Witam wszystkich i rozpoczynam Trzydziestą Ósmą Edycję #kacikmelomana o tematyce:
#modernclassical
[Proszę przeczytać poniższe zasady]
do zabawy zgłaszamy pojedyńczy utwór z albumu lub EPki (w przypadku gdy podany utwór był wydany tylko jako singiel to podajemy jako singiel). Album/Epka raz użyta blokuje możliwość dodawania innych utworów z niej.
na jednego uczestnika przypada jedna propozycja
swoje propozycje wrzucamy do 26.07 (niedziela) do północy w nowym poście z tagiem #kacikmelomana
post z propozycją muzyczną powinien zawierać: wykonawcę i tytuł oraz informację z jakiego albumu/Epki pochodzi
jeśli chcesz się dopisać do listy, do wołania na konkretne gatunki zostaw komentarztutaj
Dobija mnie jak wchodzę do domu do kogoś znajomego i ma ledy na ścianie, zazwyczaj rzucona sama taśma na ścianę, odkleja się to, lata luźno, do tego diody rozmieszczone kilometr od siebie i każda wali z mocą wybuchającej hipernowej tak, że nie da się patrzeć na ścianę.
Połowa biedy jak ktoś zrobi sobie różowe/fioletowe (chociaż tak dawniej panie lekkich obyczajów oznaczały swoje mieszkania dla klientów), a najgorzej jak ktoś kupi "białe" bez poczytania i świeci na niebiesko jak w prosektorium.
Chcecie jakieś podstawy jak dobierać i montować takie modne paski LED? Ogólnie to siedzę od niedawna w branży, ale nie chcę tu lokować produktów tylko rodzina i znajomi mają dość słuchania jak próbuję im doradzać xD
Mogę wytłumaczyć jakieś podstawy jak dobór taśmy, co to są te 3000K/4000K/6000k, jak zrobić aby pojedyńcze diody nie waliły po oczach, jak poprowadzić kabelki aby równo świeciło po całej długości. Byłoby zainteresowanie?
@SzubiDubiDU Nie wiem czy pisanie od zera ma jakiś większy sens. Raczej poszukaj gotowego źródła które sensownie opisuje temat i zrób AMA. Chyba, że po prostu lubisz pisać
Mi zawsze jest tak bardzo wszystko jedno kto co ma we własnym mieszkaniu jak coś fajnego to podpytam, a jak mi się nie podoba to przecież c⁎⁎j mi do tego aby mnie w jakikolwiek sposób afektowało
"Jak już będziesz w kaufie, wziąłbyś jakaś drewniana zabawkę z zoologicznego obok, bo się młody zaczął drewnianymi schodkami z ikei interesować"
Usłyszałem od różowej wychodząc z domu,
pewnie co mam nie wziąć, może już go dziąsła swędzą a te gumowe zabawki to nuda
Jednak gdy zobaczyłem ceny patyków, czy drewnianych hantelków w zoologicznym to stwierdziłem, że ich poj#@@o
XD za tyle to bym miał pół metra drewna na tartaku
Niewiele myśląc stwierdziłem, ze kupie młodemu tłuczek do mięsa w kaufie XD
jest drewniany, jest ma fajny chwyt, ma a kosztował pare złociszy
Dodatkowo liczę, że obcując od małego z tłuczkiem łatwo będzie go nauczyć klepać schabowe w niedzielny poranek :)
Dumny z swojej zaradności wróciłem do domu, jak się domyślacie nie zostało to należycie docenione, eh #logikarozowychpaskow
"jak on wygląda z tym tłuczkiem, po mieszkaniu tak biega"
No kurde jak, kozacko!
Miałem okazję poobserwować siebie w odmiennym środowisku (hehe, mikro [!?] hejtopiwo wiz @MuojemuKotu).
Po tych kilku dniach czuję się jakbym zrobił zwrot o 360 stopni ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ba! Udało się wyciągnąć wnioski, że zamykam tytułowe wewnętrzne dziecko w szafie na cały rok, po czym daję mu wyjść na kilka dni i to tyle.
A po ludzku, to sam sobie zabieram możliwość cieszenia się, bycia pozytywnym, bycia sobą. Dlaczego daję wolność sobie tylko przez te kilka dni? Hm, otoczenie jest luźne, biorę przykład z ludzi. Tylko dlaczego dorosły chłop ma korzystać z zewnętrznego przyzwolenia i dostosowywać się, zamiast samodzielnie regulować? To schemat przetrwania z dzieciństwa.
Minęły trzy dni od powrotu do rzeczywistości, ale staram się utrzymać wajbik pozytywności ᕦ( ͡° ͜ʖ ͡°)ᕤ
Co daje lepsze efekty – dieta czy aktywność fizyczna?
Moim zdaniem jedno bez drugiego nie wykorzystuje swojego pełnego potencjału.
Można trenować kilka razy w tygodniu, ale jeśli na co dzień odżywianie jest przypadkowe, efekty często przychodzą wolniej. Z drugiej strony samo zdrowe jedzenie też nie zastąpi ruchu, który poprawia kondycję, samopoczucie i pomaga zadbać o zdrowie.
Nie trzeba od razu robić rewolucji. Wystarczy zacząć od małych kroków – zamienić słodki napój na wodę, wybrać spacer zamiast kolejnego wieczoru na kanapie albo dorzucić kilka bardziej wartościowych posiłków w tygodniu.
To właśnie regularność, a nie perfekcja, robi największą różnicę.
Dzieci z żoną na wakacjach, więc mam czas na różne bzdury. Wczoraj czekjąc na mecz postanowiłem odświeżyć sobie po latach serial "Z Archiwum X". Oglądałem go w czasach licealnych, gdy prezentowała go TVP2 i stwierdziłem, że czasami fajnie jest skonfrontować się po latach z czymś, co niegdyś przykuwało mnie do ekranu telewizora na te 45-50 minut. Nie miałem jednak za bardzo ochoty na oglądanie od początku odpaliłem więc dwa randomowe odcinki z pierwszej serii. No i poległem. Nie potrafię już tego oglądać. Jawi mi się, to jak jakiś horror klasy B pomieszany z serialem typu " Czy boisz się ciemności". Jak agent Mulder odpowiada na zaczepkę jednego z bohaterów "używam damskich perfum, ale o męskim zapachu", to prychnąłem aż mi poszła kawa nosem. To jakieś mrugnięcie okiem i beka z konwencji filmów o twardzielach? Jeśli tak, to spoko. Rozbawiło mnie. Jeśli nie, to przepraszam, ale wyszło zabawnie. Same historie też mnie nie wciągnęły. W połowie odcinka w którym jakiś wilkopodobny koleś morduje ludzi stwierdziłem, że to co robię jest zwyczajną stratą czasu. Kolejny odcinek też o jakimś mordującym "kimś" znudził mnie już po kilkunastu minutach a "niepokojący" klimat raczej mnie bawił niż powodował gęsią skórkę. Dziękuję. Straciłem jakąś godzinę życia, by przekonać się, że czasami nostalgia i wspomnienia ze szkolnych lat nie wystarczają.
No zestarzał się. Pamiętam jakoś w 2010 z bratem oglądaliśmy to częściej bekę mieliśmy niż na serio. Pierwszy sezon to też średnio, bo wszystko musiało się rozruszać
@Yes_Man ale powód tam był. Rosnący mózg potrzebował sprawdzać kolejne teorie i potrzebował bodźców sensorycznych. Nie bez powodu większość z nas zna te zabawy i robiła podobnie.
Poświęciłem sen na rzecz obejrzenia wczorajszego #mecz
I jak mnie ta Argentyna wkurwiała XD
Generalnie przyjemne widowisko, zwłaszcza w drugiej połowie fajne akcje, ale kurła, ta ich buta i arogancja XD Rozumiem przyzwolenie sędziego na ostrzejszą grę (chociaż to też bywało niesymetryczne) i siłowe wejścia, ale to co się działo w pierwszej połowie to jakaś patola, wpierdalanie się w zawodników bez piłki, ciągnięcia, jakieś zapasy i potem jeszcze cwaniakowanie. Co chwila jakieś przerywanie meczu bo faul. To samo po końcowym gwizdku, zaczepki (i zapewne wyzwiska patrząc na postawę i mimikę) w stronę przegranych to już jakieś problemy umysłowe.
Trzeba przyznać że grali świetnie i w końcówce to w ogóle zdeklasowali Anglików, ale no kurde, wredne konusy, za grosz ducha sportowej rywalizacji. I przez to chyba mnie najbardziej wkurwiają, czuję wewnętrzną blokadę przed szanowaniem ich skutecznej gry z powodu tego cwaniactwa i pogardy do przeciwników.
Argentyna to taki szkolny łobuz, który sprawia problemy i gnębi wszystkich w około, ale wygrywa konkursy/olimpiady w jakimś przedmiocie więc dyrekcja go toleruje XD
edit: i jeszcze ta akcja z transparentem - to już przeoczyłem (bo byłem śpiący) albo w ogóle nie widziałem, ale tylko utwierdza mnie w przekonaniu że to wredne konusy XD https://www.hejto.pl/wpis/skandal-na-meczu-mundialu-z-transparentem-o-falklandach-malwinach-incydent-mial-
Ja znowu miałem zgoła odmienne odczucia , Angole też twardo grały i mocno dokazywali Argentyńczykom, nawet nie wiem czy to nie oni zaczęli ten twardy futbol. Po meczu, to ja znowu za tą lepe w wykonaniu chyba Belinghama to bym go zbanował na kilka miesięcy , ewidentnie głowa mu puściła. Chyba każdy widział co chciał widzieć :p
Obie drużyny grały twardo, bo im sędzia na to pozwolił od początku i też mi się wydaje, że to Anglicy zaczęli, ale zdecydowanie w przebiegu meczu to Argentyńczycy bardziej na tym skorzystali. Jakby tam poszły kartki w pierwszych minutach meczu to by to się inaczej potoczyło, więc sędzia trochę przespał moment na uspokojenie meczu. W drugiej połowie już elegancko sędziował.