#dieta

24
1129

Przez najbliższe 2 tygodnie nie będzie ważenia na tagu #dildonadiecie gdyż jestem na urlopie.


Niestety Hiszpania (nie lubię gorącego klimatu), ale jak kobieta chce to ja mało mam do gadania gdzie lecimy, poza tym nocleg mamy za darmo.


Jestem w miejscowości Manilva, w nocy (nie)pizga, w dzień parówa.


Staram się pilnować spożytych kcal żeby chociaż po powrocie było tyle samo albo mniej na wadze niż przed wylotem. Fajnie że mają tu smaczne ryby i duży wybór serów i mięs więc nadal będę spożywał dania wysokobiałkowe. Jeśli chodzi o ceny to bardzo porównywalne do Polskich, poza tymi lokalnymi produktami jak sery owcze czy ryby i owoce morza które są lepszej jakości i często tańsze. Na plus że oni wszystko smażą na oliwie i tutaj oleje rzepakowe czy słonecznikowe są niepopularne.


Wziąłem buty do biegania, planuję parę razy się przebiec, o tyle fajnie że tutaj wschód słońca jest o 7:40 więc jak wstaję o 7 to jest jeszcze ciemno - mam obok pare km deptaka betonowego przy samej plaży więc jest gdzie biegać.


No i w sumie tyle, oby się pogoda zepsuła i było trochę chłodniej.


#wakacje #hiszpania #dieta #jedzenie

0f8b2d93-29f0-40f1-8cd8-d1dd66cbefbb
fc7530a2-f9b5-466e-84c6-abe3ee802301
c724f9e9-84c3-45fd-ab9e-770ce48fc6e5
ee8b344d-98f7-42a0-b698-0dd6f3432f83
3a4d06b7-6947-4448-bddb-c5a45d575970

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Niesamowite, kto by pomyślał, wydaje mi sie, że nie trzeba do tego badań

Ale i tak kocham te pyszne skurczybyki

Om nom nom ༼ ͡° ͜ʖ ͡° ༽


#zdrowie #frytki #ziemniaki #dieta

8c1110e0-5bf4-42b2-a1c2-d58091c32b2d

@maly_ludek_lego jak ze wszystkim- jak sobie zjesz raz na miesiąc, to świat się nie skończy, nawet jak nie jesteś sportowym świrem Gorzej, jak ktoś codziennie się stołuje w takim maku i żre frytki non stop ¯\_(ツ)_/¯

Zaloguj się aby komentować

Z powodu covida ostatni tydzień nie miałem siły trzymać diety, jadłem co mi ktoś podal.


Waga obecnie: 98,5kg

Czyli można powiedzieć że taka jak przed chorobą.


W tym tygodniu częściowo już wróciłem do normalnego odżywiania ale ruchu jeszcze nie było.


Do celu pozostało 8,5kg ale nie mam ciśnienia żeby zrzucić to jak najszybciej, utrzymanie obecnej wagi też byłoby sukcesem bo czuję się dużo lepiej i nie mam takiego kałduna.


#dildonadiecie #dieta #hejtokoksy

Zaloguj się aby komentować

tl;dr

Schudłem sobie, ale w moim przypadku to bardziej fanaberia, a nie konieczność - nie trzeba gratulować, w ogóle nie trzeba czytać. Nie wiem dokąd mnie ten wpis zaniesie i czy komukolwiek do czegoś się przyda.

Jeśli szukasz czegoś na pewno pożytecznego - sprawdź jedzonkowy kontent od @GazelkaFarelka


Odchudzanie jest proste, robiłem to wiele razy


W moim przypadku powyższe zdanie jest prawdą. Najczęściej był to pewien cykl typu "zrzucam masę bo wiosna i rower -> lato -> zaczynam jeść ciastka i pitce -> jesień -> no i o". Dlaczego tak? Bo, proszę państwa: ciastka są dobre, pitca jest dobra, w ogóle jedzonko jest dobre, a jak będzie trzeba, to sobie zrzucę nadmiar, nie musiałem się tym stresować. Dodatkowo nic na mnie nie wymuszało zmiany: dla roweru zrzucałem tyle, żeby nie wystawał mi brzuszek jak niektórym kolegom i by na urlopach było mi trochę lżej jadąc pod górkę. Bądźmy uczciwi: w przypadku amatorskiego kolarstwa kilogram albo nawet dwa nie mają znaczenia: ani nie brałem udziału w zawodach, ani to, że grupa mnie zerwie pod górkę to nie jest powód do cieniowania - gdybym chciał oszczędzać wagę, to zacząłbym od zabierania jednego (i mniejszego) bidonu lub zabierał łatki zamiast dętki i lżejszą torebkę podsiodłową. Dodatkowo... dla ustalenia uwagi: przy BMI 23 w wersji "po zimie" nie mam raczej konieczności pilnowania niczego. 


Więc w ogóle po co mi to? Zmieniłem sport na wspinanko i nagle masa stała się istotna, bo nie ma ze mną ani roweru, ani bagażu, za to jestem sam ja. A jeśli ktoś chciałby się dowiedzieć co dla wspinacza może znaczyć waga - proszę sobie podnieść na jednym palcu pusty plecak, a potem włożyć doń butelkę wody i sprawdzić ponownie. I wyobrazić sobie, że takie obciążenie bywa robione dynamicznie i w różnych kierunkach. Stąd też silna motywacja nie tylko po to, żeby zrzucić masę, ale by pozostać w tym miejscu na dłużej: nie mam problemu z silną wolą, tylko muszę mieć jakiś cel, żeby ją utrzymywać. Ale masa to nie wszystko, ważne są i mięśnie: to, że po odchudzaniu stracę trochę siły i będę miał może trochę gorszy czas na segmencie na Stravie... - to nie jest coś motywującego. Ale już wspinanie daje bardziej realne wyzwania, a postępy (lub ich brak) można zobaczyć bez zapierdzielania jak pies z jęzorem na wierzchu przez kilkanaście minut.


Teraz trochę bliżej konkretów, czyli coś, co może komuś jakimś cudem się przyda (albo przynajmniej da pożywkę do pojechania po mnie): co zrobiłem, czego nie zrobiłem i w ogóle jaki był w tym plan.


Zaczniemy od dietetyka. Mój pierwszy kontakt z tym zawodem miał miejsce kilkanaście lat temu, gdy uznałem, że już wystarczająco naoddychałem się samodzielnością i tym, że mogę jeść co mi się podoba, bo sam za siebie płacę - i że warto sprawdzić, co zrobić lepiej. Pani dietetyk jeszcze zanim zdążyłem powiedzieć z czym przychodzę, wykrzyknęła: no chyba pan nie chce się odchudzać, pan tak dobrze wygląda! Miałem wtedy kilka ładnych kilogramów wyraźnej nadwagi, więc już po tym wstępie wiedziałem, że usłyszę dobre rady tonem cioci, u której każdy musi wyjść najedzony: nie zawiodłem się. Dostałem kilka zdań, kilka kartek gotowych przepisów z cyklu "gotowanie dla ambitnych" i polecenie pojawienia się na "kontrolę" za trzy miesiące. Podobnych historii o "dietetykach", którzy traktują pacjenta jak cielątko u weterynarza, dając po prostu losowe przepisy ze swojego excela, kilka uniwersalnych rad i do widzenia, pora na CS-a - słyszałem na tyle wiele, żeby wiedzieć, że ciężko trafić na kogoś dobrego. Trafić mi się udało. Na wizytę czekałem ze dwa miesiące, ale dostałem naprawdę dobry wykład o tym jak wygląda proces zrzucania masy, co będzie się działo po kolei, dostałem dzienniczek przepisów w formie "na miesiąc" z możliwością dowolnego mieszania posiłków między dniami i dopasowany do moich preferencji (potrafię gotować, ale skrajnie nie znoszę marnowania na nie czasu - cenię sobie proste posiłki. Bardzo proste.). Efekt był wtedy wyraźny: lepsze samopoczucie, szybka utrata masy, minusów nie stwierdzono.


Później nastąpił kilkuletni cykl jak we wstępie: dopóki pilnowałem chudnięcia, było ok, ale nie miałem ustalonej rutyny na "jedzenie na zero", więc tutaj wszystko się rozjeżdżało. Ale bez bólu, bez stresu, wkrótce wiosna, się zrzuci xD


No dobrze, to co teraz zrobiłem inaczej?

1. Zadałem sobie trud zrozumienia procesu. Przy wykorzystaniu GPT (oczywiście weryfikując jego opowieści - ale przynajmniej podrzucał mi słowa kluczowe) zrozumiałem jak wygląda cały proces zrzucania masy: jak organizm przechodzi w tryb spalania tłuszczu, z czym to się wiąże, jak wygląda powrót, jak wygląda wejście na zero itd.

2. Kalorie w apce. Zawsze uważałem to za bezsens i nie do końca miałem rację. Gdybym miał to liczyć w zeszycie lub excelu, to na pewno bym nie robił, ale pobrałem jedną z apek, które to liczą: jeśli mogę kopiować niektóre pozycje, skanować kody kreskowe (to jest gamechanger!) albo wpisywać ilości typu "łyżka [czegoś]" - to wypełnienie i sprawdzenie makroskładników za dzień jest banalne.

3. Białko. Nie korzystam od dawna z przepisów pani dietetyk, zmodyfikowałem je nieco - i wychodzi na to, że zrobiłem to nieco do d⁎⁎y. Wspomniałem już o priorytecie niespartolenia mięśni? Więc tak, mamy teraz akcję "mój stary to fanatyk skyra, pól lodówki nim zajebane". 

4. Białko, ale inaczej: gdy zwiększyłem jego ilość (pewnie do tej poprawnej), to zmniejszyło mi się uczucie głodu po posiłku. Gdy zjem (już) dobrze zbilansowany posiłek, to mogę po nim te 2-3 godziny przetrwać nawet nie myśląc o jedzeniu, wręcz przeciwnie, muszę się sam przypilnować żeby pamiętać.

5. GPT z innej strony: niektóre rzeczy w apce mają predefiniowaną wagę, ale nie wszystkie - żeby oszczędzić sobie ważenia, zadaję pytania typu "ile waży jajecznica z X jajek" czy "ile waży łyżka pestek z dyni". Może i gdzieś się tam chłopina pierdzielnie o kilka gramów, ale to nie apteka.

6. Rutyna wyjścia na zero kaloryczne. Zanim to nastąpiło, miałem przygotowany plan kaloryczny na okres przejściowy (ładowanie z powrotem glikogenu) i okres docelowy, z uwzględnieniem dni treningowych i rodzajów aktywności. 


Pierwszym sprawdzeniem moich planów i wytrwałości był wyjazd na Słowenię sprzed półtora miesiąca: przypilnowałem się bardzo, w szczególności zwracając uwagę na porządne śniadanie i rozplanowane posiłki podczas aktywności. Plus: obiadokolacja... no, kolacja, nie udawajmy że wracałem przed zmrokiem: na zmęczeniu, ale pilnowałem przygotowania i bilansu. Efekt: bez straty radości z jazdy, chodzenia głodnym, wieczorów w stylu zombie "coś jeszcze bym zjadł" udało mi się utrzymać dobrą wydajność i mimo to utrzymać utratę wagi.


Drugie sprawdzenie tychże planów właśnie trwa. Po wejściu na zero wróciłem w górę zakładany kilogram i od dwóch tygodni trzymam się w miejscu. Fun fact: to, co pani dietetyk (ta lepsza) przegapiła, to wyjaśnienie mi, że "utrata wody" na początku to glikogen, a wychodzenie na zero polega na tym, że on sobie powróci. Oszczędziłoby mi to swego czasu solidnej frustracji. ;D


Z rzeczy których żałuję: szkoda że jakoś miesiąc po czytaniu, edukowaniu się i szukaniu w necie odkryłem wspomniane na wstępie wpisy @GazelkaFarelka Pewnie oszczędziłoby mi to szukania, skoro pożyteczna wiedza jest pod ręką.


A, na koniec cyferki: czas zrzucania - ok 2 miesiące, masa zrzucona 6-7 kg.


#odchudzanie #chudnijzhejto #dieta #zlenawyki #dobrenawyki

74105479-f128-4e00-9c3b-f21941e5b421
Statyczny_Stefek userbar

@Statyczny_Stefek a było pod razu wejść na twaróg.

#dobrenawyki to podstawa. Pizza? Sorry, nie jem takich rzeczy a jak już to sporadycznie. Po prostu normalne jedzenie, mało przetworzone po tym roku czy tam więcej, smakuje mi lepiej niż pizze, słodycze i inne fanaberie.

@Statyczny_Stefek Miło mi, że komuś się jakiś wpis przydał. Zrozumienie, jak to działa to klucz do sukcesu, to jak zrozumienie mechaniki gry RPG, żeby wiedzieć jak w niej maksować staty.

Zaloguj się aby komentować

Drugie śniadanko, po odbytym leśnym tuptaniu i małym treningiem kalistenicznym.

Kolorowe kanapki, a na deser czerwone porzeczki, borówki i pasek gorzkiej czekolady. Około 750 kcal ;)

#jedzenie #jedzzhejto #dieta

b266bd83-8dc8-4997-b2dc-e15b92f9b19b

Zaloguj się aby komentować

Serdeczne podziękowania dla @Barcol .


Erytrytol dotarł, twaróg będzie słodzony.

Nie odważyłem się zrobić na nim sernika baskijskiego- jest normalnie na cukrze.

Borówki lubią to!


#rozdajo #dieta #erytrytol

a66a57e7-d2ff-437a-b7f7-8fec50bc6dc7

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

24 886 250 - 55 = 24 886 195

#dieta #ogarniamsie


Wracam do dbania o siebie po krótkiej przerwie. Bardzo proszę o piorun na zachętę, bo w życiu mi się troszkę posypało i każda motywacja się przyda aby wygrywać w mniejszych walkach, coby mieć siłę na te większe.


Od marca niestety sobie troszkę pofolgowałem i z osiągnięty wynik 87kg skoczył do 92kg (start z poziomu 101kg)

Wraca więc dieta, pilnowanie się, znaczące ograniczenie hehe piwka, cziperków, słodyczy i innego gówna, a do tego dwie nowe rzeczy:


  1. podobnież łatwiej jest się przyzwyczaić do zmian, gdy są one częścią rytuału, codziennej rytuny. Zastanawiałem się więc, co robię absolutnie każdego dnia, zwłaszcza rano, co pozwoli mi wpleść robienie kilku pompek. I eureka - piję kawę! Rano i popołudniu. Czasem jeszcze trzecią w okolicach południa. W związku z tym, stwierdziłem, że za każdym razem, jak będę włączał ekspres, napierdalać będę dwie serie pompek. Tyle, ile dam rady zrobić. Jako, że koksem nie jestem, to jest to kilka sztuk dziennie, ale docelowo będzie więcej. I tak, dzień w dzień, po odwozeniu dzieci do żłobka rano i później tuż przed ich odbiorem, ekspres robi brrrrrrr, a ja robię ufffff.

Tym samym dorzucam moją skromną liczbę 55 sztuk z ostatnich 5 dni do wyzwania


#pompujwpoprzekziemi


  1. kupiłem sobie hulajnogę. Nie elektryczną! Taką manualną, z myślą, żeby nie musieć biegać za dzieckiem jak idziemy na spacer z rowerem biegowym (a niebawem pierwszym zwykłym rowerem). Po jednej szybkiej wycieczce do apteki stwierdzam, że chyba będę częściej śmigał po jakieś pierdoły na tym, zamiast jeździć autem. I nie jest to wcale taka lekka sprawa jak myślałem, troszkę się zmachałem

Pozdrawiam serdecznie i smacznej kawusi

Zaloguj się aby komentować

Nie mogłam się zdecydować czy zjeść na słodko na czy na wytrawno, no to zrobiłam mix xD Chleb górski z lidla na wytrawno i słodko (serek śmietankowy i krem pistacjowy) na deser jeżyny. Około 620 kcal.

Szybkie podładowanko i można lecieć na mocną robote biegową. 💪🏼

#jedzenie #jedzzhejto #dieta

8bc0d874-49dd-4c6e-b632-48ab251ad985

Zaloguj się aby komentować

Ostatnio nie dodałem wpisu o ważeniu więc nadrabiam zaległości.


COVID którego obecnie (zrobiłem test) przechodzę oprócz dolegliwości układu oddechowego dał mi też biegunkę więc i waga bardzo ładna wyszła :D


Bylo: 98,5kg

Jest 97,2kg


Od początku diety ubyło mi prawie 16kg, jak sobie pomyślę że miałbym teraz np. 15kg zaprawy tynkowej dźwignąć to widać jak duże obciążenie dźwigały moje stawy.


Dziś gorączka odpuściła, nawet ten katar tak nie przeszkadza jak ta biegunka, zacznę brać smecte i probiotyki, może się poprawi. Mam L4 do końca tygodnia, mam tylko nadzieję że syna i teściów nie zaraziłem bo w sobotę lecą na 2 tyg do Hiszpanii.


#dildonadiecie #hejtokoksy #dieta #zdrowie

85df594a-82b7-493a-bc29-12019a50369d

Zaloguj się aby komentować

Kolacyjka

Jajecznica ze szczypiorkiem, wyjadanie warzyw z lodówki i buła z serkiem śmietankowym. Około 617 kcal

#jedzzhejto #jedzenie #jajecznica #dieta

6b1645e9-0b63-415a-94b5-76b45f337834

Zaloguj się aby komentować

Buła z miodem i bananem, trochę Małysz style. Około 450 kcal. I zaraz ruszam na mocny trening biegowy (20km+)

Jeszcze ciemno na dworzu jest xD

#jedzenie #jedzzhejto #dieta

051da306-bf0c-4843-92d4-4868bbd329fb

Zaloguj się aby komentować

Dobra, zapisałem się na jeszcze jeden bieg, chociaż 10km mnie totalnie przeraża bo ostatnio 5km ledwo przeżyłem i do tej pory dojść do siebie nie mogę :D


Do listopada sporo czasu, może zdążę się przygotować.


A obecnie walczę z przeziębieniem - drapie w gardle, spływa katar po przełyku i kaszle, dobrze że dziś i jutro zdalnie. Witaminy wzięte, strepsils na gardło jest. Może w tydzień wyzdrowieje i będę mógł poćwiczyć.


#dildonadiecie #hejtokoksy #dieta #bieganie #biegniepodleglosci

2831e436-440d-4029-b3cf-5a66ed9aff23

Jak zaczynałem biegać to mi starszy klubowicz powiedział tak: "przebiegłem 5km to dasz radę spokojnie przebiec 10km. Potem jak już już kilka razy zrobisz 10km to dasz radę półmaraton spokojnie. A jak zaliczysz kilka półmaratonów to i przetruchtasz maraton."

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Kolacja po bieganiu na taśmie i treningu siłowym.

Kanapki z rukolą, schabem, chrzanem i pomidorem a na deser pudding białkowy z borówkami. Około 610 kcal.

#jedzenie #jedzzhejto #dieta #kolacja

05aca477-8f15-4b04-95a3-befdf4236d6d

zem jogurt. zborowakmi i kawa to potem na CPN myślałem że store sranie będzie. a tu pierd z 10s jak nic. szkoda ze nie nagrałem rekord świata by był jak nic . myślałem ze się nie skończy xD

ni polecam zestawu

Zaloguj się aby komentować

Niektórzy pewnie odnieśli wrażenie, że poza internetem wpierdzielam się ze swoimi neofickimi twarożymi mądrościami nie zapytany.


Do tematu, ludzie sami zaczynają dociekać: co zrobić aby schudnąć?; albo ci bardziej zorientowani czyli ćwiczący co zrobić aby wyciąć brzuch?*


I zaczynam wtedy mówić o diecie, że to kwestia bilansu zjedzonych i spalonych kalorii. Nie ma w tym magii, nie ma magicznych diet: jak masz deficyt kaloryczny to chudniesz- a jak nadwyżkę to tyjesz.


W tym momencie pytają:

-To co? Mam się ograniczać?

-Tak.

-Ale ja lubię jeść...


Kurwaaaa. KURWAAAAAAAA I SZLAG MNIE TRAFIA.


KAŻDY K⁎⁎WA KAŻDY* LUBI JEŚĆ LENIWA BULWO!


Jedna łajza nawet mi powiedziała: ale ja tak lubię czipsiki.


Ja pi⁎⁎⁎⁎le, każdy lubi czipsiki, lody, czekoladę, kebaby i inne przepyszne kurestwo. Jest wyjście- rusz d⁎⁎ę. Nie chcesz zmienić diety? Spoko. Zrób dodatkowo 1 500 kcal z kardio. Wyjdź na 4 godziny spacer, albo 3 godziny fest rower. Przebiegnij papaton.

Nie dajesz rady? To wpierdalaj mniej. Lepszej jakości, więcej warzyw. I nie, smażone mięsko bo kotlecik to białko hehe, to nie jest alternatywa.


Zacznę stosować przemoc fizyczną, plaskun na ryj, jak jeszcze raz to usłyszę.

I przypomnę: oni sami mnie pytają i wiem, że znają odpowiedź bo ja też ją znałem. To nie genetyka tylko twoje ch⁎⁎⁎we nawyki i słaba wola.


Zostałem wczoraj zapytany przez babcię mojej żony, czy nadal jestem na diecie. Po sekundzie zastanowienia powiedziałem jej, że nie. Po prostu teraz już tak jem.


*poza promilem ludzi z mocnymi dysfunkcjami.


#galaretkanomore #odchudzanie #chudnijzhejto #grubasy mentalne #zlenawyki

#chlopskadyscyplina #dieta

b0922e98-a8a8-4db6-8de1-5753ce20a83f

No dobra, to całkiem na poważnie chciałbym poznać Twoje zdanie w takiej sytuacji: ustawiasz sobie sensowne treningi i nawyki żywieniowe (o które dbasz od lat), rozsądny deficyt kaloryczny i masa sobie powoli spada. Dochodzisz do sporo niższej masy i BMI, d⁎⁎a zaczyna się robić chuda jak u gimnazjalisty, twarz czy ręce to sama skóra i kości, a na brzuchu oponka jak była tak jest. Od razu powiem, że testosteron w środkowych widełkach.

@AdelbertVonBimberstein Możesz polecić jakąś apkę/kalkulator do w miarę łatwego i szybkiego liczenie bilansu kalorycznego uwzględniającą ruch wykonany w danym dniu?

Zaloguj się aby komentować

Dla chipsowych łakomczuchów kolejna alternatywa

Chrupki wykonane praktycznie w 100% z włoskiego sera.

Bez węglowodanów


Są smaki pizza, trufla, i karmelizowana cebulka


W Lidlu przy kasach samoobsługowych u mnie


#jedzenie #dieta

017e95a2-3954-4a98-bdaf-eba138b44336

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować