No i nie zdążyłem po robocie wyjechać z #krakow na Perseidy. A że właśnie praca zakończona, to zostaje tylko wybrać się na kopiec Piłsudskiego. Wychodzę w tej chwili i będę tam siedział max do 2:00, więc jakby ktoś coś, to wiadomo, c'nie?
No i tyle zabawy :). Na kopcu max 15 ludzia, rozsypani dookoła. Na samej górze dwie osoby, w porywach pięć. Nawet się udało trochę tych igiełek złapać. Na dowód istnienia Perseidów załączam fotkę zrobioną z góry kopca
Kopiec Piłsudskiego albo Kraka dużo lepsze, mniej ludzi, widoczek spoko, piwko walniesz. No i Skałki Twardowskiego i Zakrzówek, ale nie byłem tam kilka lat, nie wiem jak po tych inwestycjach wygląda.
TL:DR; mieszkania w Warszawie, Krakowie i Wrocławiu są droższe względem zarobków lokalnej ludności, od mieszkań w takich miastach jak Sztokholm, Madryt, Bruksela czy Kolonia xDDDDDDD Jakbyś się wyprowadził do któregoś z tych drogich miast i miał przeciętne zarobki to sobie kupisz większe i lepsze mieszkanie, niż mieszkając w Polsce, w miastach np. ze słabą komunikacją i smogiem.
Mieszkania w Polszy vs. zarobki to jakiś kosmos.
Catella zbadała też koszty mieszkaniowe, czyli miesięczne obciążenie finansowe gospodarstw domowych. Jeśli założymy, że 25% dochodu netto gospodarstwa domowego przeznaczymy tylko na czynsz najmu to przeciętne gospodarstwo domowe we Wrocławiu z dochodem 28 860 euro rocznie byłoby stać na zaledwie 44,5 m² przy obecnych czynszach wynoszących 13,50 euro za m².
Przy średniej wielkości gospodarstwa domowego 2,1 osoby odpowiada to 21,3 m² na osobę. Licząc tymi kategoriami, gospodarstwa domowe w mieście Graz mogą sobie pozwolić na zdecydowanie największe mieszkania - średnio 135,9 m².
Powiedzcie mi z czego to wynika, poza tym, że Polak ma mentalność niewolnika i na każde gówno się zgodzi?
Oglądam sobie mieszkania z rynku pierwotnego w #krakow i deweloperzy za śmieszne mieszkania jednoosobowe, bo nie wyobrażam sobie tam 2 osób na tak małym metrażu (40m2) wołają już ponad pół miliona - a zarobki obiektywnie maleją z roku na rok. Coś mi się tu nie spina w tej układance.
Żałuję, że nie wyjechałam do Niemiec jak byłam młoda, już bym miała własny dom, a nie mieszkanie(!), na tani kredycik.
Dla porównania np. miasto Leipzig, ilość mieszkańców ok. 580k:
100-metrowe mieszkanie, rata miesięczna 1500 euro, 450 tys. za całość, elegancka kamienica, super wykonanie, okna dopasowane do stylu mieszkania, nie mogę znaleźć wysokości czynszu, no ale znajomi za podobny metraż w innym mieście płacą 500 euro, to 2k kosztów na miesiąc, załóżmy, że mamy biednego Niemca i zarabia 3k na rękę, 300 wyda na jedzenie, 700 zostaje mu na rozrywki, ubrania, wakacje, to jakieś 2800 zł na miesiąc.
70 metrów, rata miesięczna pewnie z 4-5 tys. w obecnych warunkach kredytowych, do tego 800 zeta czynszu, czyli 5k, cena całego mieszkania 680k , załóżmy, że Polak zarabia średnią krajową to teraz jakieś 6k netto - czyli 1000 zł zostaje mu na życie tzn. kupi jedzenie i nie zostaje mu nic.
@GtotheG IMO wysoki koszt najmniejszych mieszkań to rezultat programów typu mieszkanie+/mieszkanie dla młodych itd.
Pośrednio to też winduje większe mieszkania bo po x latach ludzie często sprzedają te kawalerki i nabywają większe lokale.
Dwa, przez wiele lat była prowadzona polityka zerowych stóp procentowych zapewniając tanie kredyty - ale to nie jest wyłącznie cecha polskiej polityki, tak było w całej UE.
Jedno co mnie najbardziej dziwi, to to, że taka sytuacja nie może trwać wiecznie. U nas mieszkania są produkowane masowo, blok za blokiem, a popyt nie jest nieskończony, to szaleństwo musi się kiedyś skończyć
@Amebcio teoretycznie Polakow ubywa a mieszkan wciaz brakuje, praktycznie nie oznacza to zmniejszenia ilosci gospodarstw domowych bo coraz wiecej jest jednoosobowych gospodarstw i to one po czesci odpowiadaja za wysokie ceny malych mieszkan
- slaba komunikacja publiczna i infrastruktura drogowa zmusza ludzi do migracji do miast
- centralizacja uslug i pracy
- duza roznica pensji miedzy glownymi osrodkami a reszta kraju
- pozna tansformacja rolna przez co obecnie do miast nastepuje migracja dzieci rolnikow
Przykladowo - gdyby dzieci rolnika z podlasia zylyby w warunkach francuskich to do pracy w Warszawie mialyby 40min drogi szybka koleja ale jako, ze zyja w Polsce to maja 2,5h koleja lub 1,5h samochodem. Moglyby mieszkac na prowincji w mieszkaniu za 6k za metr a musza mieszkac w stolicy w miedzkaniu za 14k za metr. Gdyby szybki tansport byl mozliwy to moze nawet nie musialyby pracowac w Warszawie bo na prowincji pensje stalyby sie konkurencyjne. Podobnie, popyt na mieszkania w stolicy bylby mniejszy wiec cena mieszkan tez.
@Suodka_Monia Iść można, rzecz tylko w tym żeby ludzi po nocach nie spotkać ani tym bardziej agresywnych zwierząt.
Choć oczywiście ty w tym Krakówku to raczej uważaj bardziej - sprawdź czy Wisła albo Krakowia nie grała meczu i bez jakiejś prowizorycznej broni (gaz) się nie pchaj nawet na takie Błonia (jeszcze nie zabudowali ich wam deweloperzy i ten pojeb Marchwiowski ? ). Możesz też próbować wejść do parku koło AGHu - w poprzednim dziesięcioleciutemu była tam fajna dziura w płocie i praktycznie nocą nie było tam ludzi. Może płotu dotąd nie wymieniali. Nie wiem, tercję życia mnie tam już nie było, miło wspominam - studia to były czasy,teraz po nich to #przegryw i teraz to nie ma czasów.
Aha.Dopiszę jeszcze,żebyś uważała i nie kręciła się w polach w pobliżu huty,bo ostatnio gdzieś pisali,że pod Krakowem huta wypierdzieliła przez lata całą masę odpadów - takich toksycznych w cholerę jakiś szlam z metalami ciężkimi czy coś.
@dsol17 Ja mieszkam na Nowej Hucie to znam tajne hasło kiboli żeby życie darowali babskie krótkie. Gaz i paralizator mam zawsze xd Myślę żeby iść gdzieś za krk w jakieś pola lasy
Od samego początku uważam, że śmieci same się wyniosły, ale to jest jeszcze bardziej absurdalne xDD
Prokurator Babiński podkreślił w rozmowie z Radiem ZET, że w samochodzie jeden z pasażerów był trzeźwy i to z początku on prowadził pojazd. Jednak 1300 metrów przed miejscem tragedii zamienił się on miejscami z kolegą i za kierownicę wsiadł pijany właściciel pojazdu, który doprowadził do wypadku.
@maximilianan tak sobie myślę: "nie można być aż tak głupim", a tu proszę: życie udowadnia mi, że znów się mylę. xD Dobrze, że nie zabili nikogo postronnego.