Zaczynam planować wakacje 2026 i nie moge się zdecydować: Korea Południowa czy Australia?
Właściwie to nic nie wiem o turystyce w tych krajach.
Byłem w Japoni i bylo mega fajnie (a Korea dosc podobna jest).
Byłem w południowych stanach USA - jak Arizona, Kalifornia i też bylo super, a w mojej głowie Australia to może być coś podobnego.
Styl moich wakacji to samodzielne ogarnięcie przelotu i noclegów, a na miejscu obskoczenie 2-3 miast/wiosek przez około 2 tygodnie.
Na wiosnę jadę na weekend do Bukaresztu. W jakich dzielniach polecacie rezerwować nocleg? Ląduję na lotnisku Baneasa #podroze #pytanie #rumunia #turystyka #booking #airbnb #bukareszt
Jakbyście się zastanawiali w przyszłości, to Sylwester pod Barceloną kosztował dużo mniej niż średnie ceny w Zakopanym. Może i nie ma śniegu, ale też można pospacerować, jest morze, akurat w tym roku była pogoda, nie ma zbyt dużo ludzi. Zabawy sylwestrowej nie ma jakoś szczególnie wybitnej, ale dla mnie to akurat plus. Polecam.
Dzisiaj dla odmiany nieco inna tematyka niż mury obronne. Na przełomie lipca i sierpnia przeszedłem samotnie Rob Roy Way, czyli długodystansowy szlak w Szkocji. Odległość, którą pokonałem to 130 km, chociaż tam naprawdę dystans był dłuższy, Dla mnie była to ogromna satysfakcja, ponieważ zrobiłem to idąc samemu. co wbrew pozorom nie jest proste. Zupełnie inaczej idzie się, gdy ktoś Wam towarzyszy.
Szlak Rob Roy Way nawiazuje do miejsc związanych ze szkockim Robin Hoodem, który żył na przełomie XVII i XVIII wieku. Pod kątem widokowym jest to niesamowita wędrówka, gdyż Szkocja obfituje w piękne i malownicze miejsca.
Całą wędrówkę podzieliłem na 7 dni, a pokonany dystans wyniósł łącznie około 135 kilometrów. Szlak rozpoczyna się w Drymen nieopodal Glasgow, a kończy w Pitlochry.
@ostrynacienkim Byłem niecały rok temu, ekipa 6 osób. Nocowaliśmy w Casa do Manuel Maria i jak najbardziej polecam. Miejsce do parkowania zawsze dostępne, po odjeździe trzeba przypiąć łańcuch do słupka. Sam domek fantastyczny, czysty, przestronny i bardzo dobrze wyposażony, na stanie m.in suszarka do ubrań, która ratowała nam skórę praktycznie każdego dnia. W kuchni masz wszystko, a nawet więcej niż potrzeba, ponadto do dyspozycji jest rewelacyjny taras na dachu z grillem gazowym. Właściciele przemili i bezproblemowi, mieszkają zaraz obok. Z rozmowy z nimi dowiedzieliśmy się, że 90% wynajmujących to Polacy i ani trochę się nie dziwię xD Cena jest bardzo przystępna, a warunki na miejscu świetne. W pobliżu domku jest mały sklep i kawiarnia, jak chcesz większe zakupy, to 5 min drogi autem masz Pingo Doce, czyli ichniejsza Biedronka, której właścicielem też jest Jeronimo Martinis. W Pingo polecam skorzystać z maszyny do soku pomarańczowego, coś cudownego
Piąty i ostatni dzień Mae Hong Son loop. Wyjeżdżając z Pai stanąłem na moment na Pai Canyon, bo to miejsce kultowe, ale szybko z niego uciekłem dalej, bo nie da się tam znaleźć grama cienia. Po wyjeździe z Pai kierowałem się już w stronę Chiang Mai, stając na dłuższą chwilę przy wodospadzie Mok Fa, który uważam za jeden z lepszych na trasie. Już na parkingu chciałem sobie chwilę odpocząć na ławeczce, ale w ostatniej chwili zauważyłem, że już ktoś na niej siedzi. 😂Na ostatnią godzinę otwarcia zdążyłem jeszcze odwiedzić Tiger Kingdom, gdzie ktoś z rodziny @TyGrySSek chciał mnie pożreć.
Podsumowując - przez tydzień nabiłem niemal 1000km, z czego w trasie Mae Hong Son loop około 850km. Dupowóz odstawiłem do wypożyczalni i umówiłem się na przyszły wtorek, bo planuje kolejnego tripa. Kosztów kompletnie nie liczyłem, ale jeśli kogoś by one interesowały, mogę z grubsza podliczyć. Teraz pora na odpoczynek i napawanie się urokami Chiang Mai.
Witam Was na "końcu świata" - przy pomniku Południka Zero na wyspie El Hierro, czyli na najdalej na zachód wysuniętym punkcie Hiszpanii, który jednocześnie był przez wieki najdalszym na zachód znanym człowiekowi lądem - tutaj kończyły się wszystkie mapy aż do czasu wielkich odkryć z XV i XVI wieku, a jeszcze nawet do połowy XIXw. południk wciąż funkcjonował w kartografii niektórych europejskich krajów.
Wyznaczył go Ptolemeusz w ok. 100r n.e., dopiero w 1884r. przeniesiono go do Greenwich.
Nawet sam Kolumb podczas swojej drugiej wyprawy zatrzymał się na wyspie, by uzupełnić zapasy.
Fajnie jest pomyśleć nad sensem naszego istnienia w takim miejscu stojąc na dokładnie tym samym skrawku kupy zastygniętej lawy i widzieć ten skrawek dokładnie tak samo, jak widział go Kolumb ponad 500 lat temu.
@festiwal_otwartego_parasola heh, co kraj, to koniec świata Byłem już na końcu świata w Portugalii, Norwegii, na Teneryfie też zaliczyłem. Można niezłą kolekcję uzbierać xD
który jednocześnie był przez wieki najdalszym na zachód znanym człowiekowi lądem - tutaj kończyły się wszystkie mapy aż do czasu wielkich odkryć z XV i XVI
@festiwal_otwartego_parasola Nie zapominajmy proszę o Islandii, która ma pierwsze próby kolonizacji datowane na 874 AD. Choć prawdą jest, że w europejskim mainstreamie wiedza o niej nie była powszechna.
Czwarty dzień Mae Hong Son loop, miałem już wracać z Pai do Chiang Mai, ale stwierdziłem że jest tu za dużo rzeczy do zobaczenia, więc ogarnąłem nocleg na jeszcze jedną noc. Odwiedziłem wodospad Pan Bok, na którym spotkałem reprezentantkę naszego kraju. Po krótkiej wymianie miejsc wartych odwiedzenia rozjechaliśmy się z parkingu i… spotkaliśmy się chwilę później przy Kho Ku So - kolejnym już moście bambusowym na mojej trasie. Ten mimo pory suchej miał do zaoferowania mały ogród kwiatowy, staw z rybkami i mini świątynię. Następnie wyruszyłem na punkt widokowy Yun Lai, który wydaje mi się być świetnym punktem na wschód słońca, ale ten podziwiałem z okna mojego domku. Na sam koniec zaliczyłem wodospad Morpaeng, który był dość mocno oblegany. Dzień skończyłem przechadzając się po nocnym markecie, szukając koszulki na pamiątkę całej trasy i obżerając się przekąskami. W Pai nawet budynek miejscowego sądu wygląda jak domek wypoczynkowy. Teraz kawka i pora kierować się w stronę bazy.
@WilczyApetyt Napisz jakieś podsumowanie jak wrażenia z Tajlandii - tzn. jacy ludzie, jakie jedzenie, czy jest czysto, czy jest drogo, jakieś porady itd. Dzięki! Zdjęcia super, widoki naprawdę zacne.
Hej Hejtoferajna!! jak już wiecie albo nie wiecie, to wybieram się na trasncarpathia rally pod koniec stycznia. i tu mam do Was wszystkich prośbę/pytanie. Ja wiem że w tym terminie jest też #hejtopiwo nad czym bardzo ubolewam, że mnie tam nie będzie. ale jeśli ktoś z Was się nie wybiera i mieszka w okolicy Jastrzębia Zdroju to czy była by możliwość przenocowania nas, czyli mnie i juniora( młody lvl16) pod dachem w garażu, szopie itp. ewentualnie jęsli macie jakąś fajna miejscówkę w tej okolicy to dajcie namiar. termin to 30/31 stycznia, chcemy wyruszyć w piatek dojechac jak najbiżej granicy i w sobotę rano ruszyc juz na start rajdu. a fajnie by było sie przed startem kimnąć w ciepłym( czyt. powyżej 0) a juz na pewno w bezpiecznym miejscu skąd nikt nas nie wygoni, bo nie widzi mi sie szlajać po nocy za miejscówką do tego zimą w nieznanym terenie. Drugą opcje mamy taką, że jedziemy na Ślowację i śpimy na campingu, za który będzie trzeba zapłacic w ojrosach, a ja jestem biedakiem cebulakiem i wyprawa jest mocno budżetowa. Także jeśli mieszkacie w okolicy naszej trasy lub znacie jakieś fajne miejsce na nocleg w tej okolicy to dajcie znać, a jeśli nie, to dajcie chociaż (żebro)pioruna żeby post gdzieś tam wskoczył w gorące.
Trzeci dzień Mae Hong Son loop. Jak w dniu drugim, dużo jazdy, dużo widoków, mało przystanków. Wyruszając z Mae Hon Son stanąłem na chwilę przy Su Tong Pae Bridge, ale z racji pory suchej, nie wyglądało to tak świetnie, bo pola były suche. Później dotarłem do Ban Rak Thai - chińskiej wioski położonej nad jeziorem, przy granicy z Birmą (Mjanma) do której niestety drogą lądową niema dostępu, a chętnie bym się przespacerował po pieczątkę do paszportu 😂od tego miejsca kierowałem się już docelowo do Pai (w którym tak jak w zeszłym roku niema nic prócz nocnego marketu przepełnionego turystami), robiąc jeszcze krótki odpoczynek, w którym jest mały wodospad. Dziś wracam na bazę do Chiang Mai, ale mam jeszcze kilka punktów które chcę odwiedzić po drodze.
Mae Hong Son loop - dzień drugi. Ten dzień to głównie droga przez krajobrazy i jeden wodospad - Mae Surin. Zabrakło by mi dnia, gdybym chciał stawać i robić zdjęcia wszystkim widokom, ale mam kilka zdjęć z krótkich postojów. Kiedyś zrobię tą pętlę w drugą stronę i rozplanuję wtedy po 2 dni na każdy przystanek, żeby mieć więcej czasu na zwiedzanie okolic.
@skorpion miejscami można porównać do polskich wsi, bo czuć bydło w okolicy (czasem też jakaś mućka stoi na środku drogi i ma wyjebane na cały świat), ale tak poza tym to nie czuję jakichś specyficznych zapachów, ot czyste, rześkie górskie powietrze. To tak jakbyś był w zakopanym, tylko bez woni fiuta hej. Teraz cziluje w chińskim miasteczku przy granicy z Birmą i tu czuć zapachy przypraw i herbat z wszędobylskich stoisk.
@WilczyApetyt Zawsze mnie ciekawiło, jak najlepiej rozwiązać podróż na takim moto. Kupić po przylocie w jednej miejscowości i sprzedać na końcu podroży ? Chyba najlepszy pomysł, bo do wypożyczalni to trzeba oddać w tym samym miejscu - no chyba, że się zrobi pętle.
@Peter_Mountain z tym kupnem to jest dobry pomysł, bo czasem uda Ci się nawet zarobić na sprzedaży. Ale to znów załatwianie, rejestracja, często są jaja z “zieloną książeczką”. Przy najmie masz czyste koszta, ale bierzesz, oddajesz i nie martwisz się o nic. No i jak chcesz jechać do Laosu, musisz mieć pojazd na siebie.
Pierwszy dzień Mae Hong Son loop. Wyruszyłem z Chiang Mai o 3:45, żeby zdążyć na wschód słońca na Doi Ithanon i nawet całkiem mi się to udało. Zjeżdżając w dół zahaczyłem o wodospad Wachirathan, zrobił na mnie większe wrażenie o poranku, niż wodospad Mae Ya na który dotarłem później, pewnie przez huk wody, gdyż ten drugi jest bardziej kaskadowy, choć teoretycznie wyższy. Jadąc już do Mae Sariang, wstąpiłem do parku narodowego Op Luang, ale zmęczenie i ból d⁎⁎y od jazdy skutecznie mnie zniechęciły od zrobienia tam całej trasy, więc to był bardziej punkt na odpoczynek, po którym zmierzałem już do Mae Sariang na noc. Kończę śniadanko i zaraz rozpoczynam dzień drugi, w kierunku Mae Hong Son.
O panie, to Ty jeszcze w Azji? Na ile pojechałeś? Chiang Mai to jest jedno z moich ulubionych miast szkoda, że w styczniu zaczyna się wypalanie traw. Niedługo nie będzie tam jak oddychać.
@Earl_Grey_Blue od 11 grudnia byłem w Wietnamie, 7 stycznia przyleciałem do Chiang Mai i zostaje tu miesiąc, potem lecę na jakieś 3 tygodnie do Krabi i wracam końcem lutego. 😅także zimowanie tylko
@WilczyApetyt świetna sprawa. Będąc w Bangkoku rozważałem zrobić cos takiego w przyszłości, ale obecnie ogranicza mnie praca. Nie mogę pracować zdalnie za granicą Wiesz już gdzie na Krabi jedziesz? Ja byłem na Railay i tak jak jest pięknie, tak motorówki nie dają spać od rana do nocy xd
Złotoryja jest pięknym i ciekawym miastem położonym w województwie dolnośląskim, które znalazło się w moim projekcie “Miasta stojące murem”. Miasto przede wszystkim kojarzone jest z wydobyciem złota od czasów średniowiecznych, a także pod kątem formalnym jest najstarszym miastem w Polsce. Posiada piękne zabytki i ładne stare miasto.
Mury obronne - pierwsze obwarowania w Złotoryi powstały po 1211 roku i miały charakter drewniano ziemny. Budowę kamiennych murów obronnych rozpoczęto w pierwszej połowie XIV wieku, ale nie uchroniły one miasta przed najazdem husytów w 1427 roku. Pod koniec XV stulecia mury obronne zostały rozbudowane, a po 1480 roku wzniesiono drugi zewnętrzny pierścień. Od XVII wieku mury obronne zaczęły tracić na znaczeniu w wyniku zmieniającej się broni i taktyki. Od 1830 roku rozpoczęto ich stopniową rozbiórkę. Złotoryjskie mury obronne powstały na planie wydłużonego owalu, a ich długość wynosiła między 1500 a 1600 metrów. Do czasów współczesnych pozostało około połowy średniowiecznych obwarowań. Wysokość muru wynosiła od 5-7 metrów, grubość do 170 centymetrów, a w niektórych miejscach nawet do 2,4 metra. Drugi obwód murów zbudowanych pod koniec XVI wieku oddalony był 8 do 10 metrów od głównej linii obwarowań. Miasto posiadało dwie miejskie bramy Górną (zwaną Kowalską) i Dolną (Legnicką). Na początku XV wieku przebito dwie furty Wilczą i Solną, które w XVII stuleciu przekształcono w miejskie bramy.
Rynek w Złotoryi ma kształt prostokąta o wymiarach 180 na 60 metrów. W południowej części położony jest ratusz w stylu klasycystycznym z połowy XIX wieku, a obecnie mieści się w nim Urząd Skarbowy. Pierwszy ratusz wzniesiono w 1526 roku, ale w 1841 roku budynek się zawalił.
Kościół Narodzenia Najświętszej Maryi w Złotoryi należy do najstarszych świątyń w Europie. Jego budowa rozpoczęła się na początku XIII wieku, a potężny kształt budowla zawdzięcza zakonowi joannitów. Kościół posiada detale charakterystyczne dla stylu gotyckiego i romańskiego. Na szczycie wieży znajduje się punkt widokowy. W przeszłości kościół otoczony był fosą.
Kościół cmentarny św. Mikołaja w Złotoryi położony jest na północ od starego miasta poza obwodem murów obronnych. Powstał w stylu gotyckim w pierwszej połowie XIV wieku, a w XIX wieku nastąpiła jego przebudowa.
We wschodniej części starego miasta znajduje się zespół klasztorny franciszkanów, w skład którego wchodzi kościół św. Jadwigi. Zabudowania klasztorne powstały w XV wieku, a w późniejszych stuleciach były rozbudowywane. Kościół św. Jadwigi wchodzący w skład klasztoru został odbudowany w XVIII wieku w stylu barokowym. Obok świątyni znajduje się kapliczka słupowa z XV wieku.
Muzeum Złota położone jest w zachodniej części starego miasta. Budynek, w którym się mieści pochodzi z XVII wieku, a obiekt wkomponowany jest w mury miejskie. Mimo, że samo muzeum jest niewielkie, to warto wejść do jego wnętrza. Bilet dla osoby dorosłej kosztuje 14 złotych.
Na północ od starego miasta znajduje się nieczynna kopalnia złota “Aurelia”, która powstała w 1660 roku, jako sztolnia o długości 100 metrów. W 1973 roku została udostępniona zwiedzającym. Według legendy kopalnia miała być połączona tunelami z kościołem św. Mikołaja. Bilet wstępu kosztuje 16 złotych.
Wilcza Góra jest szczytem o wysokości 367 metrów. Nazywana jest również Wilkołakiem, a formalnie jest to pozostałość wulkanu, który był aktywny 15 milionów lat temu. Kilkadziesiąt lat temu utworzono w tym miejscu rezerwat przyrody. Na zboczach szczytu znajdują się trzy wyrobiska bazaltu.
Dodam jeszcze, że Złotoryja jest miejscem, gdzie kończą się niziny a zaczynają pagórki, co czyni ją super bazą wypadową w okolice:
zamek Grodziec - jeden z ładniejszych zameczków mających korzenie jeszcze w średniowieczu, grał w kilku filmach/programach (np. szwedzka produkcja "Riket")
wąwozy Myśliborski, Lipa, Siedmica - stanowiska rzadkich paproci czy salamandry plamistej
Małe Organy Myśliborskie - odsłonięcie bazaltowych kolumn
leśne wieże widokowe na Bazaltowej Górze, Radogoście i w Muchowie
malownicze wsie u podnóża Gór Kaczawskich - Dobków, Chrośnica, Lipa
wieże widokowe z widokiem na całą panoramę Karkonoszy i Rudaw Janowickich:
wieża na Okolu
wieża na Dłużku
wieża na Zawodnej
występowanie wielu minerałów, np. agatów w okolicach Nowego Kościoła
liczne ślady górnictwa średniowiecznego i współczesnego:
okolice Złotoryi (sztolnia kopalni Aurelia, wieś Kopacz)
okolice miejscowości Leszczyna i Wilków (kopalnie miedzi, Skansen w Leszczynie z piecami)
okolice Wojcieszowa (liczne kamieniołomy z jaskiniami, kilka sztolni poszukiwawcze np. w zboczu góry Chmielarz)
Krucze Skały w Jerzmanicach
Szwajcaria Lwówecka
Liczne dworki i pałacyki w prawie każdej wsi, większość jednak w dość słabym stanie
Takich miejsc położonych max. ~20-30 minut autem od Złotoryi jest jeszcze sporo na Pogórzu Kaczawskim, Pogórzu Izerskim czy w Górach Kaczawskich. Generalnie jest to bardzo ciekawy region i przyrodniczo, i historycznie, natomiast prawie całkowicie pomijany przez ludzi jadących w Karkonosze czy Góry Izerskie
Nic bardziej nie wkurwia niż ludzie stajacy w kolejce godzinę przed odlotem … i później reszta leci jak barany i trzeba się faktycznie ustawiać, żeby nie mieć overbookingu, bo to się tyczy tylko tych na końcu.
@inty tak na prawdę nie chodzi o to, że więcej osób kupuje więc nie ma miejsca i w ten sposób zarabiają. Chodzi o to, że ludzie się boją i kupują to całe „priority”. Na tym linie zarabiają.