Dramatyczna sytuacja rozegrała się w Łomży. Sąsiedzi zauważyli, że małe dziecko zwisa z balkonu na piątym piętrze i ruszyli na pomoc. Rozłożyli pod balkonem koc i trzymali go nad ziemią, by zamortyzować ewentualny upadek dziecka. W tym czasie inni sąsiedzi próbowali dobić się do mieszkania, z którego zwisała dziewczynka, ale niestety matka dziecka była pijana i spała. Nie udało się jej dobudzić na czas, żeby zdjąć dziecko z balkonu. Gdy czteroletnia dziewczynka nie miała już sił trzymać się barierki balkonu, to spadła z wysokości ok. 15 metrów. Na szczęście dziecko spadło na koc, który trzymali sąsiedzi i tylko dzięki temu przeżyło. Dziewczynka trafiła do szpitala na badania, ale poza ogólnymi potłuczeniami nic poważnego jej się nie stało. Z badania przeprowadzonego przez policję wynikło, że matka dziecka miała 0,7 promila alkoholu we krwi.
Dzieciak wrocil do matki. Ojciec napierdala na ta patusiare za granica. Chlopy dostaly nagrode od Prezydenta, a ten, ktory jest ajentem lokalnej zabki, ma wzmozony ruch w sklepie bo ludzie rzucili sie na zakupy.
Nieważne że to USA zaczęło wojnę.
To Iran ma płacić odszkodowanie.
Kolejny odlot pomarańczowego.
Trump żąda odszkodowania od Iranu:
„Widzę, że przedstawiciele Islamskiej Republiki Iranu domagają się odszkodowania za szkody, jakie ponieśli podczas ostatniego pięciomiesięcznego konfliktu zbrojnego (który rozpoczął się dlatego, że NIE BĘDĄ POSIADAĆ BRONI NUKLEARNEJ), mimo że kwestia ta nigdy nie została poruszona podczas żadnych naszych negocjacji ani spotkań!
To jednak interesujący pomysł, ponieważ ja również domagam się teraz odszkodowania od Iranu za wszystkich ludzi, których zabili i ciężko ranili za pomocą przydrożnych bomb oraz w licznych konfliktach, z których są znani, początkowo dowodzonych przez generała Solejmaniego. Odszkodowania powinny obejmować również rodziny osób zabitych na USS Cole, a także tysiące innych osób poległych w walkach.
Ponadto odszkodowania powinny zostać wypłacone rodzinom setek tysięcy niewinnych demonstrantów, których Iran zabił w ciągu ostatnich 50 lat, nie wspominając o 52 000 osobach zabitych w ciągu ostatnich pięciu miesięcy.
Poleciłem moim przedstawicielom, aby zdecydowanie uwzględnili tę kwestię we wszystkich przyszłych negocjacjach.
@Kokainawnosie123 pewnie jego wielki umysł mu podpowiedział, że w kontekście wyborów musi być twardy w sprawie Iranu, aby jakoś zaprocentować. Czyli pewnie dopiero po wyborach coś się rozwiąże, jak już Republikanie przepierdolą połówkowe.
Jeśli kolega utknął, trzeba sprawdzić, czy nie udaje. Komiczna akcja z chińskiego lotniska. Ostatecznie obsługa lotniska musiała rozkręcić siedziska, żeby uwolnić tych dwóch kolesi.
@starebabyjebacpradem hmm... A jak działa dostarczanie gazu? Po prostu łączy się wszystkie przewody gazowe w jeden, który idzie do reduktora? A jak działa wskaźnik poziomu LPG w butli... Tyle pytań...
@sireplama łączysz pod autem, wskaźnik jeden wystarczy. Między zbiornikami paliwo się wyrówna, a zawór bezpieczeństwa i tak idzie przez podłogę w ancwalt
@sireplama większość instalacji lpg w pl ma wskaźnik i tak niesprawny, bo jest dość delikatny a przy dowolnym serwisie też często mechanicy zapominają podłączyć
Czytało się szybko i przyjemnie. To prequel, w którym Geralt jest jeszcze niedoświadczony, przeżywając pierwsze przygody na szlaku. Taka mieszanka krótkich opowiadań, które gdzieś za połową książki zostają skierowane w jednym kierunku. Historia nie jest trudna do śledzenia, nawiązania do innych momentów z życia wiedźmina to miły ukłon. Ogólny poziom skomplikowania niski, nawet opowiadaniowe tomy sagi są bardziej mięsiste.
Szkoda tylko, że to takie krótkie, trochę po łebkach i ta cena... Za 65 złotych oczekuje się więcej niż czegoś, co przypomina wyglądem i objętością harlequina. No ale c⁎⁎j, kupione. Dokonało się. Jakbym nie przeczytał, to nic by się nie stało. Ale z drugiej strony... złe jakieś nie było. Przekąska.
@Zioman Mnie najbardziej wkurzyło kilka ostatnich stron gdzie Sapkowi już chyba się ewidentnie nie chciało, bo tyle rzeczy tam się wydarzyło że spokojnie by starczyło na drugie tyle objętości a tak to mamy po jednym akapicie na każde ważne wydarzenie.
Veska wraca po latach do rodzinnej miejscowości na wykopaliska, jest archeolożką. Od razu spotyka Saida, kolegę, który kiedyś jej pomógł, więc chce się odwdzięczyć. Czuć chemię między nimi, ale Said nagle znika.
Za to pojawiają się kolejni starzy znajomi, jak Ilja, miejscowy szef gangsterów. Ogólnie przez cały film Veska błąka się po miasteczku i okolicach, poznaje nowych ludzi i starych znajomych. To taka jej osobista odyseja.
Pięknie zrealizowany film o tym, jak przeszłość wpycha się z powrotem w życie dojrzałej kobiety, a jedynym znajomym z dawnych czasów wydaje się właśnie Said, który też niechętnie chce dalej uczęszczać ścieżką przestępczą.
Ogląda się wybitnie. Mimo że film trwa prawie 3h i niewiele się dzieje akcyjnie, to nie czuć powolności obrazu. Wprost przeciwnie, podążamy zawsze i wszędzie za Veską, ciekawi, gdzie zaprowadzi nas teraz.
Gorąco polecam, sama byłam w szoku jak gładko mi wszedł ten obraz. Jest tam pewien urok lokalności na obrzeżach, a zarazem mrok, krążący niespokojnie pod skórą tej specyficznej bułgarskiej społeczności.
Wyhodowana w 1828 roku przez Johna Kinneya (lub Kinny’ego) z hrabstwa Davidson w Karolinie Północnej z sadzonki odmiany Hall. Wprowadzona na rynek w 1856 roku i przez wiele lat uprawiana na szeroką skalę na południu Stanów Zjednoczonych, jednak wraz z pojawieniem się bardziej komercyjnych odmian straciła na popularności, głównie ze względu na swoje niewielkie rozmiary.
Skórka:Skórka ma żółty kolor podstawowy, pokryty pomarańczowymi, czerwonymi i ciemnoczerwonymi rumieńcami oraz mnóstwem kropek, które mogą być jasne lub rdzawobrązowe.
Miąższ:Biały miąższ, miejscami zabarwiony na różowo przy skórce, delikatny i o drobnej konsystencji, słodko-cierpki i dość soczysty, nieco przypominający odmianę McIntosh. Jabłka te dobrze się przechowują, jeśli zbierze się je, gdy są jeszcze lekko niedojrzałe.
Etienne oprócz siostry nie ma rodziny. Całe życie jeździ ciężarówką. W trasie poznaje innego kierowcę, Bartosza (w tej roli Julian Świeżewski), i od razu iskrzy między nimi.
Jednak oprócz rozmów online nie mogą się spotykać regularnie - mimo, że ich uczucie rozkwita, czasem mijają się tylko gdzieś na trasie. To jednak za mało dla nich obu. Po kłótni Bartosz rezygnuje z jeżdżenia i wraca do kraju. Etienne mocno tęskni, więc bierze kilka dni wolnego, by pojechać do Warszawy i odnaleźć Bartosza.
Taki "tirowy" Brokeback Mountain, ale cała iskra wspaniałości to fakt, że i Etienne i Bartosz to zwykli faceci. Nie przypominają pięknych lic kowbojskich znanych z gejowskiego westernu. Etienne jest w średnim wieku, mógłby spokojnie trochę schudnąć, ale poza tym to grzeczny facet (no, może też trochę grzeszny, bo na "pauzach" lubi chodzić do parków, gdzie tirowiec-gej może znaleźć "obsługę" - tam zresztą poznaje Bartosza).
Całe jego życie to te jeżdżenie ciężarówką w trasy. Ma swoje problemy w pracy, bo widzi jak firmy z innych krajów podbierają rynek, bo właśnie takim kierowcom jak z Polski płaci się mniej.
Bartosz ma więcej werwy niż spokojny "misiu" Etienne. Dla niego praca na ciężarówce to nie jest całe życie, a raczej przymus by zarabiać. Te światopoglądy kłócą się ze sobą. Ale może jednak uczucie będzie ważniejsze?
Jedyny film festiwalu na którym płakałam ze wzruszu jak dzieciak. Milutko było na serduszku po takim filmie. I sam fakt, że ci panowie nie byli zbytnio atrakcyjni tylko podbijał realizm i zarazem romantyzm sytuacji
Pani Kasia z Urzędu Wojewódzkiego: szpital zawieszał oddział, powołując się za każdym razem na "siłę wyższą"!!
Szpital: No tak odział był zamknięty...ale nie dla wszystkich😁
I cyk kolejne miliony na konta lekarzy...
A ty pacjencie czekaj cierpliwie w kolejce..
Szpital miejski w Miastku dziesięć razy zawieszał działanie oddziału chirurgii. Odsyłał swoich pacjentów, ale salę operacyjną zajmowali wtedy pacjenci neurochirurgów ze spółki Spine. Tylko w 2024 r. na zawieszonym oddziale wykonali oni co najmniej 458 zabiegów. Narodowy Fundusz Zdrowia twierdzi, że nic o zawieszonym oddziale nie wiedział.
Opowieść o takiej rodzinie, gdzie w sumie wszystko gra. Mieszkają na wsi, żyją ze sprzedaży mleka. Ale pewnego dnia brat Sabana kradnie krowy i jego rodzina jest zmuszona wyjechać do miasta, by mieć za co żyć.
Zatrzymują się u siostry żony Sabana i jej bogatego męża. Saban niechętnie przyjmuje wszelką pomoc, szuka dorywczych prac. Unoszony honorem nie chce specjalnych przywilejów.
Jednak za cenę honoru i utrzymania swojej rodziny w takim podejściu Saban może zapłacić dużą cenę – swoim własnym szczęściem lub spełnionym życiem, którego już nie ma.
Film o tym, że niektórym starcza takie życie jakie jest. Ale gdy powinie się noga, a raczej nastąpi na ścieżkę twego losu pech (tu w postaci ujowego brata-kradzieja), to nagle życie bez kasy i oparte na pomocy innych może położyć się cieniem w umyśle gospodarza owej rodziny.
Możliwe, że patrzymy na ten film inaczej - podejrzewam, że większość z nas, gdyby popadło w tarapaty, raczej bez przeszkód korzystałoby z wyciągniętej "ręki pomocy". I dlatego postawa Sabana może wydawać się nam nie do końca zrozumiała.
A jednak umiałam empatować w jego kierunku, poniekąd rozumiałam wewnętrzne rozterki, ale czy tym samym nie pokonał samego siebie?
Też jeszcze jedna obserwacja: na tej wsi to rodzina Sabana nie była jakoś "bogatsza". Mieli swoje źródło utrzymania, by wiązać koniec z końcem. Żyli swoim życiem, można prosto napisać. Natomiast miasto rządzi się innymi prawami, które zapewne w niczym mężczyźnie nie przypominają warunków, które miał wcześniej i to może tłumaczyć jego postawę.