Ciekawy artykuł o życiu codziennym w latach słusznie minionych. Szczerze polecam artykuł, choćby dla podejrzenia archiwalnych zdjęć i spojrzenie na Polskę PRL ze strony obcokrajowców.
@alaMAkota aż przypomniał mi się wpis jakiejś Julki na X czy fb w którym pisała że z tego co rozumie to kartki były takim sposobem aby ubodzy mogli dostać żywność, szkoda tylko że nie wiedziała że aby dostać tę żywność musiałeś mieć nie tylko kartki ale i pieniądze a i jedno i drugie mogłeś zdobyć wyłącznie w pracy, plus nie było gwarancji że otrzymasz te produkty
Mam do oddania dwa fotele, których nazwy, stylu, rocznika nie jestem w stanie podać. Prawdopodobnie samodział z #prl
Są duże, wygodne, mają trzy pozycje regulacji oparcia i siedziska (razem). Siadając na nich człowiek się zapada w niesamowitym komforcie, co osobom 30+ przysporzy trochę problemów ze wstawaniem ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Gąbki trochę wypierdziane, tzn. dopasowane. Ich obicie fabryczne jest... bardzo ozdobne, natomiast ja dla zachowania czystego wyglądu narzuciłem po kocyku z pepko za 7 cbl. Kocyki mogę dołączyć. Pewnie nie zaszkodzi jeszcze zrobić im małej renowacji drewna, ale to sobie już nowy właściciel zdziała.
@macgajster Bardzo ładne fotele, pewnie jakbyś wystawił na grupkę FB typu "PRL PGR UPR CEPELIA PEWEX" to byś i sprzedał za pare złoty. Szacun za danie ludziom rzeczy, w Polsce stosunkowo rzadkie zjawisko.
Sześć, szukam części do telewizora Rubin 714D. Wersja z płytą po prawej i lewej stronie, na prawej dwie lampy- mała i duża. Cały telewizor też się nada. Może ktoś ma takiego strucla gdzieś w stodole czy coś. Działać nie musi. Zapytam, a nuż...
W czasie weekendowego wyjazdu na ziemie "odzyskane" (fenomenalna propagandowo nazwa, prawda?) sięgnęłam po książkę nawiązującą do regionu, czyli "Zboże rosło jak las. Pamięć o pegeerach". O PGRach, czyli państwowych gospodarstwach rolnych, wiedziałam niezbyt wiele - moja najbliższa rodzina nie była z nimi powiązana, więc uznałam, że lektura tej książki pomoże mi dowiedzieć się czegoś więcej.
Po pierwsze: ta książka nie sprawiła mi zbyt wielkiej przyjemności z czytania. Z mojej perspektywy napisana bardzo chaotycznie, czyta się ją w większości ze sporym znużeniem. Nie mogę jej nawet za bardzo podzielić w głowie na tematyczne rozdziały; jedyne, co mogę powiedzieć, to że autor stara się podejść do przedstawienia historii PGRów chronologicznie.
W reportaż wplecione są historie byłych pracowników PGRów, niektóre radośnie sentymentalne, inne opowiadane z goryczą. Nie za wiele jednak w nich treści poza przedstawieniem emocji i odległych wspomnień o tym, na czym polegała praca.
Ciekawy wątek stanowiło zgłębienie tematu kontrowersyjnego dokumentu "Arizona", nakręconego o życiu w miejscowości popegeerowskiej i tego, jakie reperkusje wywołała jego transmisja.
Brakuje mi tu tego, co lubię w reportażach - danych liczbowych, procentowych... To jest coś, co w przeszłości w reportażach z Czarnego było obecne, a od jakiegoś czasu jest traktowane po macoszemu. Zastanawiam się, na ile jest to wpływ redakcji, a na ile autor chciał tego uniknąć.
Tak, jak wspomniała @KatieWee , końcówka jest zdecydowanie bardziej wciągająca od reszty książki. Zwłaszcza rozdział o dworku na Pomorzu mnie zaciekawił, pisany jest w zupełnie inny sposób niż reszta - lżej, przyjemniej się go czyta.
Spory minus daję za to, że autor mówi o jakichś rzeczach (np. o konkretnych obrazach, zdjęciach czy budynkach), ale jako towarzyszącą ilustrację daje coś niezwiązanego z opisywanym przedmiotem. A prosi się aż o użycie tego, o czym w danym miejscu mówi.
Na plus jest to, że książka mimo wszystko poszerzyła moje horyzonty i uzupełniła trochę wiedzę na temat nieznanego elementu codzienności Polski Ludowej. Stanowiła dobrą podstawę do tego, by porozmawiać z bliskimi na temat ich życia w tamtym czasie i tamtych warunkach.
Lubię czasem wyszperać na ciuchach jakiś markowy łach. Dzisiaj upolowałem rozkosznie staroświecką piżamę męską w klasycznym kroju marki
Odzieżowa Spółdzielnia Pracy ,,WSPÓLNYMI SIŁAMI" - RADOM.
Przecież to hit. Biały (żółtawy) kruk Piżama jak piżama, nawet to to wygodne, ale nazwa jest genialna bo i kreatywna, jak i oddająca ducha czasu - tego starego, ideowego socjalizmu, który pierwotnie miał światłe idee współpracy, kolektywizmu oraz walki z bezrobociem. Z tego co wyczytałem to spółdzielnia powstała żeby m.in. walczyć z bezrobociem kobiet, a trzeba pamiętać że po wojnie ludzie pamiętali jeszcze koszmar bezrobocia II RP...
Nie gloryfikuję socjalizmu bo wiadomo jaki był. Ale oprócz cieni miał też i blaski. Zresztą po prostu patrząc na tę archaiczną nazwę to myślę, że każda noc przespana w tej piżamie będzie nocą muzeów.