#przemyslenia

7
1559

Problem incelstwa można by znacząco zmniejszyć gdyby mężczyźni nauczyli się nie nabijać ego kobiet dawaniem im nadmiernej atencji.


#przegryw #zwiazki #przemyslenia

fbed312d-bb3a-4956-a63a-af8ca3c59ae1

Zaloguj się aby komentować

Wolfenstein: The New Order


#neuromantykpisze


Ostatnio naszła mnie ochota na krótsze i po brzegi wypełnione akcją gry, tak dla odpoczynku od dłuższych i spokojniejszych gier (najpierw „Planescape: Torment”, obecnie „Baldur's Gate”). Padło na kolejną serię gier, obok której przeszedłem obojętnie - wyjątkiem jest multiplayerowy „Wolfenstein: Enemy Territory”.


A że „The New Order” zgarnąłem kiedyś za darmo w ramach rozdawnictwo w Epic Games Store, to postanowiłem zacząć od tego właśnie tytułu.


Tradycyjnie zacznę od rzeczy, które mi się spodobały:


  • System rozwoju umiejętności. Nie jestem fanem wrzucania elementów rpg do gier, które ich nie potrzebują, jak strzelanki właśnie, ale tutaj nie było to inwazyjne. Są cztery kategorie umiejętności pasywnych: stealth, tactical, assault oraz demolition. Jak nazwy wskazują, odnoszą się one do czterech różnych stylów rozgrywki, o których napiszę za chwilkę. Spodobało mi się to, że kolejne umiejętności odblokowujemy poprzez spełnienie określonych warunków. Na przykład żeby odblokować możliwość eliminowania przeciwników rzucając w nich nożami, musimy po cichu zabić nożem pięciu z nich. Chcemy więcej pocisków w magazynku? Musimy zabić określoną liczbę przeciwników zza osłony. I tak dalej. Wolę to o wiele bardziej od tradycyjnego zdobywania punktów doświadczenia i levelowania postaci, by po awansie móc rozdać otrzymane punkty umiejętności.

  • Różne podejścia. Uwielbiam immersive simy, uwielbiam swobodę w przechodzeniu poziomów. Co prawda „Wolfenstein: The New Order” trudno zaliczyć do tego gatunku, ale doceniam, że twórcy umożliwili przejście części gry po cichu - większość przeciwników można zabić z bliska/daleka nożem czy z pistoletem wyposażonym w tłumik, a tych, których się nie da (ponieważ na przykład mają na sobie grube pancerze), można ominąć, na przykład przekradając się szybami wentylacyjnymi. Jednakże równie często

  • Polski wątek. W pewnym momencie bardzo zaskoczyłem się, kiedy usłyszałem język polski w oryginalnym dubbingu. W trakcie rozgrywki główny bohater trafia do Polski i zaprzyjaźnia się między innymi z Polką właśnie. Miłe urozmaicenie.

  • Realia. Spodobała mi się alternatywna historia, w której to Trzecia Rzesza wygrała drugą wojnę światową i to naziści spuścili bombę atomową na terenie USA. Historia dzieje się głównie w 1960 roku - technologia także poszła do przodu.

  • Easter egg, w którym możemy zagrać w poziom z „Wolfenstein 3D”.

  • Znajdźki. Spodobało mi się to, że w trakcie rozgrywki można znaleźć mapy poziomów i lokalizację znajdziek. Co oczywiście nie przeszkodziło mi w nieznalezieniu niektórych. xD Najfajniejszy był pamiętnik Ramony (albo Ani, wybranki głównego bohatera), w którym opisywała swoje losy i kolejne zabójstwa nazistów.

  • Dwie linie fabularne uzależnione od wyboru dokonanego na końcu pierwszego rozdziału. Z powodu ogromnego backlogu przeszedłem grę tylko raz, więc nie wiem, jak wygląda druga linia fabularna, jednakże spodobało mi się takie rozwiązanie. Dzięki temu gra dodatkowo zachęca do powtórnego przejścia gry, jednocześnie drugie przejście pewnie nie będzie identyczne. Fajna sprawa.

Co mi się nie podobało?


  • Fabuła. Początkowo nie było tak źle, z czasem jednak poziom absurdu stawał się coraz wyższy. Włamanie do bardzo dobrze strzeżonego ośrodka badawczego i kradzież trzech prototypów helikopterów, które potem ukryto praktycznie w kryjówce w centrum miasta? Że też nikt ich nie śledził przez całą tą podróż, nikt nie zobaczył, dokąd lecą et cetera? Włamanie się do bardzo dobrze strzeżonego więzienia i ucieczka z niego, przy okazji uwalniając bardzo niebezpiecznych dla reżimu więźniów? Kradzież U-Boata? Wiadomo, to strzelanka, więc historia nie jest tutaj najważniejsza, jednakże przeszkadzała mi przesada i „plot armor”, który nosiło wielu bohaterów opowieści.

  • Rozbawiła mnie też kwestia eksperymentalnej broni laserowej, a raczej ulepszeń do nich, które... można znaleźć porozrzucane tu i ówdzie. Na przykład w kanałach. xD

  • Bossowie. To chyba mój stały punkt programu w przypadku narzekań na gry komputerowe. Naprawdę trudno jest mi natrafić na tytuł, w którym bossowie są bardzo dobrze zrealizowani. Z reguły są frustrujący albo po prostu nudni. Podobnie było w tym przypadku - wszyscy trzej bossowie byli nudni. A grałem na 4 z 5 poziomów trudności.

Podsumowując: jeśli zignorować głupotki fabularne, to gra się naprawdę dobrze. Model strzelania został dobrze zrealizowany, czuć „kopa” każdej z broni. Oceniam tę grę też trochę przychylniej, ponieważ nie zapłaciłem za nią. :')


#steam #gry #przemyslenia #wolfenstein

41db0c99-adbc-4af1-a732-19d681729189

Zaloguj się aby komentować

Jest siódmy maja, więc czas na kolejne podsumowanie z kategorii #rainsieogarnia. Heh, już 5 miesięcy jak robię te wpisy i progresu nie widać. Poprawię się do następnego. Z pozytywów: napisałam poprzednio, że pojadę w tym miesiącu choć na krótką wycieczkę - udało się, byłam w jednym całkiem fajnym muzeum motoryzacji gdzie zresztą

doznałam pewnego drobnego olśnienia (będzie ono zresztą pretekstem do następnego wpisu o designie) i zobaczyłam coś totalnie odpalonego. Stay tuned, bo mam zdjęcia.;)

Napisałam też poprzednio, że zabiorę się wreszcie za organizację wycieczki do Wiednia, o ktorej myślę już chyba od 2 lat (gdybym tak sprawdziła swoje "postanowienia noworoczne" od 2022 pewnie tak właśnie by się okazało). Termin zaklepany, bilety kupione, nie ma odwrotu. XD

Z innych pozytywów: dalej regularnie ćwiczę, nawet bez siłowni (czego nie lubię i zwykle nie umiem się do tego zmusić), niech się ten trend utrzyma.

Nie wiem, co mogę jeszcze zaliczyć na plus - ogólnie mam się dobrze, mam całkiem dobry nastrój, a to zawsze należy docenić. W tym miesiącu bowiem udało się nie zaliczyć żadnego zjazdu samopoczucia.

No to teraz ta bardziej obszerna część wpisu, czyli negatywy. Wstyd się przyznać ale zdałam sobie sprawę, że jestem "toksyczna". Rychło wczas, w końcu mam tylko 39,5 roku.xD Ale niestety łatwo swą dupokowatość "przeoczyć" gdy niemal cały czas spędza się samotnie. Nic łatwiejszego niż być dupkiem, gdy nosi się w sobie mieszankę różnych resentymentów, niskiego poczucie własnej wartości, arogancji, ale też świadomości, że w pewnym sensie wykroczyło się poza poziom swojego otoczenia. Zodiagnozowanie dupkowatości to jedno, ale jak ją w sobie zwalczyć? Jakieś pomysły?

Mój drugi niestety nadal nieprzezwyciężony problem to brak samodyscypliny i uleganie chwilowym impulsom - postawcie przede mną jakieś ciastka, a zawsze ze mną wygrają. To się musi skończyć.

Nie przedłużając: zadaniem na następne 30 dni jest robienie jak największej liczby rzeczy, które są trudne i których robić nie lubię, np. nie znoszę pracować w czytelni bibliotecznej, wolę we własnym domu. No więc czytelnio uniwersytecka szykuj się - będziemy się teraz często widywać. I tym podobne rzeczy. Amerykańscy guru motywacji mówią, że rozwój tkwi w robieniu rzeczy, które są dla nas niekomfortowe. Lepiej by mieli rację.

Gdy podejmowałam się spisywania tych miesięcznych raportów ogarniania się miałam nadzieję, że będę miała coś innego do napisania niż tylko relacje o swoich failach, stanowczo muszę się bardziej przyłożyć i wziąć sprawę bardziej na poważnie. To jest moje zobowiązanie do 7 czerwca.

Ogólnie - czuję, że potrzebuję kogoś, kto mógłby być dla mnie wzorem do naśladowania, ale nie potrafię kogoś takiego znaleźć, może pomogło by mi to w tej próbie stania się lepszym człowiekiem i sprawieniu, że moje życie będzie dla mnie samej bardziej satysfakcjonujące. Przecież to właśnie o to chodzi w tej całej próbie ogarnięcia się.

Kończąc: kiedy będę do Was pisać za miesiąc już będę chyba po wielkim rozstrzygnięciu tego czy dostanę historyczny awans, czy nie. W obu przypadkach, paradoksalnie, odetchnę z ulgą, bo nie wiem, czy udźwignę wiążące się z tym obowiązki. No zobaczymy.

#przemyslenia

@rain Kojarzę Cię z wątku o siłowniach, zamieniliśmy o tym kilka słów, podziwiam Twoją systematyczność wpisów. Niestety nie dotrzymałaś jednej ze swoich obietnic, to znaczy wpisów o architekturze.

Ja o tym czytam sporo na Facebooku, ciągle dostaję propozycje dołączenia do różnych grup na ten temat, pewnie dlatego, że prowadzę grupę o miastach.

@rain


Ogólnie - czuję, że potrzebuję kogoś, kto mógłby być dla mnie wzorem do naśladowania

W teorii to właśnie rodzice powinni być takim wzorem do naśladowania, ale w praktyce.. niestety bywa różnie


Udanej wycieczki w Wiedniu

Zaloguj się aby komentować

Czy podwójne nazwiska u kobiet to moda czy może konieczność? Co myślicie?


Od kilkudziesięciu lat widzę narastającą modę u kobiet na zachowywanie swojego nazwiska panieńskiego i łączenie go z nazwiskiem męża. Nie do końca rozumiem po co jest to robione.


Dawniej kiedy kobiety rzadko obejmowały ważne stanowiska (doktor medycyny, profesor prawa, itp.) oraz / lub kiedy przodkowie słynęli ze swoich wcześniejszych dokonań w równie istotnych dziedzinach, zachowywały one swoje nazwisko panieńskie żeby utrzymać jego prestiż. Kompletnie to rozumiem.


W dzisiejszych czasach nazwisko panieńskie po ślubie utrzymuje ponad 10% kobiet zawierających małżeństwo rocznie. Oczywiście prestiż w wykonywanych przez nie zawodach nie zawsze jest duży. I owszem, robią to bo mogą. Czy jest jednak tego głębszy sens mając na uwadze powody dla jakich było to robione w przeszłości?


Pracując w międzynarodowym środowisku od 10 lat w żadnym innym kraju nie zauważyłem tej tendencji na tak wysokim poziomie jak u polskich kobiet. Z moich obserwacji podwójne nazwiska w Europie są wręcz rzadkością przy ilości polskich przypadków.


Wydaje mi się, że niesie to więcej komplikacji i trudności w prozaicznych sytuacjach typu wypełnianie formularzy, wzywanie kogoś po imieniu i nazwisku przez osobę obcojęzyczną lub nadawanie nazwiska dziecku a potem tłumaczenie dlaczego mama nazywa się inaczej. Dodatkowo kolejne komplikacje przy częstych w Polsce rozwodach, kolejne zmiany dowodów, druki, etc.


Czy chodzi tu o podreperowanie swojego ego i podkreślenie swojej wyjątkowości? Podejrzewam, że tak. Jest to po prostu modne i kobiety starają się być jak najbardziej jak mężczyźni, nawet kosztem śmieszności. Często bowiem są to zlepki dwóch, można powiedzieć śmiesznych, nazwisk typu Garwinek-Bryłka albo Kukułka-Leszczyna. Jak dla mnie efekt takiego nazwiska jest odwrotny od zamierzonego, uśmiecham się z politowaniem nad korpo-sarenką klepiącą tabelki w Excelu i mająca wrażenie brzmiącej poważnie jak niegdyś wyemancypowane lekarki czy prawniczki.


A może jednak mają one powody do zachowania swoich nazwisk (poza bo mogę)? Co myślicie?


#przemyslenia #dyskusje #kobiety #malzenstwo

Czy podwójne nazwiska u kobiet to moda czy konieczność/jest ku temu ważny powód?

317 Głosów

Chodzisz sobie po świecie jako Anna Kowalska załóżmy 28 lat, tak cię wszyscy znają, tak o sobie myślisz przez całe życie i nagle masz zmienić nazwisko na Nowak bo tak, tradycja. A jak się rozwiedziesz to co, znowu Kowalska, a jak ponownie wyjdziesz za mąż to Wiśniewska? A jak masz dzieci z tych dwóch związków to co wtedy? Według mnie każdy może zostać przy swoim nazwisku, a dziecko dostać podwójne i sprawa załatwiona jeżeli chodzi o praktyczne podejście do tematu. Tylko op nie patrzy na praktyczność, tylko jest niechętny na zmianę tradycji, więc najlepiej każdą zmianę nazwać modą, bo to umniejsza i ośmiesza

Zaloguj się aby komentować

Dziwne rzeczy się tu dzieją, ludzie znikają w niewyjaśnionych okolicznościach...


Gdyby coś mi się stało, to powiedzcie mojej babci, że jej TOPinka postował tak, jak trzeba.


#gownowpis #przemyslenia

Zaloguj się aby komentować

Widziałem narodziny i upadek sharing economy. Pamiętam jak na studiach jeździłem po Europie, z Krakowa do Wenecji blablacar kosztował chyba 60 zł, co prawda jechaliśmy przez Bratysławę, a za paliwo służył olej rzepakowy no ale było tanio xD

Potem po wloszech też blablacarem jeździłem za grosze. Nocleg w wenecji z couchsurfingu, gość miał potem wpaść do mnie do Krk ale jakoś się nie udało dograc terminu. W Wiedniu spałem w pięknym mieszkaniu z tarasem na dachu z airbnb, dziewczyna, która tam mieszkała zostawiła nam nawet rzeczy do zjedzenia bo wyjeżdżała do rodziny. Wszędzie były jej ciuchy, więc trzymaliśmy ubrania w torbach. Świetny to był model, można było poznać fajnych ludzi i podróżować za pół darmo. Teraz wszystkie te usługi się skomercjalizowaly, na airbnb głównie apartamenty na wynajem, blabla car stal sue platforma dla przewoźników, a coachsurfing ledwo zipie. Są grupy na fb ale to trzeba się naszukac i nie są globalne. Szkoda, fajne to były rozwiązania.


#przemyslenia trochę #podroze

ABnB od kiedy zostął skomercjalizowany, to stał się rakiem wyniszczającym centra miast. Jak ze wszystkim- póki to były nieformalne usługi oparte o luźne relacje to to za⁎⁎⁎⁎ście działało, bo polegało po prostu na dogadaniu się z drugą osobą. No ale oczywiście musiał na tym położyć łapy gównobiznes, który stwierdził, że skoro tak to za⁎⁎⁎⁎ście działa, to to jest od tego momentu ich strata, bo na tym nie zarabiają i tak nie może być. Więc oni sobie to wezmą, tylko jeszcze przy okazji dojebią korpobullshitu pod korek, regulamin z 5736205802 paragrafami i podpunktami i inne wymysły typu esg, które sami sobie stworzyli, żeby się brandzlować przed innymi jacy to są za⁎⁎⁎⁎ści. I wielkie zdziwienie, że fajny pomysł pada.

@edantes chyba ze 3 długie wyjazdy ogarnąłem prawie za free przez couchsurfing, reddita, Wypok i skype (napisałem do przypadkowych osób z danego miasta czy mnie nie przenocują xD). Piękne to były studenckie czasy jak nocleg za butelkę taniej wódki się załatwiało ( ͡° ͜ʖ ͡°)

@edantes Też trochę tego zaluje, ale w niektórych miejscach (USA np.) Airbnb w tym stylu ma się jeszcze dobrze. Niektóre stany mają wymogi dotyczące tego, żeby właściciel mieszkania mieszkał naprawdę w danym miejscu, jeśli chce je podnajmować na Airbnb.

Zaloguj się aby komentować

Całkowita biomasa planety wynosi około 550 miliardów ton węgla. Blisko 82% całkowitej biomasy stanowią rośliny (450 miliardów ton). Drugą grupę stanowią bakterie – 70 miliardów ton (13%). Udział ten może być wyższy, gdyż bakterie prawdopodobnie w sporej ilości występują głęboko pod ziemią, w skałach litosfery.


A co, jeśli - biorąc pod uwagę, że jelita 'są drugim mózgiem', w sporej części decydują o naszych emocjach, decyzjach i ogólnym samopoczuciu emocjonalnym i psychicznym (a to wynika z odpowiedniej flory bakteryjnej) - co jeśli jesteśmy jakąś tam iteracją ewolucyjną bakterii? Co jeśli jesteśmy k⁎⁎wa BAKTERIAMI?


#rozkminy #przemyslenia #nauka #biologia

Zaloguj się aby komentować

#jakzyc #przemyslenia


Byłem dziś u rodziców. Trochę mnie momentami nudziło siedzenie z nimi w pokoju więc wychodziłem na balkon.

Mam takie przemyślenia, że świat jest piękny i niesamowity. Te drzewa wyrastają i inne krzaki i wszystko się zieleni albo kwitnie na różne kolory i chmury na niebie i ptaki itp, itd.

Ludzie mi psują wygląd świata. Nie piszę w tym gimbusowatogniewnym sensie, że gatunek niszczy planetę i lepiej, gdyby wyginęli i co tam jeszcze niektórzy piszą - wiecie o jakie zjawisko i wpisy mi chodzi

Moje przemyślania tyczą się estetyki. Kręci się po świecie pełno pokracznych, dysplastycznych ludzi. Są też oczywiście piękni ludzie, ale z balkonu nie dojrzałem ani sztuki


Mam jeszcze drugie przemyślenie. Jeśli codziennie nauczę się nowej rzeczy, to pod koniec tygodnia będę umiał znacznie więcej niż na jego początku. Czy jest to możliwe? To już zależy od tego, jak rozumieć "nauczę się nowej rzeczy". Generalnie jest. Nic tak nie motywuje jak sukces i nic tak nie demotywuje jak porażka. Hint: nauczenie się nowej rzeczy to nie tylko opanowanie jej w stu procentach, ale również przejście z 30 do 70. W przeszłości byłem dla siebie zbyt surowy

Polecam wydrukować i w antyramę

Zaloguj się aby komentować

Jest to długi wpis, ale ważny dla mnie wpis bo zdałem sobie sprawę jak utożsamiam się z fragmentami bo w środku jestem edgy 13 latką.Nie wiedziałem też czy pisać linijka po linijce dla lepszej przejrzystości jednak zostałem przy całym zwrotkach.


Siema misie malinowe,

katuję w kółko jeden album i chciałbym wam przybliżyć "I hate it here" https://www.youtube.com/watch?v=BpkmUfv1I4Q&list=PLINj2JJM1jxOxE-4mVaEJCEzO1CiR0Cwm&index=23&pp=iAQB8AUB o najbardziej podoba mi się ze względu na ilość motywów i podmiot liryczny jest tutaj najlepiej przedstawiony. Chodzi mi o to,że najwięcej się o nim można dowiedzieć.


1.zwrotka:

Quick, quick, tell me something awful

Like you are a poet trapped inside the body of a finance guy

Tell me all your secrets, all you'll ever be is

My eternal consolation prize

You see, I was a debutante in another life, but

Now I seem to be scared to go outside

If comfort is a construct, I don't believe in good luck

Now that I know what's what

Tutaj podmiot liryczny wskazuje na to, że człowiek nie jest jedynie tym na kogo się prezentuje jak np. sztywny finansista lecz też ma wrażliwe wnętrze.Chce dowiedzieć się o sekretach drugiego człowieka traktując ich poznanie jako nagrodę pocieszenia jeśli nie uda się nawiązać głębszej relacji.Co pokazuje otwartość na ludzi i chęć poznawania ich jednak z obawami, że nie uda się.Podmiot nie jest zwykłym człowiekiem bo sam mówi wprost o innym życiu mając z niego widzi jak teraz się boi, oraz neguje komfort i szczęście bo to tylko zbędne konstrukcje dla nieświadomych.


2.zwrotka

I hate it here so I will go to secret gardens in my mind

People need a key to get to, the only one is mine

I read about it in a book when I was a precocious child

No mid-sized city hopes and small-town fears

I'm there most of the year 'cause I hate it here

I hate it here

Pokazuje niemoc odnalezienia się we współczesnym świecie, kompleksy spowodowane byciem z małej miejscowości przez co większość roku musi chować się w swoim umyśle wizualizując ogród gdyż wśród natury znajduje ukojenie. Będąc zagubionym dzieckiem czytał też książki by zrozumieć co jest z nim nie tak(ale jeszcze o tym, że nie pasuje do ludzi będzie w następnej zwrotce).


2.zwrotka:

My friends used to play a game where

We would pick a decade

We wished we could live in instead of this

I'd say the 1830s but without all the racists

And getting married off for the highest bid

Everyone would look down 'cause it wasn't fun now

Seems like it was never even fun back then

Nostalgia is a mind's trick

If I'd been there, I'd hate it

It was freezing in the palace

Tutaj moja ulubiona zwrotka , w której eksplorujemy wrażliwość i pragnienia bohaterki. Niechęć do rasizmu wskazuje wrażliwość na krzywdę innych ludzi, oraz równe ich traktowanie. Od dziecka potrzeba miłości i myślenie o ślubie. Wracamy też do zagubienia ponieważ nie potrafi się odnaleźć wśród rówieśników i mówiąc szczerze o swoich potrzebach podczas zabawy rujnuje ją, traktuję to bardzo osobiście ponieważ mam dokładnie to samo. Nie lubi nostalgii lekceważąc ją traktując jako sztuczkę umysłu, która ją mrozi.


przejście:

I hate it here so I will go to lunar valleys in my mind

When they found a better planet, only the gentle survived

I dreamed about it in the dark, the night I felt like I might die

Zjazdy psychiczny czując śmierć więc ucieczka w głębie umysłu też nie jest ogrodem lecz ciemną doliną i jedynie księżyc daje światło, pojawiają się myśli o szukaniu innej planety, na której mogliby żyć tylko rzetelni ludzie. Prawdopodobnie podmiot liryczny został przez kogoś też skrzywdzony i myśli o tym.


łącznik:

I'm lonely, but I'm good

I'm bitter, but I swear I'm fine

I'll save all my romanticism for my inner life and I'll get lost on purpose

This place made me feel worthless

Lucid dreams like electricity, the current flies through me

And in my fantasies, I rise above it

And way up there, I actually love it

Oszukiwane samego siebie z bezradności. Nie mogąc spełnić pragnienia o miłości będąc samotnym wmawia sobie, że jest wszystko w porządku chociaż też widzie swoje: zgorzknie, zagubienie, stracenie poczucia własnej wartości, co skutkuje schowaniem swoich uczuć głęboko w sobie na inne lepsze życie.Teraz zostaje jedynie fantazjowanie we snach, które sprawia przyjemność. Podoba mi się ta nadzieja na lepsze życie bo ja jej nie posiadam.


Pisząc to zdałem sobie sprawę, że nad 2 zwrotką i łącznikiem mogę się w pełni podpisać z wyjątkiem kompleksów małomiasteczkowych. Z refrenem to jedynie nie mam bezpiecznej strefy w umyśle a zakładam słuchawki i staram się ignorować to co się dzieje dookoła.Serio ten kto to pisał ma łeb i podoba mi się bardzo.


#muzyka #przemyslenia

Zaloguj się aby komentować

Obejrzałam właśnie na kanale Prostracji film o dramie między Blanką Lipińską a aktorką, która zagrała Laurę w 365 dni (link: https://www.youtube.com/watch?v=g3qDpMWV_ho ) i ło Jezu, ale obie baby odkleiło xDD


DW: pod koniec kwietnia Anna Maria Sieklucka (filmowa Laura) udzieliła wywiadu dla Wprost, który, z braku większych osiągnięć w karierze aktorki, kręcił się wokół 365 dni (wywiad dostępny jest tutaj https://rozrywka.wprost.pl/11658898/gwiazda-365-dni-odcina-sie-filmu-nie-zgadzam-sie-z-jego-wartosciami.html niestety za paywallem). Sieklucka pojechała po filmie, że patriarchat i seksizm i że teraz to w ogóle by w czymś takim nie zagrała, no ale że była młoda i głupia, to zagrała.


xDD


Zacznijmy od tego, że kiedy Sieklucka przyjmowała angaż do 365 dni, książka była już, niestety, bestsellerem na polskim rynku. I była już od dawna krytykowana za romantyzowanie przemocy w związku i zachowań patologicznych. Np. na blogu Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona pojawiła się analiza całej trylogii, z dość licznymi komentarzami, dlaczego 365 dni to dzieło kiepskie i szkodliwe.

To nie był żaden scenariusz oryginalny, który wcześniej czytali jedynie scenarzysta, reżyser i producent.

Wątpliwe jest też, że aktorka dostała do ręki scenariusz, który w ciągu kręcenia filmu tak bardzo się zmieniał, że wersja ostateczna w niczym nie przypominała tej pierwotnej.

Więc no sorry, ale jakoś nie chce mi się wierzyć, że nie wiedziała, na co się pisze. Bujać to my, ale nie nas.


I te zasłanianie się wiekiem, że była zbyt młoda, żeby zrozumieć, czemu nie warto grać w tym filmie. Sieklucka sama przyznaje w wywiadzie, że w momencie otrzymania propozycji miała 26 lat. Według polskiego prawa, była więc od 8 lat jednostką w pełni zdolną do podejmowania samodzielnych decyzji. I co, naprawdę nie wiedziała, o czym ten film będzie opowiadał i na co się pisze, przyjmując role? Wychowała się w klasztorze i wyszła z niego tuż przed tym, jak dostała angaż i dlatego była taka nieświadoma świata?


Z tym, że nie wiedziała, że nagle stanie się tak popularna, to też bujanie. O ile światowy fenomen tego filmu po wrzuceniu go na Netflixa rzeczywiście był zaskoczeniem, tak w Polsce wiadome było, że 365 dni odniesie kasowy sukces, bo na seans szykowali się i fanki, i hejterzy. Więc popularność nad Wisłą była gwarantowana.

I też niech tak nie narzeka, jak bardzo jest jej źle, bo ludzie utożsamiają ją z Laurą. No wiadomo, to kiepska sytuacja, ale podobne doświadczenia ma każdy aktor, który zagrał głośną rolę.


O ile narzekania Siekluckiej idzie zrozumieć, bo mimo wszystko po występie w tych gniotach została zaszufladkowana, tak odcinanie się Blanki Lipińskiej od złej sławy 365 dni to jakiś glitch w Matrixie xDD Co to się stanęło, to ja nawet nie xDD Przecież zawsze w wywiadach tak broniła tego szitu, że tego chcą czytelniczki, że Massimo to ideał męskości, że tak wygląda prawdziwa miłość itd. Co zaszło, że jej się nagle odwidziało? Przeżyła duchowe oświecenie jak Gonciarz? Bo jeśli to reakcja na krytykę w stylu „nie no, co wy, ja przecież żartowałam, przecież to jest thriller o toksycznej relacji, to nie było na poważnie”, no to się spóźniła o ładnych parę lat.


Generalnie zachowanie obu pań przypomina mi zachowanie gwiazdek filmów przyrodniczych, które, jak już wypadną z branży, nagle doznają religijnego oświecenia i zaczynają potępiać środowisko, w którym zyskały sławę. Tylko w takie szczere spowiedzi i deklaracje post factum i tak nikt wierzy.


#przemyslenia #przemysleniazdupy #filmy #ksiazki #patologia #logikarozowychpaskow

e4388309-25f8-41bc-8063-513b90079735

@AndzelaBomba

Jej tez zalezy na robieniw szumu wokol siebie,bo na tym zarabia.

365 dni najlepsze dni(xD) ma juz za soba,zarobilo ile trzeba wiec warto odgrzac tego kotleta,mpze znowu cos wpadnie

Zaloguj się aby komentować

@Hasti Ja zostałem w domu. Trochę mam pracy, trochę pojeżdżę na rowerze z synami, pogramy w jakieś planszówki czy spotkamy się z ludźmi.

Zaloguj się aby komentować

@Skipper1231 przeciętny Polak, który jęczy i narzeka na wszystko żyje życiem, które jest marzeniem dla większości ludzi z tej planety ¯\_(ツ)_/¯

Zaloguj się aby komentować

#przemyslenia #motywacja #przyniedzieli


Już dość dawno temu przyszła mi do głowy taka myśl, że mój dzień trwa tyle samo, ile trwał dzień takiego Leonarda da Vinci. On był "artysta i uczony: malarz, rzeźbiarz, architekt, inżynier, a także odkrywca, matematyk, anatom, wynalazca, geolog, filozof, muzyk, pisarz", a ja jestem Fenomen na Hejto. Różnica niby niewielka, ale dla mnie jednak znacząca


Teraz se rozpisałem dobę na kartce. Po odliczeniu 8 h na sen, zostaje 16. Leonardo nie musiał spędzać ośmiu godzin w robocie, ale lo and behold ja też nie muszę Leonardo jednak utrzymywał się z tych swoich wymienionych wyżej rzeczy, a ja niestety nie utrzymuję się z wynajdowania machin latających (bądźmy szczerzy - głównie dlatego, że już zostały wynalezione ). W każdym razie jak odliczę od 16 godziny poświęcone na zdobywanie pożywienia, to tak naprawdę zostaje jeszcze dużo czasu.

Dlaczego ten czas marnuję? Bo marnuję - to nie podlega dyskusji. Zamierzam to zmienić, tak że ten..


Jest jeszcze taki mały problemik, że ja bym bardzo chciał te 8 godzin spać. Ale nie śpię. Bynajmniej nie zwiększa to mojej produktywności. Ale to jest rzecz drobna. Żadna wymówka. Tak tylko informacyjnie.


Udanej niedzieli wszystkim!

35edfc56-03f9-4a23-9ba2-ca86c7f4ecbb

Zaloguj się aby komentować

Ostatnio, jakoś przeprosiłem się z utworem Mazzy star "fade into you" zwłaszcza po snach w których moje życie jest dobre i poukładane, a budzę się i jestem w miejscu jeszcze nie najlepszym.


Jakoś tak ten utwór pełen melancholii i ta linia muzyczna mnie uspokaja i pomaga rozpocząć każdy nie ważne jak ciężki dzień

A czy wy macie takie utwory bez których nie zaczynacie dnia?


https://music.youtube.com/watch?v=avv2IIdDnnk&si=VLDWI9E4_1Z7hCaW


#muzyka #przemyslenia

Zaloguj się aby komentować

Też macie takie wrażenie, że coś się może zdarzyć po wyborach do europarlamentu? Skoro taka spora część rządu chce spierdolic do Brukseli to znaczy, że coś może być na rzeczy.

Szczególnie, że Ukraina może zacząć bardziej przegrywać i wtedy Napoleon Hołownia będzie miał pokusę aby wgniatać Putina w ziemię polskim żołnierzem.


Generalnie pewnie nie będzie ataku na PL, bo przed nami są jeszcze państwa Bałtyckie, ale paszport warto wyrobić i złoto kupić, bo później może się nie będzie dało.

Zastanawiam się nad krypto, bo niby łatwo wynieść swój majątek za granicę, ale btc i spółka słabo reagowały w przypadku konfliktów to nie chce stracić wszystkiego.


#wojna #przemyslenia #zaczelosie

Polecam przejrzeć wybory do parlamentu w historii. Politycy ZAWSZE chcieli spierdolic do Brukseli bo UWAGA! kasa większa, a odpowiedzialność mniejsza.

Tak zawsze było. I niemal zawsze była rekonstrukcja rządu.

Ale ty uważasz, że tym razem ruskie zaatakują Polskę. Tak, po otrzymaniu przez Ukrainę w końcu pakietu pomocy od USA akurat teraz, bo wybory do eurokoryta, zaatakują.

Nie wiem jak ci idzie łączenie kropek, ale może zacznij od kolorowanek w ramach edukacji, a nie się bierzesz za próby połączenia kropeczek bez numeracji

Sam bym spi3rdolil do Brukseli. Kasa wyzsza. Brak wkurwiajacych reporterow, ktorzy za Toba ganiaja. Jak nie ubierzesz sie w dres lub nie bedziesz spal albo pi3rdolil farmazonow to nikt sie czepiac nie bedzie. Spokoj, kilometrowki na starego fiata, a i tak w kraju Cie powazaja xD Nawet ciezko obywatelowi sprawdzic jak glosowales. Ideolo robota.

Zaloguj się aby komentować

Przed chwilą przeczytałem tutaj wpis o tym, że zamiast budować orliki i muzea powinniśmy się zbroić. Może jestem naiwny, może nie widzę całego obrazka ale czy obecnie Polska naprawdę jest zagrożona? Rosja pomimo przestawienia gospodarki na tryb wojenny, dużych poborów i wielu lat przygotowań nie jest w stanie zając kilku wiosek na wschodzie Ukrainy - najbiedniejszego kraju Europy. Ktoś może powiedzieć, że to dzięki pomocy krajów zachodu i to oczywiście prawda, ale mimo wszystko to co dostaje Ukraina to tylko ułamek potęgi NATO. Z tego co rozumiem, to Ukraina dostała ok. 120 czołgów, głównie leopardów, challengerów i abramsów, ale w dość starych i ubogich wersjach. Polska dysponuje ponad 250 leoporadami. Podobnie z samolotami, albo stary poradziecki sprzęt albo F16 w ubogiej wersji. W dodatku widać potężne problemy wewnętrzne Federacji Rosyjskiej, bunt Prigożyna, brak wsparcia ze strony Białorusi.

Może źle na to patrzę, ale czy nie byłoby tak, że gdyby rosjanie przekroczyli Bug to po dwóch tygodniach pilibyśmy wódkę na placu czerwonym? Może patrzę przez różowe okulary, rosja to głębia startegiczna i niezliczona ilość gotowych do poświęcenia dusz, ale czy to ma znaczenie w starciu z armią nato? Oczywiście nie biorę pod uwagę wojny jądrowej, ale ona nie jest chyba w niczyim interesie.

#przemyslenia

@edantes Wojna nam nie grozi w tym roku, ale co za 5 lat? Za 10? Za 15? Obronności nie buduje się w tydzień, a w wielu obszarach mamy olbrzymie braki, zwłaszcza w kosmosie i w powietrzu, gdzie de facto całkowicie polegamy na NATO - tylko, że Rosja i Chiny bardzo ciężko pracują nad tym, by rozbijać jedność Zachodu. Co, jeśli w USA do władzy dojdą Trumpiści, w Niemczech AfD, a we Francji RN i nagle okaże się, że nikt nie chce umierać za Suwałki? Co, jeśli gruba wojna zacznie się gdzieś indziej (Tajwan, Korea, Iran) i NATO będzie miało więcej na głowie niż tylko flankę wschodnią?


A sytuacji na wschodzie nie ma co bagatelizować. W przeciwieństwie do Polski, Ukraina odrobiła lekcje po 2014 roku i się przygotowała na tyle dobrze, że wcale jakoś militarnie od Polski nie odstawała gdy wybuchła pełnoskalowa wojna, a mimo to o tym, że Ukraina wciąż walczy, zadecydowała nieprawdopodobna niekompetencja Rosji oraz późniejsze wsparcie z Zachodu, bo bez amunicji jednak walczyć się nie da. A niestety tej amunicji Zachód nie ma znowu tak wiele, zarówno jeśli chodzi o zapasy jak i produkcję.

My mamy też ten problem, że mimo oklejania się biało-czerwonymi flagami i krzykach o patriotyzmie, PiS więcej naszej obronności zaszkodził, niż pomógł, głównie wywalając do kosza stare plany obrony, przetasowując sensownie zorganizowane jednostki i dowódców, pozbywając się ludzi z doświadczeniem i wykształceniem, i przesuwając główną linię obrony na Bug, gdzie w kilka dni tracimy zdolność prowadzenia sensownych działań wojennych. Generalnie, symulacje nie są wybitnie optymistyczne.


Tak więc nasza obronność pozostawia wiele do życzenia, sytuacja geopolityczna jest niestabilna, a Rosja może dążyć do wojny chociażby po to, by jej gospodarka nie wywaliła się na ryj, lub by zająć społeczeństwo czymś innym niż pogarszający się standard życia, bo wojna to wbrew pozorom bardzo dobry sposób na utrzymanie państwa-trupa przy życiu. A wykraczając poza tu i teraz, jeśli chcemy jako kraj wskoczyć do wyższej ligi i być podmiotowym mocarstwem, to potrzebujemy zdolności projekcji siły. Miło byłoby w przyszłości rozszerzyć zasięg naszych wpływów na np. Afrykę i wypierać stamtąd Rosję i Chiny.

@edantes o takich ludziach jak ty pisał ten wpis. Myślisz tu i teraz. Ale nie myślisz co będzie za 5, 10 lub 15 lat. Schronów nie buduje się w miesiąc. To jest długi proces. Ukraina gdyby nie pomoc teraz USA mogła by przegrać. Sytuacja Ukrainy jest bardzo ciężka wbrew naszej propagandzie. Trzeba brać pod uwagę każdy aspekt. Do tego musisz że Ukraina najbiedniejszy kraj? Ukraina miała potężną armię. Mówisz o NATO. Znów wiara. A co jeśli nie pomogą ? Na wierzę się nie buduje bezpieczeństwa.

@edantes dobrze wyszkolona armia zawodowa z kapelanów wojskowych, wyposażona w ołtarze polowe i kropidła przeciwpancerne - sorki, mam 45 lat, nie chcę mi się z karabinem po polach biegać - odmówię służby wojskowej

Zaloguj się aby komentować

Mam wrażenie że nasz naród jest głupi i wiecznie nieprzygotowany, głównie chodzi mi o zarządzanie. Poniżej wyjaśnienie:


Od jakiegoś czasu słyszymy że za jakiś czas możliwe jest rozlanie się konfliktu zbrojnego, że rosja może nam zagrażać za jakiś czas itd. co jest dla mnie zrozumiałe.

Nie mamy schronów, nasze społeczeństwo jest nieprzygotowane (brak umiejętności strzelania, przetrwania i ogólnie prepersowania). Mamy kulejącą służbę zdrowia nawet w czasie pokoju z bardzo ograniczoną liczbą miejsc i sprzętu.


W tym samym czasie realizowane są jakieś mało istotne inwestycje typu kompleks boisk w miastach powiatowych za kilkadziesiąt milionów, renowacje starych zabytków na zadupiach, budowanie muzeów pamięci. Dla mnie to jakaś abstrakcja żeby w obliczu potencjalnego zagrożenia nie przekierowywać tych funduszy na już nie mówię zbrojenia ale ogólnie obronę cywilną, szkolenia z pierwszej pomocy i inne pomocne rzeczy. Wiem że niektóre fundusze pochodzą z UE co też jest moim zdaniem wadą narzucania ich wydawania w takim okresie ale niektóre tego typu inwestycje są realizowane przez samorządy i państwo.

Kolejnym przykładem jest np. to że planowane jest zmniejszenie wymaganej ilości miejsc parkingowych dla deweloperów gdzie powinniśmy myśleć o parkingach podziemnych z funkcją schronu.

Czy wy też macie takie wrażenie?


#przemyslenia

@Enzo wszelkie władze gminne i powiatowe to zasadniczo władze kraju w skali mikro. Nie widzą dalej, jak do następnych wyborów, a jak już się dorwą do stołka, to najważniejsze jest, żeby mogli się nachapać + ewentualnie mógł nachapać się szwagier i inne pociotki. Tacy władycy nawet nie potrafią przyciągnąć na swoje zadupia inwestorów, żeby postawili jakiś zakład pracy dla miejscowych i trochę rozbudzili okolicę. A jak dostaną hajs z Unii, to przepalają bez sensu i potem jest 20 placów zabaw dla dzieci w miasteczku, z którego wszyscy młodzi zwiewają zaraz po otrzymaniu matury i gdzie co najwyżej jest 20 dzieci w jednym roczniku.

W Polsce niestety wciąż panuje sowiecki bałagan i beton umysłowy. Przyjrzyj się choćby rocie polskiej przysięgi wojskowej, planom zakupów ołtarzy polowych, Misiewiczom na stanowiskach, ostatnim pomysłom Kasiniaka-Kamasza.... Można tak długo wymieniać.

Aż tak nie mam zaufania do polskiej armii, że będę zgłaszał się do obcych, ale sojuszniczych armii. Polska nie jest w stanie, nie umie wykorzystać zasobów, które już posiada.

@Enzo poprzednie rządy to@Enzo powtórka z okresu międzywojennego, gdy władze sanacyjne zachowywały się jakby graniczyła od wschodu. Pewnie jakby wojna wybuchła to też byliby pierwsi, żeby spierdolić. A szkoda mi strzępić ryja jak wszytko co robili to można było podyktowane korytem. Obecna władza idzie dużo lepiej w tej dziedzinie, co w tej chwili widoczne jest najbardziej w polityce zagranicznej. Też trzeba pamiętać, że są mocno ograniczeni zdewastowanym budżetem, zniszczoną służbą cywilną, systemem politycznym i brakiem kompetentnych kadr.


Parafrazując Korwina: Tak drogi Panie działa dupokracja, że jeśli chce władza się utrzymać, to musi podejmować decyzje popularne społecznie

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Mnie bardzo obecnie ciekawi jak będzie wyglądać filozofia albo religia za jakieś 100 czy nawet 1000 lat zakładając, że ludzkość przetrwa do tego czasu i postęp technologiczny nieustanie. Jeśli chodzi o religie to podejrzewam, że pojawi się jakaś forma wiary w cybernetyczne bóstwo. Islam czy chrześcijaństwo mogą przetrwać, ale ich popularność będzie raczej spadać. Po prostu coraz trudniej im będzie wyjaśniać obecną rzeczywistość w obliczu coraz to nowych odkryć i rozwoju technologii. W efekcie te religie będą stawać się coraz bardziej reakcyjne przez swoją dogmatyczną naturę. Ludzka potrzeba sacrum i nadania głębszego sensu swojemu życiu jednak moim zdaniem przetrwa i stąd narodzi się pragnienie tworzenia nowych form kultu, które będą bardziej odpowiadać ówczesnej rzeczywistości. Filozofia skręci natomiast w jakieś posthumanistyczne, dziwne formy.


#filozofia #religia #przemyslenia #technologia

2cc9f93d-3201-41af-b479-6cd8cb363a22

Moim zdaniem, zinstytucjonalizowana religia z klerem i dogmatami zaniknie. Może nie całkowicie, ale będzie odgrywać małą rolę, porównywalną z klubami zainteresowań. Już teraz słowo „religia” ma coraz częściej znaczenie negatywne i ludzie wolą mówić o „duchowości”, przy czym każdy ma swoją, zbudowaną z tego, co uzna za słuszne. Tak więc wiara w świat duchowy nie zniknie, ale będzie niemal zupełnie zindywidualizowana. Pozostałości religii - a także filozofii - rozwodnią się w koncepcjach naukowych, te trzy dziedziny staną się wymieszane jak warzywa w zupie (i raczej mam tu na myśli zupę krem, tak że ciężko będzie oddzielić jedno od drugiego). Ludzkie ciała zostaną częściowo zrobotyzowane, a umysły - połączone ze sztuczną inteligencją, co pozwoli ludziom wykroczyć poza biologiczne (choć nie fizyczne) ograniczenia. Będzie więc trans- i posthumanizm, problemy i pytania w dużej części inne niż obecne.

Zaloguj się aby komentować

Ja już nie wiem. Czy ja jestem mizoginem? No zdaży się że facet w robocie wkurwi. Są tacy oczywiście. Ale problem mam ze stanowiskami kierowniczymi, managerskimi.

Zdażają się uje faceci, ale nikt tak nie potrafi mnie wyprowadzić z równowagi jak baba nadużywająca swojej władzy. Nie wiem, może nie akceptuje babskiej władzy? Szczerze nie wydaje mi się ale muszę to przemyśleć. No baba manager potrafi mnie wkurwić jak nikt inny. I to nie chodzi o zakres obowiązków czy merytoryke. O sposób zachowania.


#pracbaza #przemyslenia #rozowepaski

Ojjj wiem o co chodzi, ile razy mialem

ochote takiej specjalistce od spamowania na teamsie za⁎⁎⁎ac z banki, ale wtedy mi sie przypominal Carlos Puyol pojawial sie jego duch jak w starwars i mi mowil oddychaj erwino zaraz fajrant.

Zaloguj się aby komentować