Było fantastycznie, było klimatycznie i było dokładnie tak, jak powinien wyglądać dobry konwent - dużo ludzi, dużo pasji i zdecydowanie za dużo rzeczy, które muszą dołączyć do kolekcji. Dzięki za wszystkie odwiedziny, miłe słowa i wspólne RPG-owe zajawki
Do zobaczenia na kolejnych przygodach! Czyli już niedługo, bo na Scyzorykonie w najbliższy weekend (25 - 26 lipca)!
Czy takie guwno kierunki jak filozofia i europeistyka mogły zostać stworzone przez korporacje? Żeby było dużo ludzi do podawania kanapek w makdonaldach ale byli dostatecznie inteligentni żeby nie wkładać łap do gotowanego oleju?
I żeby było dość kobiet do liczenia prostych pierdół w korpo za drobne?
@aerthevist to chyba powstało tylko na kanwie hurra optymizmu bycia nowym w UE. Serio, żadnego innego powodu nie widzę, może ktoś coś to bardzo chętnie się dowiem. Nawet teraz nie ironizuję.
@NiebieskiSzpadelNihilizmu znajomi studiowali. Z tego co pamiętam to europeistyka była podpięta pod wydziały prawa i administracji, w programie faktycznie było dużo przedmiotów prawnych, poza tym mieli więcej lektoratów z języków obcych i jakieś przedmioty powyciągane z politologii.
Na filozofii opiera się prawo I nasze systemy wartości, często też filozofia analityczna wraz z matematyka dała budulce pod systemy AI, metodę naukowa etc.
No ale to jest typowo ograniczone spojrzenie na świat jakiegoś zapewne polibudziaka (Sam byłem na politechnice również jakby co)
@maly_ludek_lego guwnokierunek bo nie jest przydatna do niczego innego niż dyskusje. Nie ma żadnych fabryk gdzie się produkuje filozofię ani sie nią nie najesz.
@SaucissonBorderline jest kapitalny, ta woda to się gotuje dosłownie sekundy a nie minuty. Jeszcze tylko muszę dorwać mały kartusz Meva, teraz wziąłem najbardziej opłacalne, ale Meva z tego co piszą w opiniach bodajże na allegro wchodzi w kubek 400ml z Decathlonu.
@jedzczarnekoty o widzisz, to dobre cacko
Jak mnie najdzie na klasyczne sezonowe "odświeżenie" szpeju wyprawowego to wiem w co celować
póki co nawet namiotu na dach nie wrzuciłem...
Klasyczny kryminał Anneke - bardzo dobrze się czyta, styl fajny, bohaterowie całkiem też, ale potem na końcu niedosyt z tego, jak się wszystko rozwiązało. Nie że jest źle, ale jakoś brak satysfkacji. Plot twist z tych mało szokujących, trochę na poziomie dramy na wykopie niż wielkich skandali.
Wydawnictwo Olesiejuk zapowiada następną powieść dla dorosłych z trzeciej fazy Wielkiej Republiki. "Pokusy Mocy" Tessy Gratton zaplanowano na 26 sierpnia 2026 roku. Wydanie w miękkiej oprawie ma 544 strony, w cenie detalicznej 54,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
ZJEDNOCZENI JEDI PRZYGOTOWUJĄ SIĘ DO KONTRATAKU NA BEZLITOSNYCH NIHILÓW W EKSCYTUJĄCEJ KONTYNUACJI WYDARZEŃ Z KSIĄŻKI STAR WARS. WIELKA REPUBLIKA. OKO CIEMNOŚCI
Przez ponad rok mistrzowie Jedi Avar Kriss i Elzar Mann byli rozdzieleni przez Wał Burzowy Nihilów. Po brawurowej ucieczce Avar ze Strefy Okluzji bliscy sobie Jedi ponownie się spotykają. Jednak choć kres rozłąki powinien budzić w nich radość i ulgę, oboje odczuwają głęboki smutek i gorycz, wywołane poczuciem klęski: nie zdołali ochronić galaktyki przez zagrożeniem ze strony Nihilów.
Avar i Elzar starają się zmobilizować siły zakonu Jedi i Republiki, głęboko wierząc w słuszność służby światłu i życiu. Wspólnie prowadzą brawurową misję w przestrzeni Nihilów, aby wyzwolić planetę Naboo i przekazać istotom uwięzionym za Wałem Burzowym przesłanie: Jedi nigdy nie opuszczają nikogo w potrzebie. Teraz, gdy los ponownie skrzyżował ze sobą ich ścieżki, ta dwójka nie może już dłużej zaprzeczać istnieniu między nimi szczególnej więzi, która od zawsze ich łączyła i czyniła silniejszymi.
Gdy Avar i Elzar w końcu godzą się ze swoimi prawdziwymi pragnieniami, umocnieni poczuciem nowego celu opracowują plan, który ma raz na zawsze położyć kres konfliktowi z Nihilami. Wspierani przez rycerzy Jedi – Bella Zettifara, Burryagę i Vernestrę Rwoh, rozpoczynają polowanie na Marchiona Ro. Jednak aby odnaleźć tego niebezpiecznego przywódcę Nihilów, Jedi będą musieli stawić czoła bezimiennym koszmarom, których do tej pory nic nie zdołało powstrzymać…
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
@Ten_koles_od_bialego_psa Cholernie chciałbym się przejechać G-klasą z takiego okresu. Ciekawi mnie, jak dużo to ma wspólnego z traktorem z lat 80tych, którym miałem okazję jeździć ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@Aksal89 niewiele, jeździłem tą 84 kuce z 1980-1988 w Pilsku jak budowali kolejkę. Muł i traktor wszystko blaszane. Ale frajda mega! Ta generacja ze zdjęcia to już cywilna, nie trzeszczy i nie trzepie ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
@Ten_koles_od_bialego_psa No właśnie ja jeździłem kilka razy Gelendą z 1983 roku, to był masakryczny traktor i jakoś nie umiem sobie wyobrazić, jak coś wyglądającego praktycznie identycznie (w środku też) miałoby być bardziej cywilizowane ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Moja zona doslownie budzi sie z za⁎⁎⁎⁎⁎tymi pytaniami, chociaz ostatnio ma to rzadziej. Np. Zanim jeszcze bylanw ciazy budzila sie w srodku nocy i pytala gdzie jest dziecko xD
Cieszę się bo ostatnio wróciła mi zajawka na rower, ogólnie miałem dziś przemyślenie że karbonowa szosa nie dawała mi tyle frajdy co ten trekking kupiony za 250zl ( miało nie być szkoda jak mi ukradną spod dworca), bo nie boję się wjechać w pole ani skakać po krawężnikach, mijałem po drodze sklep firmowy browaru amber (chyba świeżo otwarty) a że było grubo po południu (12:05) to pomyślałem że wypije sobie jakieś małe piwo bez alko a że nie było no to trudno, wziąłem smakowe bardzo podobała mi się dzisiejsza wycieczka, jutro chyba zdobie to co planuje od dawna, wsiądę rano w pociąg i wysiądę gdzieś pojeździć rowerem. Pozdrawiam , miłego dnia #rowerowehejto #polskapowiatowa
Dobra ta Marakuja? Ja mam ostatnio schizę na Manufakturę Piwną Miodowe z Pomarańczą. Ło matko jak to wchodzi, jak jest ciepło. Jak jest tak jak dziś to też.
Do sięgnięcia po 1 tom serii zachęciła mnie zapowiedź premiery 3 tomu, która ma mieć miejsce za około 2 tygodnie.
Przyznam, że po "Rzekach Londynu" spodziewałem się trochę więcej. Sam pomysł na połączenie kryminału z urban fantasy jest naprawdę świetny. Główny bohater, młody policjant Peter Grant, podczas zabezpieczania miejsca zbrodni przesłuchuje... ducha. To wydarzenie sprawia, że trafia pod skrzydła inspektora Thomasa Nightingale'a – ostatniego angielskiego czarodzieja-policjanta zajmującego się sprawami, których zwykłe wydziały Scotland Yardu nie potrafią wyjaśnić. Od tego momentu Peter uczy się magii, poznaje ukryty świat Londynu zamieszkiwany przez duchy, bóstwa rzek i inne nadprzyrodzone istoty, jednocześnie próbując rozwiązać sprawę serii brutalnych morderstw powiązanych z tajemniczym Panem Punchem. Sam zarys fabuły brzmi naprawdę intrygująco i właśnie dlatego miałem wobec tej książki spore oczekiwania.
Największym problemem okazało się jednak wykonanie. Przez dużą część książki miałem wrażenie, że autor bardziej skupia się na przedstawianiu zasad funkcjonowania magicznego Londynu (a i to wychodzi mu słabo) niż na prowadzeniu samej historii. Kolejne elementy świata są ciekawe - personifikacje londyńskich rzek, magia oparta na nauce czy policyjne podejście do zjawisk nadprzyrodzonych naprawdę mają potencjał, ale sama intryga kryminalna często schodzi na dalszy plan. Tempo jest nierówne, pojawia się sporo dygresji i momentami trudno poczuć, że fabuła rzeczywiście zmierza do jakiegoś konkretnego celu. Dopiero pod koniec książka wyraźnie przyspiesza, ale dla mnie było to trochę za późno.
Jeśli chodzi o bohaterów, również pozostał pewien niedosyt. Peter Grant jest sympatycznym protagonistą i jego droga od zwykłego posterunkowego do ucznia Nightingale'a zapowiada się interesująco, jednak w pierwszym tomie nie zdążyłem się z nim mocniej zżyć. Thomas Nightingale to chyba najciekawsza postać całej książki - tajemniczy, opanowany i sprawiający wrażenie człowieka, który wie znacznie więcej, niż mówi. Szkoda tylko, że autor nie poświęca mu więcej uwagi. Podobnie jest z postaciami trzecioplanowymi. Każda z nich ma potencjał, ale na razie bardziej zapowiada przyszłe wydarzenia, niż rzeczywiście odgrywa dużą rolę w tej historii.
Mimo wszystko nie żałuję czasu spędzonego z tą książką. Świat ma spory potencjał i widać, że autor stworzył fundament pod dłuższą serię. Jestem jednak trochę zawiedziony tym pierwszym tomem. Liczę, że kolejne części rozwiną się nie tylko pod względem bohaterów, ale również samej historii. Bo na razie "Rzeki Londynu" bardziej sprawiają wrażenie długiego wprowadzenia do uniwersum niż samodzielnej, w pełni satysfakcjonującej opowieści. A potencjał jest tu zdecydowanie większy niż to, co udało się pokazać w pierwszym tomie.
Uznałem że chce dodać jakąś ręcznie robioną część do mojej klawiatury. Najprostsze wydawały się podpórki pod nadgarstki. Wziąłem więc kawałek spałka, wyciosałem klinami coś na kształt deski, potem obróbka, żywicowanie pęknięć, olejowanie powierzchni, dłutowanie mocowania... i oto jest.
Skoro klawiatura nazywa się ZSA Moonlander, to w mojej wersji będzie to... Woodlander
Olejowosk okazał się mega przyjemny w dotyku po wychnięciu.