :P ale oni przekonywali, że w przeciwieństwie do katolicyzmu gdzie pieniądze są „złe”, oni afirmują sobie bogactwo i je dzięki temu dostają :D Czytałam też ze deie jego książki, były całkiem spoko. Miałam w pracy kolegów buddystów i byłam zafascynowana ich pozytywną energią i podejsciem do życia. Myślałam że to właśnie z buddyzmu wynika :) Nawet rozstawali się z dziewczynami w super pozytywnej atmosferze i pozostawali potem przyjaciółmi, mindblown :P byłam raz czy dwa na medytacjach w gdańskim ośrodku i tam było bardzo pozytywnie, dużo pogaduch przed i po, bardzo pozytywni ludzie. Samej medytacji nie pamiętam za bardzo, bo to było z 10 lat temu :D pewnie bym poszła w to głębiej, gdyby właśnie Lama Ole nie zraził mnie swoim skokiem na hajs :D

@ratty i tak się żyje na tej wsi 🤡 Ja po tym czasie zaczęłam się wgłębiać w medytację na własną rękę i dobrze na tym wyszłam Ale też nie chcę demonizować całego buddyzmu bo to co doświadczyłam to tylko mikro wycinek całości, no i te negatywne informacje zazwyczaj są lepiej zapamiętywane i bardziej nagłaśniane Zresztą, gdyby wszystko przebiegło tak jak miałam nadzieję to też raczej bym się tym nie dzieliła w internetach No bo jak? Byłam kiedyś na medytacji i było tak jak miało być, super 😁

Idea buddyzmu jak i samej medytacji jest spoko. Problemem są niestety ludzie którzy używają tego jako możliwości zarobku lub zyskania władzy nad ludźmi poprzez ich manipulowanie.

Ogólnie tyczy to się nie tylko tych rzeczy, a właściwie wszystkiego. Każda religia opiera się na identycznych założeniach. I nie tylko. Kasa i władza. Gdy te dwie rzeczy się razem spotykają w czymś co ma słuszny cel to wtedy ten cel zmienia diametralnie swój kierunek na oczywiście ten negatywny. Następuje degradacja i nieuchronny upadek. W buddyźmie o tyle jest dobrze że jak następuje korupcja to zachodzi ona punktowo ponieważ nie jest on u nas tak mocno rozpowszechniony. Problem się zaczyna gdy grupa jest spora i dopiero wtedy zaczyna się w niej dziać coś złego. Ty właśnie na taką natrafiłeś.

@Shivaa Doświadczenia z buddyzmem mam i ja. Szkoda, że w moim mieście nie ma sanghi zen, na pewno bym praktykował. Kiedyś w Łodzi próbowała się tworzyć grupa zen i zamiast wpuszczać na spotkanie ludzi z polecenia znajomych, to rozwiesili plakaty, że medytacje, że każdy może przyjść, wstęp wolny. Dość naiwne podejście, bo oczywiście przyszły chłopaki z Młodzieży Wszechpolskiej i była imba. Wyproszeni z mieszkania, bo to w mieszkaniu było, najpierw chórem odmówili pacierz pod drzwiami, a potem rzucali czymś w okna tego mieszkania.

Zaloguj się aby komentować

Jak streścić krótko moją filozofię?

Przede wszystkim fatalizm i kontrarianizm prowadzący do nihilizmu poznawczego.

Lekkie wpływy gnostyckie/buddyjskie przecinane niekiedy hedonizmem i thelemą. W przeciwieństwie jednak do gnostyków i buddystów nie wierzę w oświecenie. U G Krishnamurti był bardzo krytyczny do tego pojęcia i uważał, że to nie żadne oświecenie, a wielkie nieszczęście. Był przez to w wielkim konflikcie ze swoim dawnym mentorem Jiddu Krishnamurtim. Czytając kiedyś przypadkiem blog, który mniej więcej nazywał się "rants with undead god" jeszcze bardziej wpadłem w smutek i marazm.

Jak dla mnie nie wiadomo już czy świat to więzienie, plac zabaw, miejsce do nauki, żart czy symulacja. Jeżeli istnieje jakaś nadświadomość, wieczny mózg Boltzmanna, Śunjata, Hadit, czy inny ostateczny stan, który wnika w materię, bądź ją stwarza, to w swoim szaleństwie specjalnie kazał się uwięzić niższym od siebie bytom, by uwolnić się od nudy. Dlaczego więc usilnie pragniemy wyimaginowanej wolności, skoro nawet to co nas wypełnia jej nie chce? A potem będzie płacz, bo wróciliśmy tam gdzie nie chcieliśmy.

#filozofia #religie #depresja #nihilizm

@Alembik Ja nie mam żadnej, bo prawda zazwyczaj bywa bardzo rozczarowująca. Klecenie filozofii nie mając żadnych danych, a jedynie przypuszczenia, to nic innego jak beletrystyka umysłowa. Na krótką metę fajna zabawa i gimnastyka szarych komórek, ale koniec końców do niczego nie prowadzi. Co najwyżej do zrobienia zbyt wielu zakrętów wewnątrz własnej głowy, z których już można nie wyjść. W ten sposób dość często rodzą się oświeceni wariaci.


Być może gdybym posiadał na tym łez padole dowolną ilość czasu, to uznałbym że warto poświęcić go trochę na takie kontemplacje. Mając go skrajnie niewiele, uważam za miałkie robienie rozpraw fundamentalnych i sensu istnienia nad ziarenkiem piasku.


Powtórzę, rzeczywistość najczęściej jest rozczarowująca, bo ciężko jej wygrać z całą przepastną ludzką fantazją. Patrząc na to do czego dąży fizyka, zapewne cała zabawa tkwi w prostych elementach, które mając nieskończenie dużo możliwości ułożenia, stworzą nieskończenie możliwie dużo scenariuszy. A w jednym z nich nie ma pustki, tylko taki ja, czy ty. Choć najpewniej i to brednie, bo można badać rzeczywistość, ale ona może ci pokazywać tylko tyle ile zechce pokazać i jak magik cię nie zaprosi za kurtynę. Stąd szkiełko i oko może dawać tylko takie wyniki, na jakie forma budowy pozwala.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@0jciecPijo niezłe jaja że cały świat jest zdominowany azjatyckimi mitologiami. tylko Islandia i Estonia baza i tradycja

@0jciecPijo przecież ta mapka to totalna bzdura. Samych Żydów w Polsce jest więcej od buddystów, nie wiem czy świadków Jehowy nie ma nawet wiecej.


Poza tym: wg różnych źródeł muzułmanów w Polsce jest od 30 do 50 tysięcy (tatarowie i nie tylko) podczas gdy buddystów max kilkanaście tysięcy.


Drugą religią niechrześcijańską w Polsce jest więc Islam.

@dez_ wystarczy spojrzeć na oficjalne dane. Wietnamczycy to też nie z automatu buddyjści.


Poza tym mapka mocno pod tezę - sądzę, że by pokazać zalew Europy Islamem. Tymczasem czołówka religii to są wszystkie religie chrześcijańskie (protestanci, katolicy, prawosławni).


Drugą religią w Polsce tak naprawdę jest protestantyzm lub prawosławie - w zależności od danych. Są to oddzielne od katolicyzmu religie i nie powinny być wrzucane wszystkie do jednego worka pod nazwą „chrześcijaństwo” bo potem wychodzą takie dziwne mapki.

@0jciecPijo Masz jakieś źródło tej mapy? Jestem w stanie uwierzyć jeśli brany jest pod uwagę tak zwany "świecki buddyzm", którego osobiście nie zakwalifikowałbym jako religię. Wydaje się to być naciągane

Zaloguj się aby komentować

1115 + 1 = 1116


Tytuł: Stories of Your Life and Others

Autor: Ted Chiang

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

ISBN: 9798200049356

Liczba stron: 378

Ocena: 8/10


Książka "Stories of Your Life and Others" Teda Chianga jest przede wszystkim zbiorem opowieści, a nie jednolitą historią. Zawiera to, co powinno zawierać dobre Science-Fiction - filozoficzne, czasem religijne i egzystencjonalne rozważania w fikcyjnych światach obserwowane przez naukowy pryzmat. Czy podważanie ugruntowanych zasad arytmetyki ma swoje konsekwencje dla badającego? Czy nauka języka obcych siedmionogów, które przybyły na Ziemię, może zmienić nasze postrzeganie czasu i rozwiązać traumy, które zawisły w przeszłości, wciąż rzucając swój ciężki cień na teraźniejszość? Czy może, podobnie jak Hiob, jedna z bohaterek opowieści powinna zaakceptować swój los, by pozbyć się cierpienia?


Mieszanka nauk ścisłych, humanistycznych, ale i mniej mierzalnych ludzkich historii, losu, decyzji i naszych mitów jest gęstą treścią "Stories of Your Life and Others"


#bookmeter #czytanie #ksiazki #fantastyka #sciencefiction #filozofia #religie

90ee4a15-4815-4ff0-8c34-4f90db27f098

@Cinkciarz i że jest dużo lepsze niż film, bo porządniej wyjaśnia cały pomysł i nie ma w ogóle tego bzdurnego holiłudzkiego wątku politycznego

Zaloguj się aby komentować

Czym jest gnostycyzm?

Czy wiara w Jezusa i czczenie go, jako Boga jest tym do czego namawiał chrześcijański Mesjasz?


Przy tworzeniu serii Matrix, bracia Wachowscy czerpali pełnymi garściami z filozofii gnostyckiej.


W przystępnych słowach wiarę gnostycką omawia Bartosz Soha.


Jako ciekawostkę dodam, że jeśli kogoś interesuje dlaczego Wachowscy zmielili płeć, to powinien zapoznać się z Ewangelią Tomasza.


Jeśli uważasz Tak jak Ja dawniej, kiedy byłem zatwardziałym ateistą, że taka postać jak Jezus nie istniała, proszę zastanów się dlaczego Józef Flawiusz- Żydowski skryba chcąc oczernić Jezusa, pisał o nim i jego wyznawcach niepochlebne teksty.

Przecież żeby go zdetronizować wystarczyło napisać, że ktoś taki w ogóle nie istniał.


Jest też kilka tekstów pisanych przez rzymskich historyków, w których osoba Jezusa jest opisana jako postać historyczna.


https://youtu.be/uCqNuxsiFM8?si=TyW4TOEw9SXvQ6QH


#religie #rozwojduchowy

@splash545 Jest tam mowa o tym że należy w swoim wnętrzu zrównoważyć oba pierwiastki- żeński i męski.

Kiedy medytujesz wchodzisz w podobny stan.

Nie wiem czy już Ci się to udaje.

Ja jestem w stanie kompletnie wyciszyć umysł i opróżnić z wszelkich wizji i wyobrażeń.

Co dziwne to podczas medytacji, siedząc jest mi trudniej, a przy pracy czy jadąc samochodem, nie mam z tym żadnego problemu.

Kazdy jest inny.

@Gepard_z_Libii Nie zawsze, ale czasem udaje mi się wejść w stan kompletnego wyciszenia, że po prostu jestem, bez żadnych myśli. Ale jakoś z pierwiastkiem żeńskim i męskim mi się to nie kojarzy. Mi się najlepiej medytuje jak idę, jakoś łatwiej mi się skupić. Chociaż te najlepsze, najgłębsze medytacje miałem właśnie siedząc, ale na początku wymagały więcej wysiłku.

Dzięki za odpowiedź.

Edit: a samochodem to bym się chyba bal jechać medytując

Jest też kilka tekstów pisanych przez rzymskich historyków, w których osoba Jezusa jest opisana jako postać historyczna


@Gepard_z_Libii historycy napisali teksty z ktorych wynika, ze to postać historyczna? XD to tak sie teraz historię uprawia?

@GrindFaterAnona Tak, na podstawie starożytnych tekstów można wyciągać pewne wnioski.

Co w tym dziwnego?

Ja stwierdziłem ze on istniał?

Nie ma żadnych podstaw aby twierdzić że nie istniał i można spokojnie brać obie opcje pod uwagę.


Wyciągasz zdanie z kontekstu i nadinterpretujesz.


Część badaczy twierdziła, że Troja była tylko wymysłem pisarza, a okazało się ze jednak znaleźli jej ruiny.


I teraz które podejście jest właściwe?


To samo tyczy się podejścia do istnienia siły wyższej.

Jako ateista uważałem że nie ma żadnego Boga, a teraz uważam że może nie ma, może jest.


To normalne zdrowe podejście do sprawy, ale na to potrzeba odwagi, żeby przyznać się do swojej niewiedzy.

@Gepard_z_Libii spoko, moze kiedys nauczysz się czytania ze zrozumieniem. tymczasem juz tłumaczę:

to, ze jakiś historyk sobie napisał, ze tak było to jego tekst nie stanowi źródła historycznego. potwierdzeniem, ze istniał czy nie, muszą być informacje pochodzące z okresu, kiedy żył Jezus. a takich, oprócz biblii, zdaje się nie mamy.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować