Idę w #gory
Postaram się dodać coś w komentarzach z trasy.
Oczywiście przyspałem i wychodzę za późno ale wczoraj były ulewy i możliwe, że na szlaku będzie cisza i spokój mimo weekendu.


Idę w #gory
Postaram się dodać coś w komentarzach z trasy.
Oczywiście przyspałem i wychodzę za późno ale wczoraj były ulewy i możliwe, że na szlaku będzie cisza i spokój mimo weekendu.


Zaloguj się aby komentować

Col de la Madeleine to piękna alpejska przełęcz znajdująca się we Francji. Położona jest na wysokości 2000 m n.p.m., chociaż często też pojawia się wysokość 1993 m n.p.m. Na przełęcz można dojechać samochodem, ponieważ prowadzi tam droga asfaltowa. Sama droga dojazdowa potrafi oczarować widokami, a...

Trzy Korony to jeden z najbardziej rozpoznawalnych i najczęściej odwiedzanych szczytów w Małych Pieninach. Trzy Korony to szczyt, który uznawany jest za symbol całych Pienin. Jest to również miejsce, które od wielu lat cieszy się niesłabnącą popularnością wśród turystów wypoczywających w Pieninach....

W drugiej połowie lipca 2024 planowany jest remont odcinka czerwonego szlaku prowadzącego z Przełęczy Krowiarki na Sokolicę. W rezultacie będzie on zamknięty, a wejście na Sokolicę będzie możliwe przez Perć Przyrodników.
Dokładna data zamknięcia szlaku będzie podana kilka dni przed rozpoczęciem...

Od 25 czerwca 2024 z powodu remontu szlak na Nosal (Bulwary Słowackiego - Nosal - Nosalowa Przełęcz) jest zamknięty w obydwie strony do odwołania. Zakaz wstępu obowiązuje w dni powszednie. W pozostałe dni należy zachować szczególną ostrożność poruszając się po szlaku.
#tatry #gory #nosal
Siema,
Zapraszam na 15 podsumowanie wpisów z #piechurwedruje
Nie sądziłem, że to się uda, ale opisałem wszystkie wycieczki, jakie odbyłem do maja 2024, z których miałem jakieś zdjęcia. Niniejszym robię dłuższą przerwę na tagu, po której będę wrzucał opisy tras robionych już nieco bardziej na bieżąco. Dziękuję wszystkim obserwującym i piorunującym za motywację
---------
85. Wpis: Lubań, Turbacz
Wnioski:
Na długich trasach dobrze pamiętać o zrobieniu przerwy na posiłek, nawet jeśli nie czujemy się godni - nagły zjazd energetyczny potrafi być bardzo nieprzyjemny.
Sowy naprawdę latają bezszelestnie.
86. Wpis: Grodzisko, Borek
Wnioski:
Na niektórych szczytach mniejszych gór można zobaczyć pozostałości po zamkach, grodziskach lub warowniach. Wiedza o nich sprawi, że wycieczka będzie jeszcze przyjemniejsza.
Bywa, że nieoznakowana dróżka, która jest uwzględniona na mapie, w rzeczywistości okaże się całkowicie zarośnięta i całkiem niewidoczna.
87. Wpis: Lubań
Wnioski:
Planując pierwsze nocowanie pod namiotami z dziećmi dobrze je wcześniej odpowiednio oswoić z tematem. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to sprawi im to ogromną frajdę.
Warto jednak poczytać opinie o szlaku zanim weźmie się na niego dziecko, żeby nie wybrać zbyt trudnego podejścia.
Drugi dzień wyprawy z małym dzieckiem może być dla niego już zbyt męczący - osobiście proponował bym, żeby odcinek potworny był jak najkrótszy (do 3 km), żeby nie zajechać pociechy.
88. Wpis: Szpilówka
Wnioski:
89. Wpis: Kondracka Kopa, Małołączniak, Krzesanica, Ciemniak, Chuda Turnia
Wnioski:
Na zimową wyprawę w Tatry obowiązkowo należy iść przynajmniej w parze, a najlepiej z kimś doświadczonym. Raki, czekan i kask to podstawowe wyposażenie, jakie powinniśmy mieć, a najlepiej jeszcze lawinowe ABC.
Trasy w Tatrach już latem i w dobrych warunkach potrafią być wymagające, natomiast zimą ich trudność wzrasta drastycznie, a czas przejścia zwiększa się znacząco.
Planując wyprawę zimą należy do ostatniej chwili sprawdzać prognozy pogody oraz ostrzeżenia lawinowe.
Kto pyta - nie błądzi. Przy planowaniu trasy warto zasięgnąć o niej opinii od innych doświadczonych grotołazów, np. na forach lub grupach górskich.
Zimą część tras w Tatrach się zmienia i nie idzie się dokładnie tak, jak prowadzi szlak, ze względu na ryzyko lawinowe.
90. Wpis: Błyszcz, Koziarz, Suchy Groń
Wnioski:
Chcąc obejrzeć wschód słońca dobrze mieć czasowy bufor bezpieczeństwa, na wypadek gdyby po drodze chciało się gdzieś dłużej zatrzymać, lub odwiedzić inne miejsce.
Niedaleko popularnych szczytów górskich można natrafić na istne perełki, których duża część osób może nawet nie uwzględniać w swoich planach.
-------
TBC...?
#gory #podroze #wedrujzhejto #pasja

Zaloguj się aby komentować
Ma byc pogoda to sobie pojde z pieselem na zachodpo pracy, jeszcze godzinka i fajrant!
#uk #gory #gownowpis

Zaloguj się aby komentować
Dość nieoczekiwany dar od losu w postaci spaceru po Lanckorońskiej Górze
#piechurnatrasie
#gory #spacer #pogorzewielickie

Zaloguj się aby komentować
Jak śmieszyła mnie ta nazwa gdy pierwszy raz tam byłem, w wieku około 16 lat, tak i teraz, mając ponad 2x tyle, też się uśmiechnę gdy tam przechodzę.
#humorniskichlotow #heheszki #gory #gownowpis


Zaloguj się aby komentować
Góry Czerchowskie. Minčol zdobyty. Widoki mniej więcej przez połowę trasy urocze.
Trasa że szczytu na małego Minčola iście szatańska. Po piętnastym zwalonym drzewie nad którym przerzucałam rower czy pełzłam pod spodem, straciłam rachubę ile ich dokładnie było.
Tak mnie te akrobacje zmęczyły że skróciłam dystans o połowę, nie chcąc ryzykować dalszej drogi przy silnym wietrze.
Było úžasné!
#emtb #gory #wakacje #latonapierdalaj





Zaloguj się aby komentować
Siema,
Dziś w #piechurwedruje
---------
Szczyty: Błyszcz, Koziarz, Suchy Groń (Beskid Sądecki)
Data: 28 kwietnia 2024 (niedziela)
Staty: 12km, 4h25, 610m przewyższeń
Koziarz przykuł moją uwagę w roku 2023, gdy jadąc do Krościenka zobaczyłem na nim wieżę widokową - na początku myślałem, że to Lubań, ale nie pasowała mi lokalizacja. Postanowiłem wtedy, że pasowałoby go w końcu odwiedzić i pomimo, że podejść było kilka, to zawsze w ostatniej chwili plany się zmieniały i szczyt ten był spychany na dalszy plan. Aż w końcu pod koniec kwietnia udało się wygospodarować trochę czasu i pojechać na wycieczkę z kuzynką i tatą. Niedzielnym rankiem, o 3:20, zostawiliśmy auto na parkingu i ruszyliśmy w trasę zielonym szlakiem.
Pierwsze kilkaset metrów prowadziło asfaltem pomiędzy domami, po czym wkroczyliśmy w las. Droga była ok, choć pierwsze 20 minut musiałem tradycyjnie przesapać próbując znaleźć odpowiedni rytm. Kilkukrotnie szliśmy w miejscach, w których drzewa się przerzedzały, i można było coś zobaczyć: a to wieżę na Koziarzu, a to kawałek Tatr z ośnieżonymi wierzchołkami i unoszącym się nad nimi księżycem. Było bardzo przyjemnie.
Przy Kolebisku zatrzymaliśmy się na chwilę przy drewnianej chacie, przy której było miejsce na ognisko, a nawet huśtawka dla dzieci. Ze znajdującej się tam polany rozpościerał się ponownie wspaniały widok na Tatry. Niebo zaczynało się już żarzyć, więc pospieszyłem towarzystwo i niebawem dotarliśmy do Jaworzynki, gdzie szlak zielony się kończył. Stwierdziliśmy, że mamy jeszcze czas i poszliśmy na znajdujący się obok Błyszcz, na którym znajdował się ołtarz polowy. Widoki z niego były fantastyczne - bardzo spodobało mi się to miejsce i myślę, że warto o nie zahaczyć, zwłaszcza, że nie znajduje się daleko od głównego szlaku.
Popatrzyłem na zegarek i okazało się, że czasu nie było jednak aż tak dużo, jak mi się wydawało, więc szybko skierowaliśmy się na Koziarz. Żółty szlak prowadził fragmentami przez las, pola, pomiędzy krzakami pełnymi borówek i drewnianymi płotkami. Przez większość czasu można było z niego podziwiać okoliczne szczyty. Byliśmy już zaraz obok wieży, gdy w oddali zobaczyłem wyłaniającą się zza horyzontu pomarańczową tarczę słońca. Ruszyliśmy biegiem na szczyt, do którego ostatnie metry prowadziły ostro nachyloną ścieżką, i jakimś cudem udało nam się dostać na wieżę na tyle wcześnie, że nie straciliśmy całego spektaklu. Zabawiliśmy na niej zresztą dość długo, bo przejrzystość powietrza była perfekcyjna, a krajobraz kojący i ciężko było się od niego oderwać.
Po tym dłuższym pobycie na wieży rozpoczęliśmy drogę powrotną do Tylmanowej. Szliśmy dalej żółtym szlakiem między pięknie rozświetlonymi drzewami, łaskotanymi przez złote promienie słońca. Kawałek za Suchym Groniem zrobiliśmy sobie przerwę na kawę, po której udaliśmy się nieoznakowaną ścieżką na Sobel Tylmanowski. Wybrałem tę trasę, bo zaintrygowało mnie oznaczenie terenu na mapach turystycznych, które wskazywało na to, że prowadzić miała ona jakimś garbem. Wyobrażałem sobie przez to różne rzeczy, a skończyło się na naprawdę przyjemnej i ciekawej trasie prowadzącej skalistym i kamienistym grzbietem. Mi się to podobało. Dodatkowo zauważyliśmy, że na drzewach porozwieszane były tabliczki znakujące szlak niebieski, więc być może niedługo pojawi się on oficjalnie na mapach (jeżeli już go nie ma).
Reszta trasy minęła bez większych zaskoczeń. Szło się przyjemnie, las co jakiś czas zmieniał charakter, zobaczyliśmy sarny, posłuchaliśmy świergotania ptaków - perfekcyjne warunki do tego, żeby się wyciszyć i nabrać nieco dystansu do swoich codziennych zmartwień i zmagań. W końcu dotarliśmy do samochodu i z zadowoleniem, że wycieczka się udała, pomieszanym ze smutkiem, że już się skończyła, pojechaliśmy do domu.
Polecam tę trasę, lub ogólnie Koziarza, wszystkim odwiedzającym Szczawnicę, Krościenko czy też okolice tych miejscowości. Warto mieć tę górkę w pamięci i uwzględnić ją w planie wycieczki oprócz Lubania, Trzech Koron czy Wysokiej, na które to szczyty zazwyczaj ciągnie największa ilość turystów. Jeśli chodzi o jej poziom trudności, to nie powinien sprawić nikomu problemów - dość powiedzieć, że identyczną drogą przeszły tydzień po mnie moja babcia i mama.
#gory #podroze #wedrujzhejto #fotografia #beskidsadecki





Zaloguj się aby komentować
355 726,1 - 8,3 = 355 717,8
#gory #malinowskaskala
Se pykłem czerwonym Malinowską. Szlak bardzo zniszczony wodą ale da się iść. W komentarzach dam fotografie.
#ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastats.pl/ksiezycowyspacer/


Zaloguj się aby komentować
Witam fanuf tuptania po górach oraz znawców z #buty, kupiłem sobie buty trekkingowe z skóry nubuku i od razu zamówiłem środek do czyszczenia i impregnat, ale się zastanawiam czy jeszcze jakoś inaczej trzeba dbać o te skórę? Jakieś środki konserwujące czy wystarczy to wyżej? #gory #obuwie
Nubuk ze skóry, czy syntetyczny? Właściwie moje pytanie jest bez znaczenia. Wygląd bardzo efektownie, miękki, lekki, mniej złamań przez brak lica. Same zalety, niczym zamsz. Ja bym nubuku nie wybrał w góry, chyba że to góra parkowa. Jest za delikatny, to jak kupić kapcie do pracy w hucie i pytać, czym je czyścić i zabezpieczać. Sam mam trzewiki z nubuku. Impregnat, to podstawa, choć i tak nie zabezpiecza do końca. Spray do czyszczenia sprawdza się przy ogólnym zapyleniu. Dodatkowo szczoteczka (dwustronna - silikon i brąz). Wojas ma serię "kosmetyków": aquastop, pianka czyszcząca, renowator do zamszu i nubuku, dezodorant do wnętrza. Dodatkowo dokupiłem wkładki z jonami srebra.
Możesz pokazać to obuwie? Ciekawi mnie podeszwa i sposób łączenia - klej, szycie, chroniona kostka, rzepy, sznurówki, utwardzany czub?
@StaryPijany z nazwy, sądziłem, że to karta graficzna.
Sądzę, że to co kupiłeś do pielęgnacji wystarczy. Bardzo mnie ciekawi, jak się sprawdzą, szczególnie na mokrych zejściach po trawiastym zboczu.
ps. dezodorant do wnętrza i wkładki, które można prać, to nadal dobry pomysł.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Wczoraj miałam okazję spróbować #emtb i obawiam się że przepadłam dla świata rowerów analogowych, przynajmniej jeśli chodzi o szaleństwa w lesie. Decyzja podjęta, kupuję #ebike
Trasa Łabowa - Hala Łabowska - Runek - Bacówka nad Wierchomlą - Runek - Łabowska - Łabowa w #beskidsadecki
zrobiona z bananem na twarzy który powiększał się przy każdym zjeździe.
Całość brutto z długim leżeniem na Wierchomli zajęła 4 godziny.
Od skakania po kamieniach bolą mnie dzisiaj ręce ale odcinek Runek - Łabowska to istne osypisko
Nareszcie znalazłam kompromis pomiędzy moim brakiem czasu, a ogromną potrzebą pobycia w lesie.
Trzeba się rozejrzeć za sprzętem
#gory #rowerelektryczny




intensywność jest wyższa niż przy zwykłym chodzeniu na szlaku, ale niższa niż przy bieganiu po górach. Czyli idealnie.
@ciszejbrakuje porównania z rowerem xD
Zaloguj się aby komentować
Siema,
Zapraszam na #piechurwedruje
---------
Szczyty: Kondracka Kopa, Małołączniak, Krzesanica, Ciemniak, Chuda Turnia (Tatry)
Data: 28 stycznia 2023 (sobota)
Staty: 21km, 10h, 1.800m przewyższeń
Zimowy wypad w Tatry planowałem od listopada 2022 roku, ale ciężko było mi znaleźć luźny termin, który odpowiadałby zarówno mi, jak i mojemu bratu, z którym chciałem pójść ze względu na jego doświadczenie - ukończył kurs zimowej wspinaczki wysokogórskiej i miał zdecydowanie więcej doświadczenia w tym temacie ode mnie. W końcu udało się znaleźć dzień, który odpowiadał nam obydwojgu, i który jednocześnie zapowiadał się obiecująco jeśli chodzi o pogodę, jak też względnie niskie zagrożenie lawinowe (co monitorowałem do ostatniej chwili przed wyjazdem).
Zdecydowaliśmy się na trasę przez Czerwone Wierchy, bo obydwoje szliśmy już nią w okresie niezimowym, więc była nam jako tako znajoma. Początkowo planowałem, żeby wejść niebieskim szlakiem na Małołączniak, ale zostało mi to odradzane na jedynym z forów ze względu na ukształtowanie terenu zwiększające ryzyko zejścia lawiny (Kobylarzowy Żleb).
Z parkingu w Groniku wyruszyliśmy o 4:40, a więc sporo przed świtem. Zależało nam na czasie, bo nie widzieliśmy, jak bardzo spowolnią nas warunki. W Dolinie Małej Łąki byliśmy już po 40 minutach. Śniegu było sporo, ale nie na tyle, żeby był problem z chodzeniem. Żółtym szlakiem rozpoczęliśmy wspinaczkę na Kondracką Przełęcz. Na tym etapie na nogach mieliśmy jeszcze tylko raczki, ale w każdej chwili byliśmy gotowi zmienić je na raki. Kijki pomagały we wspinaczce, a gdy tylko wyszliśmy z lasu, na naszych głowach pojawiły się kaski.
Wspinaczka była bardzo wymagająca i męcząca, ale kondycyjnie byliśmy nieźle przygotowani. W pewnym momencie zagalopowaliśmy się i szliśmy chwilę poza szlakiem, kierując się na Wyżnią Kondracką Przełęcz. Mimo, że droga wydawała się być wydeptana przez innych turystów, bratu coś się nie spodobało i zdecydowaliśmy się zawrócić. Nie wiem, na ile była to dobra decyzja, bo wychodząc dokładnie tak, jak prowadził żółty szlak, brodziliśmy cały czas w śniegu sięgającym po uda i zdobycie 175 metrów wysokości na odcinku 600 metrów zajęło nam jakieś półtorej godziny. Było to chyba najcięższe, najbardziej wykańczające kilkaset metrów, jakie było mi dane przejść.
W końcu jednak dotarliśmy do Kondrackiej Przełęczy, z której rozpościerały się już przepiękne zimowe widoki. Sprawdziliśmy sprzęt, poprawiliśmy raki i ruszyliśmy na Kondracką Kopę. Brat szedł, jakby dopiero zaczął się rozgrzewać, ale ja byłem już bardzo zmęczony i ledwo włóczyłem nogami. Kilka miesięcy wcześniej schodziłem tym samym odcinkiem, jednak wtedy wydawał mi się krótki i liczyłem, że szybko dojdę na szczyt. Niestety, pod górkę i w zimowych warunkach szło się bardzo powoli i długo.
Na wierzchołku przywitaliśmy się z narciarzami, dla których właśnie miała zacząć się przyjemna część ich wyprawy. Przez garb łączący Kopę i Małołączniak przewalały się chmury, ale i tak udało się nam wypatrzyć w oddali dwie kozice. Dalsza część drogi mijała jak przy każdym z moich wyjść z bratem: skurczybyk szedł jakby był na spacerze, a ja walczyłem o życie.
Chwilę przed Małołączniakiem chmury ustąpiły i mogliśmy rozkoszować się niesamowitym pejzażem, jaki namalowała tego dnia zima w Tatrach. Minęliśmy Litworową przełęcz i już byliśmy na Krzesanicy. Na południu utworzył się piękny kociołek, w którym unosiły się chmury. Byliśmy nimi przykryci od góry i od dołu, elekt był wspaniały.
Schodząc z Krzesanicy musieliśmy uważać na zapadliny śnieżne, dlatego szliśmy dokładnie po pozostawionych przez innych śladach, sprawdzając też kijkami, czy nagle się nie zapadają zanadto. Minęliśmy Ciemniaka i wkrótce dotarliśmy do Chudej Przełączki. W zimie trasa nie prowadzi tam tak samo jak latem i należy o tym pamiętać, żeby uniknąć ryzyka. Zamiast schodzić północnym zboczem Chudej Turni, idzie się po jej grzbiecie. Na początku wygląda to nieco przytłaczająco, ale ostatecznie nie powinno sprawić trudności. Później, jeszcze przed Piecem, trasy się łączą.
Gdy znowu weszliśmy w las, postanowiliśmy pożegnać się zarówno z kaskami, jak i z rakami, dzięki czemu komfort schodzenia znacznie się poprawił. Po drodze mijaliśmy turystów, którzy dopiero zaczynali swoją wspinaczkę na Czerwone Wierchy - w mojej opinii trochę za późno, bo była już wtedy 13. Co się zaś tyczy mnie i brata, doszliśmy do Kir, z których drogą pod Reglami wróciliśmy na parking w Groniku. W taki też sposób zakończyła się nasza dziesięciogodzinna wyprawa, z której pozostało nam wiele pięknych zdjęć i jeszcze więcej wspomnień.
#gory #pozdroze #wedrujzhejto #fotografia #tatry





@em-te Szczerze to nie wiem, czy by się w nich wygodniej wchodziło po takiej stromiźnie, czy raczej utrudniałyby wspinaczkę. W rakietach szło mi się świetnie po lżejszym wzniesieniu i podczas schodzenia. Nie pozostaje nic innego jak sprawdzić empirycznie przy którymś z wyjść - dam wtedy znać
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Hejto, czy są tu jakieś górołazy? Czy ktoś z Was robił albo jest zaawansowany w robieniu korony gór polskich?
Chciałbym poznać Wasz prywatny ranking trudności i czasu wejścia na te góry.
https://kgp.info.pl/wykaz-szczytow/
Ktoś coś?
#gory #koronagorpolski #turystyka #pytanie #hejtopomusz

@jelonek zostały mi Rysy, Babia i Biskupia. Moim zdaniem to dotychczas nie było nic trudnego, ale jakbym mail wskazać to Waligóra od schroniska i Lackowa od Krynicy
Najtrudniejsze to znaleźć czas na dojazd do tych wszystkich szczytów. Mi zostały cały czas do dokończenia szczyty z zachodniej części Polski.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Sobota i to wolna.
Uśmiech Daisy na hejto.
Piękna trasa doliną Isla (Glen Isla) na wzgórze Monega Hill 889m n.p.m.
Przewyższenie to około 529 metrów, ale zupełnie tego nie czuć. Świetna górka dla psa, dla mnie i dla każdego, kto chce w przyszłości wyskoczyć w mniej znane miejsce.
Ale co ja będę...
Zdjęcia mówią same za siebie.
#manwithmalamute #szkocja #psy #gory
W sumie też trochę #pokazdupe





@kodyak śladami filmu mam zamiar się wybrać, ale z noclegiem, kiedyś już byłem, ale zdjęcia z 2013/2014 robione bodajże Motorolą z 5Mpx nie nadają się dziś na neta
Zaloguj się aby komentować