#odchudzanie

14
417

Dzisiaj było tak:


  • Podciąganie: 6+6+6+6+4+6 (ostatnia seria lekko z pomocą futryny). 34! Ręce pieką.

  • Zjedzone: 2446 kcal

  • Spalone: 3050 kcal

  • Norweski: dzisiaj tylko ćwiczenie ze słuchania (to Speakly to fajne jest, Duolingo przy tym to goooowno).

  • 17 k kroków

  • Sen: 7h 15m (mogłoby być tak z 15 minut więcej ale obudziłem się wyspany).


Chciałem zrobić trening z gumami ale okazują się już za słabe to bez sensu machać tak bez oporu. Zrobiłem zamiast tego podciąganie- jak na mnie- mocno. Chciałbym zobaczyć na wadze po powrocie do kraju już 88kg.


Niedziela pracująca, co mnie bardzo cieszy.


#dobranoc Hejto.


Rower tęsknię (no dobra, za żoną też ).


#trening #chudnijzhejto #odchudzanie #chlopskadyscyplina

da5e1f8f-0796-425b-97b4-36bccbb84bd9

Zaloguj się aby komentować

  1. Fakt, termodynamiki nie oszukasz

  2. ...ALE (i tu wstaw sporo wiedzy, jak zrobić to łatwo, mądrze, bez efektu jojo, jak przejść na MŻ bez ssania w żołądku etc).

Zaloguj się aby komentować

Dzisiaj treningu niet.

Norweski- był.

Pogadane z dziećmi- było.

2235 kcal zjedzone? - jeszcze jak!

Darowałem sobie zupę szparagową bo siury po niej śmierdzą.


Wg Garmina spaliłem dzisiaj 2.9 k kcal i zrobiłem 16 k kroków.


Burczy w brzuchu? Zaczyna, więc idę spać.


Jutro fest ćwiczenia, a niedziela pracująca więc dobry hajs wpadnie, plus w listopadzie się płaci w Norwegii połowę zaliczki na podatek.

Fiu fiu, poszaleję, może nawet doinwestuję coś w hejto.


#dobranoc #chudnijzhejto #odchudzanie

4ff966f9-4c11-49ec-946b-cc7ef8746f06

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Czadowo, taka mała uwaga, jak zostaniesz na #hejtokosy na dłużej, to zaakceptuj, że waga wraz z siłą z czasem pójdzie do góry i już będziesz sobie żył z tą "nadwagą", ale taka nadwaga to całkiem spoko

Zaloguj się aby komentować

Jaka przyczyna rozkurwionego czegos tam z sytoscia? Jestem szczuply ale potrafie zjesc 300g makaronu aglio olio na essie i zagryzc czyms na slodko typu czubata miska platkow czekoladowych. To chyba nie jest normalne? Moj stary w moim wieku zaczal przeokrutnie tyc a tez byl chudy wiec sie obawiam o to. Mysle ze na luzie zjadam 3500kcal dziennie

#jedzenie #odchudzanie #dieta

Zaloguj się aby komentować

Mam wrazenie ze na deficycie kalorycznym jakis spokojniejszy jestem, pogodniejszy, bardziej skoncentrowany. Tez tak macie? Jakby sie zmysly wyostrzaly i czlowiek nie jest ospaly, zmeczony, smutny.

#mikrokoksy #jedzenie #dieta #odchudzanie

Zaloguj się aby komentować

#odchudzanie #chwalesie #dieta


Hmm, wziąłem i schudłem ~8kg. A w ogóle nie planowałem. Nie wiem dokładnie, ale pamiętam że ważyłem ok 124kg, a ze nie sądziłem, że schudnę to nie przyszło mi do głowy na starcie się zważyć. A chwalę się, bo u mnie to się nie zdarza. Zachęcony sukcesem postanawiam kontynuować.


W zasadzie nie wprowadziłem niczego nowego - tylko deficyt kaloryczny, a że bywa chłodno to zapotrzebowanie na kalorie rośnie. A, no i przestałem lać mleko do kawy jak po⁎⁎⁎⁎ny, o ile to coś zmieniło. Piję czarną. Ale też nie ze względu na chudnięcie, tylko zaczęła mi taka smakować.

c3a55221-4514-43f3-a53d-bf5c261a72ab
PanNiepoprawny userbar

Zaloguj się aby komentować

Zmieściłem się dzisiaj, ale nie ukrywam, że idę głodny spać pomimo, że o 19 obiadokolacja weszła w miarę normalna (260 g jakiś mielonych z jalapeno, groszek z marchewką 100g i 350g zupy kalafiorowej). Plus herbata z miodem bo mnie coś delikatnie bierze

Trochę ułatwia, że jedzenie średnie, ale dzisiaj zmienił się kucharz i przyjechały panie, które gotują bomba to od jutra będzie trudniej się powstrzymać...


#dieta #chudnijzhejto #odchudzanie #liczeniekalorii #hejtokoksy

fb3787f0-ed6e-45bc-a052-85c41f0c6f97

Zaloguj się aby komentować

Pieczywo bardzo utrudnia mi podążanie za celem kalorycznym, więc gdzie się da z niego rezygnuję a gdzie nie da, zastępuje czymś innym.

Dzisiaj wymyśliłem, że zrobię burgery na plackach brokułowo- szczypiorkowo- paprykowych; pieczone w piekarniku.

Skład: brokuł gotowany, szczypiorek, papryka, cebula, czosnek, przyprawy jakie lubicie, jajko, 40g mąki ziemniaczanej. Pieczone w piekarniku w 200 stopniach do momentu, gdy będą sztywne.

55kcal, 3g białka, 1g tłuszczu, 9 g węglowodanów /100g


Generalnie odkrywanie gotowania i fast foodów w domowym wydaniu sprawia, że jak zdarzy mi się skusić na coś na mieście albo na przekąskę typu baton czy czekolada- zawsze jestem zawiedziony. Nie jest to tak smaczne jak kiedyś mi się wydawało.


Do tego własnej roboty sos chimichurri (tak to się chyba nazywa: szczypiorek, natka pietruszki, papryka słodka bo żona nie lubi chili, szalotka, sól, pieprz, oliwa z oliwek, woda dla konsystencji- wszystko bardzo drobno pokrojone) i oczywiście moje ulubione sweet chili (kupione).


#gotujzhejto #dieta #odchudzanie #chudnijzhejto

#nowywlascicielhejto

615ffb61-1b4a-4594-be8f-2f8275de1a8b
8f7f577f-afbb-446e-a11a-062a19dc1412

"...Generalnie odkrywanie gotowania i fast foodów w domowym wydaniu sprawia, że jak zdarzy mi się skusić na coś na mieście albo na przekąskę typu baton czy czekolada- zawsze jestem zawiedziony..." - dokładnie! Po tym jak sam zacząłem robić burgery w domu nawet nie spoglądam w stronę mcsyfa. Czasami mi się zdarzy zjeść jakiegoś na mieście, ale raczej rzadko

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Jako, że jeden etap mojej pracy nad sobą uważam za zrealizowany zrobię małe podsumowanie- głównie dla siebie.


Zaczynałem z wagi ok. 107 kg, ale na początku roku, gdy spędziłem prawie dwa zimowe miesiące w domu bez pracy, udało mi się (super sukces mordo) wbić nawet 111 kg.

Myślę, że za początek mojej drogi mogę uznać ostatnio dzień roku 2023 gdy podjąłem stanowczą decyzję o całkowitym rzuceniu alkoholu. Mój dosyć średni stan psychiczny (etanol powodował u mnie poważne, trwające lata okazuje się, zaburzenia snu) powodowany głównie płytkim snem przeplatanym kilkukrotnie pojawiającymi się halucynacjami w nocy, utwierdził mnie w przekonaniu, że coś trzeba z tym zrobić.


Rzuciłem alkohol. Kolejnych kilka miesięcy to potężna huśtawka nastroju. Stany takie, że kładłem się na kafelki w kuchni i leżałem bez celu. Uwagi żony, że muszę z tym coś zrobić i mój upór (nigdy nie odwiedzę psychologa ani psychiatry, no sorry taki już jestem- uważam, że ze wszystkim jestem w stanie poradzić sobie sam.).

Dodatkowo miałem problemy z kontrolą gniewu, no wybuchałem i byłem drażliwy jak baba w pełni księżyca. Źle się to odciskało na rodzinie: zwłaszcza na dzieciach.


W końcu zwyciężyło moje warcholstwo i patologiczne pragnienie kontroli nad sobą samym- poszedłem po skierowanie na badania ogólne krwi, moczu, hormonów tarczycy i -to już prywatnie - zrobiłem badanie poziomu testosteronu.

Wszystkie wyniki poza testosteronem idealne. Wyniki teścia w tamtym czasie 194 (czego? Jabłek? Samolotów? #pdk) przy normie od 198 do 680 (? Coś koło tego jest górna granica.).

Więc po skierowanie do endokrynologa- jakoś tak szczęśliwie wypadło, że termin był wolny na dwa tygodnie później. Przed wizytą u lekarza zrobiłem prywatnie większość badań: kortyzol, prolaktyna, lh, FSH, testosteron, estriadol i poza tym teściem wszystko idealne.


To był czerwiec. Chciałem biegać od kwietnia ale wysiadła mi pięta. W maju kupiłem rower.


Od maja albo końcówki kwietnia liczę również kalorie. Wszystkie. Wszystko ważę, staram się sam sobie gotować, piję dużo wody.

Suplementy: multiwitamina (ale taka która najmniej barwi siury na żółto bo tego nie lubię), kreatyna, ostatnio wit. D bo jesień, kwasy omega i chrom. Kupiłem 3 kg odżywki białkowej ale słabo schodzi bo ogarniam białko z posiłków.

Ograniczyłem węglowodany (nie w dni rowerowe i dzień poprzedzający). Zjadam ok 160-200 g białka dziennie. Praktycznie zero słodyczy, napojów słodzonych nie piję już od lat, tylko cole zero, którą od maja mocno ograniczam i zamiast niej piję Muszyniankę.


W maju założyłem, że chcę schudnąć do 94 kg. Dzisiaj waga pokazała 92.5 kg. Dlaczego uważam pewien kamień milowy za osiągnięty? Bo do jazdy rowerowej dorzucam ćwiczenia siłowe, hantle już mam, plan ćwiczeń również. Następny przystanek- 85 kg.


Jeszcze tylko wspomnę, o tym co dało mi rzucenie alkoholu, a nie piłem jakoś wybitnie dużo (jak na nasze polskie patologiczne standardy).

1. Lepszy sen.

2. Brak kaca, co przekłada się na czas i motywację do ćwiczeń.

3. Nie obżeram się po piwku (a jedno-dwa potrafiły mi wyłączyć hamulec).

4. Wygasły albo wygasają znajomości oparte głównie na alkoholu. Okazuje się, że niewiele są warte.

5. Chudnę.

6. Nie truję się- nawet niewielkie ilości są kancerogenne i po prostu sprawiają, że jest się głupszym (co nie znaczy, że zmądrzałem ( ͡° ͜ʖ ͡°) ).

7. Nie przykładam ręki do biznesu odpowiedzialnego za cierpienie milionów uzależnionych i ich rodzin


Przez kilka miesięcy, gdzieś 2-3, nie czułem jakoś magicznej poprawy po odstawieniu etanolu, ale pozwoliło mi to zauważyć pewne zależności.

Źle się czułem - sięgałem po piwo albo dwa, czułem się lepiej. Za to częściej czułem się źle bo było mi niekomfortowo z moim ciałem, wagą i kondycją. Więc częściej sięgałem po alkohol bo czułem się lepiej... I tak w koło Macieju.


Niedawno miałem ponowną wizytę u endokrynologa- wynik? Testosteron w normie (350- czyli w środku stawki). W międzyczasie odwiedziłem urologa, który powiedział mi, że testosteron wiąże się z tłuszczem, więc chudnąc uwolniłem go naturalnie. To samo mi powiedział endokrynolog, że gdyby od razu wprowadził TRT (terapia zastępcza testosteronem) to byłaby droga na skróty.

"Zainwestował pan w siebie i przyniosło to efekty."

Czy wykluczam, że przejdę na TRT w przyszłości? Nie. Chcę dać sobie dobry rok, porządnej pracy, bez wymówek i oszustw, nad sobą na siłowni i zobaczyć jaki będzie progres i efekty. Wtedy zdecyduję.


Od maja przejechałem 1600 km rowerem. I jadłem średnio 2300 kcal dziennie.

Mam nadzieję, że nawyki, które buduję teraz, zastąpią złe wdrukowane we mnie przez rodziców. W ramach autoterapii poszedłem do nich i powiedziałem prawie dokładnie tak:


"To, że jestem gruby to wasza wina i złych nawyków jakich mnie nauczyliście, ale wszystko to wam wybaczam. Wybaczam wam."


Jaki to był piękny kwik. XDDD Do dzisiaj nie mogą przeżyć. Ale wybaczone nie?


Podsumowanie:

Było- 107 kg

Jest- 92.5 kg

Cel- 85 kg i utrwalenie dobrych nawyków.

Jeszcze lata pracy przede mną. Dziękuję żonie za wyrozumiałość.


PS Na zdjęciu moje śniadanie: 400 g serka wiejskiego high protein z Lidla, 40 g sweet chili i do tego jeszcze wszedł miks sałat ok. 100 g oraz 100 g boczku chrupkiego i wytopionego na patelni. Pycha. Łącznie to było ok. 780 kcal.


#chudnijzhejto #odchudzanie #nawyki #rower #rozwojosobisty #nowywlascicielhejto #hejtokoksy

f4dcf580-1864-418b-9761-68c9cb14901d
c0bc926b-4ab2-491b-8ee6-82066ea7bc71
2dbc3d97-3623-4790-96bf-6321a37772f8

@AdelbertVonBimberstein też bym chciała odstawić alkohol, słodkie napoje i zrzucić z 10 kilo

największy problemów tym, że nie piję alkoholu ani słodkich napojów

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#dieta #odchudzanie #chudnijzhejto #atencyjnytomaszek


tl;dr: schudłem 60kg i teraz chwalę się, że po roku nie przytyłem.


Od tego wpisu minął mniej - więcej rok i postanowiłem zrobić aktualizację. Często ludzie po redukcji wracają do dawnych nawyków a tym samym i wagi ale okazuje się, że da się jakoś to ogarnąć. Nie jest łatwo ale się da.


Aktualna waga: 81,5kg

Waga maksymalna od zakończenia redukcji: 88kg


Po zakończeniu odchudzania pozostałem przy większości nawyków. Prowadziłem taką samą dietę tyle, że jadłem trochę więcej i czitowałem co jakiś czas. Nie liczyłem kcal i jakoś to leciało. Jak czułem, że grubnę to starałem się ogarnąć dietę i jakoś to się trzymało.

Dla przypomnienia - moja dieta to nieprzetworzone produkty odzwierzęce + trochę roślin + jakieś czity. Głównie żywię się mięsem, jajkami i potem do tej bazy dodaję kolejne produkty. Z aktywności to chodzę i to raczej sporo. Polubiłem to i dodatkowo przeprowadziłem się w piękne miejsce, więc jest gdzie zdzierać podeszwy.

Jakiś czas temu uznałem, że trochę jest tego wszystkiego za dużo i że bebech za bardzo wylewa mi się ze spodni i zacząłem liczyć kcal aby trochę zredukować. Bez większych problemów zjechałem z tych 88kg do dzisiejszej wagi i jak na razie starczy. Miałem ciągnąć do równych 80 ale już mi się nie chce, za bardzo mnie to zmęczyło psychicznie. Kupiłem sobie słoik majonezu, czyli moją wielką słabość a do tego bułkę paryską i tak sobie siedzę, jem i piszę do Was.

Nie było łatwo, bo lęk przed przytyciem towarzyszy mi każdego dnia. Ogólnie coś czuję, że moja relacja z jedzeniem nie jest zdrowa ale to chyba cena najpierw otyłości a potem walki o zdrowie. Trudno.


Co teraz?

Będę robił to co przez ostatni rok z tą różnicą, że ewentualną redukcję zacznę przy 85 a nie 88 żeby było mniej do roboty.


Czuję się doskonale, organizm działa lepiej niż kiedykolwiek i jest w pytkę.


Jak macie jakiekolwiek pytania to zapraszam.

5199c521-a2c6-421b-9bf4-5f66378d35b1
Lubiepatrzec userbar

@Lubiepatrzec nie bój się przytyć Nie dopuść tylko do efektu kuli śnieżnej. Jeśli popuścisz sobie raz, albo w każdy weekend nic się nie stanie jeśli potem w tygodniu to odpracujesz. Problem zaczyna się wtedy kiedy zaczynasz popuszczać sobie częściej I bardziej. Nagle jebs, znów jesteś gruby xd

@Lubiepatrzec gratuluję dobrego wyniku z tym lękiem przed przytyciem i złą relacja z jedzeniem to mam podobnie. Sam zbiłem 2 lata temu trochę kg, może nie aż tyle, ale też sporo i ten lęk towarzyszy mi do dziś. Właściwie od 2 lat praktycznie każdego dnia wbijam to co jem do Fitatu, bo dla mnie nie ma różnicy czy zjem 2 tys kcal czy 4 tys. Zawsze jest mi mało dlatego to liczę

@Lubiepatrzec Gratulacje utrzymania wagi! Ja też dużo zrzuciłem, chodząc po górach. Z tymi przytyciami to są różne ciekawe rzeczy i sztuczki. Np. jak mało jesz, to zwalnia przemiana materii. Oczywiście chudniesz a jeśli potem nagle zwiększasz dawkę, to organizm zaczyna gromadzić zapasy.

Zaloguj się aby komentować

Fajnie, że w Polsce popularne są te zewnętrzne siłownie, niestety używają je obecnie albo emeryci (widziałem raz i to w Kruszwicy), albo dzieci jako atrakcja- jednak totalnie niedopasowana do ich wzrostu. To już lepsze są wszelkiego rodzaju drabinki do podciągania, dipów, pompek.


Trafiłem w Norwegii na zewnętrzną siłownię z prawdziwego zdarzenia- regulowane ciężary, wyciskanie na nogi, na klatkę skośnie, przysiady, wyciskanie na barki, drążek do podciągania, dipów, maszyna do przysiadów... No dosłownie prawie wszystko oprócz ławki płaskiej do wyciskania, ale z własnymi hantlami byłoby wszystko.

Coś takiego powinno powstać na polskich osiedlach- no po prostu bomba i wygląda na niezniszczalne.


#hejtokoksy #silownia #cwiczenia #odchudzanie #chudnijzhejto #norwegia

8905f4c8-def1-473d-94b9-a7c174ab0f12
910114fa-d1cd-4408-a9a9-eb6e946a7377

A kto oprócz dzieci i emerytów ma na tym ćwiczyć jak w większości przypadków te maszyny są skopiowane z siłownianych maszyn do ćwiczenia z ciężarem ale zamiast ciężaru nie ma nic, nawet przeciwwagi?

Siłownia opisana przez Ciebie ma sens, sam za granicą widziałem takie siłownie na świeżym powietrzu, które są oblegane przez młodych, wysportowanych ludzi. Ale w Polsce tak się nie da, bo miasto zapłacić musi, aby zarobić ktoś mógł.


Mam w mieście taką siłownię na świeżym powietrzu i uważam, że to jest jakiś niezbyt urodziwy projekt artystyczny, bo funkcjonalnie jest do kitu. Dla młodych i silnych nie ma to żadnego sensu, bo wszystkie maszyny są bez oporu/obciążenia, a dla starych jest niemożliwym wgramolenie się na te maszyny, bo nawet dla mnie było to niezbyt komfortowe.

O ergonomii nawet nie wspomnę XD


Z takich "sprzętów" do ćwiczeń, to sens mają na pewno drążek i poręcze do dipów - ale oczywiście ich u mnie nie ma, bo są zbyt proste i nikt by na nich nie zarobił. A tak to mamy np. rowerek z zupełnie płaskim metalowym siodełkiem, bez możliwości regulacji wysokości z zerowym oporem - od razu wygląda na bardziej skomplikowany, a przede wszystkim drogi sprzęt, który wytrzyma lata, bo nikt nie będzie go używał - sukces.

Mi tam wystarczyłby zwykły drążek na którym można się podciągnąć - w bani mi sie nie mieści że projektując te osiedlowe siłki nikt nie pomyślał o drążku na którym można swobodny zwis zrobić bez podciągania nóg czy ciągania twarzą po szczebelkach.

Drążek + pierścienie gimnastyczne i cały trening sobie możesz zrobić.

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry,


Kolejne tygodnie diety mijają, a kilogramów wciąż ubywa.


Start 101.3kg

Obecnie 93.0kg


Jeszcze 10kg do zrzucenia do wagi idealnej dla mojego wzrostu 183cm, a więc 83kg.


Wynik ten zawdzięczam przede wszystkim diecie pudełkowej. Dzięki temu liczenie kalorii każdego dnia jest stosunkowo proste. Plus do tego jakieś spacery, zabawy ze starszą córką, noszenie młodszej do snu itd.

Na sport nie ma czasu, ani sił, bo jednak dzieciaczki potrafią dać w kość.


Dość szybko udało mi się zejść w okolice 95, potem redukcja trochę zwolniła, ale i mi się zdarzyły jakieś imprezki, wyjścia w tygodniu na piwko, gdzie przekraczałem swój dzienny cel kaloryczny 2300.

Niemniej jestem zadowolony z rezultatów jak na razie i sukcesywnie schodzi waga w dół.


#dieta #odchudzanie #chudnijzhejto

@smierdakow pożyjemy zobaczymy. I tak wcześniej zamawialiśmy w tygodniu obiady, więc jest duża szansa, że na pudełkach zostaniemy dłużej, tym bardziej, że nie wychodzi to jakoś dużo drożej.


Nie mówiąc o tym, że jakieś już nawyki weszły, jak świadomość porcji, zawartości kalorii w różnych rodzajach posiłków, nie wpierdalanie słodyczy, ograniczenie alkoholu.

@Rafau polecam na jakiś czas chociaż przejść na ważenie aby wyrobić świadomość objętość-kalorie posiłków.

I samodzielne liczenie bardzo motywuje do ograniczenia się w kwestiach alkoholu, słodyczy i przekąsek.

No i polecam całkowicie odstawić alkohol- zabójcę każdej diety.

Zaloguj się aby komentować

Ależ mi dzisiaj pięknie spacerek wszedł.

Jak wyszedłem z lasu to poczułem że jest mega upał dziś xD

W lesie temperatura tak na moje z 5-6 stopni niższa się zdawała.

#spacer #odchudzanie

eb5eb5a9-65e3-4730-a1a2-9eae70643bc7

@Odwrocuawiacz nie ma, u mnie dwa razy padalo, a mech dalej suchy. I znowu po 30° :(

Mam nadzieje ze druga polowa wrzesnia bedzie ciut mokrzejsza.

Dzisiaj zebralem 200g. Dla porownania dwa poprzednie wyjscia to okolice kilograma

Zaloguj się aby komentować

#dieta #zdrowie #keto #odchudzanie #cholesterol


Nowoczesna lipidologia traktuje LDL jako jeden z głównych, o ile nie najważniejszy, czynnik wywołujący miażdżycę. W najnowszym badaniu z sierpnia 2024 roku poddano tę hipotezę testom. Grupa osób na diecie ketogenicznej ze średnim poziomem cholesterolu wynoszącym 270 mg/dl (w skrajnym przypadku 591 mg/dl) była obserwowana przez 4,7 roku i porównywana z grupą na normalnej diecie ze średnim poziomem cholesterolu wynoszącym 120 mg/dl. Blaszki miażdżycowe, zarówno miękkie, jak i zwapniałe, były mierzone zarówno przed jak i po zakończeniu obserwacji. W filmiku omawiam wyniki tego badania.


https://youtu.be/wWg-9lS62x8?feature=shared

Lubiepatrzec userbar

Zaloguj się aby komentować

Zrzut 19 kilogramów pozwala na osiąganie coraz lepszych wyników w #chodzenie


Cel do końca roku jeszcze 10 kg mniej.


Waga wyjściowa 124,3 kg czerwiec 2024

Waga dziś 105,3 kg

Od Października planuję włączenie siłowni 2-3 razy w tygodniu by podbudować mięśnie


#odchudzanie #hejto

6410722b-6ef7-472a-8e96-936942b1602b

Zaloguj się aby komentować