Też macie wrażenie, że odkąd weszły przepisy, wg których można stracić prawko za jazdę 50km/h+ na S-kach czy autostradach, to ruch zwolnił, mniej widać sebastianów wyklętych? Mam ogólne wrażenie, że odkąd weszły te przepisy to jeździ się wolniej ale szybciej. Bo płynniej.
Dawno temu wpadłem na dość żywą dyskusję między (chyba) znajomymi gdzieś w sklepie i od tego czasu chodziło za mną zrobienie ankiety w temacie trzymania... kierownicy. Szczególnie, że od tego momentu zacząłem też czasem spoglądać jak trzymają ją inni ludzie Problem z napisaniem o tym był taki, że zawsze sobie o tym przypominałem w trakcie kierowania, kiedy dość ciężko robi się ankiety na Hejto xD
Ankieta jest troszeńkę kulawa, ale przyjmijmy, że pytam o zakres do którego najdalej zdarza się Wam posunąć. I oczywiście "trzymam obiema dłońmi" zakłada zdejmowanie jednej gdy jest potrzebna, np. do zmiany biegów. Jeśli ktoś trzyma zawsze obiema łapami, ale czasem trzyma jedną przez dłuższy fragment, bo np. coś je podczas jazdy - to zaznacza opcję "czasem jedną dłonią".
Akurat jest to na DTŚ, zjad to tunelu pod rondem, nie na A4, bo Gwiazdy widać z tyłu 😉 ale czegoś takiego tam jeszcze nie było haha. Dobrze, że się nikomu nic nie stało.
@Furto przeraża mnie to... moja mama zginęła w wypadku samochodowym nie ze swojej winy i dosłownie zniszczyło mi to dzieciństwo i ogólnie rozwaliło życie mojej rodziny. Fakt, że takie k⁎⁎wy jak ten typ (przepraszam za słowo) zachowują się tak na drogach to po prostu masakra. Nie dość, że sam się zabije to zabierze ze sobą niewinne osoby postronne, które nawet nie będą widziały co się stanie.
Myślicie, że USA to dobry kraj do ucieczki po autostradzie przed policją? Raczej nie i macie rację, ale ich skurwiałe wolne sondy już zupełnie inny wątek, a konkretniej kabaret.
Pewien typ jechał motocyklem 160 km/h po autostradzie z ograniczeniem do 100 km/h. Nie zatrzymał się do kontroli i zaczął uciekać przed jednym policjantem. Ten odpuścił, ale zaczął go gonić kolejny. Potrącił uciekającego, a ten po ponad miesiącu w szpitalu się przekręcił.
W pobranej krwi miał metamfetaminę, a do tego zatrzymane prawo jazdy.
Śmieci się wyniosły?
Mamuśka ćpuna złożyła do sądu pozew o "napaść i pobicie" (assault and battery claims). Powiedziała na mniej niż dobę przed śmiercią (ponoć jest to ważne), że synuś powiedział jej o tym, że policjant specjalnie go zepchnął z drogi.
Sąd rejonowy stanu Iowa orzekł odszkodowanie na rzecz rodzicielki w wysokości 4,25 mln $$, a Sąd Najwyższy to podtrzymał.
Pojadę lewą stroną, bo piesi nie patrzą na znaki, ale rower namalowany na ziemii powinni już widzieć, poza tym standardem jest ścieżka z lewej strony, bliżej drogi
Film z uciekającym policji autem, które wpadło pod pociąg, zyskał tutaj sporą sławę. Jaki jest epilog sytuacji? Akcja miała miejsce w czeskim Olomuncu, kierowca był naćpany i miał cofnięte uprawnienia, a pasażer okazał się być właścicielem pojazdu i tego samego dnia miał rozpocząć odbywanie kary w więzieniu xD
Dziś przed 15:00 na dolnośląskim odcinku A4, po raz kolejny miał miejsce groźny wypadek. Kierowca Mercedesa wjechał w stojące w zatorze drogowym auta. Jedna osoba została ranna, konieczne było wezwanie służb ratunkowych. Jednia jest ciągle zablokowana, utrudnienia być może będą aż do 20:00.
Jak zobaczycie na zamieszczonym nagraniu, można sobie łatwo wyobrazić, że nie dużo brakowało, by zakończyło się to wszystko o wiele gorzej.
Co jeszcze zobaczycie? Że kierujący mercedesem w ostatniej chwili próbował uniknąć wypadku. Zapewne miał ważniejsze rzeczy do robienia w czasie jazdy, np. przeglądanie insta, odpisywanie na SMS czy oglądanie serialu.
Aktualne przepisy dosyć delikatnie podchodzą do sprawców takich wykroczeń. Mandat, punkty, w poważniejszych przypadkach odebranie PJ czy sprawa w sądzie. Moim zdaniem, w sytuacji gdy udowodnione jest używanie smartfona, cały kosz akcji ratunkowej (przyjazd służb, helikoptera LPR, naprawy uszkodzeń w infrastrukturze etc.) powinny być przerzucone na sprawcę, zwłaszcza gdy zdarzenie miało miejsce na drogach szybkiego ruchu. Poza tym, towarzystwa ubezpieczeniowe powinny móc w takich przypadkach występować z regresem.
Czy sprawca wypadku drogowego spowodowanego, który bezpośrednio przed wypadkiem używał telefon, powinien być obciążany kosztami akcji służb, a TU mogło występować do niego z regresem?
Zacznijmy od tego że ten odcinek a4 to patola i powinien być lata temu już wyremontowany. Te zatory które tam się tworzą są dlatego że zjazdy i wyjazdy praktycznie nie istnieją. Ruch tam jest przeogromny, bez pobocza, ograniczenie do 110km/h, potok ciężarówek jadących w odległości 5 metrów od siebie. Sama ankietę możesz sobie w pupę wsadzić bo niczym nie różni się od pisowskiej nagonki na problem którego nie ma szans rozwiązać.
W ciągu ostatnich paru dni na Hejto pojawiło się sporo dyskusji na temat pierwszeństwa łamanego i używania kierunkowskazu.
Z punktu widzenia instruktora są to problemy nierozwiązywalne przy obecnym kształcie prawa o ruchu drogowym. Dlaczego? Ponieważ w przepisach brakuje definicji „kierunku jazdy” i „kierunku ruchu”.
Powoduje to, że zawsze będą powstawać dwa przeciwstawne obozy – każdy ze swoją definicją tych pojęć oraz własną interpretacją przepisów.
Nie pomaga też Ministerstwo Infrastruktury, które nie dostrzega problemu w obecnych regulacjach.
Osobiście jestem zwolennikiem definicji stworzonej przez prof. Ryszarda A. Stefańskiego. W swoim komentarzu do ustawy podaje, że zmiana kierunku jazdy to manewr polegający na kontynuowaniu jazdy w innym niż dotychczas kierunku, niewynikającym jedynie z przebiegu drogi, lecz zależnym od woli kierującego.
Wiem jednak, że istnieją inne definicje.
Nie będę owijał w bawełnę – w praktyce szkoli się pod wymogi okolicznego WORD-u.
Dodatkowym problemem jest fakt, że tabliczki T-6a pokazują przecięcia się dróg pod różnymi kątami, a na skrzyżowaniach występują łuki o mniejszym lub większym promieniu. Przejazd przez skrzyżowanie nie jest najlepszym momentem na akademicką analizę, pod jakim kątem drogi się przecinają lub czy łuk jest wystarczająco „prosty”, by użycie kierunkowskazu było zasadne lub nie.
Swoim kursantom staram się wyjaśnić takie sytuacje innym przepisem:
Art. 3.
1. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani zachować ostrożność albo – gdy ustawa tego wymaga – szczególną ostrożność, unikać wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić, zakłócić spokój lub porządek publiczny, a także narazić kogokolwiek na szkodę. Przez działanie rozumie się również zaniechanie.
Kierowca powinien zastanowić się, czy włączenie kierunkowskazu lub jego brak pomoże czy utrudni ruch innym uczestnikom i na tej podstawie podjąć decyzję.
Uważam, że na drodze z „pierwszeństwem łamanym” prowadzącej w prawo włączenie kierunkowskazu nikomu nie szkodzi, a jednocześnie upewnia innych kierujących co do naszego zamiaru. Dlatego jestem zwolennikiem sygnalizowania.
Polecam też, aby w dyskusjach na ten temat nie dać się ponieść emocjom. To, że ktoś ma inne zdanie, nie wynika z jego niewiedzy czy „znalezieniu prawa jazdy w chipsach”, ale z braku precyzyjnych zapisów w ustawie dotyczących niektórych definicji.
A jak ktoś ma chwilę, to polecam artykuł , który prześwietla ten problem.
Na podstawie dzisiejszej "głośnej ankiety" @Furto, wpadłem na pomysł sprawdzenia ilu użytkowników hejto posiada prawo jazdy wydane przez Frito-Lay Inc.
O udział w ankiecie proszę wyłącznie osoby posiadające uprawnienia do prowadzenia pojazdów. Dla osób bez prawa jazdy przygotowałem opcję "sprawdzam".
#brd #ruchdrogowy
Zbliżasz się do skrzyżowania i widzisz taki znak. Czy powinieneś użyć kierunkowskazu skręcając w prawo?
Tabliczki T-6 należą do grupy znaków pomocniczych. Bynajmniej to nie one decydują o pierwszeństwie.
"Tabliczki do znaków drogowych – dodatkowe tabliczki umieszczane pod tarczami znaków drogowych wyrażające uzupełnienie treści znaku poprzez podanie dodatkowych informacji wskazujących zakres obowiązywania zakazu, występowania niebezpieczeństwa itp."
Warto zauważyć, że sama forma tych znaków (od wielu lat) sugeruje, który kierunek poruszania się jest kontynuacją dotychczasowej jazdy, a który jest zmianą. Kontynuacji z założenia się nie sygnalizuje. Tylko zmiany.
Droga główna jest oznaczana jako łuk o mniejszym lub większym promieniu, w zależności od potrzeb. Warto zwrócić uwagę, że oznakowanie poziome w takich miejscach również zobrazowuje łuk, pomimo, że mamy dwie ulice pod kątem 90°.
Zaś drogi podporządkowane są na znaku oddzielone od drogi głównej, co ma sugerować, że wjechanie na nie, nie jest kontynuacją dotychczasowej jazdy, ale zmianą (kierunku).
Warto zauważyć, że od jakiegoś czasu drogowcy przebudowują rozwidlenia dróg, gdzie kiedyś w podporządkowaną drogę dało się pojechać "prosto" bez najmniejszego ruchu kierownicą, a teraz trzeba w nią skręcić. A dojeżdżając z tej podporządkowanej, trzeba się ustawić w miarę pod kątem prostym do tej z pierwszeństwem. Wtedy nawet słabo rozgarnięty kierowca musi skręcić przy włączaniu się do drogi z pierwszeństwem. Niestety jeśli drogowcy oznaczają kształt drogi tylko przy pomocy namalowanych wysepek, to "lokalsi" jeżdżą po staremu, na pełnej *urwie.
Jeśli przyjmiemy, że jest tak jak napisałem, to wiele rzeczy wydaje się prostsze. Oznakowanie nabiera sensu. Znikają dotychczasowe "absurdy", których nie potrafią wytłumaczyć instruktorzy.
Zdarza się, że wyznawcy "pierwszeństwa łamanego" posługują się w swoich przykładach obrazkami tabliczek T-6, które już nie obowiązują, a pokazujących wszystkie drogi połączone ze sobą.
Ale praktycznie zawsze "eksperci" używający terminu "pierwszeństwo łamane", podkreślają, że przepisy są niezrozumiałe, sprzeczne z logiką i z innymi przepisami. I że należy jeździć i sygnalizować tak, bo tak.
Po "pierwszeństwie łamanym" można poznać, że mamy do czynienia z osobą nie rozumiejącą przepisów, tylko powtarzającą zasłyszane brednie.
Zrozumieniu tej tematyki nie pomagają obecne zapisy Ustawy PoRD, gdzie lakonicznie opisane jest, że sygnalizujemy zmianę pasa i zmianę kierunku jazdy, bez rozwinięcia czym jest zmiana kierunku jazdy. Te definicje były pisane pod proste skrzyżowania.
Tu link do bloga gościa, który od lat walczy z absurdami rozpowszechnianymi przez lobby niedouczonych instruktorów.
Reasumując. Jeśli poruszamy się cały czas tym samym pasem ruchu, to nic nie sygnalizujemy. Jeśli zaś opuszczamy ten pas ruchu, to sygnalizujemy zamiar tym kierunkowskazem, w którą stronę to opuszczenie ma nastąpić. I nie ma potrzeby wnikania w to czy jest to zmiana pasa czy zmiana kierunku. Patrzymy tylko, w którą stronę przecinamy linię przerywaną.
No i "kierunek jazdy" według PoRD nie ma nic wspólnego z kierunkiem poruszania się w przestrzeni, ani ze stronami świata, ani z kierunkiem podróżowania.
Dziś kierunek podróży często można diametralnie zmienić, wykonując wyłącznie manewry zmiany pasa. I żeby było łatwiej to zawsze w prawo. Takie mamy czasy.
Na podstawie dzisiejszego "głośnego wpisu" @DerMirker, wpadłem na pomysł sprawdzenia ilu użytkowników hejto posiada prawo jazdy wydane przez Frito-Lay Inc.
O udział w ankiecie proszę wyłącznie osoby posiadające uprawnienia do prowadzenia pojazdów.
#brd #ruchdrogowy
Zbliżasz się do skrzyżowania i widzisz takie znaki. Czy powinieneś użyć kierunkowskazu skręcając w prawo?
Mam skrzyżowanie z takim znakiem i pierwszeństwem u siebie na osiedlu. Liczba ludzi jadących na pałe na wprost z podporządkowanej jest masakryczna. Starym szrotem to bym tam pewnie wyfarmił z 2-3 odszkodowania tygodniowo wcale nie czatując specjalnie.
Co więcej. Twoja perfidia tym większa, bo zamiast wrzucić jakieś zdjęcie z prawdziwego miejsca to walnę sobie obrazki w dwóch załącznikach.
Kolejność znaków jest zła, znak nakazu powinien być na górze. Piszesz, że widzę "takie znaki", to oznacza, że występują oba na tym samym słupie.
Ta żółta blacha to jest "suplementacyjna" i nie jestem pewny czy jest ona tylko zarezerwowana dla znaków droga z pierwsześtwem i ustąp pierwszeństwa przejazdu.
Oto ultra popularny wpis samochodziarza, który w celu uwolnienia własnej frustracji, posłużył się standardowym wpisem anegdotycznym. Dodatkowo zmanipulowanym celowo bądź nie, bo rowerzyści widoczni na zdjęciu to uczestnicy tzw. ustawki i nie tyle stoją na czerwonym, lecz stoją rozmawiają ze sobą, co łatwo rozpoznać po postawionych w poprzek rowerach, twarzach zwróconych w stronę jednej osoby, która pokazuje coś na palcach w ich stronę.
Takie oto "pożyteczne" edukowanie o przepisach ruchu drogowego na przykładzie jednej grupy uczestników, przez reprezentanta grupy, która w 2023 roku w Polsce odpowiadała za 81,5% wypadków, a także 81,1% zgonów i 84,4% rannych.
Nie przeszkadza jej to jednak widzieć winę we wszystkich innych: "pedalarzach", pieszych ze słuchawkami na uszach i nosach w telefonie, czy fotoradarach, OPP oraz systemie red light.
PS. 2025 rok i stosowanie określenia "pedalarze"? Jeszcze wstawki o jajogniotach zabrakło xD
odnoszę wrażenie że @Fishery trochę pomiksował tematy, bo z jednej strony chciał pocisnąć pedalarzom i jako całoroczny rowerzysta kompletnie go rozumiem - 80% ruchu rowerowego który napotykam w sezonie w mieście to są mentalnie piesi, przeświadczeni o tym że PoRD dotyczy tylko tych wrednych puszkarzy a ich trzeba po stopach całować że jadą rowerem bo się nie dokładają do korków, plus spandeksiarze generalnie - a z drugiej kultura drogowa za odrą to jednak trochę inny świat o czym wielokrotnie mogłem się przekonać. jednak zatrzymywanie sie o 3 w nocy w środku pola na stopie (i rozumiem że to przykład) to srogie niedojebanie mózgowe i jest domeną najgorszych kierowców, czy to samochodziarzy czy rowerzystów - tych którzy przy prowadzeniu pojazdu potrafią się skupić conajwyżej na oddychaniu i obserwacji tego co jest 5 metrów przed maską (ew. pisaniu smsa), resztę ktoś musi im pokazać znakiem, bo samodzielne myślenie i analiza sytuacji dookoła pojazdu przekracza możliwości znalezienia prawka w paczce czipsów. a jeszcze czytanie jakiś przepisów, do tego ze zrozumieniem - panie, ja kończyłem podstawówkę a nie polonistykę...
Sorry ale pedalarze to pedalarze, mam trasy gdzie ładne prędkości można złapać na ścieżce rowerowej a wpierdalają się na drogę i jeszcze muszą zwolnić.
Zwykła droga, nie jadę przy krawędzi ale też nie środkiem swojego pasa jak pedalarze mają w zwyczaj, albo jeden koło drugiego, pogratulować debilizmu.
Gdybym utrudniał innym ruch bo jestem tak "za⁎⁎⁎⁎sty" to byłym nieszczęsnym pedalarzem.
Czujesz się obrażony? Sry ale w samochodzie, na rowerze czy hulajnodze jest trochę zjebów i to ich się dotyczą przytyki a że z ich powodu grupa obrywa? Tak to jest w życiu.