Bogini, która pomogła w udomowieniu kotów Zazwyczaj przyjmuje się, że w przeciwieństwie do psów koty niejako udomowiły się same – tysiące lat temu zaczęły zbliżać się do osad rolniczych, żeby uzyskać łatwy dostęp do gryzoni grasujących w zgromadzonych tam zapasach ziarna. Zmniejszając populację zagrażających zbiorom szkodników, z czasem zaskarbiły sobie wdzięczność i sympatię ludzi, którzy szybko zauważyli, że obecność kotów w osadach jest korzystna. Zaczęto więc dbać o to, żeby koty czuły się w pobliżu siedzib ludzkich dobrze i bezpiecznie, a te, które najlepiej tolerowały bliskość człowieka i były najmniej płochliwe, stały się z czasem przodkami współczesnych kotów domowych.
W starożytnym Egipcie udomowione koty były potomkami dziko żyjących kotów błotnych (Felis chaus) oraz kotów nubijskich (Felis lybica) . Badania wskazują jednak, że w procesie transformacji kota dzikiego w domowego odegrały tam rolę nie tylko buszujące w zmagazynowanym ziarnie gryzonie, ale także praktyki rytualne związane z kultem bogini Bastet.
Bastet lub Bast, przedstawiana pod postacią kota lub z kocią głową, była w starożytnym Egipcie dobroczynną boginią kojarzoną z ochroną przed złymi mocami, miłością, płodnością, muzyką, tańcem i przyjemnościami życia. W ośrodkach jej kultu popularną praktyką było utrzymywanie i rozmnażanie kotów świątynnych, które po śmierci mumifikowano, ofiarowywano bogini i całymi tysiącami chowano na specjalnych kocich cmentarzach.
Choć krzywdzenie kotów było w starożytnym Egipcie zabronione, a nawet surowo karane, koty ofiarowywane w świątyniach były często celowo zabijane w celach rytualnych – większość z nich żyła od sześciu miesięcy do roku, po czym kończyła żywot w wyniku uderzenia ciężkim przedmiotem w głowę lub poprzez skręcenie karku. Pielgrzymi bardzo chętnie kupowali kocie mumie, by później ofiarowywać je w świątyniach jako dary wotywne, można więc łatwo się domyślić, że produkowanie takich mumii i rozmnażanie kotów na dużą skalę było ważną częścią lokalnych biznesów. W niektórych mumiach nie umieszczano nawet całych kotów, ale tylko fragmenty ich ciał.
Zmumifikowane koty bywały też jednak szanowanymi domowymi ulubieńcami – chowano je z cennymi drobiazgami, pozostawiano też przy ich szczątkach miseczki z mlekiem i inne dary. Chyba najbardziej znanym staroegipskim kotem tego rodzaju była Ta-miu (co oznacza po prostu „Kotka”), ukochana kotka księcia Totmesa, najstarszego syna faraona Amenhotepa III. Ta-miu została po śmierci zmumifikowana i złożona w ozdobnym sarkofagu. Na jego przedniej ściance przedstawiono kota siedzącego przed stołem, na którym znajdują się przygotowane dla niego ofiary: chleb i piwo tradycyjnie ofiarowywane zmarłym, a także pozbawiona głowy gęś i noga wołu.
Egipski kult Bastet bardzo pomagał w utrwalaniu wizerunku kota jako obrońcy domowego spokoju i dostatku, sprawiając, że obecność kotów stawała się normą już nie tylko w osadach i na ulicach miast, ale także w przestrzeni domowej. Przedstawienia kotów zachowane w sztuce egipskiej często ukazują je, jak siedzą i jedzą pod krzesłem – praktycznie zawsze jest to krzesło, na którym zasiada kobieta, najczęściej pani domu. W niektórych przypadkach koty te mają ozdobne obróżki lub nawet kolczyk w uchu, co świadczy o tym, że niekoniecznie były to koty „pracujące” i łapiące myszy na pełen etat, ale raczej rozpieszczani domowi ulubieńcy o wysokim statusie. W co najmniej jednym przypadku przedstawiono też małego kotka na kolanach pana domu, bawiącego się skrajem jego szaty.
tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych
Polecę (może się nawet powtarzam) dwa filmiki. Wyłacznie Naukowy Belkot o tym jak koty odczuwają smaki, oraz Mroczne Wieki - o udomowieniu zwierząt, nie tylko kotów.
Miasto, które było potęgą, zanim Szczecin stał się ważny. Odkrywamy nieoczywiste Dąbie!
Większość z Was mija je bez zatrzymania, jadąc w stronę Wybrzeża lub wyjeżdżając ze Szczecina. Tymczasem Dąbie to fascynująca kapsuła czasu. Czy wiedzieliście, że to tutaj cumowały statki z głębi Pomorza i to tutaj cystersi zbudowali port, gdy Szczecin był jeszcze w cieniu?
Nowy odcinek zagląda w miejsca, o których milczą tablice informacyjne:
Legenda bitwy z 1121 roku – dlaczego prawdopodobnie nigdy się nie odbyła?
Podziemne kanały – ukryte przed światem od stuleci.
Kapsuła czasu z 1865 roku – co znaleźliśmy w środku po otwarciu w 2024?
Mury i kościół – niemi świadkowie pożarów, najazdów Szwedów i sowieckich czołgów.
Dąbie należało do Hanzy i miało prawo represji wobec Szczecina! To była walka o realną władzę nad handlem bałtyckim. Choć w 1945 roku miasto legło w gruzach w 80%, jego duch wciąż jest wyczuwalny w cegłach i nieoczywistych zaułkach.
Spacer po historii, której nie znajdziecie w podręcznikach!
Robiliśmy z kolegą do tej gry dwa trailery. A potem ja też robiłem vocie over'y. Potem na kanwie tego powstała pełnoprawna gra PC "Uboat". którą możecie znać tutaj pod postacią #hejtozaloga przy której też współpracowałem. Tak czy inaczej, tutaj widzimy tzw. soundmake. Czyli tworzenie danego dźwięku z niczego.
Jeśli ktoś ma ochotę na zgłębienie takich sztuczek i historii tworzenia dźwięku w grach lub filmie, to albo mogę zrobić więcej wpisów, albo możemy się spotkać osobiście i mogę przeprowadzić takie warsztaty. Prowadziłem już takie zajęcia, na Uniwersytecie im. Mickiewicza w Poznaniu, albo w Akademii Śląskiej, gdzie prowadzę zajęcia, z "dźwięku w grafice i reklamie" Jak będzie wystarczająca liczba chętnych, to możemy zrobić taki spęd dla zainteresowanych (° ͜ʖ °)
następny mały wpisik, z mojej przeszłości w #produkcjatv Reklama nieistniejącego już banku BGŻ. Jedna z naszych propozycji, która jednak nie przeszła, bo dla banku była zbyt kontrowersyjna (° ͜ʖ °)
Ale wrzucam dla potomności. Realizacja: Ja i mój bardzo dobry kolega, z którym tworzyłem produkcyjny kolektyw. Moje logo, które mam na czapce, jest ewolucją naszego kolektywu. Jeśli ma ktoś ochotę poczytać historię tego kolektywu i całej otoczki tej marki, to dajcie znać w komentach. Zrobiliśmy więcej reklam, więc może wrzucę w przyszłości.
Niedawno wrzucałem zdjęcie przedstawiające rakietę Sojuz w trakcie transportu, a dziś dla odmiany Saturn V który wystartował w ramach misji Apollo 11. Niczym przetaczanie wieżowca.
Patrzę na smutnego rudego (bo leje cały dzień i nie może pohasać), i przypomniało mi się jak w #wiedzmin3 jakaś dziewczynka wołała *kotek zmoknie...:(".
Wyszukałem to w necie, i przy okazji poznałem nowe branżowe pojęcie.
Bark npc?
W grach (w tym w The Witcher 3) „bark NPC” to po prostu branżowy termin na:
@zuchtomek pamiętam że miałem wstukany kod na fatality. Wystarczyło po wygranej walce zrobić podbródkowy i robiło się fatality.
Zawsze po wygranej walce niby sprawdzałem kombinacje przycisków do fatality a w rzeczywistości naciskałem cokolwiek a a końcu podbródkowy. Ziomeczkowie myśleli że jestem taki dobry, że zawsze mi wychodzi
@Z_buta_za_horyzont W sytuacji przedstawionej na gifie sprzedajesz kolesiowi kopa posyłającego go na podłogę/ścianę. Jeśli rzeczywiście go poraziło to odczepiasz go od przewodnika nie narażając siebie. Jeśli zaś jajcował - to mu się należało. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@szatkus-7 materiał jest jak zwykle na poziomie tego co robi Veritasium, więc za⁎⁎⁎⁎stym, ale... no k⁎⁎wa oczywiście że testy kacapsko-kitajskich śmieci służących do ich zabaw wojskowych, który sobie w międzyczasie przerobili na zagłuszarki i robią okresowe testy, czy w razie czego mogą to odpalić na pełnej. No co za zdziwienie- państwo może udawać, że wyszło z komunizmu i zimnowojennej mentalności wroga u bram, ale komuna i mentalność zostaje w nich twardo.
***********************************************************
Na wstępie mała uwaga:Poniższy tekst to moja osobista interpretacja, spostrzeżenia i luźne obserwacje tego, jak mogły rozwijać się poszczególne gatunki muzyki elektronicznej, skąd czerpały inspiracje i z czego się wywodziły.Toskrócona wersja, a nieencyklopedyczny wykład czy też doktorat,więc świadomie ominąłem masę artystów i wydarzeń, które też miały na to wpływ.Nie jest to jedyna prawda historyczna, a raczej moje własne, subiektywne spojrzenie 🙂
***********************************************************
Zanim powstał ambient i trance
Jeśli Kraftwerk wyniósł do muzyki ideę rytmu maszyny, to Tangerine Dream pokazał, że syntezatory mogą budować nie tylko rytm, ale też przestrzeń, ogromne, kosmiczne pejzaże dźwiękowe.
Album Phaedra z 1974 roku był jednym z przełomowych momentów dla tzw. Berlin School i Kosmische Musik.
To właśnie tutaj sekwencer Mooga został użyty nie jako efekt, ale jako centralny element kompozycji - generujący hipnotyczne, pulsujące struktury, które rozwijały się niemal samoczynnie.
W tym czasie Edgar Froese i Tangerine Dream odeszli od tradycyjnej formy rocka progresywnego na rzecz długich, ewoluujących form dźwiękowych, bardziej przypominających muzyczne "stany” niż utwory w klasycznym sensie.
Jak ta kosmiczna rewolucja powoli ewoluowała dalej?
Te hipnotyczne, rozciągnięte w czasie plamy dźwiękowe bezpośrednio zainspirowały Briana Eno, który pod koniec lat 70. skodyfikował i nazwał podejście określane dziś jako ambient - muzykę, która miała funkcjonować bardziej jako przestrzeń niż tradycyjna kompozycja.
W tym samym nurcie rozwijała się również twórczość Klausa Schulzego, byłego członka Tangerine Dream, który jeszcze mocniej rozbudował ideę długich, sekwencerowych form opartych na transowych, powtarzalnych strukturach, stanowiąc jedno z kluczowych ogniw między Berlin School a późniejszą elektroniką klubową.
Z kolei charakterystyczny, pulsujący i nieustannie zapętlony bas z sekwencera stał się technologiczną "prababcią” muzyki trance.
Gatunek ten zaczął się wyodrębniać na przełomie lat 80. i 90. W 1988 roku brytyjski duet The KLF użył określenia "trance” na wydawnictwach takich jak What Time Is Love? (Pure Trance 1) pomagając ukształtować język dla nowej, hipnotycznej estetyki muzyki rave.
Za jeden z fundamentów brzmienia wczesnego trance’u uznaje się jednak utwór The Age of Love (1990) projektu Age of Love, który połączył klubową energię z długimi, emocjonalnymi strukturami melodii.
Niedługo potem, na fali szkoły berlińskiej i frankfurckiej, zaczęli tworzyć pierwsi oficjalni pionierzy stylu, tacy jak Dance 2 Trance, Jam & Spoon, Cosmic Baby, formacja Energy 52 (twórcy "Café del Mar") czy stawiający pierwsze kroki Paul van Dyk.
W latach 80. ten hipnotyczny sposób myślenia o muzyce znalazł swoje kolejne kluczowe rozwinięcie w Detroit, gdzie narodziło się techno.
Artyści tacy jak Juan Atkins (Model 500), Derrick May (Rhythim Is Rhythim) i Kevin Saunderson (Inner City) (tzw. Belleville Three) połączyli inspiracje płynące z europejskiej elektroniki - w tym Kraftwerk i Berlin School z energią amerykańskiego funku i muzyki klubowej.
W przeciwieństwie do bardziej "kosmicznej” i ambientowej strony europejskiej, detroit techno nadało tej estetyce bardziej mechaniczny, miejski i rytmiczny charakter. Jednak fundament pozostał ten sam: powtarzalność, trans i wciągająca, sekwencyjna struktura, która buduje stan hipnotyczny u słuchacza.
Równolegle w Wielkiej Brytanii, na fali acid house i wczesnej kultury rave, ten sam język dźwięku zaczął przenosić się na masowe imprezy.
Kluby i nielegalne warehouse party przekształciły sekwencyjne, transowe struktury w muzykę stadionowo-rave’ową, gdzie powtarzalność i długie build-upy były już nie tylko eksperymentem, ale narzędziem masowej euforii na parkiecie.
To właśnie w tym środowisku zaczęła się klarować idea "trance” jako stanu a nie tylko stylu muzycznego, ale doświadczenia zbiorowej hipnozy, które wkrótce miało zostać nazwane i rozwinięte w pełnoprawny gatunek.
Z tej samej logiki rytmicznej i transowej, która rozwijała się równolegle w Berlinie, Detroit i brytyjskiej kulturze rave, zaczęła powoli wyłaniać się potrzeba jeszcze bardziej ekstremalnej formy tej muzycznej hipnozy odłączonej od klubów i przeniesionej w przestrzeń niemal rytualną.
W tym samym czasie narodziła się najbardziej mistyczna i najbardziej ekstremalna odmiana tej estetyki - Goa Trance, a później Psytrance.
Co istotne, ten styl nie powstał w oderwaniu od wcześniejszych nurtów.
Już w latach 70. na plażach Goa (szczególnie w rejonie Anjuny) funkcjonowała społeczność hippisowskich podróżników, którzy słuchali głównie psychodelicznego rocka, takich artystów jak Jimi Hendrix, The Doors czy Pink Floyd.
Z czasem ta scena zaczęła ewoluować, gdy na przełomie lat 70. i 80. pojawiły się pierwsze przenośne magnetofony kasetowe, a do Indii zaczęły docierać nagrania europejskiej elektroniki, w tym Kraftwerk.
W latach 80. scena Goa funkcjonowała już w całkowicie unikalnych warunkach - bez dostępu do klasycznych klubów i bez winyli, które nie wytrzymywały tamtejszego klimatu.
Muzyka była odtwarzana głównie z kaset, często na dwóch prostych odtwarzaczach, co sprzyjało powstawaniu pierwszych form DJ-ingu opartych na zapętleniu i miksie.
Podróżnicy (tzw. travellers) przywozili do Goa nagrania z Europy, często nieoczywiste i mroczne.
To właśnie z nich lokalna scena zaczęła czerpać inspiracje, szczególnie z belgijskiego EBM, niemieckiego i brytyjskiego industrialu, nowej fali oraz wczesnego synth-popu.
Artyści tacy jak Front 242, Nitzer Ebb, Skinny Puppy, The Neon Judgement, Depeche Mode czy Fad Gadget stali się nieoczekiwanym fundamentem brzmieniowym tej sceny.
Pierwsi DJ-e Goa zaczęli wykorzystywać te nagrania w sposób całkowicie nowy - wycinając fragmenty, przyspieszając lub spowalniając taśmy i budując z nich długie, hipnotyczne miksy, które stopniowo przekształcały się w podstawę późniejszego Goa Trance.
W tym środowisku zaczęły się wykształcać pierwsze specyficzne techniki DJ-ingu, które później stały się fundamentem Goa Trance.
DJ-e działający na plażach Goa zaczęli zauważać, że mechaniczne, powtarzalne struktury muzyki industrialnej i EBM wyjątkowo dobrze rezonują z długimi, psychodelicznymi setami granymi na otwartych przestrzeniach.
W praktyce oznaczało to tworzenie długich, płynnych miksów, w których fragmenty utworów były selektywnie wycinane, zapętlane i łączone w jedną nieprzerwaną narrację dźwiękową.
Za pomocą prostych mikserów i dwóch odtwarzaczy kasetowych lub pierwszych decków winylowych DJ-e w warunkach ograniczonej technologii zaczęli eksperymentować z nagraniami - usuwając wokale, eksponując rytmiczne "mechaniczne” warstwy i stosując przyspieszenia oraz spowolnienia tempa (pitching).
W efekcie muzyka traciła swój pierwotny kontekst i zaczynała funkcjonować jako czysta, hipnotyczna struktura rytmiczna oparta nie na utworach, ale na ciągłym procesie.
Z tej praktyki stopniowo wyłoniła się estetyka, która później przekształciła się w Goa Trance, już jako muzyka tworzona od podstaw, a nie budowana z fragmentów istniejących nagrań.
Dopiero na początku lat 90. (ok. 1991–1993) dawni uczestnicy tej sceny, tacy jak Raja Ram (późniejszy The Infinity Project / Shpongle) oraz Goa Gil, zaczęli korzystać z nowoczesnych samplerów i syntezatorów, takich jak Roland TB-303.
Dzięki temu możliwe stało się komponowanie muzyki w pełni studyjnej - bezpośrednio inspirowanej klimatem i energią hipnotycznych setów granych na plażach.
Tak narodził się oficjalny, studyjny Goa Trance, jako próba przełożenia tej samej logiki transu na język produkcji elektronicznej.
To brzmienie bardzo szybko zaczęło przenikać z niszowych scen do Europy, gdzie zostało przechwycone przez brytyjskich DJ-ów i przekształcone w bardziej klubową, globalną formę trance.
Na początku lat 90. Brytyjski DJ Paul Oakenfold, zainspirowany szamańskimi, hipisowskimi imprezami na indyjskich plażach stanu Goa oraz setami tamtejszych pionierów (takich jak Goa Gil) wydał w 1994 roku "The Goa Mix” który zrewolucjonizował światową elektronikę.
Paul Oakenfold - Goa Mix 1994 BBC Radio 1 Essential Mix
Brzmienie to bardzo szybko dotarło do Izraela. W pierwszej połowie lat 90. tysiące młodych Izraelczyków po zakończeniu obowiązkowej służby wojskowej zaczęło masowo wyjeżdżać do Goa, gdzie po raz pierwszy zetknęli się bezpośrednio z psychodelicznym trance’em i kulturą tamtejszych imprez.
Po powrocie do kraju przywieźli tę muzykę ze sobą, co sprawiło, że Izrael w krótkim czasie stał się obok Niemiec, Wielkiej Brytanii i Indii jednym z najważniejszych ośrodków rozwoju psytrance’u.
Scena zaczęła rozwijać się bardzo intensywnie, szczególnie na nieformalnych imprezach organizowanych na pustyni Negew i w rejonach wiejskich.
Z czasem wokół tych wydarzeń narastały napięcia społeczne i kulturowe - część środowisk konserwatywnych krytykowała tę scenę, postrzegając ją jako zjawisko obce kulturowo i niezgodne z tradycyjnymi wartościami.
Mimo tego ruch rósł w siłę, a undergroundowa kultura rave’owa coraz bardziej się profesjonalizowała.
Kulminacją widoczności tej sceny były masowe wydarzenia i protesty środowiska klubowego w Tel Awiwie pod koniec lat 90., które stały się symbolem walki o swobodę organizowania imprez i kultury tanecznej.
W efekcie Izrael stał się jednym z głównych centrów globalnego psytrance’u, z późniejszymi projektami takimi jak Astral Projection czy Infected Mushroom, które wyniosły ten styl na sceny międzynarodowe.
Astral Projection - Mahadeva (version original 95)
Wielu twórców, od europejskiego trance’u po pustynny psytrance, czerpało z tego samego źródła - hipnotycznego pulsu, który Tangerine Dream wynieśli do muzycznej świadomości na początku lat 70. Dodali do niego klubowy rytm i przenieśli kosmiczny charakter tamtej estetyki na współczesne parkiety.
W tym sensie Phaedra pozostaje jednym z kluczowych punktów odniesienia dla całej późniejszej muzyki elektronicznej - od ambientu, przez techno, aż po trance i jego psychodeliczne odmiany.
Bez Phaedry współczesna elektronika mogłaby brzmieć inaczej.
Label: Virgin
Album: Phaedra
Wykonawca: Tangerine Dream
Utwór: Phaedra
Kraj wydania (label): UK
Kraj pochodzenia: Niemcy
Wydany: 01.02.1974
Gatunek: Electronic
Styl: Berlin-School
1 marca 2026 roku w Rosji weszła w życie ustawa zakazująca propagandy narkotykowej w literaturze i sztuce. Wszystkie dzieła opublikowane po 1990 roku, które zawierają opisy wytwarzania, przechowywania lub zażywania narkotyków, muszą być specjalnie oznakowane. Nałożyło to bezprecedensowe obciążenia na wydawców i dystrybutorów.
Nakład książek w Rosji spadł o 26% w wyniku bezprecedensowej cenzury. To najgłębszy spadek od sześciu lat.
W pierwszym kwartale 2026 roku nakład książek i broszur w Rosji spadł o 26%, do 57,3 miliona egzemplarzy, w porównaniu z 77,5 miliona rok wcześniej. To najgłębszy spadek od co najmniej sześciu lat. Dane Rosyjskiej Izby Książki i Stowarzyszenia Dystrybutorów Książek zostały zaprezentowane na konferencji podczas festiwalu na Placu Czerwonym, jak podaje publikacja Book Industry.
Liczba opublikowanych tytułów spadła o 11%, a średni nakład o 17%. Dla porównania, podobne spadki miały już miejsce dwukrotnie: w 2020 roku, z powodu COVID-19, nakład spadł o 19% w całym roku, a w pierwszym kwartale 2023 roku spadł o 23%, ponieważ rynek zachwiał się po skutkach inwazji na Ukrainę: wycofaniu się zagranicznych właścicieli praw autorskich i rosnących cenach papieru. Po obu wstrząsach nastąpiło ożywienie – nakład wzrósł o 10% w 2024 roku. Obecny spadek nie ma jeszcze wyraźnego, jednorazowego źródła.
Sytuacja w handlu detalicznym offline jest jeszcze gorsza: sprzedaż w księgarniach w pierwszym kwartale 2026 roku spadła o 18,8%, a roczne obroty detaliczne w handlu offline w 2025 roku wyniosły 36,9 mld rubli – najniższy poziom od siedmiu lat. Konsumenci przenoszą się na rynki: ich udział wzrósł do 57% rynku, podczas gdy udział księgarni spadł do 34%.
Organizatorzy konferencji jako przyczyny kryzysu wymieniają rosnące obciążenia podatkowe – księgarnie, w przeciwieństwie do wydawców i drukarni, nie kwalifikują się do preferencyjnych stawek składek ubezpieczeniowych – a także dumping rynkowy i „zaostrzenie przepisów dotyczących publikacji”. To ostatnie jest eufemizmem dla ograniczeń cenzury: w ostatnich latach w Rosji gwałtownie wzrosła liczba konfiskat książek, zakazów dystrybucji i spraw karnych związanych z książkami.
@bartek555 ale tradycyjnie przy braku papieru toaletowego książki się sprzydają. Bolszewickie podejście do kultury i Sztuki każe stać na środku pokoju i podetrzeć się ważnymi dziełami literatury.
@bartek555 @alaMAkota Śmiejecie się, a tymczasem to prawda. Oni umieją składać literki do kupy, ale nie rozumieją co czytają. Mój ulubiony przykład to "Rok 1984" Orwella, który od lat figuruje na liście bestsellerów – i co z tego? Nie dociera do nich, albo czytają go odwrotnie, kibicując Wielkiemu Bratu.
czy 1/4 z ksiazek w Rosji jest była o wytwarzaniu narkotykow???
Wszystkie dzieła opublikowane po 1990 roku, które zawierają opisy wytwarzania, przechowywania lub zażywania narkotyków, muszą być specjalnie oznakowane. Nałożyło to bezprecedensowe obciążenia na wydawców i dystrybutorów.
Nakład książek w Rosji spadł o 26% w wyniku bezprecedensowej cenzury. To najgłębszy spadek od sześciu lat.
@alaMAkota Kiedyś świat zachwycał się Rosjanami, którzy w metrze czytali Dostojewskiego, Tołstoja i innych klasyków. Czytali przede wszystkim to, gdyż lwia część publikacji nie była dostępna na rynku lub bibliotekach, bądź też wydanie książek zablokowała cenzura. Widać, że Rosja wraca do sprawdzonego modelu.