Aktualizacja kociołka! #hejtoogniskowroclaw #hejtopiwowroclaw #gotujzhejto

Aktualizacja kociołka! #hejtoogniskowroclaw #hejtopiwowroclaw #gotujzhejto

Zaloguj się aby komentować
Mroze cole. Dzisiaj wjezdza cytrynowka! #alkoholizm
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Plot twist - zawsze mógł. Teraz można to po prostu łatwo sprawdzić.
#polityka #bekazkonfederacji

Zaloguj się aby komentować
Fun fact: istnieją cztery główne hormony płciowe u człowieka - testosteron, estrogen, progesteron i szarlizteron #gownowpis #heheszki #suchar #pdk
Zaloguj się aby komentować
No co tam panowie, jak tam wam dzionek w korpo minął?
Bo mi dobrze, porobiłem badania, potem poszedłem na działkę, posiedziałem, popracowałem, ziomek gołąb leśny wpadł się napić z oczka wodnego.
A co u was? Dedlajny osiągnięte? Targety oblizane?
#lato #latonapierdalaj #upal #korposwiat #zabka #panzabka
@tomasz-frankowski @wujek_Marek @SpokoZiomek @FoxtrotLima @LuckySeven @Earl_Grey_Blue @Rzeznik @wielbuont @megawonsz9




Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Moloko - The Time Is Now
https://www.youtube.com/watch?v=-GY9DWIfpwc
. #muzyka #deaftone #moloko #2000 #ThingstoMakeandDo #thetimeisnow
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
1003 + 1 = 1004
Tytuł: Joy Division i Ian Curtis. Przejmujący z oddali
Autor: Deborah Curtis
Kategoria: biografia
Wydawnictwo: Iskry
Format: ebook
ISBN: 9788324400607
Liczba stron: 375
Ocena: 5/10
Wspomnienia żony Iana Curtisa, lidera działającego na przełomie lat 70. i 80. zespołu Joy Division.
Zawsze miałam pewien problem z biografiami sław pisanych przez ich bliskich/przyjaciół, głównie dlatego, że z oczywistych względów ciężko w nich o obiektywizm. W Przejmującym z oddali widać wyraźnie, że mimo upływu lat Deborah Curtis dalej jest pełna żalu do zmarłego męża – za apodyktyczność, za skupienie się na zespole, za flirty i romanse z innymi kobietami. Portret wokalisty wyszedł zbyt jednostronnie i negatywnie – niewiele tu drugiej strony Curtisa, którą odkrywał w swoich tekstach, czyli przenikliwego i nadwrażliwego erudyty. Odnoszę wrażenie, że Deborah Curtis prawdopodobnie nigdy nie rozumiała skomplikowanej osobowości Iana ani ciężkiej walki, którą musiał toczyć, gdy jednocześnie posypało mu się zdrowie i życie osobiste.
Pod względem literackim, książka jest ogólnie kiepsko napisana – warsztat pani Curtis jest średni, a narracja zbyt często chaotyczna. Nie pomaga raczej mierne polskie tłumaczenie.
O wiele bardziej polecam nieformalną ekranizację Przejmującego z oddali, czyli Control Antona Corbijna ze świetną główną rolą Sama Rileya. W przeciwieństwie do książki, film przedstawia Curtisa w bardziej zniuansowany, pełniejszy sposób.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Wyzwanie + 200
Do końca 23
Zdobądź 75 piorunów za komentarze
75 / 75
#hejtowyzwanie

Zaloguj się aby komentować
1002 + 1 = 1003
Tytuł: Anna Boleyn. Obsesja króla
Autor: Alison Weir
Kategoria: powieść historyczna
Wydawnictwo: Astra
Format: książka papierowa
ISBN: 9788367276412
Liczba stron: 580
Ocena: 7/10
Zanim sięgnęłam po powieści Alison Weir, naczytałam się na anglojęzycznych subredditach historycznych, zwłaszcza na r/Tudorhistory, jaką to ona nie jest wybitną pisarką i rzetelną historyczką. Jednak po lekturze Obsesji króla mam wrażenie, że zachwyty nad twórczością pani Weir są lekko przesadzone.
Książka o Annie Boleyn była OK, i właściwie niewiele więcej. Nie czytało jej się źle, ale też szczególnie nie porywała, trochę lektura typu „przeczytać i zapomnieć”. Jak widać po bio autorki na anglojęzycznej Wikipedii, Weir rozwijała warsztat publikując książki popularnonaukowe i czuć to w tej powieści – zwłaszcza w pierwszych dwóch częściach, bardziej niż klasyczną powieść historyczną, czyta się ją jak fabularyzowany dokument, bardziej napisany zgodnie z zasadą „tell, don’t show” zamiast "show, don't tell". W kategorii „dramatyzm”, powieść Weir przegrywa z Kochanicami króla Philippy Gregory oraz większością filmów i seriali opowiadających o związku Henryka VIII i Anny Boleyn.
Druga kwestia to podejście do faktów historycznych. Weir wykonała solidny research i możliwie wiernie przedstawiła wydarzenia, ale w paru przypadkach jej licentia poetica wzbudza wątpliwości. Najbardziej zdziwiło mnie, że dwa wątki – przedstawienie Marii Boleyn (siostry Anny, kochanki zarówno Franciszka I Walezjusza, jak i Henryka VIII) jako niewinnej leliji, oraz sportretowanie Jane Boleyn (szwagierki królowej) jako ogarniętej chorobliwą zazdrością sekutnicy, która przyczyniła się do upadku rodu Boleynów – autorka zerżnęła od powszechnie krytykowanej za ahistoryczność Philippy Gregory, gdy spokojnie mogła je rozpisać inaczej. Wątpliwe wydały mi się również wątki szóstego paznokcia Anny (Piętno czarownicy? Może zaakceptowałabym ten plot device, gdyby autorka sama nie zapomniała o nim w kluczowym momencie) oraz zakazanego uczucia Boleynówny do dworzanina Henry’ego Norrisa, przy czym ów wątek uczuciowy był zwyczajnie idiotyczny – jak w XIX-wiecznych romansach dla pensjonarek, Anna i Norris wymienili parę powłóczystych spojrzeń i już, miłoźdź na wieki xD I żeby było jasne, wiem doskonale, że w powieści historycznej trudno obyć się bez pewnej dawki licentia poetica, jednak uważam za srogą hipokryzję ze strony wannabe redditowych historyków, że za ubarwianie faktów Philippę Gregory odsądzają od czci i wiary, a Alison Weir wynoszą na piedestał.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter

Zaloguj się aby komentować
@Opornik musze ci cos powiedzieć
------------ Jestem grzybem.
------------
**Wielkim grzybem**
-----------
#spam #cybulionjestinny #cybulionmabalagannastrychu

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować