Na podstawie dzisiejszej "głośnej ankiety" @Furto, wpadłem na pomysł sprawdzenia ilu użytkowników hejto posiada prawo jazdy wydane przez Frito-Lay Inc.
O udział w ankiecie proszę wyłącznie osoby posiadające uprawnienia do prowadzenia pojazdów. Dla osób bez prawa jazdy przygotowałem opcję "sprawdzam".
#brd #ruchdrogowy
Zbliżasz się do skrzyżowania i widzisz taki znak. Czy powinieneś użyć kierunkowskazu skręcając w prawo?
Tabliczki T-6 należą do grupy znaków pomocniczych. Bynajmniej to nie one decydują o pierwszeństwie.
"Tabliczki do znaków drogowych – dodatkowe tabliczki umieszczane pod tarczami znaków drogowych wyrażające uzupełnienie treści znaku poprzez podanie dodatkowych informacji wskazujących zakres obowiązywania zakazu, występowania niebezpieczeństwa itp."
Warto zauważyć, że sama forma tych znaków (od wielu lat) sugeruje, który kierunek poruszania się jest kontynuacją dotychczasowej jazdy, a który jest zmianą. Kontynuacji z założenia się nie sygnalizuje. Tylko zmiany.
Droga główna jest oznaczana jako łuk o mniejszym lub większym promieniu, w zależności od potrzeb. Warto zwrócić uwagę, że oznakowanie poziome w takich miejscach również zobrazowuje łuk, pomimo, że mamy dwie ulice pod kątem 90°.
Zaś drogi podporządkowane są na znaku oddzielone od drogi głównej, co ma sugerować, że wjechanie na nie, nie jest kontynuacją dotychczasowej jazdy, ale zmianą (kierunku).
Warto zauważyć, że od jakiegoś czasu drogowcy przebudowują rozwidlenia dróg, gdzie kiedyś w podporządkowaną drogę dało się pojechać "prosto" bez najmniejszego ruchu kierownicą, a teraz trzeba w nią skręcić. A dojeżdżając z tej podporządkowanej, trzeba się ustawić w miarę pod kątem prostym do tej z pierwszeństwem. Wtedy nawet słabo rozgarnięty kierowca musi skręcić przy włączaniu się do drogi z pierwszeństwem. Niestety jeśli drogowcy oznaczają kształt drogi tylko przy pomocy namalowanych wysepek, to "lokalsi" jeżdżą po staremu, na pełnej *urwie.
Jeśli przyjmiemy, że jest tak jak napisałem, to wiele rzeczy wydaje się prostsze. Oznakowanie nabiera sensu. Znikają dotychczasowe "absurdy", których nie potrafią wytłumaczyć instruktorzy.
Zdarza się, że wyznawcy "pierwszeństwa łamanego" posługują się w swoich przykładach obrazkami tabliczek T-6, które już nie obowiązują, a pokazujących wszystkie drogi połączone ze sobą.
Ale praktycznie zawsze "eksperci" używający terminu "pierwszeństwo łamane", podkreślają, że przepisy są niezrozumiałe, sprzeczne z logiką i z innymi przepisami. I że należy jeździć i sygnalizować tak, bo tak.
Po "pierwszeństwie łamanym" można poznać, że mamy do czynienia z osobą nie rozumiejącą przepisów, tylko powtarzającą zasłyszane brednie.
Zrozumieniu tej tematyki nie pomagają obecne zapisy Ustawy PoRD, gdzie lakonicznie opisane jest, że sygnalizujemy zmianę pasa i zmianę kierunku jazdy, bez rozwinięcia czym jest zmiana kierunku jazdy. Te definicje były pisane pod proste skrzyżowania.
Tu link do bloga gościa, który od lat walczy z absurdami rozpowszechnianymi przez lobby niedouczonych instruktorów.
Reasumując. Jeśli poruszamy się cały czas tym samym pasem ruchu, to nic nie sygnalizujemy. Jeśli zaś opuszczamy ten pas ruchu, to sygnalizujemy zamiar tym kierunkowskazem, w którą stronę to opuszczenie ma nastąpić. I nie ma potrzeby wnikania w to czy jest to zmiana pasa czy zmiana kierunku. Patrzymy tylko, w którą stronę przecinamy linię przerywaną.
No i "kierunek jazdy" według PoRD nie ma nic wspólnego z kierunkiem poruszania się w przestrzeni, ani ze stronami świata, ani z kierunkiem podróżowania.
Dziś kierunek podróży często można diametralnie zmienić, wykonując wyłącznie manewry zmiany pasa. I żeby było łatwiej to zawsze w prawo. Takie mamy czasy.
Na podstawie dzisiejszego "głośnego wpisu" @DerMirker, wpadłem na pomysł sprawdzenia ilu użytkowników hejto posiada prawo jazdy wydane przez Frito-Lay Inc.
O udział w ankiecie proszę wyłącznie osoby posiadające uprawnienia do prowadzenia pojazdów.
#brd #ruchdrogowy
Zbliżasz się do skrzyżowania i widzisz takie znaki. Czy powinieneś użyć kierunkowskazu skręcając w prawo?
Mam skrzyżowanie z takim znakiem i pierwszeństwem u siebie na osiedlu. Liczba ludzi jadących na pałe na wprost z podporządkowanej jest masakryczna. Starym szrotem to bym tam pewnie wyfarmił z 2-3 odszkodowania tygodniowo wcale nie czatując specjalnie.
Co więcej. Twoja perfidia tym większa, bo zamiast wrzucić jakieś zdjęcie z prawdziwego miejsca to walnę sobie obrazki w dwóch załącznikach.
Kolejność znaków jest zła, znak nakazu powinien być na górze. Piszesz, że widzę "takie znaki", to oznacza, że występują oba na tym samym słupie.
Ta żółta blacha to jest "suplementacyjna" i nie jestem pewny czy jest ona tylko zarezerwowana dla znaków droga z pierwsześtwem i ustąp pierwszeństwa przejazdu.
Oto ultra popularny wpis samochodziarza, który w celu uwolnienia własnej frustracji, posłużył się standardowym wpisem anegdotycznym. Dodatkowo zmanipulowanym celowo bądź nie, bo rowerzyści widoczni na zdjęciu to uczestnicy tzw. ustawki i nie tyle stoją na czerwonym, lecz stoją rozmawiają ze sobą, co łatwo rozpoznać po postawionych w poprzek rowerach, twarzach zwróconych w stronę jednej osoby, która pokazuje coś na palcach w ich stronę.
Takie oto "pożyteczne" edukowanie o przepisach ruchu drogowego na przykładzie jednej grupy uczestników, przez reprezentanta grupy, która w 2023 roku w Polsce odpowiadała za 81,5% wypadków, a także 81,1% zgonów i 84,4% rannych.
Nie przeszkadza jej to jednak widzieć winę we wszystkich innych: "pedalarzach", pieszych ze słuchawkami na uszach i nosach w telefonie, czy fotoradarach, OPP oraz systemie red light.
PS. 2025 rok i stosowanie określenia "pedalarze"? Jeszcze wstawki o jajogniotach zabrakło xD
odnoszę wrażenie że @Fishery trochę pomiksował tematy, bo z jednej strony chciał pocisnąć pedalarzom i jako całoroczny rowerzysta kompletnie go rozumiem - 80% ruchu rowerowego który napotykam w sezonie w mieście to są mentalnie piesi, przeświadczeni o tym że PoRD dotyczy tylko tych wrednych puszkarzy a ich trzeba po stopach całować że jadą rowerem bo się nie dokładają do korków, plus spandeksiarze generalnie - a z drugiej kultura drogowa za odrą to jednak trochę inny świat o czym wielokrotnie mogłem się przekonać. jednak zatrzymywanie sie o 3 w nocy w środku pola na stopie (i rozumiem że to przykład) to srogie niedojebanie mózgowe i jest domeną najgorszych kierowców, czy to samochodziarzy czy rowerzystów - tych którzy przy prowadzeniu pojazdu potrafią się skupić conajwyżej na oddychaniu i obserwacji tego co jest 5 metrów przed maską (ew. pisaniu smsa), resztę ktoś musi im pokazać znakiem, bo samodzielne myślenie i analiza sytuacji dookoła pojazdu przekracza możliwości znalezienia prawka w paczce czipsów. a jeszcze czytanie jakiś przepisów, do tego ze zrozumieniem - panie, ja kończyłem podstawówkę a nie polonistykę...
Sorry ale pedalarze to pedalarze, mam trasy gdzie ładne prędkości można złapać na ścieżce rowerowej a wpierdalają się na drogę i jeszcze muszą zwolnić.
Zwykła droga, nie jadę przy krawędzi ale też nie środkiem swojego pasa jak pedalarze mają w zwyczaj, albo jeden koło drugiego, pogratulować debilizmu.
Gdybym utrudniał innym ruch bo jestem tak "za⁎⁎⁎⁎sty" to byłym nieszczęsnym pedalarzem.
Czujesz się obrażony? Sry ale w samochodzie, na rowerze czy hulajnodze jest trochę zjebów i to ich się dotyczą przytyki a że z ich powodu grupa obrywa? Tak to jest w życiu.
TLDR: NIK jedzie po wordach, wojewodach, starostwach, o korupcji, i uzależnia brd od procesu tworzenia kierowców.
Artykuł NIK z 11 września 2023 który podaje wiele słusznych uwag np "jedną z istotnych przyczyn znacznych różnic zdawalności egzaminów praktycznych jest uzależnienie WORD od podstawowego źródła finasowania, tj. przychodów z egzaminów." ALE
Czy NIK aby dobrze interpretuje wskaźnik zabitych na 100 wypadków nie wliczając kolizji?
Czy NIK słusznie obwinia system szkolenia kierowców zamiast np jakość przeglądów okresowych?
Dlaczego NIK mówi tak dużo o brd a jednak motywem do opracowania statystyk są " ciągle rosnące koszty jednostkowe wypadków i kolizji drogowych – rocznie to ponad 39 mld zł (tj. 1,5% PKB) co było jednym z powodów wszczęcia przez nas kontroli."
System szkoleń i egzaminacji nie jest bez winy ale czy nie lepiej poszerzyć horyzont niż szukać kozła ofiarnego?
Jedną z istotnych przyczyn znacznych różnic zdawalności egzaminów praktycznych jest uzależnienie WORD od podstawowego źródła finasowania, tj. przychodów z egzaminów."
@dolchus k⁎⁎wa... oni teraz się zorientowali dopiero? TERAZ? Kiedy o tej patologii, gdzie wordy upierdalają ludzi, żeby sobie napchać kieszenie trąbi się od czasów jeszcze na długo sprzed tego jak zdawałem prawo jazdy.
@NiebieskiSzpadelNihilizmu No cóż Wg mnie NIK i UOKiK to dwie instytucje państwowe które i tak w miarę dobrze działają. Szkoda że często z zaaaaaaajebistym opóźnieniem
Mieszkam na Mazurach Zachodnich (Morąg). Tak sobie rozkminiałem, że im cieplej się robi i więcej wolnego czasu mają ludzie, którzy mają domki nad okolicznymi jeziorami, to wzrasta bardzo mocno liczba poważnych wypadków.
Wiem, że nic odkrywczego nie napisałem ale tak się zastanawiam, gdzie ci ludzie tak muszą zapierdalać. Otworzyć harnasia 2 min szybciej niż gdyby jechali zgodnie z przepisami i rozsądkiem?
Dzisiaj śmigłowiec LPR ładował kilkaset metrów od mojej posesji :(
Debila co oszczędza żarówki i paliwo, bo jeździ z DRL w dzień. Nie ważne, że mgła i deszcz. On oszczędza 0,05l/100km i żarówka wytrzyma mu 2 dni dłużej niż somsiadowi z klatki obok. Szkoda, że bagiety nie egzekwują przepisów, o konieczności używania świateł mijania i pozycji z tyłu w warunkach ograniczonej widoczności.
Typ ze zdjęcia pewnie włącza wszystkie przeciwmgielne światła jak tylko musi włączyć światła mijania.
#samochody #prawo #prawojazdy #brd #policja
Jak.na razie, dzisiaj tego cymbała przebił jedynie pieszy wolontariusz zbierający śmieci na S7, na odcinku obwodnicy Elbląga.
O ile rozumiem DRLe (porządne, dobrze działające, nie jak na zdjęciu) o tyle fakt że nie trzeba przy tym mieć tylnej pozycji od zawsze mnie wkurza, mimo że nieraz montowałem takie oświetlenie. O ile z przodu można tłumaczyć się jakąś oszczędnością prądu jak się ma seryjnie 2x55W, o tyle pozycje z tyłu to niespełna jedna żarówka z przodu. Szczerze to nawet nie wiem czy nie wolałbym żeby jeździli z samym oświetleniem z tyłu, niż samym z przodu.
Tak czy siak mówiąc o dokładanych DRL to to złudna, marginalna oszczędność, altek i tak się kręci - jak się policzy ich koszt + robociznę to różnie to bywa. Jedyny prawdziwie sensowny przypadek jaki pamiętam, to u matki kumpla w Insignii gdzie randomowo, ale dosyć często padały żarówki bo to jeszcze soczewka, nawet te bardzo drogie które radzili na forach. Napięcie OK, po prostu to Opel, trochę zwariowany, ekscentryczny, nieprzewidywalny. Od tamtego czasu spokój. Rzeczywiście tam te DRLe to się zwróciły pewnie po paru miesiącach xD ale też kumpel kupił całkiem porządny zestaw ze dwa razy droższy od typowego chinola, minęło z pół dekady i dalej świecą OK. Więc największym plusem może być dłuższa żywotność normalnych żarówek/żarników, przy czym wciąż, większość aut nie ma z tym jakichś problemów.