Jeżeli szukacie filmu na wieczór i nie macie alergii na rosyjski język to polecam film Durak/Dureń z 2014.
Film jest ciężki, depresyjny, opowiada o korupcji i ludzkiej znieczulicy w małym miasteczku. Można go potraktować jako alegorię całej Rosji ale też uważam, że dobrze przedstawia przekręty w małych miasteczkach nawet u nas w Polsce. No dobra, u nas Wójt nie wysyła nikogo do lasu aby go zastrzelić bo przeszkadza, ale wiadomo że czasami próbują uciszyć niewygodnych gości.
ODE (emulator napędu CD) do PlayStation 1 nie wymagający żadnego lutowania, modyfikowania ani szatkowania konsoli. Wsadzasz i grasz. Teraz czekać aż chińczyki wrzucą na aliexpress swoje ulepy, bo cena trochę z d⁎⁎y.
Mam wrażenie, że KO znów c⁎⁎ja robi żeby przegrać, a PiS się rozpada żeby też przegrać. Dlaczego? Bo obie formacje mają doskonałe informacje wywiadowcze z USA, które to wiedzą o zamiarach ruskich z półrocznym wyprzedzemiem (patrz Ukraina).
No i kto chciałby rządzić, gdy ruscy obnażą że polskie wojsko działa jak polska służba zdrowia. Co każdy wie, ale w praktyce nie wie, bo do wojska nie chodzi się jak do lekarza.
Ewentualny atak kacapów na kraje europejskie to byłaby dywersja wymuszona przez Chiny, które (już teraz) traktują ruskich jak swoich wasali. Ekstremalnie mało prawdopodobne, ale nie niemożliwe. Może za kilka lat.
Dzień dobry się z państwem w ten piękny deszczowy poranek. W nocy i nad ranem odwiedziły nas liski rabusie zeżarł masło które nieopatrznie zostało na stole, a potem jak to młode #smiesznypiesek mają w zwyczaju ukradły juniorowi gumaka i wytargaly go na środek pola. Łopiennik skrył się w chmurach a w rzece jest nieco więcej wody.
#nivaznegdziedroga
#bieszczady
#urlop
#raportzchwilibiezacej
Z mapy warszawskiej Woli znika kultowy dla wielu sklep plastyczny Axeco na ul. Płockiej. Znak czasów. Wysokie czynsze, w okolicy brak miejsc parkingowych dla klientów, a w necie wszystko, co było w tym sklepie można kupić taniej i z dostawą do osiedlowego paczkomatu. Zawsze mam ambiwalentne uczucia. Z jednej strony sam kupują niemal wszystko w sieci, bo zwyczajnie jest taniej i wygodniej a z drugiej wiem, że w ten sposób przyczyniam się do wymierania stacjonarnych sklepów dla pasjonatów, księgarń, sklepów płytowych.
Przykład z ostatnich dni. Chciałem kupić dla żony płytę Marianne Faithfull. W sklepie stacjonarnym wydanie 2 LP na solidnym, ciężkim winylu to koszt 125 zł i to i tak była cena okazyjna. W necie znalazłem to samo za... 65 zł z adnotacją "zagięcie okładki" przy czym sprzedawca zarzekał się, że jest ono niewidoczne. Dostałem płytę bez żadnych zagięć za ułamek wartości. Śmierć takich sklepów, jak wyżej wspomniany sklep plastyczny, jest więc chyba nieunikniona.
@WatluszPierwszy Mnie dziwi, dlaczego wiele takich sklepików nie weszło w jednoczesną sprzedaż przez internet - mając markę, klientów, dostawców, know how w branży, mieli lepszy kapitał na start niż ci, co zaczynali tylko sprzedażą przez internet od zera. Trochę niestety przespali moment. Wierzę, że można by prowadzić stacjonarny sklep i internetowy.
Wysokie czynsze, w okolicy brak miejsc parkingowych dla klientów, a w necie wszystko, co było w tym sklepie można kupić taniej i z dostawą do osiedlowego paczkomatu.
@WatluszPierwszy No nie do końca. Podobrazie 150cm x 120cm nie jest do kupienia w necie z dostawą do paczkomatu - nawet kurier coś takiego niespecjalnie chce dostarczać. Tutaj brak miejsc parkingowych, albo brak możliwości wjechania autem w ogóle, powoduje problem.
@WatluszPierwszy ale takie sklepiki czasami same są sobie „trochę” winne.
Ostatnio byłem w „antykwariacie” w Gdańsku. Spodobała mi się brzytwa Solingena (350 zł). Chciałem zrobić zdjęcie, sprawdzić czy to nie fejk bo stan idealny. Ale nie, jest zakaz! Kupujesz albo spadasz. Albo poszukaj sobie w necie. Ale bez zdjęcia. Więc finalnie nie kupiłem. I tyle. Niech zdychają.
Druga sprawa: sklepik osiedlowy z kocim żarciem. Cena „saszety” wyższa o 2 zł niż w necie. Pytam czy jak zrobię duże zamówienie to mogę liczyć na jakikolwiek rabat bo jednak w necie sporo taniej. Oburzona „pani” powiedziała żebym w takim razie kupował w necie i więcej do nich nie przychodził. No i cyk. Moja noga więcej tam nie postanie.
Więc to nie tylko cena ale i jakość obsługi robi robotę.
@kajak98 jeśli piszesz to, bo masz takie odczucia po obcowaniu z apkami randkowymi, to ci się wcale nie dziwię, nie miałem nigdy problemów ze znajdowaniem sobie dziewczyn, a na apkach jest taka posucha, że nawet grubaski mi nie odpisują xD To faktycznie może zaburzać poczucie pewności siebie i dalej nakręcać tę spiralę, dlatego rekomenduje wychodzenie do ludzi, otwieranie się na nowe znajomości, ogólnie działanie w kierunku relacji, a nie patrzenie się, w ekran, w poszukiwaniu kogoś, dzięki komu przerwiesz tę samotność.
@aarahon tylko że na żywo również mają mniemanie z dupy i patrzą na mnie z pogardą i nie mają kompletnie chęci ot chociażby porozmawiać.
Więc wyoutowalem się już całkiem z tego, bo widzę jak to działa.
Nawet nie wiem już o czym z nimi rozmawiać, albo są tępe, albo nie mają żadnych zainteresowań, tylko jakieś durne filmy których ja z kolei nie oglądam xD (wolę coś porobić)
Pewnie mam autyzm, więc nie będę opowiadał im o moich autystycznych zajęciach jak stolarstwo, automatyzacja, motoryzacja itd…
Nie było łatwo, nie obeszło się bez przypału ale udało się.
Złożyłem wnioski na 3 uczelnie, Uniwersytet w Radomiu xD, #politechnika Lubelska i Wojskowa Akademia Techniczna w Warszawie.
Wszędzie przyjęli moje wnioski.
Ale co z tym przypałem?
W środę robię swoje rzeczy wokół domu, i po południu dostaje powiadomienie o emailu. Sprawdzam co to, a to wiadomość z Radomia że zakwalifikowali mnie i że powinienem dostarczyć im osobiście dokumenty.
Dobra, spoko, to jest miejsce drugiego wyboru. Wieczorem sprawdzam jak na pozostałych dwóch uczelniach.
Wchodzę na stronę politechniki, sprawdzam wiadomości i jest tak: rys.2 jupi, jest git.
Ale za chwilę widzę w regulaminie to: rys.3
Fuck, fuck! FUCK! No to za⁎⁎⁎⁎ście, c⁎⁎j bombki strzelił.
Ale w czwartek z samego rana wziąłem wszystkie papiery, spakowałem się do samochodu i drałuje do Lublina. Chcieli kopie świadectw i dyplomów, to zrobiłem, nawet z notarialnym potwierdzeniem.
Wbijam na uczelnię koło 9, pytam o komisję rekrutacyjną.
Nie ma, była wczoraj.
No to za⁎⁎⁎⁎ście.
Wchodzę do dziekanatu, pani mówi że mogę spróbować u dziekana, ale akurat gdzieś wyszedł. Lub u prodziekana, jak będzie chciał to może przychyli się wyjątkowo do prośby. No i ten na szczęście był.
Sprawdził papiery, pogadaliśmy trochę o tym co robię, i jakim cudem przyjęli mnie na stanowisko nauczyciela jak nie miałem matury, co robię zawodowo itp. zmienił status w systemie. I tak oto wkopałem się na kolejne przynajmniej 4 lata w dodatkowe zajęcia jak bym już miał ich mało
O chłopie, wygrałeś zdrowie psychiczne, nie idąc na WAT
Potrzebny jest Ci tylko i wyłącznie papier, idź tam, gdzie najłatwiej go zdobędziesz.
Nie wiem jak jest na innych uczelniach, ale miałem nieprzyjemność skończyć elektronikę na wacie (a może gąbce, hue hue). Wiedza spoza studiów potrafiła tylko przeszkadzać. Studencki śmieć śmiał śmieć nazwać tranzystor MOS wyłączonym*? - Zapraszam w terminie poprawkowym. Jak to dlaczego? Czy Pan jest w przedszkolu, że trzeba Panu wszystko tłumaczyć jak dziecku? Dobrze, skoro tak, to już Panu tłumaczę - nie ma czegoś takiego, jak wyłączony tranzystor. W okolicznościach, o których było pytanie, znajduje się on w stanie pasm neutralnych, i to jest prawidłowa odpowiedź...
- Nie pamiętam dokładnie o jaki stan chodziło, a skryptu tego śmie Szanownego Pana Profesora nawet nie mam ochoty odkopywać w PDF. Pomijam fakt, że był nieudolnym plagiatem doskonałego skryptu Profesora Marciniaka.
Aha, no i bym zapomniał - wat ma jeszcze jedną, poważną wadę. Na jednej z rozmów kwalifikacyjnych w Austrii, usłyszałem coś takiego:
"Wie Pan, jak zobaczyliśmy w dokumentach "Military Institute", to w ogóle nie chcieliśmy tutaj Pana zapraszać. Ale potem stwierdziliśmy, że przecież Polska jest w NATO, więc spróbować można".