Jade metrem w Warszawie i nagle podchodzi jakiś siwy typ z obstawą i staje nade mną jak rasowy dres. Patrzę na ryj a to Netanyahu XD i on do mnie - nieładnie pisałeś na mój temat w internecie.
Odpowiadam - żeby nie być gołosłownym powiem to samo prosto w twarz JESTEŚ ZBRODNIARZEM WOJENNYM.
Zmarszczył brwi i przyjął wściekłą minę po czym szelmowsko się uśmiechnął i mówi - no to musisz na siebie uważać bo samobójstwo ci zrobimy (mówiąc to patrzy i uśmiecha się do karków ze swojej obstawy)
na to ja - że co k⁎⁎wa?
Netanyahu ostatni raz złapał ze mną kontakt wzrokowy po czym odszedł z uśmiechem od ucha do ucha a za nim jego obstawa…i się obudziłem xD
Nie wiem czy kojarzycie taką znaną książkę takiego znanego autora autora a mianowicie Oneironautyka - Sztuka Świadomego Snu - Adama Bytofa, tak teraz jest w formie audiobooka
Mam jakieś dziwne sny zakrawające o koszmary i zjawiska nadprzyrodzone. Właśnie we śnie próbowałem wejść na łóżko piętrowe i się z nim zwaliłem, mimo że wcześniej było w porządku, więc się spodziewałem czegoś takiego wcześniej się okazało dla innego bohatera snu, że jest tylko urojeniem i się tego dowiedział po jednym dniu, zamiast po czwartym dniu jego urojone go życia. Mimo że gwarancja autora urojenia to dwa dni.
Chyba już się nie będę kładł, będzie to mniej bolesne xd
Jeszcze moja była jest we śnie mieszkanką tego mieszkania xd
Moja mama w moich snach: brutalna morderczyni lekarzy i ochroniarzy, niszczycielka korporacji, piratka drogowa, seryjna morderczyni postronnych świadków, mafiozka, snajperka i korpobiurwa dręcząca przepisywaniem jakiś głupot całą rodzinę mego ojca.
Czy zły sen lub powtarzające się złe sny mogą wywołać zaburzenie psychiczne?
Czasem jedna myśl potrafi zagniezdzić się w głowie i tak zatruć umysł, że zaczniemy działać pod tę myśl. Zazwyczaj jedna myśl to za mało i musi ona wystąpić więcej razy, żeby skutecznie nas do siebie przekonać.
A co jeśli taka myśl wystąpiła w snach?
Miałem dziś sen, gdzie koleżanka mówi, że jestem złym kierowcą. Właśnie sobie o tym przypomniałem i ciekawy jestem, czy to możliwe, żebym przez sen w to uwierzył na tyle skrajnie, żebym miał się np. zacząć bać prowadzić.
@RogerThat wydaje mi się, że sny są jednak efektem pracy mózgu i to tam rozpatrują się alternatywne scenariusze i nasze lęki i nadzieje. Jednak raczej trudno by jakiś sen mógł wywrzeć efekt silniejszy niż rzeczywistość.
Jeden z czołowych oszołomów, doszukujących się wszędzie demonów Tekieli nagrał film o LD i o k⁎⁎wa chyba większego bełkotu nie słyszałem, nie będę podawał linku bo nie chcę promować tego człowieka ale
Gość mówi że paraliże senne czy bruksizm to element duchowości xD
To już znak, że ten człowiek nie myśli mózgiem a chyba inną częścią ciała
Dlatego polecam poczytać kilka faktów zanim się obejrzy ten film (chociaż nie polecam, chyba że chcecie się pośmiać z głupich ludzi)
1. Świadomy sen NIE JEST związany z duchowością, to zjawisko naukowe udowodnione przez neurobiologów m.in słynnego psychologa Stephena LaBerge oraz neurologów
2. Paraliż senny się pojawia tak pojawia się podczas prób wywołania LD, jest to zjawisko straszne ale naturalne, najczęściej pojawia się w wyniku braku o higienę snu czy stosowanie często technik wybudzania się w nocy
3. Są badania NAUKOWE że LD pomaga w koszmarach, wiem że religia nie toleruje nauki bo obala ich bzdurne twierdzenia, ale cóż
4. Tekieli pieprzy coś o rekrutacji przez LD do do okultystów, nawet tego nie skomentuje
5. Tak są badania nad związkiem schizofrenii z LD ale były wykonywane na próbie 100 osób, wcześniej niezbadanych psychiatrycznych i istnieją kontrstudia do tych studiów, nie słyszałem o osobie która trafiła do psychiatryka przez LD, chyba że ta osoba ma obsesję na punkcie uciekania od rzeczywistości
6. LD nie burzy mostu między rzeczywistością a fikcją chyba że masz problemy psychiczne ale wtedy powinieneś szukać pomocy
Tak istnieją ryzyka dotyczące LD m.in zepsucie rytmu snu czy fakt że nie powinny tego praktykować osoby z chorobami psychicznymi czy chorobami serca, też sam paraliż jest straszny
Tekieli? Zdrajca stanu wśród ezoteryków polskich. Kiedy Azarewicz tłumaczył Crowleya, a Misiuna zakładał Okulturę, Tekieli zrobił z wolnomyślicielskiego i anarchizującego BruLionu pismo katolickie bo miał sen o babci. Bardzo typa nie lubię.
Ze snów to powinni horrory kręcić. Zawsze jak jestem ekstremalnie padnięty, to śni mi się coś poyebanego, ale dziś było wyjątkowe.
Pierwsza scena jestem jakby w sali tortur, pełnej ludzi przywiązanych do kozetek. Chodzę między tymi ludźmi i wbijam im w bok wielkie rozgrzane do czerwonego igły. Ludzie wyją z bólu, czuć smród palonego mięsa, a w ręku mam urządzenie pokazujące poziom krzyku i bólu. I jak porządnie te igły wbijam, to wskazówkę wyrzuca poza skalę, a urządzenie przydziela mi punkty. Wiem, że jak zbiorę sto punktów, to będę mógł odebrać toster, bo na ścianie jest wielki telebim, który pokazuje różne nagrody i kto ile punktów zdobył.
Zmiana scenerii. Ide jakąś ulicą, nad otwartą studzienką stoi jakaś laska i krzyczy pomocy. Podchodzę i pytam się co się stało, dziecko wpadło czy coś. Ona na to, że w środku jest koń. Jaki koń, myślę, przecież by się nie zmieścił. Podchodzę, zaglądam i faktycznie jest! Ale pies, nie koń. Mówię lasce, że chyba ochujała jak psa z koniem myli. Ta zagląda i mówi że koń. Zaglądam i qrwa faktycznie koń. No nic trzeba wyciągać. Zaczynamy wyciągać i wyciągamy, wyciągamy, w międzyczasie z wiosny zrobiło się lato, potem jesień, a potem zaczął śnieg padać. W końcu wyciągnęliśmy i co się okazało? Że to pies z koniem zrośnięte dupami i odgalopowali w siną dal radośnie poszczekując.
A potem budzik zadzwonił i różowa do mnie, że się strasznie rzucałem w nocy.
Mózg to jest jednak strasznie porypane urządzenie.
O ile w weekend #zmianaczasu mnie wcale nie dotknęła bo niedziela była leniwa, tak dzisiejsze wstawanie to jedno wielkie XD
Kładę się wczoraj wieczorem, nastawiam budzik na 6 czasu nowego (czyli "na stary" 5), ale że zasnąć było ciężko o godzinie zwyczajowej i zasnąłem po 23 czasu nowego (zamiast ok 22), to snu wypadało godzinę mniej. No ale trudno, trzeba będzie wstać.
No i tak sobie śpię smacznie, śni mi się że jestem w górach, wlazłem w jakąś jaskinię w dolinie Kościeliskiej i zaczął mi dzwonić budzik. No to go wyłączam, a on dalej dzwoni. Wyciszam, wyłączam telefon, a ten dalej dzwoni. Żona mówi żebym to gówno wreszcie wyłączył, tłumaczę że próbuję ale nie działa. No to c⁎⁎j, idziemy dalej z tym dźwiękiem.
Łazimy po tej jaskini, szukamy wyjścia przy akompaniamencie budzika, można się przyzwyczaić, jest fajnie. Po czym ktoś mnie szturcha w ramię i zostaję przeteleportowany do swojego łóżka, a wkurwiona małżonka jeszcze raz "prosi" żebym wyłączył ten dzwoniący od 10 minut budzik XD
Słyszałem o takich rzeczach, ale osobiście pierwszy raz doświadczyłem budzika jako elementu #sny
Kolejne książki do kolekcji, wybaczcie że tak długo nie pisałem ale myślałem że mogę zmienić swoje życie, widocznie nie jest mi to pisane więc wracam do roli eksploratora snów
A tu wspomniane pozycje:
The Lucid Dreaming Workbook: A Step-by-Step Guide to Mastering Your Dream Life - Andrew Holecek
"To jest możliwość kontroli nas, naszego stanu w trakcie snu, ale to nie jest to samo, co kontrolowanie i przewidywanie tego, o czym będziemy śnili. Tak fajnie to nie wygląda." - moim zdaniem możemy wpływać na środowisko snu
Śniło mi się że byliśmy na dworcu we Wrocławiu, więc, oczywiście, obok było muzeum, więc, naturalnie, weszliśmy, w środku była rekonstrukcja wesela w strojach ludowych, więc, co nie dziwi, tańczyli poloneza, jak się zapewne domyślacie, wciągnęli nas do tańca, nie chcąc psuć zabawy, zatańczyliśmy pogo.
Dzisiaj miałem dziwny sen. Dla wprowadzenia dodam, że lubie od czasu do czasu przejrzeć tag psy.
No i idę sobie w tym śnie blokowiskiem z dzieciństwa z żoną i widzimy siedzi na ławce jakiś ziomek ale pies taki jak od @conradowl.
Żona do mnie mówi - zobacz kto siedzi na ławce to conradowl. Ja mówię, nie to pewnie ktoś inny. Żona nalega abym zagadał. Więc podchodzę, mówię siema jestem inty z hejto a Ty to conradowl bo piesek podobny? Odpowiedź pozytywna i dostałem pozwolenie na pogłaskanie pieska.
Operator suwnicy nacisnął dwa przyciski na raz, w górę i w dół, co spowodowało przeniesienie go w czasie do starożytnej Sparty. Gdzie został żołnierzem, ale że miał współczesną wiedzę to zaczął kombinować i budować karabiny automatyczne. Rozpierdalał wszystkich po kolei.
Skąd to się wzięło? Bo wczoraj przez 12h spawałem konstrukcję suwnicy, a na koniec przez chwilę bawiłem się kasetą sterującą. I ona ma mechaniczne zabezpieczenie uniemożliwiające naciśnięcie obu przycisków na raz. A wieczorem dla rozrywki obejrzałem sobie ten film.
Chodziłem po jakimś centrum handlowym, wychodzę zza rogu a tu biegnie w moją stronę ogromny czarny pies, c⁎⁎j wie jakiej rasy, nie lubię psów. A za nim idzie właścicielka. Opierdoliłem ją że jak to tak puszcza psa bez kagańca i bez smyczy po centrum handlowym, że ma go zabierać bo dzwonię na policję.
Złapała go za obroże i wyszła.
Połaziłem jeszcze trochę, kieruje się do wyjścia i nagle czuję że coś mnie trzyma za rękę. Odwracam się a tam tak samo duży pies, ale biały, też bez smyczy i kagańca. Trzyma mnie zebami za rękę ale nie tak żeby coś zrobić. Właścicielka idzie powolnym krokiem w jego kierunku, to też ją opierdalam za brak smyczy i kagańca, i że jak będę miał jakikolwiek ślad na dłoni po psie to dzwonię na policję i będzie miała przejebane. Wtedy pies puścił, ja wyszedłem przez drzwi i jednocześnie się obudziłem.
Leżąc w pozycji bocznej, ze zdrętwiałą dłonią między kolanami.
Tak że tu też jest połączenie bezpośrednich doświadczeń fizycznych ze wspomnieniami.
A dokładniej z przeczytanym tekstem o psach w lesie.
Tak to wygląda ze snami. Taka defragmentacja dysku.
I na koniec taka ciekawa sytuacja z placu budowy.
Szedłem sobie przez budowę po jakieś graty. I nagle woda zaczęła lecieć z kranu. Gdzie przeszedłem dobre dwa metry obok. Wróciłem przeszedłem jeszcze raz i to samo. Stając i robiąc obrót też włączała się woda.
A jak przechodzili inni ludzie to się nie włączała. Tylko jak ja szedłem.
Ktoś ma pomysł na odpowiedź? Ja szybko znalazłem przyczynę.
Śniło mi się dzisiaj, że ruscy nas zaatakowali i już leżałem na pozycji obronnej i zacząłem szukać karabinu. Okazało się, że zapomniałem go zabrać i z wrażenia aż się obudziłem. Nie przestraszyłem się tego, że zginę, tylko tego jak będą mnie opierdalać za zgubienie karabinu. Kto był w wojsku ten zrozumie xD
@BjornIronside to jest ogólnie ciekawe zagadnienie, bo w USA po wojnie w Wietnamie wykiełkowała teoria, która teraz jest chyba kanonem psychologii, że PTSD u żołnierzy często pojawia się jako następstwo strachu o to, że ich błąd doprowadzi so śmierci kolegów, a nie obawy, że sami zginą. Nie pamiętam jak to się dokładnie nazywało.
@TRPEnjoyer w sumie z perspektywy właśnie wyżej wspomnianego bezpieczeństwa kolegów czy własnego, akurat nacisk na pilnowanie swojej broni ma sens, ale rozbawiło mnie to, że bardziej przestraszyłem się przypału niż śmierci. Natomiast potwierdzam, wojsko to chora instytucja po dziś dzień.