Miewacie natretne mysli? Albo czasem umysl podrzuca wam odpowiedzi/rozwiazania, ktore pozniej nie maja totalnie sensu? Wiecie jakie systemy w waszym umysle sa wykorzystywane do manipulowania wami przez reklamy, ludzi lub telewizje?
Pomyslalem, ze wspomne o ksiazce, ktora zrobila na mnie ogromne wrazenie i szczerze moge powiedziec, ze zmienila moje zycie na lepsze. "Pulapki myslenia" laureata nagrody nobla Daniela Kahnemana.
Nie jest to kolejny coachowy/psychologiczny bullshit. W skrocie przed odkryciem, ktorego dokonal autor wraz ze swoim ziomkiem, uwazano, ze czlowiek z natury jest istota myslaca logicznie, rozumnie. Odkryli, ze tak nie jest. Posiadamy dwa 'umysly'. Pierwszy automatyczny, uczuciowy, nad ktorym nie mamy bezposredniej kontroli, to wlasnie ten glos w glowie, ktory podpowiada rozne rzeczy, ale tez sluzy do np. prowadzenia samochodu Oraz drugi, tzw. "my", nasz rozum, system potrzebujacy sporo energii, leniwy i czesto manipulowany przez system1 (tak tak w skrocie)
Autor jak juz wspomnialem za swoje prace i odkrycia dostal nobla, a rzeczy ktore opisuje w ksiazce, rozne systemy, ktorymi rzadzi sie nasz umysl, sposob myslenia i jak na niego wplywac lub jak nim manipulowac sa niesamowite. Przywolywane sa dziesiatki innych prac naukowych, badan i ciekawych odkryc.
Sama ksiazka jest napisana naprawde przystepnym jezykiem.
Mi osobiscie zdanie sobie sprawy z tego czym jest ten glos automatyczny bardzo pomogl w zyciu osobistym. Zdystansowanie pomoglo w zapanowaniu nad nim, uciszaniu go, gdy trzeba. Jednak czasem trzeba go posluchac i rozwazyc czy ma sens to co podpowiada. Czasami sie lape na tym, jak teraz potrafi byc "cicho" w mojej glowie
Polecam kazdemu, a szczegolnie osoba, ktore interesuja sie psychologia, rozwojem, lub pracuja w sprzedazy lub marketingu.
ALE MORDO JA NIE LUBIE CZYTAC, A W SUMIE CIEKAWE RZECZY GADASZ:
Nie boj nic, ja o ksiazce uslyszalem w tym filmiku "podsumowujacym" ja, aczkolwiek teraz czytajac, wiem, ze ten film wyciaga ogolne podsumowania, a ksiazka o wiele wiecej tlumaczy i robi o wiele wieksze wrazenie, wciaz filmik pomogl mi zlapac bakcyla:
Od dobrych kilku lat pracuje przy biurku, od 3 lat zdalnie. Co kilka miesięcy nawiedzają mnie sny, że wracam do starej pracy gdzie robiłem na produkcji i klepałem przez 8h jedną i tą sama czynność. Robiłem tam z dobrych 6 lat. Zastanawia mnie czy jest na to jakieś naukowe wyjaśnienie? Jakis wewnętrzny strach, że kiedyś do tego wrócę, chociaż wiem, że nie ma na to szans? Od dłuższego czasu nad tym myślę, bo co 3/4 miesiące wraca do mnie ten sam sen i ten sam scenariusz, gdzie zapierniczam na hali produkcyjnej.
Mi sie sni szkola, ze zeszyt na konic roku pusty, Linia produkcyjna w hondzie ze mi samochody spierdalaja a ja nie wiem co mam montowac, kiedys mi sie tetris snil ze klocki tak zapierdalaja ze nie daje rady wpasowac....koszmar k⁎⁎wa, Pozdro
Ja wybrałem odrazu online i to był dla mnie strzał w dziesiątkę.
Wiadomo, w 4 oczy lepiej na pewno, ale jeśli umiesz w empatię chociaż trochę to warto spróbować online z kimś ogarniętym niż żałować miesiąca czy dwóch na sprawdzanie kogoś niekompetentnego.
Pustka to nie nieistnienie samo w sobie, to nie brak.
Bo będąc w niej coś jednak się dzieje, coś nas dotyka, wchodzi z nami w interakcje.
Pustka to przepaść między jednym a drugim, to okres przejściowy, pustka to nawyk uniku; odwrócenia głowy.
Mówiąc pustka, mam na mysli pewne miejsce w psychice gdzie swobodny ruch myśli zamiera, gdzie emocje gestnieja a ich masa nas przytłacza wywołując często odrętwienie intelektualne czy często też cielesne.
@Szlachetkin_Szalony W mojej opinii pustka to jest sposób percepcji. Po prostu nic nie dodajesz ani nic nie ujmujesz danemu zjawisku. W kontekście buddyzmu np. może to być podejście do obserwacji swojego oddechu podczas medytacji. Siedzisz obserwujesz w chwili obecnej czyste doznanie bez dodawania swoich komentarzy, myśli itd.
Albo załóżmy, że pojawia się jakiś ból. Osoba która "nie korzysta z pustki" od razu się z nim zidentyfikuje i będzie myśleć o nim jako o tym, że "to mnie boli, to mój ból, jest mi źle" pustka natomiast nic nie dodaje ani nic nie ujmuje. Taki sposób podejścia to jest w mojej opinii pustka, czyli dany sposób myślenia. Bo oczywiście można to pojmować w kontekstach abstrakcyjnych typu że z pustki wszystko wychodzi i ostatecznie do pustki wchodzi, jest podstawą każdego bytu czy coś.
Celem tej doktryny o "pustce" czy jak to tam chcecie nazwać jest raczej kwestia tego żeby służyła praktycznym kwestiom wyzwolenia spod cierpienia, a nie abstrakcyjnym pytaniom typu "Czym jest wszechświat?" . Chodzi o pokazanie tego jak niepoprawna percepcja może tworzyć dodatkowe cierpienie. Celem jest wyzbycie się przywiązania do poglądów, założeń, opinii itd.
Czytając sobie wczoraj "studium w szkarłacie" ujrzałem cytat który w 100% opisuje mój problem.
Błędem jest snuć teorie, zanim się zgromadzi wszystkie dowody. To może utrudnić miarodajną ocenę sytuacji.
Standardowo jak się dowiem o czymś to mam od razu 20 wizji jak się potoczy ta sytuacja i najczęściej żadna nie jest optymistyczna. Z blachostki potrafię wykreować sobie problem który mógłby wywrócić moje życie do góry nogami. Jak pewnie się domyślacie najczęściej nic takiego się nie dzieje...
Z blachostki potrafię wykreować sobie problem który mógłby wywrócić moje życie do góry nogami.
To nie ma nic wspólnego ze snuciem teorii tylko chorobą umysłową. Snucie teorii, gdy nie ma się wszystkich informacji, jest podstawą cywilizacji, czy w ogóle normalnego myślenia, po prostu plebs dzisiaj nie myśli.
Jest nawet takie słowo opisujące to zjawisko: Dedukcja.
Ciekawa rozmowa z Pauliną Danielak z zakresu psychologii, psychoterapii i filozofii. Szczegółowa rozpiska tematów na zrzucie.
Oprócz interesujących wątków, muszę dodać że głos Pauliny jest dla mnie tak kojący, że od samego słuchania robi się milutko na sercu.
Jeśli chodzi o kanał Przemka Górczyka, mocno kibicuje bo dobór gości jest bardzo fajny. Tylko czasem rozmowa w moim odczuciu jest dziwnie prowadzona i coś mi w niej nie leży. Liczę że to kwestia doświadczenia i będzie tylko lepiej.
Goście są mega, choć ostatnio z midelem sie widział ale wystarczy nie oglądać.
Muszę jednak zarzucić że mimo iż Przemo to dobry i miły chop to czasem zwyczajnie mnie irytuje swoją niewiedzą, miał podcast z laską co w Ameryce południowej prowadzi badania archeologiczne i jego brak podstawowej wiedzy w tym zakresie był tak widoczny że gołym okiem było widać że nie jest on specjalnie ciekawy świata, bo jak może ktoś mi wytłumaczyć gdy pyta czy Egipcjanie mieli jakieś pojęcie o astrologii xD.
Oglądałem ostatni odcinek south park i tam było o masculinity i co o nim sądzicie?( konkretne o masculinity a nie odcinku chociaż też chętnie przeczytam opinie)
Randy miał ból d⁎⁎y, że jego syn grał z kolegą w Warhammer 40k swoimi figurkami zamiast zrobić imprezę i macać dziewczyny po cyckach czy klepać dziewczyny w d⁎⁎ę. I Randy myślał, że gdyby nie informacje z mediów o toxic masculinity to by potrafili się bawić w ten sposób.
Mimo iż nigdy nie byłem na imprezie to chciałbym zobaczyć taką gdzie jest toxic masculinity bo oglądając ten odcinek czy american pie takie college imprezy wydają się za⁎⁎⁎⁎ste a tylko widziałem na filmach coś takiego i nawet nie wiem czy w Polsce kiedyś było coś takiego.
@Dudlontko chyba taką toksyczną męskość obserwowałem kilka razy, ale w polskim, swojskim wydaniu. Pewnie te schematy z amerykańskich filmów mają swoją przyczynę, ale to nie moja bajka.
Toksyczna męskość wygląda jak stereotyp kolesia tępego, za to agresywnego i niemoralnego. Bezsensownie arogancki, uważa że im mniej myśli i czuje, tym jest twardszy (z podwariantem: im głupszy i bardziej zdemoralizowany kryminalnie). To ktoś tak twardy, że koksuje bardziej niż norma, żeby pokazać innym jaki z niego zwierzak. Tak twardy, że nie ogarnia że właśnie ma zawał. Ktoś, kto goni za pozycją w stadzie, jest skłonny do agresji itd., żeby w koncu pokazać innym i przekonać samego siebie, że jest kimś. Może być zwykłym patusem, studentem z dobrego domu, januszem biznesu - po chwili widać, że pasuje do schematu.
O wiele, wiele bardziej gardzę tylko podludzmi doprawiającymi drinki, polującymi na pijane laski i innymi gwałcicielami.
mi w glowie siedzi ta dziewczynka co spiewala piosenke z Krainy Lodu, bo kojarzy mi sie to z echolalia u autystow, w dodatku kontrastuje z ukraińską dziewczynka spiewajaca te sama piosenke w swoim jezyku w schronie, dobry material na chwytliwego shorta, powodzenia!
Pisałam ostatnio z znajomym o swoich zaburzeniach a on do mnie w pewnym momencie coś takiego:
>Po prostu w ktoryms momencie zycia zrobies sie w c⁎⁎j flegmatyczny a swoje mysli i gadanie zaczales skupiac na swoim ,,beznadziejnym" zyciu i zaczales sobie wmawiac jaki to gorszy zjebany i dziwny jestes co nie jest prawda i sam o tym wiesz stary znamy sie od pieluchy
Jak to interpretować? Mam wrażenie, że po mału dojrzewam i tyle. #pytanie #kiciochpyta #psychologia
@Dudlontko kolega widzi to z boku i pewnie ma rację.
Nie siedzisz przypadkiem tu lub na wykopie na tagach #przegryw? To jest kółeczko wzajemnej adoracji. Wspólnie pogrążający się w jakimś wymyślonym problemie. Pierwsza rzecz to zablokuj to toksyczne środowisko.
Jak to depresja (ciężka choroba) to idź do psychiatry po pomoc.
Ciągłe myślenie o jednym utrwala ścieżki neuronowe skupione na tym zagadnieniu. Myślisz ciagle jak jest beznadziejnie? To tak jak byś chodził po tej samej ścieżce na trawie, w końcu ścieżka się utrwali a trawy nie będzie na niej. Tymczasem inne ścieżki zarosną. Tak przynajmniej słyszałem ;)
Wszystko co jest w moim życiu złe jest tylko i wyłącznie moją winą. To ja sam sobie zrobiłem sytuację w której już jest za późno żeby cokolwiek naprawić. Gdy wchodzę na facebook i widzę jakie rzeczy robią ludzie których widziałem na studiach, to jest mi głupio że żyję.
Ale tak to jest jak jest się synem rolnika, gdzie trzeba zaczynać od zera. Ale może być też tak że jestem po prostu głupi i na wszystko próbuję znaleźć wytłumaczenie. Gdy ludzie po studiach mieli ustawione miejsca pracy, pożenili się, ja byłem w Niemczech jako grundarbeiter a potem w Polsce przeszedłem różne januszexy zanim nie poszedłem na swoje. Moja psychika obecnie to wrak, mimo że przecież powinienem czuć się jak wygryw. Już za późno na spotkanie kobiety, życie uciekło mi przez palce.
Kiedy studiowałem każdy mówił że najważniejsze są pieniądze, kiedy skończyłem studia - też w ogólnej opinii to było najważniejsze. Teraz gdy tak jakby coś osiągnąłem
Anon słuchaj, najważniejszy jest wygląd, szczęka, sześciopak i duże doświadczenie w relacjach z kobietami, pieniądze nigdy nie były najważniejsze
@smutny_login ech mam to samo, najgorsze,że często mam wyrzuty, że mogłem zrobić to i to inaczej, mogłem pomyśleć o tym i o tym itd. To boli jak cholera.
Cześć i czołgiem (ale takim Abramsem,nie żadnym T-55)
Dzisiaj wrzucam nasz najnowszy odcinek, w którym rozmawiamy o tym jak sekta świadków Jehowy wpłynęła na nasze życie. Wydaje mi się,że nie ma co się dłużej rozpisywać, rzadko kiedy trzech kolesi,którzy byli w sekcie siada razem i o tym rozmawia. Za tydzień część druga jakby co. Chyba trochę bardziej prywatna.
Jeżeli uważasz,że trzeba informować społeczeństwo na temat groźnych grup,takich jakimi są #swiadkowiejehowy daj pioruna, a jak wejdziesz odsłuchać to zostaw co możesz (lajki,dzwonki,suby).
Wczoraj świadkowie Jehowy,obchodzili swoje jedyne święto, Pamiątkę śmierci Jezusa, także fajnie gdyby filmik się trochę wybił,może trochę napsuje tam troche krwi
#nowomowajehowych jest chyba najpopularniejszym tagiem #religia #psychologia #podcast
@Mr.W sekta jak sekta wiadomo, nie ma co drazyc temat jak zawsze pragnie kontrolowac twoje zycie i wykorzystac cie do swoich celow, za to jak z niej zrezygnujesz spotkasz sie z grozbami przesladowaniem i ostracyzmem
Każda religia szkodzi, jedna mniej inna bardziej, ale nie ma tu wyjątków. Co po religii? Niektórzy potem uciekają w ezoterykę, co jest tylko kolejną pułapką. https://youtu.be/LbLQBqlQ8rI
Jestem fanem Patryka. Kiedyś kanał nazywał się Neti Aneti i był to kanał jego żony, potem zaczął się do niej dogrywać, złapał fejm i zabrał kanał żonie :D.
Nie wiem, z czego to się bierze, ale ostatnio nie jestem w stanie napisać słowa bez literówki albo poprawie przeczytać tekst. Pisząc na klawiaturze zmieniam szyk liter w słowie, ale nigdy nie dodaje obcych liter ani nie odejmuje, po prostu mieszam litery i orientuje się dopiero po przeczytaniu tego co napisałem.
Przy czytaniu potrafię zmyślać słowa, bo zamiast przeczytać to co jest napisane to sobie zmyślam na podstawie początku słowa lub wyróżniających się liter. W pewnym momencie dochodzi do mnie, że zdanie nie ma sensu, więc czytam ponownie i tym razem zdanie znowu nie ma sensu. Dopiero gdy palcem powoli pokazuję sobie słowa "pojawiają" mi się rzeczywiście zapisane słowa.
Staje się to coraz częstsze i uciążliwe.
Albo doświadczam wtórnego analfabetyzmu, albo mam problem z mózgiem, albo jestem przemęczony.
@LinuxPL Jeżeli to się stało nagle to konieczna wizyta u lekarza. Takiej objaw może mieć wiele przyczyn ale samo to, że to się nagle pojawia to jest to niepokojące.
Jeśli pacjent powie mi na przykład, że ma zamiar zabić swoją matkę, i nie jest to wyłącznie fantazja wynikająca z procesu terapeutycznego, ale istnieje realne ryzyko, że to zrobi, to mam ustawowy obowiązek zgłosić ten fakt organom ścigania. Jeśli natomiast w trakcie terapii ktoś mi powie, że kogoś zamordował, że to fakt dokonany, to nie mam takiego obowiązku i to jest objęte tajemnicą terapii. Wszystkie przestępstwa, które pacjent popełnił i o których opowiada, nie tylko nie mogą zostać wyjawione, ale również odnotowane w dokumentacji. Są objęte absolutną tajemnicą lekarską.
Fragment książki Męska depresja. Jak rozbić pancerz.
Są to słowa psychoterapeuty. Czy ktoś wie czy to na pewno prawda? W internecie czytam, że jednak ogólnie lekarz ma obowiązek poinformować policję, psychiatra jest jakimś wyjątkiem? Dziwne mi się to wydaje.
Psychoterapeuta może się sam zwolnić z tajemnicy zawodowej tylko w 3 sytuacjach. Zagrożenie życia i zdrowia kogoś(1) lub pacjenta(1) oraz w planowaniu zamachów terrorystycznych (3). Nawet sam pacjent nie może zwolnic terapeuty z tajemnicy zawodowej. Tylko sąd karny lub prokuratura może zwolnic z tej tajemnicy. Sąd rodzinny czy administracyjny nie może. Tajemnicą zawodową jest wszystko to co psychoterapeuta pozyskuje w trakcie pracy z pacjentem, czego by się nie dowiedział nie pełniąc tej funkcji.
Ogólnie w praktyce to jest mocne balansowanie na styku prawa dobra pacjenta i etyce zawodu. Sam w trakcie swojej 10letniej praktyki miałem kilkanaście sytuacji, które były tego typu. Nawet jeden z pacjentów deklarował że kogoś zabił ale nie za bardzo mu wierzyłem. Pozyskałem również wiedzę na temat życia prywatnego kilku polityków 2 i 3 ligowych.
-nie podobam się dziewczynom - kompletnie nie zauważam jakiegokolwiek zainteresowania z ich strony. Jedyne co zauważam to rozczarowanie lub pogardę lub obojętność..
-nie umiem w dziewczyny, nie mam wielu koleżanek (dokladnie to jedną mam) nie obracam się w środowisku w którym one występują..
tinder... (minuta ciszy)
-cosik nie bardzo wychodzą interakcje z ludźmi - i to właśnie jest ciekawe, bo niektórzy odczuwam jakby gardzili mną, że istnieje, a inni wręcz przeciwnie, nawet pośród obcych ale "dobrych" ludziach jestem niemal duszą towarzystwa. Gdy trafi się inne "fancy" grono ludzi, to jestem pomijany, niezauważalny itd.. - wręcz uważam to za brak kultury, nigdy nikogo nie ignoruje i mimo że jestem introwertykiem, chcę kontaktu z ludźmi... ale gdy jestem tak traktowany to wtedy też jakaś podświadoma niechęć do nich narasta.. co jest?
zakola, 175cm BMI górna granica, ale nie przekracza! :D (nie lubię siłowni, ćwiczeń itd.. Rower, pływanie zawsze na plus)
wykształcony, dobra praca, życiowo raczej ogarnięty
szkoła średnia = totalny brak loszek, może stąd wzięło się moje zje%anie? Najlepszy okres do pierwszych relacji?
myślę że jakbym się przewrócił i głupi ryj rozwalił to nikt by nawet nie spostrzegł, nie wspomnę o płakaniu...
zawsze staram się być pomocny (tak po prostu) jednak gdy ja pomocy potrzebuję to raczej muszę liczyć na siebie
Nie ogarniam już tego. W dodatku #samotnosc jak jasna cholera. Czasem ktoś napisze, zagada, raz na 100 lat.
Klubów nie znoszę, imprez, alkohol ujdzie ale nie za często. Wtedy zazwyczaj słucham co ktoś ma do powiedzenia, niż mówię bez sensu.
Podobno zyskuję przy bliższym poznaniu, poza tłumem 1 na 1...
To koniec prawda?
Ja już straciłem nadzieję na cokolwiek (o kimś bliskim poza rodziną, to już nawet przestaję się łudzić..)
Żeby było śmieszniej, od zawsze mam takie coś, że zakochuje się w dupach co nie są dla mnie (nie ta liga, bądź inny światopogląd), przez co inne wartościowe potencjalne dziewczyny olewam gdy występują. Jak mnie złapie, to amen.. Ktoś sobie z tym jakoś radzi? Jak? Żeby było śmieszniej, nie startuję do nich tylko duszę to w sobie (jedna nawet nie wiedziała o mojej egzystencji) :|
Niby nie #przegryw ale w sumie to jak #przegryw i #nieudacznik #odludek nie wiem czy #depresja
OP: @DeadRabbit: Panie, bo ty nie rozumiesz tego.. xD
Ja nie olewam ludzi gdy spodoba mi się jakaś d⁎⁎a. Ja olewam głównie chęci, do poznania, inwestowania w długotrwałą relację/związek z dziewczyną która jest normalna, gdy jakaś inna mi się spodoba..
To nie jest to samo, co negowanie wszystkiego xD Czego Ty nie rozumiesz..
Jeżeli myslałeś, że olewam wszystkich chłopów wokół, czy dziewczyny bo spodoba mi się "d⁎⁎a" to - nie.
Jeżeli myślisz, że olewam wchodzenie w związki, randkowanie, staranie się o "względy" innych dziewczyn gdy spodoba mi się jakas inna "d⁎⁎a" to - tak...
Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)
OP: @DeadRabbit: No to już jakaś rada... Dzięki... Eh.. Tylko skąd pozyskać dziewczyny :P Troche creepy zagadywać randomowo z ulicy
Ale z tym umawianiem się z kimkolwiek to dobry pomysł.. tylko na tinderze 0 matchów XD
@esq8: W tematach mi znanych jestem dość pewny siebie, natomiast w tej materii to totalne bagno, chyba że gadka jest o czymś co ogarniam. Najgorzej tylko że z włosami wyglądam okropnie a na łyso jeszcze gorzej :) To chyba też swoje robi :P
Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)
Przed chwilą utworzyłem tu konto, jako wieloletni użytkownik portalu na "W" który się skończył.
4 lata temu obroniłem magisterkę i był to dzień w którym porzuciłem swój "wykształcony" kierunek. Wróciłem do rodzinnej miejscowości by poprowadzić rodzinny biznes.
Była to trudna, w 100% moja decyzja, bo studia które kończyłem to nie był gówno-kierunek, a z drugiej strony jako jedynak czułem obowiązek przejęcia i dalszego prowadzenia firmy którą Tata budował przez prawie 30 lat, a miał na tamten moment 65 lat i widziałem że jego sprawność do prowadzenia biznesu spadała z miesiąca na miesiąc. Nie było żadnych możliwości by pogodzić dalszy rozwój związany z ukończonym kierunkiem i jednoczesne prowadzenie firmy. Wychowany przez przedsiębiorcę z krwi i kości, wracałem z zapałem do prowadzenia firmy, nikt mnie nie przymuszał, nie zostałem tam wrzucony z ulicy.
Dla jasności firma działała i działa dobrze, nie był to tonący okręt, a ja nie wróciłem jako zawód syn Zaadaptowałem się dość szybko, wszystko było ok, otworzyłem nowe tematy i nadałem kierunki rozwoju będącym w stagnacji firmie i pracownikom (dla załapania skali-11 osób). 2 lata temu poruszając się w tej samej branży samodzielnie utworzyłem drugą gałąź w firmie, która w ubiegłym trudnym dla branży roku samodzielnie przyniosła mi dochód w okolicach 200 tys. złotych, pierwotna działalność sporo więcej.
Od 12 lat jestem z dziewczyną która swoją karierę zawodową poprowadziła tak, by też mieć możliwość pracy będąc tu razem ze mną (co było trudne, ale udało się). Na początku roku kupiliśmy dom bez kredytu do którego wprowadzimy się za kilka miesięcy.
Żyję w bardzo udanym związku, moi bliscy i ja nie mamy większych problemów zdrowotnych. Sytuacja finansowa jest stabilna, nie brakuje mi niczego.
ALE nie jestem szczęśliwy. Dlaczego? Nie wiem. Nie wiem jak to wytłumaczyć, czuję niedosyt, czuję że się uwsteczniam, z każdym dniem staję się głupszy, nie mogę zmobilizować się do przeczytania książki. Nic nie sprawia mi satysfkacji, zakupem domu cieszą się wszyscy, ja go po prostu kupiłem. Bardziej lubię zarabiać niż wydawać. Bliscy posądzają mnie o pracoholizm. Nie mam co robić- wstaję rano, jadę do firmy, przeciągam pobyt tam do godzin wieczornych szukając tam sobie zajęć, wracam do domu, marnuję czas na zapychacze typu netflix, czasami wypijam piwo, biorę prysznic, idę spać. Repeat.
Ostatnio brałem udział w jakimś "przymusowym" kursie online który trwał 4 godziny i wszyscy wyzywali zrezygnowani a ja słuchałem pilnie i wtedy czułem to coś... Myślałem o jakiś kursach czy studiach zaocznych lub podyplomowych ale nie mam pomysłu w co uderzyć. Niezawistnie bardzo zazdroszczę ludziom tego co robią, myślę "ten robi fajne rzeczy" a ja tylko proza życia.
Jeśli ktoś to przeczytał i zechciałby podpowiedzieć coś w temacie to byłbym bardzo wdzięczny. Nie wiem czy nie wariuje. Nie mam z kim o tym pogadać, nie uzewnętrzniam się z takimi rzeczami przed znajomymi czy rodziną.
@pofosz Wyobraź sobie, że z dnia na dzień nie musisz już kompletnie pracować, bo masz zagwarantowane dalsze życie na wysokim poziomie. Czy w Twojej głowie jest to niepokojące? Raz na jakiś czas znajoma która ciężką pracą prowadząc swoją firmę dorobiła się sporego majątku powtarza "pracujemy żeby żyć, a nie odwrotnie". Jest to powiązane z tym, że w przeszłości była kompletnym pracoholikiem i co prawda jeździła regularnie na wczasy, ale nie inwestowała w swoje zdrowie psychiczne i fizyczne. Teraz zaczęła nadrabiać, ale warto było pomyśleć o tym dużo wcześniej.
Zainwestuj w siebie --> badania. Różnorodne badania (wyżej kilka osób opisało).
Posmakuj życia. Nie musisz być w czymś mistrzem, ale warto liznąć różnych tematów. Może przy niektórych poczujesz adrenalinę, strach, entuzjazm, cokolwiek. Jest takie przekonanie, że szeroko rozumiane szczęście to bajkowe szczęśliwe chwile. Osoby które mają przykładowo hobby powiązane ze sportem dają sobie często wycisk i ból również może dawać szczęście. Najgorsze co może nas spotkać to brak uczuć oraz bodźców.
Może w przeszłości miałeś jakieś pomyśly czego mógłbyś spróbować co kompletnie nie było powiązane z pracą?
Angielski to nie problem, serio. Pisałeś, że nie masz skończonych nawet 30 lat, a nauka angielskiego też może być fajnym zajęciem.
Ah, a ta część którą napisałeś to jedno z mądrzejszych i ważniejszych w tym wątku:
"Nie jestem gotowy na dzieci, ktoś kto ma takie rozkminy w głowie jak te które opisałem nie jest gotowy na dzieci. Nie zafunduję komuś tak niestabilnego mentalnie ojca."
@nobodys @tuvitob @SzalonyBombardier Mega pomysł! Jak zabrać się za coś takiego? Idę na pałę do labo, zlecam i później idę do lekarza? Jakiego? Rodzinnego? Jakie wyniki zlecić?