Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Jako nastolatek zawsze chciałem mieć dużo aut. Podobał mi się ten koncept, żeby co rano mieć problem "nie wiem które auto wziąć do pracy?"
No i się udało
-ten ma pusty bak a chleje tyle, że nie dojadę do roboty
-ten ma problemy z prądem i po weekendzie nie odpali
-ten przegrał z korozją i zaraz fotel kierowcy wypadnie na ulicę
Więc tak - powiedzmy, że spełniłem nastoletnie marzenia.
#motoryzacja #samochody #gownowpis #heheszki

Zaloguj się aby komentować
Od siebie dodam, że nie znajdziecie wpłat od Mariusza Błaszczaka czy Jarosława Kaczyńskiego.
#polityka

Zaloguj się aby komentować
Pewną osłodą w zalewie fejków, clickbaitów czy ai slopów są notatki społeczności (community notes)
#heheszki #notatkispolecznosci #kontekst #zyjemywspoleczenstwie #humorobrazkowy #gownomedia

@nietzsche okradajo kierowców tylko, nie dosyć że płacę za ropę jakieś chore pieniądze, za PZU, to jeszcze mnie będą karać za szybką ale bezpieczna jazdę. Niech się za złodziei z rządu wezmą!
Ale swoją drogą, u mnie w mieście na ulicy gdzie jest 70 i to dobrze oznakowana, jest fotoradar to większość zwalnia do 50, więc to chyba odruch, że trzeba zwalniać. Później za fotoradarem, to już ile fabryka dała...
Akurat fotoradary na zakopiance to gruba patologia. Ten
Postawiony w lipcu do 2025 zlapal 50 tys naruszen
Ale wyglada na to ze miejscy wybrane bylo od czapy, Ograniczenia predkosci postawiono chyba juz po ustawieniu fotoradaru - zalaczam zrzucik z googla z 2023. Ogrqniczenie mierzone - 50km/h w druga strone już 70

Zaloguj się aby komentować
Dzisiaj wiozłem Szkota — pochodził z niewielkiej wyspy leżącej gdzieś na południe od Skye. Już na samym początku mnie zaskoczył. Mówił perfekcyjnym angielskim, bez najmniejszego śladu szkockiego akcentu, który przecież na północy Szkocji bywa bardziej odrębnym językiem niż tylko sposobem mówienia. Opowiedział mi swoją historię. Jako dziecko został wysłany przez rodzinę do prywatnej szkoły w okolicach Lake District, gdzie miał trenować rugby. Tam jednak nie tylko sport był ważny. W szkole bezwzględnie tępiono wszelkie odstępstwa od „Queen’s English”. Akcenty — szkockie, irlandzkie, a nawet niemieckie — były dosłownie wykorzeniane. Co najbardziej zaskakujące, nie mówimy tu o odległych czasach. On ukończył tę szkołę w 2016 roku. Rozmowa potoczyła się dalej i z każdym kolejnym zdaniem jego świat stawał się dla mnie coraz bardziej fascynujący. Zapytałem, jak wygląda życie na wyspie zamieszkanej przez zaledwie tysiąc osób. I tu zaczął się prawdziwy ciąg zaskoczeń. Wyspa żyje turystyką, więc przez połowę roku wszyscy pracują niemal bez wytchnienia — często dla siebie nawzajem. Szesnastogodzinne dni pracy to norma. Rano można być kucharzem, a wieczorem biegać z tacą między stolikami. Każdy zna każdego, każdy każdemu ufa, a rola każdej osoby w tej małej społeczności jest zauważana i doceniana. — A co robicie przez pozostałe sześć miesięcy? — zapytałem. Uśmiechnął się lekko. — Polujemy — na ptactwo, króliki, czasem sarny, oczywiście w ramach ustalonych limitów. Łowimy ryby, zbieramy owoce morza… i po prostu odpoczywamy. Trzeba jakoś oszczędzać. Przyznam, że wtedy po raz pierwszy pomyślałem, że zaczynam rozumieć, skąd wziął się stereotyp „oszczędnego Szkota”. Opowiadał dalej — jak już jako dwunastolatek uczył się od ojca oprawiać królika, później zabijać zwierzęta, aż w końcu dojść do świni. To akurat nie było mi całkiem obce — przypomniały mi się wakacje na wsi i pierwsze zetknięcie z rzeczywistością, w której mięso nie bierze się z półki w sklepie. Ale prawdziwy szok przyszedł dopiero, gdy zaczął mówić o czasach covidu. Na wyspie każdy dom ma przynajmniej jeden piec na drewno. W ich kuchni stoi piec na olej opałowy — służy zarówno do ogrzewania, jak i gotowania. Prąd oczywiście jest, ale w czasie pandemii używali go jak najmniej, żeby ograniczyć koszty. Praca była sezonowa, więc bez stałych dochodów i bez realnego wsparcia. Przez trzy lata — z przerwami — żyli przy świecach, lampach olejowych i cieple kominka. Zdarzało się, że cała rodzina przenosiła się do jednego pokoju, żeby łatwiej przetrwać zimno i oszczędzać. Na wyspie ludzie często mieszkają z rodzicami aż do ich śmierci — nie z wyboru, ale z konieczności. Domów praktycznie nie da się tam kupić, a zarobki są zbyt niskie, by cokolwiek zmienić. Nie zdążyłem zapytać o społeczne skutki takiego życia. O długie zimowe noce, o samotność, o to, czy właśnie w takich warunkach rodziły się pewne tradycje. Ale jedno było pewne — siedziałem za kierownicą i słuchałem, będąc w szczerym szoku. Bo nagle uświadomiłem sobie, że w XXI wieku, zaledwie kilka godzin drogi stąd, ludzie wciąż potrafią żyć w sposób prosty, surowy… i w dużej mierze samowystarczalny.
#uk #szkocja #taxicoolstory #coolstorytaxi
@Taxidriver @bandziorek wprawdzie z dala od Skye czy Call, ale BBC wrzuciło w zeszłym roku materiał z 1976 o Jimie, crofterze ze wschodnich Highlands
Klimat nagrania wspaniały https://youtu.be/cZk2jV5gJbM
Mam klienta. Od parunastu lat mieszka w Szkocji. To jest wyjątkowa hybryda oszczędnego szkota i północnowschodniej mentalnej popegerowskiej biedy. Transferuję go czasem z, i na lotnisko. Jedna z sytuacji: Zjeżdżamy na stację paliw na krótką przerwę. Po wizycie w toalecie podszedł do kasy po małe zakupy pytając mnie czy też będę pił kawę. Często się zdarza że klienci w długich trasach fundują (nie tylko) kawę. Zawsze jeżdżę z kawą więc odpowiedziałem że tak. I kupił kawę. Sobie!
Następnym razem ja zapytałem czy chce i od razu zapłaciłem za obie.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Kto by pomyślał że źródłem dobrego kontentu memów będą w 2026 roku irańskie ambasady
#heheszki #heheszkipolityczne #iran #trump


Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Szach mat stare baby
#krew #krwiodawstwo #chwalesie

Zaloguj się aby komentować
Kobieca logika w zajmowaniu się zwierzętami...
Żonka wymyśliła aby konikom było miło to do taczki z sianem, pokroi i dorzuci plasterki marchewki. Wiecie, konik je sianko i nagle trafia na marchewkę i się cieszy, je dalej, znowu marchewka, znowu się cieszy, w ten sposób konik cieszy się cały dzień a i cały dzień cieszy się żonka myśląc o tym jaka to jest wspaniała z niej opiekunka koników.
Niestety koniki nie bardzo zrozumiały koncept, bo jak tylko znalazły pierwszą marchewkę, to całe siano z taczki wyrzuciły na ziemię i przeszukały dokładnie w poszukiwaniu pozostałych kawałków.
A że dobre siano drogie i trzeba po nie kawał jeździć to nigdy więcej żonka już marchewek nie dodała.
Konie od miesiąca codziennie rano pierwsze co to wyrzucają siano z taczki i wkurzone szukają tych marchewek których ta jędza znowu zapomniała dorzucić!
#konie #logikarozowychpaskow

Zaloguj się aby komentować
Pm36-2 w stronę Leszna
#kolej #ciekawostki #fotografia

Zaloguj się aby komentować
W ramach słowa na niedzielę podzielę się z wami pewną refleksją, którą mam już od jakiegoś czasu, ale ostatnio się tylko w niej coraz mocniej utwierdzam.
Otóż... jestem bardzo szczęśliwy, że urodziłem się i mieszkam w Polsce w obecnych czasach. Owszem - nie jest to idealne miejsce do życia, ale ideałów nie ma, a my jako kraj w ostatnich latach zrobiliśmy olbrzymi skok technologiczny i poziom jakości naszego życia wzrósł ogromnie, tylko my nie widzimy tego na co dzień. I przez to, że skok ten robiliśmy w ostatnich latach to jesteśmy w miarę "na bieżąco" z technologiami i nowoczesnymi rozwiązaniami (a obecnie nauka pędzi jak nigdy), podczas gdy kraje, na które przez lata patrzyliśmy z zazdrością, stanęły w miejscu i gnuśnieją, bo ludzie przywykli do wypracowanych przez dziesięciolecia schematów i nie chcą ich zmieniać. A przynajmniej takie odnoszę wrażenie ilekroć gdzieś wyjeżdżam.
I powtórzę się - nie jest idealnie i czasem nie mamy systemowych rozwiązań dla najprostszych rzeczy (dostępność do darmowych toalet publicznych!!!) to jednak Polska jest w pytę!
#polska #przemyslenia i trochę #podroze , bo kształcą i pozwalają spojrzeć na pewne rzeczy z perspektywy

@Loginus07 kraj technologiczny, no chyba że trzeba coś urzędowego załatwić. Notariusze, urzędy, wydziały, zaświadczenia, poświadczenia - aparat państwowy mentalnie dalej w latach 90'. W Norwegii od 13lat urzędnika na oczy nie widziałem, wszystko załatwiam online. W Polsce mimo, że już nie mieszkam wiele lat i załatwień mam wyjątkowo mało to za każdym razem muszę stawiać się osobiście z plikiem dokumentów.
Do tego jak @Enzo wspomniał, wszystko pięknie tylko przed Polską przepaść, w szczególności demograficzna i jak pokolenie ostatniego wyżu demograficznego za 10-15lat zacznie chorować i powoli przechodzić na emerytury to obawiam się, że całe to prosperity pierdolnie ¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯
Mieszkanie w Polsce jest trochę jak mieszkanie w blizniaku, niby dom ale nie ma żadnych zalet domu za to wszystkie wady mieszkania.. Ceny zachodnie mentalność (zwłaszcza rządu, urzędników) wschodnia, zachód też oczywiście jest obecnie kijowy Ale postawa ludzi jest bardziej przyjazna, co najmniej neutralna gdzie w Polsce z reguly nieufna i wręcz wroga..
Zaloguj się aby komentować
Robisz w korpo jesteś "grzecznym korpusiem". It ain't much but it's honest work.
Masz robotę full remote bo covid etc, wszystkim podoba się taki stan rzeczy, robota idzie, hajsik płynie na konto - jest fajnie.
Po jakimś czasie dostajesz info, że korpo chce częściej ludzi widzieć w biurze bo takie wyznaje wartości. Proponują 1 dzień, więc nie ma tragedii, ok "będziem" tak chodzić.
Mija pół roku, korpo decyduje się na zmianę wartości które wyznaje i teraz ich "wartościami" jest 3 dni w biurze.
xD
xDDD
Ludzie się wkurzają, managerowie obsrali zbroje, bo ludzie zaczynają gadać o odejściach. Finalnie proponują 2 dni jako kompromis, ludzie biorą to na klatę, "ale nie są szczęśliwi".
Mijają kolejne 2-3 kwartały i nagle wszyscy widzą dziwnego maila w skrzynce odbiorczej.
KIM w ogóle jest ten pajac co wysłał tego maila? I DLACZEMU coś pisze o 5 dniach pracy w biurze? O BOŻE, O KU..A to CEO (standardowe gotowanie żaby: 1-> 3 -> 2 -> 5).
No 5 dni to już chyba totalne przegięcie, idziesz do managera pogadać o tym, co tu się odjaniepawliło.
Manager tłumaczy, że oni też zaskoczeni, że też nie podoba im się to, ale nic nie mogą zrobić, bo to przyszło od CEO zza oceanu.
Próbujesz urwać coś dla siebie skoro jednostronnie kolejny raz mocno zmieniają warunki umowy i zadajesz pytania:
Kierowniku złoty, kolejny raz siłą zmieniacie zasady. Dajcie chociaż coś w zamian. To coś może być np podwyżką na ten przykład. Od prawie 3 lat przecież nie dawaliście to teraz jest idealna pora.
NOPE
Hmmm ej no weźcie nie róbcie se jaj, mam bombla w drodze i niedługo delivery, no przecież nie mogę 10h być poza domem i żonie na garba zrzucić starszą córkę i nowego bombla, bo mi padnie z wyczerpania/ze zmęczenia. Dajcie te 2-3 dni z biura przez rok, a potem będziemy rozmawiać co dalej.
NOPE
No dobra, tego się nie spodziewałeś, mówisz dzięki za rozmowę i do zobaczenia.
2 tygodnie później leci wypowiedzenie do alfonsiarni.
Alfonsiarnia robi Pikachu Face. Ale jak to? Mamy rozumieć, że straszysz tylko żebyśmy pogadali z klientem o twojej sytuacji?
NOPE. Dostaliście szmatę, bo rozmawiać chciałem ale 2 tygodnie temu. Teraz to już nie chcę, bo podpisałem umowę z nową firmą i mam tam lepsze warunki. Stawka identyczna, ale 3x mniej czasu na dojazd do biura, 1-2 dni pracy z biura, a nie 2 jak w obecnej (a za chwilę 5).
Pikachu face x2: ej ale jak to tak szybko? Rynek teraz jest jaki jest, nie myśleliśmy, że tak szybko zmienisz.
Nie mój problem, elo.
Info o wypowiedzeniu dostaje "klient".
Pikachu Face x3: Ale jak to? Czemu to robisz? Przecież pracujesz w niezwykle ważnym dla firmy projekcie, zawalisz nam deadline'y i w ogóle. Czy możemy jeszcze porozmawiać o tym co się stało?
NOPE, umowa podpisana, chciałem gadać wcześniej, ale wy nie chcieliście. Mogę jeszcze robić do końca okresu wypowiedzenia, a potem mówimy sobie cześć.
Jak powiedział tak zrobił, i po okresie wypowiedzenia poszedł do nowej firmy.
Mija pól roku, nagle odbierasz telefon z propozycją nowego projektu. Ambitny, fajne wyzwania, fajny stos technologiczny, ogólnie spoko ale odmawiasz, bo nie lubisz tak skakać po projektach (słabo w CV wygląda jak się 3-6 miesięcy w firmie siedzi i idzie w inne miejsce).
Firma składająca ofertę okazuje się twardym zawodnikiem w negocjacjach i nie daje za wygraną. Rzuca "garniec złota" (podwyżka 4k na łapę), proponuje zapisy w kontrakcie o 1 dniu z biura, możesz sobie wybrać kompa na jakim pracujesz + parę innych bonusów.
Hmm no dobra, chyba jednak mogę zmienić robotę... Negocjacje trwają jeszcze 2-3 tygodnie żeby dograć wszystkie punkty ale w końcu podpisujesz nową umowę, a w obecnej firmie składasz wypowiedzenie.
Mija 30 dni, wchodzisz do nowego biura i jest jakoś tak dziwnie: wszyscy się uśmiechają na twój widok, zbijają piąteczki, klepią po plecach, pytają jak było w poprzedniej robocie itd.
Da FUQ? Gdzie ja jestem?
Rozglądasz się po biurze i jakieś ono takie dziwnie znajome, ten układ pomieszczeń, te kolory, nawet logo jakieś takie znajome....
Nagle dostajesz olśnienia: minęło 9 miesięcy i wróciłeś do starego korpo...
I finalnie: bądź mną więc chyba trochę #chwalesie , bo "olśnienie" miało miejsce w tym miesiącu.
PS: jestem na b2b, więc przepisy uop nie mają dla mnie zastosowania i muszę mieć "twarde" zapisy w kontrakcie.
#pracbaza
#korposwiat
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Mateusz został pobity w szatni. Do tego dostał uwagę od wychowawcy
14-letni Mateusz z Susza popełnił samobójstwo, rzucając się pod pociąg Pendolino z powodu długotrwałego dręczenia w szkole, na które nie reagowała dyrekcja.
Jego rodzice wielokrotnie zgłaszali przypadki nękania, a dzień przed samobójstwem został pobity w szatni i dostał uwagę od wychowawcy. Szkoła opublikowała w sieci krótkie kondolencje, blokując dodawanie komentarzy pod wpisem.
https://infopigula.pl/news/31eb136d-9914-48d8-9a8a-0f2ce7f2ae77
Tak działa psychika, kiedy skrzywdzony człowiek, jest niesprawiedliwie traktowany przez instytucje które powinny mu pomóc. Patrząc na to wszystko, nie da się jednoznacznie winić szkoły, która też ma ograniczone zasoby, a nauczyciele muszą mierzyć się kłamstwami na każdym kroku. Tylko co zrobić, aby takich sytuacji było jak najmniej ?
#szkola #tragedia #samobojstwo #psychologia #zdrowiepsychiczne #polska #wiadomoscipolska

Zaloguj się aby komentować
Batyr zawetował ustawę o ułatwionej ścieżce rozwodowej w niektórych przypadkach bo w uzasadnieniu podał "konstytucyjna ochrona rodziny"
Tak mnie zastanawia jedna sprawa: Czy para która się chce rozwieść dzięki temu wetu się nie rozwiedzie?
Jak to ma działać? Mąż z żoną dojdą do wniosku że "A c⁎⁎j tam, w takim razie będziemy żyć długo i szczęśliwie"?
Nie rozumiem tego toku rozumowania kompletnie.
#polityka #batyr #rozwod

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Kiedy Trump był w Berlinie na swojej pierwszej wizycie państwowej u Angeli Merkel, zapytał ją o sekret jej wielkiego sukcesu.
Merkel powiedziała mu, że trzeba otaczać się inteligentnymi ludźmi.
„Skąd wiesz, czy ktoś jest inteligentny?” - zapytał Trump.
„Pozwól, że ci zademonstruję”. Podniosła słuchawkę, zadzwoniła do Wolfganga Schäublego i zadała mu pytanie: „Panie Schäuble, to syn pańskiego ojca, ale nie pana brat. Kto to jest?”.
Schäuble bez wahania odpowiedział: „To proste, to ja!”.
„Widzisz” - powiedziała Merkel do Trumpa - „właśnie tak testuję inteligencję człowieka”.
Zachwycony Trump, po powrocie do kraju, zadzwonił do Mike’a Pence’a i zadał mu to samo pytanie: „To syn twojego ojca, ale nie twój brat. Kto to jest?”.
Po dłuższym namyśle Pence powiedział: „Nie mam pojęcia, ale postaram się znaleźć odpowiedź do jutra!”.
Oczywiście Pence nie potrafił na to wpaść i postanowił zasięgnąć porady u byłego prezydenta Obamy. Zadzwonił do niego i powiedział: „Panie Obama, to syn pańskiego ojca, ale nie pański brat. Kto to jest?”.
Obama odpowiedział: „To łatwe, to ja!”.
Szczęśliwy ze znalezienia odpowiedzi, Pence zadzwonił do Trumpa i ogłosił triumfalnie: „Mam odpowiedź, to Barack Obama!”.
Trump wpadł w furię i krzyknął: „Nie, ty idioto, to Wolfgang Schäuble!”.
#heheszki #pasjonaciubogiegozartu
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować










