Czy spotkaliście się w Polsce z osiedlami typy "trailer park" jak w znanym i lubianym serialu #trailerparkboys ?
W kontekście sytuacji mieszkaniowej może to być ciekawa i sprawdzona za granicą alternatywa. Zima jest u nas problemem ale w domkach jest ogrzewanie na gaz czy prąd. Jakby zorganizować taki plac, podłączyć media to może jest to pomysł na #biznes
@Lubiepatrzec To jest na pewno dobra alternatywa dla tradycyjnie budowanych mieszkań przez deweloperów. Zastanawiam się, dlaczego skoro marże deweloperów w Polsce wynoszą średnio 20% (średnio na świecie to 5%) to dlaczego nie powstają setki takich firm? Może w polską deweloperkę wpisane jest jakieś wysokie ryzyko, podatki, czy jakieś koszty, które aż tak bardzo podnoszą marże?
@Lubiepatrzec Jest prawo w którym sprecyzowane są wymagania dotyczące budynków mieszkalnych i przyczepy się do nich nie łapią. W niemieszkalnym możesz mieszkać ale będzie to nielegalne, nie dostaniesz tam zameldowania.
Rzuciłem okiem na wpis o tym, że Holendrzy mieszkają w przyczepach kempingowych i mam do Was pytanie.
Czy znacie jakiś nietypowy sposób aby w polskich realiach mieć dach nad głową za ułamek kwoty potrzebnej do zakupy mieszkania? Może znacie kogoś kto mieszka na barce albo kogoś kto zamieszkał na ROD i możecie napisać jak to wygląda w praktyce?
Ciekawią mnie wszystkie, nietypowe patenty na tanie mieszkanie, nawet te najdziwniejsze.
Tanio już się nie da, ten pociąg odjechał dekadę temu. Przede wszystkim musisz mieć działkę budowlaną i wszystkie przyłącza. Nawet na totalnym zadupiu to koszt minimum 50k. Do tego ogrodzenie bo bez niego lipa. Kolejne 20k. Pod najtańsze opcje, czyli kilkunastometrowy domek drewniany czy kontener mieszkalny musisz wylać płytę fundamentalną - kolejny wydatek. Nie wspominając o hydraulice ogrzewaniu, wyposażeniu wnętrza... Podsumowują, nawet przy najmniejszych możliwych wymaganiach lokalizacyjno-metrażowo-wyposażeniowych trzeba mieć minimum 120-130k na własne lokum.
Właśnie wczoraj zostałem właścicielem pewnej nieruchomości. Jej wartość to blisko 400 tys pln.
Kosztowała mnie równo 47 150 pln plus różne tam opłaty sądowo notarialne, podatki.
Nieruchomość należała do znanej mi od lat samotnej pani, której od czasu do czasu pomagaliśmy finansowo, remont jakiś mały, meble.
I ona zaproponowała mi, że odda mi mieszkanie w zamian za wypłacaną co miesiąc kwotę i gwarantowaną notarialnie eksploatację przez nią dożywotnio.
Nie chciałem się na to zgodzić przez prawie dwa lata. Ostatecznie argumentem 'oddam to bankowi na tych samych zasadach, mieszkanie pójdzie do banku za grosze a ja tego nie chcę, chcę żeby je miał ktoś mi bliski a nikogo nie mam'.
Bank oferował 670 pln miesięcznie.
Ja płaciłem 1150 a i tej kwoty długo nie chciała przyjąć. Niestety pani już z nami nie ma. Takie dziwne to uczucie. Nie mógłbym być jakimś bankierem czy kimś takim.
To co mnie pociesza, to że ta pani była bardzo szczęśliwa z całej sytuacji.
@Michumi serdeczność, towarzystwo i pomoc są niepoliczalne, ale widocznie dla tej Pani było to warte każdych pieniędzy :). Dobrzy ludzie z was, i bardzo dobrze że trafiło na Ciebie, a nie do banku czy flippera. Jak dla mnie uczciwy układ.
@festiwal_otwartego_parasola sami próbują się wybielać, jeszcze niedawno 40% nie było dużym zyskiem, przecież dilerzy narkotyków póki co mieli większe, a teraz biedaczki udają że 6-cyfrowy zysk na jednym mieszkaniu kogoś u nich cieszy, no chyba żę było to 999999PLN na mieszkaniu za niewiele ponad milion
@szajza231 mnie to autentycznie ciekawi jak mocno finansowanie KO musi być uzależnione od przepchnięcia tej ustawy, bo bez kitu - jest taki opór społeczny, że to głowa mała ale brną w to jakby ich życie od tego zależało.
@szajza231 proszę na przyszłość o tagowanie #polityka - wypowiedź polityka to jest polityka, co innego gdybyś na przykład zrobił jakąś analizę rynku nieruchomości czy coś w tym stylu
Hotel poselski zlikwidowali? Jak nie chcą unormować w tym kraju rentierstwa i patodeweloperki to niech płacą z własnej kasy za wynajem albo gnieżdżą się w hotelu poselskim.
Piwnica przerobiona na mieszkanie z dodatkowym garażem, do którego raczej nie da się wjechać, ale przez niego się wchodzi, po pochylni. Mały pokój, przedpokojo-kuchnia, łazienka z tronem na podwyższeniu, "garaż", 5k/mies. 4 km od granicy warszawy.
Wygląda jak lokal dla jakiejś firmy z szerokim zapleczem socjalnym i ewentualnie łóżkiem służbowym, żeby się kimnąć w razie wielkiego W. Cena też taka.
Forsowany przez resort rozwoju program #KredytNaStart - jeśli w ogóle ruszy - to najwcześniej w marcu 2025 roku. Dzięki temu zamiast kosztować ok. 500 mln zł, pochłonie 300 mln zł. Za plecami padają nawet stwierdzenia, że bardziej realny wydaje się jednak maj 2025.
Na początku, przekonywali że tego chcemy, potem przekonywali że tego potrzebujemy. Grozili załamaniem rynku, "gniazdownictem", uwaleniem budownictwa socjalnego/pod wynajem, rozpadem koalicji. Nie ruszyła ich ani powódź, ani deficty w budżecie, ani społeczny sprzeciw. A teraz znowu odwlekają umolne przepychanie kolanem, pozostawiając rynek w bezruchu i niepewności.
Maj? Ciekawe kto przed wyborami prezydenckimi będzie się z tym babrał. Poniżej perełka z artykułu Tomasz Żółciaka z money.pl
Na początku myśleliśmy, że dobrze gdyby Tomczak poniósł konsekwencje za ten kredyt "na start". Ale teraz myślę, że dla szans wejścia tego programu w życie najlepiej będzie jak (Tomczak -red.) zostanie z nami jak najdłużej - ironizuje polityk z ugrupowania Szymona Hołowni.
Już pisałem że wg mnie to jest plan. Donald już za chwilę ten kredyt przepchnie tylko musi wrócić z Radomia.
A deweloperka czeka i za chwilę będą przebierać nogami żeby utrzymać płynność. Już mamy rekordowe ilości ogłoszeń na sprzedaż a jak to ma trwać 9 miesięcy a może i rok to ciekawe czy fliperzy wytrzymają.
Narazie podtrzymują tym ceny aby nie było za dużych spadków bo "ludzie zainwestowali". Koniec końców moim zdaniem w jakiejś formie coś przepchną tylko po wyborach prezydenckich.
@festiwal_otwartego_parasola Nie do końca. Studia w wielu przypadkach nie są potrzebne. Jest ich też za dużo (studentów). Mamy w Polsce nadprodukcję osób z wykształceniem wyższym.
Same studia nie są bez sensu, bez sensu jest podejście do studiów. Jak idziesz na uczelnię i nie czujesz potrzeby zdobycia wiedzy to nic ci nie pomoże. Stety, albo niestety wiele zawodów wymaga coraz więcej, n.p. mechanik samochodowy powinien znać się na diagnostyce komputerowej, a nawet i podstawy rachunkowości, czy prawa, jeżeli chce prowadzić swój warsztat.
Moje spojrzenie na sprawę podatku katastralnego (brzydka nazwa, wolę "podatek od renty feudalnej") zmieniło się niedawno po wysłuchaniu wystąpienia prof. Ryan-Collinsa podczas Regeneracji. Wyjaśnię w skrócie dlaczego. Nie jako ekonomista (którym nie jestem), ale jako obywatel.
Podatki postrzegam mianowicie tak, że są ich cztery główne rodzaje:
🔴podatki od dochodów z pracy (np. PIT)
🔴podatki od dochodów z pracującego kapitału (np. CIT)
🟢podatki od konsumpcji (np. VAT)
🟢podatki od renty feudalnej (np. katastralny).
Polska przyjęła model opodatkowania obywateli skupiający się na trzech pierwszych - taksujemy głównie pracę, biznes oraz konsumpcję. Z jakiegoś powodu NIE taksujemy renty feudalnej. Dlaczego jest ona uprzywilejowana? Dzięki prof. Ryan-Collinsowi zrozumiałem, że jest to najbardziej bezsensowny miks podatkowy, jaki można stworzyć. Otóż jeśli potraktujemy podatek jako formę bata, którym państwo wymusza określone zachowania ekonomiczne obywateli, to ww. miks w polskim wydaniu odczytamy następująco: nie pracuj, nie rozwijaj biznesu, bądź rentierem! Z jakiegoś powodu preferujemy bowiem ten rodzaj aktywności ekonomicznej, przenosząc jednocześnie ciężar funkcjonowania państwa tam, gdzie tak na prawdę powinny pojawiać się zachęty do aktywności. Pracuj, a zabierzmy ci 60% tego co zarobiłeś. Prowadź biznes, a zabierzemy ci 45% tego co zarobiłeś. Ale bądź feudałem, to weźmiemy od ciebie tylko 5%. Słownie. Pięć. To dlatego każdy dziś chce być tym feudałem, a coraz mniej osób chce pracować lub prowadzić biznes. Tymczasem z punktu widzenia dobrobytu narodu (suwerena nad państwem!) powinno być całkowicie odwrotnie.
➡️Praca najemna powinna być opodatkowana najmniej, gdyż i tak sama w sobie jest przymusem ekonomicznym ("karą" za życie).
➡️Prowadzenie biznesu, jako wolny wybór aktywnej jednostki, jest motorem rozwoju ekonomicznego społeczeństwa. Dzięki przedsiębiorcom pracownicy najemni mają gdzie pracować! Państwo powinno być więc jak najbardziej zainteresowane tym, by przedsiębiorców było jak najwięcej.
➡️Danina od konsumpcji? To chyba jedyny "sprawiedliwy" społecznie podatek obciążający wszystkich po równo. Utrzymać, dobrze regulować.
➡️Na koniec owa renta feudalna. Dlaczego należy ją "docisnąć"? Dlatego, że nie generuje ona dobrobytu narodu, a jedynie wellbeing bardzo wąskiej grupy feudałów. Są nimi właściciele nieruchomości komercyjnych oraz sektor finansowy (kapitał zamrożony we własności feudalnej nie pracuje dla dobra ogółu, jedynie dla dobra jego właściciela, ewentualnie dla banku). Dociążenie ich podatkowo przełożyłoby się na prawie natychmiastowe strukturalne zmiany w gospodarce:
- zwiększenie dostępności kredytu inwestycyjnego i konsumpcyjnego
- zmniejszenie nawisu "rentierskich" mieszkań na wynajem (czytaj: spadek cen nieruchomości, wzrost ich dostępności).
Jeśli dodamy do tego równoległe zmniejszenie obciążeń podatkowych pracowników i przedsiębiorców, to uzyskamy dodatkowe bonusy:
- więcej pracujących ludzi
- więcej przedsiębiorstw.
Przekładające się na co? Tak jest!. Większą konsumpcję (zacnie opodatkowaną).
Jest tylko jeden przypadek, niestety groźnie realny w Polsce, w którym kataster będzie złym rozwiązaniem. To sytuacja, w której zostanie on ustanowiony jako kolejny DODATKOWY podatek, przy braku redukcji innych obciążeń. Kataster powinien zastąpić podatki od pracy i pracującego kapitału, a nie je uzupełnić.
@smierdakow Wszystko ładnie, pięknie, ale przy pisaniu ustawy budżetowej liczy się jaki taka pozycja stanowi przychód. Czy podatek katastralny jest w stanie zastąpić opodatkowanie pracy i/lub kapitału? Myślę że to nie byłby nawet 1%
@smierdakow Też przez wiele lat uważałem że kataster to zamordyzm, ale zrozumiałem z biegiem lat, że nad rynkiem nieruchomości państwo powinno otoczyć taką samą opiekę jak nad rynkiem leków, czy kwestiami żywności (u nas akurat ogarnia to unia, zapewniając z pomocą dopłat że jeden rok nieurodzaju nie położy całego rolniczego biznesu, przynajmniej w założeniu). Mieszkania i domy stały się towarem spekulacyjnym, a nigdy nie powinny się nimi stać (między innymi za sprawą rzeczy o których piszesz czyli marnego opodatkowania). Stworzyło to sytuacje że bogaty się bogaci a biedny biednieje.
Kredyt 0% sprawi że deweloperzy podniosą ceny mieszkań, bo zwiększy się liczba majętnych klientów. Kiedy skończy się kredyt 0%, to ceny pozostaną wysokie.
Gdybyśmy przelali te pieniądze deweloperom, to ceny pozostałyby na takim samym poziomie, bo nie wzrosła przecież liczba klientów którzy mają o kilka milionów za dużo, a hajs trafi do dewelopera i tak.
Kredyt 0% to nie jest tak, jakby przelać pieniądze deweloperom.
Adrianek bardzo chętnie przelał by te pieniądze do "Państwowej Spółki Budowania Tanich Mieszkań na Wynajem (ale tylko takich w centrum Warszawy bo kto by chciał mieszkać w pizdzichowicach dolnych)" które potem by zniknęły w dziwnych okolicznościach.