#japonia

24
854

Shiro Kasamatsu był japońskim grawerem i grafikiem, wyszkolonym w stylach drzeworytu Shin-Hanga (nowych wydruków) i Sōsaku-Hanga (wydruków kreatywnych). Kasamatsu urodził się w Tokio w 1898 (zmarł w 1991). W wieku 13 lat rozpoczął naukę pod okiem mistrza Kaburagi Kiyokata, który nadał mu pseudonim "Shiro", ktorego następnie używał do podpisywania prac. Łącznie wykonał około 230 drzeworytów.


Japońska sztuka drukowania przy użyciu bloków drzewnych mokuhanga (木版画), pierwotnie wynaleziona w Chinach, rozpowszechniła się w trakcie epoki Edo (1603–1868). Podstawowym wyróżnikiem techniki japońskiej jest używanie tuszy wodnych, które pozwalają na odzwierciedlenie żywych kolorów.


Sama technika jest niezywkle czasochłonna i z grubsza sklada się z trzech etapów - przygotowania pierwowzoru - matrycy na papierze i naklejenie papieru na blok drobnoziarnistego drzewa, najczęściej wiśni, następnie precyzyjne wycinanie kształtu w drewnie, a nastepnie pokrywanie tuszem i drukowanie na kartach papieru. Wykonanie skomplikowanego drzeworytu może zająć nawet kilkadziesiąt godzin.


Japońska szkoła wytworzyła wiele nurtów techniki skupiających się na prezentowaniu określonych motywów, styli, czy sposobów percepcji artysty.


Cena wydruków to zwykle kilka tysięcy dolarów, a rekord to 3,5 miliona USD zapłacone w 2024 roku na aukcji w Nowym Jorku.


#ciekawostki #art #sztuka #japonia

731aaaa8-c042-4d7b-a1a0-044279739f17
e1c05a6f-199e-4013-927d-64f7e5c985f2
622c8260-a5f1-4630-a02a-23ecd36b2777
061b42ce-034c-4282-b890-6a47ef6a5c53
3d95e614-8649-4892-a4a0-7728f72a17f8

Zaloguj się aby komentować

#japonia #podroze


Zobowiązałem się napisać jaki plan miałem na wyjazd do Japonii, więc oto jest proces planowania.


Nie wierzę, że komukolwiek będzie chciało się to czytać, ale jeśli ktoś wybiera się do Japonii, to może znajdzie tutaj kilka przydatnych wskazówek.


Zazwyczaj stosuję podejście bardziej w stylu yolo, ale tutaj było dużo rzeczy do zobaczenia, mało czasu, więc konieczne było prawidłowe zaplanowanie wyjazdu.


Termin


Tutaj nastąpiło już pierwsze niedopatrzenie, bowiem skupiłem się na jedynie dwóch aspektach - aby była dobra pogoda i aby zużyć jak najmniej urlopu. W maju jest tam ciepło oraz niewiele pada, dzięki długiemu weekendowi majowemu spalę mniej dni niż standardowo, a zatem jadę właśnie wtedy. Czemu tu miało miejsce niedopatrzenie? Ano dlatego, że nie sprawdziłem świąt państwowych w Japonii na ten termin. Okazało się (już po zakupie biletów i noclegów), że kiedy u nas majówka, to Japończycy mają taki jej swój odpowiednik - Golden Week. Złoty tydzień daje zapracowanym Japończykom trochę odpoczynku, bo 29 kwietnia oraz 5 maja mają dni wolne od pracy. Oznacza to tyle, że strategiczne atrakcje turystyczne będą dosyć zatłoczone, bo oprócz turystów zagranicznych, zwali się tam sporo lokalsów. Trudno, jakoś się to przeżyje. Czy były z tego jakieś trudności? Duże kolejki, ciężko znaleźć fajne miejsce w pociągu, tłumy w fotogenicznych miejscówkach.


Przelot


Lotów szukałem na skyscanner.pl - ale potem kupowałem na stronie oficjalnej przewoźnika. I tutaj mały pro-tip:


Jeśli pracujesz w firmie, gdzie są podróże służbowe samolotami, to koniecznie załóż sobie program lojalnościowy w jakiejś linii lotniczej i konsekwentnie używaj jednego przewoźnika. Nabić sobie w ten sposób można sporo punktów i potem uzyskać zniżki na bilety. Korporacje nie lubią latania tanimi liniami, więc w prosty sposób można sobie nastukać preferencyjne opcje u przewoźników typu KLM, Lufthansa czy Emirates.


Ja leciałem tym ostatnim, z przesiadką w Dubaju. 6h do Dubaju, potem 11h do Osaki.


Gdzie lecieć?


Głównym motywatorem wyjazdu do Japonii było odwiedzenie Expo w Osace. Pierwszy kontakt z wystawą miałem jakiś czas temu, kiedy miała miejsce w Dubaju. Poszedłem nie spodziewając się w sumie niczego, a zakochałem się bez pamięci. Padło postanowienie, że zaliczam wszystkie kolejne Expo. Osaka w ten sposób wskoczyła na listę do odwiedzenia.


Pozostałe miejsca wytypowałem swoim standardowym trybem, patrząc na artykuły typu "top 10 things to do in Japan" na stronach takich jak Tripadvisor, Viator, czasem też zaglądam na Atlas Obscura, bo czasami są tam interesujące podpowiedzi).


W ten sposób zidentyfikowałem miejsca do odwiedzenia: Osaka, Nara, Kioto, Tokio - a jak się uda to jeszcze fajnie zajrzeć pod górę Fuji.


Harmonogram


Zrobiłem sobie oldschoolowego Kanbana z karteczkami (zawsze chciałem zrobić sobie ściankę jak detektywi w filmach). Na ściance miałem zapisane różne miejsca do zobaczenia i pomysły do sprawdzenia, toteż na zdjęciu widać "wiza" lub "szczepienia". Wiza była niekonieczna (choć potrzebna była inna procedura), szczepień żadnych nie robiłem.


Plan wyjazdu wykrystalizował się następująco:


  • Dzień 1: lądowanie około 17:15, przejazd do hotelu, łażenie po okolicy, może jakiś pub lub restauracja

  • Dzień 2: budynek Umeda Sky, Zamek w Osace, Dotombori (dzielnica), Tsutenkaku (dzielnica)

  • Dzień 3: jednodniowa wycieczka do miejscowości Nara

  • Dzień 4: wystawa Expo 2025

  • Dzień 5: wymeldowanie w Osace, przejazd do Kioto, szwędanie się po mieście

  • Dzień 6: las bambusowy Arashiyama, Iwatayama Summit (góra z małpami)

  • Dzień 7: kompleks świątynny Fusimi Inari oraz Kiyomizu Dera oraz stara dzielnica Sannezaka

  • Dzień 8: wymeldowanie z Kioto, przejazd do Tokio, nadzieja na zobaczenie Fuji z pociągu

  • Dzień 9: skrzyżowanie Shibuya Crossing, kompleks świątynny Meiji, Tokio Tower

  • Dzień 10: dzielnica Asakusa wraz ze świątynią Senso-ji

  • Dzień 11: Tokio Skytree, okolice pałacu cesarskiego

  • Dzień 12: zakupy i wylot do Polski


Plan zakładał poruszanie się po miastach pociągami lub metrem i wyszło, że robiło się w ciągu dnia około 20k kroków.


Co było warto a co nie?


Krótka, subiektywna ocena poszczególnych atrakcji:


Osaka:


  • Umeda Sky Building - 3/5 - wyjście na taras widokowy w wieżowcu - fajna rzecz, bo można spojrzeć z góry na miasto, sam budynek jest dość ciekawy, a kolejek dużych nie ma (a jak się potem okazało, to jest ważny czynnik)

  • Zamek w Osace - 4/5 - nie wchodziłem do środka, oglądałem jedynie z zewnątrz. Dla mnie ciekawe, ale trzeba się nastawić, ze jest on dość odnowiony, więc nie ma zbyt intensywnego zapachu dawnej Japonii.

  • Dotombori - 4/5 - dzielnica rodem z Blade Runnera, wiele neonów, sklepy i restauracje. Sporo ludu, przy punktach fotogenicznych trzeba się przedzierać przez mrowie ludzkich ciał.

  • Tsutenkaku - 5/5 - inna dzielnica w takim stylu japońskim, rodem z mangi - dużo szyldów, kramy, knajpki - takie krupówki, warto bo fajny klimat

  • Expo 2025 - 4/5 - obniżam ocenę jedynie przez dzikie tłumy oraz fakt, że padał tego dnia deszcz, przez co nie mogłem się oddać beztroskiemu obcowaniu z fajną architekturą. Jeśli ktoś planuje zwiedzanie dokładniejsze wraz z wchodzeniem do wielu pawilonów, to jeden dzień to może być za mało.


Nara - daję jako osobną miejscowość, ale była to jednodniowa wycieczka z Osaki:, dojechać można pociągiem w około 40min.


  • Jelenie - 5/5 - Wielki park, w którym żyją sobie jelenie. Łażą po parku, podchodzą do ludzi. W sklepach można kupić specjalne krakersy, aby sobie pokarmić z ręki te zwierzaki. Super doświadczenie, jedno z fajniejszych!

  • Punkt informacji turystycznej - 4/5 - mają tam małą wystawę, możliwość przymierzenia sobie tradycyjnego kimona za darmo, nauczenia się origami - no po prostu bardzo przyjemne miejsce.

  • świątynia Todai-Ji oraz Kofuku-Ji - 5/5 - obie wg mnie warto. W każdej były kartki tłumaczące o co w danym budynku chodzi, komu jest poświęcony, kto tu jest najświętszy itp.

  • destylatornia sake Kasugayama - 5.5 - degustacja 4 typów sake oraz spróbowanie lokalnych kiszonek - fajne doświadczenie, szczególnie jeśli chodzi o poznanie kilku rodzajów sake.


Kioto:


  • las bambusowy Arashiyama - 4/5 - wiadomo, że następuje tu zderzenie "instagram vs. reality" - ale mimo to warto. Na wejściu do lasu jest ciasno i sporo ludu, warto przejść dalej, przez tory, las się tam dalej ciągnie i jest dużo luźniej i da się nawet zrobić zdjęcie, na którym nie widać innych ludzi. wejście za darmo

  • Iwatayama Summit - 4/5 - wejście na górę, gdzie znajduje się sanktuarium dla małp. Na szczycie można kupić smaczki i karmić małpiszony przez kratę, co jest miłe, to takie interakcje ze zwierzętami zawsze są przyjemne. 45 minut chodzenia pod górę, aby dotrzeć na szczyt, wszystko chodnikiem lub schodami, więc sprzęt trekkingowy i butle z tlenem są zbędne. Wstęp płatny.

  • miPig cafe - 2/5 - zwabił mnie szyld z kawiarnią, w której są małe świnie, z którymi można się pobawić. Małe świnie nie są zbyt przyjemne w dotyku oraz w szczególności w zapachu. Nie wiem czego się tam spodziewałem, ale znalazłem rozczarowanie

  • Fushimi-Inari - 5/5 - kompleks świątynny ze słynnymi, instagramowymi rzędami bram Torii. Przejście całej trasy może zająć 2-3h, dużo włażenia po schodach lub pod górę. Mega warto! Czuć sacrum miejsca, świetne doświadczenie. Na początku dużo ludzi, ale z czasem tłok się rozprasza. Nie warto za wszelką cenę na samym starcie zasadzać się na robienie zdjęć bramom Torii, bo dalej one nadal są, a ludzi zdecydowanie mniej, to i szansa na dobrą fotkę lepsza.

  • Kiyomizu Dera - 4/5 - duża świątynia, można wejść do środka, a nawet w ramach modlitwy walnąć kijem w dzban, co wyda dźwięk gongu. Wstęp płatny.

  • Sannezaka i Ninenzaka - 3/5 - zabytkowe dzielnice, które są wypełnione po brzegi ludźmi. Sklepy z pamiątkami, restauracje i kolejki do fotogenicznych spotów.

  • świątynia Higashi Hongan-ji - 5/5 - wielka świątynia w centrum, można się załapać na ceremonię, bo tam ciągle je odprawiają - fajne, bo takie trochę mniej zatłoczone miejsce, więc jest nawet szansa na kontemplowanie w ciszy


Tokio:


  • Fuji z pociągu się zobaczyć nie udało, bo było za chmurami, więc 1/5

  • skrzyżowanie Shibuya Crossing - 2/5 - skrzyżowanie jak skrzyżowanie, nie jestem pewien czemu stało się znane, nie dopatruję się w nim niczego nadzwyczajnego, odwiedzone po drodze do świątyni

  • świątynia Meiji-Shrine - 4/5 - jak dla mnie super, bo akurat trafiłem na koncert tradycyjnej muzyki klasztornej - więc jak się okazuje, czasem przybycie w Golden Week może zaprocentować czymś fajnym.

  • Tokio Tower - 3/5 - wieża Eiffla w Tokio, sporo ludzi

  • dzielnica Asakusa - 3/5 - sporo restauracji oraz kramów z pamiątkami, mega tłoczno

  • świątynia Senso-Ji - 3/5 - jej odbiór jest utrudniony z uwagi na dzikie tłumu, gigantyczne kolejki i gwar

  • Tokio Sky Tree - 2/5 - wieżowiec z tarasem widokowym na szczycie - makabryczne kolejki, spędziłem tam chyba z 3h, z czego spacer po tarasie to było może z 20min - reszta to stanie w kolejkach po odbiór biletu, do wejścia, wind i potem do wyjścia - odradzam, nie warto tracić czasu

  • pałac cesarski - 2/5 - nie weszliśmy do środka, bo aby tam wejść, trzeba sobie ogarnąć wycieczkę zorganizowaną i ponoć nie jest to łatwe. Z zewnątrz niewiele można zobaczyć, bo nie dopuszczają dalej niż zewnętrzne mury


Czego nie zobaczyłem, a chciałbym:


  • TeamLabs Planets - wystawa multimedialna, za późno się zorientowałem by zarezerwować, nie było już miejsc

  • Sumo - chciałem pójść na zawody Sumo, ale akurat w terminie, kiedy tam byłem, to meczów żadnych nie było, są niby takie pokazy dla turystów, organizowane przez knajpy, ale nie udało mi się tego nigdzie wcisnąć

  • Góra Fuji - przejeżdżałem obok pociągiem, była za chmurami, potem nie miałem tyle czasu, by zrobić całodniową wycieczkę (a tyle trzeba na to przeznaczyć)


Przejazdy na miejscu:


Postawiłem na przemieszczanie się pociągami i metrem. "Duże" przejazdy planowałem zarezerwować z wyprzedzeniem, ale japońskie strony www nie są łatwe w obsłudze albo po prostu się nie da na nich kupić biletów, więc stanęło na zakupie ich w automatach na dworcach.


Przejazdy:


  • Osaka >> Nara >> Osaka - jazda tak jak metrem, więc kupuje się bilet w automacie, wsiada do pociągu i to cała filozofia

  • Osaka >> Kioto - kusi użycie szybkiej kolei Shinkansen, ale nie warto. Z Osaki najlepiej dostać się zwykłym pociągiem Hankyu Kyoto Line - i jedzie się 20min dłużej niż bullet trainem.

  • Kioto >> Tokio - tutaj zdecydowałem się na Shinkansen, bo chciałem koniecznie się nim przejechać. Bilet kosztował około 380zł, jest to odległość około 470km. Bilet na Shinkansena także kupuje się w automacie, ale da się także w kasie. Nie ma potrzeby bookowania tego z dużym wyprzedzeniem, te pociągi odjeżdżają co kilka minut, więc miejsce powinno się zawsze znaleźć.


Istnieje coś takiego jak JR Pass - karta na wielokrotne przejazdy koleją, ale jak liczyłem, to kompletnie się nie kalkulowało.


Trzeba uważać na nazwę przewoźnika. Google nonszalancko podpowiada czasem trasy, które zakładają przesiadkę np. z metra na kolej JR - a to już inna firma i trzeba nowe bilety kupić. Zdarza się, że jest 3 lub więcej przewoźników w jednym mieście, więc warto zachować czujność.


Ceny


Naczytałem się, że jest drogo, a wcale tego nie odczułem. Może to w Polsce zrobiło się tak drogo, że już nie czuć tej rożnicy za granicą?


Przykładowe ceny:


  • kanapki gotowce w sieci 7eleven - około 10zł - w pełni zjadliwe, nawet smaczne

  • ramen w tańszej restauracji - 30-40zł

  • tonkatsu (ichniejszy schabowy w restauracji) - 70zł od osoby

  • sushi z taśmociągiem - 70zł za posiedzenie 2 osób

  • susji w dużej jadłodajni (Kura Sushi w Tokio) - 35zł za dwie osoby

  • stek Wagyu - lepsza restauracja, stek Wagyu ribeye, stek Wagyu polędwica, do tego wino, piwo, dodatki - 880zł za dwie osoby

  • steki Kobe - nie jadłem, bo mnie cena przerażała, 2600zł za stek (100k jenów)

  • buty (raczej z tych tańszych, w sklepie typu CCC): 285zł

  • bilet dzienny na metro: 16zł

  • bilet jednorazowy na krótki dystans: 4zł


Niestety nie wszędzie da się płacić kartą. A co gorsza, w miejscach w których wydaje się, że powinno to być oczywiste, to się nie da. Gdzie się nie dało płacić kartą: automaty do zakupu biletów, niektóre kasy przy atrakcjach turystycznych, niektóre stanowiska street food, niektóre sklepy. Trzeba zatem się przygotować na wybranie kasy z bankomatu, a więc dobrze jest mieć ze sobą fizyczną kartę. Jeśli już da się płacić kartą, to przeważnie zbliżeniowo jest to możliwe.


Telekomunikacja


Warto zakupić sobie eSim - korzystaliśmy z tego dostępnego w Revolut. Działał dobrze.

W wielu miejscach jest darmowe wifi, często wymaga podania maila i rejestracji.


Dorzucam mapki oraz mój analogowy kanban.

e809cd1b-46dc-477b-89e7-80f85ad7bc80
707b0dc2-8be5-4436-b006-8bb4da3638e6
4b6b8a81-1ad5-4991-a2cd-26085f22b7df
0b146d33-da22-46e2-9c79-1a77c016f6cc

Dziesięć lat temu podczas dwutygodniowego pobytu w Japonii spędziłam w Tokio całe cztery dni i wystarczy mi na całe życie. Za to, jak wspomniał @DonMarudo , w Kioto można by nawet żyć i mieszkać, to miasto jest niesamowicie piękne

@Spleen A tak w ogóle - co Cię tak zafascynowało w wystawach Expo? Nigdy mnie nie ciągnęło do nich, ale może to błąd? Podzielisz się?

Zaloguj się aby komentować

#japonia


Po wylądowaniu w Osace, wyszliśmy przed terminal, aby odszukać autobus, który zawiezie nas do centrum. Na stanowisku piątym, zgodnie z planem, stoi pojazd, przed nim krząta się obsługa, a obok zaczyna formować się mała kolejka, składająca się obecnie z dwóch osób. Panowie zamykają już luki bagażowe i krzykiem oraz gestem oznajmiają, że odjazd. Biegniemy i machamy rękami, że jeszcze my!


W kolejce czeka parka Amerykanów. Państwo dość słusznej postawy, a obok nich dwa razy mniejszy Japończyk coś tłumaczy. Potem podchodzi do nas.

\

Jeśli chcecie jechać tym autobusem, to mamy tylko miejsca o niskim standardzie. Oni nie chcą jechać (wskazuje na Jankesów), a wy?


No jasne, że chcemy, lepiej w niskim standardzie teraz niż w normalnym za pół godziny.


Ok, wsiadajcie.


Wchodzimy do środka, wszystkie siedzenia zajęte. Stajemy w przejściu i czekamy. Czy ten niski standard to po prostu miejsca stojące? Podchodzi do nas kierowca i z oparcia jednego z zajętych miejsc wysuwa rozkładane krzesełko. Tutaj będziecie siedzieć, w przejściu.

\

Dobiega jeszcze jeden pasażer, on także decyduje się na podróż z obniżonym standardem.

c5982066-05e1-4154-8ea1-1c4e53b02251

O, widzialem te krzeselka, ale jeszcze nie widzialem ich w uzyciu. Pewnie nie sa oferowane na dluzszych trasach.


Takie przemyslenia co do japonskich autobusow (miejskich glownie):


  • spozniaja sie. Na korki nawet kult zapierdolu nie pomoze, jak widac

  • jak zobaczysz busa na przystanku i zaczniesz do niego biec machajac, zeby poczekal, to nie poczeka. Kult zapierdolu wymaga bycia punktualnym xD

  • z pozytywow - po wejsciu na poklad, kierowca spoglada na pasazerow tym swoim lusterkiem i daje im chwile zeby usiedli, albo chociaz znalezli miejsce do stania i zlapali sie czegos. Ma tez mikrofon i ostrzega przed ruszeniem z przystanku/swiatel

Ja używałem Papago do komunikacji z ludźmi, Google maps do połączeń pociągów/autobusów. Karta telefoniczna Airalo esim, na miejscu kupiłem kartę SUICA do płacenia za metro/pociąg/autobus/automaty z piciem. Reszta na spontana

Zaloguj się aby komentować

#uxplakaljakuzywal - ale ze szczęścia, że wymyślili coś tak wspaniałego.


Napiszę o UX analogowym, który spotkałem w #japonia . Do tej pory jestem pod wrażeniem.


Niektóre restauracje stosują format "płacisz za wstęp i sobie jesz ile chcesz" - mają wystawione w formie bufetu jedzenie, coś jak śniadaniownie w hotelach.


Obsługa wskazuje stolik i umieszcza plakietkę na tym stoliku, że jest on zajęty. Dzięki temu goście mają pewność, że ich stół nie zostanie zajęty przez inne osoby. Można na luzaku wspólnie iść po jedzenie, bez potrzeby warowania przy stole i pilnowania, by nikt nie podsiadł.


Po zakończeniu posiłku, zabiera się plakietkę i idzie do kasy, gdzie się ją oddaje. Stół bez plakietki to znak dla obsługi, że goście zakończyli posiłek, a nie na przykład poszli po dokładkę. Wówczas serwis sprzątający czyści miejsce i w stojaku umieszcza znacznik, że stół jest umyty i zdezynfekowany. Tak plakietka to znak dla "usadzaczy", że to stanowisko jest gotowe do obsadzenia nowymi klientami.


Czyż to nie jest genialne? Może to jest jakoś powszechnie stosowane, ale ja się z tym spotkałem po raz pierwszy.

c28b5371-074a-463a-9592-6b791e12651a

@Spleen no w każdej większej sieci hoteli w Europie (np grecki mitsis) od pewnie kilku dekad

Tyle że bez bezsensownej tabliczki

@Spleen Eleganckie rozwiązanie. Do tego widzę, że tabliczki są wielkie, kolorowe z napisem w kilku językach. U nas czasami w restauracjach są małe taliczki z "rezerwacja" lub "reservation" i wtapiają się w blat stołu np. czarna tabliczka na czarnym blacie A do tego mała.

Zaloguj się aby komentować

Nie mogę spać, bo mnie jetlag męczy, to popiszę trochę o moich obserwacjach dotyczących zarządzaniem ruchem pieszym w #japonia.


Akurat odwiedziłem Japonię podczas Golden Week - czyli takiej ichniejszej majówki, więc miałem okazję wpaść w kocioł największych tłumów.


KOLEJKI


Słynne ustawianie się w kolejce - jest stosowane i działa. Czy to na przystankach autobusowych, czy to w metrze, na ziemi są oznaczenia w którym miejscu należy się ustawiać, aby nie utrudniać wysiadania pasażerom opuszczającym pojazd oraz aby zachować prawidłową kolejność. Wiadomo, to także są ludzie i czasem zdarzy się, że ktoś zamotany próbuje się jakoś wcisnąć nieświadomie bądź świadomie, ale przeważnie się do tych zasad wszyscy stosują. Dzięki temu formują się eleganckie kolejki.


Dotyczy to także restauracji, kas biletowych przy atrakcjach turystycznych, wind, schodów ruchomych itp. Nie spotkałem się z motywem chaotycznego tłumu próbującego się wbić się w jakieś miejsce bez ładu i składu. Przed knajpami często są rozciągnięte taśmy, aby pokazać w jaki sposób należy uformować kolejkę. W porze lunchu lub około godziny 17 normalką jest, że trzeba swoje odczekać zanim wejdzie się do środka.


Oprócz samych instrukcji wizualnych, są często także głosowe, które dochodzą z głośnika lub z megafonu osoby nadzorującej porządek. I tak na przykład w tunelach przy stacjach metra, pojawiają się starsi panowie z megafonami i sterują potokiem ludzi. Powtarzają jak mantra by np. trzymać się lewej strony, że osoby przesiadające się na daną linię, proszę skręcić tutaj w prawo itp. Podobne osoby pojawiały się na dużych przejściach dla pieszych - pomimo tego, że są światła, to jeszcze stał pan który gestami rąk zatrzymywał osoby na chodniku i po zmianie na zielone dawał sygnał, że można na przejście wejść. Na lotnisku Narita przy wejściu do toalety leciał zapętlony komunikat z głośnika. "Jesteś w toalecie, jeśli zmierzasz do strefy męskiej, skręć w prawo w pierwsze drzwi, jeśli zaś do damskiej, idź do końca korytarzem i tam znajdziesz drzwi wejściowe" - i to przy korytarzu który miał może z 6m długości i wyraźne oznaczenia piktogramami.


Gdzieś kiedyś czytałem, że funkcje osób porządkowych często sprawują wolontariusze przebywający na emeryturze. Jest to swego rodzaju aktywizacja starszych osób, aby miały zajęcie i czuły się potrzebne. Nie wiem czy to prawda, ale jeśli tak, to fajna sprawa.


NAKLEJKI I OZNACZENIA


Instrukcje i oznaczenia widoczne są w wielu miejscach. Na przykład na schodach pokazane są informacje po które stronie należy iść. Początkowo wydawało się to zabawne, ale jak się zauważy, że to działa i mrowie ludzi przemieszcza się bardzo sprawnie, to jednak zacząłem przyznawać, że ma to sens. Zdarza się, że człowiek, mimo, że nie jest upośledzony, w chwili zamyślenia idzie jak ciele przed siebie, a gdy tylko zauważy te znaki, to następuje przebłysk świadomości i ustawienie się w poprawnym miejscu, aby nie tworzyć zatoru lub zamieszania.


W metrze płaci się za konkretny dystans. Do szeregu najbliższych stacji w Tokio było na przykład 180 jenów, do tych dalej opłata rosła. Pierwszy kontakt z automatem sprzedającym bilety - zgroza. Szukanie po omacku jaki bilet i za ile mam kupić. Przełączanie na angielski pomagało, ale nadal zdawało się to skomplikowane. Po paru razach człowiek wskakiwał na tor rozumowania twórcy tego UX i wszystko zaczynało się pięknie spinać i działać sprawnie. Oznaczenia stacji i linii są bardzo klarowne. Oprócz samych kolorów, każda linia ma nazwę (np. widoczna na zdjęciu Tozai Line). Linie nazywają się w taki sposób, że każda (lub prawie każda) zaczyna się od innej litery, a same przystanki na danej linii oznaczone są pierwszą literą od nazwy linii i numerem porządkowym. Tak więc na Tozai Line mamy przystanki od T-01 do T-23 i tak adekwatnie dla pozostałych linii. Załączone zdjęcie wykonane jest na przystanku T-08 o nazwie Takebashi. Pod przystankiem T-10 pojawiają się dwa kolorowe kółka z G i A. To oznaczenia, że na tym przystanku można przesiąść się na linie Ginza Line (G) lub Asakusa Line (A). Piękna prostota.


Automaty biletowe znajdują się przy każdym wejściu do metra. Co jeśli kupisz zbyt tani albo za drogi bilet? Na stacjach, przy wyjściach, znajdują się maszyny "Fare Adjustment" - wkładasz zakupiony bilet i dopłacasz różnicę. Co ciekawe, muszą mieć chyba jakąś taryfę ulgową, bowiem zdarzyło mi się zmienić plan i pojechać dalej, a po włożeniu biletu do maszyny, pokazywała się instrukcja, aby nic nie dopłacać, tylko po prostu użyć tego biletu w bramkach wyjściowych.


Na większych stacjach wyjścia na zewnątrz też były ponumerowane. I dzięki temu wiadomo było gdzie zmierzać po wyjściu z pociągu. Plakaty podpowiadały, że jeśli zmierzasz np. do świątyni, która jest atrakcją turystyczną, idź do wyjścia "EXIT 2".

401cde06-190f-45b5-bdd0-00d49fb038fd
61c81a39-e414-416b-b96b-d0e7c159f9aa
10afc9e9-4db8-41cb-a284-ae990fed2031
73d68232-f08c-4cc0-9624-c772d59875b3
f084b548-1f2a-41a6-8059-b68399c4d71a

@Spleen są tylko dwa miejsca na ziemi gdzie w tłumie czuję się w porządku - Japonia i Finlandia. Oprócz świetnej organizacji i pragmatyzmu te dwa państwa łączy jeszcze jedno - pamięć o tym, by nie przeszkadzać innym. Choćbym nie wiem w jak dużym tłumie był, nikt nigdy na mnie nie wpadł i każdy zdawał się mieć oczy dookoła głowy. Stąd myślę że oprócz świetnej organizacji to też kwestia kulturowa.

w Japonii zauważyłem i czytałem o tym, że gdy zdarza się że dwie osoby idą prosto na siebie, to Japończyk często wskazuje ręką w którą stronę pójdzie. Taki ustandaryzowany sposób zachowania też pomaga w organizacji na poziomie samych uczestników ruchu.

@Spleen zawsze jak czekam gdzies z zona w kolejce, to ona sie na mnie denerwuje, bo zamiast z nia gadac, to stoje napiety jak struna i wypatruje, czy nie czai sie jakis cham, ktorego trzeba naprostowac, bo chce sie wepchac.


Bylem dumny jak w pandemii ustawila sie kolejka do biedry, bo ludzie czekali az sie skoncza godziny dla seniorow. Jakis seba sobie przycupnal przy wejsciu, wiec teoretycznie jeszcze Nic zlego. Ale jak tylko ochroniarz otworzyl, to seba ruszyl w strone wejscia. Alez sie wszyscy wkurwili, zaczely leciec bluzgi, ktos wystartowal z lapami. Nigdy wczesniej ani pozniej nie widzialem jak taki spoleczny chwast jest tak skutecznie i bez zawahania gaszony przez tlum zwyklych ludzi

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#japonia #jedzenie


Wiele restauracji w Japonii (choć więcej tego widziałem w Osace i Kioto, aniżeli w Tokio) wystawia na witrynie plastikowe modele posiłków. Wyglądają one raczej mało zachęcająco, ale dają pogląd na to jak zamówienie będzie wyglądało i jak duże będą porcje.


Rozczarowałem się trochę sushi. Być może za bardzo przywykłem do wariantów europejskich. W kraju kwitnącej wiśni, sushi to istny gabinet osobliwości. Są rolki z mikroskopijnymi krewetkami, macki ośmiornic, dziwaczne ryby, surowa konina, surowe jaja przepiórcze lub różnorodne wynalazki jak np. "yam" - korzeń pochrzynu, który wybitnie mi nie podchodzi.


Tonkatsu - taki kotlet wieprzowy w panierce panko, podawany z posiekaną kapustą - rewelacja.


Ramen - niebo w gębie. Znacznie mniej rybny niż te, które jadałem w Polsce. Jestem totalnie zaskoczony, bo spodziewałem się, że będzie tak jak w przypadku sushi.


Wołowina Wagyu - jak dla mnie przereklamowana. Możliwe, że moje plebejskie podniebienie nie docenia waloru, ale nie czułem różnicy między tym a stekami z argentyńskiej wołowiny, które powszechnie dostępne są w ojczyźnie. Na wołowinę Kobe nie chciałem wydawać pieniędzy, bo stek z polędwicy kosztuje około 100k jenów, czyli jakieś 2600 pln. Gdybym także nie poczuł różnicy, skręcałoby mnie z powodu wydania takiej kasy.


Kultury dawania napiwków rzeczywiście nie ma, co cieszy, bo to zawsze taka strefa dyskomfortu, nigdy nie miałem pewności ile dać, by nie było to nietaktem.


Sporo lokali z ramenem lub tonkatsu wygląda jak odrapane meliny. Ściany z poodpadanym tynkiem, meble, które lata świetności mają już dawno za sobą. To jednak robi fajny klimacik i jest ciekawym doświadczeniem, szczególnie jeśli szama jest pierwszej klasy.

a516afdc-f16c-4407-8040-7aea26fb689d
f3d28095-b886-4933-b0cd-3edb6891b17b
c1e3f009-7582-4ae9-93e1-1c774e375049
0ddc7318-458b-4bbc-a130-e89bece549af
6b51632d-0ba4-412d-bd46-ae6727118efd

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#japonia


Jedną z obowiązkowych atrakcji podczas pobytu w Japonii jest oczywiście pobawienie się zaawansowanymi opcjami w toalecie.


Początkowo sądziłem, że to zbyteczne luksusy, że przesada, ale wystarczyło tylko jeden raz tego użyć po #srajzhejto, aby zdać sobie sprawę jak prymitywnie barbażyńskim jest społeczeństwo europejskie w kwestiach higieny. Już sobie wyobrażam co sobie muszą myśleć Japończycy podczas wyjazdów turystycznych. Europa dla nich jest pewnie tym czym dla nas kraje trzeciego świata, gdzie dwójkę wali się do dołu, a papier wyrzuca do wiaderka.


Eleganckie podmywanie z przodu, z tyłu, mocniej, słabiej i pupcia tak czysta, że możnaby z niej jeść.


Wstydliwe odgłosy? Zapuszczasz nutkę i po chwili rozlega się szum wodospadu.


Tylko czyszczenie różdżki okazało się małym rozczarowaniem, bo to jedynie przepłukanie tej dyszy psikającej wodą.


Po powrocie szukam kibla w stylu japońskim do domu, bo powrót do samego papieru wydaje się wręcz upodleniem.

56dc94f1-d52b-44a6-b4d8-2b4904a231a3

@Spleen W PL na pewno roca oferuje takie luksusy W ofercie mają deski myjące, jak i toalety myjące - https://www.roca.pl/produkty/deski-myjace-multiclean . Sam zastanawiam się nad upgrade mojego kibla od dłuższego czasu, ale wstrzymam się jeszcze do tegorocznego wyjazdu do Japonii, aby na swoim dupsku przekonać się, czy jest mi to na pewni niezbędne


Można też taniej xiaomi, ale ja mam "standardowy" kibel z roca, więc kupując samą deskę, będę miał pewność, że będzie pasować. A jakieś xiaomi to może tu, czy tam wstawać i niezbyt estetycznie wyglądać.

Zaloguj się aby komentować

Jedna z fajniejszych rzeczy, jakie widziałem ostatnio w internetach.


Japoński artysta Shinrashinge (ur. 1993) jest znany ze swojej innowacyjnej „papierowej mangi”, w której pomysłowo przekształca zwykłe papierowe kubki w hipnotyzującą sztukę animowaną.


#ciekawostki #japonia #anime

Japończycy, chyba mają obsesje nad losowaniem niektórych rzeczy, do absurdalnej wręcz granicy perfekcji.

Tak AndżinSan, to jest super, bliskie perfekcji, piękne i skomplikowane!

Jesteś na dobrej drodze, popracuj nad tym jeszcze 5, może 10 lat i powinny być takie jak trzeba. Idealne!

@Taxidriver oni są bardzo cierpliwi i mają ogromny kult rzemiosła. Są goście którzy np. potrafią miesiąc ceramiczny czajniczek naprawiać. W ogóle jest bardzo dużo rękodzieła i jest cenione. Podobnie np. japońskie cosplaye sa jednymi z najlepiej dopracowanych na świecie.

Zaloguj się aby komentować

Chiński student musiał zostać dwukrotnie uratowany w ciągu 4 dni podczas wspinaczki na górę Fudżi w Japonii - za pierwszym razem wysłano po niego śmigłowiec ratunkowy po tym, jak utracił swoje raki na wysokości 3000 m n.p.m., natomiast 3 dni później wrócił po swoje rzeczy i ponownie musiał zostać uratowany z powodu choroby wysokościowej. Wszystko to w czasie, gdy szlaki wspinaczkowe na górę są zamknięte z powodu trudnych warunków (oficjalny sezon wspinaczkowy to lipiec-wrzesień).


https://www.bbc.com/news/articles/cn0w7xx0kk5o


#wiadomosciswiat #japonia #ludzietodebile

#owcacontent <- do blokowania moich wpisów

43527778-f490-4576-9b2d-93faf8cf3e60

@bojowonastawionaowca


To jest straszne jak ludzie idą w góry! Nie zdają sobie sprawy z zagrożenia! Ja wchodziłem w zeszłym roku na Giewont, lipiec, skwar, wszyscy w krótkich spodenkach, japonki, klapki, małe dzieci - koszmar! Ja jedyny byłem przygotowany: dwa czekany, raki, profesjonalna odzież, specjalistyczny mocno spłaszczony namiot (żeby opierał się wiatrom), butle z tlenem - najgorsze były te ich drwiące spojrzenia ignorantów. A przecież to GÓRY i wszystko może się zmienić w sekundę! Wejście podzieliłem na 4 dni, co paręset metrów obóz, aklimatyzacja, oczywiście poręczówki na każdym etapie i ostatniego dnia atak na szczyt. Co dzień rano znajdowałem w przedsionku mojego namiotu puszki po Coli i opakowania po chipsach! Przeklęci amatorzy! W końcu zdobyłem szczyt, zużyte butle zostawiłem w pod krzyżem w strefie śmierci, gdzie -o zgrozo! - spotkałem babcię z dwójką wnucząt! Schodziłem kolejne 4 dni, ale przeżyłem tę próbę umiejętności i charakteru. Pod koniec sierpnia planuję wejść na Kopiec Kościuszki, w stylu alpejskim - ale jak zobaczę turystów z dziećmi i watą cukrową, to dzwonię na policję!

Zaloguj się aby komentować

Izraelski turysta w Japonii poproszony o podpisanie deklaracji dotyczącej zbrodni wojennych w hotelu w Kioto


Według turysty formularz wymagał od niego oświadczenia, że nie popełnił zbrodni wojennych, w tym gwałtu i morderstwa.


Izraelski turysta podróżujący po Japonii powiedział, że hotel w Kioto poprosił go o podpisanie deklaracji, w której miał potwierdzić, że nie popełnił zbrodni wojennych podczas swojej służby wojskowej w Siłach Obronnych Izraela (IDF), jako warunku zameldowania.


[...]


„To niedorzeczne i absurdalne” — powiedział. „Powiedziałem mu, że nie zabijamy kobiet i dzieci. Dlaczego mielibyśmy to robić?”


Izraelczyk początkowo odmówił podpisania dokumentu, mówiąc recepcjoniście, że nie chce „wchodzić w politykę”. Pracownik hotelu poinformował go jednak, że wszyscy izraelscy i rosyjscy goście muszą podpisać taką deklarację.


„Ostatecznie zdecydowałem się ją podpisać, bo nie mam nic do ukrycia” — powiedział. „To prawdziwe stwierdzenie. Nie popełniłem żadnych zbrodni wojennych, a izraelscy żołnierze nie popełniają zbrodni wojennych. Podpisałem, bo nie chciałem robić problemu, i bo ten formularz nic nie znaczy.”


[...]


Gubernator Kioto poinformował ambasadora Izraela, że sprawa została przekazana władzom miejskim Kioto, które wysłały urzędnika do hotelu w celu zbadania incydentu pod kątem podejrzenia naruszenia przepisów dotyczących prowadzenia działalności hotelarskiej.


W odpowiedzi dla Ynet, kierownik hotelu powiedział:

„Nie uważam, że to absurdalne. W waszym kraju obowiązkowa jest służba wojskowa. Od czasu, gdy Izrael rozpoczął operację wojskową w Gazie w październiku 2023 roku, nie wiemy, kto mógł być zaangażowany, ponieważ młodzi Izraelczycy są zobowiązani do odbycia służby wojskowej."


"Nie możemy rozróżniać naszych gości. W każdym razie uważamy, że mamy prawo wiedzieć, kogo gościmy w naszym hotelu. Ten krok miał również na celu zagwarantowanie naszego bezpieczeństwa.”


https://www.tbsnews.net/world/israeli-tourist-japan-asked-sign-war-crimes-declaration-kyoto-hotel-1128336


#izrael #palestyna #japonia

8400bcfe-3865-4b25-bced-0fd5e717c34e

@lurker_z_internetu Myślę, że osoby która wymagała takiego oświadczenia mogło wtedy (tj. 80 lat temu) nie być na świecie, i trudno ją obwiniać o zbrodnie dokonane przez innych ludzi.

@hejtooszukuje tylko po co ma to oglądać? Jeśli twój pradziadek coś robił to ty za to odpowiadasz? Skąd takie debilne podejście?

Mam nadzieję, że ci zbrodniarze w końcu zapłacą za to co zrobili, nieważne w którym kraju będą i będą ścigani jak zwierzęta. Smutne, że tak po prostu pozwala się im podróżować po świecie.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@bojowonastawionaowca Historyczne, jeżeli z polskich nie ma to angielskie też mogą być o ile są dostępne gdziekolwiek w papierze(a kysz ekranie!)

@bojowonastawionaowca Z twoich linków trafiłem na książki historyczne Eiji Yoshikawy którego seria książek Musashi ukazała się w języku polskim. Są to co prawda powieści fabularne ale dobrze osadzone w realiach historycznych. Mamy sukces!

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@mencio wczoraj przybyłem, kto wie, może się miniemy na ulicy, nie wiedząc tego, że właśnie to był współhejtowicz?

5de0da22-5e4a-458f-b5e6-fa9f37c8eb7e

Zaloguj się aby komentować