#gory

59
1707

Wczoraj wieczorem paliła się Połonina Caryńska, spłonęło około 8ha, strażacy podejrzewają niedopałek papierosa jako przyczynę.


#gory #bieszczady

07948598-e744-4f4d-b972-ad74829e72f5
be5afa1b-c258-4423-8caf-c8c9c710aa2e

Jako osoba która w pewnym momencie stwierdziła, że rzuca wszystko i jedzie w bieszczady mająca styczność z tym dziczą jestem nawet określić z której części kraju był sprawca. Niektórzy będą zakładać błędne pochodzenie tych osób. Niestety tablice rejestracyjne mocno ułatwiają.

@Zielczan niedopalek? Czyli nie wiedzą co tak na prawdę. Zapytaj strażaków i żaden nigdy nie powie, że przyczyną jest niedopalek. To jest taka gadka jak nie znają przyczyny dla przeciętnego randoma z netu

Zaloguj się aby komentować

W naszej ofercie pojawią się nowa marka! Kambukka to producent kubków termicznych oraz termosów. Zajrzyjcie do nas i wybierzcie coś dla siebie: https://9c.pl/turystyka/termosy/?q=Marka-Kambukka


#poznan #sklepinternetowy #gory #turystyka



#reklama

6c07a086-5278-417a-be4b-34120678f134

Zaloguj się aby komentować

To ostatnie z cyklu tatrzańskich wrzutek.

Zdjęcie z DZIŚ vs rok temu o tym samym poziomie ośnieżenia:


2024 04 08 (dziś)

2023 05 22 (ʘ‿ʘ)


#tatry #gory

cd513b06-b9a3-42e1-9e35-24611d9ca761
45e7c096-9a23-4596-b7ce-595a0376f1cd

Zaloguj się aby komentować

Specjalnie dla @Zielczan

Poniżej Dolina Gąsienicowa w trzech wydaniach:

2024 04 08

2023 04 09

2022 04 08


I tutaj bardzo dobrze widać jak szybko rozpocznie się sezon letni


(miało być odniesienie do 2024 Boże Ciało, ale no ten kalendarz świruje)


#tatry #gory

8b6eec3a-3076-41da-946b-db7e8cd77fca
49980509-bc6e-4a4e-b5c4-18ae3340fb64
1fc3a24b-9e8d-403c-aec3-616a56864cab

@VonTrupka Najprawdopodobniej nie.

Jednak ten "twardy" zeszłoroczny śnieg w większości (w szczególności na szczytach) stopniał, a ten nowy który spadnie, stopnieje dzień po opadach.

Zaloguj się aby komentować

Specjalnie dla @Zielczan

Poniżej Dolina Pięciu Stawów Polskich w trzech wydaniach:

2024 04 08

2023 04 08

2022 04 11


#tatry #gory

05b484f5-7fee-4841-b38c-a92d2fb6fe18
d38cf3e1-c696-4fe4-813b-11cb04292e0a
b0c8dcd5-cdec-44fe-a7b1-cec0de826b3b

Zaloguj się aby komentować

Dolina Pięciu Stawów Polskich, temperatury dziś i wczoraj +14*C, cieplutko jest od 27 marca, czyli prawie dwa tygodnie.

A śnieg topnieć nie chce.

Przedni Staw Polski wciąż skuty lodem/śniegiem, kiedy Morskie Oko już od tygodnia w stanie całkiem płynnym.

Na drugim obrazku temperatury w Piątce, trzeci obrazek -> Morskie Oko.


#tatry #gory

ec0c44fd-bcf8-4599-b691-f911ac3ff886
cdb3dd37-3c7d-40c8-a749-357e6e2fd745
aba8686a-5386-442a-a586-f5b1d3653fed

@Marchew inne wystawy zapewne, nie? jak na Boże ciało 2 lata temu jechaliśmy ze znajomymi to D5SP tak wyglądało, a na Kościelca wszedłem bez sniegu

Zaloguj się aby komentować

Siema,

W dzisiejszym #piechurwedruje o jednym ze szczytów należących do #koronagorpolski - zapraszam do czytania i obserwowania tagu

---------

Szczyty: Niemcowa, Wielki Rogacz, Radziejowa, Złomisty Wierch (Beskid Sądecki)

Data: 5 września 2021 (niedziela)

Staty: 27km, 8h, 1.260m przewyżyszeń


Na Radziejową ostrzyliśmy z kuzynem zęby od jakiegoś czasu, ale z różnych przyczyn nie udawało się dograć terminu. W końcu jednak gwiazdy zaczęły nam sprzyjać i w niedzielny poranek pojechaliśmy do Rytra, żeby rozpocząć stamtąd naszą wędrówkę. Samochód zostawiliśmy na dużym parkingu niedaleko stacji kolejowej i ruszyliśmy w drogę, podążając czerwonym szlakiem.


Cała miejscowość przykryta była gęstą mgłą, także od początku klimat wycieczki zapowiadał się fajnie. Pierwsze 2.5 kilometra prowadziło na przemian asfaltem, ubitą drogą i ścieżkami prowadzącymi przez pola. Było dość stromo i mimo dobrej kondycji nieco się zasapaliśmy. Znaleźliśmy się też w końcu ponad mgłą i mogliśmy pozachwycać się wypełnionymi nią dolinami, sprawiającymi wrażenie wielkich kotłów z gotującą się w nich magiczną miksturą.


Weszliśmy w las, kontynuując wspinaczkę. Dopiero przy Kordowcu teren odrobinę się wypłaszczył, pozwalając na złapanie oddechu i uspokojenie tętna. Doszliśmy do polany Poczekaj, na której poczekaliśmy trochę, aż przestaniemy sapać. Przy znajdującej się tam ławce zjedliśmy po bułce patrząc na dolinki, które w dalszym ciągu przykryte były kołdrą z mgły.


Ruszyliśmy dalej w stronę Niemcowej. Po kolejnym ostrzejszym podejściu naszym oczom ukazał się bardzo przyjemny widok - na polanie przy drewnianej chacie brykały sobie owce, brzęcząc przyczepionymi do szyj dzwoneczkami. Momentalnie poczuliśmy swojski zapach owczych bobków, który mimo wszystko wywołał u nas pozytywne skojarzenia z dziecięcych czasów spędzonych na wakacjach na wsi. Następnie minęliśmy ruiny starej szkoły i niebawem byliśmy już na Niemcowej.


Kontynuowaliśmy marsz idąc w dalszym ciągu czerwonym szlakiem. Z tego odcinka nie pamiętam za dużo, więc zakładam, że nie sprawił większych problemów. Znaleźliśmy się na Wielkim Rogaczu, z którego na Radziejową został już tylko kilometr. Otaczał nas las, jednak z tego co pamiętam w wielu miejscach składał się z połamanych drzew i wyglądał jakoś smutno. Przed nami widniał już czubek najwyższego szczytu Beskidu Sądeckiego, więc skupiliśmy się na tym, aby do niego dojść.


Zdobywanie wierzchołka zaczęliśmy z przełęczy Żłobki. Mimo, że odcinek był krótki, dawał mocno w kość - droga była kamienista i mocno nachylona. Przy wchodzeniu spociłem się okropnie i cały czas czułem pulsującą na szyi tętnicę. Kuzyn szedł kawałek za mną, również dysząc ciężko. I w takim właśnie miejscu minął nas facet, który na tę górę wbiegał - nie widać było po nim większego zmęczenia, a łydkę miał jak moje udo. Pokiwaliśmy głowami z niedowierzania i, człapiąc ociężale, doszliśmy w końcu na szczyt.


Na Radziejowej znajdowała się wysoka wieża, dzięki której można było podziwiać otaczające górę widoki. Oczywiście weszliśmy na nią, co dla kuzyna było sporym wyzwaniem ze względu na silny lęk wysokości - dał jednak radę i nie żałował, choć przez cały czas musiał trzymać się kurczowo barierki. Zeszliśmy z wieży i przy jednej z ławeczek zrobiliśmy przerwę na posiłek i picie. Zrobiliśmy sobie również pamiątkowe zdjęcie pod dużą tablicą z nazwą szczytu i przybiliśmy pieczątki do #koronagorpolski.


Po tej szybkiej regeneracji ruszyliśmy w dalszą drogę do schroniska na Przehybie. Droga czasami wznosiła się, czasami opadała, prowadząc przez kolejne znajdujące się na czerwonym szlaku wierzchołki. I tak minęliśmy Bukowinki, Złomisty Wierch i znaleźliśmy się na rozdrożu pod Wielką Przehybą. W trakcie drogi można było cieszyć się widokami, ponieważ nie szło się gęstym lasem, ale znowu, jak przed samą Radziejową, wydaje mi się, że na trasie było bardzo dużo połamanych drzew.


Na Przehybę doszliśmy chwilę przed 12. Mimo, że do tamtej pory na trasie ilość spotkanych osób mogliśmy policzyć na palcach dwóch rąk, to w drodze do schroniska jak i w nim samym ludzi było już całkiem sporo. Zamówiliśmy sobie bigos i szarlotkę, ciesząc się fantastyczną pogodą i udaną wycieczką.


Nadszedł jednak czas, aby wracać do samochodu. Do Rytra według planu miał prowadzić szlak niebieski i nim właśnie rozpoczęliśmy schodzenie. Jak to zwykle przy schodzeniu bywa, mózg mi się wyłączył i przestałem rejestrować, co się działo dookoła, wyciszając się i wpadając w stan lekkiego letargu. Prawdopodobnie w ogóle nie pamiętał bym tej drogi, gdyby nie to, że kuzyn zaczął narzekać na dyskomfort w butach.


Początkowo tylko wspominał, że trochę bolą go stopy, ale dość szybko zaczął kuśtykać, a wreszcie syczeć z bólu. Okazało się, że buty, które wziął, były ok do chodzenia na spacery po mieście, ale do tak długiej trasy w górach w ogóle się nie nadawały. Ich głównym mankamentem było to, że były dopasowane do normalnego chodzenia - przy wchodzeniu pod górę wszystko było w porządku, jednak przy schodzeniu stopa leciała do przodu i palce miały stanowczo za mało miejsca. Dlatego właśnie z zasady górskie buty kupuje się rozmiar większe od tych, w których chodzimy na co dzień.


Było na prawdę źle - kuzyn ledwo szedł, musieliśmy robić coraz częstsze przerwy, a do Rytra zostało nam jeszcze kilka kilometrów. Droga była ostro nachylona, co tylko potęgowało jego ból. W pewnym momencie kuzyn był już tak zdesperowany, że scyzorykiem rozciął wierzch butów przy palcach, żeby dać im chociaż odrobinę więcej luzu.


I tak, człapiąc powoli, dotarliśmy do Starego Kamieniołomu, z którego szeroką drogą prowadzącą obok potoku Roztoka Wielka szliśmy dalej w stronę samochodu. Na tej trasie było już sporo osób, głównie starszych par oraz rodzin z dziećmi, które korzystały z pięknej niedzielnej pogody. Minęliśmy Bystry Potok i znajdujący się tam Park Ekologiczny, i już cały czasu asfaltową drogą schodziliśmy w kierunku parkingu.


Dla kuzyna była to prawdziwa droga krzyżowa. Każdy krok był dla niego męką i, jeśli dobrze pamiętam, to od pewnego momentu w ogóle zdjął buty i szedł chodnikiem w samych skarpetkach. Choć wydawało się, że nigdy nie dojdziemy do samochodu, to jednak ostatecznie do niego dotarliśmy. Kuzyn na szczęście wziął buty na przebranie, więc wyrzucił od razu do kosza te, które na wycieczce sprawiły mu tyle kłopotu, kląc na nie pod nosem.


Wyprawa, mimo ciężkiej końcówki, była jednak udana. Spędziliśmy na szlaku jedną trzecią dnia, zaliczyliśmy kolejny szczyt do KGP, pogoda była świetna, a i towarzystwo doborowe. A co się tyczy przygody z butami - stała się ona cenną nauczką na przyszłość, żeby lepiej planować, jakie obuwie zakłada się na szlak.


Trasa dla zainteresowanych.


#gory #podroze #wedrujzhejto #fotografia #beskidsadecki

a6052936-9a8a-4189-9f76-0fe994226185
5e4b86e6-db22-441f-946b-d079690fb22f
37e699ef-aebd-44a2-9f7b-4b2eda00fb5c
5d13bcbe-bbeb-4e65-bc17-7200de18979e
8f42f868-06cb-47d5-ba15-b766fb03e8b4

Zaloguj się aby komentować

Chrzest bojowy nowego członka rodziny Rodzinny spacer po Podgórzu Wiśnickim


#piechurnatrasie


#gory #podroze

b66f9fe3-f3e4-45a8-a93e-0e2abdfd7d07

Zazdro ❤️ ja już przebieram nogami wyczekując, aż moja latorośl będzie się nadawała na górskie spacerki - w jakim wieku kaszojada zaczęliście?

@Bonrzur Starsza miała 8 miesięcy jak zaczęliśmy ją brać, młodsza ma tyle samo teraz. Starsza od zeszłych wakacji już chodzi na nogach całe wycieczki (miała 3.5 roku).

Zaloguj się aby komentować

@Z_buta_za_horyzont i te stłumione dźwięki z dolin - gdzieś zaszczeka pies, albo ktoś zapali samochód, powoli zamiera cykanie świerszczy... eh czekam na lato!

Zaloguj się aby komentować

@Marchew wziąłem półkę wyżej, ale też w okuratnej cenie 40zł, przetestuję teraz i zobaczę, czy tyle światła mi starcza do moich zastosowań

Zaloguj się aby komentować

Siema,

Zapraszam na poświątecznego #piechurwedruje , w którym opiszę krótką trasę na Ciecień.

---------

Szczyty: Ciecień, Księża Góra (Beskid Wyspowy)

Data: 18/19 kwietnia 2023 (wtorek/środa)

Staty: 7.5km, 2h15, 460m przewyżyszeń


To był szybki temat - telefon do taty wieczorem czy chce wyskoczyć na krótką trasę, później usypianie Myszy i już jazda na miejsce. W Wiśniowej, do której dojechaliśmy o 22:15, zostawiliśmy auto przy wjeździe na czyjeś pole i ruszyliśmy zielonym szlakiem zdobyć Ciecień.


Dość szybko znaleźliśmy się między wysokimi drzewami i w miarę szeroką drogą wspinaliśmy się coraz wyżej. Podejście było raczej z tych bardziej nachylonych, ale forma dopisywała i obyło się bez zadyszki. Zanim się obejrzeliśmy, byliśmy już na szczycie, a minęło zaledwie 45 minut od początku marszu.


Postanowiliśmy zejść nieco niżej do miejsca, w którym znajdował się punkt widokowy, czyli mała, odsłonięta polanka. Możnabyło z niej zobaczyć sąsiadujący Lubomir - my widzieliśmy ciemność. Wróciliśmy na Ciecień, żeby napić się herbaty, po czym udaliśmy się niebieskim szlakiem w stronę Księżej Góry. Ta część drogi była czysto spacerowa, bo zostało nam już tylko schodzenie. Na trasie nie było nic wartego odnotowania.


By dostać się na Księżą Górę musieliśmy zejść ze szlaku i przez chwilę wspinać się pomiędzy kilkoma powalonymi drzewach. Myślałem, że będzie to po prostu kolejny nieoznaczony szczyt, jednak oprócz tabliczki z jego nazwą, która znajdowała się na małej polance, naszym oczom ukazał się również ołtarz z ławeczkami, a także ciekawie wyglądająca kapliczka zbudowana z kamieni. Nie jestem pewien, czemu do tego miejsca nie prowadzi jakiś krótki szlak, podczas gdy np. do Wielkiego Kamienia (czyli kawałka dużej skały) przy Krzywickiej Górze już tak.


Nadszedł czas na powrót. Wróciliśmy do skrzyżowania, które wcześniej minęliśmy, i żółtym szlakiem skierowaliśmy się w stronę miejsca, gdzie zostawiliśmy samochód. Było trochę błotniście i raz mało brakowało, żebym się w to błoto wywrócił. Fragment drogi prowadził przy potoku, więc zszedłem do niego w poszukiwaniu jakiegoś znośnego ujęcia, tak żeby po tej mało ekscytującej wycieczce został jakikolwiek ślad.


Wkrótce dotarliśmy do asfaltowej drogi, którą już całkiem szybko doszliśmy do auta i udaliśmy się do domu. Wyprawa, pomimo braku jakichś większych wrażeń, była jednak udana i spełniła swoją podstawową funkcję - pozwoliła nam na chwilę wyrwać się z codzienności i zaczerpnąć świeżego, bogatego w leśny aromat powietrza.


Trasa dla zainteresowanych.


#gory #podroze #wedrujzhejto #fotografia #beskidwyspowy

fa86757d-a4af-4478-a0ac-c96cad20a1e1
d0385666-706a-4ee2-9162-daabd7f5e92a
44c4a455-257a-440b-8050-7fd3fc8048af
89c6af49-c715-413d-8227-64f71f80e7e8

@ErwinoRommelo Teraz, jak już nie ma śniegu, to najfajniej iść na wschód słońca, bo las nie jest aż tak ciekawy, żeby się cały czas błąkać w ciemności. Za to zimą spokojnie całą noc można w nim spędzić, klimat nie z tej ziemi

@Mr.Mars Podczas tych trochę ponad 20 razach, gdy wędrowałem po zmroku, słyszałem wycie wilka jeden raz. Najczęściej spotykam sarny albo łanie, raz widziałem kunę, dwa razy zająca, raz maciorę z warchlakami (i to w Tyńcu), raz lisa (nad morzem).

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Nareszcie, po 3 miesiącach przerwy, udało się wyrwać Na trasie z babcią i tatą


#piechurnatrasie


#gory #podroze #beskidwyspowy

531b32cc-dcc2-49aa-85fd-84000c363dd4

Zaloguj się aby komentować

Wielkanocne śniadanie o wschodzie słońca na Babiej Górze? Czemu nie ( ͡° ͜ʖ ͡°) Widoczność słaba przez pył z Sahary, ale i tak było… wietrznie xD #gory #beskidy #wedrowki

c4af58c5-24ce-429c-8492-8197dee87a22
564c9e77-9034-4af2-a94e-a63ef7263099
638ea3f3-b5ec-405f-a3e6-c448ac5459ac
71184bae-28ad-4e98-889e-87ded436e0c3

@viollu no to zapewne widziałeś też mój spektakularny upadek na plecy, z klasycznym wierzchnięciem nóżek do góry i obiciem d00pska ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Bardzo ambitne trasy jak na pierwszy wyjazd w tym roku, więc będzie trzeba je pewnie trochę wygładzić, ale mniej więcej to planuję zobaczyć:



#zielczanwgorach #gory #gorce

Zaloguj się aby komentować

Siema,

Za oknem wiosna, a w #piechurwedruje - zima. Zapraszam do czytania i zachęcam do obserwowania tagu

---------

Szczyty: Gorc Troszacki, Kudłoń (Gorce)

Data: 19 grudnia 2021 (niedziela)

Staty: 13km, 4h40, 600m przewyżyszeń


Pewnego zimowego dnia zadzwonił do mnie brat z pytaniem, czy nie byłbym chętny na wycieczkę w góry z jego znajomymi. Rzecz jasna chętny byłem, więc niedzielnym porankiem wyruszyliśmy samochodem w kierunku miejscowości Rzeki, leżącej na skraju Gorczańskiego Parku Narodowego.


Auto zostawiliśmy na parkingu przy polanie Trusiówka, skąd ruszyliśmy zieloną ścieżką dydaktyczną celem dołączenia do żółtego szlaku. Śniegu było sporo, na tej wysokości był jednak dość mokry i śliski; stuptuty i kijki okazały się bardzo pomocne. Na tym krótkim odcinku było kilka miejsc z drewnianymi barierkami, a także stopniami ułatwiającymi nieco przejście przez górski potok, który w dwóch miejscach przecinał trasę.


Szlak żółty, do którego dołączyliśmy, piął się dalej coraz wyżej i, w miarę zdobywania wysokości, śnieg stawał się już bardziej zwarty i twardy. Zaczęliśmy także wkraczać w mgłę, która gęstniała z każdą chwilą. Trasa łagodniała w okolicach Jaworzynki i przez jakiś czas, aż do końca polany Podskały, dawała możliwość na ustabilizowanie oddechu. Z samej polany można by było podziwiać widoki na okolicę, jednak my przez mgłę nie byliśmy w stanie dojrzeć niczego. Nie przeszkadzało mi to jednak zupełnie, bo uwielbiam taki zimowy klimat połączony z gęstym zamgleniem, które sprawia wrażenie, jakby świat był czarno biały.


Kontynuowaliśmy wycieczkę, podczas której wyjątkowo wysunąłem się na początek grupy, jednak nie dlatego, że miałam lepszą kondycję od pozostałych - brat szedł po prostu z tyłu towarzysząc szwagierce, a jego dwóch kolegów dosłownie co 10 minut robiło przerwę na papierosa, więc chcąc nie chcąc szedłem bardziej z przodu. Przy polanie na Gorcu Troszackim zrobiliśmy sobie dłuższą przerwę na herbatę i jedzenie, chowając się za tablicą informacyjną w celu ochrony przed wiatrem, który w tamtym momencie trochę się wzmógł.


Po postoju ruszyliśmy dalej, przedzierając się przez wysoki śnieg. Ten odcinek - od polany do szczytu - był moim zdaniem najbardziej przyjemny pod względem otaczających nas widoków. Mijaliśmy zanurzony w gęstej mgle drzewa, które ledwo wystawały spod grubej pokrywy śniegu, sprawiając wrażenie, jakby były nią przykryte już od wieków.


Po niedługim czasie dotarliśmy do Kudłonia, który był celem naszej wycieczki. Zrobiliśmy sobie przy nim zdjęcie, a następnie brat wypakował z plecaka kuchenkę turystyczną i starał się rozpalić ogień, celem przygotowania grzańca. Po podłączeniu do niej kartusza okazało się jednak, że - chyba ze względu na niską temperaturę - układ nie jest zbyt szczelny. W pewnym momencie duża część gazu, która zdążyła się ulotnić, podpaliła się i niespodziewanie buchnęło ogniem, co udało mi się uwiecznić na zdjęciu. Brat pozalepiał nieszczelności śniegiem, dzięki czemu po jakimś czasie wszyscy mogliśmy się raczyć intensywnym smakiem napoju, który miłym ciepłem rozlewał się po organiźmie.


Butelka została opróżniona, przerwa się skończyła i rozpoczęliśmy drogę powrotną. Wróciliśmy na Gorc Troszacki, z którego odbiliśmy na zielony szlak. Jak zwykle przy schodzeniu skupiłem się bardziej na własnych myślach i szedłem raczej automatycznie. Śnieg amortyzował kroki i ten etap nie był tak nieprzyjemny, jak to bywa w innych warunkach, dzięki czemu kolana nie odzywały się bólem.


Dotarliśmy do niebieskiego szlaku, którym poszliśmy w stronę parkingu. Prowadził szeroką drogą wzdłuż potoku Kamienica i na początku wydawał się całkiem fajny i malowniczy, jednak po jakimś czasie spacer nim zaczął się nieprzyjemnie dłużyc - nie działo się nic ciekawego i było raczej nużąco. W końcu dotarliśmy jednak do auta i, ostatecznie zadowoleni z odbytej wycieczki, udaliśmy się w drogę powrotną do domu.


Trasa dla zainteresowanych.


#gory #podroze #wedrujzhejto #fotografia #gorce

57b57ddd-d47e-4d43-af36-ca57583a19f2
a1469061-ec42-436a-b23c-a8cdd5224583
df401a29-2157-49aa-bef0-a3ce1ca9efb1
a13e316b-619a-4c27-8fa2-984b4b76a5c2
2ac33462-9125-4a5e-9020-52ebe66a3e76

Zaloguj się aby komentować

"Zimowa" droga mleczna nad Caer Mot na pograniczu Lake District.

Miala byc ladna pogoda, wiec wybralem sie do Whinlatter i Keswick na poszukiwanie kadrow, niestety nawialo chmur i po 2h sie poddalem. W polowie drogi do domu jednak sie troche przejasnilo i wyskoczylem zlapac pare fotek.

Fuji XT-30 i Viltrox 13mm F1.4 + filtr light pollution.

20s, F1.4, 2000ISO.


#fotografia #astronomia #astrofotografia #mojezdjecie #uk #tworczoscwlasna #gory

3ed3ce90-d4f6-4e73-aea6-752f57f8c279

@TymczasowyNick66 za to cene sa na prawde dobre i jako wersje budzetowa/amatorska moge z czystym sercem polecic. Nie wiem jak pod inne systemy ale pod fuji auto Focus kuleje przy ruchomych obiektach. 85mm, 75mm i 17mm sa lepszej jakosci optycznej niz pozostale obiektywy od Viltrox.

Wszystkie maja solidne metalowe body.

Obecnie przesiadam sie na pelna klatke od sony i mialem tez kupic 85mm od Viltrox ale akurat 85mm od Sony byl w mega promocji to wybor byl oczywisty

@3t3r Do astro nie potrzebuję szybkiego af ( ͡° ͜ʖ ͡°) . 75mm f1.2 podobno mega żyleta jest, za to pod słońce nie daje rady. W nocy jest ciemno, więc znów nie widzę problemu

Zaloguj się aby komentować

Siema,

Zapraszam na 11 podsumowanie wpisów z #piechurwedruje w ramach #poradnikpiechura

---------

61. Wpis: Śnieżnica

Wnioski:


  • Wycieczka w góry nie musi trwać cały dzień i jeśli tylko ma się jakieś pasmo w niedalekiej okolicy, to przyjemną trasę można zrobić nawet po pracy.

62. Wpis: Hrube, Bukowina Miejska, Turbacz, Obidowiec

Wnioski:


  • Jak zwykle, gdy zimą w mieście śniegu brak, można spróbować poszukać go w górach.

  • Nie uwzględnione we wpisie, ale na śnieżne wycieczki stuptuty to must have.


63. Wpis: Lubań

Wnioski:


  • Warto udać się jesienią w góry, aby móc podziwiać oferowane przez nią barwy.

  • Podążanie zaznaczonymi na mapach dróżkami, które nie są częścią głównych szlaków, wiąże się z ryzykiem, że mogą być one zarośnięte, trudno dostępne lub prowadzić przez bagnisty teren.


64. Wpis: Mogielica

Wnioski:


  • Idąc z dzieckiem w nosidle na wycieczkę lepiej nie iść samotnie.

  • Ze względu na zmieniony środek ciężkości, dobrze używać kijków dla dodatkowej asekuracji.

  • Nie trzymać plecaka na brzuchu - utrudnia widoczność i ryzyko potknięcia się wzrasta.


65. Wpis: Turbaczyk

Wnioski:


  • Warunki na szlaku, zwłaszcza zimą i w okresie deszczowym, mogą zmienić się w ciągu kilku minut - dobrze iść będąc przygotowanym na różne ewentualności.

66. Wpis: Czarny Dział, Ćwilin

Wnioski:


  • Idąc na wschód trzeba liczyć się z tym, że warunki pogodowe mogą utrudnić jego obserwowanie - nawet pomimo wcześniejszych dobrych prognoz. Czasami warto jednak zostać te kilka chwil dłużej, a nuż nastąpi ich poprawa i będzie szansa na cieszenie się niesamowitymi widokami.

-------

W kolejnych wspominkach: trochę śniegu, trochę nocy, trochę Tatr. Zapraszam na tag


#gory #podroze #wedrujzhejto #pasja

056136e2-7947-47f3-a23e-540929ae61b1

Zaloguj się aby komentować