#filozofia

37
834

Prawda o Rzezi Wołyńskiej jest potrzebna nawet bardziej Ukrainie niż Polsce


To zdumiewające, że postawić w sprawie ludobójstwa sprawy jasno nie chce nawet Prezydent Zelensky, którego przodkowie, gdyby tylko trafili na Wołyń ’43 roku wpadliby pod siekiery nawet szybciej niż Polacy.


Zelensky jest z pochodzenia Żydem, a to właśnie ten naród trafił pod buta ukraińskich nacjonalistów jeszcze zanim zaczęły płonąć wsie na Wołyniu. Spontaniczne pogromy rozpoczęły się już latem 1941 roku, niemal od razu po odejściu wojsk sowieckich. Zresztą jeżeli jacyś się ostali, to podczas masakr wołyńskich również zginęli.


Ale żydowskie korzenie – obok polskich – to nie jedyne co dyskwalifikowało człowieka w oczach bandytów z OUN-B i UPA. Z rąk nacjonalistów zginęły tysiące „rodowitych” Ukraińców, których „zbrodnią” bywała choćby chęć ochrony polskich przyjaciół czy członków rodziny.


Już tylko ten fakt pokazuje, że potępienie zbrodniarzy nie oznacza potępienia narodu czy państwa ukraińskiego. Równie dobrze można mówić o tym, że brak tego potępienia jest napluciem na ten naród czy państwo patrząc przez pryzmat zabitych przez UPA Ukraińców.


Zdaję sobie sprawę, że Dostojewski to nie jest obecnie najbardziej ulubiony autor na Ukrainie, jednak mimo wszystko dobrze tam znany. Kto czytał „Zbrodnię i karę” ten doskonale wie, jaki w oczach rosyjskiego pisarza doniosły sens miała odpowiedzialność za grzechy. Dostojewski jasno wskazywał, że nad własną zbrodnią nie można przejść do porządku dziennego, albo wręcz relatywizować jej zło. Tytułowa kara była jedynym środkiem jaki pozwalał przywrócić Raskolnikowi jego własne człowieczeństwo.


Dostojewski – idąc w mocno wschodnim duchu – trochę odpłynął w kierunku gloryfikacji kary. Są jednak znacznie bardziej zachodnie wzorce.


Kościół do dziś dnia zamiast słowa „kara” posługuje się nazwą „pokuta”. Etymologicznie oznacza to „nawrócenie”. Wszyscy znamy słowa Jezusa na krzyżu „wybacz im ojcze bo nie wiedzą co czynią”, do klasyki filozofii przeszły też wywody Sokratesa, który dowodził, że większej krzywdy doświadczają jego oprawcy, niż on – choć to on przecież został skazany na śmierć.


To co dziś prawnicy nazwaliby prewencyjnymi funkcjami kary dominowało w antycznej i średniowiecznej myśli. Naturalnie trzeba też pamiętać o specyfice tamtych czasów – stąd kara śmierci mogła być uznana za „dobrą” dla skazanego, wszak skierowana była wobec ciała, a nie wobec nieśmiertelnej, jak uważano, duszy.


Uznanie, że w życiu każdego, czy to człowieka czy narodu były ciemne karty są warunkiem dobrego życia – teraz i w przyszłości. Karl Jaspers uważał winę za jedną z sytuacji granicznych – takich przed którymi żaden człowiek uciec nie może, a umiejętne radzenie sobie z nią było jego zdaniem podstawą dobrego życia i zdrowia psychicznego (Jaspers był psychiatrą).


Nikomu w Polsce nie przyszłoby do głowy bronić przed krytyką Dzierżyńskiego czy Bieruta, relatywizować ich zbrodnie czy uprawiać jakiś rodzaj whataboutismu. To co robimy to uznajemy, że owi nasi rodacy skrzywdzili wielu ludzi, nie stawiamy im pomników i poszukujemy pozytywnych wzorców w naszej historii. Bo te również są. W każdej historii – zbiorowej i indywidualnej.


Zadanie budowania własnej tożsamości może przybrać dwojaki charakter – negatywny poprzez obronę tego co się bronić nie da. Wmawianie sobie (bo przecież innym tego nie wmówią), że zło jest dobrem skończyć się może wyłącznie budowaniem paranoicznej twierdzy. Zresztą co tu dużo szukać przykładów: nie ma lepszego przykładu jak Rosja, gdzie wszyscy wokół są źli i się na biednych Moskali uwzięli. I tak niby od kilku stuleci.


Ale jest też ścieżka dobra i tu dosyć dobrym wzorem są Niemcy. Ścieżka w której postawili w centrum Berlina pomnik ofiar Holocaustu, w której Willy Brandt w milczeniu klęczał przed pomnikiem ofiar getta warszawskiego, czy taka gdzie niemal obowiązkowym punktem kadencji każdego niemieckiego prezydenta jest ukorzenie się na terenie niemieckiego obozu w Auschwitz.


Niech sobie Ukraina popatrzy gdzie są teraz Niemcy a gdzie jest Rosja. I sama sobie odpowie, czy była jakaś „tragedia wołyńska” czy raczej ludobójstwo dokonane przez ludzi, którzy ciągle niestety mają na Ukrainie pomniki i ulice. Zamordowanym refleksja i przeprosiny życia nie wrócą. Ocaleni i potomkowie bez refleksji i przeprosin żyli do tej pory i dalej przeżyją. Więc to nie o Polaków, drodzy bracia, chodzi. Tylko o Was.


PS1: można mnie znaleźć na FB, Instagramie i Hejto:

https://www.facebook.com/filozofiadlajanuszy

https://www.instagram.com/filozofiadlajanuszy/

https://www.hejto.pl/spolecznosc/filozofia-dla-januszy


PS2: można mi postawić kawę (tudzież piwo) na:

https://buycoffee.to/filozofiadlajanuszy


#filozofia #filozofiadlajanuszy #ukraina #wolyn

f758a071-22fa-4ac2-b58d-8633b81a7b20

Zaloguj się aby komentować

Ogólnie to nie uważam konfederacje za partie faszystowską. Uważam za to, że faszyzm mógłby skutecznie rozwiązać problem konfederacji. Brzmi jak żart, ale nie do końca. Polski publicysta i myśliciel konserwatywny, Tomasz Gabiś opublikował jakiś czas temu na swoim blogu dość ciekawy artykuł na temat Leo Straussa (link podam poniżej), konserwatywnego filozofa pochodzenia żydowskiego i miłośnika Carla Schmitta. Gabiś przytacza nam cytaty, które świadczą, że Strauss miał dość pozytywne zdanie o faszystowskich Włoszech, przed zbliżeniem się Mussoliniego z Hitlerem. Filozof ten opisywał faszyzm jako lekarstwo na rosnący w siłę nazizm. W przytaczanych cytatach wyraża on pogląd, że nie da się powstrzymać rosnącej w siłę skrajnej prawicy poprzez demokratyczne metody i autorytarne rządy jako mniejsze zło są dużo skuteczniejsze w radzeniu sobie z tym problemem. Lepsza bowiem jego zdaniem była oświeceniowa dyktatura niż krwawe rządy osób pokroju Hitlera. Dlatego i dziś sam zgadzam się z tezą, że silna władza skupiona w okół bardziej racjonalnej alternatywy byłaby wstanie powstrzymać pochód psychoprawicy gdyby ta urosła za bardzo w siłę. Nie uważam jednak by taka sytuacja byłaby obecnie potrzebna bo nie wierze żeby Konfederacja kiedykolwiek zaszła tak daleko.


Artykuł


#filozofia #polityka #bekazprawakow #konfederacja #antykapitalizm #revoltagainstmodernworld

03b2819d-3fa3-4a5b-be19-3675bc35d5c8

Zaloguj się aby komentować

#polityka  #spiskowywombat  #bekazpisu #jebacpis #pasta #filozofia


Wydaje mi się, że większość ludzi nie zadaje sobie za często pytania "skąd wiem, czy nie jestem pie⁎⁎⁎⁎⁎ięty". Dla mnie jednym z kluczowych wyznaczników jest postawienie się w pozycji osoby którą uważam za pie⁎⁎⁎⁎⁎iętą i wymyślenie jak musiałby działać świat, żebym nie uważał tego człowieka za pie⁎⁎⁎⁎⁎⁎ętego.


Podam przykład.


Podpisałem rozporządzenie, w którym ustanawiamy nowe dziedziny i dyscypliny, w tym biblistykę i nauki o rodzinie - powiedział w niedzielę szef MEiN Przemysław Czarnek podczas inauguracji nowego roku akademickiego 2022/2023 na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.


Źródło: https://bydgoszcz.tvp.pl/63959144/biblistyka-i-nauka-o-rodzinie-


Kiedy zgodziłbym się z osobą wygłaszającą ten postulat? Gdyby celem życia doczesnego było dostąpienie zbawienia, a prawda o tym jak tego dokonać ukryta byłaby w Biblii. Wtedy przekierowanie najtęższych umysłów na szukanie odpowiedzi jak dostąpić zbawienia byłoby absolutnie kluczowe.


A więc wydaje mi się, że jest to kwestia priorytetów.


"Zachód" zdaje się promować przyjemne życie doczesne dla każdego obywatela. Amerykanie dając wolność wyboru. "Laicka Europa" dając programy socjalne. Chiny zdają się cenić stabilność i próbując ją wytworzyć za pomocą kontroli państwa nad obywatelem. Rosjanie jak w Starych Dobrych Czasach idą ginąć za Wielkiego Przywódcę, bo nie wyobrażają sobie że mogliby decydować o Wielkich Sprawach Świata.


"Polacy" jako głosujący zdają się wierzyć w chrześcijaństwo tak dogmatycznie, że odrzucają w całości życie "tu i teraz" za obietnicę Raju po Godnej Śmierci. I łatwo się z tego śmiać w internecie. Ale nie na wiosce gdzie wnuki nie przyjeżdżają a samemu nie umie się korzystać z internetu. Sercem lokalnej społeczności i jedyną opcją by spotkać drugiego człowieka jest kościół.


Jeśli tak faktycznie jest, to przekonania Czarnka i głosy Polaków nie są ani trochę abstrakcyjne. Są w pełni umocowane w rzeczywistości. Biblistyka jest w rzeczy samej bardziej istotna niż medycyna, kultura, wolność słowa i wiele innych Postulatów Progresywnych. A już na pewno ważniejsza jest ochrona Środowiska Duchowego niż środowiska naturalnego.


Jeśli chcesz to zmienić, musisz trafić do tych ludzi i zmienić to jak patrzą na świat. A jeśli Ci aż tak nie zależy, to może mają rację?

Zaloguj się aby komentować

Work-life balance? Nie w tym świecie.


Ewentualne skrócenie czasu pracy w dzisiejszych realiach wydaje się atrakcyjne, jednak w rzeczywistości może oznaczać przejście z deszczu pod rynnę.


„Myślę, więc jestem”


400 lat temu Rene Descartes podsumował w ten sposób wynik swoich rozmyślań, tworząc najsłynniejszy chyba cytat w dziejach filozofii. Chodziło mu o to, że jego własne istnienie – w przeciwieństwie do istnienia czegokolwiek innego jest pewne i niepodważalne. Problem polega na tym, że nie do końca jest to prawda. Nie sposób jest bowiem wyobrazić sobie jakiegoś odciętego od świata „pana cogito” który jest jakąś substancją samą w sobie.


„Pan cogito” musi myśleć o czymś, działać w jakichś warunkach, przy użyciu czegoś. Abyśmy istnieli i mieli jakąś tożsamość musi istnieć świat zewnętrzny, w którym nasze istnienie się odznacza. Nie jesteśmy jakimś zawieszonym w próżni podmiotem lecz sumą tego co robimy i co tworzymy. A tak przynajmniej stwierdziliby Hegel, a za nim Marks.


Ten drugi uważał, że ścieżką przez którą każdy uzyskuje własną tożsamość jest praca. Ale nie każda praca. Takie znaczenie może mieć tylko praca w której człowiek przekształca świat według własnego zamysłu, czy do której - można nieco kościelnym językiem powiedzieć - „czuje powołanie”. Dobrym przykładem jest tu praca rzeźbiarza, choć osobiście mam poczucie takiego spełnienia po wykoszeniu mocno zapuszczonego trawnika. Marks uważał, że w warunkach ówczesnego kapitalizmu człowiek był od wyników swojej pracy wyobcowany. Robotnik który powiedzmy produkował śrubki robił to tylko dlatego, żeby mieć pieniądze, które z kolei przeznaczał na zaspokojenie swoich podstawowych biologicznych potrzeb. Same śrubki go w ogóle nie obchodziły – równie dobrze mógłby produkować nakrętki. A i z punktu widzenia producenta śrubek był tylko siłą roboczą, którą można było zastąpić kimś innym. Związek śrubki i robotnika był czysto przygodny. To nie miało nic wspólnego z realizacją własnego „ja”. W ten sposób człowiek był oderwany od swojego człowieczeństwa, bo większą część doby poświęcał na pracę, z którą nie czuł zupełnie żadnego związku, a pozostałą część czasu na regenerację.


Stąd więc logiczny wydawał się postulat socjalistów z przełomu XIX i XX wieku dotyczący ośmiogodzinnego czasu pracy. 8 godzin na pracę (utowarowioną), 8 godzin na regenerację i 8 godzin czasu wolnego.


Co to jednak znaczy czas wolny?


XIX wiecznym socjalistom wydawało się, że sam fakt uwolnienia robotnika z błędnego koła „praca w fabryce – sen – praca w fabryce” da przynajmniej początek jakiegoś oporu wobec urzeczowieniu człowieka, rzeczywistości w której człowiek jest postrzegany przez pryzmat zysków jakie może dostarczyć. Gdy powstanie te kilka godzin wolne, pozwalające na wyrwanie się z zaklętego koła praca-sen pojawi się możliwość autentycznej samorealizacji. Tyle tylko, że jak pokazał czas, w to miejsce pojawiła się konsumpcja.


Naturalnie, konsumowanie towarzyszy człowiekowi od zawsze, to wynika z uwarunkowań biologicznych


Są jednak istotne różnice pomiędzy konsumpcją w epoce przedindustrialnej a obecnej. Średniowieczny chłop żywił się tym co sam wyprodukował, żył w chacie, którą sam zbudował a nierzadko korzystał z narzędzi które sam zrobił (jeszcze mój dziadek rozbierał kuchnię kaflową w celu zrobienia prowizorycznej kuźni). Kupowano jedynie niezbędne półprodukty i usługi a i to w warunkach które raczej nie przypominają współczesnych. Chłop mógł korzystać tylko z jednego młyna, no bo jak miał skorzystać z innego w warunkach ówczesnego transportu?


Dzisiaj ten proces pracy i konsumpcji jest praktycznie zupełnie rozerwany


Nawet rolnik nie żywi się tym co sam wyprodukuje, tylko oddaje zboże lub owoce do skupu, gdzie mu za to płacą. Za te pieniądze idzie do Biedronki i kupuje koszyk jedzenia, które u niego w gospodarstwie nie występuje. Dzięki temu ma dostęp do towarów i usług jakich nigdy w życiu ani on ani jego sąsiedzi ze wsi nie potrafiliby wyprodukować. Jednak coś za coś.


Całościowy proces produkcji i konsumpcji na własną rękę, gdzie praca (np. na polu) była zarówno środkiem do celu (zdobycie żywności) jak i celem samym w sobie rządzi się innymi prawami niż proces produkcji i konsumpcji rozdzielonej.


„U siebie rób jak u siebie, u obcego na odpierdol” – ta maksyma niektórych budowlańców dosyć dobrze oddaje logikę rynku. Co to za klient, który dostanie raz na zawsze to co chciał? No kiepski klient, bo najlepszy jest taki który będzie do nas co jakiś czas wracał. Producenci dostarczający towary na rynek nie chcą zaspokoić naszych potrzeb, tylko je zaspakajać. Stąd konsekwentne jest np. powstanie wielkich sieciówek z branży fast fashion, gdzie kolekcje zmieniają się z sezonu na sezon pchając coraz to nowe mody i trendy.


Tego typu myślenie jest oczywiście zaprzeczeniem idei pracy niewyobcowanej. Ta zmierza do doskonałości – nawet jeżeli w praktyce jest ona nie do osiągnięcia. Rynek zmierzania do doskonałości nie oferuje, bo jest ona jego zaprzeczeniem. Artysta może chcieć stworzyć dzieło doskonałe, choć nigdy go nie stworzy, ta motywacja pcha go do przodu. Czasami w filmach czy książkach jest wątek starca, który nie może umrzeć dopóki nie wykona jakiegoś zadania. Taki ktoś wręcz czeka na śmierć, bo to oznacza dla niego samospełnienie.


A co oznaczałoby takie dzieło np. dla Netflixa?


Również śmierć – ale to z kolei śmierć której wizja jest przerażająca, bo oznacza bankructwo firmy. To znaczy samo bankructwo nie jest przerażające, tylko wizja strat, bo sam Netflix w konsumpcyjnej rzeczywistości jest po prostu sumą aktywów obecnych na rynku.


Podsumowując, to co kryje się pod hasłem „work-life balance” nie jest jakimś złotym środkiem do uzyskania autentycznej tożsamości, lecz, w obecnych realiach przejście od biernego producenta do biernego konsumenta.


Kojarzycie taki serial „Wednesday”? No pewnie kojarzycie, z tym słynnym tańcem. Znaczy jeszcze słynnym, bo tak jak kilka miesięcy temu twarz głównej aktorki wyskakiwała z lodówek, tak obecnie temat mocno przycichł. I raczej dalej będzie cichnąć, bo w miejsce tego serialu jest kilka kolejnych, równie „kultowych”.


Oczywiście to nie jest tak, że ja chcę tu bronić zniesienia ograniczeń czasu pracy i wrócić do czasów czternastogodzinnych zmian w kopalni. Chodzi tylko o to, że wbrew pozorom przejście od ciągłej pogoni za realizacją korporacyjnych deadlinów do pogoni za nowymi serialami do obejrzenia i turystycznymi landmarkami do sfotografowania niewiele się różni. Że jest przyjemniejsze? Zapewne tak. Czy uczyni człowieka szczęśliwszym? To już inna rozmowa.


Bibliografia:


Jest od groma literatury poświęconej paradoksom i sprzecznościom społeczeństwa konsumpcyjnego. Jeszcze więcej o marksowskich poglądach na rolę pracy w życiu człowieka. Zachęcam zacząć od eseju „Dozorca w raju utraconym” w biorku „Mitologia współczesna” oraz wszystkich przywołanych tam przypisów.


PS1: można mnie znaleźć na FB, Instagramie i Hejto:


FB


Instagram


Hejto


PS2: można mi postawić kawę (tudzież piwo) na:


https://buycoffee.to/filozofiadlajanuszy


#filozofiadlajanuszy #filozofia #antykapitalizm #pracbaza #rozwojosobisty

e3f740b0-239d-4ca2-96c3-77dd0cce7c17

Ewentualne skrócenie czasu pracy w dzisiejszych realiach wydaje się atrakcyjne, jednak w rzeczywistości może oznaczać przejście z deszczu pod rynnę.


Nie czytam dalej.

@loginnahejto.pl


"Ewentualne skrócenie czasu pracy w dzisiejszych realiach wydaje się atrakcyjne, jednak w rzeczywistości może oznaczać przejście z deszczu pod rynnę."


Nie zaśmiecaj świętego tagu kucyzmami.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Ostatnie wydarzenia związane z nieudanym puczem pokazały, że filozofia pesymizmu ma jednak sens. Najlepiej nie robić są zbędnej nadziei na nic tylko na zimno oceniać sytuacje i przewidywać najgorsze. Inaczej czeka człowieka jedynie rozczarowanie, a tak może człowiek się czasem miło zaskoczyć.


#wojna #rosja #filozofia #przemyslenia

@Ragnarokk : Twój powyższy wpis jest dowodem,że potrafisz jednak czasem coś mądrego napisać - choćby cytując. Jeden piorun,bo więcej dać nie mogę.

Zaloguj się aby komentować

W wolnej chwili staram się trochę poznawać i podjadać filozofii, w szczególności XX wiek oraz szeroko pojęty marksizm (ale nie będzie o pieniądzach i polityce, obiecuję). A że lubię się dzielić znaleziskami, duperelami z ludźmi to w sumie natrafiłem na ciekawego autora, sowieckiego filozofa Evalda Ilyenkova. Spokojnie, ja też o nim wcześniej nie słyszałem.


Ten oto nasz radziecki kolega rozwijał i badał między innymi materializm dialektyczny w ujęciu kosmologii. W jednej ze swoich prac wyjaśniał, że konieczny atrybut materii: myśl, stanowi nierozerwalną część przyrody. Wszechświat zmierzający do hipotetycznej "termalnej śmierci", kiedy równowaga termiczna kosmosu sprawi, że wszystko stanie w bezruchu, sprawiłoby, że cały pęd świata zostanie przerwany.


Myślące istoty, w naszym przypadku: ludzie, mieliby tym samym osiągnąć etap rozwoju tak zaawansowany w bardzo dalekiej przyszłości, że jedyną sensowną opcją byłoby stworzenie takiej chmury termalnej, wysadzenie wszechświata, drugiego Wielkiego Wybuchu, który ewentualnie dałby początek kolejnym myślącym istotom.


Ten bezinteresowny akt poświęcenia się umysłu, który miałby kiedyś nastąpić byłby zwieńczeniem materii, ostatecznym celem myśli. Trochę na myśl przychodzi mi kosmologia chrześcijańska i archetyp Boga Stworzyciela, jaki ludzkość miałaby zrealizować, ale to tylko chyba moje skojarzenie.


Ilyenkov mówi, że taka wizja nie jest niemożliwa. Skoro rozszczepienie jąder atomu tworzy ekstremalnie wielką eksplozję bomby atomowej, to zniszczenie jeszcze mniejszej struktury materii wyzwoliłoby jeszcze większą destrukcję. "Gdyby zanihilowano drobinkę kurzu, to wszechświat by przestał istnieć" powiedziałby Leibniz.


#horrorzone #filozofia #antykapitalizm #revoltagainstmodernworld #kosmos


https://pressto.amu.edu.pl/index.php/prt/article/view/30338

3b851428-e582-4b11-847a-1ebbc37ed720

Zaloguj się aby komentować

Krytyka polityczna


Wracając do sikania – tak, tak, ostatnio to moja obsesja. Ojczyznę, zwłaszcza spływającą toksyną jak nasza, trzeba podlewać moczem. Nie dla hańby narodowej, a dla użyźnienia tego, co uschnięte, co przez wieki zeschło na wiór. Na przykład wartości innych niż narodowe – te sprowadzają się najczęściej do zbioru tych ekskluzywnych, czyli wyłączających wszelkie grupy, które ich albo nie podzielają, albo nie są dla nich kluczowe.


To jest ten słynny intelektualizm współczesnej lewicy? Przecież ten tekst zarówno pod względem formy jak i treści niczym nie różni się od wulgarnych haseł narodowców podczas ich marszów. Po prostu jest on wymierzony w drugą stronę politycznego dyskursu. Jeśli konserwatyści dzisiaj zabijają debatę publiczną radykalnymi i nienawistnymi hasłami, to tego typu artykuły Krytyki Politycznej robią to równie skutecznie.


Dlaczego postporno jest dziś tak ważne i dlaczego was do niego namawiam?


Podoba mi się też określenie postporno. Kocham jak ktoś dodaje najbardziej nadużywane przedrostki w świecie filozofii, czyli meta i post do każdego słowa. Służy to obecne jedynie temu by nadać sobie pewnego intelektualnego prestiżu, którego w praktyce tu nie ma.


Niech nasz seks stanie się od dziś wielkim zbiorowym społecznym gang bangiem, w którym dochodząc komuś na twarzy, w c*pce czy w tyłku, wydarza się coś jeszcze – oczyszczenie tego bagna z konserwatywnego syfu, który zatruwa to społeczeństwo. Z patriarchatu, ze sterczenia tego, co i tak od dawna uwiędłe. Z mentalnego feudalizmu, w którym chłopstwem są nadal mniejszości narodowe, kobiety i queer.


To już mnie całkowicie urzekło. Zwulgaryzowany akt płciowy jako wyraz buntu przeciwko patriarchatowi xD Potem niektórzy się dziwią dlaczego prawie nikt nie szanuje feministek.


Autorka jednak poza udawaniem, że pod tym rynsztokowym językiem kryje się jakaś głębsza treść zniesmaczyła mnie jeszcze tym fragmentem.


Bo r*chanie w czasach konserwatywnej zarazy ma sens tylko wtedy, kiedy stoi za nim coś więcej.


Nie podoba mi się, że mimo wszystko bardzo intymny akt w naszym życiu jakim jest seks, staje się podporządkowany jakieś politycznej walce. Niedługo człowiek nie będzie mógł się nawet wypróżnić w spokoju by nie zostało to uznane za jakiś ideologiczny akt krytyki panującego dyskursu. Prywatność w takim wymiarze całkowicie zanika, o czym pisała już Hannah Arendt w książce "Kondycja Ludzka" i nie jest to bynajmniej pozytywne zjawisko moim zdaniem. W każdym razie jeśli tego typu artykuły dalej będą się ukazywać to myślę, że niedługo nawet propagandówki PiS'u będą trzymały wyższy poziom. Tyle ode mnie.


#polityka #4konserwy #neuropa #bekazlewactwa #filozofia

Aż się sobie dziwie, że nie mam intencji autodestrukcyjnych względem mojej świadomości by przeczytać ten wielkomiejski ściek zwany twórczością Agnieszki Szpily

Zaloguj się aby komentować

385 + 1 = 386


Tytuł: Medytacje o życiu godziwym


Autor: Tadeusz Kotarbiński


Kategoria: filozofia


Ocena: 5/10


Wziąłem ją do ręki z półki "etyka" w mojej osiedlowej bibliotece, liczyłem o jakieś złote rady w stylu "jak żyć", ale sprzed wielu lat. No w sumie coś tam było o sztuce życia, ale napisane w dość nieprzystępny sposób i myślę, że gdybym żył w latach 60. XX wieku i przeczytał ową pozycję, to niczego bym nie zapamiętał. Książkę czytałem miesiąc temu i nic z niej nie zapamiętałem, więc nie wiem, czy z moją pamięcią wszystko gra, czy jestem zwyczajnie zbyt tępy na filozoficzne rozkminy.


Kotarbiński trochę umizgów to socjalizmu tu wykonał jednakże.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #filozofia #ksiazki

290ce3ee-380e-425c-a25d-daeb71c88196

Zaloguj się aby komentować

Witam wszystkich poczyniłem przy porannej sobocie taki filozoficzny wysryw, zapraszam do dyskusji jak tam leci weekend u Was! Wróciłem po 10 latach na stałe do Polski, choć miałem już fajnie poukładane życie na zachodzie i własną działalność.


Jednego dnia stwierdziłem, że wracam. Głównie do rodziny ale i do miasta, w którym zgodnie z sumieniem przedstawiam się obcym gdy pytają, jako miejscowy z dziada pradziada. Mieszkałem w wielu skrajnie biednych krajach jak i takich, gdzie lokalsi żyjący od pokoleń są u siebie, kręcą lokalne biznesy, budują region i dbają wspólnie o dobrobyt oraz rozwój swojej małej ojczyzny.


Ukry, szkopki, meksyki czy Polacy, wszędzie spotkasz różnorodnych zjeböw jak i multum wartościowych ludzi, to kim się otaczasz zależy wyłącznie od ciebie samego. W dobie globalizacji, polecam się pogodzić z faktem, że każdy człowiek podąża za lepszej jakości życiem a napływ był, jest i będzie. Polecam zająć się budowaniem własnej okolicy i grona wartościowych znajomych wokół siebie. Ja traktuję i oceniam wszystkich ludzi, według podobnego schematu.


Jeśli jesteś uczciwym, pracowitym, dobrym człowiekiem, takim który chce po prostu żyć w spokoju i wspólnie pomóc dbać o lokalny poziom życia, to zapraszam. Wszelkie miejscowe patole, nieroby oraz czynniki kryminogenne, wystarczy publicznie piętnować, tym samym sprawiać żeby sami wyjechali i elo


P s. Weekend Poljaka czas start, wiadomka zacznijmy od dokończenia oświetlenia i jakiegoś #remontujzhejto #elektryka #budownictwo widać trepy więc dla atencji #stepujacybudowlaniec


#emigracja #maszsynubojowezadanie #polska #ukraina #filozofia

e9130571-3fca-4b98-ae41-71e1949d11dd

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Miałem okazje podjąć się ostatnimi czasy dość długiej dyskusji na temat natury faszyzmu ze znajomą. Moja oponentka odwołując się do poglądu Jasona Stanleya, twierdziła, że faszyzm objawia się w mitologizacji przeszłości. Osobiście nie zgadzam się z tym światopoglądem. Każda ideologia bowiem w pewnym sensie mitologizuje historie. Dowodził tego chociażby Sorel. Marcin Napiórkowski w swojej książce "Mitologia współczesna" pisał, że historia nie jest badana jako zestaw obiektywnych faktów, lecz przez pryzmat określonych znaków i kodów, które pozwalają nam rozumieć dawną przeszłość. Są one jednak zakorzenione w naszej teraźniejszości i nasz pogląd na temat historycznych wydarzeń zmienia się z czasem. Również Gadamer pisał, że badanie historii opiera się na akcie komunikacji z tekstami przeszłości i kluczem jest tu hermeneutyka, a nie udawanie obiektywnego znawcy faktów.


Z drugiej strony jak pisał Mircea Eliade mity występują praktycznie w każdej kulturze. To one w ogóle nadają sens całej historii nadając jej formę narracyjną. Inaczej historia byłaby dla nas tylko przypadkowym splotem wydarzeń, których interpretacja nie byłaby możliwa. Z punktu widzenia polityki natomiast to każda ideologia odwoływała się do pewnych wydarzeń, którym nadawała wyjątkowe znaczenie. Dla liberałów byłaby to rewolucja francuska i cały wiek oświecenia. Dla marksistów różnego rodzaju rewolucje, które zdaniem Marksa były punktami przemian systemowych. W Polsce również obcujemy z mitologizacją historii dzięki dziełom Sienkiewicza, które są dla nas lekturami szkolnymi, a kiedyś były tworzone ku pokrzepieniu serc. Nikt jednak nie twierdzi, że Sienkiewicz był faszystą.


Jason Stanley w moim odczuciu forsuje tu rozumienie historii jako obiektywnej nauki o faktach, a w praktyce współczesne rozumienie przeszłości bazuje na interpretacji przez pryzmat ideologii liberalnej. Panująca ideologia zawsze stara się nadawać sobie znaczenie obiektywnej, a wszelkie odstępstwa z góry odrzuca jako fałszywe. Jako postmodernista nie mogę się jednak zgodzić z takim podejściem.


#filozofia #historia #revoltagainstmodernworld #polityka

e976d751-838e-4266-8d74-da73c9388f3c

@Al-3_x

Jason Stanley w moim odczuciu forsuje tu rozumienie historii jako obiektywnej nauki o faktach, a w praktyce współczesne rozumienie przeszłości bazuje na interpretacji przez pryzmat ideologii liberalnej. Panująca ideologia zawsze stara się nadawać sobie znaczenie obiektywnej, a wszelkie odstępstwa z góry odrzuca jako fałszywe. Jako postmodernista nie mogę się jednak zgodzić z takim podejściem.


Szczerze mówiąc zawsze mi się wydawało że postmodernizm jest czymś bliskiemu libertarianizmowi.

@Grewest Cóż... W przypadku Foucaulta może troche? Kiedyś czytałem jakiś artykuł libertariański który chwalił jego filozofie.

@Al-3_x dlatego narracja zależy od tego, kto ją opowiada/tworzy. Co dla jednego jest wrogim najazdem dla drugiego chwalebnym wyczynem rodzimego oręża.


A historia to tworzenie opowieści na podstawie faktów, w oparciu o źródła, aktualną kulturę i etykę oraz potrzeby polityczne

@Al-3_x

Sorry za potencjalnu offtop:


lecz przez pryzmat określonych znaków i kodów

przez pryzmat ideologii liberalnej.


Czy to jest właśnie ten motyw, który sprawia, że nie idzie "swobodnie" dyskutować o niewolnictwie? Że niektóre tematy są niejako "tabu"?

Myślę że na stwierdzenie "niewolnictwo to była norma cywylizacyjna i ledwo z tego wypełznęliśmy" to bym został wyjebany z twittera w trybie natychmiastowym. Ponieważ, niewolnictwo wyłącznie kojarzy się z ciężką pracą fizyczną, smaganiem bicza, a już nie wspomnę o afroamerykanach

https://www.youtube.com/watch?v=Lhu4T_vwxIU


Sorry za potencjalny offtop, ale mam wrażenie, że zahaczam o Twój wywód tutaj?

@wielkaberta

Czy to jest właśnie ten motyw, który sprawia, że nie idzie "swobodnie" dyskutować o niewolnictwie? Że niektóre tematy są niejako "tabu"


Po części?

Zaloguj się aby komentować

Plus wbrew pozorom racjonalizm można użyć jako środka manipulacji, propagandy ogólnie sterowania społeczeństwem, np. zamrażając dyskusje, czy wymuszając emocjonalne ochłodzenie tematów na które powinieneś być wkurwiony.


Można też przedstawić dwie moralnie skrajnie różne strony jako równe sobie poprzez merytoryczne podanie równej ilości argumentów za i przeciw.

Zaloguj się aby komentować

Oto moja lista książek pięciu filozoficznych/psychologicznych/socjologicznych które miały na mnie największy wpływ, którą postanowiłem opublikować z nudów. Możecie opublikować też swoje pozycje w komentarzach.


  1. Heidegger - Bycie i Czas (Cenie też Gadamera i Levinasa, ale oboje w jakiś sposób nawiązują do tego pana więc no)

  2. Gerardus van der Leeuw - Fenomenologia religii

  3. Jung - Przełom cywilizacji

  4. Piotr Demianowicz Uspienski - Fragmenty nieznanego nauczania

  5. Erich Fromm - Mieć czy być


#ksiazki #filozofia #literatura #socjologia #psychologia

To ja rzucę coś od siebie, nie wiem, czy się wpisuje w te gatunki, ale miałem dużo przemyśleń po tej książce.

Richard Bach - Iluzje czyli Człowiek, który nie chciał być mesjaszem

Po skosztowaniu studiów filozoficznych przypomnę tylko, że to wszystko pierdolenie przegrywów oderwanych od rzeczywistości, którzy zmyślają jakieś interpretacje bez poparcia w świecie.

@Al-3_x Pisałem juz raz na Hejto - Pułapki myślenia Kahnemanna. Mind blowing Całkowicie zmieniłem podejscie do tego jak mysle, kim jestem i dlaczego robie niektore rzeczy. Nie tylko zdystansowalem sie od systemu 1, ale tez go docenilem w sprawach takich wlasnie jak wykrywanie zbieznosci.

@Al-3_x Polecam goraco, nie mialem pojecia, ze tak duzo wiemy o tym jak dziala myslenie u czlowieka. Jak juz sobie to ogarniesz, to zycie staje sie latwiejsze. U mnie jest to ksiazka nr 1 do przeczytania przez kazdego, zeby nie robil glupot i sie sluchal glupio swojego glosu wewnetrznego, gdy ten losowo wciska kit xd

Zaloguj się aby komentować

Hej, może macie do polecenia jakieś wartościowe publikacje na temat egzystencjalnej interpretacji teorii alienacji Marksa? Mniej interesuje mnie sama interpretacja (choć też się przyda), a bardziej zagadnienie alienacji jako osi sporu materialistycznej i egzystencjalnej interpretacji Marksa. Albo po prostu dziejów recepcji teorii alienacji Marksa. Schaffa i Meszarosa już mam.


#filozofia #antykapitalizm

Zaloguj się aby komentować