Gram sobie w Warlords Battlecry 2 #staregry, a że jestem trochę hardkorowym graczem to gram na prawie-najtrudniejszym poziomie trudności. Ma to swoje konsekwencje, przeciwnicy się mnożą jak mrufki, ale takie wściekłe, więc trzeba sobie pomagać okazjonalnymi atakami na jego bazę, żeby kontrolować populację. W tym celu niezbędni są dla mnie biali magowie, bo potrafią leczyć. Ale ale, co jest, mam glicza i chociaż czar leczenia jest rzucony, zdrowie nie przybywa. No zdarza się, wyłączam i włączam grę, a glicz jest nadal xD
Okazuje się, że w internecie ktoś też miał taki problem i opisał, że komputer nie był wyłączany 3 tygodnie, i reset komputera pomógł xD
No ja też od wieków nie wyłączałem swojej stacjonarki, tylko ją wprowadzam w uśpienie xD
To niesamowite, jak ostatnio więcej czasu spedzam na małych innowacyjnych gierkach indie, a nie na wielkich oklepanych w kółko to samo część 8 albo 9 tego samego.
Mieliśmy niedawno budowanie w pinballu w Pit x Ball, a teraz jeszcze bardziej rozbudowane budowanie w grze roguelike Tetris połączony z Cywilizacją ?!? w Drop Duchy.
Tetris jest tutaj bazą, która została świetnie rozbudowana, tak że czacha dymi. Samo spadanie klocków jest bardzo powolne, można nawet cofnąć go na samą górę i spokojnie dalej myśleć, więc element zręcznościowy został usunięty.
A myśleć jest o czym, bo każdy klocek to jakiś teren lub budynek. Terenów mamy na planszy zwykle trzy z następujących: łąki, lasy, góry, rzeki (jeziora) i pustkowia. Oprócz pustkowi każdy teren daje nam jakieś zasoby: jedzenie, drewno, kamień lub pieniądze. Żeby było weselej oczywiście teren można zmieniać budynkami: las wykarczować do łąki, a łąkę zasiać aby była polem. Zebrane zasoby wykorzystujemy aby polepszać statystyki naszych budynków.
Byłoby wszystko prosto, ale oczywiście jest przeciwnik i walka z nim. Oprócz budynków produkcyjnych są budynki wojskowe nasze i przeciwnika. Każde z nich ma jeden z trzech rodzajów wojsk w środku i dodatkowe rekrutacje za spełnienie warunków: np. +5 wojska za każde pole gór obok i +20 ekstra jeśli jest całkowicie otoczone górami. Staramy się więc spełnić warunki naszych budynków i jak najmniej warunków budynków przeciwnika: nasza skalna twierdza w górach, a jego na łące.
Po zapełnieniu całej planszy (linie nie znikają po zapełnieniu, tylko zbierają zasoby), zaczyna się walka.
Tutaj też jest trochę kombinowania, bo wojsk są 3 rodzaje które pokonują się w ramach kamień papier nożyce. Walka równych sobie jest 1:1 tzn jedna grupa jest odejmowana od drugiej (jeśli 50 łuczników atakuje grupę 40 łuczników wroga, to po walce zostanie ich tylko 10), to atakując rodzaj silniejszy tracimy 33% więcej, lub słabszą zabijamy 33% więcej.
Dodawanie do siebie różnych grup powoduje zmiany rodzaju wojska wg konkretnych reguł, więc trzeba trochę pokombinować i liczyć w głowie, tak aby optymalnie zaatakować. Można dzięki temu wygrać mając mniej liczebne siły, albo zwiększyc swój bonus za wojska na koniec planszy.
Wspominałem że jeszcze mamy pasywne karty zwiększające nasze możliwości, oraz specjalne zdolności zmieniania klocków? No to są
Tytuł: Fallout: New Vegas Developer: Obsidian Entertainment Wydawca: Bethesda Softworks Rok wydania: 2010 Gatunek: RPG, Akcja Użyta platforma: PC Czas do ukończenia: 102h 33m Ocena: 7.5/10
Wreszcie po tylu latach i słyszeniu tylu zachwytów udało mi się wreszcie wyrobić własną opinie na temat tego legendarnego Fallouta, przez wielu uważanych za tego jedynego udanego w 3D, tego, który kontynuował dziedzictwo oryginały, a nie jakąś tam bluźnierczość Bethesdy. No i powiem wam, że moim zdaniem to tak średnio było, tak średnio bym rzekł.
Ale od początku - 200 lat po tym jak na ziemię spadły bomby i obróciły planetę w pustkowie Kurier dostaje misje dostarczenia paczki do kasyna Lucky 38. Podczas dostawy zostaje napadnięty, postrzelony 2 razy w głowę i pochowany w płytkim grobie, z którego wydobywa go Securitron Victor. Po załataniu nas i postawieniu na nogi przez Doktora Michta nasza postać zaczyna swoją podróż przez pustynie Mojavi w pogoni za naszymi niedoszłymi katami. Nie wiemy jeszcze, że właśnie teraz rozstrzygną się losy powstających z kolan cywilizacji...
Jeżeli chodzi o fabułę to ta jest dobra, miejscami nawet bardzo - dostajemy zwariowane uniwersum Fallouta i to my kształtujemy realną politykę pustkowi. Co trochę jest niedorzeczne, że jeden kurier decyduje o losach imperium, ale to mnie aż tak nie bolało jak inne rzeczy, do których przejdę potem. Świat w którym się poruszamy ma swoją historię i wcale nie chodzi mi tutaj o kilka głowic, które spadło 200 lat temu. Poznajemy więc Legion Cezara - zbieraninę plemion, które odtwarza estetykę imperium rzymskiego i którego trasę znaczą ukrzyżowani przeciwnicy. Mamy też Republikę Nowej Kalifornii - rosnące imperium, które trawione jest przez biurokrację i korpucję. Są też gracze nieoczywiści, tacy jak Pan House - multimilioner z czasów przed upadkiem, który chce ocalić ludzkość, jako koncepcje, a nie konkretnych ludzi, oraz Yes Man - securitron, który jest zawsze na tak i proponuje nam utworzenie niepodległego Vegas.
Sam główny wątek jest ok - bez szału, zabrakło moim zdaniem trochę epickości albo lepiej poprowadzonej gry politycznej. Ktoś mi zaraz zarzuci, że jak to? przecież musimy wybierać między frakcjami. Problem polega na tym, że to nie jest poziom drugiego Wiedźmina, gdzie dostajemy zupełnie inną ścieżkę questów w zależności od wyborów. Tutaj wiele questów frakcyjnych polegało na tym samym - rozwiąż sprawę Boomersów, Omerty, UltraLux, Housea. Zresztą. 90h gry robiłem questy poboczne, wątek główny dla 4 różnych frakcji (bo chciałem powbijać achievmenty oraz poznać inną stronę historii) zajął ok. 10h tylko, bo już wszystkie wątki poboczne miałem rozwiązane w ramach zadań pobocznych.
Jeżeli chodzi o zadania poboczne to mamy tutaj wiele dobrych, ale brakuje jakiegoś wybitnego, takiego, które zapisze się na dłużej w pamięci (jak np. wątek Peralezów z CP czy też losy Krwawego Barona). Na plus na pewno warto zaznaczyć to, że wiele kwestii można rozwiązać dyplomatycznie, co nie było tak oczywiste w F3. Pozwolę sobie tutaj też wspomnieć o DLCekach - każdy z nich miał coś świetnego w sobie i jednocześnie coś odpychającego. Najbardziej mi się podobało Dead Money - wątek skażonego kasyna, które nigdy nie zostało otwarte i teraz jest nawiedzone przez duchy, a my z bandą musimy zrobić na nie napad jest super. Szkoda tylko, że sam dodatek jest krótki i tylko jako one-time event. Old world blues oferuje nam największą piaskownice i mnóstwo nowych narzędzi, a jednocześnie praktycznie do samego końca uważałem go za najgłupszy fabularnie, a gdybym antagonistę zabił zamiast z nim porozmawiał to pewnie nadal miałbym o nim złe zdanie. Honest Hearts zabiera nas do Zionu i oferuję chyba najlepszą historie opowiedzianą środowiskiem (Randall Clark) i możliwość poznania Burning Mana wiele wnosi lorowo do świata, jednocześnie ma tak słabą rozgrywkę, że szkoda strzępić ryja. No i jeszcze zostaje Lonesome Road - fajny, dobrze zarysowany antagonista, ciekawy świat i historia. Dodatek chyba z najmniejszą ilością wad.
Skoro znamy już moją opinie o tym co było najlepsze w tej grze to przejdzmy do tego co jest najgorsze - stan techniczny. Z tych 102h jestem przekonany, że z 7h poświęciłem na walkę ze stanem technicznym. I mówimy tutaj już o połatanej przez fanów wersji. Niejednokrotnie gra się zacinąła i trafiała do wiecznego ładowania przy przechodzeniu między lokacjami. A tutaj nawet do namiotu się wchodzi przez drzwi xD Crush do windowsa zdarzał się bardzo często, przez co szybko nauczyłem się, że quick save to mój najwierniejszy towarzysz w tej grze. Dodajmy do tego przenikające tekstury, wpadanie w mape przy skakaniu, niewidzialne ściany (nie na każdą górę, którą widzimy można wejść, to nie Bethesda), przeciwnicy, którzy potrafią się teleportować do Ciebie i z tego wszystkiego wychodzi nam, że można się wkurwić. Przez jakiś czas grałem w niezmodowaną wersję, bo chciałem zaznać oryginalnego doświadczenia, ale nie szło. Połatana gra działała lepiej, ale nadal moja eks była bardziej stabilna emocjonalnie niż FNV.
Mógłbym osobny segment poświęcić na głupoty tego świata, ale już i tak naprodukowałem się więcej niż przez cały dzisiejszy dzień w pracy, także sobie odpuszczę. Może na dniach pozbieram swoje luźne przemyślenia odnośnie uniwersum i je wrzucę na #fallout .
Grę skończyłem na 90% - odhaczyłem wszystkie dostępne side questy (chyba, że coś się wzajemnie wykluczało, jak np. quest Cassidy i Van Graafów), zdecydowaną większość (77%) nieoznaczonych questów oraz wszystkie wątki główne dla 4 frakcji. Z achievmentów została mi gra na hardcorze i kilka pomniejszych, których najzwyczajniej w świecie nie chcę mi się robić. W związku z tym nie planuje już nigdy wrócić do NV. Ale może kiedyś mi się odwidzi, bo grając teraz w Vegas zapragnąłem wrócić na Pustkowia Waszyngtonu, o których mówiłem kiedyś dokładnie to samo. Także cytując klasyka - we will see what time will tell.
Czy polecam? Tak, ale jeżeli nie grałeś w to wcześniej i nie będziesz pasażerem pociagu nostalgii to pohamuj swoje oczekiwania, żeby się nie zawieźć.
Dopiero co skończyłem NV, ale grając na Xbox. Wszystko fajnie, tylko dlaczego ten świat jest taki rozwalony i zasyfiony? Wszędzie walają się śmieci, gruz i inne dziadostwo. Rozumiem, wojna i te sprawy, ale przez 200 lat gruzu nie usunęli?
Czekacie na premierę konkretnej gry (bądź gier) z 2026 roku z zamiarem zakupu? Ostatnio sprawdziłem co ma wyjść i prawdopodobnie będę celował tylko w nową Forzę. Według was istnieje premiera w tym roku warta śledzenia? Pomijam GTA 6, bo na PC jak to się mówi, nie dla psa kiełbasa ( ͡° ʖ̯ ͡°)
Chętnie zagram w nową Forze bo podobały mi się poprzednie części oraz interesuje się Japonią ale totalnie nie widzę sensu jej zakupu bo będzie można ograć ją za ułamek ceny w GamePassie. Nie jestem aż takim fanatykiem tej serii więc wystarczy mi miesiąc abonamentu na ogranie jej.
A co do innych gier to jako że jestem fanem soulslike to w sumie w tym roku gry na które czekałem już wyszły, mowa o Nioh 3 oraz Code Vein II. Ale obie kupie jak już będą na jakiś dużych promocjach. Jedynie jeszcze Lords of the Fallen 2 nie wyszło z podobnych gier.
Oglądałem jakieś zestawienie 25 gier Factorio like I z tego 10 to early accessy a reszta to update do ust wijących gier (w tym część też w early access). Jak się wydawcy nie nauczą wydawać pełnych gier po bożemu to niech się nie dziwią że większość ludzi kupuje gry z zeszłej dekady.
Skrzynka-grymuar z czaszkami i mackami oraz inne podobne skrzyneczki z mojej mikropracowni polecają się jako prezenty dla miłośników #rpg i nie tylko
Tradycyjnie drewno zdobione w technice mixed media, z grafiką nakładaną w technice decoupage, ręcznie formowanymi i malowanymi detalami wypukłymi z naturalnej glinki, wzorami z pasty szklistej i imitacjami stron, okuć i zwięzów, dzięki którym skrzynka wygląda jak prawdziwa księga. W centrum oko pod szklanym kaboszonem.
Wnętrze wieczka zdobione grafiką i wypukłym motywem, środek podzielony przegródkami i wyklejony na dnie czarnym filcem. Z przodu metalowe zapięcie. W grafikę wkomponowałam fragmenty oryginalnego średniowiecznego grymuaru dla lepszego klimatu. Wymiary skrzynki z zewnątrz: ok. 22,5 x 17 x 4,5 cm.
Skrzyneczka jest dostępna tutaj , a inne moje pudełka dostępne od ręki - tutaj . Więcej moich prac do obejrzenia jak zawsze na tagu #apaturiart
Sąsiedzi z piekła rodem. Była to oryginalna gierka. Wbijałeś do domu znienawidzonego sąsiada, który ci dokuczał i gameplay obejmował robienie mu psikusów, by dostawał białej goraczki. Zapychanie kibla, poślizg na mydle, zepsute jajko w mikrofali, pinezki na krzesło. Wtedy sąsiad robił się czerwony i wrzeszczał. Można było nieźle skiskąć podczas grania. Grał ktoś?
Dostałem to na prezent od rodziców jak byłem mały, ale pamiętam że ta gra się robiła strasznie skomplikowana w późniejszych etapach i nigdy nie potrafiłem jej ukończyć. Zwłaszcza dwójki. Nie podobało mi się, że później większość psikusów wymagało precyzyjnego zrobienia w odpowiedniej kolejności i samodzielne odkrywanie jej było bardzo męczące.
@DungeonFighter Świetna gra, co jakiś czas lubię do niej wracać - szczególnie, że na Steamie jest odświeżona wersja i 2 części w jednej grze, co jest na plus.
Tytuł: Cyberpunk 2077 Developer: CD Projekt RED Wydawca: CD Projekt Rok wydania: 2020 Gatunek: RPG, Akcja Użyta platforma: PlayStation 5 Czas do ukończenia: Ukończon ale nie do końca Ocena: 9.5/10
"It’s a danger pretty here in Night City"
Tak sobię teraz nucę tą piosenkę, po zakończeniu mojej obecnej przygody. Chciałem sobie dzisiaj pokręcić się tylko po mieście, ostatecznie kupiłem wszystkie dostępne samochody a później finał. Kocham tą grę za to jakie emocje u mnie wywołuje. 3 razy ją kończyłem i za każdym razem finał robi na mnie wrażenie. V to dla mnie jeden/jedna z najlepszych protagonistów, Silverhend to idealne dupek którego nie umiem nie lubić. Fabuła jest mistrzowska, niby jest od zera do legendy, ale to też nie do końca, V nie ratuje świata, V nie jest rycerzem w lśniącej zbroi, tylko szarakiem mającym swoje problemy i za dlatego tak łatwo się wczuć w niego. Piszę o męskim bo akurat taką postacią tym razem grałem. Kobieca V myślę, że jest jeszcze lepiej zagrana a jedna jej k⁎⁎wa jest moim zdaniem najpiękniejszą k⁎⁎wą w całym showbiznesie. Wracając do utożsamiania się z V to bardzo też dobrze, że jest perspektywa pierwszej osoby, po prostu w tej grze 3 osoba nie wywołała by takich reakcji na wydarzenia, kto grał ten wie o czym mówię.
Odejmuję pół punktu bo jednak czasem zdarzają się bugi (grałem na premierę na PC i wtedy byłem zdziwiony że jest afera, bo miałem ich mała ilość).
Historia świetna, muzyka świetna, postacie drugoplanowe bardzo dobrze napisane, aż żal, że to nie prawdziwi ludzie. Mają swoje motywacje. A to najlepiej widać w dodatku Widmo Wolności, który jest mega dobry. Redzi po prostu potrafią stworzyć fabułę wgniatającą w fotel. Czasem widzę porównania CP do GTA i że gwiazdy roka zrobiły w 5 lepszy świat. Może i tak, tylko, że oni nie robią dobrych opowieści (wyjątek RDR i GTA IV).
Jak na razie to to niebezpiecznie piękne Night City jest moim ulubionym miastem. Martwi mnie że w kontynuacje zagram kiery skreślę 5 krzyżyk a ja jeszcze 40 nie mam xD
Jeżeli ktoś nie grał to polecam, a może też kogoś namówię tym wpisem na przejście po początkowym rzuceniu tego w kąt, a może ktoś zagra ponownie i ponownie będzie miał ciarki na rękach.
"a thing of beauty - i know
will never fade away
what you did to me - i know
said what you had to say
but a thing of beauty"
@zjadacz_cebuli Ech, dwa razy do tego podchodziłem i musiałem z jakiegoś powodu przerwać na kilka tygodni, a potem to już nie pamiętałem nawet gdzie jestem ani co mam robić. Muszę w końcu to ukończyć ale nie chce mi się zaczynać od nowa znowu xD
@zjadacz_cebuli mi było strasznie żal, że wątek główny jest tak krótki. Brakowało mi jakieś dodatkowe 2h-3h zabawy.
Sam prolog mógłby być poprowadzony inaczej, szkoda, że są scenki przerywnikowe bo nie mamy czasu przywiązać się do Jackiego a później nie czułem stawki.
Misje poboczne są różnorodne, ciekawe. Mam zastrzerzenie co do miasta, które architektonicznie jest piękne ale ten ogrom powoduje momentami duże uczucie pustki. Więcej real time eventów by się przydało.
Najbardziej mnie zabolało w grze to, że moje wybory nie mają takiego wpływu na otwarty świat, jego interakcje ze mną a same zakończenie to kilka dialogów.
Tym w czym gra wysoko stoi to muzyka, radia w grze, grafika, postacie i dialogi, które są świetne i ukazują to co jest brutalne w świecie technokracji i rozwoju modyfikacji ciała. Mam nadzieje, że w konytuacji to poprawią, nawet kosztem trochę mniejszego miasta ale większej w nim aktywności i nacisk na akcenty RPG bo o storytelling od CDP się nie martwię bo to są mistrze.
Jak ktoś zaczyna grać w CP to polecam od razu z dodatkiem - wprowadza nowe drzewko, fabuła jest super uzupełnieniem, trzyma mocno za jaja i nie ma dobrych zakończeń jak to w NC. Dodatkowo otwiera nową ścieżkę zakończenia podstawki.
Unreal 5 się rozpowszechnia to i mniejsze studia mogą robić gry, które ładniej wyglądają. Ale dobra fabuła i przekonywujące postacie to inna bajka. Ale z tego co tu słyszałem, chcą kłaść nacisk właśnie na imersję i "narrative depth". Trzymam kciuki!
@enkamayo zgadzam się pod tym kątem UE jest spoko. Niektóre asstey wydają się generyczne i gry wyglądają podobnie ale ja również wolę postacie, ich motywacje, przemianę i fabułę do tego mechaniki w grze od samej grafiki.
Szanuję Was Tomeczki, więc znowu przychodzę z prośbą o polecajkę. Tym razem chciałbym z Waszą pomocą stworzyć listę "formatywnych dzieł kultury" które kolektywnie uważamy że warto polecić do analizy albo spróbowania młodym chłopakom, żeby mieli z czego wyrosnąć na ludzi. Myślę bardziej o płycie "Kilka numerów o czymś" niż "Panu Tadeuszu". O kontrybucję w społeczności typu klan gry MMO a nie wolontariat w schronisku.
Film - Na zachodzie bez zmian
Serial - Ted Lasso lub The office (niby komedie, ale dzięki wielowymiarowym postaciom jednak głębsze dzieła)
Książka - Kwantechizm 2.0
Muzyka - Łona - Miej wątpliwość
@wombatDaiquiri z filmów mogę polecić "kidulthood" i drugą część "adulthood" bardzo fajnie pokazuje, ze wszystko co robimy ma konsekwencje, szczególnie gowniakom, którzy myślą, ze są Panami Świata. Polecam poszukać i obejrzeć, kiedyś był ciężko dostępny.