Wschód słońca nad Windermere
Oglądać z dźwiękiem, słychać ćwierkające ptaszęta (i warkot diesla z dostawczaka)
#lakedistrict #uk #drony #tworczoscwlasna
Wschód słońca nad Windermere
Oglądać z dźwiękiem, słychać ćwierkające ptaszęta (i warkot diesla z dostawczaka)
#lakedistrict #uk #drony #tworczoscwlasna
Zaloguj się aby komentować
Wczorajszy shocik. Na fajsbukową grupę miłośników maszyn budowlanych już nie zaryzykuję tego wrzucić bo po ostatnim dostałem nauczkę
#fotografia #tworczoscwlasna #koparka

Ahh dziś latałem i szukałem w okolicach Oranienburga (Niemcy) Radlader'a do wynajęcia na szybko... niełatwa sprawa jak się chce sprawę na przysłowiowe "na wczoraj" załatwić. Ostatecznie skończyło się na wynajęciu małej koparki, ale i ona ratuje moje budowlane dupsko. Maszyny górą!
Zaloguj się aby komentować
Jak zmasakrować pewność siebie skrzata jednym prostym trickiem.
#pockpocki #tworczoscwlasna

Zaloguj się aby komentować
Takie tam apokaliptyczne klimaty...
#tworczoscwlasna

Zaloguj się aby komentować
Gdy pielgrzymowałem od Szaraku do Meszaku, natknąłem się na figurę świętego Krzysztofa Męczennika. Smutek wielki ogarnął me serce i spowodował, że łzy dla mnie pociekły po nogawce.
#kononowicz #tworczoscwlasna #melancholia

Zaloguj się aby komentować
Wiosenny Ogród Botaniczny we Wrocławiu.
#wroclaw #fotografia #tworczoscwlasna #ogrod





Zaloguj się aby komentować
Cześć,
przychodzę do was z nowym utworem muzycznym oraz animacją zrobioną w #blender zainspirowaną mangą #chainsawman . Zapraszam do obejrzenia. Aktywność pod filmikiem mile widziana (algorytm YouTube bardzo nie lubi mój kanał).
#tworczoscwlasna #produkcjamuzyki #muzykaelektroniczna #industrialmetal #argentmetal #gry #doom #grykomputerowe #animacja #anime #manga
Zaloguj się aby komentować
Z racji tego, że dzisiaj jest Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich, chciałbym przypomnieć swój dość leciwy już, ale zadowalający mnie (chociaż mam w planach odrestaurowanie go) tekst o tym, czy e-booki to czytelnicza przyszłość.
Można go przeczytać także na blogasku:
https://cyberpunkowyneuromantyk.blogspot.com/2021/01/cyberpunkowe-przemyslenia-czy-e-booki.html
Chciałem raz pożyczyć „kilka” książek od mojej znajomej. Skończyło się na tym, że w torbie podróżnej znalazło się ponad trzydzieści różnych pozycji (niech żyje brak zdecydowania!). Dodajcie do tego ciuchy na cały tydzień i wyjdzie Wam całkiem niezły ciężar do dźwigania. Sam chciałem. Tamta sytuacja dała mi dużo do myślenia. Zainteresowałem się czytnikami e-booków. Wizja posiadania wszystkich książek w jednym małym urządzeniu była bardzo kusząca. Tak bardzo, że w końcu kupiłem mój pierwszy czytnik. Służył mi dzielnie przez kilka lat, a gdy sprawiłem sobie nowy, równie dzielnie służył mojej cioci.
Książki to były kryształki z utrwaloną treścią. Czytać można je było przy pomocy optonu. Był nawet podobny do książki, ale o jednej, jedynej stronicy między okładkami. Za dotknięciem pojawiały się na niej kolejne karty tekstu. Ale optonów mało używano, jak mi powiedział robot-sprzedawca. Publiczność wolała lektany – czytały głośno, można je było nastawiać na dowolny rodzaj głosu, tempo i modulację.
Tak pan Stanisław Lem, w swoim „Powrocie z gwiazd” z 1961 roku, pisał o e-bookach (i audiobookach), chociaż nazwał je inaczej. Na swój sposób przewidział przyszłość.
Ale czy e-booki rzeczywiście zastąpią papierowe książki?
Przed wynalezieniem druku przez Gutenberga, książki były przepisywane ręcznie. Cały proces był czasochłonny i trudny; spróbujcie przepisać całą powieść bez ani jednej pomyłki. Czasem też kopiści zmieniali treść, bo wydawała im się nieodpowiednia. Trudno się dziwić, że tak wiele osób nie potrafiło wtedy czytać oraz że książki były drogie.
Wszystko zmieniło się w roku 1450. Nareszcie można było w łatwy i szybki sposób zrobić nie jedną, ale wiele kopii. Miało to ogromny wpływ chociażby na edukację, ale nie o skutkach wynalezienia druku chcę pisać. No, nie do końca. Mnisi stracili pracę, ponieważ coraz mniej osób zlecało im przepisanie książki. Czy to dobrze, czy nie, nie mnie oceniać.
Do czego jednak zmierzam?
Skoro wynalezienie druku sprawiło, że ręczne, mozolne i arcytrudne przepisywanie książek przeszło do historii, to dlaczego e-booki nie zrobiły tego samego? Z technicznego punktu widzenia powinny mieć tak wielki wpływ, jak druk - przecież przez brak fizycznej kopii zdecydowanie ułatwiają ich kopiowanie. Wystarczy na komputerze użyć odpowiedniego skrótu, by mieć drugiego e-booka. Dlaczego ludzie wciąż wolą czytać wydania papierowe? Wydaje mi się, że znam odpowiedź. Albo nawet kilka. Oczywiście wszystkie dotyczą sytuacji w Polsce.
1. Ludzie to tradycjonaliści, którzy nie lubią korzystać z nowych technologii. Oczywiście nie mam zamiaru uogólniać, ale tak szczerze, to ile starszych osób korzysta chociażby ze smartfonów czy komputerów? Wiem, że pod tym względem jest coraz lepiej, coraz więcej ludzi się do tego przekonuje, ale myślę, że jednak więcej osób jest na „nie”. Bo nowe, bo „komputer”, bo coś tam.
2. Aspekt technologiczny. Gdy zdecydowałem się na kupno czytnika, szukałem w Internecie informacji o różnych modelach. I tu pojawia się problem: który wybrać. Czy postawić na dość znany Kindle od Amazona, polski inkBook czy może mało znany francuski Cybook od firmy Booken? Czy wziąć z systemem pracującym na Androidzie, czy na jakimś innym? Duży czy mały? Jak długo wytrzymuje bateria? Czym się różnią formaty epub, mobi oraz PDF? Jest wiele rzeczy, które początkujący musi sprawdzić, żeby potem nie żałować swojej decyzji. A co z papierową książką? Wystarczy wejść do biblioteki/księgarni i wypożyczyć/kupić. W innych sklepach będzie się najwyżej różnić ceną (pomijam kwestię różnych wydań i twardej/miękkiej oprawy).
3. Następny aspekt technologiczny. Kiedyś czytałem, że raptem jedna trzecia osób czytających e-booki korzysta z czytników. Reszta używa tabletów, smartfonów i komputerów. Skoro się da, to dlaczego inwestować w dodatkowe urządzenie? Chociażby dlatego, że od czytania na ekranie tabletu bolą oczy, podobnie jest z monitorem komputera czy smartfona. Ludzie myślą też tak o czytnikach, co akurat jest błędne, zważywszy na technologię w nich wykorzystywaną. Ale nie da się tego wytłumaczyć każdemu.
4. Aspekt kolekcjonerski. Kiedy wchodzę do czyjegoś mieszkania, od razu widzę, czy właściciele czytają książki. Wystarczy poszukać jakichś regałów czy półek. Przy okazji równie łatwo określić wielkość zbioru. Krótko mówiąc, można się chwalić. W przypadku e-booków, no cóż, nie da się ich postawić na półkach, chyba że na tych wirtualnych. Odpowiednikiem pokoju przerobionego na dobrze zaopatrzoną, domową biblioteczkę, jest jedno urządzenie, często mieszczące się w kieszeni spodni. Czymś takim ciężko się pochwalić.
5. Opinia przeczytana w Internecie. E-book to nie prawdziwa książka. Jeśli komuś jest lepiej z taką myślą, to jego wola, nie ma co na siłę nikogo przekonywać. Po prostu zauważyłem tendencję do częstych kłótni na linii: zwolennicy książek elektronicznych i tych papierowych. Najczęściej, co mnie dziwi,j wywołują je ci drudzy, jakby przeszkadzało im, że ktoś woli korzystać z czytników.
Ogółem odnoszę wrażenie, jakoby ludzie czytający książki czuli się lepsi od innych, bardziej inteligentni et cetera, o czym można przekonać się na dowolnej facebookowej grupie skupiającej zwolenników czytania.
6. Aspekt dostępności. Papierową książkę teoretycznie łatwiej pożyczyć. Po prostu idziemy, bierzemy z półki i tyle, bez kombinowania z włączaniem komputera, noszenia kabla czy włączania Internetu. Papierową książkę teoretycznie łatwiej też przeczytać. Bierzemy i czytamy, nie martwiąc się, czy wystarczy nam baterii, czy będzie działać na naszym urządzeniu. Jedynie światło, a raczej jego brak, może być problemem. Piszę „teoretycznie”, bo wszystko zależy od osobistych preferencji.
7. Aspekt cenowy. Teoretycznie e-booki powinny być dużo tańsze od papierowych wersji. W końcu odpadają koszty druku, magazynowania et cetera. Często zdarza się jednak tak, że ceny utrzymują się na tym samym poziomie albo na korzyść papieru. Dlaczego tak jest? Oczywiście żeby zachęcić do kupowania tradycyjnych książek. Jedna osoba, która wydała własną powieść powiedziała, że w momencie pojawienia się e-booka straciła dochody z papieru. Elektroniczną książkę można w bardzo łatwy sposób „spiracić” i upowszechnić całkowicie za darmo, a jestem pewien, że wydawnictwa zdają sobie sprawę z tego ryzyka.
Nawet niedawna obniżka podatku VAT na e-booki nie sprawiła, że ceny drastycznie spadły. Wydawnictwa, księgarnie i pośrednicy mają po prostu więcej do podziału.
Myślę, że wymieniłem wszystkie najważniejsze powody, dla których na razie wygrywają tradycyjne papierowe książki. Uważam, że w najbliższych kilkunastu latach sytuacja się nie zmieni, ale jestem przekonany, że e-booki stanowią czytelniczą przyszłość, o ile następne pokolenia w ogóle będą chciały czytać. ; )
Argumenty?
Proszę bardzo.
Po pierwsze: czytniki naprawdę potrafią ułatwić czytanie. Między innymi oferują możliwość zmiany czcionki na bardziej czytelną i przede wszystkim większą, czego nie spotkamy w przypadku papierowych wersji. Macie problemy z czytaniem drobnych literek albo męczy się Wam wzrok? Czytnik jest dla Was.
Czcionka to jedno, rozmiar książki — drugie. Czekacie w kolejce w sklepie? Stoicie w ścisku w tramwaju czy autobusie i chcielibyście poczytać? Żaden problem. Czytnik można śmiało trzymać w jednej ręce, by w razie potrzeby bez problemu schować do kieszeni lub go z niej wyciągnąć. W przypadku papierowych wydań nie zawsze jest to takie łatwe. Niektóre, jak „To” Kinga czy „Księga wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa” to ciężkie i obszerne knigi. Owszem, istnieją wydania kieszonkowe, ale wtedy w parze z małym rozmiarem idzie mała czcionka.
Jedziecie pociągiem, jest noc, chcielibyście poczytać, ale nie chcecie włączać światła, by nie obudzić pozostałych pasażerów w przedziale? Sporo czytników oferuje opcję podświetlania ekranu, co rozwiąże Wasz problem.
Po drugie: wspomniana przeze mnie możliwość trzymania całej biblioteki w jednym małym urządzeniu, co idealnie sprawdza się podczas częstych podróży lub dłuższego urlopu, na który chcielibyście zabrać kilka bądź kilkanaście pozycji. Nie dość, że nie zabiera dużo miejsca (wspomniana kieszeń spodni), to jeszcze macie dostęp do ilu tylko chcecie książek. Skończy się zapas? Wystarczy dostęp do Internetu i można zakupić kolejne powieści, które dostaniecie praktycznie od razu.
Przydatne też dla osób, które cenią sobie minimalizm lub nie chcą marnować miejsca na regały czy półki. Gdzieś te wszystkie książki trzeba przecież trzymać, a jeśli nie na półkach, tylko w kartonach, to po co w ogóle je mieć?
Po trzecie: dostępność. Obędzie się bez sytuacji*, w których wydawnictwo stwierdza, że nie zrobi dodruku. Tu mogę przytoczyć własną: brakowało mi dwóch ostatnich części wiedźmińskiej sagi w białym wydaniu, których nie można było już zdobyć w sklepach (przyznaję, że popisałem się głupotą, odwlekając zakup, gdy było to jeszcze możliwe, ale kto by się spodziewał?), więc pozostało mi jedynie odkupić używane tomy od osoby prywatnej.
Można tutaj dodać też możliwość zabezpieczenia swoich plików poprzez wrzucenie ich na wirtualny dysk.
Po czwarte: wyszukiwanie informacji jest o wiele łatwiejsze. Chcecie przypomnieć sobie jakiś ważny dla Was fragment? Musicie wertować strony książki… albo po prostu wpisać zdanie w ramach wskazówki. Podobnie z robieniem notatek, zaznaczaniem fragmentów et cetera. To wszystko można z powodzeniem zrobić również w przypadku papieru, ale elektronika zdecydowanie to ułatwia. Może się to przydać podczas pisania różnego rodzaju prac, chociażby na studiach.
Po piąte: napisałem, że do e-booków może zniechęcać ich cena, zazwyczaj niewiele niższa od cen papierowych wersji. Jednak często pojawiają się promocje: swego czasu otrzymałem kod na pięćdziesięcioprocentową obniżkę na książki, wliczając w to też obniżone już e-booki. Piętnaście złotych za jedną powieść to niezbyt wygórowana cena.
Podobnie jest z pakietami e-booków, wśród których królowały, przynajmniej moim zdaniem, te od artrage.pl. Trzydzieści parę złotych za sześć książek? Proszę bardzo.
Nie można też zapominać o Legimi, czyli serwisie oferującym prawie nieograniczony dostęp do ogromnej bazy e-booków i audiobooków. Bardzo fajna inicjatywa, szczególnie dla osób, które czytają naprawdę dużo w ciągu miesiąca. Wtedy czterdzieści złotych za abonament, z którego możemy zrezygnować w dowolnym momencie, nie wydaje się wielkim wydatkiem, kiedy podzielimy go przez liczbę przeczytanych książek. Cztery złote za sztukę? Śmiech na sali.
Dodatkowo coraz więcej bibliotek oferuje dostęp do nieco okrojonej, ale darmowej, bibliotecznej wersji Legimi.
Oczywiście nie mam zamiaru przekonywać nikogo do kupna czytnika. Technologia lubi się psuć (chociaż Cybook, czyli ten „mój pierwszy”, nadal świetnie działa pomimo upływu lat), a sam czytnik to wydatek często kilkuset złotych już na starcie, do tego trzeba doliczyć oczywiście cenę poszczególnych powieści, które chcielibyście przeczytać. Mnie samemu zdarza się kupować papierowe wersje, ze względu na estetykę (antologię „Inne światy” kupiłem w papierze dla obrazów, a „Czy androidy śnią o elektrycznych owcach” ze względu na prześliczne wydanie). Czasopisma, komiksy czy mangi też wolę w tradycyjnej formie, ale powieści i opowiadania czytam głównie na czytniku. Wygoda, łatwy dostęp i możliwość czytania w praktycznie każdych warunkach, to ważne dla mnie rzeczy, ale każdy ma swój gust.
Pewnie mogę się mylić, że e-booki to czytelnicza przyszłość, ale wystarczy spojrzeć chociażby na gry komputerowe, gdzie cyfrowa dystrybucja pokonuje tradycyjne pudełka. Jestem przekonany, że to samo kiedyś stanie się z papierowymi książkami i każdy będzie miał przy sobie swój własny czytnik (albo wszczepiony – vide cyberpunkowe ulepszenia).
Do następnego!
* Głównym niebezpieczeństwem jest wygaśnięcie licencji na sprzedaż e-booków, co na przykład spotkało niektóre z powieści wchodzących w cykl „Świat Dysku” Pratchetta.
#ksiazki #czytajzhejto #przemyslenia #tworczoscwlasna #ebook

I jedno i drugie - mam bibliotekę na dysku sieciowym i na czytniku i mam bibliotekę w domu. Niektórych książek nie widzę potrzeby trzymania długimi latami w domu, niektóre warto mieć w papierze. Zdarza się, że przeczytam książkę na kindlu a i tak sobie kupię papier bo tak mnie zainspiruje.
Bardzo dobry tekst, sama się wpisuje w aspekty o których mówisz i w zasadzie nigdy jakąś mocniej się nad tym nie zastanawiałam, mocno się utrzymuje przy myśli że wolę przerzucać kartki ręcznie, czuć ich zapach i móc postawić je na półce. A przede wszystkim ciężko mi uciec od przekonania, że czytelnik męczy oczy, ale może rzeczywiście powinnam się przekonać, zwłaszcza że czasem zdarza mi się kupić książkę która jest nieudanym zakupem i potem tak zalega na półce bo nie mam co z nią zrobić, a jedyne książki które udało mi się odsprzedać to te po angielsku 😅
Jestem wyznawcą Kindla.
Czytam mnóstwo, w papierze kupuję mało - w zasadzie tylko książki, których nie ma w formie cyfrowej.
Wygoda używania jest nie do przecenienia!
Zaloguj się aby komentować
Nie ma to jak kilka dni spokoju od wszystkiego.
#tworczoscwlasna

Zaloguj się aby komentować
Pock Pockowy słowniczek. Po nowe Pock Pockowe lore zaglądajcie pod tag #pockpocki
Pock Poś- samiec
Pock Posia- samica
Pock Posiątko/dzidziuń- dziecko, w czasie jednej ciąży samiczka może mieć do 3 dzidziuniów.
Tatuń/Mamunia- właściciel/rodzic
Szczypić- szczypać/boleć
tulinki- przytulanie
szturchanie w brzoskwinię/specjalne tulinki/ruchańsko- sex heteroseksualny lub lesbijski
szturchanie w pupcię/sztosiki/sztosikowanie- sex homoseksualny bądź heteroseksualny analny.
Buzdygan- penis we wzwodzie
Sisioreczek/żak-szirak/żak-pierdziak- przyrodzenie
jajecka/bolitas especiales- jądra
brzoskwinka- wagina
najzacniejszy- najlepszy, najczęściej o dziecku
Dzidziuń wśród tęczy-mesjasz Pock Pocków, ma kiedyś przybyć i uratować skrzaty od złych ludzi
Tęczunia- jedno z PockPockowych bóstw
Szczur, który nadejdzie- jedno z PockPockowych bóstw
Wieloręki kradziej spodni- jedno z PockPockowych bóstw
Nic-jedno z PockPockowych bóstw
Licho- coś bardzo strasznego/stwór nocny/wypadek/choroba
zła/straszna pora-zima lub burza
plaża- każda kupka piasku, nieważne jak mała jest plażą dla skrzata
bebech/brzunio/brzuszek-śmierdziuszek- brzuch
pupcia/ pupcia-bubcia-d⁎⁎⁎ia- pośladki
bolisok-krew
boleści-ból
straszliwe boleści- obrażenia
potwór-zły człowiek
dary- rzecz, która została podarowana skrzatu, traktowana z przesadną czcią niezależnie od realnej wartości
kupcia/ kupcia z pupci- odchody
dobre uczucia-radość/orgazm/miłość
kucyś- puszyste kucyki, często wrogie wobec skrzatów
herbatka- ulubiony napój każdego skrzata
zbójec/niedobruch-ktoś kto zrobił coś złego
zbójcowanie- robienie złych rzeczy
gorzki jogurt- nasienie
brzuszne dzidzi- płód
Wodzia-woda
niedobre miejsce- niebezpieczny teren
dobre miejsce-legowisko
sisiać- oddawać mocz
kupsztalić- oddawać kał
nonio- nos
nonia- noc
nunia- noga
zabawunia- relaks bądź zabawa
dzienin- dzień
bajunia/bajawunia- bajka czytana bądź w tv
mua/autunio/autko- samochód
gwałcowanie- dokuczanie/gwałt/tortury
brzydki/bzydki- zły, niedobry
smerfuś- smerf, najczęstszy obiekt wielkiej przyjaźni lub gwałcowania przez Pock Pocka. Zapamiętajcie zasadę: ludzie dręczą puszyste kucyki, te dręczą skrzaty, a skrzaty dręczą smerfy.
na zawsze sen- śmierć
zacny pan/pani- tytułowanie człowieka, którego skrzat nie zna
mlećko- mleko
Stwórz- stworzenie/zwierzę
potworne dzidzi- zdeformowane lub poronione dziecko
nu- nie, wymawiane "nu" oddzielnie, jako odpowiedź lub jako wołacz. W innych przypadkach skrzat mówi normalnie "nie".
Przykład: Nu! Pock Poś nie chce wkładania mu piasku do buzi!
amciu- jedzenie
śmierdziuszki- pierd
specjalny przyjaciel/ specjalna przyjaciółka- partner/partnerka
piłeczka- ulubiona zabawka skrzatów. Jeżeli nie mają w swoim otoczeniu partnera/partnerki, seksualizują zabawkę
sisiorkowo- sieć ośrodków edukacyjno-rekreacyjnych dla skrzatów
cuda na kijaszku- cos głupiego, niebezpiecznego, obleśnego lub zaskakującego
gumeczki- prezerwatywy
kondomki- smażone placuszki z ciasta pierogowego, podawane z sosem myśliwskim albo bbq
suche pierdy- chipsy octowe
gzybory- grzyby
labory x- czarnobylskie laboratoria klasy X, które z niezrozumiałych przyczyn fascynują pock pocki tak jak autystyczne dzieci jarają się pociagami/egiptem/dinozaurami.
miś nienawiści- specjalne misie obrażające skrzaty, kupowane najczęściej przez właścicieli torturujących psychicznie pock pocki. Miś może być dla skrzata obiektem seksualnym.
frajer-(używane przez właścicieli, skrzaty nie obrażają innych ze względu na preferencje)- Pock Poś, który seksualizuje misia nienawiści, przez co po jakimś czasie nie może mieć satysfakcji seksualnej bez bycia obrażanym/poniżanym.
szamponik co nie szczypi- bardzo delikatny płyn co włosów skrzatów
pawiania pupcia/kacze stópki/ogonek/wiewiórze ząbki- części ciała skrzata odróżniające go od istot ludzkich. Pock Pocki akcentują często w rozmowie o swoim ciele właśnie te określenia.
sklepik- sklep zoologiczny, jeżeli pock pock uzna, że jego właściciel go nie kocha, prosi go o oddanie do sklepiku, by ktoś inny go nabył.
dzikie pock posie- pock posie żyjące w dziczy. mają ciężkie życie, ale za to nikt nie zna ich prawdziwego imienia i nie może ich w ten sposób skrzywdzić.
zboczuch- skrzat mający wiadome, bardzo złe tendencje ku dzidziuniom. Najczęściej zaburzenie wynika z braku partnerki/partnera bądź traumy. Ewentualnie zboczuch to właściciel, który seksualnie nadużywa skrzata.
siostrowanie/bratowanie/mamusiowanie/tatusiowanie- seks z członkami rodziny, praktyka powszechna wśród skrzatów, które folgują sobie niczym bonobo.
glutek- koza z nosa, dużo pock pocków je zjada.
obziazianko- obrzezanie. Sposób straumatyzowania pock pocka.
spanko- miejsce do spania lub czynność
figle-migle- zabawy polegające na bieganiu i rekreacji
czytańsko- przeglądanie obrazków
ochroniosz- ochroniarz
prawdziwe imię- imię osoby z której dna powstała konkretna linia pock pocka. Najczęściej są to seryjni mordercy. Wypowiedzenie przy pock pocku prawdziwego imienia jego progenitora powoduje 15 minutową kakatonię, w czasie której skrzat ma wizję zbrodni dokonanych przez człowieka z którego kodu genetycznego powstał. Używane do karania skrzatów przez ludzi.
jamka- dom dzikiego pock pocka
akwarium- sposób trzymania pock pocków w sklepach zoologicznych
pokoik- miejsce w domu odpowiednie i bezpieczne dla skrzata
dałnioreczek- upośledzony skrzat ewentualnie imię dla skrzata
pracunia- przypadek gdy skrzat ma zawód i uczęszcza do pracy. Najczęściej ginie w trakcie jej wykonywania, ponieważ ludzie zatrudniają te skrzaty do niebezpiecznych prac dla lulzów xD
pokaż mi swoje aktywa- wymiana barterowa między skrzatami
potworne pock posie- zwierzęce pock pocki, bardzo przyjacielskie, nie wiadomo czemu zwykłe skrzaty czują do nich trudną do zwalczenia odrazę. Stworzone dla ludzi z fandomu furry. mają pyski zwierząt i ciała zwykłego pock pocka, tylko, że w kolorze brązu, czerni, rudości, bieli lub mieszane.
szare pock posie- blade lub lekko srebrne gotyckie pock pocki, specjalnie stworzone dla gotów.
brązowe i żółte pockposie- najczęstsze obok białych pock pocków. Dzięki temu każdy może kupić pock pocka w interesującym go kolorze rasowym.
światełko- coś pięknego i błyszczącego
świecunia- źródło światła, niekoniecznie świeczka
ElfVT- telewizja dla skrzatów. mocno propagandowe gówno zachęcające do konsumpcjonizmu i płodzenia skrzaciąt.
Warto nadmienić, że gramatyka skrzatów jest upośledzona. Przykłady:
-Poproszę pięć jagodów- poproszę pięć jagód
-Mam troję córków- Mam trzy córki
-Nie lubię torturów
i tak dalej i tak dalej.
Często też mówią w trzeciej osobie:
-Pock Poś kocha tatunia i mamunię!- Kocham was!
#autyzm #tworczoscwlasna

Zaloguj się aby komentować
Rozpoczynam analogową rolkę czarno białą z grubej rury.
Bo "Niedziela wieczur i humor gituwa" w wersji współczesnej, ale z aparatu Minolta 7000 i filmu Kentmere PAN 400.
#fotografia #fotografiaanalogowa #ciekawostki #mojezdjecie #tworczoscwlasna #architektura

Zaloguj się aby komentować
Zagadka, co to kurna jest?
Ps. Odpowiedz w komentarzu.
Ps. 2 brakuje mi 45 ⚡️⚡️za komentarze.
#tworczoscwlasna #fotografia #drony #uk

Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry się z Państwem,
Nie będę ukrywał, że zostałem zainspirowany wstępniakiem Pana @George_Stark . A konkretnie wstępem do tego wstępniaka. A jeszcze konkretniej, to frazą "miało wyjść inaczej", która to fraza jakoś tak idealnie zarezonowała z moim nastrojem, kiedy znad kartki zatytułowanej "Matematyka - poziom rozszerzony, symbol aruksza MMAP-R0-100-2406" spoglądałem na piękne okoliczności przyrody za oknem. I rowery wiszące na ścianie...
Krótka historia o rodzicielstwie
Rad bym sobie usiadł gdzieś na brzegu ruczaja,
W słońca promieniach co w porannej tańczą rosie,
W ptaków, się zatopił śpiewie, natury chaosie,
Okolicznościom przyrody dał się nastrajać.
Lecz smakiem się obchodzę przez syna hultaja,
Gdy maturalne zestawy - a jest ich krocie -
Rozwiązujemy wespół, walcząc w czoła pocie...
Toż niewiele już czasu zostało do maja.
Dość mam serdecznie szukania w ciągach granicy,
Liczenia wielomianów co są w stopniu n-tym,
Szkicowania rysunków co są pomocnicze,
A funkcje wykładnicze - niech będą przeklęte!
I choć maj już za pasem - to we mnie coś ryczy:
Bo jeszcze maturę muszę z córką zaliczyć...
#nasonety #zafirewallem #diriposta #tworczoscwlasna
Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
#pacjentnasztuki #tworczoscwlasna
po deszczu

Zaloguj się aby komentować
Z okazji Dnia Ziemi alchemia w zieleni
Więcej szpargałów twórczych z Pracowni Apaturium tradycyjnie na #apaturiart - zapraszam do oglądania!
#rekodzielo #handmade #tworczoscwlasna #hobby #diy #sztuka #magia #alchemia





Zaloguj się aby komentować
Ahoj,
Muszle i ryby powolutku, bez pośpiechu zasypują miasto, a tymczasem biorę się już za kolejny projekt przed jakimś dużym. To będą rozgwiazdy z czymś dla odmiany pozytywnym i bez tej wzniosłej otoczki, choć myślę że też potrzebne. "Niezła gwiazda - jak Ty!" będzie brzmiał podpis pod nią. To dopiero pierwszy, najprostszy możliwy wzór, a już bardzo mi się podoba. Będzie 10 różnych, gdyż tyle mam glamour guzików, a rozgwiazdy to wdzięczny temat.
Wzmożonego ruchu w social mediach nie mam, ale dostałem sygnał, że jedna z muszli w samym centrum WWa trzymała się ponad tydzień na słupie od świateł drogowych, z kolei rybka przy ruchliwym skrzyżowaniu na osiedlu we Wro też daje jeszcze radę już ponad tydzień. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
#tworczoscwlasna #streetart




@sierzant_armii_12_malp Spytaj ludzi, którzy te puszki wrzucili do krzaka. Okazuje się, że przeszkadzają dopiero, gdy jakimś cudem zostaną zwrócone do swojego środowiska i lepiej je widać. Są wykonane w taki sposób, że pociągnięciem za sznurek można zdjąć i wyrzucić, więc nie martw się nie pozostawiają śladów.
Jak coś, to tylko w ostatnią środę byłem na Baraniej Górze, gdzie tylko ze szczytu uzbierałem 30L śmieci i zniosłem do śmietnika na dole. Nie wszystko wrzucam do internetu.

Zaloguj się aby komentować
Potrzebuje 50 plusów za cokolwiek.
Dla zachęty, zdjęcie Kirkstone pass road i kawałek Troutbeck.
Jadąc od Windermere w stronę Ulswater, mijamy wspomniana wioskę Troutbeck i przejeżdżamy przez Kirkstone pass, gdzie mieści się drugi najwyżej położony w Anglii pub (Kirkstone pass inn-oryginalnie co?)
Droga jest przepiękna i jak tylko będę w tamtej okolicy, nie omieszkam zrobić zdjęć.
#uk #lakedistrict #tworczoscwlasna #fotografia

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Jako że poprzednia fotka została dobrze odebrana, to tutaj te same łajby ale w innym kadrze.
#uk #lakedistrict #fotografia #tworczoscwlasna #drony

Zaloguj się aby komentować