Karlowe Wary to chyba najbardziej znane i największe uzdrowisko położone w Republice Czeskiej. Miasto wpisane jest na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, a odwiedzających urzeka piękną i nietuzinkową architekturą.
Byłem w 2023 roku, w wakacje. Piękne miasto, niestety śmierdzi ruską onucą. Historycznie związane z rossją, ruskie uwielbiają tu przyjeżdżać. I to czuć na każdym kroku. Nigdzie w Europie nie widziałem znaków, cen itp. tak zorientowanych na russkich. Podobno orki mają w KV ogrom nieruchomości. Pozbawić ich nieruchomości to jedno, ale cenówki i znaki po rusku to Czesi mogliby do tego czasu zdjąć. Wiadomo jednak, Czesi jak zwykle pragmatyczni.
Jako że jestem na wakacjach to chciałem się z wami podzielić „funny story”. W hotelu zabrakło prądu. Dla mnie to nie problem, obiad zjedliśmy „normalnie” bez muzyki. Dopytałem, ocean nie działa na prąd. Basen ma sporą kubaturę, słońce go dogrzewa. Drinki podają.
Ale gdzie jest „funny story”? Nie działa klimatyzacja i internet hotelowy. Ludzie w panice nerwowo się rozglądają. Z lekkim niepokojem pytają kiedy „internet wróci”. A ja? A ja dopijam drinka i idę na plażę. Unplugedd.
„Internet” sprawdzę później, bo „odżałowałem” 4$ na lokalną kartę SIM :)
Jako że hejto to portal starych ludzi, a co za tym idzie doświadczonych a może nawet mądrych to chciałem powiedzieć że nie w każdym przypadku.
Ja też jestem stary, doświadczony ale niezbyt mądry. Wczoraj badałem mechanikę płynów prowadząc doświadczenia polegające na skakaniu w fale.
Jednoczenie lokalny naganiacz próbował mnie ostrzec żebym zdjął okulary (których on popilnuje) jak tylko zbliżałem się do wody. Pomimo tego że zawsze zdejmuje okulary jak wchodzę do wody. No, ale u mnie z wiekiem nie przyszła mądrość tylko frustracja i pomyślałem sobie „o ty, lokalsie słońcem opalany, ja ci pokażę”. No i k@rwa pokazałem. Ja kontra ocean 0:1. Okulary poszły popływać. Dziękuję, to koniec histori.
Hejtusie - krótka piłka, jadę do Rzymu, drugi raz więc główne atrakcje zaliczone. Co byście polecili ze swojego doświadczenia? Knajpy, ciekawe miejsca, fajne dzielnice, mniej znane muzea, bary - wszystko wchodzi w grę. Liczę na nieoczywiste polecajki :)
Jako że dano nic nie było o jedzeniu a ja siedzę w samochodzie to klepie posta.
Dziś kolejna atrakcja turystyczna. Za 25 dolarów zawiozą Cię powozem z zaprzęgniętymi wołami nad jezioro. Później „ładny chłopiec” zawiezie Cię „katamaranem” z napędem wiosło-ręka w szuwary i z kwiata lotosu zrobi „naszyjnik dla kobiet i kapelusz dla chłopów”.
Później stara Indianka w lepiance pokrytej bambusem, w skandalicznych warunkach zrobi ryż, kilka odmian curry, smażoną rybę, ostrygowe chipsy.
Następnie można to sobie nałożyć na liść bananowca, pomieszać i wpierdalać prawą ręką (lewa nie, lewa nieczysta).
No siedzi człowiek, pożera za⁎⁎⁎⁎sty obiad palcami (kurde, jakie to trudne) w prost z tego liścia i zaciesza mordę. Mimo że wie że w lepiance nie ma bieżącej wody.
Jako że @Z_buta_za_horyzont zarzucił mi że skoro nie chodzę po górach, to nie chodzę też po schodach. Chciałem zdementować te z gruntu fałszywa pogłoskę ponieważ chodzę po schodach jeśli są do jaskiń. I nawet pod górę. Więc kontynuując wątek turystycznych wyczynów polazłem po schodach do jaskiń świątyni w #Dambulla
Trzymajcie się tam stopkarze, będzie gorąco od zdjeć buddy.
Jako że nigdy nie byłem zwolennikiem śniadań tylko nocnym podżeraczem to kocham zmiany strefy czasowej. Śmiało mogę iść o godz 4:12 czasu polskiego na śniadanie 8:40 czasu lokalnego :)
Jako że w Polsce, kraju z kupy i kartonu trzymającym się na trytki i obietnice przedwyborcze do zrealizowania w 100 dni, które to ciągną się jak trzydniowa operacja specjalna pewnego niegdyś supermocarstwa (z jeszcze mniejszej ilosci kartonu, za to z większą domieszką guana i ani jednej trytki) trwa na pełnej zmiana dzienna to ja już powoli przygotowuje sie do nocnej żeby nie dostaraczać wam żadnego kontentu.
Nocna jest wmuszona długim, trudnym lotem, kłopotami zdrowotnymi a tak naprawdę to chyba zachodem słońca.
Wybaczcie za brak interpunkcji. Wiewiór zeżarł orzeszki i przecinki. Następnie uciekł w nieznanym kierunku aby po chwili powrócić po więcej orzeszków.
Z takich rzeczy co mam z tyłu głowy to 12 sierpnia 2026 będzie całkowite zaćmienie słońca nad Europą (całkowite w Hiszpanii). Ale niestety nie tak efektowne jak w stanach, bo zacznie się po 19.
Z rzeczy które brzmią kusząco to na Majorce (Hiszpańska wyspa pod Barceloną) będzie 100% zaćmienie o 20:31, w sierpniu na południu Europy, sam zachód będzie o 20:49. Zakładając optymistyczną interpretacje o 19 można pójść na plaże żeby od 19:38 oglądać częściowe zaćmienie a o 20:31 całkowite i 15 minut później jego zachód na horyzoncie.
W Madrycie będzie 99.98% zaćmienie z maksimum o 20:32, generalnie na lądzie zachód będzie później więc zaćmienie bardziej zrobi z dnia noc, ale pułapka to znowu, że będzie ono nisko nad horyzontem i budynki je mogą przysłonić.
Na północnym wybrzeżu które jest mniej popularne u nas zacznie się o 20:28 i patrzymy na ocean.
PS. W stolicy Islandii będzie całkowite zaćmienie o 17:48, tylko tam mamy 76%, że zasłonią je chmurki.