Jarosław Kaczyński mentalnie wycofał się do życia gdzieś na początku lat 70. ub. wieku, dlatego program PiS-u jest skrojony pod typową rodzinę robotniczo-chłopską tego okresu: skromna jedno- lub dwuizbowa chatynka bez dostępu do żadnych informacji z zewnątrz, ośmioro-dziesięcioro małych obdartusów, o które musi zatroszczyć się państwo, portret papieża i Kaczyńskiego na każdej ścianie, kościół otoczony nimbem świętości, wierne wykonywanie poleceń i napomnień odczytywanych z ambony przez plebanków i walka o ocalenie katolicyzmu przed całym światem.
Tyle, że takiej Polski już nie ma - nawet na ścianie wschodniej, na Podlasiu czy w Bieszczadach dzieciaki mają już dostęp do Internetu i wszystkich trendów zgniłego zachodu, papież nie jest otoczony nimbem świętości, a traum pokoleniowych i wspomnień o wojnie nie leczy się wódką i religijnością. Możemy dyskutować, czy to dobrze, że tej Polski już nie ma, czy źle, ale fakt, że takiej Polski już nie ma to obiektywna, mierzalna, weryfikowalna, bezdyskusyjnie prawdziwa rzeczywistość.
Postmodernistyczny filozof, Deleuze sprzeciwiał się idei istnienia odgórnej hierarchii i porządku w społeczeństwie. Zamiast tego opowiadał się za społeczeństwem funkcjonującym niczym kłącza. Żeby lepiej to zobrazować posłużę się przykładem internetu. Internet nie ma odgórnej hierarchii i funkcjonuje niczym sieć lub też kłącza które łączą ludzi z całego świata, a każdy kto ma do niego dostęp może się w nim wypowiadać i wpływać na ogólny dyskurs. Komunistyczny filozof Źiźek zauważył jednak, że w ramach rozwoju tego nowego medium komunikacji stara władza wcale nie została zagrożona, a wręcz przeciwnie. Politycy czy biznesmeni zdobyli nowe narzędzie do oddziaływania na rzesze ludzi. Przykładem mogą być politycy mają konto na twitterze czy sam Elon Musk który tego twittera zwyczajne kupił. Poza jednak internetem rzeczywiście zdajemy się obserwować pewną zmianę myślenia. Już od jakiegoś czasu w polityce czy geopolityce nie mówi się o określonej grupie trzymającej władze, która odgórnie kształtowałaby społeczny paradygmat, lecz o różnych ośrodkach siły, które na siebie wzajemnie oddziaływają. W ramach społeczeństwa sieciowego, nie tylko politycy i biznesmeni, ale każda instytucja czy grupa, a nawet jednostka może być takim ośrodkiem wpływu i kształtować otaczającą nas rzeczywistość. Warto więc o tym pamiętać, że nawet wy macie teoretycznie taką możliwość.
Baudrillard zauważył, że oddziaływanie nuklearne (komórkowe) będzie znacznie gorsze od dawnych dużych ośrodków przekazu, ponieważ brak centrum (takiego jak radio i telewizja) będzie oznaczał propagandowy totalizm.
Wspolczesne media spoleczenosciowe oraz pozny konsumpcjonizm dajacy kazdemu spersonalizowane produkty w tym informacyjne i kulturowe, jest temu winny.
Zamykamy sie w bankach informacyjnych, dostajemy informacje pasujace do naszego swiatopogladu, bo te lubimy i ich chcemy- utwardzajac sie dalej w slusznosci naszych pogladow.
Faktycznie to sie moze slabo skonczyc jesli chodzi o dalsze zmiany przyrostu naturalnego... chyba ze panstwo dalej bedzie przejmowac odpowiedzialność za dzieci od rodzicow.
Woke idioci i politycy zejdą na zawał albo wyjadą,a w naszym wypadku zanim dotrzemy do WKU będzie już pewnie po wszystkim - ruscy w Warszawie/WKU w gruzach/my martwi. Wybierz sobie.
Oficjalnie "obrona przeciwlotnicza obserwowała ruska rakietę". Fakty są takie,że jak rakieta była (o ile była !) to zauważyli ją na radarze i niby eskortowali samolotami ale nie zestrzelili,więc jest dobre pytanie : czy wojsko miało CZYM ją zestrzelić. Więc taka to będzie obrona. Przed Ukrainą zapowiadali 3 tygodnie i potem biała flaga. Teraz niby się ruscy wykrwawili,ale ile nam sprzętu zostało - oto jest pytanie.
Niech sobie kaczor z pinokiem walczą. Bagażnik dachowy jest, spakowany zestaw ucieczkowy jest, gotówka jest, 2 kanistry wachy są, paszport się robi- to tak na wszelki wypadek.
Abstrahując od tych bzdur o NATO, które jest dla jaj i na pewno nam nie pomoże, to warto też sobie zadać pytanie, dlaczego np. na Ukrainie nie powołuje się do wojska kobiet. Albo dlaczego nie powoływało się do wojska kobiet także we wcześniejszych konfliktach zbrojnych, zamiast tego kierując je na tyły (np. do fabryk).
Powód jest prosty jak umysł konfederaty, ale w takim umyśle, gdzie ściera się dążenie do wielkości narodu i całkowite równouprawnienie kobiet i mężczyzn, musi dojść niestety do przepalenia styków.
Otóż chodzi o to, że kobiety rodzą dzieci. I jedna kobieta jest w stanie urodzić 1 dziecko w ciągu +/- 9 miesięcy, o ile nie trafi się jej ciąża bliźniacza. Jeśli naród ma przetrwać, to niestety potrzebuje jak najwięcej dzieci, ale też kogoś, kto go będzie bronił. I póki mężczyźni nie są w stanie rodzić dzieci, to siłą rzeczy będą pierwszymi w kolejce do walki.
Oczywiście można przywoływać przykład np. Izraela, gdzie kobiety też służą, ale oni nie mają za bardzo wyjścia, bo Izrael jest de facto w stanie permanentnej wojny, więc tam muszą przede wszystkim myśleć o tym, żeby nie dać się wybić, a dopiero na drugim miejscu jest odtwarzanie tkanki narodu. Jak na Ukrainie zacznie brakować mężczyzn, to kobiety też będą musiały walczyć, o ile jeszcze będzie o co.
Także ten, ideały są fajne, ale niekoniecznie działają w prawdziwym życiu.
Któryś raz spotykam się z sytuacją, że przychodzi ktoś ze starszego pokolenia mi pomóc w ogarnieniu sprzętu, elektryki i dostaje jakieś dziwne porady
- a to, że niepotrzebnie "zmniejszyłem" bezpieczniki z sumarycznych 36A na 20A, bo mogłem tylko jeden zmniejszyć, a drugi zostawić i maiłbym 26A. Na nic się zdaje tłumaczenie, że był elektryk i mi sam powiedział że mi się aluminiowe przewody palą, bo mam "za duże" bezpieczniki. W sumie powinny być 20A, bo tak jest na skrzynce na klatce. Reakcja? Nie, zamień jeden 10A na 16A "bo światło to można".
- a to teraz mówie tak po prostu że zepsuł mi się silnik w pralce (wieloletni sprzęt pow. 10 lat), bo z pomocą Youtube'a wszystko sprawdziłem (łożysk nie wymieniałem). I bardziej się opłaca kupić niż naprawiać.
Reakcja? Nie! Trzeba jeszcze raz odpalić pranie z dziwnym odgłosami w trakcie, zobaczyć że nic się nie wyprało i rada na koniec by doprać ręcznie. LOL.
Czasami wydaje mi się, żeby pomagać to jednak warto mieć wiedzę na dany temat, łapać o co chodzi albo to już może starość? Mentalnie też widzę czasami, że jest problem to niektórzy już chcą robić byleby robić bez zastanowienia się co jest do zrobienia.
@mejwen Po prostu oni całą młodość słuchali takich rad od starszych i czekali, aż sami będą na pozycji do udzielania ich.
Tylko tu się trochę czasy zmieniły, podejście do wielu rzeczy, zwłaszcza bezpieczeństwa i szacunku do własnego czasu, no i jest problem. Młodzi nie chcą słuchać.
@mejwen Starszym ludziom po prostu ciężko jest się przystosować do nowego świata. Kiedyś instalacja elektryczna to były trzy kabelki na krzyż a pralkę naprawiało się młotkiem. Teraz wszystko jest dużo bardziej skomplikowane więc jeśli ktoś pozostał mentalnie w latach młodości to jego wiedza kompletnie nie przystoi do dzisiejszych realiów.
Spokojnie, my na starość też tacy będziemy a dzieciaki będą z nas kisnąć, że nie kumamy nowych rzeczy xD
@mejwen standard. Stąd unikam starszych fachowców, bo znacznie częściej można trafić na parchów co robią rzeczy po prostu niezgodnie z aktualną wiedzą i standardami.
Że brzydko coś zrobił? Paaanie kto tam będzie zaglądać. Że dziura? Paaanie co to za dziura, pan dziurę widziałeś, to żadna dziura.
Generalnie - rodzinę ignorować, fachowców brać młodych ¯\_(ツ)_/¯
@SiostraNieZdradziDziewczynaTak Wisi mi kto co robi w wolnym czasie. Jeśli nikogo tym nie krzywdzi, nie łamie prawa to może robić co mu się podoba. Za to wkurwia mnie wchodzenie komuś w prywatne życie i próba ustawiania, moralizowania, pouczania co i jak ma robić.
Jeśli chodzi o to nowe GTA to podobno jest tak ch⁎⁎⁎we, że zdecydowanie nie powinni w nie grać. @SiostraNieZdradziDziewczynaTak jakoś nie potrafię grać, próbowałem sobie odświeżyć kilka gierek fajnych za małolata ale zero radości z tego. Gdybym miał kiedyś dzieci to bym sobie z nimi pykał w gierki.
Kiedyś myślałem, że fajnie jest siedząc w Zakopcu, po pracy, codziennie wyskoczyć sobie gdzieś w góry.
Szybko zrozumiałem, że ten pomysł się nie będzie sprawdzać po tym jak wybrałem się do groty za skocznią i byłem jedynym turystą na szlaku, a zaczęło się po 17 ściemniać.
Morze, góry - fajnie miejsca na urlop, ale poza sezonem, po pracy zdalnej, nie ma tam za bardzo co do roboty. Trochę depresyjnie się robi.
Tak jak ja kiedyś, wielkomiastowy, szedłem w Drawsku we wrześniu przez miasto i jedyne otwarte miejsce na głównym rynku to była żabka, bo reszta otwarta do 16/17. Nawet pubów/barów, miejsca by gdzieś wyjść nie ma. Pytam kasjerki czy to normalne, że po 17 to już nikogo na ulicach, a ona się potwierdziła, że to normalne i każdy o tej porze w chacie siedzi.
Jakiś czas temu zsyntezowało mi się w głowie parę myśli i muszę dać im upust. Wpis będzie dotyczył szeroko pojętego #openai #sztucznainteligencja #technologia i #spoleczenstwo #futurologia.
Więc ubierzcie foliowe czapeczki i w drogę.
TLDR: moje luźne przemyślenia nt. AI i wpływu na świat w najbliższym czasie.
Taka uwaga na początku nie jestem ekspertem od sztucznej inteligencji, w sumie oprócz programowania i elektroniki jest niewiele rzeczy które umiem dobrze. Jakakolwiek krytyka jest mile widziana,
Od paru dni internet i naukowcy żyją ogłoszeniem przez #openai algorytmu Q*. Zapytacie się co to takiego, jest to pokrótce algorytm który umożliwia modelom si rozwiązywanie prostych problemów matematycznych (na poziomie szkoly podstawowej) https://en.wikipedia.org/wiki/Q* .
Wydawać by się mogło że nie jest to nic wielkiego. Nic bardziej mylnego. Aktualne modele LLM (np. #chatgpt) nie bazują na jako takiej logice matematycznej, a na prawdopobieństwie wystąpienia następnego tokena (a robią to wręcz doskonale, np. zadajcie pytanie a jest większe od b, b jest większe od c, która liczba jest największa).
Teraz te modele, teoretycznie będą mogły operować na logice matematycznej co otwiera ogromne możliwości, m.in:
Niedawno czytałem wypowiedź jednego z naukowców (niestety nie pamiętam nazwiska, ale na kanale Wes'a Rotha powinien gdzieś być film) że w ciągu trzech lat: albo będziemy mieli boga jako naszego służącego albo wszyscy zginiemy. Może ta wypowiedź była zbyt dramatyczna, jednak mimo wszystko zaskakująca jak dla mnie.
Jeżeli chodzi o aktualny stan prac, nikt nic nie wie. Są, jakieś tam przecieki na 4chan ale trzeba patrzeć na nie przez palce (np. złamanie AES 192).
Tutaj w ogóle pojawia mi się pierwsza teoria spiskowa stworzona przeze mnie (zginam głowę do posypania popiołem): w trakcie lipcowego przesłuchania w kongresie Davida Grusha (https://www.youtube.com/watch?v=3nlghlpexM8 _, wspomniał on o tym że rząd USA jes w posiadaniu non-humanbiology. Pod tym pojęciem oprócz UFO może kryć się również SI żyjące na krzemie opracowanym w Kaliforni.
Zwolnijmy całą załogę, AI jest tańsze i szybsze powie zarząd. Po jakimś czasie może stwierdzić: zwolnijmy zarząd, AI lepiej zarządza firmą a wszelkie zyski przelewajmy na nasze konta.
Część z was powie: a jak przyjdzie AI to się przebranżowie na stolarza, fliziarza, będę mechanikiem, malował obrazy. Ale ile może być takich osób? Pytanie czy UBI (Universal Basic Income https://en.wikipedia.org/wiki/Universal_basic_income ) nie stanie się kluczowy kiedy lwia część ludzi będze bezrobotna: może ekonomia opisana przez Zajdla w Limes Inferior (https://lubimyczytac.pl/ksiazka/37961/limes-inferior ) stanie się normalną? Coś co 40 lat temu wydawało się idiotyczne, może będzie nową rzeczywistością.
SPOŁECZEŃSTWO
Jak brak pracy wpłynie na ludzi? Zwróćcie proszę uwagę (tutaj już wchodzi Jacek Dukaj z "Po Piśmie") co ludzie odpowiadają na pytanie: kim jesteś? Większość z nas zacznie opowiadać o swojej pracy. Co będzie z ludźmi którzy nie będą pracować? Jak to wpłynie na ich psychikę? Czy czekać nas będą tłumy ludzi bez sensu w życiu?
Tak, jak w filmie Idiokracja, większość ludzi spędzala czas na oglądaniu filmów, tak my teraz płacimy czasem i pieniędzmi youtuberom/influencerom za oglądanie filmów gdzie oni wydają pieniądze (zwróćcie uwagę na najsłynniejszego youtubera na świecie: MrBeast). Dukaj, właśnie w Po Piśmie pisał o tym że będziemy płacili za przeżywanie życia, czyli w sumie na to, na co teraz wydajemy nasze pieniądze. Z tą różnicą że przeżywać będzie ktoś inny.
Wg mnie już teraz rządy powinny na poważnie wziąć pod dyskusję potencjalne skutki wprowadzenia AGI.
Możemy się śmiać bądź niedowierzać, ale czy nie należy patrzeć na to co się dzieje w tym temacie jak na Czarnego Łabędzia opisywanego przez Taleba? Większość rewolucji nastąpiła nagle, ni z tego ni z owego cały porządek świata został obrócony. Istnieje spora szansa że ta rewolucja jest tuż za rogiem lecz nikt jej nie widzi.
Ludzie potrzebują sensu istnienia, może rozwiązaniem będą przymusowe szkolenia albo praca na rzecz społeczeństwa? Istnieje spora szansa że będą powstawały enklawy no-tech gdzie będzie ograniczona możliwość korzystania z technologii (np. Mormoni w USA).
Światełkiem w tym tunelu niewiadomej przyszłości jest to że już teraz ludzie starają się rywalizować z innymi mimo tego że wiedzą iż nie mają w tym szans: szachy, sport, nauka etc. Ale rywalizacja dla samej rywalizacji?
Noi na koniec, taki scenariusz dla świata i naszych dzieci (może dla nas):
Na środku sahary jest hodowla roślin zmodyfikowanych genetycznie przez AI. Hodowla ta generuje prąd na podstawie udoskonalonych perowskitów (https://en.wikipedia.org/wiki/Perovskite_solar_cell ). Prąd, jest przesyłany przez specjalnie zaprojektowaną sieć nanorurek grafenowych (https://materialyinzynierskie.pl/nanorurki/ ), przędzone przez zmodyfikowane genetycznie (znowu!) pająki, które w reakcji fotosyntezy pozbywają się CO2 w ramach walki ze zmianami klimatycznymi. Lecz zamiast syntezować ze słońca cukier, tworzą właśnie te nanorurki.
Nadmiar energii przechowywany jest w zupełnie nowych materiałach stworzonych przez AI.
Dzięki czemu wszyscy ludzie mają energię i żywność za darmo.
Lecz wszyscy Ci ludzie są bezrobotni bo całą pracę wykonuje za nich sztuczna inteligencja.
Jeśli pracę wielkości ludzi dałoby się w ten sposób automatyzować to już boom na RPA i inne podobne by doprowadził do tego co piszesz. Zawody się wydaja proste dopóki się ich samemu nie wykonuje
@panek Nigdzie nie piszę że zawody fliziarza czy stolarza są proste (sam układałem płytki u siebie w domu). Mam na myśli to że idea przebranżowiania się jest ograniczona i w pewnym momencie wszędzie dojdziemy do limitu maksymalnej ilości osób wykonującej dany zawód.
Typ przyznaje że ma w d⁎⁎ie konwencje genewskie a jak się rozjuszył to pisze że każdego trzeba zabijać i co się dzieje?
Elita do walki z przemocą @Ragnarokk @peposlav @Modrak przylatują bronić stanowisko że mordowanie jest ok, nie mówimy tu już o typowej walce w polu a o usuwaniu każdego.
Ludzie sie dziwią jak ktoś mógł pracować w obozie koncentracyjnym lub iść mordować sąsiada, nie wiem czemu jeżeli dziś można spotkać dziwnych ludzi.
//Edit a ponieżej dołącza do grona @spawaczatomowy
@Anty_Anty Od rozsądzania kto łamie Konwencje Genewskie a kto nie, nie są randomy z internetu, tylko Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze. Jeśli jesteś pewien, że do łamania konwencji doszło, to leć im to zgłaszać - tylko może być słabo z połaczeniami do Hagi z Petersburga.
Jak na razie to Twój wódz, Władimir Putin ma nakaz aresztowania wydany przez ten trybunał, ale jakoś się nie kwapi do stawienia tam celem wyczyszczenia swojego imienia.
@Anty_Anty Wybacz, przejżałem Twoją historię, i faktycznie nie wyglądasz na ruskiego trolla. Ostatnio z kilkoma takowymi miałem do czynienia na tym portalu, i pamiętam kilka interakcji z Toba, gdzie miałeś mocno proPiSowskie stanowisko, co spowodowało odruchowe zaszufladkowanie Twojej osoby do kategorii "ruskie trolle" (bo z reguły tutaj PiSowskie i ruskie trolle to te same osoby).
Tak czy siak, przepraszam - niesłusznie oskarżyłem Cię o pisanie z Petersburga.
W przeciwieństwie do ciebie ja nie cieszylem się z zaciśniającej się współpracy DE-FR i ataku na Ukrainę więc o co ci chodzi?
@Anty_Anty mordowanie to bezprawne zabicie drugiego człowieka. W trakcie wojny obronnej zabicie okupanta absolutnie nie spełnia tego kryterium. Zabójstwo, owszem, ale to nie jest morderstwo.
Jeżeli widzę film gdzie człowiekowi upierdoliło noge , dostał odłamkami a operator zwyczajnie dobija to wygląda to źle a jak człowiek pisze że w kowencje nic nie znaczą a pozatym zabić wszystki to łapie kurwica.
Może bym zluzował gdyby napisał, zapytał czy sytuacja tego wymagała bo może i mogła ale typ sie odpalił w styłu UPA.
@Anty_Anty słaby ten słownik. To są wyrażenia bliskoznaczne a nie synonimy.
Obecnie mało jest sytuacji gdzie to robi różnicę i pozbawienie kogoś życia najczęściej automatycznie może być klasyfikowane zarówno jako zabójstwo i morderstwo ale właśnie przy tego typu sytuacjach różnica jest znaczna.
Zresztą przykład z Biblii, dawniej nie było przykazania "nie zbaijaj". Było "nie morduj". Przecież Żydzi wręcz mieli zabijać poprzez ukamienowanie winnych niektórych przestępstw, bez sensu się robi, że Bóg nakazywał dwie sprzeczne rzeczy. Trochę taka manipulacja i żonglowanie słowami, żeby Boga w bardziej pozytywnym świetle przedstawić i pokazać, że niby Jahwe kompletnie nie zmienił swojego podejścia do etyki wraz z Jezusem.
Zresztą dlatego zabójstwa wykonane przez Boga się nie liczą, wszystko co wykonywał Bóg było "w prawie" i słuszne z automatu. Podobna logika i sutorytet stał za królami średniowiecznymi.
Czy ty jesteś głupi czy z policji? Rosjanie napadli na inny kraj, są okupantami, mordercami i złodziejami. Każdemu kacapowi na ukraińskiej ziemi - życzę szybkiej i niechybnej śmierci, a każdemu kacapowi - c⁎⁎j na grób!
Byłem w sklepie i typ mnie pyta czy zrobię mu zakupy i pyta się do ilu może. Palnąłem 30 zł. Zamiast iść z nim i to wszystko zliczać co wrzuca do swojego koszyka, ja poszedłem sobie robić zakupy, a on sobie. Przy kasach widzę, że ma załadowany koszyk, to pytam czy wszystko ma i czy jest do 30 zł. Potwierdził, że jest do 30 zł. Na ladzie postawił i na koniec wyszło 47 zł. I jak tu ludziom ufać? Wygląda na to, że lepiej by było, gdybym odmówił albo chociaż szedł z nim i to wszystko zliczał jak jakiemuś dziecku, ehh...
Zdaje sobie sprawę i sam sobie zadaje pytanie co trzebaby zrobić, by ludzie powrócili do tradycyjnych, niecyfrowych interakcji międzyludzkich, ale na ten moment nie mam pomysłu. Dochodzi do takich debilizmów, gdzie rozmawiając z taki zoomerem, ten ktoś się dziwi, że jakaś obca wogóle się do niej zwróciła, no ale cóż póki co problem będzie się pogłębiać.
Może rozwiązaniem byłyby social media, które aktywizują ludzi do spotykania się na żywo, a nie ciągle cyfrowy kontakt? Nie chodzi mi o tindera.
@mejwen nie wrócimy. To co my pamiętamy sprzed 20 lat, dla dwudziestolatków jest tylko opowieściami starych, coś jak dla mnie stan wojenny.
I jasne, rozwój social mediów jakie znamy teraz zaczął się koło 2010, z Facebookiem i jego infinite feedem. Możliwe że za kolejną dekadę sociale będą passe, a modne będą spotkania face to face, jako coś pozamainstreamowego. Ale tylko jako moda. Do umawiania się pod trzepakiem już nie wrócimy. Na pewno social media będą ewoluować dalej, w tę czy inną stronę.
Mimo że jestem już stary, to czasem mnie wkurwia jak ktoś się dobija, zamiast napisać ocb xD nawet dla naszych rodziców smartfony są już czymś normalnym. Mamy masę cywilizacyjnych chorób psychicznych, w jedno pokolenie przeszliśmy od telefonu, listów i gazet, telewizji, do internetu 24h na dobę w niemal każdej kieszeni, w niemal każdym miejscu. Za szybko byśmy się przystosowali.
Stąd sądzę, że kolejne pokolenia będą ewoluować w tą stronę, no bo taka jest kolej rzeczy. Palce wydłużą się, przystosowując do tapania w ekran. Psychika uodporni się na szybkie i częste wyrzuty dopaminy, być może ludzie będą mieć mniej empatii i ogólnie zobojętnieją. Myślę o takiej perspektywie 40-50 lat. Podstawowej potrzeby socjalizacji tak szybko się nie wyzbędziemy, młodzi dalej będą chodzić na imprezy itp., ale nie ma co liczyć że w pewnym momencie zawrócimy. Oczywiście każdy jest inny, no ale ogół będzie się rozwijać w tym kierunku. Tak już to jest, nic na to nie poradzimy. Duża część rozwoju jest podyktowana naszą wygodą, a wygodniej siedzieć w fotelu w domu pod ciepłym kocykiem, niż czekać 15 minut na mrozie aż ziomek podskoczy żeby pogadać przez 15min. Nie żeby to miało zaniknąć w ogóle, ale podstawą już jest kontakt przez internet, który daje wiele wcześniej nieznanych możliwości jak choćby reagowanie memami, i nie ma się co łudzić że bez jakiejś wielkiej apokalipsy ludzie nagle stwierdzą że czas się wyrzec tej wygody i w ogóle. Czy to dobrze, czy to źle, ciężko obiektywnie powiedzieć, ma to swoje wady i zalety, jak zawsze. Teraz tych pierwszych jest niby sporo, ale czy za x lat będzie tak samo? Pewnie nie, znikną jedne, pojawią się drugie.