#zdrowie

18
2558

Sezon chorobowy się zaczyna...

Ponoc imbir wzmacnia odporność, i dobrze było trochę się wzmocnić przed zimą.

Do rzeczy,

Znacie jakieś dobre piwa imbirowe?

Bo GINGER już dawno nie widziałem...

#zdrowie #dieta #zima #piwo #heheszki

Zaloguj się aby komentować

Zgadnijcie kto przez kilka lat unikał dentysty, a gdy został już pod ścianą, to usłyszał, że sytuacja jest do bani?


Jakieś 6 lat temu zaczęła mnie boleć siódemka. Nie sposób zignorować bólu zęba, więc stramatyzowany poprzednimi wizytami u dentysty uznałem, że zacznę żuć drugą stroną.


Dało się tak życ, ale przez parę tygodni. Z drugiej strony też zaczęło boleć. Kolejnym krokiem była rezygnacja ze słodyczy, w dużym stopniu. To zmieniło sporo i już przyzwyczajony do tej jednej strony, żułem jedzenie właśnie nią.


Od tamtego czasu okazjonalnie wywoływałem sobie ból zębów, ale myślałem, że mogę to mieć pod kontrolą, więc jak przesadziłem ze słodkim i kwaśnym, to robiłem odpowiednie przerwy. Żułem cały czas tamtą jedną stroną, bo mi to pasowało.


Poważny niepokój wzbudziła sytuacja na wakacjach w UK w grudniu, ząb mnie rozbolał, kiedy utknął mi tam kawałeczek jedzenia i próbowałem go wyciągnąć językiem. Kiedy język był wtykany czułem bardzo mocny ból, ale nawet bez takich manewrów ząb mnie dotkliwie bolał. To było bardzo dołujące, bo pieniędzy dużo nie mam, a tym bardziej na latanie po dentystach na Zachodzie, którzy tak na marginesie, renomy nie mają.


Niedługo po tym przypatrzyłem się swoim zębom i oświeciło mnie; ósemka poziomo wjeżdża mi w zęba.


Wtedy podjąłem decyzję i pogodziłem się z tym, że tego zęba wyleczę. Na NFZ najbliższy termin za 2 miesiące, niestety przełożyłem, bo coś tam, ostatecznie trafiłem do gabinetu w maju. Dentysta od razu zobaczył, który ząb jest nie tak i powiedział, że mam odsłoniętego nerwa. Parę wizyt, wytruwanie zęba, udało się i czułem co najwyżej bardzo delikatny ból. Zlecono badanie röntgenowskie, kanały okazały się bardzo wąskie, a leczenia kanałowego pod mikroskopem NFZ nie refunduje. Poleciałem na wakacje, wróciłem i zapisałem się do prywaciarza. Przyszedłem, pokazał mi zdjęcie i od razu mówi, że ząb jest w opłakanym stanie. Mi to oczywiście trudno ocenić i powiedziałem, że wiem, że została może z połowa. On mówi, że połowa to byłoby super, tutaj jest z 20% pierwotnej objętości.


Zostałem postawiony przed wyborem. Albo leczenie kanałowe pod mikroskopem, potem nałożenie wypełnienia i korony, co już by kosztowało nie wiem, minimum 4k? I to zdaje się w fajnym przypadku. Mimo takiej inwestycji to wszystko może być niczym innym jak reanimacją trupa. Jest jakaś mała szansa na powodzenie, ale najprawdopodobniej gdybym w to poszedł, to czekałyby mnie w przyszłości rutynowe wizyty, bo ząb może łatwo pęknąć, może się źle trzymać. Naprawdę nie wiadomo do czego to prowadzi i dentysta przyznał, że takie rzeczy się robiło i dalej się robi jeśli komuś bardzo zależy, ale on sam nie widzi wiele sensu w tym. Alternatywą jest oczywiście wyrwanie siódemki. Oczywiście ósemki też, ona powinna była zostać wyrwana lata temu, nie wiedziałem, że mam przez nią problem, a ona przez cały czas, systematycznie demolowała mi zęba.


Rozmawiałem z ojcem i powiedział, żebym po prostu wyrwał tę siódemkę, on sam już dwóch nie ma. W jego życiu niczego to nie zmieniło, oprócz tego że w stresujący i bolesny sposób przekonał się, że o zęby trzeba dbać.


To wszystko nie byłoby takie dołujące, gdyby nie fakt, że tak naprawdę najsensowniejszą opcją zostało mi co? Wydanie niemałych pieniędzy na pozbycie się czegoś, co jest mi potrzebne i czego nigdy nie musiałem tracić? I to dlatego, że przez lata zwlekałem i bałem się czegoś, co wiedziałem, że i tak nadejdzie?


#zdrowie

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Galaktoza - bliźniacza siostra glukozy


Ostatnio zaczęłam sobie myśleć o galaktozie - cukrze mlecznym. Jest to jeden z trzech najpopularniejszych cukrów prostych w diecie człowieka (uzyskany z trawienia laktozy, która rozkładana jest na glukozę i galaktozę), a jednocześnie nie da się go kupić tak prosto i tanio, jak można kupić glukozę czy fruktozę.

Słowem wstępu - cząsteczki różnych węglowodanów (czyli cukrów złożonych) w pożywieniu, rozkładane są w procesie trawienia na cukry proste, które następnie zostają wchłaniane do organizmu.


Najpopularniejszymi w diecie człowieka, nadającymi jedzeniu słodki smak, są właśnie:


glukoza - Na glukozę rozpadają się węglowodany takie jak sacharoza (cukier stołowy) czy skrobia (obecna ziarnach zbóż, warzywach - czyli pieczywo, produkty mączne, ryż, ziemniaki itp). Glukoza jest cukrem, który nie może zostać ot tak sobie wchłonięty do tkanek człowieka - musi mieć wizę wjazdową w postaci insuliny (produkowanej przez trzustkę). Choroby związane z upośledzeniem tego szlaku metabolicznego (zbyt mała ilość insuliny lub jej brak, insulinooporność tkanek) nazywamy cukrzycą. Cukrzyca dotyczy tylko metabolizmu tego właśnie jednego cukru prostego.

fruktoza - Występuje w owocach, jest składnikiem sacharozy (cukru stołowego). Nie potrzebuje insuliny do metabolizmu w organizmie, stąd była przez wiele lat stosowana była jako słodzik/zamiennik cukru w cukrzycy. Jest cukrem metabolizowanym przez wątrobę, dopiero tam przekształcana w glukozę, glikogen lub tłuszcze, które następnie wędrują do tkanek. Niestety ostatnie badania wykazują nadmiar fruktozy w diecie jako przyczynę niealkoholowego stłuszczenia wątroby, dlatego też jej spożycie jest zalecane w umiarze - w postaci całych, świeżych owoców i należy unikać jej oczyszczonej formy w formie cukru czy syropu.


galaktoza - Jest cukrem prostym, który składa się z takiej samej ilości atomów węgla, wodoru i tlenu co glukoza, ma tylko nieco inną budowę cząsteczki. Jest składnikiem laktozy (cukru mlecznego), występującego w mleku matki. Tak jak fruktoza, nie potrzebuje insuliny do metabolizmu, jest metabolizowana w wątrobie.


Na temat galaktozy w diecie nie ma zbyt wiele informacji i jest ona pomijana jako słodzik (zapewne z powodu ceny ~300 zł za kilogram). Jest to jednak bardzo ciekawy cukier, który ma bardzo szeroką rolę biologiczną, wychodzącą mocno poza tylko zaspokajanie potrzeb energetycznych organizmu. Najciekawsze jest jej powiązanie z funkcjonowaniem układu nerwowego i mózgu. Znana jest jej rola związana z rozwojem i dojrzewaniem mózgu noworodków. Jest niezbędna m.in. do wytwarzania mieliny - osłonki izolacyjnej nerwów. (Mielina jest z kolei niszczona w chorobach neurodegeneracyjnych, takich jak stwardnienie rozsiane czy Alzheimer.) Z tego powodu galaktoza jest "na celowniku" badań nad lekami na nieuleczalne dzisiaj choroby związane z układem nerwowym, chociaż nie ma jeszcze żadnych konkretnych rezultatów.


Jako, że jest też wytwarzana endogennie (czyli przez organizm, tak samo zresztą jak glukoza), nie jest to składnik diety, który jest konieczny do dostarczania z zewnątrz. Co ciekawe, nie ma też praktycznie żadnych badań i informacji, jaka ilość galaktozy jest bezpieczna do spożycia - na ten moment wytyczne żywieniowe nie określają żadnego górnego limitu ani nie wiążą z jej spożyciem żadnych chorób (poza nielicznymi przypadkami genetycznej mutacji upośledzenia szklaku metabolicznego galaktozy, które ujawniają się już niedługo po urodzeniu).

Prawdopodobnie wynika to z tego, że galaktoza nie jest też stosowana na szeroką skalę w żywieniu ludności (ze względu na cenę), zatem brak jakichkolwiek badań na temat jej wpływu w diecie. Być może - tak samo jak w przypadku glukozy czy fruktozy - nie znany był jej szkodliwy wpływ na zdrowie, dopóki nie opracowano tanich i powszechnych sposobów ich pozyskiwania w niemal czystej formie (cukier stołowy = fruktoza + glukoza), co pozwoliło szerokim rzeszom ludzi na jej nadmiar w diecie, a w następstwie poznanie jego konsekwencji.

Znalazłam jedynie badania na myszach, z których w sumie niewiele wynika.

Być może okazjonalne słodzenie galaktozą ciast czy deserów może być dobrą alternatywą dla innych słodzików przy cukrzycy (czyli problemie z metabolizmem glukozy), niemniej jednak zawsze należy mieć na uwadze, że - w zasadzie tak jak przy każdym rodzaju pożywienia - wszystko w nadmiernych dawkach jest szkodliwe, nawet zwykła woda.

https://onlinelibrary.wiley.com/doi/full/10.1002/mnfr.202001133

#zdrowie #ciekawostki #przemysleniazdupy

501e927b-daf9-4df1-adc8-8883bca092fd

Zaloguj się aby komentować

#kosmos #astronomia #zdrowie

Minęło już sporo czasu od zakończenia misji Slawosza Uznanskiego, jednak to on był niejako ogniskiem zapalnym wszystkich mych perypeti, które chce wam przybliżyć, wiec pasuje o nim wspomnieć. Dlaczego dopiero teraz o tym piszę tez wyjaśnie na końcu, mam nadzieje, ze post nie będzie dzie zbyt długi.

Otóż, przy materiałach o nim, o jego misji w kosmosie niejednokrotnie spotkałem się z twierdzeniem, ze "astronauci skarżą się na dziwne błyski w oczach". Początkowo olalem temat, bo takie błyski towarzyszą mi odkąd pamiętam, od najmłodszych lat, wybuchające, białe światło. Przeważnie przy zasypianiu, po zamknięciu pewiek, ale niekiedy i w ciągu dnia. Wiesz, jak z czymś żyjesz całe życie, uznajesz to za normalne, ze tak po prostu jest i każdy tak ma, wiec nawet do głowy mi nie przyszło drążyć, a oni opisywali je, jak cos niezwykłego. Zacząłem zgłębiać temat i okazało się, ze widocznie to nie do końca taka pospolita przypadłość jak sądziłem, nie każdy tego doświadcza, gdyż po rozpytaniu rodziny i znajomych okazało się, ze nikt na nic podobnego się nie skarży.

Przyszedł czas na wizyte u rodzinnego lekarza, dokładny opis, skierowanie do okulisty, nic więcej. Miejscowy okulista tez nic nie powiedział, zrobił konkret badań, wyniki po tygodniu, wszystko w normie jednak, te błyski nie dawały im spokoju. Powtórka, bardzo dokładne badania, skan 3d, rozłożone na czynniki pierwsze całe oczy, rogówka, siatkówka, kantówka, no wszystko, jakiś wycinek pobrany z dna oka, wszystko rozesłane do analizy na całą europe. Były konsultacje on line ze specjalistami z Niemiec i Hiszpanii, nie było jednak cały czas odpowiedzi:/

Sprawa trochę zaczęła żyć swoim życiem, sam już nie widziałem gdzie moje wyniki krążą, ja wróciłem do życia, jak wcześniej, zapomnialem lekko o niej. Jednak finalnie okazało się, ze moim przypadkiem zainteresowal się Bascom Palmer Eye Institute (część University of Miami Health System), a później już w linii prostej sprawa trafila do o NASA, jako chyba ekspertow najczęściej obcujacych i najbardziej obeznanych w takich błyskach ocznych. Jestem właśnie po kolejnej rozmowie z jakimś ich doktorem i wydaje się, ze ostatecznie rozwiązali zagadkę. Po przeanalizowaniu mojego przypadku, całej dokumentacji, sprawa dla nich była jasna i oczywista, całe te błyski w oczach i w ogóle zamieszania przez to, ze...

Jestem wyjebany w kosmos!!

P.S. tak, sam wymyśliłem te brednie, jako potwierdzenie powyższej tezy #heheszki

nxo userbar

Zaloguj się aby komentować

czemu, skoro są pochodzące z roślin lub śluzu żab neurotoksyny umożliwiające zabicie dowolnego organizmu w jakichś absolutnie wariacko krótkich minutach, ludzie nie wierzą, że może być roślinny odpowiednik takiej currary czy jadu kiełbasianego, które nas uzdrowią skutecznie zamiast farmaceutyków?

czemu nie propaguje się już ziołoznawstwa i nie traktuje na równi z farmakologią?


Czemu na każdym kroku neguje się i wręcz zabrania sprzedawania skutecznych i udowodnionych już wcześniej preparatów roślinnych (przynajmniej w UE) np ashwagandha czy lukrecji nie wspominając o psylocybach?

Ja rozumiem że ludzie nie powinni sami na sobie testować wywarów z muchomora (co i tak robią i nawet dowożę takiemu znajomemy muchomory :)) lecz całkowite praktycznie sprowadzenie ziołolecznictwa do szamaństwa jakoś mi nie pasuje


#zdrowie #medycyna #pytanie

@Michumi Ty tak powaznie? A dlaczego zniszczenie czegokolwiek jest prostsze niz jego stworzenie/wyprodukowanie? To ten sam mechanizm. Mozesz na miliard sposobow zniszczyc komorki i doprowadzic do smierci, ale ich uzdrowienie to kompletnie nie jest to samo, przeciez to przepasc xD

A to nie jest tak, że nawet na medycynie (czy tam farmacji) mają przedmiot o zielarstwie i normalnie są sprzedawane leki na bazie ziół?

Zaloguj się aby komentować

To jest fake, powielany w internecie, bez źródła i faktycznych nagrań, po prostu, ktoś sobie wymyślił przypowiastkę.

Uwielbiam takie pierdolenie. Do tego dochodzą korpo małpy które w to wierzą. Jakie ja rzeczy słyszałem to te 40 czy 50 lat temu wysłali by ich do Choroszczy na stałe

Zaloguj się aby komentować

Nie żyje 27-letnia Polka Karolina Krzyżak. W chwili śmierci ważyła zaledwie 27 kilogramów.

Przez ostatnie lata życia odżywiała się wyłącznie owocami, wierząc, że w ten sposób „oczyszcza swój organizm”. Bez białka, tłuszczu, żelaza, wapnia, witamin z grupy B. Tylko owoce i nic więcej.


Z czasem jej ciało zaczęło się dosłownie rozpadać. Była coraz słabsza, poruszała się powoli, mówiła z trudem. Skóra stała się cienka, popękana i szara, włosy wypłowiały, zęby się kruszyły. Miała wygląd kobiety w podeszłym wieku, mimo że wciąż była bardzo młoda.

Podczas pobytu na Bali pracownicy hotelu błagali ją, by skorzystała z pomocy lekarzy. Odmawiała, powtarzając, że „ciało samo się uzdrowi”. Wcześniej, będąc jeszcze w Polsce, trafiła do szpitala, ale po krótkim czasie wróciła do swoich przekonań. Do „energii kamieni, ducha, umysłu i natury”. Kilka dni później znaleziono ją martwą na podłodze swojego pokoju.


To nie była dieta. To był fanatyzm. Droga od weganizmu do frutarianizmu, która skończyła się śmiercią z wycieńczenia, przykrytą pięknymi hasłami o „powrocie do natury”.

To historia, która powinna być przestrogą.

Jeśli ktoś z twoich bliskich nagle zaczyna „oczyszczać organizm”, obsesyjnie chudnie, odmawia jedzenia czy kontaktu z lekarzami — to wołanie o pomoc.

Nie bój się reagować.

Czasem jedna rozmowa lub wizyta u specjalisty może uratować życie.


#weganie #dieta #zdrowie #jedzenie #psychoterapia #zdrowiepsychiczne


https://www.pudelek.pl/karolina-krzyzak-zmarla-na-bali-wazyla-27-kilogramow-nie-chciala-miec-do-czynienia-z-lekarzami-7208935607114688a


f9b6edf0-1c10-4a7d-a059-4758663da3fa

Kobieta miała poważne problemy psychiczne, ale prymitywni konserwatyści wykorzystają nawet taką tragiczną historię, byleby coś nawrzucać na wegetarian.

Zaloguj się aby komentować

#codziennepiciu (nie wierzę, że tu postuję xD)

#tworczoscwlasna #przygodyalembika #zdrowie

Zgadnijcie jak skończyły się moje okresowe badania na wszystko co związane z bebechem?

Wołam @Wrzoo Uśmiejesz się.

797419ae-b007-4c21-83e0-4e9c4e42b8f2

@Alembik jak je widać na USG to krzyż na drogę. tak jak wyżej napisał @cebulaZrosolu browary to najepszy sposób: rozluźniają, znieczulają i pchają głaz przez moczowód. ja niestety już nie piję, więc zostaje woda.

251e68b9-6087-4a5a-9028-68447dd1eb0d

Zaloguj się aby komentować

Pani na badaniu wzroku powiedziała mi, że mam duże źrenice xD


Jak ja nigdy nic nie teges.


A później mówi, że "poćwiczyła z nimi" i się trochę zmniejszyły. Jakaś dziwna sprawa


#zdrowie

b90ccc05-3dd3-47da-9410-7d95525189db

Zaloguj się aby komentować

Na głównej Onetu duży artykuł o prawdziwej cenie dostępności alkoholu w Polsce - 186 mld zł każdego roku - tyle tracimy na spożywaniu alkoholu! Wpływy z akcyzy są kilkanaście razy nisze. Widać, że walka powoli przechodzi do mainstreamu i cieszę się, że mam w tym swój udział ( ͡~ ͜ʖ ͡°)


Czy to czas, aby zacząć rozmawiać o modelu dostępności alkoholu podobnym do szwedzkiego - "polski system Bolaget"?


(sprzedaż alkoholu tylko w 400 sklepach na terenie całego kraju w pełni kontrolowanych przez rząd, w godzinach od 10 do 20; w soboty do godz. 15. W niedziele całkowita prohibicja)


https://wiadomosci.onet.pl/kraj/prawdziwa-cena-alkoholu/st1stm5?utm_source=ocdn.eu_viasg_wiadomosci&utm_medium=referal&utm_campaign=leo_automatic&srcc=undefined&utm_v=2


#alkoholizm #alkohol #polska #zdrowie #wiadomoscipolska

b7fa51b7-1312-45f7-8aa2-0753d31bdf3d

CZy jesteś za wprowadzeniem systemu sprzedaży alkoholu na wzór szwedzki?

433 Głosów

Alkohol to trucizna. Unikać jak ognia. Moim zdaniem jedno piwko raz na tydzień albo raz na 2 to nie zaszkodzi. Ale ogólnie to lepiej nie pić wcale albo żadko i w śladowych ilościach. Serio można żyć bez tego i to nie jest żaden problem.

Jestem na nie, ale nie dlatego, że to nie działa, tylko że za szybko na takie akcje.

Jak dla mnie powinien być zakaz sprzedaży wódki czy innych mocnych alkoholi w mniejszym litrażu jak 0.5/0.7l. Dodatkowo powoli wprowadzać nocną prohibicję tj. we Wrocławiu. Wtedy można zobaczyć, czy kolejne kroki są potrzebne, a jeśli tak to znowu stopniowo je wprowadzać.

Zaloguj się aby komentować

Istnieje prawdopodobieństwo że to #polityka ale po tym jak zrobiłem wyniki #zdrowie za pieniądze z portfela stwierdzam, że j⁎⁎ać #wolnyrynek

Zaloguj się aby komentować

Środa wieczur i humor chujówa. Rozchorowałem się, dodatkowo deprecha zaczęła męczyć, praca zaczęła denerwować i od dłuższego czasu zastanawiam się jak podejść do tematu poznawania nowych ludzi, bo już powoli dokuczają solo wieczory, a za 2 miesiące 3 dychy.

Czy to jeszcze czas na amory, czy to już raczej pora na przyzwyczajanie się do zapachu ziemi? Ehhh, oby przeziębienie puściło, bo depresja mi się przez to nasila i chciałbym na siłownię iść. #dziennikdepresji #zalesie #zdrowie #zwiazki

0d605b3b-ad67-4587-8d92-315233d33344

Zaloguj się aby komentować