Czy warto zapierdalać na drodze będąc kierowcą? Ile cennego czasu zaoszczędzę przyspieszając o 10km/h? A o 20?


tldr tak naprawdę się nie opłaca i nie podaję żadnego argumentu bezpieczeństwa (no bo przecież jeździmy szybko ale bezpiecznie)


Zrobiłem w ekselu cztery tabelki. Sama fizyka, czysta matma, do zrozumienia tematu wystarczy znać banalny wzór na prędkość - jeśli ktoś nie pamięta, jest to droga przez czas, łatwo zapamiętać z jednostką szybkości, którą używa się w Europie, czyli kilometry na godzinę. Kilometr to droga, a godzina to czas - to nam daje szybkość. Proste, nie? No to jeszcze trzeba umieć przekształcić ten wzór, żeby otrzymać czas, więc w skrócie będzie to droga przez prędkość. Otrzymamy wtedy czas potrzebny na pokonanie jakiegoś dystansu i to nam mówi Tabela 1, którą wrzucam w obrazki. Uwaga: chodzi tutaj o średnią prędkość. W praktyce, jeśli gdzieś jedziemy i staramy się trzymać np. 90km/h to cała podróż będzie miała niższą średnią prędkość, bo zawsze gdzieś trzeba zwolnić, zatrzymać się na światłach etc i średnia idzie w dół w stosunku do oczekiwań.


Natomiast druga tabela pokazuje nam różnicę w czasie dla różnych średnich prędkości. Przykładowo, mam do przejechania 50km prostej i pustej drogi z ograniczeniem do 90km/h i chcę jechać przepisowo te 90km/h przez cały ten dystans. Pierwsza tabela pokazuje, że zajmie nam to 33 minuty i 20 sekund (mamę oszukasz, tatę oszukasz, siebie oszukasz, ale jak rzeczywiście będziesz jechał 90km/h przez 50km to fizyki nie oszukasz). Zaznaczyłem na zielono wiersze odpowiadające popularnym limitom prędkości w Polsce, czyli 50km/h, 90km/h i 120/140 km/h dla dróg szybkiego ruchu.

Jak właściwie czytać te tabelki?


Na moim przykładzie - często jeździłem trasą o długości 150km, większość tej trasy to była droga ekspresowa. Wyjazd z miasta A i mamy ekspresówkę, potem trzeba było zjechać 20km przed miastem B. Komputer w samochodzie pokazywał mi średnią prędkość około 100km/h - więc patrzę w Tabeli 1 na wiersz z prędkością 100km/h, oraz kolumnę 150km i one się przecinają w komórce pokazującej 90 minut - i faktycznie, w rzeczywistości ten przejazd zajmował mi około 1,5 godziny.


No to teraz spróbujmy coś z tym zrobić. Zamiast 120 na ekspresówce "mogę" jechać 130. Ekspresówki będzie jakieś 125km, akurat w tej tabelce nie mam dystansu 125km, ale jest 110, no to można oszacować. No to patrzymy na Tabelę 2, wiersz ze 120km/h -> 130km/h, kolumna 110km i w miejscu przecięcia wynika, że daje to oszczędność czasu o oszałamiające 4,2min, czyli 4 minuty i 12 sekund. No dobra, ale to było 125km a nie 110. Zobaczmy na kolumnę obok, odpowiadającą dystansowi 150km i jest to 5,8 min, więc wiem, że realny wynik będzie między 4 a 6 minut. Spora oszczędność czasu nawet gdyby założyć bardziej korzystną sytuację, nie ma co. Biorąc pod uwagę jak rośnie spalanie w moim samochodzie przy jeździe 130km/h serio nie wiem, czy warto. Mogę potem jeszcze te 20-kilka kilometrów jechać 100 zamiast 90, znów patrzę w tabelę - wychodzi około półtorej minuty, czyli w najlepszym wypadku i tak zaoszczędzę mniej niż 10 minut.


A co gdyby zwiększyć prędkość o 20? Czyli zamiast 120, pojadę 140. Wtedy kroki są podobne, tylko patrzę na dwie komórki - tą z wiersza 120->130 i 130->140 i je sumuję. Dla dystansu 110km daje to już 7,8 minuty. Jak dla mnie szału dalej nie ma, bo my tu kombinujemy, a oszczędność wynosi i tak w okolicach 10 minut. Możemy się tak bawić i np. sprawdzić co jeśli pojedziemy 150, 160 itd. Oczywiście w pewnym momencie zacznie to być może atrakcyjna oszczędność czasu, ale wchodzimy na wysokie kary w przypadku spotkania z policją i mandatu. Czy warto? Każdy może sobie odpowiedzieć sam. Argumentu bezpieczeństwa na drodze nawet nie podnoszę, bo to po prostu nie trafia do niektórych ludzi, a z samolubnego punktu widzenia argumentów przeciwko zapierdalaniu jest wciąż sporo.


Tabelę nr 2 zduplikowałem i zmieniłem obliczenia tak, żeby pokazywały ile procent pierwotnego czasu to jest ten zaoszczędzony. Jak widać w Tabeli 3, wyniki nie zależą od dystansu. Nieważne czy jedziemy ze Szczecina do Rzeszowa, czy z Bydgoszczy do Torunia, jeśli będziemy dołożymy dychę do licznika, to procentowo zysk czasu będzie taki sam.


No i teraz dochodzimy do Tabeli 4, która robi to co Tabela 3, ale dla różnych wariantów "jechania szybciej". W wierszach mamy tą "bazową" szybkość, a w kolumnach "o ile zwiększamy bazową szybkość". Weźmy np. 50km/h, czyli ograniczenie w terenie zabudowanym. Popularna jest jazda 70, a to nam zaoszczędza nieco ponad ćwierć czasu (28,6%). Brzmi imponująco, ale wioski, przez które tak się jeździ zwykle mają jakieś 2-3 kilometry. Nawet gdyby to było 5km, to przejedziemy ją szybciej o mniej niż dwie minuty. A przy kilometrowej? To jest góra kilkadziesiąt sekund oszczędności.


Atrakcyjne też jest jechać 90km/h, bo to skraca czas o prawie połowę. Pamiętajmy o patrolach policji, które mogą znacznie skrócić nasz budżet w zamian za minutę oszczędności czasu.


W przypadku ekspresówki zysk czasu ~28% to jest dopiero przy jeździe 170km/h. A spalanie pewnie jak w czołgu.


Wnioski?


Jechanie ponad przepisami daje największe korzyści czasowe gdy "powinniśmy" jechać wolno, lub gdy trasa jest bardzo daleka. Delta prędkości daje największy procentowy zysk czasu przy dużych ograniczeniach prędkości, tj. np. 50km/h. Przekraczanie tego limitu daje procentowo największy zysk. W praktyce takie ograniczenia są na krótkich dystansach i gdy pod te procenty podłożymy liczby, nie wygląda już to tak atrakcyjnie, bo mimo dużych procentów, oszczędzamy najczęściej kilkadziesiąt sekund.
W przypadku dłuższych dystansów zyski procentowe w stosunku do całej podróży są raczej mizerne, ale zaczynają imponować gołe liczby - pół godziny oszczędności jest raczej w miarę łatwo uzyskać, tylko przy takiej długiej podróży, te pół godziny mogą nie być imponujące. No bo wiesz, miałeś jechać 4 godziny, pojedziesz 3 i pół - to już takiego wrażenia nie robi. Dodatkowo, mamy w kraju tyle dróg szybkiego ruchu, że na nich jazda nawet 20km/h ponad limit nie daje tak atrakcyjnych zysków. Warto również wiedzieć ile nasz samochód spala, a na drogach szybkiego ruchu spalanie może rosnąć wykładniczo, więc nie jestem przekonany, czy to rekompensuje zysk kwadransu życia.


Sytuacja się zmienia gdy przekraczamy limit o ~50. Ale tutaj ryzykujemy utratą prawa jazdy lub wysoki mandat, punkty i prawo jazdy. Świetny deal.


Oczywiście na pewno znajdą się przypadki, w których korzyści z jazdy ponad ograniczenia będą większe przypadki, które opisałem. Nie mam danych ile jest takich sytuacji, ale mogę się tylko podeprzeć własnym doświadczeniem (które rzecz jasna będzie gówno warte) - i według mnie mamy teraz tak dobrą infratrukturę drogową, że zwyczajnie w znacznej większości przypadków nie warto zapierdalać i to z ekonomicznego punktu widzenia, i uzysk czasu też d⁎⁎y nie urywa. Chociaż każdy będzie to inaczej widział i dla niektórych te 10 minut to jest spora wartość, a na pieniądze nie narzekają. No tutaj suwakiem opłacalności powinny regulować kwestie bezpieczeństwa (czy warto ryzykować nawet życiem dla 10 minut), których miałem nie poruszać.


Jest jeszcze kwestia zdrowia psychicznego, chcąc jechać krajówką 110 i wkurwiając się, że jakieś lamusy jadą przepisowo, a nie ma jak ich wyprzedzić, to tak naprawdę tracisz na tym pojedyncze minuty, a frustracja, nerwy i stres sieją spustoszenie w organizmie, jeśli stosowane przewlekle.


Czy zatem warto?

#samochody #podroze #polskiedrogi #drogi #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu

21d0f17a-6af0-4365-8d2c-7a8f97bfaedc
689800c4-0272-4af4-9bfc-3d198cc841b9

Komentarze (55)

@Statyczny_Stefek na szczęście to działa tak, że jak starasz się jechać 50, to średnia prędkość jest niższa. No chyba że w praktyce starasz się jechać 50, a na liczniku często jest 60 (zakładam że licznik nie przekłamuje)

@ZohanTSW

Ale jeśli ktoś powie:

"Ze średnią 60 w ciągu dwóch godzin robię 120 km, a ze średnią 50 w dwie godziny robię tylko 100, więc jestem 20km szybciej" i próbujesz mu wyjaśnić, że "staram się jechać 60" w stosunku "staram się jechać 50" nie podnosi średniej o równe 10 km/h, to robi się smutno.

@Statyczny_Stefek mogą tak powiedzieć uczestnicy wyścigu Le Mans, którzy mają przejechać jak największy dystans w określonym czasie. Nie znam przypadku w normalnym życiu, w którym trzeba przejechać jak najwięcej kilometrów w określonym czasie. Przecież każdy ma jakiś cel, a nie robi sobie free ride'u jak w GTA. Znaczy się, oczywiście mi się też zdarza jeździć bez celu, tak dla relaksu, ale spinanie dupska i ciśnięcie pedału do podłogi żeby przejechać jak najwięcej kilometrów przeczy z taką jazdą dla relaksu. A jak ktoś musi sobie pozapierdalać, to niech jedzie na tor, tam można sobie mierzyć penisy porównywać czas okrążenia z innymi i wtedy realnie trzeba zapierdalać.


Więc jeśli ktoś myśli na zasadzie "w godzinę jestem 20km dalej" to po prostu ma błędne myślenie, i to bardziej błędne niż przekonanie, że można zaoszczędzić kupę czasu przekraczając dozwoloną prędkość.

@ZohanTSW Moim zdaniem zgubiłeś tu bardzo ważną uwagę: Nawet jeśli próbujemy jechać z daną prędkością to rzadko kiedy da się ją realnie utrzymać. Jest mnóstwo "wyrównywaczy" jak światła czy wyprzedzające się tiry.


W takich realnych przykładach, przy średnim ruchu (wszystko jedzie płynnie, lewy pas 10-20km/h szybciej niż prawy), z testów na dwupasmowej drodze:

  • Pusta droga ma czas dojazdu 35 minut

  • "Spokojny" dojechał zgodnie z nawigacją w 45 minut, z zasady przytulony do prawego pasa, chyba że ten wyraźnie zwalniał (70 i mniej)

  • "Zaiwaniacz" w samochodzie dojechał w 43 minuty - w zasadzie nieistotne było docieranie do 160 i regularne zmiany pasa aby wyprzedzić lewą czy prawą

  • "Zaiwaniacz" na motocyklu dojechał w 40 minut - przy czym tutaj było realne ryzykowanie życiem bo ten dojazd oznaczał osiąganie 200+ i dość agresywne filtrowanie przy 100km/h, wystarczy że ktoś wtedy gwałtownie zmieni pas i na 90% jesteś trupem

@Aramil 

Zaiwaniacz" na motocyklu dojechał w 40 minut - przy czym tutaj było realne ryzykowanie życiem bo ten dojazd oznaczał dość agresywne filtrowanie przy 100km/h, wystarczy że ktoś wtedy gwałtownie zmieni pas i na 90% jesteś trupem

Generalnie jadąc Autostradą/Eską w granicach dopuszczalnych prędkości to ten problem jest mało istotny. Po prostu spora część pojazdów porusza się z taką prędkością, a jedyną realną przeszkodę stanowią wyprzedzające się (mimo zakazu) ciężarówki.

@dez_ Dokładnie, choć przynajmniej na obwodnicy Trójmiasta ciężarówki są rzadkim powodem, zawsze znajdzie się coś innego. Nawet jadąc w samobójczym stylu i mając znaczącą przewagę nad samochodem w przeciskaniu się, wciąż zyskujesz ledwie parę minut.

@Aramil 

Jest mnóstwo "wyrównywaczy" jak światła czy wyprzedzające się tiry.

Odniosę się do tego, bo to działa odwrotnie, na dwupasmowych drogach. Jadąc szybciej, jedziemy krócej, przez to mamy mniej czasu na spotkanie wyprzedzających się ciężarówek. Sami, jadąc wolniej, dajemy więcej miejsca ciężarówkom, do wyprzedzania się. Na drogach krajowych jednojezdniowych, jedno, czy półtora pasmowych (mijanki) gdzie światła występują, te należy rozpatrywać jak element losowy, bo może być tak że jadąc szybciej, zatrzymujemy się na każdych, a może być tak że uda nam się je przeskoczyć. Efekt jest końcowo taki, że szybsza jazda może nie dać nam zysku względem przepisowej jazdy, ale nie zaszkodzi w kontekście czasu podróży.

@Aramil w zasadzie racja, zabrakło informacji, że te wyliczenia dotyczą idealnych warunków, a w praktyce zawsze pojawi się coś, przez co te "zyski" będą jeszcze mniejsze. A już w warunkach idealnych nie są takie super xD

@aarahon Nie, czas jest tu zupełnie bez znaczenia. Wciąż wyprzedzasz tą samą liczbę ciężarówek (a w zasadzie to nawet kosmetycznie więcej). To co ma tu znaczenie to efekt wyrównania: gdy coś Cię spowolni to nieważne czy jedziesz 110 czy 140, zwalniasz do 90 i ten z tyłu odzyskuje stratę.

Potencjalnie też jest dodatkowe wyrównanie przez uprzejmość, ale to akurat dowód czysto anegdotyczny: Gdy jeździłem sporo tras różnymi samochodami to przy 110 tiry często opóźniały manewr wyprzedzania, a przy 140+ często zaczynały manewr gdy wydawałem się być daleko, ale i tak musiałem zwalniać.


Tak samo światła. Nie jest istotne z jaką prędkością jedziesz*, a że jak już złapiesz czerwone to ten z tyłu spokojnie nadrobi.

W praktyce szybką jazdą przez miasta łapie się pojedyncze skrzyżowania (zakładając, że samo natężenie ruchu nie redukuje tego do pojedynczych samochodów) czyli właśnie czasy w stylu minuta-dwie na tranzycie przez pół miasta.

Sam wpływ "łapania lub nie" czerwonego na ogólny czas dojazdu to efekt losowy niezależny od prędkości - ponownie istotna jest ilość testów, sama prędkość przejazdu praktycznie nic nie zmienia (ewentualnie ponownie na niekorzyść, bo przy większej prędkości ten sam czas świecenia czerwonego pokrywa dłuższy odcinek, ale to trzeba by zbadać/policzyć).


*Zakładając światła bez lub ze źle ustawioną zieloną falą. Jeśli taka jest obecna to oczywiście powstaje konkretna prędkość poniżej i powyżej której traci się czas.

@Aramil jest jeszcze jeden efekt na dość ruchliwej autostradzie - gdy wybierzesz prędkość istotnie odbiegającą od średniej obu pasów (np. chcesz 110, prawy pas jedzie 90, lewy 130+) to jesteś spychany na prawy pas i tracisz więcej. Z moich anegdotycznych obserwacji częstej jazdy prawie całą A1 przy umiarkowanym ruchu ciężko jechać nawet 140 przez to, że zawsze na lewym jest ktoś szybszy i przepuszczenie go powoduje problem z powrotem na lewy pas by wyprzedzić te 90.

@Aramil nie wyprzedzam tej samej liczby ciężarówek, bo wyprzedzam ich mniej, głównie dlatego że widząc szybko zbliżające się auto, nie podejmują manewru wyprzedzania, a w ujęciu czasu mam mniej okazji, by czekać aż ciężarówka wyprzedzi. Tak samo jest w przypadku sygnalizacji świetlnej w mieście, w przeciągu 40 minut zmian świateł, na których mogę stanąć, jest mniej, niż w okresie 45 minut.

@ZohanTSW kiedyś był ciekawy eksperyment w niemieckim programie motoryzacyjnym. Jechali odcinek z Monachium do Berlina czyli mówimy o około 600(Mozliwe, ze jechali gdzieś dalej) W wyścigu brał udział citroen C 1,600 konne Porsche cayenne( chyba ta nazwa, taki SUV z lat 2005) Posze wykorzystywało brak limitu prędkości na autostradzie ale musiało stanąć dwa razy żeby zatankować paliwo podczas kiedy citroen jadąc z prędkością 130 kilometrów na godzinę wygrał ten wyścig ponieważ nie musiał stawać na tankowanie. Przy okazji malutki samochodzik spalił 50 l paliwa a posze ponad 100

@ZohanTSW a to tylko przy założeniu, ze nie ma skrzyżowań na mojej trasie. przeważnie sytuacja wygląda tak, ze jegomość jedzie nerwowo i niebezpiecznie 20km/h szybciej ode mnie po czym stoimy na tym samym skrzyżowaniu

@FriendGatherArena wybrałem najbardziej korzystne przykłady dla zapierdalania i liczby nie dają takich korzyści. I masz tu rację, że w praktyce pomiędzy tym co chcemy jechać, a tym co jedziemy, będzie wyglądać jeszcze gorzej

@ZohanTSW wyliczenia super, chociaz pewnie nie przekonają nikogo, bo ci co potrafią to odczytać i zrozumieć raczej myślą i nie zapierdalają. ale potwierdzają to co od lat obserwuję na drogach - szybko, niebezpiecznie ale za to minutę, dwie wcześniej na miejscu albo cisną tylko po to, zeby byc jeden samochod wczesniej w kolumnie aut

@FriendGatherArena kiedyś zapierdalałem więcej, potem zobaczyłem podobne wyliczenia i zacząłem o tym myśleć. Popodstawiałem sobie wartości, policzyłem, porównałem z praktyką, i już nie zapierdalam. Nie łudzę się, że nagle każdy, kto to przeczyta zacznie jeździć wolniej, ale każda taka osoba to będzie mój sukces. Jeśli ktoś kiedyś użyje tego wpisu żeby argumentować bezsensowność zapierdalania, to również będzie sukces

@ZohanTSW kiedys jechalem jako pasazer z chłopem co zapierdalał 200km/h i mowił, ze jak ktos jedzie 60km/h to też niebezpiecznie, bo ktoś pojedzie 200 i w niego walnie, bo ma mniej czasu na reakcje, bo zbliza sie do niego szybciej niz do takiego co pojedzie np 100km/h. Z taką logiką to ciężko dyskutować

@FriendGatherArena A co jak on zdąży przejechać na zielonym, a ciebie zatrzyma czerwone? Wtedy różnica się zwiększa, tak więc traktowanie świateł zawsze jako "wyrównywaczy" jest błędne.

@ZohanTSW Ja byłem świadom tych wyliczeń, ale mimo wszystko jeździłem +10-20km/h. Teraz zależy konkretnie od odcinka drogi. Tam gdzie wiem, że jest bezpiecznie to jadę szybciej (jak inni). Ale np. w zabudowanym już jeżdżę wolniej, głównie ze względu na kitku, które potrafią wskakiwać pod koła. A i zauważyłem, że jak w tle coś leci np. audiobook to jadę spokojniej, bo nie mam wrażenia traconego czasu w drodze.

@ZohanTSW fajne zestawienie. Ze swojej strony dodam jeszcze aspekt ekonomiczny. Mój gruzik na dłuższych dystansach przy 130 spala prawie o litr więcej niż przy 120 km/h - co przy spalaniu 5,5l - 6,5 l robi jakąś różnicę. Różnica w czasie niewielka, ale już w zużyciu paliwa proporcjonalnie kosmiczna.

@dez_ opór powietrza rośnie do kwadratu prędkości i samochody nie mają na tyle długich skrzyń, żeby móc zrzucać obroty przy prędkościach ekspresowych. jazda o 40% szybciej daje 100% większy opór powietrza, więc spalanie rośnie diametralnie.

moja poprzednia Corsa w automacie miała 8. bieg przy 107 km/h i ok. 1900 rpm, co i tak jest dobrym wynikiem, 5,4 l na 100 km, przy 120 było to już 6, przy 130 6,7, 140 7,5 itd., zazwyczaj jak nie były to kilkunastogodzinne trasy to jeździłem na tempomacie 110 km/h i miałem spokój ducha, więcej pieniędzy w kieszeni i mniej hałasu.

@dez_ @Roark zastanawiam się czy silniki i skrzynie nie są też optymalizowane pod jazdę 30, 50 i 90km/h, a nawet pod 120km/h, żeby spalały jak najmniej przy tych prędkościach. Takie mam wrażenia z jazdy i obserwowania ekonomizera

@ZohanTSW raczej tak, u mnie wyglądało to tak: 3 przy 30 km/h, 5 50, 6 65, 7 80, 8 107

w obecnym niestety mam bardzo krótką skrzynię, ale zupełnie inne przeznaczenie pojazdu. przy 65 km/h wbija 7 i dalej tylko rosną obroty 😅

Dlaczego nikt tutaj od 35 minut nie napisał nic o skali? @ZohanTSW powiesz mi proszę ile jest w stanie zyskać kierowca firmynkurierskiej, który nie płaci za paliwo, a czas dojazdu to realna oszczędność czasu pracy? Możesz to przeliczyć nie w skali 200km, a 25 000 km? Albo 50 000 co moze ogarnąć kurier w rok? Jak wtedy wychodzą wyniki? Czemu kurierzy tak zapierdalają?

BTW nie jestem kurierem, ale wiem gdzie jest problem, którego twoje badanie nie rusza, bo jest niewygodne 😜

@Fen w mieście czasy dojazdu zazwyczaj są niewiele zależne od prędkości.

przykładowo w Trójmieście przez 4 lata jeździłem w różnych warunkach, po różnych trasach, czasem chillując 40 km/h, bo najbliższe światła i tak były czerwone, czasem 60 gdy bardzo się spieszyłem. co tankowanie kasowałem licznik i sprawdzałem średnią prędkość, statystycznie poza kilkoma tankowaniami to średnio wychodziło 28 km/h

od roku mam inny pojazd, inne miejsce zamieszkania, więcej dróg z wyższą prędkością, ale wciąż jeżdżę w ramach miasta, z tymi samymi światłami, korkami itd. srednia prędkość...? cały czas 28 km/h +- 1 km/h

@Fen W mieście wyniki wychodzą jeszcze gorzej i taki kurier w zasadzie nic nie zyska. Tam non stop masz światła, chwilowy korek, czy dowolną inną z dziesiątek przyczyn powodujących że jadąc jak najszybciej zyskujesz ledwie długości pojedynczych samochodów. (A potem tracisz 10 długości na raz bo wybrałeś nie ten pas i utknąłeś w traffic snake'u xD)

@Fen
wiem gdzie jest problem, którego twoje badanie nie rusza, bo jest niewygodne


Nie rozumiem po co ta doza tejemniczosci, brzmiaca jak jakas teoria spiskowa. Rozwiniesz?

@Fen w przypadku kurierów to wydaje mi się że dużo większy wpływ ma zdążyć na zielonym niż zaoszczędzić 5 sekund na prostej. W miastach to już jest kompletna loteria i nie jestem w stanie powiedzieć jakie są uzyski. Jeśli kurier jeździ po powiecie to... Też ciężko powiedzieć jaki ma uzysk czasu w skali, bo jak uda mu się zoszczędzić 3 minuty to potem ten czas może stać pod domem i czekać aż ktoś wyjdzie, albo i tak trafić na korek przed przejazdem kolejowym. Po prostu nie wiem. A jaki uzysk ma tirowiec który ma na tempomacie 90,5km/h zamiast 90? W ciągu dnia ten uzysk jest zaokrąglany do miejsca postoju, przecież nie jest tak że mu wybije 8h pracy i może się zatrzymać w miejscu, w którym jest, i jest dalej o 4km niż gdyby jechał te 0,5km/h wolniej, tylko czasami musi skończyć pracę szybciej, a czasami popracować dłużej.


Dalej, weźmy mój przypadek jazdy 150km i ten uzysk 10 minut. Powiedzmy że trzeba zrobić taką trasę "tam" i "z powrotem" raz w tygodniu, co daje 20 minut na tydzień. Mamy w roku jakieś 53 tygodnie, więc efekt skali daje nam 1060 minut w roku, a więc 17 godzin i 40 minut. No i co z tym czasem zrobisz? Przecież nie dostajesz tego czasu na koniec roku, że masz prawie jedną dobę i możesz to wykorzystać żeby pójść na ryby. Nie, ten czas rozchodzi się na 10 minut każdego dnia, gdy robiłeś tę trasę. Nawet gdybyś robił 150km dziennie i zyskiwał na tym 10 minut każdego dnia, to jak wykorzystujesz ten czas?

@Fen swoją drogą zawodowi kierowcy to też specyficzna grupa, gdyby tylko kurierzy zapierdalali to na drogach byłoby dużo bardziej bezpiecznie.

Ps jeśli nie płacą za paliwo, to i tak płacą mandaty i ryzykują swoim prawem jazdy

@ZohanTSW można sobie kupić elektryka, wtedy jak zapieprzasz ekspresówką powyżej limitu, to daleko nie zajedziesz (wir w baterii). Więcej czasu stracisz na dodatkowym ładowaniu niż na różnicy w prędkości.

A tak to autopilot i chill.

@Sweet_acc_pr0sa Ironia prawda? To czas zrobienia sobie kolacji. Dochodzi jeszcze czynnik większego zmęczenia psychicznego, bo jadąc szybciej trzeba być bardziej skupionym.

Oszczędność czasu masz wtedy gdy wyjeżdżasz z Polski np. Włoch czy Chorwacji. Wtedy jest realna różnica. Do 500km nie ma sensu. Różnica 10-15min moze

W większości wypadków zapierdalanie ma żadnego sensu, niebezpiecznie i większe spalanie, a oszczędność czasu znikoma.


Jednak na swoim przykładzie kilkanaście lat temu jak dawałem korepetycje z dojazdem do uczniów to zapierdalalem na motocyklu i dzięki temu mogłem zmieścić 1-2 lekcje więcej dziennie, a to było dla mnie wtedy bardzo dużo pieniędzy.

@ZohanTSW nigdy tego matematycznie nie liczyłam ale miałam podobne wnioski. Często nawet jadę poniżej limitu bo wyższa prędkość wymaga wiecej skupienia i bardziej męczy. Wolę prawy pas i prędkość tira niz co chwilę go zmieniać wbijając siępomiędzy inne auta, jak np a2 wawa łódź, gdzie jest zawsze spory ruch.

@ZohanTSW zapomniałeś dodać, że jeżdżąc szybko ryzykujemy życie swoje i przypadkowych osób. A to jest najważnieszy czynnik o którym się nie mówi, o którym każdy wie i te wszystkie ograniczenia prędkości są właśnie po to.

@DexterFromLab nie zapomniałem, tylko specjalnie nie poruszałem kwestii bezpieczeństwa bo to po prostu nie trafia. Jakie niebezpieczeństwo, co ty gadasz, ja jeżdżę bezpiecznie i nie popełniam błędów nigdy

@ZohanTSW no właśnie to jest problem. Celowo pomijane są najważniejsze kwestie bo ludzie są głupi xD i trzeba obchodzić to na około i racjonalizować np. tabelkami żeby pokazać że to nie ma sensu. Zamiast po prostu powiedzieć wprost - nie zapierdalaj bo zabijesz siebie albo kogoś xD

@Xianth jak ktoś jedzie grubo ponad 100 przez teren zabudowany to może faktycznie przestępca, ale nie wrzucał bym wszystkich do jednego worka. Traktowanie innych z pogardą nigdy nie przynosi pożądanego skutku, więc nie podzielam komentarza

Zaloguj się aby komentować