@Astro w najprostszej wersji to po prostu chcę, żeby lał wodę o tej samej godzinie codziennie, ilość wyreguluję zamknięciem kroplownika. Jak to będzie działać prawidłowo to dodam sprawdzanie wilgotnośći gleby + nie lej jak pada deszcz (w sumie jedno z drugi się będzie zazębiać).
@Zielczan przemysł dwa obiegi bo różne rośliny potrzebują różnej ilości wody.
Jeśli woda będzie ze zbiorniczka to możesz przemyśleć dodanie czujnika czy woda jeszcze jest (nie zatrzesz pompek).
Jesli możesz przemysł zdalne wyłączenie lub włączenie (wg ważną funkcja ale mam nieregularny tryb mieszkania).
@Astro niestety jak na razie lipne to były te co znalazłem do tej pory albo bardzo drogie. Miałem jedna ale była taka sobie i się zepsuła. Motywuje mnie żeby samemu zrobić że będę mógł dobrać mocną pompkę żeby wypchała wysoko wodę bo mam wysoko najwyższe moduły z kwiatkami. No i muszę jakoś ogarnąć żeby w miarę równo rozlewała wodę na trzy rzędy. Ale też dla funu żeby samemu coś pogrzebać
Znajomy oszalałi założył wydawnictwo „Centryfuga”. W ofercie, bądź co bądź na razie niewielkiej, można i będzie można znaleźć powieści historyczne, szeroko pojętą fantastykę (planuję podesłać propozycję zbioru opowiadań, jak już wszystko napiszę ; )) i literaturę dla dzieci oraz młodzieży.
Jako że niespecjalnie stanowię target (może i jestem dziecinny, ale nie przesadzajmy xD), to o opinie poprosiłem dzieci innego kolegi, który kupił dwie książki od Centryfugi właśnie.
„Jak koty Polskę zbudowały” to pięć opowiadań o historii Polski przeznaczonych dla dzieci w wieku od 9 do 15 lat. Zbiór bardziej przypadł do gustu jedenastoletniemu synowi kolegi, który stwierdził, że historie zostały ciekawie napisane. Do tego fajnie zgrało się z tym, że opowiadania przedstawiają wydarzenia, które akurat przerabiał na historii w szkole.
Z kolei dziewięcioletnia córka kolegi otrzymała „Gringo. Gwiazda, która nie spadła”, która jest… psim kryminałem. Główny bohater, biały owczarek szwajcarski, został niesłusznie oskarżony o kradzież kasetki z pieniędzmi (szkoda, że nie torebki ze smaczkami xD). Dziewczyna chwaliła i treść, i ilustracje do niej oraz że chciałaby dostać kolejną część, jeśli ta się kiedyś ukaże. Kolega wspomniał jeszcze, że musiała bardzo się jej spodobać, ponieważ szybko ją przeczytała, a potem w kolejnych dniach wracała do książki, żeby coś jeszcze raz obejrzeć czy przeczytać. Poza tym książka trafiła do jej szuflady z ulubionymi rzeczami.
Jak ktoś ma dzieci albo szuka pomysłu na prezent dla czyjegoś dziecka, albo ma na co dzień do czynienia z dziećmi (może @KatieWee? ;)), to zdecydowanie zachęcam do zainteresowania się książkami z oferty znajomego.
Dla dorosłych też się coś znajdzie, chociażby „Stos Heraklesa” Jana M. Długosza.
Gdyby ktoś nie uwierzył w słowa dzieciaków albo po prostu chciałby sam się przekonać, to na stronie wydawnictwa można przeczytać fragmenty wszystkich wspomnianych książek.
Nie otrzymałem pieniędzy ani żadnych innych korzyści materialnych od wydawnictwa/znajomego. Posta napisałem z czystej chęci pokazania czegoś fajnego.
Tauron nie ma co robić z nadmiarem prądu z Fotowoltaiki więc oferuje ładowanie na swoich ładowarkach AC/DC ładowańsko za 29 groszy AC lub 49 gorszy przy DC energią 100% OZE ale tylko w Weekendy i Święta
Warunek ?
Zapłać dodatkowe 80 ziko miesięcznie czyli praktycznie tyle ile zaoszczędzisz zakładając że ładujesz się raz w tygodniu 50kWh na full, nie zapłacisz to ograniczymy komuś moc instalacji !
XD
Uwielbiam Polskie Promocje.
Nic tak nie zniechęca do zakupu elektryka jak nasze spółki energetyczne i polityka energetyczna.
Na dodatek nie będę wspominać ale ładują AC poza godzinami bez magicznego abonamentu płaci się w dni robocze 1.53-1.84 Pln wobec 1.59zł.
A ładowanie w godzinach gdy jest najtaniej w dni robocze jest awykonalne chyba że zastawisz 2 dni wcześniej Roburem albo Żukiem ładowarkę żeby mieć wolną
@Ten_koles_od_bialego_psa Taryfy prądu u "operatorów" i rozliczenia poboru są równie poyebane co te coroczne kwity z ZUSu - mało kto rozumie co czyta, pokomplikowane tylko po to żeby plebs machnął ręką, grzecznie zaakceptował rzeczywistość i ponarzekał sąsiadowi co najwyżej.
Mój bezpośredni przełożony ma tendencję do bycia wszędzie tam, gdzie "coś się dzieje". On jest na każdym spotkaniu dotyczącym wszystkiego i wszędzie próbuje coś wtrącić. Często mu to nie wychodzi, mianowicie wtrąci coś, o czym nie ma pojęcia, a potem jest proszony o kontynuowanie tematu.
Na moje nieszczęście, on jest bardzo kiepski w działkę, w której ja jestem bardzo dobry, w sumie po to mnie zatrudniał.
Już wielokrotnie rozpierdzielał mi pracę tym, że robił mi wrzutki w stylu "dodaję cię do projektu, rzuć okiem i daj znać, czy to, co mówiłem, ma sens". Najczęściej, niestety, nie ma, czym dokłada mi roboty. Dodatkowo wkurza mnie potwornie to, że nawet jak praktycznie to ja przejmuję temat, bo on coś zasugerował ale nie umie tego zrobić, to i tak nadal się mocno udziela, przez co wygląda to tak, że on coś mówi, ja to robię, ale ludzie rozmawiają z nim zamiast ze mną bo jego traktują jako ownera tematu, a on tym co się dowiedział dzieli się ze mną i tak pracuję z ułamkiem informacji których potrzebuję a które on mi przefiltruje...
Koszmarnie się z tym czuję od pewnego czasu. Nie dość, że tracę kontrolę nad tym, na czym pracuję w swoich rzeczach, to nie mam żadnej kontroli nad tym, co robię dla niego przez jego potrzebę bycia wszędzie zaangażowanym...
@Maciek Normalnie piszesz oficjalnego maila w którym prosisz o potwierdzenie priorytetów i wymieniasz swoją pracę i rzeczy proponowane do zrobienia na już przez szefa. Podkreślasz, że dodatkowe obowiązki wprowadzą określone opóźnienie w dostarczaniu standardowych zadań. Dodajesz jako odbiorców szefa, jego szefa, ownerów projektów, scrum masterów i kto Ci tam tylko przyjdzie do głowy. Czekasz na oficjalne polecenie służbowe NA PIŚMIE i dopiero wtedy cokolwiek robisz.
Na gębę i pod stołem to można flaszkę zrobić a nie zadania w pracy. Nie ma oficjalnego polecenia to palcem nie kiwnę poza własną działką.
@Maciek jeżeli jest w porządku człowiekiem i dobrym managerem, to szczerza rozmowa o ustalaniu granic i mikrozarządzaniu. Nakieruj go na to, żeby on się zajął zarządzaniem, a Ty robotą i podzielicie się tak, żeby sobie nie wchodzić w drogę?
Paul Booth to amerykański artysta, tatuażysta i muzyk, znany z mrocznej, surrealistycznej twórczości. Światową rozpoznawalność zdobył jako autor tatuaży dla członków zespołów takich jak Slayer, Pantera, Slipknot, Rammstein czy Lamb of God, a swoją fascynację mroczną estetyką przenosi również do muzyki.
Label: Paul Booth (Wydanie własne / niezależne)
Album: Fracture
Wykonawca: Paul Booth
Utwór: Fracture
Kraj wydania (label): USA
Kraj pochodzenia: USA
Wydany: 17.10.2025
Gatunek: Rock / Electronic
Styl: Dark Ambient, Industrial, Experimental
@walus002 ogólnie spoko, w Kambodży, Wietnamie i innych krajach regionu takie strzelnice są całkiem popularne, tylko te ceny wcale nie są małe. 10 strzałów z 50-cal to jakaś sekunda zabawy za 150usd, m-16 może z dwie sekundy za 60... koleś na filmiku lekko puszcza w powietrze z tysiąc dolarów.