Zabrałem dziś mojego kumpla na short drive Niviastą, w podziękowaniu za pomoc w naprawie. Zgubiliśmy tylko plytę osłaniająca alternator, ale to się przykręci. Lubię ten klimat sowieckiej motoryzacji...
Hehe lubię moją Ładę. W końcu wróciła z remontu, nowe serce bije i nie krwawi już! Niva jest jak Rosja, to nie auto tylko stan umysłu. Jak z jednej strony przytrzymasz ręką żeby nie odpadło, to z drugiej zaczyna się kruszyć. Ale z czystym sercem przyznaję, że frajda z jazdy bije na głowę wszystkie moje poprzednie Land Rovery. Trzeba wiedzieć, że to nie jest auto typowo do off roadu jak inne porobione Suzuki czy Nissany, to jest wszędołaz by dowieźć cię z d⁎⁎y do najbliższego monopola po 2 skrzynki wódki (bo takiej pojemności jest w niej bagażnik 😂).
Parę osób pytało o wyjazd na Wyspy Owcze to opisałem co i jak.
Wycieczka zajęła 5 dni - w poniedziałek przylot, w piątek wylot.
Bilety były kupione już w grudniu - cena około 3000zł za 2 osoby w dwie strony.
Na lotnisku zakup startera Faroye Tele - 197kr. Nie przyszedł SMS konfigurujący i musiałem sam uzupełnić APN - na szczęście na lotnisku jest darmowe Wi-Fi. Mieliśmy już wynajęty samochód - ok. 1400 zł. Dopłaciliśmy za drugiego kierowcę - 195kr. Pan zaproponował dodatkowe ubezpieczenie - podstawowe jest w cenie, ale zastaw to 13 000kr, midi - 150kr - zastaw 6 000kr, maxi - 250kr - zastaw 3 000kr. Zdecydowaliśmy się na maxi, bo pan nie wspomniał, że to stawka dzienna. Ja byłem zajęty konfigurowaniem internetu, koleżanka jakoś bezwiednie to zapłaciła i 600zł poszlooo. Za to zamiast budżetowego C3 dostaliśmy chyba rocznego Qashqai-a w full opcji.
Po przylocie od razu ruszyliśmy do/na Trælanípa, klif samobójców. Wejście to 200kr, trasa około 1,5h w jedną stronę. Jest pięknie, ale jak ktoś nie ma lęku wysokości (ja) to tam będzie miał (też ja). Potem jechaliśmy do wynajętego domu w Hayvik (3 574zł na 4 doby).
Mam w pracy ziomka z Wysp Owczych i zawsze miałem wrażenie, że bije od niego taka aura spokoju i wyjebania na otaczający go świat. Ale w takim pozytywnym sensie, robi swoje, nikomu nie wadzi, nikt nie wadzi jemu i zawsze chodzi w tych swoich swetrach. Jak patrzę na te zdjęcia (szczególnie szkoły), to już widzę skąd się to u niego bierze
Moja rada, spij przy wentylatorze. ON chłodzi Cię poprzez przepływ powietrza o tejbsamej temperaturze co otoczenie, podczas gdy klima faktycznie schodzą otoczenie, przez co spowalnia proces aklimatyzacji.
Kotor i cała Zatoka Kotorska są przepięknym miejscem, a miasto położone jest malowniczo w jej południowym krańcu w otoczeniu gór. Kotor powinien spodobać się zarówno miłośnikom historii i zabytków, gdyż jest jednym z najlepiej zachowanych średniowiecznych miast w tej części Europy. Okolica to góry i woda, więc wielbiciele natury z pewnością znajdą również coś dla siebie.
Mury obronne w Kotorze powstały w XV wieku i do dzisiaj zachowały się niemal w całości. Ich długość wynosi 4500 metrów i prowadzą również zboczami pobliskich wzgórz. W południowej części są najbardziej zniszczone i nie można na nie wchodzić, ale od północnej strony są udostępnione do zwiedzania. Wstęp na mury kosztuje 8 euro, wejście na wysokość 260 metrów może potrwać nawet godzinę, a do pokonania jest ponad 1300 stopni. Wspinaczka kończy się w Twierdzy św. Jana (Tvrdjava Sv. Ivan), która łączy się z murami obronnymi. Wysokość obwarowań dochodzi do 20 metrów, a ich szerokość do 15 metrów.
Do miasta prowadzą trzy bramy, od północy Brama Północna, chociaż w lokalnym języku mówi się Brama od Škurdy. Od południa na stare miasto dostać się można bramą Południową (Vrata od Gurdića). Główna to Brama Morska prowadząca od zachodu i ma styl renesansowy. Po przejściu nią zobaczymy wieżę zegarową z 1602 roku. Mury w zachodniej części miasta dostępne są dla turystów i można na nie wejść za darmo. Kotor jako miasto otoczone murami włączam do projektu “Miasta stojące murem”.
Pierwszy wolny weekend od 5 tyg. To se jade gdzieś w Wielkopolske. Dawno pociągiem nie jechałem (° ͜ʖ °) Przy okazji: jak mam bilet bez miejscówki (bo już nie było dostępnych, tylko „bez gwarancji miejsca siedzącego”), to mogę siedzieć w pierwszej klasie, jak jest miejsce? (° ͜ʖ °)
@Klamra Lubię klimat podróży. Dawno temu dużo podróżowałem pociągami, teraz to raczej samochodem. W podróży można było zawsze z kimś porozmawiać, ale teraz ludzie raczej gapią się w ekrany smartfonów, a kiedy o coś pytam, to wydłubują z uszu słuchawki i wtedy odczuwam skrępowanie, że ich zaczepiam. Co za czasy.
@maaRcel Wołaj jak będzie wpis. Jak możesz, to uwzględnij odpowiedz na pytanie jak długo byłeś i odnieś się do tego, czy był to wystarczający czas na zawiedzenie atrakcji, które zaplanowałeś?
Łapcie jeszcze kilka zdjęć z wczorajszo dzisiejszej wyrypy. Z Kruczych gór poniosło nas w Karkonoski grzbiet i dalej w Rudawy. Miłośnikom dróg gruntowych polecam gorąco, bo jest gdzie jezdzić legalnie, nawet w kilku miejscach można wjechać do lasu, z tego miejsca chciałbym też gorąco nie pozdrowić baranów na crossach którzy mają w d⁎⁎ie zakazy wjazdu i w ostoi Głuszca pałowali na szutrach do odcinki tak E było ich slychać z kilku kilometrów. Oby Was dojechała straż leśna! Mam nadzieję że was dogonili, przez takich baranów opinia o miłośnikach offroadu leci na pysk.
Mialem iść w #gory ale załamanie pogodowe popchnęło mnie parę dolin dalej. W końcu znowu trafiłem na lodowiec (przypadek? ( ͡~ ͜ʖ ͡°) ). Zdjęcia niestety nie oddają majestatu tego cudeńka a cudeńko nazywa się Nigardsbreen.
Trasa fajna i przyjemna, niestety trochę skucha bo kiedy już doszliśmy pod sam jęzor, okazało się, że można było kilka km wcześniej wypożyczyć raki, uprzęże i czekany i śmigać po lodowcu razem z przewodnikiem. Szkoda, bo jest to zdecydowanie na mojej bucket liście a niestety nie poczytałem dostatecznie dużo o tym lodowcu przed wycieczką.