Jak ja gardzę i pluje na takich delikwentów. Mgła wcześniej byla z widocznościa 250-300m a ta ameba dalej przeciwmgielne ma zaświecone. A powinien wyłączyć jak już za nim jadę bądź jak mgła ustąpi.
A na drodze do domu spotkałem takich ameb chyba osiem.
@Nemrod Rozumiem 90 w strefie zabudowanej - zdarzy się że ktoś nie zauważy zarośniętego znaku, parkowanie na zakazie - ok można przeoczyć znak. Nawet stłuczkę przez zagapienie się można uznać - no dobra - zdarza się. Ale to nie może zdarzyć się przypadkiem, przez nieuwagę czy nie zaobserwowanie znaku. Nawet jeśli jakimś cudem nie widział mrugających sygnalizacji, to przecież jak zaczął wyprzedzać musiał widzieć zamknięte szlabany.
Hej Tomki i Kasie. Wczoraj w nocy przyczepił się do mnie na drodze agrsywny wariat i śledził mnie czekając aż dojadę do domu.
Szukam rady jak to najlepiej załatwić na policji.
tl;dr
W środku nocy 20 min ganiał za mną jakiś kierowca, bo mignąłem światłami. Nie miałem akurat kamerki, pamiętam pierwszą literę tablicy (W) i wiem że był to szybszy Mercedes „okularnik”. Czy policja może tu coś zdziałać?
Od początku:
Ok. 23:00 Jadąc przez Warmińskie wiochy mijałem auto które MEGA oślepiało mnie długimi więc zamigałem kilka razy.
Typ zawrócił, i za kilka minut zahamował za mną na skrzyżwaniu z piskiem opon, trąbiąc i migając światłami.
Okazało się też, że wcześniej mnie oślepiał światłami mijania ustawionymi w kosmos xd.
Dalej próbował mnie wyprzedzić na wąskiej drodze przez las, w końcu zajechał drogę i jechał jej środkiem 10kmh. Jeżeli zwalniałem to zwalniał razem ze mną.
Pojechałem tak do jakiegoś obszaru z budynkami i zawróciłem w stronę domu jak odjechał z 10 metrów dalej za zakręt.
Pod domem widzę że ten sam samochód z daleka zapieprza więc znowu pojechałm go zgubić.
Typ śledził mnie tak dobre 20 minut, w końcu zadzwoniłem do dziewczyny żeby otworzyła bramę, dałem w palnik, wjechałem i schowałem furę.
Psychol przejechał pobliską ulicą jeszcze 2 razy.
Chcę zgłosić to na policję, żeby lokalny patus mnie kiedyś napadł jak akurat sobie przypomni że znieważyłem go światłem.
Problem w tym że w stresie nie zrobiłem nawet zdjęcia telefonem, nie pamiętam numerów, blachy Warszawskie.
Kolor auta ciężko ustalić, ledowe lampy oświetlają czarne auta na srebrno a była mgła. Jedyne wiem to że był to stary Mercedes W211 lub CLK z charakterystycznymi lampami „okularnik”.
Był ktoś w takiej sytuacji? Jakieś doświadczenia?
Zgłaszać na stopagresji, komenda w pobliskiej miejscowości, gdzieś indziej?
Zdjęcie poglądowe, oślepiał jak bomba w Hiroszimie.
@megawonsz9 następnym razem dzwonisz od razu na 112 i mówisz, że kierowca wykonuje dziwne i agresywne manewry i podejrzewasz, że może być pod wpływem czegoś.
@megawonsz9 idź i zgłoś na komendzie że jakiś wariat cię ganiał i próbował zatrzymać bez powodu (o mruganiu i oślepianiu bym nie wspominał xd), bo jest szansa że nie będziesz pierwszy z takim zgłoszeniem. Jak będą próbowali Cię odesłać na drzewo to nalegaj na przyjęcie zgłoszenia, lub chociaż sporządzenie notatki służbowej, chodzi o to, żeby w systemie został jakiś ślad na który będziesz mógł się powołać w razie gdyby np ktoś porysował Ci auto na parkingu albo wybił szybę.
@AdministratorDanychOsobowych żaden zakaz nie ma sensu, jeśli jest nieegzekwowalny. Ludzie parkują chujowo, nikt ich nie każe, więc kolejny zakaz nic nie zmieni.
Dzisiejszy poranek, słońce napitala prosto w oczy, do tego zamglone więc zamiast jasnej żarówki jest gigażarówka która kompletnie oślepia gdy jedziesz pod światło.
Jak ruszyłem i miałem fragment do przejechania pod słońce to ciągnąłem się 10km/h na limicie 20 bo dosłownie nic nie widać. Ale to nie o mnie opowieść, chcę abyście zrozumieli warunki.
Prawo, lewo, prawo, dojeżdżam do świateł. Zapala się zielone i rusza gostek przedemną i nagle się zatrzymuje. Na pełnej bombie przecina nam drogę inne auto. Miał czerwone, jechał pod słońce, nie widział ale mu to nie przeszkadzało jechać na ślepo 50km/50km.
Strąbili tego gościa ale przejechał dalej. A co zabawne przy tym skrzyżowaniu jest sklepik z parkingiem. I na tym parkingu radiowóz. NIe, nie ruszył w pościg. Policjanci kupowali bułki.
Taki był szybki, taki wyszczekany... Finał satysfakcjonujący, choć z czystej miłości do bliźniego wolałbym tu raczej zakończenie natury działu HARD na Sadisticu. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Od jakiegoś czasu nie mogę na podwórku wyjść pograć z młodym w piłkę, bo dwa boiska są oblegane przez hulajnogarzy.
Zwracasz gnojkom uwagę, że to boisko do gry w piłkę, a Ci mają to w d⁎⁎ie.
Za chwilę przychodzą z matką, ponownie kilkukrotnie zwracasz uwagę, a ci dalej swoje i jak mówią matce że pan ich wysyła na drogę, to ta mówi że tam auta jeżdzą - no ku**a, a mi po boisku hulajnogi jeżdżą i boję się że mi na dzieciaka wjedzie.
Pod koniec tak się wkurwilem, że zacząłem podawać do młodego tak, aby leciała w stronę hulajnogi, żeby mistrz 2 kółek widział, że to jest niebezpieczne.
Dodam, że 200m dalej jest droga rowerowa nad samo morze, ale gdzie tam, matka musiałaby wtedy za takim bratankiem gonić, a i na przejazdach ktoś mógłby krajanka potrącić ...
mozna ciagle walic glowa w mur i dziwic sie ze nie ma roznocy. Ale mozna wreszcie zrobic choc raz rozwiazanie idioto odporne, np slimak na torami, albo pociag nad droga. Albo cos innowacyjnego, np zamiast przekraczac tory pod katem prostym to np cos na wzor pasa rownoleglego do wlaczania sie, tylko od razu (np 50m dlugosci do zmiany strone) przejazd na taki sam pas po 2giej stronie. W koncu praktycznie nie ma wypadkow przy wlaczaniu sie do ruchu na autostradzie. Cos po prostu innego niz zatrzymanie sie przed przejazdem i dzida prosto bo to nie dziala.
Kolejne śmiertelne potrącenie rowerzystki przez 20 letniego posiadacza prawa jazdy. Czas na badania psychologiczne dla młodych szybkich i wściekłych?
Tragiczny wypadek w Wielkopolsce. Kierowca potrącił dwie rowerzystki
Jedna kobieta zginęła, druga w stanie ciężkim trafiła do szpitala po potrąceniu przez samochód w miejscowości Ziemin (powiat grodziski). Za kierownicą Audi siedział 20-letni mężczyzna. Policja podkreśla, że rowerzystki poruszały się poboczem prawidłowo.
Za takie coś kierujący pojazdem powinien dostać tak surowy wymiar kary, że miałby resztę, albo przynajmniej większość, życia spierdol*ne na dobre. Tak żeby każdy kolejny wiedział czym grozi robienie sobie tras rajdowych z dróg publicznych.
ludzie sa zjebani. Dzisiaj gosc wyprzedzal mnie w miescie na podwojnej ciaglej, tylko po to zeby 50m dalej skrecic w prawo xD Oczywiscie audi. Jechalem jakies 65 na 50, a ten i tak uznal ze za wolno zeby za sekunde skrecic... To jest cos co pewien rodzaj ludzi robi bez myslenia, automatycznie, tego nie da sie oduczyc.
Jadę przez lasy w Borach Tucholskich. Jaka droga jest każdy kto jechał wie: krzaki, kręto i wąsko, ze dwa auta jak się mają minąć to muszą na nieutwardzone pobocze zjechać. 60-70 km/h na budziku bo wyjebka. Spotkać się z sarną nie chcę, a pada też więc droga się świeci a liście błyszczą.
Przypadek nr 1: pojawia się as w Jajco i z daleka mruga mi długimi. Może jakby nie zamrugał to bym zjechał a tak wywalone. Mi się nie spieszy, tempomat 60 i trzymam się równo swojego pasa. Mruga i trąbi. W końcu łapie pobocze (i dobrze, tobie się spieszy- ty sobie niszcz zawieszenie).
Pożegnałem go mrugając mu długimi aż zniknął. xD Nobody is petfect.
Przypadek nr 2: Audi chyba A6 nie wiem nie znam się, ale rocznik gdzieś 2006-2009 max. Już na lepszej drodze bo normalne dwa pasy. Dojeżdża na d⁎⁎ę i czeka, ciśnie, widać niecierpliwy. U mnie na tempomacie 98 kmh na stówie.
JEST OKAZJA, LECI! Wyprzedził, przyśpiesza ze 130 musi mieć, wchodzi w ostry łuk i na środku ... Jeb po heblu. Przypomnę- jezdnia mokra. Idealny przepis na spotkanie z drzewem.
Za 600m shamowuje mnie do zera bo skręca w lewo. Kurtyna.
Niecierpliwych ananasów w kaudi- strasznym i nowszym- było czterech. Na może 50km bocznych w sumie dróg (pomiędzy Chojnicami a Świeciem).
jechałem kaszlem 60 po mieście, bo zaraz fotoradar. Zwolniłem do 50, bo od jakiegoś czasu jedzie mi dosłownie na d⁎⁎ie mersedes. Minęliśmy fotoradar, pojawił się pas do skrętu w lewo, wyprzedził mnie nim i gwałtownie zahamował. Jakbym miął żółte blachy już, to by się pan zdziwił, że nie mam super mocnych hamulców. Ewentualnie jeśli trafiłby na konstrukcję z poprzednią wersją hamulców. Jeszcze mi krzyczy przez okno "ja ci tego kaszlaka zezłomuję!"
@Pan_Bubr Zamiast kagańców i karania alternatywna niepopularna opinia: Prawo jazdy tylko dla osób które uzyskały min 95 pkt IQ. Jak ktoś jest głąbem to i wyprowadzając buty na spacer zrobi sobie i komuś przypadkiem krzywdę, do tego naprawdę nie trzeba wysokiej prędkości.
Ależ się wkurwiłem na kuzyna. Gdzieś muszę upuścić pary, a komu jak nie obcym w internetach
TL;DR
Długa wersja
Kuzyn, blisko 30 lat. Najpierw jeździł na busach, potem zrobił C+E i robił miedzynarodówki z ziomkiem. Dobra kasa (2x średnia krajowa przy ukończonym gimnazjum) i mu odjebało - hazard automaty logiczne, alko non stop, dopalacze, i oczywiście prowadzenie po ww., bo przecież łon wie jak jeździć i kiedy może. Poznał też fajnych kolegów, co zawsze pomogą, jak do wypłaty daleko, a weekend tuż tuż.
Stoczył się kompletnie, wynosił rzeczy z domu, narobił długów, do tego mandaty za jazdę po alko i potem też bez uprawnień. Póki pierwszy wyrok się nie uprawomocnił, to nie jest to recydywa, więc kolejne wyroki były śmiesznie małe, chodził wolno i odpierdalał dalej.
Ale przyszła kryska na matyska - uzbierało się prawie 3 lata pierdla, góra siana z grzywien i 3x dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. Zakład półotwarty, więc gdzieś tam pracował, cele za dnia otwarte i luźno chodził po obiekcie. Dostal szansę na odwyk - pojechał. Twierdził że zrozumiał, przetrawił, będzie dobrze. Rodzina długi pospłacała.
Wyszedł na wiosnę. Złapał jakąś robotę w wykończeniówce, całą ekipą jeździli po Polsce. Szef znał jego historię, ale dał szansę. Praca ciężka, ale kasa przyzwoita. Zapieprzał, powoli oddawał rodzinie to co za niego pospłacalii.
W piątek tydzień temu czegoś im brakło i ktoś musiał podjechać do hurtowni. 400m, co się może stać, nie? Rutynowy patrol zatrzymał za brak światła. Jak wrzucili go na bęben, to w kajdanki i prosto na komendę. Proces w poniedziałek, recydywa, 2 lata, dobranoc. Jego szczęście że był trzeźwy, bo byłoby 5. Twierdzi że pierwszy raz jechał po odsiadce, ale za nic mu nie wierzę.
Ja dowiedziałem się przedwczoraj, do tej pory cały chodzę wkurwiony. Nie mam siły do typa. To bardzo bliska rodzina, powinienem współczuć, ale nie umiem. Roz⁎⁎⁎⁎⁎olił sobie życie dokumentnie, na własne życzenie. I nie wierzę, że jest w stanie wyciągnąć z tego jakąkolwiek lekcję.
@serel nie przejmuj się, dwa lata szybko miną, chlop wyjdzie i znów będzie jeździł a jeszcze młody jest, to ma czas jeszcze poodpierdalać. A nerwy zostaw na przyszłość jak kogoś zabije.
Niech juz wejdzie to zbieranie lejców za wjazd na czerwonym świetle na przejeździe. Na szczęście pociąg jechał torem 2 i skończyło się na hamowaniu pociągu.
Jeden przed nim przejechał na czerwonym a ten ruszył za nim, obsrał sie i stanął gdy najazdowe szlabany zaczęły sie opuszczać arogatki zjazdowe jeszcze były w górze.