Widzę że edit wleciał, to odpowiem i na to.
Nikt nie powiedział, że się nie nadajesz i nie było to spowodowane złośliwością, tylko brakiem odpowiedzi na konkretne pytania, na które odpowiedź przy wyborze rasy jest niezbędna i nikt nie ma ogólnie pretensji o to, że w ogóle pytasz.
Natomiast określenie puryści wali mi tu pięknym sarkazmem na kilometr. Czy za każdym razem kiedy znajduje się błąd w rozumowaniu, trzeba szukać argumentu na zasadzie skrajności?
Może gdyby takich purystów byłoby więcej, albo gdyby tylko puryści mogli mieć psy, w końcu nie widziałabym tych, które ciągną na zbyt krótkiej smyczy, bo nie mają możliwości powąchania czegokolwiek na długość 2m od właściciela, który dumnie kroczy chodnikiem z nosem w telefonie? Nie widziałabym burków, które nie znają świata poza swoim ogrodem czy ośką, na którą wychodzą 3 razy dziennie na szybką sikupę, albo tych, które rzucają się jak gówno w przeręblu na wszystko i wszystkich, bo albo mają agresję lękową, albo nie radzą sobie z emocjami. Może nie byłoby psów grubych albo z chorobami dietozależnymi, bo są karmione suchą paszą, lub takich, którym oczko wypadło, no tak z miesiąc temu, a regularnie wypada od trzech lat, ale teraz to już przesadziło, więc wypadałoby do weterynarza, czy takich, które 'tak mają' bo tak śmiesznie kicają jak chodzą, a pół życia się zmagają z dysplazją.
I generalnie mogłabym tak wymieniać bez końca, po to żeby zostać nazwana purystką, osobą bez rodziny, domu i pracy (xD), tylko dlatego, że mam psa, którego szanuję.
Tylko wiesz co? Do tego wcale nie trzeba być purystą. Wystarczy być świadomym właścicielem psa i nawet nie musi się to życie wokół psa kręcić, byle wszystkie jego potrzeby były zaspokojone tak jak on tego potrzebuje, tak samo jak każdego innego członka rodziny.
To jest aż tak dużo, żeby zarzucać puryzm?