Zdjęcie w tle

rain

Gruba ryba
  • 726wpisy
  • 4111komentarzy

Jest 7 kwietnia, więc pora na kolejny wpis z serii #rainsieogarnia Tylko, że trochę mi wstyd, bo nie mam żadnych postępów, którymi mogłabym się pochwalić. Niby udało mi się od ostatniego wpisu zrzucić 2 kg wagi, ale to było przed świętami... Więc waga znów podskoczyła. I tak generalnie jest ze wszystkim co sobie postanowię w życiu - jeden krok do przodu, dwa kroki w tył. W rezultacie sukcesem jest jak stoję w miejscu z czymś, a nie regresuję.

Jak zwykle najwięcej w moim życiu dzieje się tylko w mojej głowie. Nadmiernie myślę, analizuję i w końcu nie robię nic.

Jeśli ktoś gdzieś to czytał, pisałam już, że podoba mi się jeden facet z siłowni, na którą chodzę. Ale nawet nie potrafię go zaczepić i powiedzieć mu "cześć", choć w sumie można by powiedzieć, że już "znamy się z widzenia". No i tak ze dwa tygodnie temu miałam epizod dużego doła związanego z tym, że nawet nie potrafię zrobić najgłupszej i najprostszej rzeczy, jak zagadnięcie zwykłego faceta na siłowni. Heh, gdyby to był np. Henry Cavill pewnie nie miałabym problemu z podejściem i poproszeniem o autograf. No bo cała sytuacja trwałaby może paręnaście sekund i zaraz wszyscy by o niej zapomnieli. Nie mam problemu np. z zapytaniem kogoś na ulicy, gdy idzie z jakimś ładnym psem, jaka to rasa. Ostatnio widziałam patrol konny straży miejskiej i podeszłam zapytać o ich konie. Więc ogólnie - umiem zaczepić obcą osobę o jakąś głupotkę i nie muszę tego pomysłu rozważać miesiącami w głowie tworząc masę alternatywnych scenariuszy wydarzeń. A w tym wypadku - nie potrafię. Ale - jako że nie widziałam tego faceta przez dobrych kilka dni, więc mi nieco "przeszło". Zresztą - zrobiłam też krótkie podsumowanie sytuacji, w których ktoś mi się podobał i okazało się, że z wzajemnością. Było ono bardzo krótkie, bo nie było nigdy takiej sytuacji. Więc na serio powinnam dać sobie spokój z tym kolesiem. Ale znając mnie będę "wzdychać" do niego jeszcze długo. Gdyby mi ktoś kazał wskazać jaką znam największą idiotkę, to w moim osobistym rankingu zajęłabym całe podium. Albo w ogóle - pierwszą dziesiątkę.

Dzisiaj rano przypadkiem trafiłam na swoje zdjęcia na telefonie sprzed jakichś 4 lat. I... wydaje mi się, że nie wyglądałam wtedy tak źle, jak mi się wydawało. Ot zupełnie przeciętna dziewczyna (nie wiem, czy można używać tego słowa wobec kogoś, kto miał już wówczas 36 lat), taka jaką można codziennie spotkać na ulicy. A mimo to faceci zawsze traktowali mnie jak powietrze. Nie to, że mam jakieś pretensje o to, ale nigdy nie udało mi się rozgryźć powodów. Chociaż, przynajmniej jeden, jak sądzę, dobrze udało mi się zidentyfikować. Zawsze byłam "chłopczycą" i to z pewnością nie jest zaletą. Choć.. gdy byłam u rodziców na święta, oglądałam z mamą "Rolnik szuka żony" - ona lubi ten program, więc czemu raz się nie odmóżdżyć. To było takie przedstawienie kandydatów i kandydatek do uczestnictwa w tym programie. I była tam taka jedna kobieta, która wydała mi się bardzo "zmaskulinizowana", np. jeździ na motorze itd. I miała taki bardzo "męski" wygląd. Trochę przykro mi się na nią patrzyło, bo w pewnym stopniu widziałam w niej siebie, aczkolwiek na skali "zmaskulinizowania" jest mi do niej, jak sądzę, dość daleko. No i ona powiedziała w tym programie, że nigdy nie była w żadnej relacji. To samo mogę powiedzieć o sobie, więc chyba zagadka mojej wiecznej samotności została ostatecznie rozwiązana.


Żeby nie było tak całkowicie negatywnie, to mogę się "pochwalić", że nasze instytutowe koło naukowe zaprosiło mnie (i mego kolegę) na swoje spotkanie, podczas którego oglądaliśmy film związany z naszą dyscypliną. Potem jeszcze z godzinę go z nimi omawialiśmy. Nigdy nie miałam nic wspólnego z jakimkolwiek kołem naukowym, nawet będąc na studiach. A mimo to uznali, że warto mnie zaprosić. Co było naprawdę bardzo miłe z ich strony.

Co jeszcze - zaczynam zbierać materiał do kolejnego (nowego) artykułu. Termin jest do końca czerwca i mam nadzieję, że się z nim wyrobię. Ale przez to musiałam zarzucić prace nad przerobieniem jednego wcześniejszego tekstu, który niestety został mi odwalony przez duże zagraniczne czasopismo naukowe. Trochę się boję, że w ogóle już nie będę mieć czasu, by się nim zająć. Bo w moim instytucie na szeroką skalę uprawiana jest spychologia i dostaję coraz więcej obowiązków, którymi nikt inny "nie może" się zająć. Np. wczoraj wpadło mi 6 magisterek do zrecenzowania. Nim nadejdzie czerwiec dołączy do nich pewnie jeszcze kilka licencjatów.


Z innych pozytywnych rzeczy - dalej regularnie trenuję. Ale wydaje mi się, że bardzo duża część tego sukcesu opiera się na tym, że mogę potem wrzucić tu screena z treningiem i złapać za niego parę plusów. Bo inaczej naprawdę nie wiem, czy byłabym tak systematyczna.


No i wpadła wreszcie zapowiadana od miesięcy podwyżka pensji, więc teraz myślę, że nieco przyśpieszy mój proces odkładania na wkład własny do mieszkania. I może np. w przyszłym roku udałoby się je wreszcie kupić? Co prawda chciałabym móc swoje 40 urodziny świętować we własnych czterech kątach, ale to chyba zbyt optymistyczne założenie.


Z rzeczy, które chciałabym "osiągnąć" do 7 maja (czyli kolejnego "raportu"): pojechać gdzieś choćby na krótką wycieczkę. Np. do kompleksu "Riese". No i w końcu choć zrobić jakieś przygotowania (tj. ustalić daty, kupić bilety itd.) do wycieczki do Wiednia lub Pragi. Od dawna chcę zobaczyć te miasta, a jakoś mi się "nie składa". Oby się udało.


Wyszła mi ściana tekstu, ale raczej napisałam go dla siebie, bo nie sądzę, by ktokolwiek był zainteresowany moimi "przygodami".

#gownowpis #przemyslenia

Zastanawialas sie czy nie jestes na spektrum autyzmu? Czytajac posta kazdy paragraf mozna by tym wytlumaczyc.


Odnosnie zagadywania do facetow: dla zadnej plci wychodzenie z inicjatywa nie jest latwe, trzeba sie liczyc z odrzuceniem itd., ale bedac kobieta tym jednym zagraniem od razu zwiekszasz swoje szanse i przeskakujesz wszystkie "szare myszki" czekajace na pierwszy ruch ze strony faceta.

@rain ja ci już parę rzeczy pisałem ale patenty z amerykańskich filmów gdzie przed lustrem się ćwiczy rozmowę i to pomaga.


Zaś z wyglądem to można wyglądać jak 9/10 i też być ignorowanym, kumpla mam który wyglada jak rasowy dwumetrowy wiking. Jak sam w siebie nie wierzył to sukcesów większych z kobietami miał brak, musiał włożyć pracę w siebie żeby coś się ruszyło.


Ten tekst o tym, że pewność siebie się liczy to nie jest żaden pic na wodę. Ludzie generalnie mocno przeceniają zdjęcia jako wyznacznik seksapilu - jasne, to też się liczy ale absolutnie nie jest tak że tego tysiącem innych rzeczy nie da się nadrobić.


Przestań siebie tłamsić dziewczyno.


Wiedza generalnie sama z siebie jest bezwartościowa jeżeli nie jest używana w praktyce, teorię na pewno znasz, motywująca muzyka na uszy i się trzeba przełamywać. Przed takimi akcjami trzeba siebie samego (no, samą) nakręcić przed akcją. Komandosi też rzucają sobie teksty motywacyjne żeby znaleźć w sobie odwagę, patenty są trzeba z nich po prostu korzystać nawet jeżeli się głupio czujesz rzucaniem tekstów jak jakąś modlitwą. Ale co jest w końcu głupsze, bezczynność i szukanie wymówek do robienia absolutnie niczego czy ruszenie swojego tyłka do roboty?


Ci to polskie malkontenctwo za mocno do serca się przylepiła, trzeba się czasem trochę zamerykanizować


https://youtu.be/aF_3bPipN8Q?si=omRfCFzpCNrFpMPL

@rain a Ty się witasz z tym facetem czy rzucasz ogólne "cześć" do wszystkich? Bo to jest różnica jak powiesz mu "cześć", głośno, wyraźnie, patrząc prosto w oczy.

Zaloguj się aby komentować

Dzień noguw. Jako że wracam do formy po kilkudniowej przerwie od treningów, w niektórych ćwiczeniach zmniejszyłam obciążenie. Np. w leg press aż o 20 kg, bo wcześniejsze 167 kg i tak było bardzo dużym wyzwaniem. Ale w ramach rekompensaty dodałam po 2 powtórzenia w serii. Dodałam też 2.5 kg w wyprostach na ławce rzymskiej i 5 kg w przysiadach bułgarskich. Jeśli ktoś mnie obserwował, jak próbuję złapać równowagę na jednej nodze szykując się do zrobienia serii, pewnie przynajmniej prychnął ze śmiechu. Zamiast więc martwego ciągu jednonóż, który wymaga ode mnie niesamowitych umiejętności ekwilibrystycznych, zrobiłam normalny. Ale utrzymałam liczbę serii. Co prawda 50 kg to może nie jest dużo, ale przy 6 seriach wydaje mi się, że i tak "robi robotę". Reszta ćwiczeń bez zmian. Z lekkim wstydem mogę napisać, że unoszenia nóg były jakoś trudniejsze niż ostatnio.

Z ogólnych refleksji - mam wrażenie, że doszło mi trochę "mięśnia", ale w zasadzie nie wiem, czy powinnam się z tego cieszyć. No bo przecież jestem kobietą i w zasadzie powinnam mieć taką "filigranową" sylwetkę, podczas gdy chyba już trochę po mnie widać, że ćwiczę na siłowni. Znając mnie zaraz zacznę się tym martwić i będę mieć kolejny kompleks do kolekcji.

#silownia #trening

3b27d587-101b-4729-b5ad-3f0d634bafde

@rain No, tonaż imponujący, obyś po osiedlu za dwa lata nie chodziła i proponowała postronnym "rozwiązywanie problemów". Gratki! Najważniejsze to regularnie sobie myknąć czy to obciążenie tu, czy tam :-]

Zaloguj się aby komentować

Rozważam taką rzecz i chętnie przeczytam Wasze opinie: mam starego laptopa (ma 10 lat, ale był przeze mnie upgrejdowany i ma windowsa 10) i pięcioletniego ipada, który również jest sprawny. Ipada używam tylko podczas wykładów, laptopa zaś zabieram ze sobą na dłuższe wyjazdy jako "podstawowy" komputer. Ale - na codzień używam komputera stacjonarnego (wiadomo, bogactwo motzno XD).

Moja rozkmina jest następująca: czy może np. warto byłoby kupić jakiegoś używanego macbooka jako taki sprzęt na wyjazdy (i do zabierania ze sobą do pracy) i spróbować sprzedać lapka i ipada? Wtedy zamiast 3 sprzętów miałabym dwa. Zaś macbooki są lżejsze niż normalne laptopy i mniejsze, mają też chyba całkiem spoko baterie - mój laptok właściwie cały czas potrzebuje podłączenia do prądu. I ogólnie dają "swag".

Mimo, że mój lapek jest w dobrym stanie, ma dysk SSD, w miarę dobry procesor i kartę (ale Crysisa nie uciągnie, nie ma co się łudzić), pewnie nie wzięłabym za niego więcej niż np. 500 zł (to bardzo optymistyczne założenie), za ipada (z klawiaturą) pewnie może dałoby się wziąć tysiaka? Może przesadzam, nie znam cen.

Czy w ogóle kupno używanego macbooka to dobry pomysł? A jeśli tak, to jaki byłby dobry do takich typowo "biurowych" zastosowań? Gdzie szukać takiego sprzętu? Trochę boję się olx, bo jak ktoś mi wciśnie jakiś szajs, to jak potem będę mogła dochodzić swoich praw?

Z góry dziękuję za pomoc.

#pytanie #komputery #apple

Macbooki mają dobre baterie ale muszą być nowe, używka będzie miała swoje problemy chyba że się wykosztujesz na wymianę baterii.


Jak używka to tylko z M1/M2. Nowa architektura procesora i dużo lepszy czas na baterii. Starsze mają Intele i Apple bardzo chce je ubić, sprzęt bez przyszłości. Jeżeli to ma być tylko coś biurowego i ogarniasz to na swoim lapku to każdy macbook da radę, za te pieniądze ile to kosztuje to powiniem.


Ogólnie to często wygląda tak że ci z kasą kupują lapka z M3, sprzedają "starego" z M1/M2 i potem jest ten drugi szereg właścicieli co albo nie chcą tyle wydawać na sprzęt albo po prostu nie ma tyle. Używane Apple ma branie ale jak to kupować i od kogo to nie pomogę.


Mogę tylko klawitera polecić bo on jest tak kultowy że magia appla nie niego nie działa więc powie co i jak. Ostatnio nawet dostał sprzęt do testów co się nie zdarza na polski YT gdzie musisz sobie go kupić żeby recenzować ale nagrał taki materiał że więcej już nie dostanie.

https://youtu.be/R2zOCePswPk?feature=shared

Polecam sprzedaż poprzez licytacje na allegro, mniej debili się trafia i mniej pytań a zwłaszcza jakiś negocjacji . Zakup chyba też bo będziesz miał chyba opcje zwrotu na allegro. Używany sprzęt zwłaszcza elektronika czy fitness to dobra opcja.

@rain słabo siedzę w używkach ale moim zdaniem dobrze kombinujesz.

Mój MacBook (late 2014) właśnie kończy żywot i będę zmieniał ale celuje w M3 oczywiście nowe.

Ale to pokazuje że nawet 10 letni macbook może być używany do codziennego użytku domowo/biurowego.

Jedyne błędne założenie to pozbycie się iPada. Na wyjazdy/konsumpcje treści to wg mnie idealne narzędzia i jakbym się uparł to mógłbym zrezygnować z MacBooka na rzecz iPada. Więc może sprzedaj łapka i iPada i kup nowszego iPada?

Zaloguj się aby komentować

Ostatni trening przedświąteczny tak się złożyło, że był 10 dni temu. Ten trening, który robiłam dziś wypadł jeszcze dawniej - jakieś 14 dni temu. No więc jeśli przed świętami pisałam, że jestem słaba niczym dzieciak, to dziś mogę napisać, że jestem jeszcze słabsza. Ledwo udało mi się uciągnąć poprzednie ciężary, ale - wszystkie ćwiczenia zrobiłam na 4 serie. Musiałam odwalić 10 kg z wiosłowania, bo pewnie nie ruszyłabym nawet poprzednich 101 kg. Ale dodałam po 2 powtórzenia w serii. Przy wyciskaniu na skosie dodatnim tylko 3 serie były na te śmieszne 7 powtórzeń, w jednej wyszło tylko 6, ale nie dałam rady więcej. W reverse fly wzięłam mniejsze (o kilogram) hantle, bo wydawało mi się, że cięższych nie udźwignę. Pewnie jednak by się udało, bo z tymi 5-kilogramowymi zrobiłam po 12 (a nie 10) powtórzeń.

Czuję, że będę mieć zakwasy, bo już bolą mnie ramiona. A co będzie jutro? XD Do tego zrobiłam jakieś rachityczne 10 minut na orbitreku. Nie wierzę, że przez parę dni można tak wypaść z formy, więc pewnie to przemęczenie pracą (a były przecież święta, LOL) i wahania pogody tak mnie zmechaciły.

Oczywiście jeśli kogoś wkurzają moje wpisy bardzo zachęcam do czarnolistowania.

#trening #silownia

954b7747-709d-4820-b4a9-7913d3693266

Zaloguj się aby komentować

Pjontek wieczur i można znów napaść parę klasztorów. Wczoraj siedziałam nad rzeczami do pracy do północy, dziś wstałam jeszcze wcześniej niż zwykle, by je kończyć, więc w efekcie - to ja jestem wykończona. Ale ten raz w tygodniu należy mi się trochę wikingowania. #gry #assassinscreed

0eee93ee-da96-45d6-bb43-0c9056db27cf

@rain cytując:

Wczoraj siedziałam nad rzeczami do pracy do północy, dziś wstałam jeszcze wcześniej niż zwykle, by je kończyć, więc w efekcie - to ja jestem wykończona.


To dość zabawne co piszesz, wiesz? Osobiście mi nie mieści się to w głowie jak tak można. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Idę do roboty, robię swoje i wychodzę. To co robię przed i po pracy nie ma prawa kolidować z moim czasem wolnym, żadnego odbierania telefonów z roboty czy innych podobnych dziwactw, no ale co kto lubi, jego życie... ¯\_(ツ)_/¯

Ja odpaliłem pierwszy raz Valhalle 2 dni temu, niestety nie ma zbyt dużo czasu bo rodzina, ale patrzę na tą grę w przyszłość. Mam nadzieję że wciągnie. W ac grałem ostatni raz grubo 15 a moze nawet 20 lat temu. Ciekawe co to będzie.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Na szczęście to ostatni mój trening przed świętami, następny dopiero za kilka dni. Bo tak sobie myślę "na c*uj w ogóle ćwiczę?" Nie staję się od tego w żaden sposób w czymkolwiek lepsza. Ani sprawniejsza, ani ładniejsza.

#trening #silownia

5f841aa2-7858-4412-a23f-da3b1fb019e6

No i dodatkowo masa mięśniowa podnosi spoczynkowe zużycie energii i nawet nie ćwicząc możesz więcej jeść a to podobno największe marzenie wszystkich kobiet

@rain >Nie staję się od tego w żaden sposób w czymkolwiek lepsza. Ani sprawniejsza, ani ładniejsza.


Ah ten marazm treningów niestety jest jak jest

Zaloguj się aby komentować

Z początku wydawało mi się, że to nowa "produkcja" AI, ale nie - wychodzi na to, że ktoś zaprojektował (ale nie wyprodukował) taką sportową wersję Renault 8 (lub dla fanów Dacii 1100). Autko wygląda nawet zabawnie. I chyba "do twarzy" mu w żółtym i czarnym. Autor na insta ma profil @spoon334

#samochody #carboners #ciekawostki

2c939bb5-b895-4a73-99b8-5d0f5f0c8dca

Zaloguj się aby komentować

Znowu się udało potrenować. I to w rekordowym czasie jednej godziny. Wylewające się zewsząd obowiązki na dziś lubią to.

Poprzednim razem wyciskanie na ławce było z hantlami 15-kilogramowymi, a że nie mam 16-kilogramowych, dla progresu trzeba było wziąć 17.5-kilogramowe. I tak jak poprzednio z piętnastkami udało się zrobić aż 11 powtórzeń w serii, z 17.5 już tylko 7. I to nie jest granica "psychologiczna" tylko dosłownie ręce nie chciały się wyprostować. Chyba nigdy nie sprogresuję w wyciskaniu.

Zamiast negatywów podciągnięć zrobiłam dziś asystowane, ale tu żadnego postępu. Zresztą - maszyna jest tak wyskalowana, że kolejna wartość to chyba - 6kg, więc trochę za ambitnie na 10 powtórzeń. Nawet pomimo tego, że spadła mi masa.

Rozpiętki były znów nie z linkami (były zajęte) a na maszynie, więc doszło 2.5kg, ale ostatnie 2 powtórzenia w serii to już była spora walka.

Tricepsy tak samo jak poprzednio, ale z większym zmęczeniem i gorszą formę. Bicki tym razem nie z wyciągiem, ale z hantlami (2 x 9kg). Wznosy bokiem bez zmian, bo nadal to 8kg na hantel to dla mnie dużo.


I'm weak as f*ck. To najprostsze podsumowanie.


Teraz chwila atencjonowania się - choć pewnie nie przybyło mi jakoś dużo mięśnia (musiałabym pewnie kłuć tyłek, żeby mieć jakieś efekty) ale i tak wydaje mi się, że górna część ciała wygląda całkiem ok. Jak stoję. I w odpowiednim świetle. Niestety jak siedzę to robią mi się wałki na brzuchu. Dlatego też nigdy nie założę na siłownię takiego stroju, jak inne kobiety, które przychodzą w leginsach i topach. XD

Gorzej z nogami - fat odkłada mi się na udach i słabo schodzi. No i łydki też niestety psują kompozycję. Chyba mam na nich dość krótkie przyczepy mięśni, więc już przez to są dość szerokie, no i jak jeszcze wzbogacimy to dodatkowym fatem, to wygląda to tak sobie. No trudno, może coś się jeszcze uda ugrać.

#trening #silownia

b495ee8a-488e-495b-829c-74adf4bb374b

Ja dobijam do 10 powtórzeń w serii, ale tak "na ładnie", potem dorzucam trochę żelaza, robi się 7-8 "ledwo i brzydko" i szlifuję, żeby znowu było 10 "na ładnie". Taka moja domowa metoda.

@rain wałki na brzuchu to nie jest nic niezwykłego! trzeba je normalizować, bo popadniemy w obłęd.

Ja jestem tą laską co chodzi na siłownię w legginsach i topie xD nawet nie wiesz jak super widać pracujące mięśnie! Ani trochę nie przejmuję się tymi wałeczkami, które gdzieś tam się pojawiają. YOLO xD


W pewnym momencie ciężko jest progresować przy każdym ćwiczeniu, a przy deficycie to się walczy o utrzymanie ciężarów Pamiętaj też, że progres to zarówno dołożenie kg, ale też dołożenie powtórzenia, serii, poprawa techniki. Ja to sobie tak tłumaczę i zdecydowanie czuję się z tym lepiej!


Masz jakiś cel związany z siłownią na ten rok?

Zaloguj się aby komentować

Ludzie, którzy przychodzicie na siłownię np. o dziewiątej czy dziesiątej rano (ogólnie - nie wcześnie rano i nie późnym popołudniem czy wieczorem), gdzie pracujecie? Pytam z ciekawości. #silownia

@rain podczas urlopu

Jak to pewien trener stwierdził - po 9 - młode Mamy lub niepracujące, ewentualnie leserzy, bo "korposzczury" siedzą w korpolu i przychodzą na 17-18

@rain często pracuję od godziny 11. Chciałbym pracowac w mniej zjebanych godzinach, ale taka branża, że muszę się dostosowywać do klientów. Czasem zaczynam szybciej, jak wpada jakaś robota spoza moich codziennych obowiązków, jak np. pomoc przy jakimś projekcie, badaniu, korepetycje lub występy gościnne. Praca umysłowa. Zazwyczaj trening zaczynam 8-8:30.

Zaloguj się aby komentować

General Motors LeSabre - auto koncepcyjne z 1951 r. zaprojektowane przez kierowany przez chyba już ówcześnie legendarnego projektanta Harley'a Earla (1893-1969) dział projektowania GM. Earl zresztą przez dwa lata jeździł tym samochodem. GM jakiś czas temu na swoim instagramie pokazało szkice projektowe LeSabre'a. Patrząc na nie można by pomyśleć, że chyba po prostu chcieli stworzyć Batmobil. A tak bardziej poważnie - zainspirowali się ówczesnym designem samolotów. W 1959 r. rozpoczęto trwającą aż do 2005 r. produkcję modelu Buick LeSabre (ostatnie foto), ale nie przypominał on właściwie w ogóle concept cara z 1951 r.

#samochody #carboners #motoryzacja

2d8e764b-aace-463e-b641-8984c8b0671c
a6feef1f-e600-4c44-8bdd-c345e8515f9c
5b504854-21c4-45b4-aa02-cefda6e3168a
7c16a25a-5e1f-4977-b393-5c0d14ff58fa
d3cbdba4-91ae-438f-b880-409479925818

Ha! Miałem go wrzucić do postu o nieparzystych światłach, no ale technicznie, to on jednak ma dwa światła. Jeśli chodzi o światło hamowania, to też mu niczego nie brakuje.

f3f4122a-13d2-46c1-87f4-b530ae3cf50b
a04d1b2b-f8c3-434a-8e43-ffc1b30259d4

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Nie ma lipy - dziś 32 tony Ale było mi trudniej niż w sobotę, choć wtedy miałam dwa dni odpoczynku przed treningiem, dziś zaś był 3 trening z rzędu. Zwłaszcza w leg press - wydawało mi się, że nie dam rady, ale jakoś poszło. Dodałam 5kg w odwodzicielach. I jedną serię w prostowaniu pleców. No i jedną serię "brzuszków", ale to się właściwie nie liczy. Chyba najsłabszym elementem jest siła i wytrzymałość chwytu, nie wiem jak to poprawić.

#trening #silownia

489daa8e-d992-4a24-82c8-813e5cad2397

@rain a rób brzuszki w zawieszeniu na drążku To będziesz miała trening brzucha + wzmocnisz chwyt


32 tony! Jeny, przecież to jest ogrom żelastwa, totalne gratulacje! Moje wczorajsze 5 ton z hakiem chowa się przy Tobie

Zaloguj się aby komentować

W 1938 roku na salonie samochodowym w Paryżu pokazano takiego oto Opla Kadetta z trochę bardziej niż jest to przyjęte przeszklonym nadwoziem.

#ciekawostki #motoryzacja #samochody #carboners

17dd1ae5-cfe4-4621-bc9d-cdb03372d245

@rain co chodziło po głowie projektanta?

Utrzymanie tego w czystości to większa katorga niż mycie okien na wielkanoc i pewnie nie rzadziej niż co dwa tygodnie xD

@rain taki typowy egzemplarz do pokazania na targach, na stoisku producenta, coś jak ten fiat 600 przecięty na pół i z obracającym silnikiem - a tego kadetta to pewnie zrobili tak że zamiast nakładać blachę to dali pleksę zamiast tego i tyle

31331fb3-bfc9-4029-94ee-fa20d402ea5b

Zaloguj się aby komentować

Największym osiągnięciem dzisiejszego poranka były spadki, ale o tym niżej. Dodałam 2 powtórzenia w lat pulldown, 2.5kg w prostowaniu pleców na ławce rzymskiej, 2kg w reverse fly (czyli wzięłam hantle o kilogram cięższe) i jedną serię w wiosłowaniu. Z tym że tutaj zamiast 106 kg było 101. Już po pierwszych dwóch ćwiczeniach byłam dość zmęczona, jeszcze odezwała mi się kontuzja ramienia, więc nie było z czym szaleć.

No ale wspomniane spadki: prawie kilogram mniej od ostatniego ważenia jakieś 10 dni temu. Obecnie jest 59.5 kg. Czyli wcale nieźle, choć lepiej nie przypominać sobie, że rok temu było na wadze jakieś 57 kg. Ale coś mi z psychiką się "zepsuło" i nie potrafię już tak trzymać się w ryzach. Nie wiem z czego to wynika. Niby obciążenie pracą jest takie samo, ogólnie w życiu też jest mniej więcej tak samo, ale coś się we mnie zmieniło.

Z bardziej "zabawnych" rzeczy - dziś spotkałam na siłowni swego "crusha", ale choć kręcił się tak, że prawie na niego wpadłam - między seriami łażę w te i z powrotem dla zabicia czasu i on też, ale jakoś nawet nie potrafiłabym się zdobyć na to, żeby mu choć powiedzieć "cześć".

#trening #silownia

ee47d138-3879-4e26-822c-53e84ec6c97e
43f43dc7-818b-40f6-a3e2-ad82166220d2

@rain Z psychika bywa, zmeczenie psychiczne to fakt. Jak brakuje Ci motywacji, to warto przemyslec cele. Dlaczego na silke chodzisz, co chcesz tak naprawde osiagnac. I sie skupic na tym. Poprawic rzeczy krotko falowo. Moze pora przejsc na chwile na maintenance, zrobic deload, kto wie. To wyjdzie w celu.

@e5aar właściwie to nawet nie jestem pewna co do swoich celów. Tzn. wiem o swoich problemach z odżywianiem - czasem zdarza mi się "binge eating". Coś strasznego. A że mam siedzącą pracę, staram się ruszać (m.in. 10k kroków dziennie, siłownia), żeby nie obudzić się w końcu będąc "gruba". Ale - problemy z odżywianiem też nie biorą się z niczego, a mianowicie z ograniczania kalorii i bycia na "wiecznej redukcji". Czasem po prostu jestem tym zmęczona i wiem, że nie chciałabym spędzić całego życia śledząc wszystkie kalorie i ważąc wszystko, co jem. Tak jak robię to teraz.

Ale jest też druga strona medalu - chciałabym trochę poprawić wygląd ciała, co wiąże się z dwoma przeciwstawnymi celami - zbudować mięśnie (wiadomo gdzie ;P) i stracić jeszcze trochę tkanki tłuszczowej. Nie ma opcji na zrobienie tego równocześnie, a boję się "wchodzić na masę" bo w moim przypadku będzie to tylko "świniomasa".

Gdybym miała spojrzeć na wszystko szerzej, to widzę, że pomimo tego, że np. tak jak dziś - kiedyś połamane ramię czasem bardzo boli podczas ćwiczeń, to jednak bez siłowni odczuwam jeszcze większe bóle - chorego kręgosłupa i chorego kolana. A już w bardzo dalekiej perspektywie - chciałabym jak najdłużej pozostać sprawna fizycznie, żebym będąc staruszką mogła być jak najbardziej samodzielna. Nie będę przecież mieć wnuków, które przyjdą czasem pomóc babci. XD

Zaraz będą Święta, więc pojadę na parę dni do rodziców, to trochę odpocznę od treningów. Gorzej, że pewnie "rzucę się" na jedzenie, którego u moich rodziców zawsze na święta musi być tak dużo, że dałoby się wykarmić przynajmniej batalion wojska. Mimo że spędzamy te święta tylko w 3 osoby, plus 2 małe pieski, które mają swoje jedzenie.

No to Ci się rozpisałam.

Korzystając z okazji - jak Twoja kostka? Już zdrowa?

@rain najpierw skupie sie na masie miesniowej. Ta, dopoki cwiczyc bedzie tylko rosnac, nawet jak na krotki okres przestaniesz, to miesnie skurczą, tak, straca swoje sile, ale powrót (masowo), jest dosc prosty. Wiec, bedziesz tylko zyskiwac na tym, moze powoli, ale tutaj idziesz tylko do przodu. Nie ma co sie martwic, dopoki cwiczysz, nawet robiac to 'srednio skutecznie'.

Co do drugiej sprawy, to wyglada na to, dla mnie, ze obawiasz sie przytyć, bo mozesz juz nie dac rady z rzucic. A to jest problem z zaufaniem do samego siebie. Tutaj moge tylko jedno doradzić - zrzucac, za kazdym razem, gdy uda Ci sie dojsc do poziomu, ktory chcesz, nawet jak potem znowu przytyjesz, zaczniesz ufac sobie. Ufac, ze ch. jak trzeba wroce tam gdzie trzeba. A to zaufanie osiagniesz tylko zrzucajac, nabierajac i zrzucajac ponownie. Nie ma innego sposobu, trzeba zaryzykowac I jak zrzucasz, nie przejmowac sie spadkami na sile. Jedno, albo drugie. Zaakceptowac i planowac poprawnie.

Ja licze wszystko co jem w domu, bo to jest poprostu latwe. Jak jem na miescie nie lcize, wtedy tylko obcinam jedzenie na miescie, jak przekrocze zadowalajaca mnie wage. Ofc, sam mam ten sam problem o ktorym piszesz, ale staram sie ulozyc to wszystko w glowie.


Co do kostki jest git, wczoraj zrobiłem nogi i narazie brak problemow, jednak jeszcze nie odwaze sie pojsc biegac. Na tygodniu sprobuje najpierw rower, jak bedzie ok, to wtedy bieganie. Jednak na spokojnie i bede obserwowal. W zeszlym roku biegalem chore ilosci jak na osobe bez stazu biegowego i bylo hit. ALE, nie cwiczylem nog. Byc moze nie bede mogl polaczyc przysiadów z bieganiem, ze wzgledu na kilkukrotne skręcenie stawu skokowego przed paru laty, wtedy sie z tym pogodze i cos wymysle Jednak za wczesnie, zeby siady przekreslec.

@rain Popatrz na to z drugiej strony: różnica między 59,5 i 57 to 2,5 kg. A w 10 dni spadło prawie 1 kg. Czyli jesteś jakieś 30 dni od tych 57 kg Zleci jak z bicza strzelił

A co do jedzenia, to ja zapisywałem/liczyłem kalorie przez jakieś dwa-trzy tygodnie. Potem nauczyłem się, co ile ma czego i teraz już niczego nie liczę. A tak naprawdę, to nauczyłem się jeść/odżywiać właściwie. Nie nazywam tego dietą/redukcją, to jest moja codzienna dieta teraz, czyli nie traktuję już tego jak diety. Czasem mi coś przybędzie, jak odżywiam się niewłaściwie i się nie ruszam za bardzo, np. praca wyjazdowa (nie liczę kg, patrzę po ubraniu). Ale potem to samo schodzi, wystarczy, że wrócę do normalnego jedzenia.

Nie patrz za bardzo na kilogramy tylko na to, czy musisz już kupić mniejszy rozmiar ciuchów

Tyle mojej mądrości.

@rain wydaje mi się, że przez ten rok mogło dość też sporo mięśnia! Przy takiej intensywności i ilości przerzucanego ciężaru to wręcz na 100% coś doszło


Ja lubię pomiary, i dla mnie one są dużo bardziej wiarygodne niż cyferki na wadze.

Ale rozumiem Twoje podeście bo czasami łatwo jest sobie coś "zmniejszyć" albo "zwiększyć"


Jak już raz się odważysz na pierwsze "cześć" to będzie z górki

Zaloguj się aby komentować

Wydawało mi się, że reklamowanie produktów "znanymi twarzami" to nie jest jakiś dawny wynalazek. A jednak: w 1937 r. opony rowerowe marki "Piastów" promował kilkukrotny kolarski mistrz Polski Artur Pusz (ur. 1909). #ciekawostki

d4898f6c-51a8-4597-a399-89e268bddde8

Zaloguj się aby komentować

Ostatnio pokazywałam Wam piękne cabrio Alfa Romeo, więc może spodoba się Wam też coś z przeciwnego końca skali urody samochodów: Hanomag 2/10 PS. Oznaczenie modelu mówi o nim właściwie wszystko: dwuosobowy, o mocy 10 KM.

Autko występowało w zasadzie w trzech wersjach nadwozia: cabrio, sedan i wiklina. Było produkowane w latach 1925-28.

#ciekawostki #carboners #samochody

1c7da8f9-6f27-44fd-9d73-0c43725a72dd
148d6e87-dab2-4f99-8161-845e4b385c4a
1e203c20-0d27-4075-9aa6-ab80c7734da7

Jakie urocze brzydkie kaczątko Ale nawet największym zdarzają się wpadki. Np. takie Bugatti Type 32. Chyba nawet widać inspirację tym samochodowym "pasztetem" xD

422fb007-fbf0-43f9-8684-7e9ddd45e49f

Zaloguj się aby komentować

Pykło 30 ton przerzuconego żelastwa. Ale też dorzuciłam dość sporo ciężaru: 15kg na suwnicy, 10kg w odwodzicielach, skromne 2.5kg w prostowaniu pleców na ławce rzymskiej. Reszta bez zmian.

#trening #silownia

4e7feca2-bd25-41c6-9bfd-a142491b8864
73f5ca37-4d6b-479f-80bc-4070757107ba

@poteznawichura super wynik, zwłaszcza przy warunkach, w jakich trenujesz. Chciałabym kiedyś osiągnąć takie wartości np. choćby w przysiadzie. O wyciskaniu na ławce 80kg chyba nawet jednak nie mogę pomarzyć.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować