Dziennik pokładowy z dnia 07.03.2024. Pykło 25 ton objętości także elegancko. Martwy bez zmian, ciężar w overhead press z 20,30,40,50 > 30,40,45,50, we wiosłowaniu wszystko o oczko w górę, w triceps pushdown podniosłem pierwszą i drugą serię o oczko, w brzuszkach też dodatkowe powtórzenia wpadły w 2 ostatnich seriach z obciążeniem 5 i 10kg no i PR w dipach, bo z dodatkowym ciężarem 12.5kg wleciało 8 powtórzeń. Już prawie weekend! Idę na Diunę do kina jutro, w sobotę będę grał w planszówki a w niedzielę do teatru!
Jedzenie duzej ilosci bialka jest niezdrowie, zwieksza ryzyko zachorowania na choroby serca i budowanie sie zatorow, powyzej 22% energii w kcal czy inaczej 1.5 gram na kg masy ciala.
Badania przeprowadzono na myszach, a potem na ludziach.
Najwiekszym winnym wzrostu ryzyka jest bialko pochodzenia zwierzecego. Dodatkowo badanie wykazalo, ze diety wysokobialkowe deaktywuja autofagie, inaczej cialo i komorki nie oczyszczaja sie i nie naprawiaja sie tak skutecznie gdy w systemie jest duza ilosc bialka.
nota moderatora: wyjaśnienie od @e5aar (pisownia oryginalna)
efekt zaobserwowano u zmodyfikowanych gnetycznie myszy, ktore dostaja chorob serca od byle gowna (celowo, zeby sprawdzic rozne mechanizmy) jakby wyciagnac podobne wnioski na podstawie tych bzdur (wnioskow, nie badania, badanie jest ciekawe i potwierdza wplyw leucyny jako aktywatora metabolizmu białek), to tluszcze i weglowodany rowniez powoduja ryzyko chorob serca, wiec zostaje woda i promienie slonca jako jedyne bezpieczne zrodlo energii :))))
@Nedkely IO I O IO IO IO IO THIS IS NUTRITION POLICE, OP PLEASE STOP POSTING OR WE WILL HAVE TO USE LETHAL FORCE.
Mistrzu, musisz zmienic zrodlo swoich wiadomosci. Mnostwo osob powtarza ta bzdura, ktora tutaj napisales. Nie, wysoka ilosc bialka, nie ma wplywu na to u ludzi, tym bardziej zdrowych.
Tutaj masz wytlumaczone, jak mozesz usun post, zgłoś go, bo naprawde, szkodzace sa dla ludzi, ktorzy czytaja tylko pierwszy post:
efekt zaobserwowano u zmodyfikowanych gnetycznie myszy, ktore dostaja chorob serca od byle gowna (celowo, zeby sprawdzic rozne mechanizmy)
jakby wyciagnac podobne wnioski na podstawie tych bzdur (wnioskow, nie badania, badanie jest ciekawe i potwierdza wplyw leucyny jako aktywatora metabolizmu białek), to tluszcze i weglowodany rowniez powoduja ryzyko chorob serca, wiec zostaje woda i promienie slonca jako jedyne bezpieczne zrodlo energii :))))
@Nedkely Skrajności najlepiej się sprzedają Prawda jest taka, że jeżeli mówimy o ogólnym zdrowiu to powinno się ograniczyć chociaż w jakimś stopniu produkty pochodzenia zwierzęcego (nawet nie przez samo białko a przykładowo cholesterol, który często jest olewany, bo ludzie już nie mogą o tym słuchać). Jeżeli chce się być wielkim bykiem albo po prostu budować mięśnie to białko zwierzęce wiele ułatwia, ale z wszystkim łatwo można przesadzić. Każdy ma inne priorytety.
Mi niestety białko roślinne niezbyt smakuje i od dziecka jestem uzależniony od produktów mlecznych, więc staram się tez zachować jakąś równowagę, ale nie jest lekko
Podsyłam taką ciekawostkę odnośnie porównania białek zwierzęcych i roślinnych i jak oba wpływają na nerki:
Dzisiaj "oczko" w seriach. I 9.5 tony żelastwa. Zamiast OHP z hantlami wjechały arnoldki, może taka zmiana pomoże w zrobieniu progresu. Niestety musiałam zmienić maszynę do wiosłowania, bo ta, na której zwykle ćwiczę była długo zajęta. Okazało się, że na tej drugiej, która jest trochę inna jest o wiele ciężej. Żeby zwiększyć liczbę serii na klatę dodałam wyciskanie hantli na skosie dodatnim, tak 30 stopni. Lekkie plusy w unoszeniu bokiem: +1 kg i reverse fly (nie pamiętam polskiej nazwy): +2 kg. Z tym że tutaj pierwszą serię zrobiłam, w sumie niepotrzebnie z 8 kg (tj. 2 x 4 kg) a trzeba było od razu wziąć 10 kg. No nie podumała. No i dolna część pleców: + 5 kg.
Przy okazji mała refleksja: tydzień temu trochę wkurzona na to, że w ogóle waga nie idzie mi w dół, a liczę te chrzanione kalorie, ćwiczę itd. pomyślałam, że dam sobie z tym spokój. No i tak z 3-4 dni stanowczo przekroczyłam swoje dzienne zapotrzebowanie. Nawet raz wjechała paczka rurek z kremem z biedry (uwielbiam te pyszne s...syny ;P). Ale... dziś stanęłam na wadze (pierwszy raz pewnie od jakichś 10 dni) a tam prawie kilogram mniej. 60.5 kg. Czyli jeszcze jakieś 2, max 3 kilogramy i mogę zaczynać sezon plażowy. Spodziewałam się spadku wagi, bo zaczęły mi wychodzić żyły na rękach. No ale z pozoru to całkiem nielogiczne - więcej spożytych kalorii dało mniejszą wagę. Być może spadł mi poziom kortyzolu i w ten sposób zmniejszyła się ilość wody podskórnej. To wydaje się być najbardziej prawdopodobną opcją.
Mordunio, mordeczko, twarzyczko. Jak jest deficyt to waga musi isc, ale u was, kobiet tez sa okresy kiedy nabieracie wiecej wody, itp. Podsumowujac - przestaw sie na diete rurkowa 😄
Dziennik pokładowy z dnia 05.03.2024. Pierwszy trening marcowy, testuję przerzucenie treningów na wtorek/czwartek/sobota(jeśli mi się chce i mam czas) z poniedziałek/środa/piątek. Dziś rekord jeśli chodzi o łączny ciężar podczas treningu, podniosłem sobie w bułgarach na każdej serii o oczko w górę. Reszta średnio i bez zmian, ale taki już żywot na wiecznej redukcji, która średnio idzie xD Znaczy zawsze coś spada, bo z 94 spadło na 91 od początku roku. Jeszcze z takich śmiesznych sytuacji, to nie dałem zacisków na przedostatniej serii na płaskiej na klatę (70kg) i w pewnym momencie podbiegł ziomeczek i mi poprawił talerze bo już prawie zleciały z jednej strony. Lesson learned. Miłego tygodnia!
@TryingMyBest dla bezpieczeństwa lepiej na płaskiej nie używać zacisków żeby w razie faila móc zrzucić ciężar na jedną stronę. I ogólnie talerze nie powinny jeździć po sztandze w trakcie wyciskania. Nie za słabo kontrolujesz ruch?
Junk volume z dzisiaj. Właściwie to pierwsze ćwiczenie jest źle nazwane. Pomyliłam się wpisując je pierwszy raz, a że zwykle po prostu klikam w apce na już zapisany trening i robię go bez większego zastanawiania się, wyszło, że błąd dalej się utrzymuje. Bo to, co robię to są split squaty z przednią nogą na podniesieniu (używam stepu, marki Reebook Jakoś ta firma nigdy nie kojarzyła mi się ze sprzętem sportowym jako takim, myślałam, że zajmują się tylko odzieżą i butami.) No i dodałam w nich 10 kg, ale zmniejszyłam liczbę powtórzeń o 8. A i tak jakoś zmęczyło mnie to ćwiczenie. Potem MC na podwyższeniu, obciążenie takie jak poprzednio. Następnie powinien być MC na prostych nogach, ale po dwóch poprzednich ćwiczeniach nie czułam się na siłach. Więc weszły lżejsze ćwiczenia: odwodziciele (+5kg) i leg kickbacks, które najbardziej czuję w kolanach. Na koniec suitcase walk +2.5 kg i + 2 serie. I zebrało się niemal 30 ton przewalonego żelastwa.
Poniedziałek międzynarodowym dniem robienia klaty. Więc trzeba było to uczcić. Nie robię w ogóle postępów w wyciskaniu na ławce - stagnacja jest od kilku tygodni. Może to dlatego, że te 40kg to 2/3 mojej wagi, no ale coś jednak powinno iść w górę. Wiosłowanie o 5kg do przodu, ale na maszynie to akurat dość łatwe ćwiczenie. Rozpiętki tak samo jak poprzednio czyli 2 x 7.5kg. Chciałam podwyższyć do 2x10, ale się nie dało. Nie mogłam dziś zrobić tricepsów z linką, więc weszły skullcrushery, tak na pełnej - nie udało mi się zrobić 10 powtórzeń w ostatniej serii, tylko 9, a i to z wielkim trudem, bo ostatecznie ręce nie chciały się wyprostować. Reszta z takimi samymi wynikami jak ostatnio, więc właściwie doświadczam jakiejś ogólnej stagnacji.
Tym razem zamiast podciągnięcia na maszynie, robiłam z gumą. Nie wiem czemu w pierwszej serii udało mi się zrobić tylko 8 powtórzeń, pozostałe były już na 10. Ogólnie czuję, że jutro będą zakwasy.
@rain mam to samo z klatą! A nawet mam regres potężny z mojego punktu widzenia ale właśnie ostatnio przerzuciłam się na hantle Bo jak mi nie idzie ze sztangą to sobie zmieniłam, żeby znowu mieć satysfakcję z progresu Ale to przełożenie sztanga - hantle zawsze mnie śmieszy. Sztanga 47,5kg w seriach - hantle 16 kg na rękę i klata płonie xD
Podciąganie jak super! Jaki masz opór gumy? Na pewno raz dwa będziesz i bez gumy się podciągać.
@tyci_koks robisz wyciskanie z 47.5 kg? Super, rewelacyjny wynik! Pewnie z hantlami masz większy zakres ruchu, klatka bardziej się rozciąga i stąd palenie.
Nie wiem jak określić opór gumy, ma pomarańczowy kolor. Myślę, że może to być ok. 20 kg.
Mam wrażenie, że siła w ogóle mi nie rośnie, a przecież nie jestem na takim poziomie żeby zacząć mieć trudności z progresowaniem. Pewnie to już ta mityczna starość.
@rain taaak, 47,5kg to mój taki bezpieczny maks aktualnie. Jak jestem z chłopakiem na siłowni to zawsze podchodzę pod 50kg +. Ale to już różnie bywa Na pewno chodzi o ten zakres, o którym wspominasz.
Oj tam, nie dajmy się starości Może właśnie zmień sobie ćwiczenia, tak żeby progres był widoczny. Kiedyś już miałam taki czas, że wyciskałam tylko hantlami. Jak wróciłam na sztangę to od razu było widać progres.
@rain jeżeli masz stagnacje, to tak już jest za mało. Czyli robisz 2 razy w tygodniu. Dodaj po 1 serii do tych ćwiczeń, tak że w sumie będzie 16 i daj znać po 2-3 tygodniach czy ruszyło (zamiast 3x rób 4x każdego ćwiczenia na klatę która już robisz). Musi ruszyć.
Teraz jeszcze mi przyszla inna rzecz do glowy, jak robisz ta klatę, tymi 40kg, to robisz kazda serie po 8 powtorzen?
Nie robię w ogóle postępów w wyciskaniu na ławce - stagnacja jest od kilku tygodni.
@rain robisz coś jeszcze na klatę? Widzę, że rozpiętki z 15 kg i nawet zakładając, że jest to po 7,5 na łapę to i tak jest to spory ciężar. Wszystko tam ok z zakresem ruchu?
jeśli nie robisz innych wyciskań, to pomyśl o np. hantlach na skosie ujemnym lub dodatnim.
Czy to ta sławna pompa czy też źle mi się żyły ułożyły? W każdym razie - dziś jest dzień nóg. Nie chciało mi się robić przysiadów, więc poszło leg press. W miarę przyzwoicie. Nie umiem zupełnie utrzymać równowagi w martwym ciągu jednonóż, LOL. I bardziej czułam pracę mięśnia skośnego zewnętrznego brzucha niż pośladków w tym ćwiczeniu. I po raz kolejny zastanawiam się, czy nie jestem zbudowana jakoś inaczej niż inni ludzie. Z dodatków: +5 w deficit DL, ale to akurat żadne osiągnięcie, bo mogę zrobić DL z 60 kg, a jak byłam młoda, to nawet pamiętam jak przez mgłę, że poszło 72 kg na 10 powtórzeń w 3 seriach. Piękne to byli czasy, nie zapomnę ich nigdy. Ale trochę udało się zaktywizować poślady, więc całkiem ok. No i + 5kg w ćwiczeniu na odwodziciele. That's all, folks. Miłej niedzieli! Mam nadzieję, że u Was też jest tak ładnie i ciepło jak tu u mnie.
Mitchel "Moose" Hooper, mistrz Arnold Strongman Classic, a tuż za nim nasz zawodnik, Mateusz "Pączek' Kieliszkowski.
Piękne zawody, wygrywa świeżo upieczony tata, który udowadnia, że mądre programowanie treningu jest w stanie zanieść cię na sam szczyt. A Polak zamiata Thora Bjornsona w 3 konkurencjach.
Czy ktoś byłby zainteresowanych dłuższym podsumowaniem zawodów i całego Arnolda?
Dziś był bardzo przyjemny trening. Ze wszystkich partii ciała najbardziej lubię ćwiczenia na plecy. Może to zresztą dlatego, że to moja najlepsza partia. W OHP stagnacja z ciężarem i powtórzeniami już któryś tydzień, więc chyba tu już osiągnęłam swój max. Lat pulldown +7kg w stosunku do ostatniego razu, wiosłowanie +2 powtórzenia w serii. Reszta w zasadzie tak samo jako poprzednio.
Może da Ci ten materiał trochę tipów (Chyba już kiedyś linkowałem, ale Konrada nigdy dość)
Kurcze nie wiem czemu, ale ostatnio jakoś tak mi się przyjemniej kettlebells macha niż sztangą czy sztangielkami, fajne są podpowiedzi w tym filmiku. (Akurat za momencik jadę na "babski fitness" robić "sztangi" D)
Dziennik pokładowy z dnia 28.02.2024. Dziś prawie 2h trening wleciał. Podniosłem sobie pierwszą i drugą serię w triceps pushdown na 41 i 45kg oraz w wiosłowaniu na 39 i 45kg. Na ławeczce pochyłej jak robiłem brzuszki to w 3 serii wziąłem 5kg w ręce a w ostatniej 10kg no i zwiększyłem przedostatnią serię w dipach z 5kg na 7.5kg. Ogólnie jestem zadowolony!
Dzisiejszy trening wydaje mi się jakiś taki mało udany. Chciałam spróbować wykroków i przysiadów na maszynie Smitha, ale to jest jak dla mnie bardzo nieporęczne ustrojstwo, a na dodatek nie jest napisane na nim ile wynosi obciążenie początkowe, więc nie wiadomo ile włożyć na to talerzy. No więc tak zrobiłam na tym dwie serie "próbne", ale nie pamiętam po ile powtórzeń i z jakim ciężarem, nawet ich nie zapisywałam. Potem robiłam normalne przysiady ze sztangą, ale tylko pierwsza seria była z 55 kg na 5 powtórzeń, w drugiej udało się to dźwignąć na 3 powtórzenia, więc zdjęłam 5kg i kolejne 2 serie to było 50kg na 5 powtórzeń. Wygląda to bardzo blado, ale dla mnie było wymagające.
Potem też nie było jakoś lepiej - pierwsza seria DL wyszła nie wiem czemu tylko na 8 powtórzeń, potem już na 10. W martwym jednonóż trzeba było wziąć nie kettle, ale hantle, bo zakres ruchu byłby większy, ale jak już zrobiłam jedną serię z kettlami, to nie chciałam zmieniać, żeby mieć "porządek w papierach". Tylko wzięłam sobie step, żeby zwiększyć zakres. Ogólnie więc nie jestem zadowolona z efektów. Ale jakoś jestem zmęczona. Rowerek też dziś dość słabo poszedł, mimo starań. Ale w zasadzie wszystko powinno pójść lepiej, bo jakoś o dziwo przespałam całą noc bez przerw (u mnie to rzadkie), no i od dwóch dni nie robię deficytu, bo jestem zmęczona nieskuteczną redukcją i całym tym myśleniem o kaloriach.
Wczoraj było 27 ton, dziś tylko 7.7. Jedynie w wiosłowaniu na maszynie, ugięciach na biceps i w tricepsach doszły kilogramy (odpowiednio: +5, +1.5, + 3), podciągnięcia były nieco trudniejsze niż ostatnim razem, za to wyciskanie na ławce to poza pierwszą serią była walka o życie. W ogóle nie zwiększa mi się siła. A wręcz trochę jakby spadała? Pierwszy raz robiłam dziś rozpiętki z linkami, po 7.5 kg na jedną stronę. Not good, not bad. Jeszcze był rowerek, ale jakoś wolniej niż wczoraj, mimo starań.
Dzięki temu wynalazkowi teraz także panie i mniej obdarzeni przez los panowie mogą się przekonać jak to jest ćwiczyć, a nawet żyć na co dzień, z długim, ciężkim drągiem w kroku.
No i stało się, ostatnio za często i za bardzo intensywnie ćwiczyłem. Efekt? Coś mnie chrupie i boli w barkach xDD na razie daje im spokój, porobię nogi 😆
Dziennik pokładowy z dnia 26.02.2024. Dziś było za dużo ludzi i nie dopchałem się na chest fly i musiałem zamienić na coś. Znalazłem coś co było opisane jako supine press i były zaznaczone cyce na obrazku więc dużo nie myślałem i uznałem, że to zrobię Dziś dużo siadło w bułgarach - seria 1 - 3 to 24, 28 i 32 kg i wszystkie po 14 powtórzeń. W trzecim ćwiczeniu już od jakiegoś czasu robię ostatnią serię już bez żadnej asysty i dziś weszło czwarte powtórzenie i jestem z tego super zadowolony, chociaż musiałem zrobić dłuższą przerwę, bo mi się zakręciło w głowie xD Reszta bez większych zmian. Miłego tygodnia!
Znów dzisiaj był trening inspirowany filmami Mike'a Israetela, ale zamiast kończących przysiadów zrobiłam odwodzenia. Zgodnie zresztą z jego radami by ćwiczyć to, co chce się rozwijać. Wyszedł bardzo długi trening, z dużą objętością, ale na małych ciężarach. Powinnam była robić powtórzenia wolniej, wtedy pewnie efekty byłyby lepsze. Następnym razem postaram się robić je nie 3-4 sek ale tak z 6 sek. No i jeszcze rowerek. Właściwie to nie powinno się robić cardio zaraz po treningu siłowym, może nawet nie powinno się ich robić w ten sam dzień, ale mam czas max na 5 treningów tygodniowo i chciałam robić we wszystkie te dni split.
Co jeszcze - może będę tego żałować, ale na razie daję sobie spokój z redukcją, która i tak mi jakoś nie szła. Chcę trochę pożyć jak normalny człowiek, który nie waży każdego żarcia, nie odmawia sobie czasem jakiegoś batonika, czy hot doga z żabki. Aby potem złamać się pod wpływem "zachcianek" organizmu zmęczonego monotonnym jedzeniem, aby następnie mieć wyrzuty sumienia. Nie zamierzam się rzucać na jedzenie, ani zagryzać pizzy czekoladą, ale po prostu spróbować jeść "intuicyjnie". W końcu nie można przez całe życie liczyć kalorii. To jakieś szaleństwo. No i zobaczę za jakiś czas jakie będą efekty.
@rain z tym dłuższym czasem fazy ekscentrycznej jest wiele niezrozumienia. W skrócie, fazę koncentryczna robimy „wybuchowo” ale kontrolowanie, chcesz ją zrobić szybko, dynamicznie wykorzystać energię. W fazie ekscentrycznej tej tak zwanie wolnej, robisz no.. wolniej, ale to nie znaczy powoli. Faza ekscentryczna powinna być kontrolowana, należy utrzymywać napięcie, ale mówimy tutaj o czasie trwania 1-2s. W przeciwnym razie gromadzisz zmęczenie (fatigue) i zamiast przeznaczać energię na co chcesz, „marnujesz” ją. I zamiast zrobić 10 powtórzeń, zrobisz wolniej 7, a wiemy już że to ma gorszy wpływ na hipertrofie. Wolniej się robi tylko w wypadku uczenia się nowego ruchu lub stosujesz po prostu pauzy. Jednak jak skumasz ruch to robi się jak napisałem. Mikea oglądem mnóstwo filmów, co najmniej 20-30h mówimy :D
@e5aar no ale spójrz jak ćwiczą z dr Mike'm te dwie kobiety: https://www.youtube.com/watch?v=oNZ6cbO0KW0 Robią bardzo długie powtórzenia i chyba tak powinno być? Celem ma być wydłużenie czasu napięcia mięśni, co chyba ma wpływać na hipertrofię.
@rain masz tyle lat treningu za sobą co one? Trenowałaś jak napisałem przez lata i szukasz innego bodźca dla mięśnia? Jeżeli tak, to powodzenia i rób to dalej. Jeżeli nie to warto skupić się na tym co jest najlepsze dla początkujących/sredniozaawansowanych. Trening się ciśnie ten sam, aż zauważysz braki progresu (z założeniem, że robisz go zajeviscie). Wtedy zaczynasz “cudować”, w przeciwnym wypadku nie warto.
Mike wciąż musi zarabiać na yt i robić filmiki które się oglądają.
Redukcja ma sens wtedy, gdy jest z czego redukować. Ty masz? Jeśli nie masz konkretnych celów sylwetkowych i nie masz BF większego niż 25%, to jakoś szczególnie mocno bym o tym nie myślał. Czasem lepiej przymasować i dopiero wtedy zredukować, zamiast na siłę nisko schodzić z BF-em.
W końcu nie można przez całe życie liczyć kalorii.
@rain a można, jak najbardziej. Jeszcze jak. Chociaż jest to dość trudne. Sam nie liczę tylko w czasie urlopów. Trudno jest jeść na czuja, bo jedzenie jest generalnie dobre i raczej nie chcemy go ograniczać. Imo, warto przecierpieć ten początkowy okres liczenia kalorii, bo to daje dobrą perspektywę na temat żywienia. Po tych kilku latach zabawy z fitatu sam wiem, ile i czego mogę zjeść, ale liczenie wciąż jest wygodniejsze, bo pozwala mi zoptymalizować efekty.
Właściwie to nie powinno się robić cardio zaraz po treningu siłowym, może nawet nie powinno się ich robić w ten sam dzień, ale mam czas max na 5 treningów tygodniowo i chciałam robić we wszystkie te dni split.
@BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta 10 dni temu robiłam badanie składu ciała na Tanicie i wyszło ok. 20% tłuszczu. Myślę, że realnie mogę mieć te 20-23%. W zasadzie moim celem sylwetkowym powinna być poprawa kompozycji ciała - zmniejszenie fatu i zwiększenie mięśni. Ale w zasadzie nie da się tego zrobić za jednym razem, bo nie jestem już raczej początkująca na siłowni. Więc nie wiem, powinnam wejść na masę, mimo że do wakacji jest nieco ponad 3 miesiące?
Co do liczenia kalorii - są przecież miliony ludzi, którzy nawet nie wiedzą co to jest kaloria, a i tak są szczupli. Moi rodzice tak mają. Ale nietrudno zauważyć, że oni nie jedzą dużo (niestety nadrabiają paleniem), ale nie dlatego, że się celowo ograniczają z jedzeniem. Po prostu nie mają ochoty jeść więcej. Chciałabym zresztą tak umieć.
Ja bym szedł w masę jeszcze z miesiąc. Zrobisz kilogram do góry, potem 2 miesiące redukcji i zrzucisz 3. Ja jeszcze przynajmniej miesiąc ciągnę masę, a mam do zrzucenia z 8 kg. Im więcej mięśni, tym wyższy może być BF.
A co do bycia szczupłym. Jak się nie ćwiczy, to wtedy kalorie aż takiego dużego znaczenia nie mają. My musimy to bardziej kontrolować, aby osiągać nasze cele. Jak robić mięso, gdy jesteś całe życie w okolicach 0? Jak redukować, aby zmniejszyć ryzyko utraty zbyt dużej ilości mięśni? Jak masować, aby się zbyt mocno nie zalewać? Zresztą, pewnie o tym wiesz, to co ja Ci tłumaczę.
Imo, jak ma się już sylwetkę bliską naturalnego maksa, wtedy kalorie można odpuszczać. Gdy jeszcze walczysz o każdy kilogram mięśni i definicję, to lepiej mieć nad tym kontrolę
@tyci_koks 27 ton wygląda dobrze na podsumowaniu, ale widzisz przecież, że obciążenie na sztandze było małe. Zresztą - nie czułam się nawet jakoś zmęczona po treningu. Wydaje mi się, że nawet jeśli nie osiągasz takiej junk volume jak ja tutaj, to i tak jesteś o wiele silniejsza ode mnie.
@tyci_koks No, mój janusz trening wersja ekspresowa 55 minut to 14 ton jest i czuję się po nim zawsze jak przejechany przez tramwaj lub autobus a @rain tu ciśnie grubo
Dziś był dzień pleców. Poszło nienajgorzej, zważywszy na to, że niektórych ćwiczeń (np. lat pull down) nie robiłam od kilku miesięcy, a i tak osiągnęłam takie same, lub nieco lepsze wyniki niż kiedyś. #silownia #trening
Jakoś w środę @bartek555 podrzucił mi 8-tygodniowy plan treningowy na pośladki (Jeffa Nipparda), który uwielbiają z chłopakami robić na statku. Dziś więc zaczęłam go robić. Z jedną zmianą - zamiast rumuńskich martwych, wolałam zrobić MC na podwyższeniu, dla lepszego rozciągnięcia tyłka. Ciekawe, czy za te 8 tygodni będę mieć tyłek jak marynarz?
Szanuję małego Jeffa, ale jak on za takie rozpiski bierze po 20$, to serio, ręce opadają... imho albo siady albo ciąg powinny być tu w wariancie sumo i brakuje ćwiczenia na 1 nogę, z porządnym rozciągnięciem d⁎⁎y w dole.