@dez_ ale wiesz że można nie kupować takiego jedzenia pokazując rządzącym i przedsiębiorcom jaki mamy stosunek do tego? No myślę że będziemy mieć taki stosunek do tego, jak do Portugalskiej Biedronki, oddamy im swoje pieniądze, ale za to mniej, niżbyśmy zapłacili swoim. Więc skoro społeczeństwo zagłosuje portfelem, to może właśnie tego chciało?
@aarahon Chciałbym Cię zobaczyć doszukującego się pochodzenia pszenicy, z której powstała mąka użyta do wypieczenia bułek; a może świni, z której powstała szynka; a może paszy, którą była karmiona kura, która później zniosła jajka... No i czy aby na pewno podczas uprawy / hodowli nie zostały przekroczone jakieś normy, których muszą pilnować polscy i europejscy rolnicy, a tamci - nie.
Po kodzie kreskowym i producencie nie stwierdzisz tych kwestii z pewnością, więc całą tę opowieść o głosowaniu portfelem można sobie wsadzić między bajki.
jakie to k⁎⁎wa smutne. EU nie chce naszego dobra. Ma jakis cel i go osiaga pomimo naszego sprzeciwu. Hui wi jaki to cel, ale rozbiezny z naszymi interesami
@Half_NEET_Half_Amazing dla jakich "swoich" technologii? Przecież MY jesteśmy krajem rolniczym i usługowym. Chyba, że przez "swoich technologii" masz na myśli niemieckie, holenderskie lub francuskie technologie.
Unia Europejska stanie się celem ataku trzech mocarstw. Podczas gdy Rosjanom zależy na jej całkowitym upadku, Amerykanom i Chińczykom wystarczy powstrzymanie prób konsolidacji i uczynienie z niej rynku zbytu. Dla USA, surowców i usług cyfrowych. Dla Chin, głównie elektroniki, maszyn, samochodów elektrycznych, high-techu itp. Ma to być zasób, którym można swobodnie zarządzać, a nie konkurencyjny podmiot geopolityczny.
Dlatego nadchodzący rok stanie się dla wspólnoty największym testem w jej historii. Jego oblanie skończy się nie tylko jej rozpadem, ale także podziałem Europy na różne obozy.
1. Próba konsolidacja
Głównym zadaniem stanie się odparcie presji mocarstw zewnętrznych, amerykańskiego szantażu, chińskiej groźby gospodarczej i rosyjskiej agresji. Przewiduję, że spór o sposób reagowania rozgrywać się będzie między dwoma obozami. Jeden otwarty będzie na negocjacje i ustępstwa, drugi na twarde stawianie granic. Wielowymiarowy nacisk osłabi wolę oporu, a brak silnego lidera jedynie pogłębi podziały. Szok jaki powoduje amerykańska polityka, może jednak wyzwolić zmianę proporcji sił na korzyść obozu tzw. koalicji chętnych, który chcieć będzie podmiotowości Europy. Zwłaszcza jeśli problem Grenlandii stanie się krytyczny, to właśnie "dostarczyciele bezpieczeństwa" (Francja, Niemcy, Wielka Brytania, państwa skandynawskie, Polska) zyskają większe znaczenie w unijnych układankach.
Po tytuł lidera dalej sięgać będą zarówno kanclerz Fredrich Merz, jak też prezydent Emmanuel Macron. Ten drugi nie ma szans ze względu na bardzo słabą pozycję we własnym kraju. Z kolei Merz mógłby liczyć na większy posłuch, gdyby otrzymał wsparcie Polski i państw skandynawskich. Czy tak się stanie, zależy głównie od postawy kanclerza i tego czy uszanuje interesy wymienionych partnerów i nie będzie próbował ich zdominować. Interesującymi postaciami są Giorgia Meloni oraz Alexander Stubb. Jednakże premier Włoch pozostaje raczej na uboczu, a fiński prezydent mimo swojej popularności reprezentuje zbyt mały kraj by móc być rozgrywającym. Oboje wezmą na siebie rolę balansujących relacje z USA. Niezależnie od wszystkiego, zagrożenie bezpieczeństwa znacznie zbliży Wielką Brytanię z państwami Unii Europejskiej. Myślę, że Keir Starmer zmuszony do wyboru, stanie po stronie Europy przeciwko USA.
Państwa członkowskie nie będą też zgodne co do polityki bezpieczeństwa. Myślę, że coraz większa ich liczba będzie skłonna do podjęcia negocjacji z Rosją. Ogólnie, szeroka konsolidacja prawdopodobnie się nie uda. Zacieśnią się jedynie poszczególne grupy interesu, w tym ta odpowiedzialna za bezpieczeństwo. Pamiętajmy, że Amerykanie będą bardzo ostro mieszać się w wewnętrzną politykę, starając się doprowadzić do obalenia nieprzychylnych im rządów. Wiele pracy w ujednolicenie stanowiska państw członkowskich jak zawsze włoży Komisja, która jako instytucja unijna stanie się celem najbardziej zajadłych ataków USA i Chin. Jeśli umiejętnie poprowadzi swoją politykę nie bojąc się trudnych tematów, może stanowić skuteczną tarczę, za którą skryją się poszczególne państwa aby nie narażać się na bezpośredni odwet mocarstw
2. Wojna handlowa
Zarówno USA, jak i Chiny będą na Unię Europejską naciskać aby otworzyła rynek tylko dla jednego z nich, a zamknęła dla drugiego. W tej rozgrywce wszystkie chwyty będą dozwolone stąd prawdopodobieństwo wybuchu wojny handlowej przeciwko Europie. Zamiast więc pisać jak to się skończy (szczerze mówiąc - nie wiem), napiszę jakie postępowanie uważam za właściwe z punktu widzenia Brukseli. Przede wszystkim nie wolno toczyć wojny na dwa fronty, chociaż nie należy się od niej za wszelką cenę uchylać. Przyciśnięta do ściany UE powinna reagować symetrycznie, ale ograniczać czas trwania konfliktu do minimum. Na cła odpowiedzieć cłami, a na szantaż szantażem. Prawdopodobnie do pierwszego starcia dojdzie z USA, jako pokłosie łamania prawa międzynarodowego i ataku na UE.
Narzędziami w europejskich rękach jest np. stosunek do amerykańskiego BigTechu, kwestia amerykańskich obligacji i dostępu do unijnego rynku. Agresywność USA, kontrować należy negocjacjami z Chinami. Po usztywnieniu Chin (co musi nastąpić w odpowiedzi na propozycje ochrony unijnego przemysłu), wrócić do Amerykanów z kontrpropozycją. Wiadomo, że zbliżenie Europy z Chinami nie byłoby mile widziane. Kluczowe jest więc utrzymywanie obydwu stron w niepewności i negocjacjach. Myślę, że istotnym parametrem wzmacniającym pozycję powinno być budowanie relacji ze wszystkimi pozostałymi państwami Azji (szczególnie Indiami), Ameryki Południowej oraz Azji.
3. Wojna hybrydowa
W rozdziale o Rosji opisałem na czym polegać będą operacje hybrydowe przeciwko Europie. W niniejszym opisie odniosę się do europejskiego punktu widzenia. Wydarzenia minionego roku, szczególnie doświadczenia związane z zatrzymywaniem tankowców floty cienia, powinny zaowocować większym zdecydowaniem w nadchodzącym roku. Jeśli Europa będzie chciała odpowiedzieć na rosyjską wojnę hybrydową, najlepszym do tego miejscem będą wody Morza Bałtyckiego, na których siły sojusznicze posiadają całkowitą przewagę. W dodatku ewentualna eskalacja, inaczej niż w przypadku działań na lądzie, nie musi powodować szkód w infrastrukturze, czy stanowić zagrożenia dla cywili (tylko w ograniczonym zakresie).
Oczywiście, rosyjska marynarka i lotnictwo nie pozostaną bierne, jednakże ryzyko krótkotrwałęj eskalacji powinno być wkalkulowane w koszta. Siły sojusznicze mogą ułożyć dowolną liczbę scenariuszy, w których Rosja będzie miała problemy z odpowiedzią. Przede wszystkim bezpośredniego abordażu powinny podjąć się państwa o najmniejszej ekspozycji na rosyjski szantaż, a więc te które nie mają z nią granicy. Najlepsza byłaby do tego celu Dania, która kontroluje przejście z Atlantyku. Powinny jej w tym asystować okręty marynarki brytyjskiej, niemieckiej i szwedzkiej. Niezmiennym zagrożeniem pozostają ataki na infrastrukturę podmorską, o czym należy pamiętać we wszystkich kalkulacjach.
Naturalnie, wszelkiego typu akty dywersji na lądzie będą intensyfikowane i mogą przynieść ofiary wśród ludności cywilnej co tylko podniesie napięcie. Powtórzyć się mogą naruszenia przestrzeni powietrznej, ale raczej w intensyfikacji pojawiania się niezidentyfikowanych dronów, a nie naruszeń przez rosyjskie lotnictwo, chociaż w szczycie eskalacji na Morzu Bałtyckim i taka ewentualność jest możliwa. Cała ta presja obliczona będzie na wymuszenie na Europie rozmów pokojowych na temat nowego środowiska bezpieczeństwa i układu z Rosją. Bez wątpienia wśród państw europejskich pojawią się zwolennicy szukający porozumienia z Kremlem w imię deeskalacji. Niestety, takie rozmowy są niemal pewne, także z uwagi na postawę Amerykanów. Nie należy ich unikać, tylko zadbać aby Europa miała w nich odpowiednie stanowisko.
4. Pokonanie słabości
Europa ma potencjał by stać się samodzielnym graczem na arenie międzynarodowej ale cierpi na krytyczny brak woli politycznej, solidarności, a przy tym sama rzuca sobie kłody pod nogi. Nie odzyska własnej podmiotowości jeśli nie zrezygnuje z polityk, które charakteryzowały miniony ład międzynarodowy. Polityka klimatyczna została uśmiercona przez USA i liberalnie do niej podchodzące Chiny. Utrzymywanie systemu ETS oraz forsownej dekarbonizacji w sytuacji egzystencjalnego zagrożenia dla kontynentu jest działaniem samobójczym. Europa musi postawić na obniżenie kosztów energii oraz reaktywację przemysłu, chroniąc go przed zagranicznym dumpingiem i szantażem technologicznym. Kołem zamachowym jest przemysł zbrojeniowy, ale to jeszcze zbyt mało. Pewną jaskółką nadziei na porzucenie starych idei jest fundamentalna zmiana jaka odbywa się w stosunku do problemu migracyjnego. W tym roku, europejskie rozwiązania zaczną iść w kierunku obserwowanym w USA, tylko z większą delikatnością. Za największy problem uważam brak konsolidacji wewnętrznej. Nadal twierdzę, że nie musimy się obawiać federalizacji, oni dominacji Niemiec w UE, nie w obecnej sytuacji geopolitycznej.
5. Rola Polski
Mogę tylko powtórzyć to samo, co pisałem w poprzedniej prognozie. Nie grozi nam w tym roku otwarta wojna, ale nadal będziemy celem poważnych operacji hybrydowych. Warszawa musi za wszelką cenę obudzić się do nowej rzeczywistości i wygasić wewnętrzny konflikt polityczny. Kohabitacja jest możliwa. Dwa przeciwne sobie pałace - prezydencki i premiera, mogą być atutem, ponieważ równocześnie realizują politykę zbliżenia zarówno z Amerykanami jak i UE - piszę o tym od dwóch lat. Istnieje niestety ogromna pokusa, która może pogrzebać wszelką współpracę. USA bardzo mocno zaczną grać na pogłębienie podziału polskiej sceny politycznej próbując wykorzystać obóz prezydencki obietnicą powrotu do władzy. Ceną tej oferty będzie gwarancja, aby po zmianie władzy Polska nie sprzeciwiała się układom zawartym z Rosją i Białorusią. Nie próbowała ich sabotować. Taką ofertę należałoby odrzucić, choć przekonany jestem, że zostanie przyjęta.
Postawieni pod ścianą w chwili sporu USA z UE, powinniśmy jednak wesprzeć Europę, ponieważ podważenie jedności terytorialnej czy wojna handlowa, będą dla nas szalenie niebezpieczne jako państwa frontowego. Szczególnie w kontekście państw bałtyckich. Jednocześnie bądźmy proaktywni politycznie, zacieśniajmy regionalne sojusze, ostro reagujmy (symetrycznie) na wojnę hybrydową. Pokazujmy, że sami gotowi jesteśmy do decydowania o sferze bezpieczeństwa. Wykorzystajmy naszą pozycję do zasiadania przy stole. Priorytetem powinno być wepchnięcie się do grona negocjującego przyszłość Ukrainy i Europy - pilnujmy rozmów z Rosją (najlepiej przy stole jako rzecznik regionu). Jeśli nie pójdziemy w tym kierunku, czeka nas marginalizacja, a w przyszłości utrata części suwerenności, ponieważ staniemy się przedmiotem w grze mocarstw.
Całość składa się w jedno, będziemy żyli w ciekawych czasach.
UE powinna niestety prowadzić wspólną politykę zagraniczną i zakaz dla krajów członkowskich prowadzenia własnej - jeśli ktoś chce z nami rozmawiać to tylko i wyłączenie jako z kolektywem. Jak znaleźć kogoś kto dbał by o dobro kolektywu, a nie swojego kraju przede-wszystkim, którego zaakceptuje większość ?. Nie wiem czy Polska, jest w stanie zaakceptować bycie reprezentowaną przez Niemca, już prędzej przez Francuza. Starożytny Rzym, powołał by w takiej sytuacji dyktatora, ale jak wiemy ze Star Warsów to nie zawsze kończy się dobrze.
@Fulleks Przecież próbuje. Mercosur, to krok do przejęcia tamtejszych rynków, ale rolnicy mogą trochę (!) stracić, więc popatrz ile teraz hałasu. Nie jest łatwo robić wspólną politykę, skoro poszczególni członkowie sami sprzyjają przeciwnikom Unii.
@Fly_agaric Rolnicy w UE to jest jakiś dziki gatunek, żyje tylko dla utrzymania bezpieczeństwa żywnościowego dzięki cłom i dotacjom, a ma się za zbawcę narodu. I bardzo dobrze - mamy najlpeszje jakości jedzenie na świecie, jednak ego im wybujali niczym górnikom w Barbórkę.
Nic się nie zmieni, nadal będzie bicie pokłonów i całowanie stóp przez Europę każdemu kto się nawinie bo jest chłopcem do bicia lanym przez trzech dryblasów i nie ma siły przebicia. Ewentualnie "supermocarstwa" rozerwą nas na trzy części i na tym się skończy.
No nie napawa mnie to optymistycznie. Trzeba już teraz wybrać czy chce się mieszkać w Eurorosji, Eurochinach czy Eurousa i przeprowadzić do odpowiedniego kraju. Polska niestety ma wysokie szanse na skończenie w Eurorosji jak już wielcy gracze podzielą Europę między siebie.
Skrajna lewica swoim aktem terroryzmu pozbawiła ponad 45 tysięcy domów w Berlinie bez prądu.
Nie mam żadnych złudzeń kto za tym stoi. Tak to się kończy gdy państwo jest pobłażliwe wobec "antyfaszystów", którzy są tak naprawdę długim ramieniem Moskwy.
Niestety tak to będzie wyglądało codziennie, gdy Europa Zachodnia wejdzie w konwencjonalny konflikt z Rosją.
V kolumna podpali kraj i wywoła wojnę domową, totalnie paraliżując kraje.
Jeśli Unia Europejska nie będzie umiała znaleźć w sobie tylwe odwagi, by odpowedzieć na takie działania, to będzie wiecznym chłopcem do bicia, a liczba eurosceptyków będzie wzrastać.
Odpowiedź może być prosta : zakaz wjazdu na teren UE dla Muska, za ingerencję w europejskie wybory.
Albo po prostu odciąć twitterowi wtyczkę w Europie i potem tłumaczyć to tym, że przecież Rosja i Chiny zrobili to samo.
Jeśli założymy, że obecna administracja USA jest przeżarta ruską agenturą, to wszytko układa się w logiczną całość.
Zresztą nie byłby to pierwszy raz. Administracja Roosvelta też była przeżarta komuchami, co skutkowało sprzedaniem całej Europy środkowo-wschodniej Stalinowi za bezcen.
Ale załóżmy że tak nie jest. Punkt widzenia Stanów Zjednoczonych jest mniej więcej taki:
Europa dokonuje regresu gospodarczego na wskutek błędnej polityki lub ideologii, tracą tym samym konkurencykność wobec innych mocarstw.
Europa dodatkowo osłabia się , otwierając swe bramy falom masowej imigracji, zmieniając swój skład etniczny w sposób, który dekonstruuje jej historyczne narody i niszczy samą tożsamość, która niegdyś nadawała kontynentowi spójność.
@Dom_Perignon nie jestem przeciwnikiem imigracji, jestem przeciwnikiem nielegalnej imigracji gdzie nielegalny imigrant chce dostawać hajs za nic. Nielegalnemu który chce pracować sam bym pomógł ogarnąć sprawy pobytu i integracji. Niestety nasza prawica jest debilna, wrzuca wszystkich do jednego worka nie widząc tego że w c⁎⁎j z nich było albo jest imigrantem xD
i mówi o tym USA? kraj imigrantów wszelakiej maści...
To co robi administracja Trumpa to zwykły systemowy rasizm - polecam sobie zobaczyć jego wypowiedzi o Somalijczykach, czy dowolnym kraju Afrykańskim. Człowiek jest przesiąknięty stereotypami i rasizmem. Zresztą łapanie przez ICE ludzi na ulicy tylko dlatego, że nie są białymi obywatelami bardzo dobrze się w to wpisuje.
Europa nie dokonuje regresu, tylko mierzy się z innymi niż USA problemami. Już nie chce wskazywać palcem przez kogo ta masowa imigracja ma miejsce, kto się wpierdalał na bliskim wschodzie zaprowadzając demokracje.
Takie bzdury to można sobie wypisywać bez żadnego realnego poparcia w liczbach bo w taki dokument można wpisać wszystko. Szczególnie jak kreujesz rzeczywistość na bieżąco jak to robi administracja Trumpa, niekoniecznie zgodnie z faktami. W tych samych wysrywach wskazują Rosję jako "wiodącą" siłę w Europie, która według wszelkich wskaźników nie jest nawet w Europie gospodarką top 3 i przed wojną też nie była
Wygląda na to, że wyśmiewany przez wszystkich Emmanuel Macron, jest jedynym europejskim przywódcą który rozumie o co toczy się gra i zamiast jęczeć, po prostu działa.
@Fulleks Po ogłoszeniu nowej strategii USA, pierwszym co przyszło mi so głowy, było że Europa powinna zrobić "pivot" w stronę Chińczyka, bo co innego nam zostało?
Jak wybuchła wojna na Ukrainie to było identycznie. Francja wiedziała wszystko już z wyprzedzeniem i chyba jako jedyna próbowała wtedy jeszcze przed jej wybuchem spokojnie i konstruktywnie deeskalować ten konflikt. Wyszło jak wyszło, ale z nagrań rozmów widać było powagę i profesjonalizm. Nie to co teraz u trumpa.
@Dom_Perignon No akurat oddawanie wysoko zaawansowanej technologii za surowce to nie jest mądre.
Że tak zacytuję Toma Waitsa jest to deal typu: d⁎⁎a szczura za obrączkę ślubną.
Ja dalej uważam że Macron bardziej chce być Szefem niż się do tego nadaje.
@Man_of_Gx ta technologia już od dawna szła z europy do chin tylko jej eksport został wstrzymany jako jeden z pakietów sankcji.
Ogólnie rzecz biorąc nie idzie tam know-how technologiczne, a nowoczesny sprzęt konieczny do produkcji niektórych rzeczy, który i tak od dawna kupowali od europy.