W debacie było wiele wątków które się już nie raz powtarzały, ale Senyszyn powiedziała o czymś bardzo niewygodnym ale prawdziwym w temacie demografii/dzietności w Polsce.
Oczywiście główna debata to: brak mieszkań, aborcje, prawa kobiet, dyskryminacja rodzin z wieloma dziećmi, brak prestiżu bycia rodzicem, bla bla.
No i tu wkracza rzecz, która może się wydawać dla niektórych "niewiarygodna" (szczególnie dla prawej części sceny).
A więc tak. Niektóre kobiety dzieci po prostu nie lubią i jest to jeden z powodów, dlaczego same nie chcą ich mieć (Senyszyn mówiła o 70% kobiet z 30% które nie planują potomstwa). Jestem w stanie w to uwierzyć, bo znam różne kobiety (w tym zresztą różową) które tak mają. Część mężczyzn zresztą pewnie też za dziećmi i wizją bycia rodzicem nie przepada.
I pod tym względem nie jest tak, że nagle komuś się zachce dziecka (chociaż są wyjątki) i brać za nie odpowiedzialność do jego 18. roku życia.
Tak, można zachęcać do dzieci pozytywnymi zmianami w systemie osoby które się nad tym zastanawiają, ale z drugiej strony jak dla mnie słabym jest każda forma zrzucania "poprawy demografii" na osoby, które z różnych powodów nie chcą się rozmnażać.
@nobodys Ja już od dawna proponuję dzieci ze sztucznej macicy. Po cholerę obywatele mają na siłę mieć dziecko, skoro można tworzyć obywateli jak u Huxleya, z pominięciem oczywiście jakiś chorych akcji typu tworzenie głupszych, albo bardziej poddańczych.
Obok poprawy hydrologii w Polsce i zamiany warszawskiego Belwederu na ten ze Szkolnej 17, to będzie trzecia rzecz za mojej kadencji premiera.
Chocby skaly sraly, milion programow wymyslili to dzietnosci nie poprawia w znacznym stopniu, bo po prostu rozwiniete spoleczenstwa tak maja. Stajemy sie wygodni, hedonistyczni i zamiast siedziec w chacie, zmieniac kupy, nie spac po nocach to wolimy wyjechac na waksy na zanzibar.
Powinni postawić na dużą, długofalową kampanię influenserską. Większość młodych różowych w socjalmediach łyka wszystko i kupuje wszystko co im gwiazdeczki w storiskach polecą.
Jak znajdą 10 - 20 influlasek z dużymi zasięgami, które wypromują bycie rodzicem jako coś trendy, to na porodówkach na jakiś czas będą kolejki. Potem z ekspertami trzymać odpowiedni poziom treści parentingowych i może nie wyginiemy.
Piękny był ten weekend. Wypad z okazji moich urodzin i 10 rocznicy ślubu, bez dzieci, do 4 gwiazdkowego SPA, restauracje, drinki, wiadomo, pełen relaks. Pijcie Kormorana Wiśniowego za moje zdrowie.
... a teraz pora na powrót do rzeczywistości - czyli młodszemu ropieje oko, a ma urodziny w środę i imprezkę w weekend. Kto w cyrku...
@Felonious_Gru Moje drugie dziecko nauczyło mnie, że każdą zupę można zblendować. Grochówkę, fasolową, warzywną, barszcz ukraiński (jedliście kiedyś barszcz ukraiński - krem?). My jemy normalnie a jej dwie chochelki w słoik i ręcznym blenderem.
@Felonious_Gru kasza manna, budynie, kisiele, rosołki, zupki pomidorowe i inne, musy owocowe, shake mlecznoowocowy. Ogólnie to nic super pożywnego nie przemycisz, ale dzieciak te parę tygodni przetrwa na takich papkach.
Córkę odwiedziła dzisiaj koleżanka level 6, którą przywiózł ojciec golfem 3 (rozmiar auta ma znaczenie) Wśród atrakcji był zaliczony plac zabaw na którym znalazła patyk wielości małego drzewka. Średnica 5 złotówki, długość ok 240cm zakończony rozgałęzieniem w liśćmi. Przy odbiorze przez ojca stwierdziła że zabiera ten "patyczek" ze sobą 🙂ojciec próbował go złamać w pół, ale nie było to łatwe wiec zapakował badyla po całej długości do auta. Wybaczcie za brak zdjęcia ale nie udało mi się tego uwiecznić. Dziecko powiedziało że patyk jedzie z nimi do domu na pamiątkę 😁
Zapomniałem napisać. W środę byłem z mlodym u lekarza, a lekarz był jakiś @Dziwen . Zapalenie spojówek, co chwilę pohukiwał, ale zbadał co miał zbadać i nawet dał naklejkę ze swoją podobizną.
Trochę mnie rozbroił napis
Dziwny pacjent
Ale syn jeszcze słabo czyta takie szlaczki to mu powiedziałem, że tam jest napisane "dzielny pacjent"
Ech, i koniec wakacji. 4 dni z młodą w szpitalu w Rabce-Zdrój minęły jak z bicza strzelił. Badania porobione, leki odstawione, plan działania nakreślony. Co sobie pospałem i poczytałem to moje, dawno nie byłem taki wypoczęty
Ktoś tu ostatnio zwracał uwagę ale to naprawdę dramat.
Na izbie przyjęć szpitala dziecięcego, dziecko leży rozwalone na kanapie i bezmyślnie przewija tiktoka. 2-3 letnia dziewczynka.
Aż mi się przykro zrobiło. A tam są przecież kolorowanki, gry, zabawki- tylko do tego musi zaangażować się rodzić.
Dla mnie to to samo jakby nalać dziecku alkoholu aby było spokojniejsze.
Ewidentnie rodzice sobie nie radzą i potrzebne są jakieś regulacje bo edukacja chyba niewiele daje- ale odpowiedzialność niech poniosą dostawcy tych usług a nie odbiorcy!
ja z moim młodym chodzę do alergologa raz na jakiś czas, w kolejce zawsze kupa dzieciaków w różnym wieku, 100% wgapionych w telefon/tablet swój lub rodziców. Mojego natomiast strasznie zawsze nosi w tej kolejce, ostatnio mu kazałem robić pompki i przysiady. To co najbardziej przeraża to brak ludzi z książkami tak jak to było kiedyś.
Swiat sie zmienia i niestety,ale dostepu do internetu nie uniknie zadne dziecko.
I czym nam sie podoba czy nie,ale kilkuletnie dzieci w przedszkolu juz wiedza co to sa gry komputerowe,konsole,tym sie interesuja i o tym rozmawiaja.
Wiec sorry,ale nie mozesz trzymac dziecka pod kloszem,bo technologia zla i uzaleznia.
Tiktok i wszelkie rolki to rak,ale mozna odpowiednio dobrac i dawkowac TRESCI i dziecko male moze sie nauczyc czegos pozytecznego- np. liczyc czy poznac alfabet,nie tylko nasz lacinski.
@AdelbertVonBimberstein Każdy mądry jak teoretyzuje. Tak samo te wszystkie porady 'psychologów' w sieci o zachowaniach dzieci.
Dziecko musi być dzieckiem, musi sie wyszaleć, ale też: Dziecko musi znać granice i wiedzieć co może a co nie
Pozwól się dziecku wypłakać, nie uciszaj go bo będzie się uczyło, że należy chować uczucia, ale też: długotrwały płacz i krzyk dzieci może wywoływać u dzieci nieodwracalne zmiany w mózgu więc uważajcie.
I takich przykładów w sieci jest tysiące, a my, rodzice? Co możemy?
Oczywiście, że odbieram dzieci z przedszkola i wymyślam im tak wiele zajęć jak potrafię. Rowery, rolki, spacery do lasu. No ale ile można? Mam od 16 do 21 ganiać ich zdala od prądu?
Pewnie, że bawię się z nimi na placu zabaw, jestem na każde zawołanie. Ale ich jest 3 a ja sam, a co jeśli chcę kupę, albo z kimś porozmawiać? Albo po prostu wyciszyć się po wysłuchiwaniu kilka godzin CHCE LODY, A DLACZEGO ONI MAJA A MY NIEE ŁEEE.
Znając życie to wasze dzieci nigdy nie obserwują otoczenia, nie są zazdrosne o to, że inne dziecko coś ma a on nie.
Ile razy w nocy muszę wstawać do nich bo chce im się pić, albo chcą się poprzzytulać? A życie nie ma zmiłuj, rano monter do roboty musisz być.
Co jeśli rano jesteś zaspany, szykujesz dzieci do przedszkola, wieczorem wspólnie wybraliśmy to w co się ubierzemy następnego dnia a rano płaczą na cały głos bo nie pójdą w tym? Ani tamtym i tamtym? No przecież każdy z was w internecie byłby oazą spokoju a w ogóle waszym dzieciom się to pewnie nawet nie przytrafia, są w końcu rozsądne i zrównoważone od pierwszego złapania cyca w usta.
I ktoś zaraz mi może napisać, że w takim razie jestem ciulowym rodzicem, nie umiem wychowywać, co to za dzieci mam. I tu też was zaskoczę, wychowanie tu ma gówno do rzeczy, bo mam trójkę dzieci, każde jest wychowywane w TAKI SAM SPOSÓB a mimo wszystko mam 3 kompletnie innych dzieci, bo mają różne temperamenty i charaktery.
Najstarsza totalna ekstrawertyczka i bomba energi, obserwuję jedynie widma tego, że w danym miejscu była bo porozrzucane ubrania, 3 razy zmieniała rolki na hulajnoge i na rower.
Środkowy - introwertyk, spokojny, nawet ostatnim cukierkiem się podzieli i zawsze posprząta po sobie.
Najmłodsza - jak tylko coś jej się nie spodoba to ma tak donośny krzyk, że ściany kruszeją, zazdrosna o wszystko, zawsze, wszędzie. W gościach Aniołek, w domu terrorysta.
Już mam dosyć bo łeb mi paruje to włączam im te bajki to mam chociaż pół godziny by zrobić obiad, wstawić pranie albo jak Twój opis izba przyjęć - nie wiem pogadać z lekarzem.
No ale wiadomo w internecie wy wszyscy jesteście idealni, wasze dzieci od 6 roku życia to książki wertują a widząc dzieci ze słodyczami czy telefonami śmieją się ukradkiem pod nosem mówiąc coś o dopaminie.
Być może pamiętacie jak w świąteczny poniedziałek pisałem, że młody dostał kulą armatnią... Tfu, kulą do bule w środek baniaka? Byliśmy wtedy w szpitalu i wszystko było ok, ale wczoraj na profilaktycznym badaniu u okulisty lekarz od razu mnie woła i mówi:
-Zobaczy pan, widzi? Różne źrenice.
I faktycznie, jego lewa delikatnie większa niż prawa. No to dzisiaj, jak już krople z badania wzroku rozszerzające źrenice, przestały działać dawaj go znowu na Izbę Przyjęć. W sumie tak jak mówili: "jakby coś niepokojącego się działo to do nas wrócić".
Oczywiście, w dziecięcym nie robią ani tomografu, ani rezonansu z biegu, musi zostać przyjęty na oddział- a z radosnych wieści: obłożenie jest duże jak będziemy mieli szczęście to w poniedziałek. O.o
Z opcji dostępnych było: wyjść na własne życzenie ze skierowaniem "Pilne" ale czy w poniedziałek będzie dla nas miejsce? Nie wiadomo. Bo lekarka na Izbie sama stwierdziła, że złapać miejsce na neurologii to "jak wygrać szóstkę w totka".
No to siedzimy, ja jedyny tata na oddziale, w pokoju z jedną mamą, którą "jest spawaczem i ona się chłopów nie boi" więc luz, kobitka co nas przydzielała kamień z serca bo tata-chłop na dziecięcym to problem się okazuje. XD
Lekarz na oddziale zrobił wywiad, trochę lekceważąco stwierdziła, że "wg niej z tego raczej nic nie będzie" i... Ja też tak uważam, ale sorry, ryzykować nie będę. Mam trzy tygodnie wolnego to się trochę ponudzimy i spędzimy razem czas.
Trzymajta kciuki aby faktycznie z tego nic nie było.
@AdelbertVonBimberstein dobrze, że dmuchasz na zimne. A lekarka, co stwierdziła, że „nic z tego raczej nie będzie”, nie będzie niosła konsekwencji błędnej decyzji do końca życia.
@AdelbertVonBimberstein Jak miałem 6 lat, to się wydupcyłem na lód centralnie na cymbał. Mama zauważyła u mnie anizokorię, myk do szpitala, ja nie wiem o co chodzi, czuję się normalnie. RTG, jakieś tam badania, doktur powiedział, że on tu nic niepokojącego nie widzi, a te źrenice to mogę mieć od urodzenia nierówne, tylko nikt się nie przyglądał. Mam do dziś, a to zaraz 30 lat będzie od "wypadku"
Ja jak bylem maly to sie posliznalem na sliskim ale na szczescie podloga kafelkowa zamortyzowala upadek (przywalilem potylica) i podczas obserwacji tez mi zauwazyli, ze mam roznej wielkosci zrenice i mam tak do teraz
Cholera wie czy mialem tak od zawsze ale nikt nie zauwazyl czy dopiero od tego radosnego zderzenia z podloga
Dzieci potrafią promykami słońca w ciemnym ponurym świecie dorosłych. Mój młody lvl 4 ostatnio stwierdził z przekonaniem, że "mama jest słodziaczkiem". Chyba żaden komplement nigdy mi tak nie zrobił dnia.
Wiem, że mojemu 7-latkowi jest u babci na wsi cudownie. Skąd to wiem? Bo jak wczoraj dzwoniłem i pytałem teściowej czy mam go dziś odebrać, to ona go o to zapytała, a ja usłyszałem jak młody krzyczy:
Jutro?! Przecież to barbarzyństwo!
Kocham swoje dziecko, ale, co równie ważne, cholernie je też lubię.
Czego im Wam życzę (żebyście lubili swoje, nie moje xd).
@Yes_Man Ja w pewnym momencie, we wczesnej podstawówce, miałem lekkie problemy z kolegami, pewnie dlatego że byłem sporym, ale raczej łagodnym typem. Raz przegieli, i w domu dowiedziałem się, że mam prawo prz⁎⁎⁎⁎⁎⁎olić. Problemy skończyły się jak renkom odjoł.
Teraz sam uczę córkę, że ma nie dokuczać nikomu i byc miła, ale jeśli ktoś ją zaczepia, niech robi tak, żeby mu w pięty poszło
@Cinkciarz Miałem ziomka w klasie w gimnazjum, który był kolokwialnie mówiąc tępiony - wyśmiewany, wyzywany, popychany etc. A właściwie nie wiem czemu, bo zawsze spoko był, chyba po prostu klasowa elita sobie wybrała popychadło.
W drugiej klasie jeden kolega coś go szarpał za plecak, chciał mu go zdjąć i rzucić ze schodów i ten tępiony ziomek się tak wkurwił, że ruszył na tego oponenta z pięściami z nienawiścią w oczach. Szybko sprowadził go do parteru i coś go tam tlukł. Potem rzucił się losowo na kolejnego swojego oprawce i tak samo.
Od tego mometu miał święty spokój, oprawcy przestali mu dokuczać. Najlepsze było, że chyba wtedy jakaś trwała zmiana u niego zaszła, bo później niektórzy chcieli go sprawdzić czy dalej taki twardy jest - testowali go i sprawdzali próbując mu dokuczać ale on od razu z lapami leciał zdeterminowany, żeby przekonać siłowo swoich oponentów.
Myślałem, że sortowanie klocków wg kategorii to żmudne zajęcie.. Przywracanie minifigów do oryginalnej konfiguracji to dopiero irytujące zadanie. Milion kombinacji i zgaduj. 5 z przodu po lewej nie udało się skompletować, więc są losowe.
Znalazł się jeszcze taki delikwent - jego korpus odrzuciłem wcześniej jako coś nieoryginalnego Wychodzi na to, że z tego samego zestawu co rycerz i czerwona morda, ale klocków raczej brak, bo nie ma charakterystycznych elementów.
Sprawdziłem mniej więcej czy jeszcze jakiś zestaw by się dało skompletować i:
Tyle że nie wiem - nie są to porywające zestawy. Może jeśli #dzieci będą chciały i pomogą. Zobaczę - jeszcze przyjdzie trochę tego i może wtedy postanowię.
#lego
>> #niepoprawnelego <<
P.S. brickognize nadal rządzi. Parę elementów zakwalifikowanych jako nie-LEGO wróciło z odrzuconych.