To nie jest jeszcze pełnoprawny artykuł naukowy (na arxiv zazwyczaj trafiają rzeczy do recenzji jeszcze przed publikacją), ale bardzo ciekawa analiza ograniczeń chata GPT jako narzędzia analizy finansowej:
Czy znacie kogoś, kto stracił pracę / przebranżował się z powodu sztucznej inteligencji? Ja już widzę, że miliony osób w przyszłości stracą pracę na pewno. Wszelkiej maści content makerzy, tłumacze, programiści (statystyki stacka już spadły), fotografowie, marketingowcy itd. zostaną zastąpieni przez Prompt masterów. Stosunek na pewno nie będzie 1:1. Aczkolwiek wiem, że na chwilę obecną na pewno spać spokojnie mogą twórcy. Filmowcy, graficy, muzycy, wokaliści. IT umie tylko podrabiać, ale jakość jest tego taka jak z albumów w latach 90. Był POPCORN z hitami za 40 zł i bazarowy POPCRON za 10 zł z coverami hitów. Różnica była duża. SI, które jest tym bazarowym POPCRONEM, nawet ulepszana, nadal będzie marną podróbką. Tylko Tarantino zrobi filmy w swoim stylu, tylko przeruchany przez SI Greg Rutkowski może modyfikować swój styl, a SI po nim podążać. Z muzyką w ogóle jest jeszcze śmieszniej. Obecne "hity" to covery coverów starych dobrych hitów. Wiec tutaj SI w ogóle nie ma podjazdu
@tosiu Pierwsze co to słaby punkt twojego argumentu, jest taki, że AI może też być Prompt Masterem, szczególnie, że będzie miało dostep w czasie rzeczywistym do trendów i może w kilka sekund zacząć wypluwać PopContent, który aktualnie trenduje. Problem w tym, że im więcej contentu generuje to zaczyna się uczyć na samo od siebie. Ładuje do pamięci content który samo wygenerowało. Coraz więcej artystów jak przemysł muzyczny zablokowało swoją twórczość od trenowania AI, szczególnie biznes muzyczny szybko zareagował i powstrzymali ta pierwszą falę.
Druga sprawa, jeśli o mnie chodzi. To jako osoba zajmująca się projektowaniem, to wręcz tylko ułatwi mi to pracę. AI ma funkcję zrobić coś ładnego. Ale od tego do produkcji jest droga, przez wybór materiałów, projektu, kosztorys, przeróbki ... można wymieniać. Właściwie AI jest narzędziem by Artysta, Twórca mógł zainspirować się i rozbudować. Albo daje możliwość stworzenia większych projektów mniejszym kosztem.
AI dla mnie to świetne narzędzie. Teraz mogę zrobić cała reklamę w 3D, głos podłożyć z AI taki jak chcę, twarze tekstury wygenerować z AI, muzykę taką jak chcę kupić za grosze. I stworzyć reklamę samemu w kilka dni, która jeszcze dekadę temu wymagała by udziału całego studio.
Więc nie wiem jak taki Prompt Master miał by to zastąpić. Do tego czasu nawet on będzie zdelegowany.
Pierdolenie z tymi programistami, ci którzy to piszą ewidentnie nigdy nie programowali. Jakby wymagania biznesu były wystarczająco precyzyjne żeby na ich podstawie napisać kod to byśmy mieli problem, póki tak nie jest to jesteśmy bezpieczni
Mój wpis był z założenia włożeniem kija w mrowisko.
Nie zawiodłem się - skupiacie się na drugiej części mojego wpisu, pomijając pierwszą.
Odnośnie argumentu trybika w maszynie - w stadzie zawsze wyróżniamy spore grono takich trybików, to naturalne u człowiekowatych. Osobników wiodących jest mniejszość. Tych podążających pod prąd jeszcze mniej.
To zwyczajnie wygodne się dostosować.
Co do argumentu języka polskiego - jeśli od urodzenia miałbym do czynienia wyłącznie z wideo-awatarem uczącym mnie polskiego (wyuczonym na danych behawioralnych wielu Polaków), to mówiłbym w tym języku równie biegle.
Może skupmy się na pierwszej części mojej wypowiedzi - czy jesteśmy generatorami, czy też (choćby po części) maszynami decyzyjnymi?
Świetnie. Dalej pozostają następne pytania wymagające odpowiedzi:
skąd założenie, że potrzebujemy do życia innych ludzi, a nie choćby awatarów ich umysłów?
czym jest człowieczeństwo? Patrząc na to co się w tej chwili dzieje na świecie trudno stwierdzić, czy człowiek i człowieczeństwo to pozytywne zjawiska. Patrząc na nie z zewnętrznej perspektywy (oczywiście z takiej spojrzeć do końca nie możemy, ale możemy starać się taki stan osiągnąć);
jakip typem maszyny jesteśmy? Bardziej generatywnej, czy bardziej nastawionej na łańcuchy decyzyjne?
Stablediffusion miało chyba jakiś apdejt. Aż nie poznaję.
"cinematic-default" i hasło lubię kluseczki i makaron (zapomniawszy napisać w ingliszu) i druga kluska gruzińska na to samo hasło w języku, który program kuma.
Finałowy Boss danego kraju według SI. Nasz Polski raczej wstydu nie ma. Kilka innych krajów też ma ciekawe, np ZEA dobrze oddaje ich technologiczne zapędy i nowoczesność kraju. Ta gorsza Korea też ma ciekawego XD
Gdyby ktoś z Was pytał o najnowsze wieści z Polski, Google Bard ma ciekawą wizję. A podobno ma połączenie z internetem i może pobierać z niego info. #ciekawostki #ai #sztucznainteligencja #heheszki
Disclaimer: mój wpis nie ma wywołać politycznej wojenki w komentarzach. Chodzi mi tylko o poheheszkowanie z niezbyt mądrej AI.
To pytanie nurtuje branżę IT odnośnie do wielu stanowisk, ale odpowiedź brzmi - nie. Sztuczna inteligencja rozwija się szybko, dużo potrafi, ale testerzy wciąż są niezastąpieni.
Testerzy to kluczowy element procesu tworzenia oprogramowania. Ich umiejętności analityczne, kreatywność i zdolność do myślenia abstrakcyjnego są nieocenione. AI może pomóc w automatyzacji, ale nie całkowicie zastąpi ludzką wiedzę.
Przykład: Prośba o scenariusz testowy dla formularza logowania. AI może go wygenerować i potencjalnie przetestować i do tego AI może być przydatne, ale w bardziej skomplikowanych przypadkach to jednak tester (człowiek), jest lepszym rozwiązaniem.
Trzeba pamiętać, że AI jest zbyt precyzyjne. To paradoks, ale człowiek podczas testowania może popełnić błąd, a właśnie ten błąd może pomóc w wykryciu potencjalnego buga. Dodatkowo podczas samego testowania może na coś zwrócić uwagę, co umknęło przy pisaniu scenariusza. Testerzy posiadają (przynajmniej powinni posiadać) unikalną zdolność do wykrywania problemów. Potrafią przewidywać różnorodne scenariusze i przeprowadzać testy w sposób uwzględniający różnorodność warunków. Co więcej, są w stanie dostarczyć cenne informacje zwrotne dla programistów i innych członków zespołu deweloperskiego.
No i najważniejsze - AI nie myśli jak człowiek (jeszcze) i to jest chyba najbardziej kluczowe w tej sprawie.
Ale robota testerów też nie jest jakoś super kreatywna, jeśli AI będzie się uczyć na pracy miliona testerów no to w końcu będzie mogła ich zastąpić. Tych różnorodnych scenariuszy o których piszesz jest ograniczona liczba, aplikacje są do siebie podobne w użyciu (i jest to ich zaleta)
Ciekawe, kiedy przyjdzie taki moment, że #sztucznainteligencja na poważnie zagrozi naszym karierom zawodowym. Zwykłe korpoludy – już dawno nie ci, którzy dostają pensję za ustawianie tabelek w Excelu, ale też Ci „lepsi”, pracujący kreatywnie – nie są wcale tacy pewni, w którą stronę to wszystko pójdzie i jak będzie. Chyba trochę się boją, a trochę nie mogą się doczekać kolejnej rewolucji przemysłowej.
No, bo co się stanie? Czy to możliwe, żebyśmy już całkiem niedługo wszyscy siedzieli sobie na kanapie, popijali kawę, konsumowali tanią rozrywkę i nie martwili się o jutro, bo współistniejące z nami sztuczne inteligencje wszystko załatwią, a dochód podstawowy zapewni jedzenie i spanie? Pięknie demoralizująca perspektywa.
Bo weźmy na przykład takich artystów. Jeszcze niedawno wydawało się abstrakcją myślenie, że jakiś silnik mógłby ich zastąpić. Na rozwój AI oraz jej ingerencję w szeroko rozumianą sztukę czy twórczość patrzę dzisiaj z fascynacją i niepokojem.
Co by było, gdyby powstały platformy streamingowe, które pozwalają nam zostać twórcą i odbiorcą treści jednocześnie, zaś algorytmy nie tylko umożliwiają odsłuchiwanie czy oglądanie tego, co serwują artyści, ale także samodzielne generowanie contentu? I wcale nie musielibyśmy mieć wybitnego talentu, żeby na jeden dzień stać się nowym Dostojewskim czy Quentinem Tarantino, tak jak nie musimy być Robertem Makłowiczem, żeby ugotować coś dobrego w Thermomixie.
Dzisiaj „prefabrykatów” dobrych treści jest wszędzie tak dużo, że wystarczy usiąść i przy pomocy odpowiedniego narzędzia zacząć składać coś większego z gotowych elementów, które po zmiksowaniu dają coś, co nam się spodoba i na co mamy akurat nastrój dziś wieczorem.
Wyobraź sobie, że nie trzeba będzie czekać 2 lata na nowy sezon ulubionego serialu, bo z pomocą AI można go będzie wygenerować w kilka tygodni, a może nawet kilka dni. Zaś wydawnictwa nie będą musiały płacić autorom za powieść (zwykle tylko jedną na kilka lub kilkanaście miesięcy), bo w tydzień wygenerują sobie ich tyle, że nawet sprzedając tylko po kilka sztuk jednego tytułu, zarobią więcej niż do tej pory byli w stanie. Jak to wpłynie na twórców i odbiorców? Czy ktoś się zorientuje, że większość pisarzy wymiotło z rynku?
Wyobraź sobie, że siadasz z kawą i telefonem. Myślisz, że posłuchałbyś sobie „Perfect”, bo podoba Ci się tekst, ale nie lubisz Ed'a Sheeran'a, wolałbyś interpretację Elvisa – to już żaden problem. Mamy prawie połowę drugiej dekady XXI wieku. Dzisiaj jest jutro, prawda? Jak jesteście ciekawi, jak to brzmi, to podrzucam linka – https://www.youtube.com/watch?v=qJah5inUpbE&pp=ygUYZWx2aXMgcHJlc2xleSBlZCBzaGVlcmFu
Dla fanów wszystkich zmarłych albo nieaktywnych artystów to dzisiaj brzmi jak spełnienie marzeń albo najpotworniejszy koszmar. W takich okolicznościach tworzenie fanartów wejdzie na zupełnie nowy poziom, bo przecież nikt poważny nie będzie korzystał komercyjnie z utworów, które chroni prawo autorskie.
Na razie jednak prawie każdy powie, że to nie to samo, że potrzebujemy prawdziwych artystów i tak dalej albo że nie będziecie słuchać piosenek wygenerowanych przez AI, bo za dziełem musi stać człowiek. Jasne, nadal będziemy potrzebować prawdziwych twarzy w szeroko rozumianym show biznesie, ale poza kilkoma procentami liczących się nazwisk, w każdej odnodze twórczości większość to "twórcza wata", którą taniej będzie zastąpić algorytmem niż wypychać stosunkowo drogim zasobem, jakim jest ludzka idea. Swoją drogą to ciekawe, że po rewolucji przemysłowej, oprócz pracy rąk ludzkich, formą drogiego "rękodzieła" stanie się myślenie.
Nie oszukujmy się – czy interesuje Was autor piosenki, jego emocjonalność czy to, co chciał przekazać za pomocą utworu, kiedy stoicie w korku w aucie i po prostu chcecie się odmóżdżyć przy muzyczce z radia?
Jasne, być może generowane seriale, filmy, albumy muzyczne czy #ksiazki będą niskiej jakości (to już zależy od definicji) czy pozbawione ducha i pierwiastka ludzkiego. Obawiam się jednak, że dużo bliższe rzeczywistości jest sądzić, że będą sporo lepsze. Mało to na księgarskich półkach zalega makulatury? Wiele z tych książek można by było napisać lepiej, a i tak mają swoich odbiorców. Koncepcja pisania wspomaganego AI już jest zauważana i komentowana – https://lubimyczytac.pl/pierwsza-taka-decyzja-autor-musi-wskazac-czy-ksiazke-pisalo-ai
Podobnie z ludźmi wyjącymi do Księżyca w studiach muzycznych, a potem sprzedających to w pudełkach dobrze opakowanych przez marketing.
Korporacyjna klepanina powoli przenosi się w zupełnie nowy wymiar, gdzie nawet twórca utrzymujący się z własnej kreatywności staje się tylko operatorem urządzenia. Nasze mózgi doczekały się konkurencji, jaką kiedyś dla ich mięśni mieli zwykli pracownicy fizyczni, kiedy pojawiła się maszyna parowa. Oni jednak mogli się przekwalifikować na umysłowych.
Wielu z nas nadal skutecznie wypiera ze świadomości nadchodzącą zmianę. Jestem pewien, że tak samo zachowywali się robotnicy przed upowszechnieniem maszyny parowej, kiedy okazało się, że siła ich mięśni może być bez problemu zastąpiona urządzeniem, z którym nigdy nie będą w stanie konkurować na żadnym polu albo "koniarze", kiedy wprowadzali samochody.
A Wy, co o tym wszystkim myślicie? Czy AI w dającej się przewidzieć przyszłości naprawdę może zastąpić tak wielu? Jak Wam się podoba perspektywa rozwoju rozrywki?
Zapomniałeś o jednym istotnym aspekcie. Popularność artystów jest mocno oparta na, uch, ich popularności. Ludzie to, w znaczącej większości, stworzenia społeczne. Oni nie tylko słuchają muzyki bo "ładna" ale dlatego, że na swój sposób identyfikują się z artystą. Chcą być tacy jak oni. Możesz oczywiście pociągnąć oszustwo i wygenerować wywiady i inne materiały filmowe. Wszak pan "doktór" z serialu to jak prawdziwy lekarz. Niemniej jak zrobisz koncert? Albo spotkania autorskie? To jest to co generuje prawdziwy ruch i pieniądze. Ludzie to stworzenia społeczne i być może pierwszy krok to zabicie tej potrzeby a dopiero potem wejście AI. Tylko to już śmierdzi matrixem.
AI nie tworzy niczego nowego, tylko uczy się na czymś, co zostało stworzone przez kreatywnych, myślących ludzi. Jeśli ludzie przestaną pisać muzykę, książki, scenariusze, malować obrazy, to to, co tworzy AI będzie coraz bardziej uśrednione.
@MlodyMarketingowiec nie wiem czy wiesz jak działają te modele, ale w dużym uproszczeniu one uśredniają to czym są "karmione". Jeśli treści będą usredniane, to nigdy nie będą lepsze niż oryginał. Na początku może to tak wyglądać, bo uczenie z kontrolą pozwala odseparować słabe typy i przekazać lepsze wersje danego tworu, ale jeśli nikt nie będzie tworzyć, to efekt będzie mizerny z czasem,bo wszystko będzie bylejakie, a po długim czasie (granica w nieskończoności) będzie po prostu niczym - to tak dla zobrazowania do czego dąży taki tryb nauki bazujący na autogenerowanych treściach wejściowych.
Wszelkie deep fake czy zmieniacze głosu ai na znanych celebrytów, polityków itp powinny być już dawno prawnie zakazane. Ludzie chyba nawet nie zdają sobie sprawy z konsekwencji tego, że to w ogóle istnieje. Nieironicznie boje się o przyszłość i rozważam potencjalną ucieczkę na jakieś odludzie. Dalszy rozwój sztucznej inteligencji będzie miał dla nas gorszę konsekwencje niż rozwój broni atomowej.
@Al-3_x Jeśli to dalej pójdzie w tę stronę, to co najwyżej będziesz miał problem stwierdzić, czy rozmawiasz z żywym człowiekiem, czy z botem. To nas cofnie co najwyżej do spotkań osobistych.