4:1 to niebezpieczny wynik. Dla polskich drużyn każda zaliczka jest niebezpieczna, bo wieczna kupa w majtach. Najlepiej się cofać od razu przy 1:0 jak Michniewicz. Wtedy masz prosto. Przegrasz, to przegrasz, nie ma kompromitacji, najwyżej 2:1 po murarce i "zobaczcie jacy byli dobrzy, zepchnęli nas" xd
Czesio na tym patencie całą karierę zrobił, a ci się połasili na strzelanie bramek na wyjeździe. Z mentalem polskiej piłki. Gdzie strach przed kompromitacją jest tak paraliżujący, że nagle przestają umieć grać w piłkę.
A wystarczyło popyrkać sobie od prawa do lewa i ofensywa na pałę, na chama, choćby dwójka w plecki z kontry już była, to coś wpadnie. I sraki nie ma i swoje atuty się prezentuje. Ale nie, sraka, sraka, sraka, jak nasza kadra. Przede wszystkim się zesrać przed kiblem.
@bori Kibicuję Kuchenkorzowi, bo niby Raków to moja drużyna, ale Rakowa bez Świerczewskiego nie będzie, a Lech jest wypłacalnym i samowystarczalnym nawet jakby jutro Rutki poszły w pizdu. Szanuję projekt. Ale no wyżej dupy nie podskoczysz, trzeba się skompromitować przynajmniej tak z 3 razy na 5 lat, bo inaczej nie ma szans.
Nawet jak masz dobrą drużynę, to znajdą nowy sposób na kompromitację. Bo gdyby odpadli po 1:1 i 1:0 to no trudno, nie tacy słabi jednak, w końcu mistrz Danii. Ale kurwa w ten sposób? To przy Stjarnan stoi xd
@npnptcn to jest nie do pojęcia, jak można dawać piłkarzom rywala wchodzić w pole karne bez żadnej presji, jak mając dwóch defensywnych pomocników zostawiać taką wyrwę przed obrońcami, jak marnować dobre momentum drużyny wycofywaniem piłki do bramkarza, który oddaje piłkę rywalom dalekim wykopem, a potem całą drużyną się bronić
Nie potrafię tego zrozumieć inaczej jak po prostu głęboko zakorzenionym genem przegrywu polskich drużyn
@bojowonastawionaowca wiesz, ogólnie odrabianie strat przez rywala i związana z tym sraka dotyczy nawet najlepszych drużyn. Nie wzięły się znikąd choćby pojęcia remontady
Problem w tym, że u nas jest to stosunkowo regularne zjawisko. Tak jak u najlepszych się to "zdarza", tak u nas jest to "spodziewane". O ile rzecz jasna grają drużyny na podobnym poziomie. Niemniej frajerzenie i tracenie punktów rankingowych, gdzie wygrało się 4:0, ale u siebie trzeba przegrać 1:0, to też norma.
Nie wiem. Mieliśmy parę dobrych lat rankingowo, głównie dlatego że nam dali tą LKE. Kilka razy nawet się pokusiliśmy o ogrywanie solidnych drużyn, w tym też tych tuńczyków (5 ostatnich dwumeczów na naszą korzyść), to jednak był jakiś błąd w matrixie.
Kurde trafiła się droga kostkowa z 8 km pamiętająca chyba Adolfa (Google mówiło szybciej o 27min). Z Poznania na szczecin.
Poboczem - szutrem trzeba było jechać bo inaczej na 1 biegu maks .
Wibruje dosyć mocno - wrażenia ciężko powiedzieć po kilku godzinach. Schowek przy kierownicy tylko jeden. Trochę krok wstecz bo miałem 2 i jeden zamykany na klucz.
Plus szyba na prond- jechałem jak najkedem w ten upał i dało radę żyć.
Tempomat fajny bajer - po dotarciu to se będę na nim ciągle śmigał
Na pewno mam szacunek do manetki gazu. Bo reakcja natychmiastowa nie to co w cvt. Idzie aż nadto strach odkręcać
Ile pali to nie wiem jeszcze nie ogarnąłem instrukcji jak to podejrzeć. Pewnie niemało bo starałem się ciągle przyspieszać i zwalniać by jak najmniej pracował w stałych obrotach..
Widziałem że 3,3 są wstanie osiągnąć
Data i godzina nie ustawiona , zaślepka odkręcona i zostawiona pomiędzy zbiorniczkiem a ręcznym - słabo to wyglądało
Chase.:R to producent i eksperymentator działający w Seattle (USA), tworzący ambientową oraz awangardową elektronikę, znany z innowacyjnego podejścia do dźwięku.
Label: 110100100.global / Prismic Sound Studios
Album: Crushed Orchid
Wykonawca: Chase.:R
Utwór: Dreamscape
Kraj wydania (label): Niemcy
Kraj pochodzenia: USA
Wydany: 17.04.2026
Gatunek: Electronic
Styl: Alternative, Ambient, Avantgarde, Experimental
Wielu Żydów przybyło do Marty i Marii, aby je pocieszyć po bracie. Kiedy zaś Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu. Marta rzekła do Jezusa: "Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga". Rzekł do niej Jezus: "Brat twój zmartwychwstanie". Rzekła Marta do Niego: "Wiem, że zmartwychwstanie w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym". Rzekł do niej Jezus: "Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?". Odpowiedziała Mu: "Tak, Panie! Ja wciąż wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat".
John 11:19-27
At that time: Many of the Jews had come to Martha and Mary to console them concerning their brother, Lazarus. So when Martha heard that Jesus was coming, she went and met him, but Mary remained seated in the house. Martha said to Jesus, ‘Lord, if you had been here, my brother would not have died. But even now I know that whatever you ask from God, God will give you.’ Jesus said to her, ‘Your brother will rise again.’ Martha said to him, ‘I know that he will rise again in the resurrection on the last day.’ Jesus said to her, ‘I am the resurrection and the life. Whoever believes in me, though he die, yet shall he live, and everyone who lives and believes in me shall never die. Do you believe this?’ She said to him, ‘Yes, Lord; I believe that you are the Christ, the Son of God, who is coming into the world.’
O ile parametry sportowe ogarnia mi zegarek ( #polar grit x) tak za stary jest aby wgrać mu mapy a sama linia po .gpx zbyt słabo się sprawdza. Potrzebna mi zatem nawigacja na #rower. Co polecacie i ewentualnie jaką markę/model.
Opcje to:
a) nowy zegarek (i tak planuję zakup)
b) komputer rowerowy
c) uchwyt na telefon (taki przekręcany z dedykowanym etui).
Zegarek niby spoko bo zawsze mam na ręku, nie trzeba dodatkowego urządzenia ale nawet gdyby miał dobre mapy to strasznie nieporęcznie się z nim nawiguje podczas szybkiej jazdy po gruzie (95% moich tras) i jeśli nie spojrzeć w odpowiednim czasie to łatwo pomylić drogę. Za to zaletą zegarka jest, że map potrzebuję też czasem na hiking.
Komputer bylby najwygodniejszy ale nie chcę wydawać masy siana na coś z czego 3/4 funkcji nie skorzystam (bo trening i jego parametry mam w zegarku).
Uchwyt na telefon bylby najtańszy ale nie chce mi się nosić tego lujowego etui z gniazdem. W dodatku parę kropel deszczu i ekran nieużywalny. No i czas dzialania na baterii pozostawia wiele do życzenia.
@Stashqo Patrząc po twoim opisie, to bym wziął zegarek garminka i dokupił uchwyt na niego. Testowałem sobie z owiniętym o kierownicę i się sprawdza, mimo że mam instincta, który ma mapy brzydkie i mały wyświetlacz, to się nawigowało spoko i wystarczająco. Na ręce nie ma żadnego sensu na rower. Co chwilę trzeba majtać tą łapą jak debil, a i tak przegapisz, bo na ujebach czy piachu nieraz nie ma opcji puścić sobie jedną rękę, a najlepiej w ogóle.
Oczywiście najlepszy i tak byłby komputerek, ale jeśli nie chcesz wydawać kasy to możesz w ten sposób. Niemniej jakiegoś tam wahoo za tysiaka już zdybasz, a wystarczy.
@npnptcn zegarek na kierownicy, o tym nie pomyślałem. W sumie spoko opcja ale wtedy znowu dochodzi pulsometr na klatę, kolejna rzecz do pamiętania i zabrania
@Stashqo No wiadomo, jak chcesz parametry mieć, to coś dodatkowo trzeba. Ewentualnie drugi zegarek na łapę, bo taki tylko pod pulsometr to byle chińczyk za stówkę zrobi wystarczająco, albo może masz i jakiś stary. Przynajmniej mógłbyś zerkać na bieżąco.
Polecam studia ogrodnicze lub.budowlane zawsze się dostajesz.Pamietaj praca jest tylko w w Warszawie lub Poznaniu i Wrocławiu.Jesli poprawiasz maturę pamiętaj że za rok na pielęgniarstwo bedą walczyć 4 roczniki :dwa które się nie dostały i dwa przyszlę polecam SGGW i doktora Wita jako promatora
#polska #ogrodnictwo #dyskusje #dyskusje