#wspomnienczar

0
17

Jeździliście na Woodstocki?

Mnie zdarzyło się parę razy i z wielkim rozbawieniem wspominam kontrast między pierwszym a ostatnim (jeszcze lata temu).


Uwaga, długie i nudne xD


Pierwszy Woodstock


Miałam już skończone 18 lat, bo mama mnie wcześniej na żadne imprezy nie puszczała. Ale marzyłam o tym już od lat. Oczywiście nie było możliwości aby rodzice mi taki bezbożny wyjazd zafundowali, więc zaraz po maturze znalazłam robotę w jakiejś fabryce zapierdolu za zawrotne 700 zł miesięcznie.

Mimo że pracy fizycznej nigdy się nie bałam, to ta robota odebrała mi chęci do życia i cofnęła z radosnego życia licealnego do patologicznego środowiska gimnazjum.

Jak możecie się domyślić, w takiej fabryce pracują specyficzni ludzie, większość jak ja zatrudnieni przez pośrednictwo, czasem na chwilę, ale w większości dlatego, bo nie mają w życiu innych perspektyw. Ci drudzy działali na mnie najbardziej depresyjnie. W takim środowisku, ten kto zarabiał 10 groszy na godzinę więcej, był typowym dupolizem i z pogardą patrzył na zarabiających mniej biedaków.

Nie czułam się dobrze w tym środowisku, dodatkowo drenowanie nas przez technicznych zarządzających halą, którzy traktowali nas jak zarazę, szybko doprowadziło moje poczucie własnej wartości do poziomów krytycznych. Byłam przerażona, że tak wygląda dorosłość i praca, którą wkrótce będę wykonywać do usranej śmierci.

Mój introwertycznym i brak ochoty na jakiekolwiek znajomości tam, nie polepszał sprawy. A w tym miejscu rządziły układy i kto z kim plotkuje.

Wytrzymalam tam miesiąc. W nagrodę za męki dostałam swoje 7 stów i AZS z którym walczę do dziś.

No to w drogę! Za zarobione pieniądze kupiłam w końcu komórkę, bo od dawna byłam bez a to już były czasy, że pisanie smsów miało znaczenie.

Reszta kasy poszła na ciuchy, szlugi i zostało 100 zł, które miało starczyć na podróż do Kostrzyna oraz przetrwanie tam 4 dni.

Uzbrojona w pożyczony namiot, kostkę, dowód osobisty oraz 100 zł wyruszyłam na dworzec. Nie, nie miałam ze sobą nic więcej poza ciuchami na sobie, nie miałam nawet bluzy, bo przecież środek lata, lol. Spotkałam się ze znajomymi i poszliśmy na peron. Okazało się że nikt z nas nie ma doświadczenia w samodzielnej jeździe pociągami i nie mieliśmy zielonego pojęcia gdzie się kierować. Ale oto i pojawił się on, pociąg pośpieszny czy inne Intercity (w sumie nie wiem czy wtedy istniały), który na tablicy miał wpisany Kostrzyn. Znaleźliśmy nawet wolny przedział w którym można było jarać szlugi. Niestety kłopoty nadeszły szybko, bo na kolejnej stacji wsiedli ludzie, którzy twierdzili, że siedzimy na ich miejscach. Koncepcja rezerwacji miejsc w pociągach była mi wcześniej nie znana, bo za miasto zawsze jeździliśmy z rodzicami autem. Ale spoko, pociąg nie był przepełniony więc ulokowaliśmy się gdzie indziej. Nie na długo. Oto wszedł konduktor, cały na biało, i po zerknięciu na nasze bilety, stwierdził że jesteśmy w złym pociągu. Po zapoznaniu się z naszymi życiorysami (a raczej ich brakiem), stwierdził że mandatu nie dostaniemy, ale na najbliższym przystanku mamy wypierdalać. Zaczęliśmy w panice przeszukiwać kible w celu odnalezienia kolegi, który biletu nie miał w ogóle i na postoju opuściliśmy lokal. Trzeba było wcześniej ruszyć głową, że ten piękny, czysty pociąg zajmowany przez dostojnych panów z aktówkami, nie zawiezie nas do naszego celu. I właśnie po kondycji pociągu, wypełnionego drącymi mordy punkami, rozpoznaliśmy, że oto nadjechał nasz pociung.

W środku, wiecie, impreza, na⁎⁎⁎⁎ni ludzie już na podłodze, ciasno jak jasna cholera, ale już witaliśmy się z gąską.

Od tej pory zostaliśmy zwolnieni z myślenia dokąd należy się udać, na której stacji wysiąść, bo oto staliśmy się jednym tłumem, z własną świadomością.

Na miejscu wysypaliśmy się z pociągu i ruszyliśmy całą drużyną, niesieni przez ducha bliskiej zagłady.

Dotarliśmy! Nie wierzyliśmy własnemu szczęściu, bo oto co do tej pory widzieliśmy tylko w telewizji, teraz stało przed nami otworem. Zapach tojtojów wymieszany z zapachem pobliskiej fabryki zapiexów działał kojąco.

Znaleźliśmy całkiem dogodne miejsce do rozbicia się, w lasku, nieopodal głównej sceny. Znajomi rozbili spory, komfortowy namiot w którym mieli spać w trójkę, ja natomiast rozbiłam się obok, starym pożyczonym namiotem, który niebezpiecznie uginał się przy mocniejszym oddechu. O swój dobytek się nie martwiłam, miałam przecież tylko kostkę z ukrytym w doszywanej kieszonce dowodem i tym co zostało ze 100 zł po kupnie biletów.

Ruszyliśmy na szamę, nie pamiętam ile wtedy kosztowały, ale te 50cm zapiexy zdawały się warte swojej ceny. No ale nie po to przyszliśmy aby jeść, tylko aby pić! Stanie w gigantycznej kolejce do wodopoju, wynagrodziło nam chłodne tyskie, które na tamte czasy było szczytem naszych ambicji.

Ugółem było dobrze, impreza się rozkręcała, tyskacze wchodziły aż miło, poznawało się kolejnych zakręconych ziomków, wielu z nich ubranych zjawiskowo, co i mnie się wkrótce udzieliło, bo łaziłam obwinięta taśmą do kwiatów z uroczym napisem 'ostatnie pożegnanie', pic rel, bo zachowałam na pamiątkę.

Z czasem moja ekipa zaczęła się rozdzielać, dziewczyny były nieco bardziej 'rozrywkowe' i poniosły je jakieś dragi, co zupełnie nie było w moim klimacie, natomiast kolega gdzieś zabalował i nie widzieliśmy go do końca imprezy. Udało mi się spotkać różnych znajomych z Wrocławia, ale poznawałam też innych, na co pozwolił klimat miejsca i alkohol, który zdecydowanie osłabił mój introwertyzm.

Pierwszy dzień udał się znakomicie, problemy pojawiły się dopiero kiedy wróciłam do namiotu zwabiona obietnicą błogiego snu. Niestety namiot nie wytrzymał mojego nagłego wtargnięcia I zaszła potrzeba postawienia go ponownie, już w ciemnościach i innym stanie świadomości.

Ale oto i sukces, wszystko stoi, można iść w kimę. Muszę dodać że był to mój pierwszy w życiu nocleg na łonie natury i byłam absolutnie zaskoczona, że ziemia jest twarda, a wraz z odejściem słońca nastąpił chłód. A miałam na sobie tylko koszulkę z krótkim rękawem, jeansy i glany. Ciężka to była noc, nie zapomnę jej nigdy.

Nad ranem zorientowałam się, że nikt ze znajomych nie wrócił. Udałam się więc do kolegi od którego pożyczyłam namiot i poszliśmy na krysznę i rajd po sklepikach.

Nie wiem czego spodziewałam się po darmowym żarciu, ale na pewno nie tego że nie zdołam wciągnąć tego bez odruchu wymiotnego. Z całym szacunkiem. Wolę tanie zapiexy. Na krysznie spotkałam koleżanki, nie do końca ogarniające rzeczywistość, ale wychwalające to jedzenie niczym dar od bogów. Stoiska z fantami okazały się być kopalnią 'chcę to', ale mój budżet po ubiegłonocnej imprezie, pozwolił jedynie na stanie w bezpieczniej odległości. A byłam wtedy fanatyczką pieszczoch I koszulek z ulubionymi zespołami.

Myślę że od tej pory już nie pamiętam co się działo w jaki dzień i w jakiej kolejności, ale właśnie wtedy zaczął się prawdziwy melanż. Ostatnie złotówki poszły na tyskacze i zapiexy i od tego czasu uzbrojona w wymięty kubek po piwie, łaziłam po każdym kto miał choć trochę alko i żebrałam o małą dolewkę na bideną maturzystkę. Nie będę jeszcze mówić jaki miałam do tego stosunek na kolejnych woodstockach, ale wtedy jeszcze żebrałam bezwstydnie I z dużymi sukcesami xD

Ogółem wszystko było dzikie, fajne, bawiłam się jakby jutra miało nie być. Ale niestety nadeszło. W pewnym momencie zaczęłam czuć się źle, okazało się że mimo 18 lat, niezniszczalna nie jestem i dopadł mnie kac gigant jakiego nigdy w życiu nie miałam. Gdyby ktoś mi wtedy przystawił pistolet do skroni to powiedziałabym strzelaj! Mój namiot leżał na płasko, wczołgałam się więc do namiotu znajomych, gdzie wkrótce zjawiła się jedna z koleżanek i choć nie wiem co przeżywała, byłyśmy w tym cierpieniu razem.

Kolejny dzień przyniósł ulgę. Ale to nie znaczy że zwinęłam manatki I wróciłam do ciepłego, wygodnego domu. Impreza musi trwać.

Tym razem skupiłam się na koncertach i taplaniu w błocie. Przypomnę tu, że nie miałam ciuchów na zmianę, a glany miałam nieustannie na nogach od wyjścia z domu. Tylko nasrać na środku.

Ale zabawa była pryma sort. Pogo uwolniło całą wściekłość na zapierdol, który przeszłam aby mieć kasę na wyjazd. Czułam się z ludźmi niczym jedno ciało, które musi wyrzucić całą nienawiść i zwątpienia. Po raz pierwszy w życiu dostąpiłam crowd surfingu, to było niesamowite przeżycie płynąć nad tłumem, do momentu aż nie trafiłam na dziurę i nie zjebałam się prosto na glebę. Na szczęście alkohol nieco zamortyzował upadek.

Trochę bolała noga ale impreza musi trwać. Trafiłam tuż pod scenę, gdzie ludzie półlegalnie popijali browary. Bardzo fajnie spędziłam z nimi czas, ale coraz mocniej odczuwałam ból w nodze. W tłumie wypatrzyłam jakiegoś znajomego, który nie chcąc słyszeć słowa odmowy, zaniósł mnie na rękach na szpital polowy. Do dziś współczuję lekarzowi, który musiał zdjąć mi glana i opatrzyć stopę. Na szczęście nie było to nic poważnego, dostałam maść i bandaż, na który od razu włożyłam glana. Pozostał tam niesciagany do powrotu do domu.

Nie mam pewności, ale to chyba była ta noc kiedy przyszła burza. Wymęczona wróciłam do namiotu, okazało się że koleżanki kimają u siebie, więc podjęłam próbę postawienia swojego namiotu. Bez sukcesu. Sytuacja w tamtej chwili była beznadziejna. Padał deszcz, nie miałam ciepłych ciuchów, mój namiot leżał niczym ówczesna polska gospodarka. Walnęłam się na ten żałosny namiot i w zimnie i deszczu doczekałam poranka.

W dzień wyjazdu znalazł się kolega, zebraliśmy drużynę i niczym pochód zombi ruszyliśmy na stację. W pociągu te same stare mordy, jednakże nikt nie imprezował. Nocny pociąg z mięsem, tyle że w dzień. Wróciłam szczęśliwa że byłam, ale też że mam to już za sobą a własne łóżko nigdy nie było tak wygodne.


Ostatni Woodstock


Czyli parę Woodstocków później.

Jechaliśmy autem, tym razem z inną ekipą. Znaleźliśmy miejsce w fajnym punkcie, dość wysoko, z przyjemnym widokiem na kawał terenu. Rozbiłam swój ogromny, nowy, komfortowy namiot, 4 osobowy cały dla mnie. Nadmuchałam gruby, wygodny materac, ponadto miałam śpiwór i dodatkowy koc. Drugie buty na zmianę, kurtkę, bluzy, kilka par skarpetek, chusteczki nawilżane, tabletki przeciwbólowe, plastry, latarka, zapasowe baterie, telefon, power banki, ogółem byłam gotowa jak na wojnę.

Ale wojna nie nadeszła.

Tym razem bawiliśmy się raczej we własnej grupie. Wieczorem grzecznie wracałam do namiotu przebrać się do snu. Na żebrajacych o dolewkę browara patrzyłam raczej z politowaniem pijąc za własne pieniążki zarobione w komfortowej pracy biurowej.

Do błota nie wlazłam bo nie chciało mi się marnować zapasowych ciuchów, w pogo byłam, ale na spokojnie.


Jaki z tego wniosek? Nie wiem, zostawiam wam do oceny, niemniej jednak wspomnienia z pierwszego Woodstocku pozostaną we mnie żywe zawsze.

#woodstock #wspomnienczar #nostalgia

e29c9f7b-447c-432a-8ede-725d4418fe88

@Shivaa ło Pani kochana, ale nostalgia mi wjechała xD

Byłem na 5 (albo 6?) woodstockach, rok w rok, piękne czasy. Aczkolwiek polegalem na doświadczeniu mojej dziewoji (dziś żony), która była na jeszcze dwóch brudstokach, zanim się poznaliśmy.

Z ludźmi z ekipy poznanej za pierwszym razem trzymam się do dziś, jeden ziomek jest moim sąsiadem, drugi uratował mnie przed kilkoma mandatami, jako policjant

choć na wooda już od ponad 10 lat nikt z nas nie jeździ i nie ma ochoty xD dziś patrzyłbym z politowaniem na to wszystko, ale w wieku 18-25 nie ma lepszego miejsca, aby być na ziemi. To jest niesamowite jakim dobrem i pozytywnym zakręceniem bije ta masa ludzi. Ci, co byli wiedzą, a ci co nie byli nie zrozumieją, bo ciężko uwierzyć, że ponad pół miliona ludzi w jednym miejscu i czasie może czuć do siebie miłość.

Teraz to z dzieciakami się jeździ pokazac im jak wygląda kolorowa Polska i żeby miały tez co wspominać. Poza tym myslę że wyrwanie siez haty jako 18 latek na woodstock to duże jazda bez kontroli daletego wolę to pokazac narybkowi z komentarzem ojca bawiącego się w pogo

Zaloguj się aby komentować

Któregoś razu siedzę sobie, patrzę przed siebie, a na drzwiach napis "spójrz w lewo", patrzę więc. "Spójrz w prawo", zerkam, po prawej napis " spójrz w dół", na podłodze "spójrz w górę". Na suficie "jak srasz, to się nie krec". Brat ma wysublimowany humor :p

@EvilDick tak, u babci mojej bylej na gospodarstwie w Wielkopolsce. Babcia zabraniala srać do kanalizacji, zawsze jak ktos przyszedl to mowila, ze co grubsze to tam do wychodkam. Mam traumę do dziś i zle zdanie o polskich wsiach.

Zaloguj się aby komentować

Ze śmiesznych historyjek to przypominało mi się jak będąc w gimnazjum, któregoś dnia najadłem się czegoś po czym miałem mnóstwo śmierdzących gazów. I tak maszerowałem do szkoły popierdzając sobie po trochu i na ostatnim skręcie w przejście w bloku poczułem największego pierda! Już miałem go puszczać gdy nagle w tym przejściu zobaczyłem dwóch największych patusów siedzących na stopniu i miziających się ze swoimi dziewczynami. Spiąłem się ze strachu, że zaraz mi coś zrobią ale już nie było odwrotu. Pomyślałem w ułamku sekundy "Tylko przechodząc obok nich nie puść pierda! Pomyślą że to specjalnie!" Przechodząc obok nich wskoczyłem na stopień i wtedy wszystko poszło! Było głośno i nic nie słyszeli, idę twardo do przodu i nagle słyszę stek przekleństw ku.. Ja pier... Kto to to ty? Nie to musiał być on, łapmy go! Już miałem zacząć uciekać gdy jedna z dziewczyn powiedziała nie to ja!!! Coś ty k... jadła? Nie wiem. Myślałem, że padnę ze śmiechu i przerażenia w jednym. Nie wiem czy serio puściła czy chciała mnie uratować ale jestem jej wdzięczny xD


#humor #wspomnienczar #heheszki

Zaloguj się aby komentować

Ten komiks to trochę o mnie.

Jak w podstawówce mieliśmy całe to "wychowanie o ruchaniu" itd. to na koniec była kartkówka.

No to się Śmieszek Poza Kontrolo spytał, czy jak zrobi rysunek, to dostanie lepszą ocenę.

Babka od bioli (bo wtedy, za zaborów, to na biologii było) myślała że żartuje, więc powiedziała "Ta, jasne".

No to narysowałem. Ale tak porządnie, anatomicznie, z cieniowaniem itd.

Babka jak odebrała kartkę to spąsowiała.


Matka została wezwana do szkoły (telegrafem, wtedy nie było telefonów).

Poszła, wróciła, słowem się nie odezwała. Żadnego opierdolu, stania w kącie na grochu, ani do pieca na trzy zdrowaśki, nic.


Dopiero długo potem dowiedziałem się jak poszło.

Jakieś psiapsiółki przyszły na ploteczki & winko, przypadkiem usłyszałem jak mówi:


"A wiecie co mój syn za numer odwalił? Zostałam wezwana (telegrafem) do szkoły. Nauczycielka od biologii, - ta Ela, wiecie, ta komunistka - pokazuje mi kartkówkę z biologii, i mówi: Pa.. pani zobaczy co pani syn narysował!

Ja patrzę, no k⁎⁎as narysowany, kartkówka z narzadów pciowych męskich. To mówię: No i? Wszystko chyba poprawnie narysowane, k⁎⁎⁎sa pani w życiu nie widziała? "


I tak się ta sprawa zakończyła, bez żadnych negatywnych reperkusji dla mnie.


#opornikrysujekutasy #wspomnienczar #szkola #edukacjaseksualna #heheszki @Fly_agaric #humorobrazkowy

d54c4ccd-beb1-4c93-a68c-1bfbcbb044d1
Opornik userbar

Zaloguj się aby komentować

Jestem na obchodach 80-lecia mojego LO. Dziwne, w moim roczniku nie było takich starych ludzi.


Ale parkiet i krzesełka chyba te same. xD


#rozkminy #szkola #wspomnienczar

d82a1d16-4c1e-4008-ba99-3ca108097922

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Najzabawniejsza rzecz jaką lewica odstawiła podczas prezydentury Trumpa - event podcza którego lewacy bezradnie wyli do księżyca

To już jest stan umysłu


#heheszki #bekazlewactwa #polityka #wspomnienczar

e225202b-9476-4ee9-88db-678340ad3f23

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Wuj, zupa i popcornu kupa… op wrócił po #spierdotrip i se zrobił na olejku w garnku całe te i herbatkę ogułem. Bardzo pozytywny spacerek przez to powietrze po ciężkiemu #smog, jak wszedłem do przechowalni to poczułem zapach wędzonki, dosłownie jakbym siedział przy ognisku z kiełbasko, oczy czerwone i pieko deko, cieplo na buziu. To przywołało dobre wspomnienia dla jego bo za małego z tatą oraz dziadkami ś.p. w okresie jesienno-zimowym było ogniskowanie na działce, że aż aż. Dojeżdżanie z miasta na wieś PKS’em i pchanie Autosana H9 w zimę (。◕‿‿◕。) opy pchali, a ja gówniak zostałem na kolanach jakiejś randomowej pani xD Wiadomo przy ognisku starzyzna popijała, a latorośl drewka podrzucała, opału przynosiła i kiełbaski piekła xD ale było swojsko i sielsko i ZA⁎⁎⁎⁎ŚCIE. A teraz… teraz to coś nie do osiągnięcia dla opa skazanego na przechowalnię w mieście bandyckim, morderczym (╯︵╰,) Mam nadzieję, że kiedyś osiągnę tą wiejską nirwanę i na swojej działacze dożyję czasów, gdy będę mógł ziścić takie ognisko z kiełbaskami se… co prawda nie będzie to już ta sama aura jak kiedyś, że dziadek sypał beż zdanego ziewania przy ognisku żartami z rękawa, teraz jakby się przy gówniaku takie rzeczy się mówiło się to zara ktoś by się oburzył i wielkie larum od razu bo hurr durr przemoc słowna, mowa nienawiści, rasizm itd. Komu to przeszkadzało, przeca pociesznie było ¯\_(ツ)_/¯ A ognisko?! Jakie ognisko!? To niedobra jest!!!

A druga sprawa taka, że Ci co wymyślają te irracjonalne eko dyrdymały to tak na przykładzie tej miseczki co w niej popcorn jest zobrazuję… tą miskę ze stali nierdzewnej mam już przeszło dziesięć lat, a sama może być już pełnoletnia. Zamiast nabywać pierdyliard misek z tworzyw na każdą okazję ta jest moim all-in-one. Jest wytrzymała, odporna, łatwa w utrzymaniu czystości, poręczna i tak dalej… jak trzeba było to sikałem do niej, rzygałem gdy strułem się chińskim, miałem inne choroby z objawami wymiotów, przedawkowałem leki, krwotoki / krwioplucia, idealna do mycia auta na myjni żeby se gąbkę umoczyć, do mycia okien / podłogi i inne zastosowania, które mi pewnie przyjdą do głowy po czasie, a o jakich zapomniałem… i oczywiście niezastąpiona przy każdym popcornie! To jest OPUS MAGNUM wśród misek dla mnie! Zalwsze mam ją pod łóżkiem w pogotowiu i dzielnie ona służy dla jego na każdą ewentualność. No i teraz se mogę w spokoju w barłogu ni po bandycku, ni po łachmacku posłuchać i obejrzeć na jutubie mleczne gówno #kononowicz i podjeść prażonej kukurydzy.

#przegryw #wspomnienczar #kiedystobylo #nostalgia

f5959ee2-5c8e-4887-bbe6-1fa802490f85

Zaloguj się aby komentować

Kiedy byłem dzieciakiem (nawet całkiem sporym) byłem przekonany że w gitarze elektrycznej jest tak samo "mocny" prąd jak w gniazdku czy urządzeniach RTV AGD. Dziwiłem się że "metalowcy" (bo wtedy myślałem że tylko oni używają elektryków) nie boją się na tym grać. Choć w sumie się nie dziwiłem bo wydawało mi się to logiczne że robią taką szaloną muzykę to i śmierci się nie boją xD


#humor #wspomnienczar

Prąd taki jak w gniazdku może się pojawić w gitarze, ale nadejdzie z drugiej strony (nie będzie zaindukowany przez drgającą strunę tylko popłynie kablem ze wzmacniacza). Trochę wilgoci czy deszczu gdzieś na wolnym powietrzu, brak uziemienia, przebicie i mamy 230 V na strunach.

@RockmanZMorrowind jak kiedys przez rok miałem faze w bolcu w gniazdku to troche mnie prądem trąciło po palcach i sie troche dziwiłem czemu xD

@RockmanZMorrowind jak to w większości wyznawcy szatana (widziałeś okładki) i słyszałeś teksty to raczej powinni się bać śmierci bo po śmierci będą mieli przerąbane.

Zaloguj się aby komentować

Ja chcę tylko przypomnieć że Memcen popierał Covidowy Zamordyzm i chciał ostrzejszych ograniczeń. ( ͡~ ͜ʖ ͡°)


https://vm.tiktok.com/ZGJCygtCu/


#bekazcovidian #covid19 #bekazmemcena #mentzen #heheszki #heheszkipolityczne #wspomnienczar

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Strims z każdą aferą wykopową przyciągał coraz więcej użytkowników, w pewnym momencie miał dużo ciekawszą treść niż wykop. Seba nabroił, wkurzył się i zabrał zabawki - pamiętam jakby to było wczoraj. Ze względu na login którego używałem w innych serwisach mylili go ze mną. Potem w ogóle odpuściłem udzielanie się w wykopodobnych i chwilę na reddicie posiedziałem ale tam echo chamber i circle jerk. Pamiętam, że z kimś gadałem o odkupieniu serwisu od Seby (chyba na strimoidzie) ale zarówno próby tej osoby jak i moje skończyły się na niczym (Seba nie chciał sprzedać) xD Także strims miał co najmniej dwóch kupców, a mogło być ich więcej.

Ciekawe jak wprowadzanie na siłę "udoskonaleń" potrafi pogrzebać społeczności budowane latami. Historia Strimsa przypomniała mi historię niszowego forum Kawerna.pl - admin postawił nową szatę forum, połowa wpisów poszła się kochać ,pogrążona w kryzysie mikrospolecznosc miała dość i forum upadło na dobre.


Ciekawe.

Zaloguj się aby komentować