#kulturystyka

0
38

Sugerowanie bezużyteczności maszyn w kontekście treningu siłowego i powoływanie się na wolne ciężary jest jak wyśmiewanie się z kogoś kto pokonuje kilkuset kilometrową trasę samochodem, bo przecież może jechać tam konno. Każda dyscyplina sportu idzie do przodu i jest to nieuniknione i wraz z tym rozwija się know-how, metodologia, podejście. I tak jak odeszliśmy od manufaktur na rzecz produkcji masowej, tak w kulturystyce odeszło się od kultu wolnych ciężarów. Maszyny i linki hipertroficznie deklasują wolne ciężary i nie podlega to dyskusji.


Rzecz jasna jeżeli ktoś nie ma do nich dostępu to trening z wolnym obciążeniem byłby lepszy niż brak aktywności, ale mając do nich dostęp nie widzę sensu w ograniczaniu swojego repertuaru. Przede wszystkim należy zrozumieć, że jest to narzędzie i to jak je wykorzystamy zależy od naszej wiedzy i doświadczenia.


#hejtokoksy #kulturystyka #silownia

przeciez maszyny sa za⁎⁎⁎⁎ste. nic ci nie da tak liniowego oporu jak maszyna. wezmy na przyklad rozpietki. liniowy opor, legancko i bezpiecznie. a hantlami? szkoda szczempic ryja


tylko dzbany moga twierdzic inaczej

Stricte hipertroficznie całkowicie się zgadzam, zarówno krzywa oporu jak, stabilizacja jak i mniejsze obciążenie CNS pozwalają bezpiecznie pocisnąć do upadku. Ostatnio bardzo doceniam maszyny iso-lateralne (hammery), w których tor ruchu jest lepiej dopasowany do naturalnej geometrii. Są ruchy, w których ta przewaga maszyn lub kabli jest rażąca.


Natomiast uważam też, że wolne ciężary dzięki zaangażowaniu stabilizarotów dają jakąś tam namiastkę funkcjonalności, która może się przełożyć na codzienne aktywności i dlatego lubię łączyć oba podejścia.


nie widzę sensu w ograniczaniu swojego repertuaru.

I tu jest sedno wypowiedzi, bo nie widzę też sensu w ograniczaniu się wyłącznie do maszyn, jeśli chcemy zachować jakąś tam ogólną sprawność. Najlepiej to widać u osób ćwiczących nogi wyłącznie na maszynach, kiedy spróbują ruchów unilateralnych z wolnym ciężarem i nie potrafią nawet utrzymać stabilnej miednicy nie wspominając kolan latających jak podczas ataku padaczkowego. Trochę kalectwo.

Zaloguj się aby komentować

Nie powinieneś jeść 500g węglowodanów dziennie


W szeroko rozumianym świecie siłowni, kulturystyki czy ogólnej aktwności fizycznej przyjęło się, że węglowodany powinny stanowić gros dostarczanej organizmowi energii, i o ile takie podejście w niektórych przypadkach jest zasadne, a stoi za nim logiczne, racjonalne rozumowanie, tak nie jest to podejście właściwe dla każdego z kilku powodów.


Przede wszystkim podejście HCLF (wysokowęglowodanowe-niskotłuszczowe), upowszechniło się wśród kulturystów na przełomie lat '80 i '90, kiedy do użycia zaczął wchodzić bezpieczniejszy, tańszy i łatwiej dostępny hormon wzrostu, łączony z insuliną. Praktycznie każdy PRO w Open, zwłaszcza przekraczający 100kg w dyspozycji scenicznej, od czasów Doriana Yaesa (1992) używa tej kombinacji z racji jej potencjału antykatabolicznego oraz anabolicznego, w połączeniu z bazą androgenową (test, primo, deca, tren, etc.) (sam GH jest hormonem peptydowym, nie androgennym, ergo solo nie daje sporych przyrostów). Kombinacja ta ponadto zwiększa przyswajalność i biodostępność mikroskładników z pożywienia co pozwala zbudować jeszcze więcej masy mięśniowej przy stosunkowo wysokiej kaloryce. Z tego powodu diety takich zawodników opiewają niekiedy na ponad 5000 kcal w okresie przygotowawczym, które jest rozbite na 5-6 regularnych posiłków, zwykle według schematu HCLF. Timing ten ma na celu mitygować ryzyko występienia hiperinsulinemii, która stwarza ryzyko śpiączki cukrzycowej lub i śmierci. Jest tu wysoki stosunek ryzyka do korzyści, ale przy odpowiednich protokołach, opiece, higienie stylu życia oraz właściwym stacku złożonym z kilku compoundów anabolicznych oraz odpowiedniej podaży GH z insuliną można z takiego podejścia wyciągnąć maksimum korzyści, rzecz jasna zakładając odpowiedni response genetyczny na środki oraz właściwy bodziec treningowy. Z tego właśnie powodu diety zawodników złotej ery (1965-1991) częściej opiewały na tłuszczach i białkach odzwierzęcych, nie węglowodanach stricte.


I jak takie podejście ma sens w przypadku omawianego powyżej przypadku, tak dla ~90% trenujących amatorsko i naturalnie nie ma sensu. Głównym zadaniem węglowodanów, czy to złożonych, czy cukrów prostych, które metabolizowane są do glukozy, w diecie jest dostarczanie energii oraz odbudowa i gromadzenie glikogenu w mięśniach, co nie jest jednoznaczne z tym, że są one niezbędne do życia, gdyż niezbędnymi do życia są białka oraz tłuszcze. Tłuszcze, przy odpowiedniej adaptacji, mogą być równie skutecznym, a nawet bardziej efektywnym źródłem energii niż węglowodany. Wynika to z tego, że tłuszcze są gęstsze energetyczne od węglowodanów (9 kcal w 1g vs 4 kcal w 1g dla T i WW odpowiednio) oraz nie mają wpływu na wahania poziomu glukozy we krwi i insuliny, co wpływa na psychologiczne poczucie sytości, przez co łatwiej o utrzymanie właściwej podaży kcal, zwłaszcza w okresie redukcji tkanki tłuszczowej. Tłuszcze ponadto nie wpływają na retencję wody podskórnej (1g WW wiąże 4g wody), co w okresie redukcji BFa pozwala na stosunkowo większą utratę wagi z racji wypłukania wody podskórnej, co nie jest równoznaczne z utratą tkanki tłuszczowej, aczkolwiek powinno mieć pozytywny wpływ na wygląd sylwetki przez zwiększenie ostrości. Problemem przy takim podejściu może być jednakże glikogen mięśniowy, który może wpływać w pewnym stopniu na performance treningowy, aczkolwiek jest to problem przede wszystkim wizualny, z racji optycznego wypłaszczenia mięśni. Przy odpowiedniej rotacji WW w DT i DNT oraz przy strategicznym przyjmowaniu cukrów prostych przed (30-60 minut), w trakcie jak i po treningu powinno temu zaradzić i pozwolić na odłożenie i regenerację dostatecznej ilości glikogenu. Osobiście trzymałbym się 1-1,5g WW/kg LBM dla większości trenujących naturalnie bądź zakresu 25-35% łącznej ilości dostarczanej energii. Generalnie przy spożywaniu minimum 1,5g B/kg LBM oraz systematycznym treningu do upadku z progresją i możliwością odpowiedniej nadkompensacji jak i nadwyżce kalorycznej rzędu 10% nad zapotrzebowanie w skali tygodnia przyrosty masy mięśniowe powinny być mocno zbliżone bez względu na stosowane podejście, abstrahując od zmiennych jak genetyczny response na bodziec. Dla trenujących naturalnie odpowiednia podaż tłuszczu jest niezbędna, gdyż hormony androgenne, jak testosteron, są lipofilowe, a ich optymalna podaż wymaga odpowiedniej ilości BF (10-20%) oraz cholesterolu.


Podejście wysokowęglowodanowe jednakże nie ma żadnego sensu w przypadku osób nietrenujących, nieaktywnych fizycznie i o siedzącym trybie życia. Osoby takie, z racji stosunkowo niskiego LBM z racji słabo rozwiniętej masy mięśniowej mają niskie BMR i ogólne zapotrzebowanie w ciągu dnia, po wliczeniu NEATU, termogenezy i innych aktywności, toteż bazowanie diety na węglowodanach, których głównym zadaniem jest odbudowa glikogenu nie ma sensu. Przede wszystkim wziąć pod uwagę należy też fakt, że większość spożywanych węglowodanów u takich osób to cukry proste, zazwyczaj dostarczane z ultraprzetworzonego, gęstego energetycznie, małosycącego i wysoce smakowitej żywności. Taka dieta w połączeniu ze znikomym zapotrzebowaniem pozwala na bardzo łatwe i bezproblemowe przekroczenie dziennego zapotrzebowania, zwłaszcza przy dostarczaniu kalorii płynnych (np. napoje słodzone) to szybka droga do nadwagi czy też otyłości i różnych zaburzeń hormonalnych, chociażby insulinooporności, której genezą jest nadmiar tkanki tłuszczowej w stosunku do LBM. Ultraprzetworzona, gęsta kalorycznie, małosycąca i wysoce smakowita żywność w połączeniu z minimalną inicjatywą do mimowolnej aktywności fizycznej w ciągu dnia jest główną genezą problemów z otyłością w świecie Zachodnim, a modne ostatnimi czasy analogi GLP-1 (semaglutyd) to tylko dolewanie benzyny do ognia. Analogi GLP-1 to supresory apetytu, stosowane głównie w leczeniu cukrzycy typu 2, a ich nieumiejętne stosowanie (brak deficytu kalorycznego) przełoży się na atrofię LBM, co paradoksalnie poskutkuje jeszcze gorszą kompozycją ciała niż przed rozpoczęciem kuracji. Osobiście jestem zdania, że jest to refleksja mentalności zakładającej wszystko natychmiast jak i niezdolności do tymczasowego dyskomfortu (trzymanie deficytu kalorycznego i trening siłowy) skutkującego długotrwałym sukcesem, bo wizja tymczasowej, ale nietrwałej gratyfikacji jest bardziej kusząca.


Warto się przy okazji pochylić nad gloryfikacją owoców, która zwykle opiera się na błędach logicznych w postaci odwołań do natury. Większość owoców składa się głównie z wody (50-90+%), błonnika, cukrów prostych rozkładanych do postaci glukozy (fruktoza) oraz znikomych ilości słaboprzyswajalnego białka oraz witamin. Błonnik nie odpowiada za uczucie sytości, bo jedynie fizycznie odkłada się w układzie trawiennym i w przeciwieństwie do białek i tłuszczy, które sycą, nie dostarcza żadnych wartości odżywczych. Same owoce nie są szczególnie gęste energetycznie, więc aby dostarczyć jakąkolwiek sensowną ilość kilokalorii należałoby ich zjeść dość dużo, co byłoby fizycznie niemożliwe. To samo tyczy się warzyw, aczkolwiek one zawierają wartości antyodżywcze (antinutrients), które zaburzają przyswajanie mikro i makroksładników przez organizm. Po ciężkim (do upadku mięśniowego) treningu siłowym o wiele lepszym wyborem byłby dobrej jakości baton proteinowy (minimum 20g białka pochodzenia zwierzęcego, słodzony słodzikami, nie cukrem, przy rozsądnej ilości WW i ich stosunku do B) niżeli owoce, które są de facto wodą z cukrem. Ponadto fruktoza trafia do wątroby, a nie mięśni, jak inne cukry proste. Ponadto czerwone mięso, a zwłaszcza podroby, deklasują rośliny pod względem ilości i liczby dostarczanych minerałów, mikroskładników i witamin.


Najważniejsze - nadmiar żywności ultraprzetworzonej i roślin w diecie + spora ilość cukrów prostych i węglowodanów + niedobór produktów odzwierzęcych + zerowa aktywność fizyczna, a przede wszystkim brak treningu siłowego = sylwetka skinnyfat, która mimo "normalnego" BMI (które jest kiepskim indykatorem, lepszym jest skład ciała) ma zachwiany stosunek LBM do BF na korzyść tego pierwszego.


#hejtokoksy #kulturystyka #silownia #dieta #odzywianie

@RobertVanPlitt Pierwsze widzę że owoce i warzywa są niezalecane w diecie a wręcz niezdrowe. Masz jakieś badania na to pod ręką?

@RobertVanPlitt Ja zauwazylem, ze lepiej mi idzie masa na diecie wysokotluszczowej i wysokobiałkowej, a węgle glownie z ciemnego pieczywa wbrew obiegowym opiniom.


Nigdy nie rozumialem mechanizmu jak mozna się upaść. Po ciężkim treningu mam ssanie na głód ok 1.5 dnia i potem po prostu przestaje byc glodny i juz mi sie wiecej nie zmiesci xd

Zaloguj się aby komentować

Śmieszą mnie absolwenci Uniwersytetu Dunninga Krugera i Akademii Chłopskiego rozumu, którzy powtarzają jak zdarta płyta bzdury pt. 'od towaru samo rośnie" vel 'na sterydach rośniesz od podcierania się'. Oczywiście każdy z takich ekspertuf powołuje się na badanie z d⁎⁎y, gdzie wyznacznikiem było LBM, a nie sama masa mięśniowa - LBM to nie masa mięśniowa, LBM to wszystko poza tłuszczem, czyli także glikogen, woda podskórna, treść jelitowa, masa kostna i mnóstwo innych zmiennych toteż wzrost LBM nie zawsze równa się wzrostowi masy mięsniowej, ale wzrost masy mięśniowej to wzrost LBM.


Po drugie - badanie, na które oni powołują się, czy raczej infografika, bo wątpię, żeby którykolwiek ze stawiających śmiałe tezy zajrzał do literatury, nie bierze pod uwagę niczego poza wzrostem LBM i zakłada, że badani nie trenowali. SAA, głównie androgeny, a konkretnie testosteron powodują retencję wody, a nieumiejętnie mitygowanie sajdów czy protokoły poskutkują aromatazą i konwersją w estradiol, zwłaszcza przy wyższym bodyfacie (im więcej tym mocniej aromatyzuje, 20% BF to umowna granica). Nigdy nie spotkałem się, żeby ktokolwiek z wklejajacych bzdurne infografiki podawał jakieś konkretne informacje dot prodokołów, mitygowania sajdów, supresji aromatazy i innych zmiennych, które mają wpływ na retencję wody podskórnej, czyli wzrost LBM, bo woda to nie tłuszcz. Z badań tych wynikał tylko wykładcniczy wzrost LBM wraz ze zwiększaniem dawki, co zarazem mocno ze sobą korelowało - biorąc pod uwagę brak bodźca w postaci treningu jedyną logiczną konkluzją jest odkładanie się wody podskórnej z racji chociażby aromatazy i konwersji do estradiolu.


Ponadto nigdzie nie było mowy o fizjologii i responsie genetycznym badanych na SAA jak i o samej próbce, na której przeprowadzano badanie, a to wiąże się z tym, że badanie mogło być niemiarodajne z racji biasu badaczy czy dużej amplitudy wrażliwości receptorów androgenowych badanych osobników. Sama zbitka "bez treningu" także zbyt wiele nie mówi, bo nie mówi czy ci ludzie nigdy nie mieli styczności z treningiem siłowym czy może jednak mieli jakiś staż, ale na czas badania zrezygnowali z wysiłku. Sama długość stażu, rozumianego jako czas systematycznej, intensywnej pracy (do załamania mięśniowego) również ma pozytywny wpływ na wrażliwość receptorów androgenowych, która jednak w głównej mierze jest determinowana genetycznie - to dlatego tylko garstka na wspomaganiu może dojść do poziomu PRO, abstrahując od zmiennych jak regeneracja, dieta, trening, dawki, compoundy, staż, higiena stylu życia, profilaktyka, etc.


Androgeny egzogenne pozytywnie wpływają na środowisko anaboliczne organizmu co nie zmienia, że samo środowisko anaboliczne wynikające z odpowiedniej ilości testosteronu wolnego i całkowitego oraz jego stosunku do E czy prolaktyny nie poskutkuje hipertrofią mięśniową jeżeli mięsień nie będzie otrzymywać systematycznego, progresywnie wzrastającego bodźca w postaci submaksymalnego angażu wysokoprogowych jednostek motorycznych jak i odpowiednio dużego napięcia mechanicznego w warunkach nadwyżki białkowo-węglowodanowej. Samo branie towaru nie zrobi z nikogo kulturysty. Doping w postaci SAA nie jest domeną tylko kulturystów - praktycznie każda dyscyplina oparta na wysiłku fizycznym (eliminujemy więc szachy, NASCAR i podobne dyscypliny) dopingiem stoi, zwłaaszcza na wysokim poziomie profesjonalny, wymagającym codziennego wysiłku na absolutnej granicy zdolności organizmu, chociażby z racji szybszej regeneracji z powodu przyspieszonej syntezy białek mięsniowych. MMA, zapasy, sporty walki, kolarstwo, etc. - zawodnicy tych i innych dyscyplin przyjmują doping, ale żaden z nich gabarytowo nie zbliża się do kulturystów PRO. Samo środowisko anaboliczne bez dostatecznego bodźca nie jest dostateczne do zastymulowania przyrostów masy mięsniowej.


Nawet jeżeli mielibyśmy, całkowicie poważnie, analizować ruch podcierania się i jego wpływ na hipertrofię to jest to ruch o minimalnym angażu jednostek motorycznych i minimalnym zakresie ruchu czy samym zbliżaniu się do siebie przyczepów bicepsa. Ruchy codzienne są wykonywane na 1 RPE, więc są bardzo dalekie stymulowaniu mięśni do wzrostu.


Przede wszystkim kulturystyka nie polega na forsowaniu dawek lecz wyciąganiu jak największych korzyści z możliwie najmnniejszej dawki. Jeżeli nie jesteś predysponowany genetycznie, a rzucisz się na mocny stack to co najwyżej skończysz jak Dave Palumbo.


TL;DR - Od samego towaru nie zbliżysz się poziomem muskulatury do twojego ulubionego kulturysty, a 'infografiki' wklejane z uporem maniaka przez fanów 2703 można o kant d⁎⁎y rozbić. Suprafizjologiczny profil hormonalny umożliwia rozwój suprafizjologicznej masy mięśniowej, ale przy odpowiednim responsie genetycznym organizmu na wszystkie bodźce, którym jest poddawany.


#hejtokoksy #silownia #kulturystyka #sterydy #doping #sport

@saradonin_redux A propos - wielu ludzi myli GH gut z palumboizmem. To nie to samo mimo identycznej etiologii - palumboizm to wypadkowa przerostu i otłuszczenia trzewiów z racji wieloletniego nadużywania sporych dawek GH z insuliną oraz atrofii kończyn górnych i dolnych, z reguły widać to u zawodników po 40. GH gut to przerost midsection bez atrofii kończyn oraz ogólnego zachwiania proporcji i jest jeszcze do zamaskowania przy odpowiednim pozowaniu scenicznym, do pewnego stopnia można to jeszcze wyciofać przy downsizingu czy zejściu z dawek albo odstawieniu GH. Nadużywanie insuliny oraz starzenie się przekładają się na odkładanie się trzewnej tkanki tłuszczowej.

@rith Napisane przed chwilą na spontanie, bo autentycznie zaczęło mnie skręcać od czytania wypocin januszy i fanów pastowanego, którzy nie potrafią interpretować jakiegoś gównobadania.

@RobertVanPlitt serio przejmujesz się zdaniem januszy?

Ten podgatunek homo sovieticusa pluje jadem pod dosłownie wszystkim:

naturalna atletyczna sylwetka - powiedzą, że chyba w szachy grał zamiast ćwiczyć i za łopatę by się wziął

wyraźnie umięśniona - nazwą sterydziarzem, który sam rośnie po zastrzyku

W dodatku sami to napiszą błędną polszczyzną siedząc na kanapie z harnasiem w łapie i kałdunem jak napity kleszcz.

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry, czy #hejtokoksy znają taką ławeczkę? Obciazenie stojakow do 150kg, najszybciej osiagne w siadach, ale mimo wszystko to odległa przyszłość, nie wiem, czy łącznie mam nawet tyle żelaza. Myślicie, że to się będzie trzymać po skręceniu?


https://hop-sport.pl/lawki-treningowe/lawka-pod-sztange-hs-1075-pro-z-modlitewnikiem/5902308224353


#kulturystyka #silownia

Gdzie bym w hotelu czy gdzieś nie testował takich combosów, to połowa tych ruchomych ramion pod wyprosty czy rozpiętki chodziła tragicznie. Nie nastawiałbym się, że zrobią robotę. Kluczowe pewnie byłoby jak chodzi ten wyciąg.

@mordaJakZiemniaczek a to nie jest jakiś wielki problem, najbardziej mi zależy na bazie pod klatę, ale zainteresuję się, jak już przysyłają całość to niech działa

Mnie bardziej martwi rozstaw stojakow pod sztange. Przy uzyciu wiekszych krazkow moze byc potrzebna gimnastyka przy zakladaniu i zdejmowaniu obciazenia.

@100mph o dzięki sprawdzę, aczkolwiek wielkich kg nie mam, zanim dojdę do czegoś większego to pewnie zmienie ławeczkę xD celuję w coś, co wycisnę 60-100kg na klatkę, to mi da pewnie najmarniej rok-dwa treningu

@Zielczan 10kg talerze moga Ci juz przewracac sztange, a jako, ze malymi talerzami szybko zawalisz caly gryf to i tak najlepiej od poczatku z glowa dobrac talerze by nie miec samych 5kg xD 2x20kg to must have

Tej nie, ale czasami używam z tej samej firmy https://hop-sport.pl/lawki-treningowe/lawka-treningowa-hs-1035-z-modlitewnikiem/5902308223967 i jest średnio, da się poćwiczyć, ale modlitewnik jest do niczego, tak samo cześć na nogi. Do tego jest bardzo lekka, ze 2-3 razy lżejsza niż ławki na profesjonalnej siłowni. Dla siebie bym nie kupił.

Zaloguj się aby komentować

13 of September of 1969, Sergio Oliva "the myth" defeats Arnold Schwarzenegger on the Mr Olympia stage, becoming the second person in the Us to do it.


#starezdjecie  #kulturystyka

e3f8897b-f81d-4b80-9716-45eb0eb09411
da30ab0c-b4f3-4da1-ab04-641af19325fc

Zaloguj się aby komentować

#kulturystyka vs #strongman #ciekawostki #179vs180


To zdjęcie nie było modyfikowane.


Kiedyś myślałem, że kulturyści to "wielkie chłopy" ale okazało się, że przeważnie są niscy, bo wtedy lepiej widać krągłość mięśni. W strongman liczy się za to jedynie brutalna siła.

d3541f62-523d-4326-bff3-851d5b1e27f6
Lubiepatrzec userbar

Zaloguj się aby komentować

Są tacy, którzy zachwycają się sylwetką młodego Marka Perepeczki. Czy młody Marian Glinka też zdobędzie jakiegoś pioruna?

#silownia #kulturystyka

07897074-facf-4d3e-8548-6d4f7d599bdc
cec8d4c6-a95d-431b-80cb-33ed5ee45556
5fc1e928-dad7-4501-95f8-4757c2750fbb

@Tapporauta no i przede wszystkim - wtedy jeszcze liczyła się estetyka i sprawność ciała. A nie nawrzucanie na siebie kilogramów mięsa by wyglądać jak jakiś mutant.

Od razu posypały się słowa krytyki. Ludzie, oni żyli w takich czasach, kiedy nie było internetu, produktów ,,high protein'' i trenerów personalnych, a siłownie to były piwniczne mordownie wypełnione różnegi rodzaju złomem. Sam Paweł Filleborn (gimby nie znajo) w którymś wywiadzie się wypowiadał, że podczas budowania masy wiedzę budowali na własnych błędach a ich dieta opierała się o pieczarki i żółty ser, bo nic innego nie było.

Zaloguj się aby komentować

Kulturystyka jest głupia!!! To pompowanie mięśni!!! Oni nie mają siły!!! Ja chodzę DWA LATA na SIŁKĘ, trenuję Gayskullem i mam już 700kg totalu!!! Dzisiaj były SIADY!!! Poszedł banded deficit nigger squat w/chains 150x3x3 8 RPE!!!

#hejtokoksy #siłownia #kulturystyka #trójbój

8f61fa32-4c3b-4a15-9173-4e2748d3f5a6

@AmbrozyKalarepa teraz już wiem, czemu nie masz przyrostów - banded deficit nigger squat w/chains powinieneś robić w wersji "white power".

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@Sweet_acc_pr0sa no mnie zawsze bawi jak kolesie wyskakują z czymś takim - to są mega zbudowane mięśnie, ćwiczenia 5 dni w tygodniu i jeszcze jak masz dobry frame. I ta sylwetka jest ładna, ale dla mnie bardziej podniecający byłby, gdyby miał więcej tłuszczu/nie miał takiego zarysu mięśni. Po prostu wyglądał tak jak ludzie sprawni fizycznie/dobrze odżywieni, ale nie trenujący pod efekt x.

Zaloguj się aby komentować

Herakles Farnezyjski (Herakles Farnese) – datowana na II lub III wiekmarmurowa rzeźba przedstawiająca Heraklesa, będąca kopią niezachowanego brązowego oryginału dłuta Lizypa z IV wieku p.n.e.[1][2] Obecnie znajduje się w zbiorach Narodowego Muzeum Archeologicznego w Neapolu[1][2][3].


#hejtokoksy #silownia #kulturystyka #sterydy #starozytnyrzym

1e26313f-a84b-48ce-9dad-8425740f32f3

Herakles Farnezyjski to...

43 Głosów

Zaloguj się aby komentować

@ali7200 naucz się czytać ze zrozumieniem gościu, on chciał ścierkę, a nie brudną szmatę którą ktoś wycierał to co w filmie "Taksówkarz" z tylnej kanapy.

Zaloguj się aby komentować

Zmarł znajomy, 38 lat. Trener personalny, dobrze zbudowany i wysportowany. Okazało się że miał jakąś wadę serca ukrytą. Komentarze w domu ciotek na spotkaniu rodzinnym


- na pewno jakies odżywki brał


- podobno jadł białko i dlatego


-jakby sie sczepił to by nie umarł


- musiał od tej diety sie wykonczyć


#silownia #dieta #kulturystyka

Każdemu kto uprawia sport a nawet i jak nie uprawia polecam zrobić sobie raz na 10 lat echo serca. Kosztuje to 200 zł a większość z was pewnie nigdy nie miała robionego tego badania. Co roku robi się przegląd auta a człowiek nie bada się latami. Polecam też raz na 2 lata robić usg brzucha oraz raz na rok morfologię z glukozą, próbami wątrobowymi, kreatyniną pod nerki. Śmieszne pieniądze a i rodzinny powinien dać skierowanie jak się poprosi na nfz. Taki komplet badań wyklucza bardzo wiele schorzeń lub pozwala je wyłapać na początkowym etapie. Dziwię się że nie dają z automatu takich badań do zrobienia gdzie tak dużo mówi się o profilaktyce.

Najwięcej do powiedzenia o środkach mają ludzie którzy nigdy nie brali. Łapią niesamowitą podnietę kiedy porusza się temat. Skąd to się bierze?

Zaloguj się aby komentować

Zmarł Doug Brignole, popularny kulturysta, który napisał: „Ci z was, którzy myślą, że szczepionka zabija ludzi, mogą użyć mnie jako testu. Jeśli umrę, miałeś rację, Jeśli nie i nie mam żadnych skutków ubocznych, to byliście w błędzie i powinniście to przyznać (przynajmniej sobie)”

1d2d410c-793e-42f7-ac8b-ca7a2b73725e
7389ea47-6ab9-446a-8604-496b80b890f6

Sam swoja smiercia przyznal racje ze szczepionki zabijaja, Prosił by uzywac go jako argumentu gdy zejdzie? Prosił! wiec morda! Spełniam ostatnia wolę debila

Zaloguj się aby komentować