#polityka

112
46350

Zaloguj się aby komentować

Ten obrazek konia równie dobrze można podpisać "Trump przed kampania i po wygranych wyborach". Choć tu w zasadzie zamiast trumpa można wpisać też dowolnego naszego polityka

@nietzsche co by nie mówić to uwalenie szefa i wzięcie drugiej w kolejności i powiedzenie jej "teraz ty rządzisz dopóki będziesz grzeczna i dasz nam ropę" to oryginalna koncepcja, patrząc na to co odwalili w Iraku (rozwalenie państwa, zbudowanie od nowa, z zakazem zatrudnienia dla setek tysięcy członków armii, co mogło pójść nie tak) czy Afganistanie (udawanie że teraz tam istnieje jakieś państwo i pompowanie dziesiątek miliardów w jego rozwój, które zostały bardzo kompetentnie rozkradzione xD).

Zaloguj się aby komentować

Uwaga nie jest to wpis mający na celu popieranie bądź negowanie ataku na Wenezuele. Chcę tylko zwrócić uwagę na zbieżność dat:
Sierpień '25 - administracja Trumpa wydała zakaz kontynuowania inwestycji Revolution Wind, którego głównym wykonawcą jest duńskie przedsiębiorstwo Orsted

Wrzesień '25 - sąd federalny nakazuje wznowienie prac nad Revolution Wind (pierwszy policzek w Trumpa).
12 grudnia - zostaje opublikowane NSS, między słowami można przeczytać iż Europa jest zagrożeniem dla USA, a Stany będą się skupiały głównie na zachodniej półkuli.

23 grudnia - opublikowane zostaje coraz więcej dokumentów z których wynika że Donald, niekoniecznie widział sie z Epsteinem tylko raz za czas. Ale okazuje się że mają trochę więcej wspólnego (drugi policzek w Trumpa)

1 styczeń - Gwardia narodowa na wniosek Sądu Najwyższego USA zostaje usunięta z ulic miast USA. (noi trzeci)

3 styczeń - porwanie Maduro

4 styczeń - ruchy wojsk amerykańskich nad UK oraz powrót haseł o aneksji Grenlandii.


Teraz spójrzmy na jedyny, słuszny portal społecznościowy truthsocial.com i wpisy pewnego prezydenta:
2 styczeń - wpis o zabijaniu orłów przez wiatraki (uwaga tutaj widzę że wpis został zmieniony, niestety nie zrobiłem zdjęcia, ale opis był mniej więcej: "Windmills are killing our white eagles", oraz zdjęcie było ciut większe i pokazywało hebrajski tekst na wiatraku, okazało się że zdjęcie pochodzi ze wzgórz Golan ad 2020) https://truthsocial.com/@realDonaldTrump/115825927097030404

31 grudnia - wpis o usunięciu Gwardii Narodowej po sukcesie w zwalczaniu przestępczości: https://truthsocial.com/@realDonaldTrump/115816171466225987
31 grudnia - wpis o ponad 50% poparciu dla działań prezydenta (wg The Trafalgar Group, instytut Gallupa pokazuje trochę inne wyniki https://news.gallup.com/interactives/507569/presidential-job-approval-center.aspx)
https://truthsocial.com/@realDonaldTrump/115811936714151078

Moja teoria:

Wykorzystując moment pędu po ataku na Wenezuele oraz strategie NSS, Trump chce pokazać jak jest silnym przywódcą by w razie potencjalnego procesu związanego z aktami Epsteina zbudować wokół siebie tarczę w postaci odbudowy amerykańskiej dominacji.

#wenezuela #dania #polityka #trump

Ogólnie tak, ale nie klei mi się żeby głównym powodem były taśmy Epsteina. Bo jeśli tak, to został prezydentem żeby robić sobie dupokrytkę na te taśmy - to, co robi od początku kadencji wpisuje się jakoś w tę narrację czynienia Ameryki wielką ponownie, a ta tarcza może być przy okazji do obrony przed zapisami w taśmach. Nie wiem jednak jakie są jego ogólne motywy, niewykluczone że po prostu ego

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Jest rok 2030. Zakonczyla sie epoka informacji, a rozpoczela neokolonializmu surowcowego: - styczen 2026 - USA atakuja Wenezuele pod pretekstem walki z narkotykami, w efekcie wasalizuja panstwo i przejmuja jego zasoby ropy - listopad 2026 - USA atakuja Kolumbie pod pretekstem walki z narkotykami, w efekcie wasalizuja panstwo i przejmuja jego surowce ziem rzadkich - pazdziernik 2027 - Rosja pograzona w kryzysie wojennym podpisuje akt pokojowy z Ukraina, federacja jest na skraju upadku z uwagi na ruchy Jakucji i innych panstw wschodnich dazacych do przylaczenia ich do Chin, USA w zamian za dostep do surowcow naturalnych wspomaga Moskwe sprzetem wojskowym w celu uciszenia ruchow buntowniczych - listopad 2027 - kraje zachodniej Europy powracaja do handlu z Rosja poprzez amerykanskie spolki kontrolujace przeplyw towarow - kwiecien 2028 - Chiny w odpowiedzi na powyzsze dokonuja skutecznej inwazji na Tajwan, ktora inicjowana jest wewnetrznie na wyspie przez zwolennikow "jednych Chin" - maj 2028 - europejskie panstwa Nato odmawiaja aktywnego udzialu w wojnie z Chinami - sierpien 2028 - USA wypowiada swoje czlonkostwo w Nato i pakty obronnosciowe, w efekcie projekt Nato staje sie karlowaty i upada - styczen 2029 - wojska USA opuszczaja Europe - luty 2029 - wojska rosyjskie stacjonuja na terenie zachodniej Bialorusi i dawnych terenach zachodniej Ukrainy - marzec 2029 - projekt wspolnej armii europejskiej upada z uwagi na brak gotowosci krajow zachodnich do obrony terenow Europy Srodkowej, w efekcie Unia Europejska chwieje sie w posadach - maj 2029 - armia USA rozpoczyna budowe baz wojskowych we wschodniej Rosji - lipiec 2029 - Japonia i Korea Poludniowa oglaszaja zakonczenie programow jadrowych - wrzesien 2029 - USA stawia ultimatum Danii ws. Grenlandii - listopad 2029 - USA zbrojnie przejmuje kontrole nad Grenlandia i anektuje jej terytorium - styczen 2030 - wojska rosyjskie wkraczaja do Estonii w zwiazku z prowokacja narewska ... #gownowpis #polityka #geopolityka

@ostrynacienkim bo jak widać Trump się w jakikolwiek sposób przejmuje prawodawstwem w USA. Robi co chce i przesuwa granice coraz dalej i nikt mu nie mówi stop. Żeby się nie dopytał swojego przyjaciela z Izraela jak sobie "przedłużyć" kadencje bo mogą jakieś samoloty w USA w przypadkowy wieżowiec wlecieć.

@ostrynacienkim skad pewnosc, ze nastepca nie bedzie prowadzil jego polityki? ciezko wstrzymac woz jesli kola sie juz kreca ;) JDV i Rubio az nogami przebieraja, jeden maluje oczy a drugi krzyz na czole zeby zostac nastepca Orangutana

@100mph No, jeśli przegapimy, jako Europa, nową falę kolonializmu (którą zaczęły Chiny i Rosja) to rzeczywiście tak się może skończyć. Jeśli zaś zmienimy narrację i zaczniemy dbać o nasze interesy, to mamy szanse to wyzyskać na maksa.

@ataxbras bo najwieksza durnota europy byly jej wlasne konflikty i upadek kolonializmu ;) trzeba bylo wszystkich trzymac za morde i czerpac z ich pracy, a dzisiaj w niemieckich przedszkolach dzieciom nie mozna nawet sugerowac zabaw xD skonczymy jako podnozek dla silniejszych cywilizacji

@100mph To nawet nie kwestia czerpania z ich pracy, a kontroli nad zasobami. Jeśli to nie my je kontrolujemy, to robi to ktoś inny. Super, jeśli kontrola jest w rękach świadomej i racjonalnej populacji jakiegoś kraju, kraju który wtenczas może stać się partnerem. Ale choćby przykład Afryki pokazuje, że wycofanie się z kolonializmu w tym regionie spowodowało miliony ofiar, cierpienie następnych milionów i utratę kontroli, którą inni chętnie przejmowali. I jest już kilka krajów, które cywilizacyjnie tam wydoroślały, ale jedynie kilka.

Zaloguj się aby komentować

W Polsce jakby się pojawiła ropa (tzn. wykryto niesprawiedliwość w naszym kraju) to kogo USA porywa?

69 Głosów

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zobaczymy jak to się rozwinie, ale kiedy widzę niektórych komentatorów wzdychających do USA jak to uwolnili ludzi spod rządów Maduro to chybą nie wiedzą, że nie robi się czegoś na darmo.

Jakby robili to dla ludzi to wpierw zajęliby by się Kubą albo Koreą Północną.


Brakuje tylko jak to działaniach mocarstw, namaszczenie polityka działającego zgodnie co w tym przypadku wuj Joe powie i mamy przechodnie wpływy z Rosji/Chin na USA.


Tam żadna spółka amerykańska nie zostawi ani jednego boliwara podatku.


#polityka #usa #wenezuela

Amerykance wydoją Wenezuelę z ropy, wstawią swoją marionetkę na prezydenta a potem powiedzą że zrobili porządek i idą bawić się dalej . Komunistów z Korei nie ruszą bo mają za mocne plecy.

@szaq ale nikt normalny nie twierdzi że Amerykańce to zrobili z dobroci serca. Ciekawi mnie tylko dlaczego najpierw mieliby się zająć Kubą? Wenezuela to jest głód, bieda i przemoc na niewyobrażalną dla nas skalę od lat i kryzys uchodźczy większy niż ten spowodowany przez kacapów na Ukrainie. Tylko jakoś wszyscy to w d⁎⁎ie mieli. A jak trzeba bronić komuszego dyktatora i mordercy to nagle cała armia komentatorów się znalazła. xD

@Hilalum masz mieszanke proruskich botów, komuchów i ludzi którzy wiedzą z historii jak kończą kraje gdzie USA "wprowadza demokrację"

@Hilalum i tak i nie, Trump już powiedział, że ludzie nie chcą Machado(ciekawe skąd niby to wie skoro niedawno wygrała wybory) oraz chyba Rubio albo sam Trump wspominał, że są w trakcie dogadywania szczegółów z obecną VP. Skończy się tak, że 80/20 na złożach ropy siądzie USA a ludzie dalej będą mieć gówno i taką samą dyktaturę tylko pod inną ręką. Zmieni się jedynie beneficjent z handlu ropą.

Rubio w wywiadzie powiedział, że Kuba jest następna w kolejce, i że tamtejszy komunistyczny rząd czeka koniec. Więc może to blef a może grubszą akcja sprzątania podwórka wokół USA.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Niesamowity jest ten facet chłop pi⁎⁎⁎⁎li kompletne kocopoły, nawala buzzwordami i wzdycha co chwila, polaki go kochają, absolute cinema

@Trupus Ale co tu wg ciebie nie pasuje? Maduro kupował uzbrojenie od Rosji, zapożyczał się w Chinach i otwarcie drwił z Trumpa. USA wyraźnie traciły tam wpływy o ile jeszcze jakieś miały.

Zaloguj się aby komentować

Dzisiaj czuję się obrzydliwie. Mam 40 lat i mam wrażenie, że przez większość życia łudziłem się, że Stany Zjednoczone są jakimś globalnym strażnikiem porządku, który przede wszystkim pomaga słabszym i stoi po stronie dobra. Kiedy jednak patrzę wstecz i składam fakty w całość, coraz trudniej mi w to wierzyć.

Widzę państwo, które działa przede wszystkim we własnym interesie: buduje bezpieczeństwo, wpływy i dobrobyt kosztem innych. Ten amerykański sen często wydaje się sponsorowany przez wykorzystywanie peryferiów świata, a nie przez jakąś wyjątkową moralną misję. Jako Polak czuję z tym dysonans: z jednej strony rozumiem, jak działa geopolityka, z drugiej strony odpycha mnie skala obłudy i cynizmu.

Coraz bardziej mam też wrażenie, że różnice między USA a Rosją nie są tak wielkie, jak chciałbym wierzyć. Owszem, są inne hasła i inne opakowanie, ale mechanizm bywa podobny: gra o strefy wpływów, surowce, kontrolę nad szlakami i decyzjami innych krajów. Płacą za to zwykli ludzie w państwach na planszy, bo ich los jest w tej grze drugorzędny.

Widać to szczególnie w regionach, gdzie są surowce i strategiczne interesy. Mam poczucie, że gdyby takie kraje zostawiono w spokoju, wiele z nich mogłoby funkcjonować znacznie lepiej. Zamiast tego często dochodzi do ingerencji z zewnątrz, podsycania konfliktów wewnętrznych, wspierania jednych sił przeciw drugim, byle tylko utrzymać wpływ i dostęp do zasobów. Ludność lokalna bywa traktowana jak szczegół, a nie podmiot.

To we mnie coś złamało. Jeszcze niedawno wierzyłem, że na poziomie globalnym istnieje jakieś wyższe dobro, elementarna sprawiedliwość, że są gracze, którzy realnie pilnują porządku. Dzisiaj widzę bardziej brutalną logikę: interes, siła, propaganda i umiejętność przerzucania kosztów na innych.

Z tego wynika dla mnie wniosek praktyczny: Europa powinna na serio przemyśleć uzależnienie strategiczne od Stanów Zjednoczonych. Być może trzeba ograniczać zakupy zbrojeniowe w USA, rozwijać własną produkcję i zdolności obronne, a w dłuższej perspektywie budować realną niezależność bezpieczeństwa. To nie jest kwestia jednej kadencji czy jednego nazwiska. Chodzi o to, że Europa zbyt długo opierała swoje bezpieczeństwo na założeniu, że centrum decyzyjne po drugiej stronie Atlantyku zawsze będzie stabilne i przewidywalne. A jeśli nie jest, to my musimy mieć plan B, który jest realny, a nie deklaratywny.

Po ostatnich wydarzeniach pojawia się też pytanie, czy Europa nie powinna pokazać kręgosłupa ostrzej i szybciej niż zwykle. Nie tylko poprzez słowa, ale poprzez decyzje: ograniczanie albo nawet zrywanie części kontraktów zbrojeniowych z USA, wstrzymywanie wybranych strategicznych inwestycji i uzależnień, i przerzucanie tych pieniędzy w trybie pilnym na europejski przemysł obronny.

Tu jest jednak sprawa, której nie da się ominąć: jeśli Europa zacznie wycofywać się ze strategicznych interesów z USA, to jest duże prawdopodobieństwo, że Stany odpowiedzą presją. I najbardziej oczywistą dźwignią może być Ukraina. Trzeba więc postawić sobie pytanie wprost: czy w takim scenariuszu USA będą próbowały szantażować Europę ograniczeniem albo wstrzymaniem wsparcia dla Ukrainy, i czy Europa jest w stanie to udźwignąć finansowo, logistycznie, przemysłowo i politycznie. Bo tak najpewniej będzie wyglądać realna cena niezależności. Jeśli nie jesteśmy w stanie jej ponieść, to cała rozmowa o strategicznej autonomii zostaje w sferze haseł. Jeśli jesteśmy, to jest to moment, żeby to udowodnić i zacząć budować twardy kręgosłup na własnych zasobach.

Jeżeli Europa jest w stanie temu podołać, to byłaby to okazja, żeby uniezależnić się nie tylko militarnie, ale też technologicznie. Bo zależność nie dotyczy wyłącznie broni. Dotyczy łańcuchów dostaw, infrastruktury, standardów, cyberbezpieczeństwa, danych, komunikacji, chmur, półprzewodników, systemów satelitarnych i całej warstwy nowoczesnej gospodarki. Jeśli chcemy naprawdę mówić o suwerenności, musimy ją budować nie tylko na papierze, ale w fabrykach, laboratoriach, energetyce i w technologiach krytycznych.

W Europie Wschodniej i w krajach najbardziej zagrożonych Rosją potrzeba też twardszego myślenia o odstraszaniu, bo geografia jest nieubłagana. My nie będziemy mieli takiego komfortu jak Hiszpania czy Włochy. Żyjemy bliżej agresora i musimy to zaakceptować. Dlatego widzę sens w dużo ściślejszym pakcie państw frontowych: wspólne planowanie, wspólne zdolności, wspólne zakupy, wspólna logistyka, wspólne szkolenia. I przede wszystkim zasada jeden za wszystkich, wszyscy za jednego w praktyce, a nie tylko na papierze.

Ciężar bezpieczeństwa nie rozkłada się w Europie równo i nigdy nie będzie się rozkładał równo. Kraje bezpośrednio narażone na rosyjską agresję muszą przyjąć, że to one będą pierwszą linią i to one powinny zbroić się najszybciej, najkonsekwentniej i najbardziej bez złudzeń. Te państwa mają wspólny interes, bo dla nich nie ma bezpiecznej iluzji, że wojna jest daleko. Taki frontowy blok powinien działać praktycznie: rotacja zdolności i zasobów między krajami regionu, wspólne utrzymywanie dużych rezerw, wspólna obrona powietrzna, wspólne rozpoznanie i interoperacyjność. Chodzi o to, żeby agresor widział, że uderzenie w jedno państwo uruchamia natychmiast twardą, namacalną odpowiedź całej grupy.

W tym miejscu dochodzi jeszcze kwestia odstraszania strategicznego. Jeśli Europa ma mówić o niezależności serio, to musi mieć wiarygodność odstraszania, której nikt nie wyłączy jednym podpisem w innym kraju. To oznacza bardzo trudną dyskusję o europejskiej odpowiedzialności za odstraszanie, także w wymiarze nuklearnym. Kraje najbardziej zagrożone powinny aktywnie naciskać, aby ta odpowiedzialność miała realny kształt, a nie tylko symboliczny parasol. I dlatego uważam, że państwa frontowe powinny dążyć do tego, aby w regionie istniała rotacja broni nuklearnej i rotacyjna obecność komponentu odstraszania, tak żeby ryzyko dla agresora było jednoznaczne, a gwarancje nie były tylko deklaracją polityczną.

I obawa jest dla mnie prosta: Zachodnia Europa, jeśli poczuje, że wojna jest daleko, może zmieniać nastroje i priorytety szybciej, niż nam się wydaje. Kilometry robią swoje, a propaganda potrafi odwracać społeczne emocje w zaskakującym tempie. Jeśli chcemy spokoju, musimy go sobie realnie wypracować, a nie pożyczać.

Wpływ propagandy widać nawet u nas, na przykład w zmianach nastrojów części Polaków wobec Ukraińców i w nasileniu hejterskich treści. To nie bierze się znikąd ani z jednego wydarzenia, tylko jest efektem lat konsekwentnego podgrzewania emocji i budowania antyukraińskich narracji, które z czasem zaczynają żyć własnym życiem.

I właśnie dlatego mam też świadomość, jak to wygląda w realnym życiu, a nie w deklaracjach. Dzisiaj pewnie moglibyśmy liczyć na wsparcie naszych niemieckich sąsiadów, bo na poziomie państwa i instytucji jest tam duża świadomość, że stabilność Europy leży w ich interesie. Ale równocześnie widać, że także tam propaganda robi swoje, a coraz większą popularnością cieszą się partie otwarcie pro-rosyjskie. To oznacza, że nawet jeśli dziś wsparcie wydaje się możliwe, to jutro może stać się zakładnikiem nastrojów i wewnętrznej polityki.

Dlatego blok państw granicznych, bezpośrednio narażonych na rosyjską presję, wydaje mi się najpewniejszy i w dłuższej perspektywie najbardziej stabilny. Nie dlatego, że ktoś jest lepszy albo gorszy, tylko dlatego, że te kraje mają wspólny, twardy interes strategiczny, którego nie da się zagadać i którego nie zmieniają wybory ani chwilowe mody. To jest ta różnica między wygodną odległością a życiem obok agresora.

#polityka

@komentator_2020 skwituje to tak jak zawsze


Wymień 5 najbogatszych krajow swiata, i zobacz ile z nich było od wojny pod amerykańskim zaborem xD a potem zrob dokladnie odwrotna kolejność ale z ruskimi (bo żaden nie jest w top5) xD


To dla mnie idealnie oddaje sytuacje

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

zgadzasz się, że demokratycznie wybrany premier powinien być potraktowany tak samo jak j⁎⁎⁎ny komuch dyktator który od 13 lat łamał prawa człowieka, fałszował wybory i odbierał ludziom smak życia?

to zostaw lajeczka


pisowcy i rubelklikowcy powinni być kierowani na regularne badania psychiatryczne


#bekazpisu #polityka

ac1d48f9-ba91-47ae-ac9a-216226c7a6e1

Zaloguj się aby komentować

Ja pi⁎⁎⁎⁎le, ale w sumie przecież wszyscy wiedzą że prawica przeważnie nie ma żadnego zaplecza intelektualnego

Stawiać legalne władze w jednej linijce z dyktatorami? Sugerować ich usunięcie przez interwencję zbrojną obcego państwa? Wielki pan patriota, suwerenność na pierwszym miejscu, co?

Zaloguj się aby komentować