Wyniki sondy tylko potwierdzają zaściankowość jej autora. Nie widzę problemu w tym że dzieciaki zbierają puszki ze śmietników, nie widziałbym problemu gdyby mój sobie dorobił w taki sposób do kieszonkowego, nie widzieli też w tym problemu moi rodzice jak opróżniłem za dzieciaka wszystkie regały w piwnicy, które od lat zapełniały puste butelki które zostawały z grillów, nikt nie miał ochoty ich wynieść, a równocześnie szkoda było wyrzucić.
Argument z pasożytami totalnie z d⁎⁎y, prędzej złapie się od zaniedbanego zwierzaka w domu. Zresztą wylęgarnią chorób są żłobki, przedszkola i szkoły.
Mam znajomego który chciał kiedyś dorobić przy dworcu grając na gitarze. Zobaczyła go koleżanka babci, babcia sprzedała go rodzicom, a matka zabrała mu gitarę żeby nie został ćpunem.